Zwierzęta będą chowane razem z ludźmi? Polityk chce zmian w prawie

Cmentarze dla zwierząt cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Niektórzy właściciele pupili, którzy są dla nich jak członkowie rodziny, w kwestii ich pochówki poszliby o krok dalej. Belgijski polityk Rob Beenders jest zdania, że zwierzęta powinny być chowane razem z ludźmi. "Pies czy kot żyje w rodzinie 10-15 lat i gdy umiera, to bardzo przykro jest po prostu zostawić jego szczątki u weterynarza, dlatego chcemy, by mogły one również trafić na cmentarz" - mówi. Jego słowa popiera wielu właścicieli czworonogów. W zamieszkiwanym przez 70 tysięcy mieszkańców Hasselt, rodzinnym mieście Beendersa, rozpoczął się okres próbny pilotażowego programu. Jeśli usługa zaproponowana przez polityka pozytywnie przejdzie rynkowe testy, wspólne groby dla zwierząt i ludzi zaczną funkcjonować w pozostałej części Belgii. Jedynym warunkiem wprowadzenia nowego prawa jest kremacja - zarówno mieszkańców Hasselt, jak i ich czworonożnych przyjaciół. Pomysłowi Belga sprzeciwia się tamtejszy episkopat. "W rozumieniu chrześcijańskim od zwierząt odróżnia nas dusza. Bóg stworzył na swoje podobieństwo człowieka, a nie zwierzę, choć oczywiście zwierzęta to również stworzenia Boga" - mówi rzecznik. Tommy Scholtes porównuje podobne praktyki do zwyczajów pogańskich. Czy kontrowersyjne prawo miałoby rację bytu w Polsce?

gróbdlaludziizwierzątzwierzętapostmortem

Leniwiec utknął na plaży między kamieniami. Akcja ratunkowa wzruszyła internautów [WIDEO]

Kilka dni temu na plaży Punta Tigre na Kostaryce znaleziono małego leniwca. Przemoknięte, zmarznięte, pokryte piaskiem zwierzę rozpaczliwie wzywało pomocy, nie potrafiąc o własnych siłach wydostać się spomiędzy kamieni. Najprawdopodobniej w tak trudnym położeniu przetrwało sztorm i nocny przypływ. Jego pisk postawił jednak na nogi okolicznych mieszkańców, którzy nie przeszli obok niego obojętnie. Ratowaniem leniwca zajął się Dick Morgan wraz z żoną. Para prowadzi razem firmę o nazwie Morgan's Jungle Lodge, która zajmuje się pomaganiem dzikim zwierzętom, dlatego z niesieniem pomocy przerażonemu stworzeniu świetnie sobie poradziła. Po wydostaniu leniwca spomiędzy skał w ręczniku, a następnie w pudełku został on bezpiecznie przetransportowany do domu małżeństwa. Tam z ich pomocą doszedł do siebie, a następnie zabrano go do kliniki dla zwierząt, gdzie zajęli się nim weterynarze. Zdjęcia i wideo z wołaniem leniwca o pomoc, którymi Dick podzielił się w sieci, a także późniejsza akcja ratunkowa wzruszyły internautów. Wielu interesuje się dalszym losem leniwca. Wiadomo, że nadano mu imię Guanabana i że często może liczyć na odwiedziny swojego wybawcy-przyjaciela, gdyż mieszka on w rezerwacie dla zwierząt. Na Facebooku Dicka możecie znaleźć kilka jego zabawnych zdjęć. A tymczasem zobaczcie wideo!

