Trzyma za nich kciuki cały świat. Polacy chcą dokonać "niemożliwego"!

Krzysztof Wielicki (kierownik wyprawy), Maciej Bedrejczuk, Adam Bielecki, Jarosław Botor (ratownik medyczny), Marek Chmielarski, Rafała Fronia, Janusz Gołąb, Marcin Kaczkan, Artur Małek, Piotr Snopczyński (kierownik bazy), Piotr Tomala, Dariusz Załuski (filmowiec) i Denis Urubko - to trzynastu "wspaniałych", którzy wczoraj opuścili lotnisko w Warszawie z wielkim marzeniem. Do końca zimy, a więc do 20 marca 2018 roku chcą zdobyć "górę gór" - K2 - ośmiotysięcznik (8611 m n.p.m.), najwyższy szczyt Karakorum i drugi co do wysokości szczyt Ziemi. O tej porze roku nie udało się to jeszcze nikomu, a próbowano trzykrotnie! Pierwsze podejście miało miejsce 1988 roku, drugie w 2003 roku, a trzecie w 2012 roku (w pierwszych dwóch podejściach brali udział Polacy). Do tej pory łącznie na K2 zanotowano 306 wejść. Jak podaje serwis sport.pl, podczas prób zdobycia szczytu zginęło ponad 80 himalaistów (niektórzy właśnie dlatego nazywają tę górę "Górą Mordercą"). "Mam wspaniały zespół, najwybitniejszych himalaistów, zrobię wszystko, żeby każdy z nas wrócił, bo to najważniejsze" - mówił przed wylotem 68-letni Krzysztof Wielicki. Uczestników wyprawy czeka długotrwały proces aklimatyzacji. Stopniowo na trasie będą zakładali kolejne obozy, a do ataku na szczyt, jeśli pozwolą im na to warunki atmosferyczne, dojdzie najprawdopodobniej na początku marca. O ich wyprawie z podziwem piszą i mówią wszystkie światowe media, życząc im powodzenia (m.in. "El Pais", "Neue Zuercher Zeitung" czy ukraiński portal 4sport). Panowie, trzymamy za Was kciuki!

zimowawyprawanaK2polskasport