W Krakowie ruszają warsztaty szycia maseczek antysmogowych. 5 tysięcy miasto rozda za darmo!

Władze Krakowa rozpoczęły już przygotowania do walki ze smogiem. Przed nami najgorsze pod względem zanieczyszczenia powietrza miesiące, dlatego istotnym jest zaopatrzenie się w odpowiednie zabezpieczenie. Pierwszym, jakie przychodzi na myśl, są maseczki antysmogowe. W grudniu mieszkańcy Krakowa cierpiący z powodu problemów z układem oddechowym mogą liczyć na prezent od władz miasta. Przewidziano aż 5 tysięcy maseczek do rozdania dla dzieci i dorosłych. Otrzymają je pacjenci poradni pulmonologicznych w trakcie wizyt lekarskich. Inną propozycją ochrony dróg oddechowych są warsztaty szycia maseczek antysmogowych. Stowarzyszenie Logiczna Alternatywa dla Krakowa już drugi raz organizuje darmowe nauki uszycia własnej maseczki. Zeszłoroczne spotkania cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców. Pierwsze szkolenie zaplanowane jest na 30 listopada, kolejne na 1, 2 i 4 grudnia. Kiedy walka z przyczynami powstawania smogu nie skutkuje, minimalizacja jego skutków jest najrozsądniejszą decyzją...

uszyjsobiemaseczkęantysmogowązdrowiepolskarzeczywistość

Połknął ponad 600 gwoździ. Ich waga przekroczyła kilogram!

Do szpitala w Kalkucie w północno-wschodnich Indiach trafił przed kilkoma dniami 48-letni mężczyzna uskarżający się na ból brzucha i wymioty. Po przeprowadzeniu badań okazało się, że przyczyną jego złego samopoczucia są... gwoździe! Specjaliści podjęli decyzję o natychmiastowej operacji. Po 2-godzinnym, skomplikowanym zabiegu z użyciem magnesu z wnętrzności mężczyzny zostały usunięte wszystkie "ciała obce" w zatrważającej liczbie. Jak podają lekarze, 48-latek połknął dokładnie 639 gwoździ, z których większość miała ponad 5 centymetrów długości! Ich waga wyniosła aż 1,3 kg. "Gwoździe w większości mają ponad 2 cale (ponad 5 cm). Są ostre. Na szczęście w przewodzie pokarmowym nie było żadnej perforacji" - mówił po operacji chirurg dr Siddhartha Biswas. Przyznał on, że w żołądku pacjenta znaleziono także glebę. Mężczyzna cierpi na schizofrenię. Prawdopodobnie jeszcze przez długi czas pozostanie pod opieką lekarzy.

gwoździewżołądkuzdrowieszpital

Wielki dramat znanego piłkarza! Miał niewielkie szanse na odzyskanie sprawności

Hiszpański pomocnik Arsenalu, Santi Cazorla, udzielił wywiadu dla "Marci", w którym opowiada o swoich problemach zdrowotnych. We wrześniu 2013 roku podczas meczu towarzyskiego z Chile piłkarz opuścił murawę ze względu na kontuzję kostki, lecz później okazało się, że złamał kość. Od tamtej pory musiał nauczyć się żyć z bólem w prawej stopie i ciągłymi zabiegami. W 2015 poddał się operacji z powodu pękniętego wiązadła w lewym kolanie. Lekarze powiedzieli, że jeśli uda mu się normalnie spacerować z synem po ogrodzie, to już będzie powód do szczęścia. W ciągu 2016 roku Cazorla przeszedł około 10 zabiegów z powodu komplikacji jakie powstały po próbie naprawy ścięgna w okolicy podeszwy prawej stopy. Gdy piłkarz nie widział już dla siebie nadziei, udał się do lekarza w Vitorii. Tam dowiedział się, że miał gangrenę i brakuje mu ośmiu centymetrów ścięgna w prawej pięcie. Po pobraniu skóry z ręki poddał się rekonstrukcji tkanki. Według doktora Sancheza wszystko już jest w normie, a po poświęceniu się rehabilitacji Santi powinien wrócić do gry w ciągu 2 lat. Życzymy powodzenia!

dramathiszpańskiegopiłkarzazdrowiesport

Codziennie minimum 8 godzin grała na smartfonie. Lekarze walczą, by odzyskała wzrok!

