Został oblany wrzątkiem i wyrzucony z 4. piętra. Miał niewielkie szanse na przeżycie...

Będąc zaledwie 6-tygodniowym szczeniakiem Tuffy przeżył prawdziwe piekło na ziemi... a taki los zgotował mu człowiek, jego właściciel. Piesek został oblany wrzątkiem i wyrzucony na ulicę z czwartego piętra. Co doprowadziło mężczyznę do tak bestialskiego zachowania? Właściciel czworonoga wpadł w szał po tym, jak znalazł pogryziony telefon komórkowy... To wystarczyło, aby nieświadomego niczego szczeniaka ukarać w tak nieludzki sposób... Konającego psiaka znalazła 30-letnia sąsiadka sadysty i zawiozła go do weterynarza. To ona nadała mu imię Tuffy. "Jako weterynarz spotykam się na co dzień z przemocą wobec zwierząt. Nauczyłam się odkładać emocje na bok. Ale gdy zobaczyłam tego psa, byłam w szoku. Nie mogłam powstrzymać łez. Nigdy nie widziałam zwierzęcia, które by tak cierpiało" - mówi jedna z pierwszych osób, która zaopiekowała się szczeniakiem. Tufyy miał poparzone 60 proc. całego ciała. Jego powieki były zupełnie spalone - musiał spać z otwartymi oczami. Potrzebował długotrwałej opieki specjalistów. Dzięki niej odzyskał zdrowie i wiarę w ludzi. Teraz jest zdrowym i szczęśliwym psem. Dom znalazł u kobiety, która uratowała mu życie.

poparzonyszczeniakzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Strajki PETA na tygodniu mody w Londynie

Rozpoczynający się w Londynie Fashion Week został poprzedzony strajkami PETA. Organizacja walczy o prawa zwierząt na całym świecie. Tym razem grupa kobiet, mająca na sobie maski przypominające węża, protestowała przeciwko użyciu przez producentów mody skóry krokodyli. Kobiety, aby rzucać się w oczy, wystąpiły w strojach bikini. Miały przy sobie szyldy z napisami w kształcie ekskluzywnych torebek, a właśnie najczęściej do nich używa się krokodylej skóry. Według działaczy domy mody powinny zaprzestać produkcji torebek, akcesoriów, butów czy ubrań, do których używa się skóry zwierzęcej, a za które klienci płacą największe kwoty. Często do pozyskania skóry z krokodyli używa się jeszcze żywych zwierząt. Krokodyle obdzierane są z niej żywcem. Takie informacje zdobyła PETA jakiś czas temu, publikując przy tym materiał filmowy z nielegalnej hodowli tych zwierząt.

modaPETAszokujezwierzęta

To miejsce jest zoologicznym cudem świata i znajduje się w Polsce! A dokładniej we Wrocławiu...

Zdaje się, że zapominamy o tym, że "cuda świata" znajdują się również na terenie naszego kraju. Muszą nam o tym przypominać zagraniczne media... Portal zoomoments.com zajmujący się tematyką ogrodów zoologicznych na świecie oraz zwierząt w nich żyjących opublikował zestawienie "Siedmiu nowych zoologicznych cudów świata", w którym zaszczytne czwarte miejsce przypadło pierwszemu w Polsce Afrykarium. Znajdujący się na terenie wrocławskiego ZOO budynek ma 60 metrów długości i 54 metry szerokości, podziwiać w nim można ponad 100 gatunków zwierząt, a liczba odwiedzających to miejsce w ciągu roku liczy średnio ok. 600 tys. osób! To właśnie tam poczujecie prawdziwy klimat Czarnego Lądu i poznacie jego zadziwiającą faunę. Wrocławski obiekt jest pierwszym obiektem na liście portalu zoomoments.com, który znajduje się na terenie Europy! Pierwsze trzy miejsca zajęły bowiem amerykańskie ogrody zoologiczne: Giants of the Savanna z Dallas, African Grasslands będące częścią Omaha ZOO i Conrad Prebys Africa Rocks z San Diego. Oceniający zoologiczne cuda zwrócili uwagę na nowoczesne rozwiązania architektoniczne wrocławskiego Afrykarium, a także bogatą kolekcję gatunków zwierząt i rosnącą popularność miejsca. Pod wpływem zdjęć z przygotowanej przez nas galerii na pewno w mig zapragniecie się tam znaleźć!