akcjaratunkowamałegoleniwcapomoczwierzęta

Dzik wtargnął na mszę. Przerażeni parafianie ustawiali barykady z ławek

Kilka minut po rozpoczęciu porannej mszy świętej w kościele pod wezwaniem Bożego Narodzenia w Rudzie Śląskiej do świątyni wtargnął... dzik. Jak donosi Gazeta Wyborcza, przerażone zwierzę biegało między ławkami i taranowało wszystko, co mu stanęło na drodze. Dorosły dzik wybił szybę w drzwiach wejściowych, zniszczył dwa wazony i figurę Jezusa. Na ścianie kościoła pozostał krwawy ślad, który pozostawił prawdopodobnie wskutek zranienia szkłem. Panika wiernych nie trwała jednak długo. Parafianie z Halemby postanowili utorować odyńcowi drogę do wyjścia z kościoła, ustawiając barykady z ławek. "Na szczęście szybko udało się przepłoszyć dzika i nikomu nic się nie stało" - relacjonuje asp. Arkadiusz Ciozak, rzecznik rudzkiej policji. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce wezwania, dzik był już poza terenem parafii. Skaleczonym zwierzęciem zaopiekowało się Centrum zarządzania kryzysowego Urzędu Miasta.

dzikwkościelereligiazwierzęta

Tym zdjęciem wzruszył cały świat! Został mu tylko kot

83-letni Turek Ali Meşe przeżył ostatnio wielką tragedię. Podczas włączania kuchenki gazowej mężczyzna nie opanował ognia i jego dom zaczął się palić. Rodzinie Ali'ego udało się wydostać z płonącego budynku, on sam ruszył na ratunek swojej hodowli kotów. Dla własnego bezpieczeństwa musiał szybko opuścić budynek. Ratownikom udało się uratować tylko jednego kota. Mężczyzna w swojej miejscowości słynął z wielkiego zamiłowania do tych czworonogów i, jak relacjonują świadkowie zdarzenia, ciężko przeżył ich stratę. Zdjęcie zrobione chwilę po tragicznym wydarzeniu bardzo szybko obiegło świat i wzruszyło wielu internautów. Sam rzecznik prezydenta obiecał 83-latkowi i jego rodzinie specjalne wsparcie i pomoc rządu w odbudowaniu ich zniszczonego doszczętnie domu.

ocalałykotzwierzętafotografia

Zrobili "sesję ciążową" z... kotem. To najdziwniejsze i najbardziej urocze, co dzisiaj zobaczysz! [GALERIA]

Lucy Schultz i jej partner Steven, którego zna od trzech lat, kiedy osiągnęli stabilność finansową, zdecydowali się w końcu na powiększenie rodziny. Para spędziła kilka miesięcy na poszukiwaniu stworzenia, jakim mogłaby się zaopiekować, aż udało jej się znaleźć "dziecko idealne". Jak to jednak bywa wśród młodych par, Lucy i Steven chcieli zrobić sesję fotograficzną uwieczniającą moment dołączenia do ich życia trzeciej istotki. Zdecydowali się więc na niecodzienne zdjęcia. Udostępnione na Facebooku zyskały ogromną popularność i sprzeczne opinie. Zakochani opublikowali bowiem efekty utrzymanej w ciążowym klimacie sesji ze swoim nowym... kotem. Dla niektórych jest to bezpośrednie odniesienie do intymnych fotografii, jakie internauci zamieszczają w mediach społecznościowych, odsłaniając swoje pociechy na publicznym forum. Inni ostro krytykują "poziom głupoty" pary, która "nie widzi różnicy między zwierzęciem a dzieckiem". Jakie jest Wasze zdanie o kontrowersyjnej sesji? Koniecznie obejrzyjcie do końca!

kocirodzicezwierzętahumor

Tego jeszcze nie było! Joanna Krupa rapuje o CHWDP [WIDEO]

Znana modelka i jurorka programu Top model, Joanna Krupa, pokazała się nam w zupełnie innej roli. Celebrytka poprowadziła ostatni odcinek "SNL Polska" i wcieliła się w nim w raperkę. Od dawna wiadomo, że Joanna dzielnie wspiera i walczy o prawa psów. Tym razem wraz z Heleną Ganjalyan jako J Kru i Hel G zaprezentowała klip do utworu "CHWDP". Co oznacza "CHWDP"? To proste – Chcę Wam Dać Psa. W teledysku Krupa wypowiada niecenzuralne słowa, wygina się na masce samochodu, namawiając oglądających do adopcji psa. Zaprojektowano również dedykowaną tej akcji specjalną koszulkę z napisem CHWDP.