Afrykariumpolskazwierzęta

Uratowano niedźwiedzia, który spacerował po bieszczadzkich drogach

Spacerujący ruchliwą drogą, jak gdyby nigdy nic, młody niedźwiedź napędził niezłego stracha mieszkańcom Bieszczad. Zwierzę dało się we znaki zwłaszcza kierowcom, którzy w okolicach Polany (wsi położonej w powiecie bieszczadzkim w gminie Czarna) musieli zachowywać szczególną ostrożność. Zdjęcia z nietypowych spotkań z misiem z prędkością światła obiegły sieć. Wielu zachwycało się pięknym zwierzęciem, inni z kolei zwracali uwagę na fakt, że jego obecność w pobliżu ludzkich gospodarstw może stanowić zagrożenie zarówno dla mieszkańców, jak i samego niedźwiedzia. Sugerowano, że może on być chory i mieć zaburzenia psychofizyczne, dlatego Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie apelowała o przekazywanie wszelkich informacji, które mogłyby pomóc w ustaleniu miejsca jego pobytu. Wczoraj rzecznik tejże instytucji, Łukasz Lis, poinformował, że niedźwiedzia odłowiono i zbadano. Weterynarz określił jego stan jako dobry i zadecydował o jego wypuszczeniu. Zwierzę znajduje się teraz z dala od zabudowań i musi poradzić sobie w innym dla siebie otoczeniu. Weterynarze oznakowali go, dzięki czemu będzie można sprawdzić jak się aklimatyzuje. Problemem stał się fakt, że zaczął on kojarzyć ludzi z pokarmem, gdyż współczujący mu mieszkańcy dokarmiali go... A dlaczego niedźwiedzia brano za chorego? Wszystko przez to, że za wcześnie wybudził się z zimowego snu! Niski poziom glukozy w jego organizmie przyczynił się do tego, że wydawał się otępiały. Oby przyjaznemu misiowi wiodło się teraz jak najlepiej ;)

niedźwiedźwBieszczadachpolskazwierzęta

Ten husky wydostał się z klatki, a potem uwolnił swych kolegów! Jego ucieczka to hit sieci! [WIDEO]

Brawurowa ucieczka psa rasy Siberian Husky w błyskawicznym tempie obiegła sieć! Nic dziwnego! Pies popisał się niezwykłą pomysłowością, sprytem, ale też odwagą. Jego ucieczka miała miejsce w jednym ze sklepów zoologicznych we wschodnich Chinach w prowincji Jiangsu. Dzięki znajdującym się w lokalu kamerom możliwe było zarejestrowanie całego zdarzenia. Jak husky poradził sobie z otworzeniem klatki? Wystarczyło odpowiednie operowanie pyszczkiem i uroczy czworonóg już był na wolności. Nie zapomniał jednak o swoich kolegach! Dołożył wszystkich sił, by również i oni mogli cieszyć się swobodą. Niestety niedługo cała paczka korzystała z uroków niezależności... Na ich drodze stanął człowiek, który z powrotem umieścił ich w klatkach. W rozmowie ze stacją CCTV pracownik sklepu zoologicznego, niejaki Cao Sheng, zaznaczył, że nigdy wcześniej nie widział, by pies tak poradził sobie z mechanizmem zabezpieczającym klatkę! Tym bardziej akcja przeprowadzona przez bohaterskiego husky'ego zasługuje na uwagę! Sprytna psina, prawda? ;)

psiaucieczkapsyzwierzęta

Potrzebne są dwa koty i dwa pudełka, w tym jedno bez otworów...