KrupaCHWDPzwierzętaświatmuzyki

Znalazła swoje koty pod wpływem marihuany. Zjadły jej sadzonki [WIDEO]

Pewna kobieta zajmująca się hodowlą konopi indyjskiej dowiedziała się przypadkiem, jaki wpływ marihuana ma na zwierzęta. Kiedy jej lampy potrzebne do uprawy się zepsuły, rośliny w doniczkach wyniosła na ganek. Po 15-20 minut nieuwagi wróciła w miejsce, w którym je zostawiła, po czym zauważyła, że jej koty zdążyły się już odpowiednio zając sadzonkami. Zszokowana kobieta nagrała niecodzienne zdarzenie - leniwe pupile będące wyraźnie w "innym stanie świadomości". Link do wideo znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej. Film nakręcono w amerykańskim stanie Massachusetts, gdzie od 2016 roku uprawa 6 sadzonek marihuany w celach medycznych lub rekreacyjnych jest legalna.

kotypokonopizwierzętanarkotyki

Artysta przeniósł miejską sztukę do lasu. Efekt jest niesamowity! [GALERIA]

Mimo że artysta o pseudonimie Ches tworzy od dawna, jego sztuka zyskała międzynarodowy rozgłos dopiero teraz. A to za sprawą przeniesienia miejskiej sztuki prosto do lasu! Pomysł Rosjanina, choć nieskomplikowany, okazał się nowatorskim rozwiązaniem pokazania tego, czego nie zrobił wcześniej żaden inny twórca. Za pomocą przezroczystej folii celofanowej i kolorowych farb w spreju, Ches wykonał prace, które przeniosły (przynajmniej wizualnie) do lasu małpę, niedźwiedzia polarnego czy dinozaura. Jego malowidła są niezwykle realistyczne i skłaniają do osobistych refleksji. Po publikacji w sieci zdjęć z najnowszego projektu artysty wielu internautów komentowało lekkomyślność twórcy, któremu zarzucano pozostawienie na łonie natury nieorganicznych "elementów sztuki" i zaśmiecanie lasu. Ekologicznych bojowników uspokajamy - wszystkie fragmenty folii zostały zdjęte z drzew, jak tylko ekipa zrobiła zdjęcia!

miejskasztukawlesiesztukazwierzęta

Obiecała seks oralny milionom Włochów. Przerwała trasę z powodu ugryzienia

Mało kto wierzył w obietnicę Madonny o odbyciu stosunku seksualnego z każdą osobą, która zagłosuje w wyborach prezydenckich na Hillary Clinton. Niewielu też dało wiarę podobnym słowom Paoli Saulino. Aktorka filmów dla dorosłych jednak sumienne podeszła do sprawy i po włoskim referendum konstytucyjnym ruszyła w swoje polityczno-seksualne tournee. W 2016 roku kobieta obiecała seks oralny każdemu, kto zagłosuje na "nie" i dotrzymała słowa. Włosi odrzucili pomysł zmian konstytucyjnych, a aktorka wzięła się na wykonywanie własnej "obietnicy wyborczej". Ku niezadowoleniu fanów "talentu" młodej gwiazdy, celebrytka musiała przerwać swoją trasę po Włoszech. 28 października została zaatakowana przez psa, który poważnie zranił jej nos i policzek. "Doktor zalecił mi unikanie dużych ruchów ustami przez 6 najbliższych miesięcy. Ograniczenie aktywności fizycznej mojej twarzy pomoże jej się lepiej leczyć i przyspieszy gojenie rany po wewnętrznej stronie policzka" - mówi Paola, zapewniając jednak, że jej trasa nie zostaje odwołana. "To właściwie mój styl życia. To mój sposób na bycie wolną" - komentuje swoją działalność.

branżapornozwierzętaświatpolityki

Została porzucona w Boże Narodzenie. Po właścicielu pozostała jedynie okrutna kartka!

"Wesołych Świąt. Nazywa się 'Tosia'"- tylko tych kilka słów zapisanych niedbale na małym skrawku papieru pozostało po właścicielu uroczej kotki, która została podrzucona pod drzwi schroniska dla bezdomnych zwierząt w Katowicach w Boże Narodzenie. Świąteczna atmosfera i wyjątkowo bezczelny sposób potraktowania żywego stworzenia sprawiły, że wolontariusze postanowili podzielić się swoimi odczuciami związanymi z tą historią na profilu schroniska na Facebooku. Ich wpis złamał serca wielu internautom, w tym także nam. "Jest chłodno, ale nie tak, żeby zamiast żywego zwierzęcia znaleźć sopel lodu. Miejsce tez całkiem dobrze wybrane. Teoretycznie schronisko w święta nie pracuje, ale dzięki tego rodzaju 'mikołajom', zawsze jest się czym zająć" - czytamy. Wolontariusze nie rozwodzą się nad prawdopodobnymi powodami porzucenia kotki. Wręcz przeciwnie! Piszą o tym, jakie uczucia wywołują w nich takie "znajdy". "(...) nam w takich sytuacjach serce, już i tak naruszone przez tyle zwierzęcych tragedii, kolejny raz pęka na jeszcze mniejsze kawałki. Czujemy wściekłość i bezsilność. Tak naprawdę po miłości do zwierząt, to dwa kolejne uczucia, które są z nami najczęściej. Nie wiemy, kto tę kotkę porzucił. Nie wiemy, dlaczego. Nie mamy świadków, nie mamy imienia, nie mamy nic. Mamy tę okrutną kartkę pozostawioną z tupetem razem z kotką, która nawet nie wiedziała, co w ten świąteczny dzień ją czeka" - napisali z bólem. Chociaż w ten zimny okres zwracajmy uwagę na zwierzęta. Mogą one potrzebować naszej pomocy. A na pewno miłości...

kotporzuconywBożeNarodzeniezwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Maleńka Sasha urodziła się inna niż rodzeństwo. Opiekunka postanowiła zawalczyć o jej życie

W nowojorskim hrabstwie Westchester na świat przyszło szczenię, które od pierwszych chwil życia odstawało od innych psiaków. Ważąca zaledwie 0,3 kg suczka miała rozszczep wargi i podniebienia. Jak się później okazało, wykryto u niej również wodogłowie... Weterynarze nie dawali suczce szans na przeżycie, jednak znalazł się ktoś, kto uwierzył w chorowitego szczeniaka. Pielęgniarka weterynaryjna Marie DeMarco nie wyraziła zgody na uśpienie maleńkiego psa i postanowiła zawalczyć o jego życie. Jej determinacja udowodniła, że nawet najsłabsze zwierzę z całego rodzeństwa, mimo wrodzonej wady rozwojowej i niskiej wagi ciała, ma szanse na ocalenie. Urocza Sasha ma już dwa i pół miesiąca i mimo chorób, z jakimi zmaga się od urodzenia, z każdym dniem staje się coraz silniejsza.

ocalonyszczeniakzwierzętaemocje

Montują kolce na drzewach, aby ptaki nie brudziły aut!

W bogatej dzielnicy Clifton, która znajduje się w angielskim Bristolu, mieszkańcy wpadli na bardzo kontrowersyjny pomysł. Postanowiono zamontować kolce przeciw ptakom... na drzewach! Ma to ostatecznie rozwiązać problem odchodów na samochodach. Wcześniej wstawiono tam drewnianą makietę, która miała za zadanie odstraszać zwierzęta od zakładania gwiazd, jednak nie było to skuteczne. Wystosowano już wiele skarg, jednak drzewa z kolcami znajdują się na terenie prywatnym, co oznacza, że nie można ich usunąć. Co Wy o tym myślicie?

kolcenadrzewachzwierzętakontrowersje

Dzik Chrumek przesadził z alkoholem. Odnaleziono go pijanego za stodołą!