"Żyjące stworzenia potrzebują powietrza, żeby oddychać. Nieżyjący przedmiot może żyć bez powietrza przez więcej niż kilka minut. Możesz zrobić eksperyment. Weź dwa drewniane pudełka. Wykonaj otwory na pokrywie jednego pudełka. Umieść małego kotka w każdym z nich. Zamknij je. Po jakimś czasie otwórz pudełka. Co widzisz? Kotek wewnątrz pudełka pozbawionego otworów zmarł" - to treść zadania z podręcznika "Nasz zielony świat" dla uczniów czwartej klasy, który wykorzystywany jest przez prywatne szkoły w Indiach. Celem eksperymentu jest pokazanie dzieciom, jak niezbędne do życia jest powietrze. Zadanie zszokowało opinię publiczną. Trudno się dziwić! Jego treść może skłonić dzieci do podobnych eksperymentów na innych zwierzakach, bądź na sobie! Autorzy podręcznika po reakcji jednego z rodziców zapowiedzieli, że wycofają książkę, a jej poprawiona wersja ukaże się w przyszłym roku. Na długo jednak to zadanie pozostanie w pamięci...

eksperymentzkotamizwierzętakoty

Walczą, by policyjny pies przeszedł na emeryturę ze swoim panem. Zebrano tysiące podpisów!

59-letni David Evans, policjant z hrabstwa Shropshire w zachodniej Anglii, w kwietniu tego roku przejdzie na emeryturę po 34 latach oddanej służby. Wierną towarzyszką i jednocześnie partnerką sierżanta była 4-letnia suczka Ivy, krzyżówka owczarka belgijskiego (malinois) i owczarka niemieckiego. Do Evansa dotarła wiadomość, że Ivy nie będzie mogła mu już towarzyszyć podczas emerytury i trafi pod opiekę kolejnego policjanta. Na wieść o tym mężczyzna załamał się. Zrozpaczonemu ojcu postanowiła pomóc córka Jennie, która stworzyła internetową petycję skierowaną do regionalnej policji, w której prosi, by Ivy mogła z nim pozostać. Dziewczyna podkreśla w niej, że psów nie powinno traktować się jak sprzętów i przekazywać ich z rąk do rąk... Sam David zaoferował, że wykupi Ivy od policji, byle mógł zatrzymać zwierzę, które jest dla niego jak członek rodziny. Apel Jennie doczekał się ogromnego odzewu. Do tej pory jej petycję podpisało ponad 23 tysiące osób! Dzięki tej akcji być może suczka zostanie z Evansem. Anthony Bangham, szef policji w zachodniej Anglii, oświadczył, że porozmawia osobiście ze swoim pracownikiem. Miłość do zwierząt jest przecież niepowtarzalna!

piespolicyjnyzwierzętapolicja

Ten człowiek wytatuował swojego kota

Robienie tatuaży to dla niektórych rytuał. Ludzie są w stanie zrobić je wszędzie. Ten Rosjanin, fanatyk tatuaży, posunął sięjeszcze dalej! Postanowił wytatuować swojego kota! Zwierzak nazywa się Demon i należy do gatunku kota sfinksa. Jego właściciel robi mu tatuaże co jakiś czas. Wcześniej podaje mu silne leki przeciwbólowe, czasem usypia go, by nie czuł bólu. Jak mówi tatuażysta, kot dziennie znosi te zabiegi, zwykle szybko się budzi i ma się dobrze. Twierdzi też, że musi być bardziej delikatny, ponieważ skóra kota jest inna niż ludzka. Co ma wytatuowane Demon? Sa o motywy gangsterskie, kobieta z alkoholem i papierosem. Co myślicie o takich sytuacjach?

zwierzętatatuażeświataprawazwierząt

Niemcy: Na dworcu kobieta popchnięta została na tory!

Do niecodziennej sytuacji doszło na dworcu w Norymberdze, w Niemczech. Na peronie znajdowali się funkcjonariusze policji, a wraz z nimi policyjny pies, który głośno ujadał. W pewnym momencie obok policjanta i owczarka przechodziła kobieta w czerwonym szaliku Wtedy też, całkiem niespodziewanie, szczekający pies skoczył na nią, popychając ją z tak wielką siłą, że ta wpadła na tory. Na pomoc pasażerce ruszyli inni policjanci, którzy wyciągnęli ją z powrotem na peron. Prawdopodobnie kobieta skręciła sobie nogę. Sytuację nagrał inny pasażer, który chciał udokumentować obecność dużej liczby policjantów na dworcu. Jak sprawę tłumaczy policja? Twierdzi, iż psy są tak szkolone, że chronią swojego pana, a kiedy ktoś podchodzi za blisko reagują szczekaniem i skokiem. Na dworcu właśnie tak się stało. Kobieta podeszła od tyłu, zbyt blisko tej dwójki. Pies zareagował obronnie. Eksperci jednak twierdzą, że wina leży też po stronie policjanta, który nie wydał rozkazu, aby pies usiadł i nieodpowiednio przypilnował swojego towarzysza. A Wy co uważacie?

zwierzętapsypolicja

72 baranki wciśnięte w małej furgonetce. Jak to jest możliwe?