Wino domowej roboty, jak się okazuje, to pokusa także dla zwierząt... Dzik Chrumek (na zdjęciu) z osady leśnej prowadzonej przez Pawła Kowalskiego w podpiotrkowskim Kole (woj. łódzkie) tydzień temu po walce z innym dzikiem czmychnął z zagrody. Właściciel myślał, że o zwierzęciu już nigdy nie usłyszy, jednak był w błędzie. We wtorek jeden z okolicznych rolników doniósł mu bowiem, że znalazł jego zgubę za swoją stodołą. Ku zdziwieniu wszystkich Chrumek leżał tam... kompletnie pijany! Na fotografii, którą pan Paweł zamieścił na Facebooku, widać odyńca wśród resztek owoców z wina domowej roboty. To właśnie one tak "załatwiły" zwierzaka. "Niektórzy już się bawią. Owoce z domowego wina zrobiły swoje" - napisał jego właściciel obok zdjęcia. Dzik wytrzeźwiał już w swojej zagrodzie, ale o jego wybryku jeszcze długo będzie głośno. Na pewno nie zapomną mu tego mieszkańcy i pan Paweł, który bardzo się o niego niepokoił - wykarmił go przecież butelką z mlekiem i odchował. Z powodu kaca Chrumek pewnie długo tego wybryku nie powtórzy ;)

pijanydzikalkoholzwierzęta

22-latka została rozszarpana przez własne psy. Wychowywała je od szczenięcia!

"To było makabryczna scena. Przez 40 lat pracy w organach ścigania nigdy nie widziałem czegoś podobnego i mam nadzieję, że nigdy już czegoś takiego nie zobaczę" - mówił na konferencji prasowej szeryf James L. Agnew z Wirginii (Stany Zjednoczone), który wraz z innymi funkcjonariuszami znalazł się przy ciele 22-letniej Bethany Lynn Stephens (na zdjęciu). Zgłoszenie o zaginięciu kobiety policjanci otrzymali od jej ojca. Według niego Bethany wyszła z domu na spacer do lasu z dwoma ukochanymi psami - pitbullami, a potem słuch po niej zaginął. Niestety, to właśnie on jako pierwszy dotarł na miejsce tragicznego zdarzenia. 22-latka została niemal rozszarpana - miała zmasakrowaną twarz i gardło, a na dłoniach i ramionach liczne rany, co wskazywałoby na to, że zaciekle broniła się przed atakiem. Służby wykluczyły udział osób trzecich. Twierdzą, że Bethany została zagryziona przez własne psy, z którymi była bardzo zżyta i które wychowywała od szczenięcia! Dwa rosłe pitbulle "strzegły" jej ciała, a funkcjonariusze po dotarciu na miejsce przez ponad godzinę próbowali je uspokoić. Agresywne zwierzęta najprawdopodobniej zostaną uśpione. Przyjaciółka ofiary twierdzi jednak, że nie były one w stanie nikogo skrzywdzić... Wobec pupili, chociaż ukochanych, warto chyba stosować zasadę ograniczonego zaufania...

zagryzionaprzezwłasnepsypsyzwierzęta

Pracownik Tesco nie chciał zabić karpia. Powoływał się na... klauzulę sumienia!

W jednym z rzeszowskich oddziałów hipermarketów Tesco doszło do niecodziennej sytuacji. Gdy klientka poprosiła pracownika o zabicie karpia na święta, ten odmówił, powołując się na klauzulę sumienia. Spakował żywą rybę do torby i sprzedał kobiecie. Gdy sytuację opisała "Gazeta Wyborcza", internauci byli wściekli. Posypały się zarzuty dotyczące pakunków bez wody, w których karpie są sprzedawane, oraz warunków trzymania ich w sklepie. Przedstawiciel Tesco odpowiedział, że człowiek, który został poproszony o zabicie ryby, nie był przeszkolony do tego typu zadań, więc miał prawo odmówić. Podobno w tym samym oddziale hipermarketu są specjalnie wyszkoleni pracownicy, do których trzeba się z taką prośbą zwrócić. Dodatkowo stwierdził, że torby nie powinny zawierać wody. Powoływał się na Głównego Lekarza Weterynarii, który tłumaczy, że bez wody dochodzi do bezpiecznej wymiany gazowej. Jacek Bożek z Klubu Gaja, który prowadzi wiele kampanii w celu ratowania karpi, nie zgadza się z tymi wytłumaczeniami, dodając, że według wyroku Sądu Najwyższego niedopuszczalne jest sprzedawanie ryby bez wody. A co Wy myślicie o tej sytuacji? Dajcie znać!