Słowacka policja nie mogła uwierzyć własnym oczom, kiedy zatrzymała do kontroli drogowej małego vana! Kierował nim mężczyzna, który jechał do miasta Komarno w południowej części kraju. W małym samochodzie znaleziono, upchnięte na dwóch półkach małe baranki! Policja zaczęła liczyć zwierzęta. Było ich aż 72! Niektóre z nich stały na głowach, inne wciśnięte mocno w okna, ale jakimś cudem wszystkie zwierzęta były wciąż żywe, mimo że ledwie wystarczało im tlenu. Szef Administracji Żywności i Weterynarii w miejscowości Ziar nad Hronom- Terezia Palerova, powiedziała lokalnym mediom: "Jest to niezgodne z prawem, ale również nienormalne." Cała sytuacja może zostać uznana jako akt tortury nad zwierzętami. Furgonetka miała dwa regały służące do przewożenia różnych rzeczy. Właściciel jednak upchał tam aż dwa razy więcej młodych jagniąt, niż pomieściłby w samochodzie.

zwierzętaprawazwierząt

Pies bohater! Zobacz jak pomaga drugiemu zwierzakowi!

Dzielny pies uratował swojego przyjaciela z rwącego potoku. Zwierzaki bawiły się nieopodal rzeki. Kiedy nagle jeden z nich wskoczył za kijem do wody. Niestety nie dał rady się z niej wydostać. Rwący nurt porwał go z prądem. Na szczęście, na brzegu znajdował się labrador, który widząc tonącego psa, chwycił za wystający mu z zębów kij i przyciągną z całej siły w swoją stroną. Zwierzęta całe i zdrowe znalazły się na brzegu. Jak widać psy to nie tylko najlepsi przyjaciele dla ludzi!

zwierzętapomocpiesratowałprzyjaciela

Odeszła psia gwiazda internetowych remiksów Gabe

W zeszły czwartek znany z muzycznych przeróbek pies Gabe odszedł. Ta puchata, biała kulka była ewenementem na skalę światową. Jego szczek podbił serca tysięcy internautów, stając się źródłem inspiracji do powstania wielu remiksów popularnych piosenek. Właściciel psa opublikował informację o śmierci pupila na facebookowym profilu Gabe the dog, który liczy sobie ponad ćwierć miliona polubień. News wstrząsnął internetem - w mniej, niż 12 godzin pojawiło się ponad 150 000 reakcji na post.

Gabememyzwierzęta

Psy wkrótce mogą stracić dach nad głową. Ratujmy Staruszkowo!

Staruszkowo - hospicjum dla psów w Karpaczu - zostało otwarte prawie dwa lata temu. Pani Krystyna przekształciła wtedy prowadzony przez siebie pensjonat w "psi dom spokojnej starości". Od marca 2015 roku niemal 100 odrzuconych, kalekich i "niechcianych" czworonogów znalazło tam schronienie. Większość z nich - do końca życia. "Zwierzę skrzywdzić jest bardzo łatwo, ja im chcę wynagrodzić to, co ludzie im złego zrobili" - mówi pani Krystyna. Dla psów zrezygnowała z własnego leczenia. Utrzymanie hospicjum to nie tylko poświęcenie czasu i całej siebie, ale także finansów. A tych niestety brakuje... Na drodze Staruszkowa stoi także inny problem. Dom, w którym mieszka kilkadziesiąt psów oraz ich opiekunka, prawnie należy do byłego męża pani Krystyny. Mimo że ma ona dożywotnie prawo mieszkania w domu w Karpaczu, boi się. Kilkakrotnie została już zaatakowana przez brata byłego męża. Pani Krystyna szuka nowego lokum. Dom musi posiadać przynajmniej cztery pokoje, ciepłą wodę i sprawne ogrzewanie. Na stronie pomagam.im utworzono specjalną zbiórkę, mającą wspomóc finansowo Staruszkowo (link poniżej). Akcja trwa do 23 marca!

Staruszkowozwierzętaprawazwierząt

Bezdomne psy wpuszczone na noc do galerii handlowej - dzięki temu przetrwały mrozy

Kilkunastostopniowe mrozy to śmiertelne zagrożenie nie tylko dla ludzi. Styczniowe temperatury są równie niebezpieczne dla czworonogów - szczególnie tych bezpańskich. Mieszkańcy Stambułu zorganizowali pomoc dla bezdomnych psiaków i znaleźli miejsce, w którym zwierzaki mogły schować się przed wiatrem i śniegiem. Specjalna noclegownia przygotowana została w... galerii handlowej! Wolontariusze rozłożyli kartony i zebrali koce. Obok legowisk nie zabrakło także psiej karmy. Fotografie zamieszczone w mediach społecznościowych przez menedżera galerii handlowej podbijają sieć! Gratulujemy pomysłodawcom i zastanawiamy się, czy taka akcja mogłaby mieć miejsce w Polsce...

prawazwierzątzwierzętamróz

Nie opuścił jej ani na krok. Poruszająca historia dwóch czworonogów

Do niezwykłego zdarzenia doszło w jednej z ukraińskich wsi. Potrącona przez pociąg suka leżała ranna na torach. Nie była jednak sama, gdyż ani na krok nie opuszczał jej pies, który ogrzewał i ochraniał ją przez dwa dni, narażając się na niebezpieczeństwo. Zwierzę było bardzo nieufne i nie pozwalało nikomu podejść do swej rannej towarzyski. Ukraiński wolontariusz Denis Małafiejew dowiedział się o czworonogach od swoich przyjaciół i natychmiast ruszył im z pomocą. Dzięki jego interwencji zostały one przewiezione do schroniska, gdzie otrzymały pomoc medyczną. Niedługo po tym zgłosili się po nie właściciele. Małafiejew opublikował na Facebooku wpis, w którym podkreślił, że takie oddanie zwierzaków może być bardzo pouczające dla ludzi. "Pamiętajcie, że są dwa dni w czasie, w których nie zdołacie nic zrobić, jeden to wczoraj, a drugi to jutro. Dzisiaj jest świetny dzień na to by pomóc komuś" - podsumował.

psieoddaniepsyzwierzęta

Wrzucił do sieci zdjęcie żywego królika w garnku. Czy był to jedynie "głupi żart"?

Kilka dni temu mieszkaniec Świdnicy (woj. dolnośląskie) umieścił na swoim profilu na Facebooku zatrważające zdjęcie. Widać na nim żywego królika zamkniętego w dużym, stojącym na kuchence garnku, nad którym pochyla się jakiś mężczyzna. "Bylem glodny dawno krulika nie jadlem" (pisownia oryginalna) - napisał obok zdjęcia. Internauci zareagowali niemal natychmiast i powiadomili Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, który nagłośnił sprawę. Dzięki nim udało się ustalić tożsamość mężczyzny, który miał znęcać się nad zwierzęciem. Konrad Kuźmiński, przedstawiciel inspektoratu, potwierdził, że mieszkaniec Świdnicy został już przesłuchany. Wyznał, że zdjęcie królika znalazł w sieci, a na Facebooku umieścił je jedynie dla żartu. Jednak Kuźmiński ma co do tłumaczeń mężczyzny wątpliwości. Wyszukiwarka Google, która umożliwia odnalezienie zamieszczanych w internecie fotografii w tym wypadku nie pokazała żadnych wyników. Oprócz tego sąsiedzi mężczyzny zeznali, że w jego mieszkaniu bardzo często pojawiają się zwierzęta, które potem nagle znikają i nie wiadomo jaki jest ich dalszy los. Sprawa jest w toku. Jeśli okaże się, że nie był to jedynie "głupi żart", mieszkańcowi Świdnicy za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grożą poważne konsekwencje.

maltretowanykrólikzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Porzucił świnki morskie na mrozie. Teraz szuka go Ekostraż