odmówiłzabiciakarpiazwierzętakontrowersje

Umierający z głodu niedźwiedź wstrząsnął światem. "Kiedy to nagrywaliśmy, łzy płynęły nam po policzkach"

Opublikowany w sieci film z wychudzonym niedźwiedziem polarnym, bezskutecznie poszukującym pożywienia, w ciągu ostatnich dni został wyświetlony miliony razy. Fotograf National Geographic Paul Nicklen w przejmujący sposób pokazał nam, jak potworne skutki mają zmiany klimatyczne i do czego prowadzi globalne ocieplenie. Jego wideo zmusza do refleksji i, jak mówi fotograf, "burzy mury empatii". "Tak właśnie wygląda głód. Zanik mięśni. Brak energii. Powolna, bolesna śmierć" - czytamy na profilu instagramowym Paula. Ocieplenie klimatu prowadzi do topnienia lodowców, a tym samym uniemożliwia niedźwiedziom dostęp do pożywienia, jakim są foki. Kiedy zwierzęta pozbawione są możliwości polowania, jedzenia poszukują w miejscach zamieszkanych przez ludzi. Sezonowe przeszukiwanie śmietników nie zaspokaja jednak ich potrzeb żywieniowych. Niedźwiedź z Zatoki Baffina, który został uwieczniony przez ekipę filmową, prawdopodobnie zdechł kilka godzin po nakręceniu materiału wideo. Przerażający widok umierającego zwierzęcia wstrząsnął także filmowcami. "Kiedy to nagrywaliśmy, łzy płynęły nam po policzkach" - relacjonuje Paul Nicklen.

umierającyzgłoduniedźwiedźekologiazwierzęta

Od rana nad Wisłą leży... wieloryb. O co chodzi?

Od rana mieszkańcy stolicy naszego kraju żyją nietypowym zjawiskiem, jakiego są świadkami. Nad Wisłą obok mostu Poniatowskiego znikąd pojawił się 15-metrowy... wieloryb. Wokół zwierzęcia rozstawiono już barierki. Na miejscu oprócz tłumu gapiów zgromadzili się ludzie w białych kombinezonach i maskach. "Chodzą pogłoski, że w Wiśle może pływać jeszcze jeden wieloryb" - czytamy na Facebooku. Jak nie trudno się domyślić, truchło jest sztuczne, a jego pozostawienie w Warszawie to zapewne część pewnej akcji marketingowej. Wzbudzającą sensację fotografię jako pierwszy opublikował w sieci kwartalnik Przekrój. Prawdopodobnie to redaktorzy tego czasopisma stoją za sprawą "martwego wieloryba". Jutro w Warszawie pod patronatem Przekroju odbędą się warsztaty rodzinne "W cieniu wieloryba", a wieczorem impreza "Kaszalot party". Zapewne wtedy wszystkiego się dowiemy... Jeśli akcja ma na celu zwrócenie naszej uwagi na problemy związane ze środowiskiem i warunkach życia (naszych oraz zwierząt), trzeba przyznać - jej organizatorom się to udało!

wielorybnadWisłąekologiazwierzęta

Mieszkańcy mieli dość psich odchodów pod oknami. Spółdzielnia po mistrzowsku odstraszyła właścicieli czworonogów!