Zwłaszcza zimą zwierzęta potrzebują naszej szczególnej opieki. Wielu przygarnia zwierzaki do swoich domów, czy angażuje się w akcje, które mają na celu zapewnienie im odpowiednich warunków pozwalających na przetrwanie tej najtrudniejszej dla nich pory roku. Niestety są i tacy, którzy pozostają obojętni na ich los. Za przykład może posłużyć mężczyzna, który w Sylwestra we Wrocławiu przy ulicy Prądzyńskiego porzucił dwie świnki morskie. Gdyby nie operator okolicznego monitoringu, pozostawione w kartonie po butach świnki zamarzłyby. Znalazca powiadomił Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt Ekostraż, która zajęła się zmarzniętymi i wystraszonymi zwierzakami. Jeszcze tego samego dnia wolontariusze zaapelowali, by zgłosił się do nich mężczyzna, który porzucił świnki, jednak nie przyniosło to rezultatu. Postanowili więc opublikować wideo z monitoringu, na którym twarz sprawcy jest dobrze widoczna. Wolontariusze proszą o pomoc w jego znalezieniu. O sprawie ma zostać poinformowana również policja. Zwierzaki mają już za sobą wizytę u weterynarza. Miały dużo szczęścia... Inne zwierzęta mogą go nie mieć.

porzuconeświnkizwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Szczątki dziwnego zwierzęcia znalezione na plaży w Estonii

Na plaży Pirita w Tallinie na dzień przed Bożym Narodzeniem zimowe fale Zatoki Fińskiej wyrzuciły na plażę coś niezwykłego. Były to szczątki małego zwierzęcia przypominającego spasioną krewetkę, zgarbionego ptaka lub małą zdeformowaną świnię, choć gdyby nie jego rzeczywiste rozmiary, można byłoby mówić o przedstawicielu gigantycznych roztoczy. Stwór został znaleziony przez spacerowiczów 23 grudnia. O znalezisku poinformowali oni lokalne media, które licznie przybyły na miejsce. Jak łatwo się domyślić, odkrycie wzbudziło zainteresowanie wśród ludzi. Wiele osób podkreśla, że znalezione szczątki idealnie oddają kształt małego monstrum z filmu "Piraci z Karaibów". Pojawiła się nawet sugestia, że to mistyfikacja, a krewetka mogła zostać wykonana ręcznie. Prawdopodobnie jest to jednak fragment jakiegoś większego zwierzęcia lub zmutowane stworzenie, których coraz więcej w dzisiejszych czasach. A Wam co przypomina to znalezisko?

dziwneznaleziskozwierzętaniesamowite

Nagrano rekina widmo. Jest starszy od dinozaurów!

National Geographic udostępnił film, na którym po raz pierwszy uwieczniono "rekina widmo". Nagranie pochodzi z 2009 roku, ale dopiero teraz trafiło do sieci. Zarejestrowany na wideo rekin znalazł się na nim przypadkowo. Dokonali tego geolodzy podczas badań u wybrzeży Hawajów i Kalifornii na głębokości ponad dwóch tysięcy metrów. Naukowcy ustalili, że jest to gatunek Hydrolagus trolli z rodziny chimerowatych (nazywanych "ghostsharks"), który jest starszy od dinozaurów.

rekinwidmozwierzętaNationalGeographic

Ptasia grypa znowu atakuje!

W miejscowości Wapowce niedaleko Przemyśla wykryto groźny dla drobiu wirus ptasiej grypy. H5N8 zaatakował kury, perliczki i kaczki. Całe zdarzenie zgłosił zaniepokojony właściciel gospodarstwa, gdzie znajdowała się hodowla 72 ptaków. Od zwierząt pobrano próbki, które po badaniach laboratoryjnych potwierdziły obawy. Stwierdzono u nich obecność wirusa. "Ptactwo zostało uśmiercone i zutylizowane, przeprowadzono także działania dezynfekcyjne" - powiedział w rozmowie z serwisem nowiny24 Mirosław Welz, Podkarpacki Wojewódzki Lekarz Weterynarii. Wirus nie stanowi wielkiego zagrożenia dla ludzi. Jeśli natomiast u hodowanego drobiu zauważy się zwiększoną śmiertelność w stadzie, zmniejszoną liczbę składanych jaj, spadek przyjęcia paszy lub wody, a także skręty szyi, paraliż nóg i skrzydeł lub biegunkę, to należy niezwłocznie zgłosić się do lekarza weterynarii, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa. Ogniska ptasiej grypy wykryto także w województwie Lubuskim i Małopolskim.

ptasiagrypazwierzętapodkarpacie