Nic tak nie psuje humoru mieszkańcom osiedla jak widok psich odchodów pod oknami, na i tak niewielkich skrawkach zieleni. Niestety wielu wciąż nie zwraca uwagi na tabliczki z napisami "Szanuj zieleń" czy po prostu - "Posprzątaj po swoim psie", a także na ryzyko otrzymania kary, która za niesprzątanie po swoim pupilu może wynieść nawet 500 zł (chociaż w stosunku do poprzednich lat można mówić o postępie). Czy jest jakiś inny sposób na to, by właściciele czworonogów dbali (i to regularnie) o czystość na wspólnym terenie wokół budynku? Na nietypowy pomysł wpadły władze spółdzielni "Jary" z Warszawy, której mieszkańcy skarżyli się na notoryczne wpadanie na psie kupy. Pewnego dnia przy ulicy Puszczyka na Ursynowie znalazła się tabliczka z "odstraszającym" napisem - "Prosimy nie wprowadzać psów. Teren spryskany monotlenkiem diwodoru". Czym jest owy groźnie brzmiący "monotlenek diwodoru"? To zwykła... woda! Władze spółdzielni, nawiązując do strachu przed nieznanymi nazwami substancji chemicznych, chciały zażartować z właścicieli czworonogów i zyskać chociaż kilka dni bez psich odchodów w okolicy. Wkrótce jednak ktoś "złamał szyfr" oryginalnej tabliczki. Na zdjęciu, które na swoim profilu na Twitterze udostępnił TVN Warszawa, widać dopisany mazakiem symbol chemiczny wody (z uśmiechem ;)). Spółdzielnia twierdzi, że ma inne podobne żarty w zanadrzu. Gratulujemy pomysłowości i czekamy na kolejne mistrzowskie popisy!

sprytnypomysłspółdzielnimieszkaniezwierzęta

Była przestraszona, niedożywiona i... przypominała chodzący kołtun. Po wizycie u weterynarza wszystko się zmieniło!

Chociaż trudno w to uwierzyć, na obu zdjęciach jest ten sam pies. A dokładniej sympatyczna suczka, która wabi się Holland. Przestraszona, niedożywiona i z zaniedbaną sierścią trafiła pewnego dnia do jednego z chicagowskich schronisk, skąd następnie pod swą opiekę wzięła ją pomoc medyczna dla zwierząt. By przywrócić jej dawną radość życia i wygląd, konieczna była interwencja weterynarzy. Zmiany wymagała przede wszystkim sierść Holland, którą pokrywała kilkucentymetrowa, lepka skorupa brudu. Przez nią ledwo widziała i poruszała się. W ruch poszły nożyczki, maszynka do golenia i... środki uspokajające, gdyż bez nich suczka nie potrafiłaby poradzić sobie ze stresem. Metamorfoza jaką przeszła, zachwyciła internautów i wiele zagranicznych serwisów. Holland zyskała nową twarz! Najważniejsze jest jednak to, co stało się potem. Kilka tygodni po metamorfozie znalazła nowy, kochający dom! Teraz na pewno będzie jej się dobrze wiodło!

powizycieuweterynarzapomoczwierzęta

Wyłowiony z wody miał na swoim ciele "tatuaż" z logo Pepsi. Skąd się wziął?

Zdjęcia "wyspy śmieci" na Morzu Karaibskim, o których pisaliśmy na początku listopada, zwróciły kolejny raz uwagę całego świata na ogromny problem zanieczyszczeń wód i konieczność segregowania odpadów. Diagnoza na przyszłość jest szokująca: szacuje się, że do 2050 roku liczba plastikowych śmieci przewyższy liczbę ryb i innych stworzeń żyjących w wodach. Wielu wciąż jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki będzie to miało wpływ na nas, ludzi... Dzisiaj wszyscy z trwogą patrzymy na fotografie homara, który wpadł w sieci rybackie u wybrzeży Nowego Brunszwiku w Kanadzie. Rybacy na jego ciele dopatrzyli się "tatuażu" z logo Pepsi. Jak się tam znalazł? Jedna z teorii mówi, że homar musiał dorastać w oceanie w pobliżu puszki po tym popularnym napoju - etykieta musiała się od niej odkleić i przylgnąć do jego ciała. Inni z kolei twierdzą, że "tatuaż" jest fragmentem opakowania po zgrzewce, które przylgnęło do skorupiaka niedługo przed wyłowieniem. Żadna z hipotez nie kwestionuje najważniejszego - za krzywdą stworzenia (i innych mu podobnych) stoją śmieci, które znajdują się na dnie zbiorników. Nietypowy homar zostanie wystawiony w restauracji znajomego dowódcy statku, który stoi za jego wyłowieniem. Niestety, pewnie wkrótce znów zobaczymy podobną przykrą fotografię...

homarztatuażemekologiazwierzęta