Honor of Kings to najpopularniejsza gra mobilna na chińskim rynku. Codziennie w samym Państwie Środka zasiada do niej ponad 50 milionów użytkowników! Wielu potrafi grać w nią całymi godzinami, a niektórzy nawet od rana do nocy. Zafascynowani rozgrywkami gracze zapominają jednak, że spędzanie tak długiego czasu przed ekranem może mieć poważne konsekwencje dla ich zdrowia, a nawet życia. Ostatnio 21-letnia Chinka posługująca się w Honor of Kings pseudonimem Wu Xiaojing zgłosiła się do szpitala po tym, jak zaczęła tracić wzrok w prawym oku. Dziewczyna wyznała lekarzom, że ma obsesję na punkcie gry i nie potrafi się od niej oderwać. Przed trafieniem do ich placówki, mimo ostrzeżeń rodziców, miała grać na smartfonie aż 24 godziny bez przerwy (lekarze zalecają, by co 30 minut odrywać się od ekranu)! Dziewczyna wyznała, że codziennie spędza na graniu minimum 8 godzin. Specjaliści zdiagnozowali u 21-latki zamknięcie tętnicy środkowej siatkówki, co jest powszechne u pacjentów w podeszłym wieku i może prowadzić do trwałej utraty wzroku. Przyczyną dolegliwości u Wu Xiaojing jest według nich nadmierne granie na smartfonie. Będą starali się, by mogła cieszyć się pełnym widzeniem, jednak, jak zaznaczają, przez jej uzależnienie od gier nie będzie to najłatwiejsze. Chińscy gracze na portalu społecznościowym Weibo wyznają, że mimo przypadku Wu Xiaojing dalej nie będą rozstawać się ze swoją ulubioną grą. Dla wszystkich powinno to być jednak ostrzeżenie...

częściowautratawzrokuprzezgręzdrowiegry

Dzięki temu przeszczepowi otrzymała nowe ręce. Spektakularny zabieg!

19-letnia Shreya Siddanagowda po wypadku autobusowym w Indiach miała zmiażdżone obie ręce. Należało je natychmiast amputować aż do ramion. Otrzymała ona sztuczne protezy, jednak nie była zadowolona do końca z ich wydajności. Wtedy w jej życiu pojawiła się rodzina 20-letniego mężczyzny, który po wypadku motocyklowym pozostawał utrzymywany przy życiu tylko dzięki aparaturze. Rodzice chłopaka postanowili oddać jego narządy do przeszczepów, w tym również jego ręce. Dzięki temu, po raz pierwszy w Indiach, a po raz 10 na świecie można było wykonać zabieg transplantacji obydwu rąk. Operację prowadził dr Subramania Iyer, a wraz z nim pracowało 20 chirurgów i 16 anestezjologów. Operacja trwała 13 godzin. "Przeszczepy na ramionach są znacznie trudniejsze od tych, które występują w nadgarstku lub przedramieniu, ze względu na złożoność polegającą na dokładnym identyfikowaniu i łączeniu różnych nerwów, mięśni, ścięgien i tętnic" mówił lekarz. Obecnie dziewczyna przechodzi rehabilitację palców, nadgarstków i ramion. W przeciągu półtora roku lekarze przewidują, że odzyska około 85 procent prawidłowego funkcjonowania rąk.

noweręcezdrowielekarze

Zmiany w emisji reklam. Te z piwem tylko po godzinie 23!

Pomysł o ograniczeniu reklam z alkoholem nie jest niczym nowym. Do tej pory reklamodawcy dostali czas emisji w radiu lub telewizji między godziną 20 aż do 6 rano. Ministerstwo Rodziny jakiś czas temu zaproponowało całkowity zakaz pokazywania reklam z piwem w telewizji publicznej. Wszystko po to by ograniczyć problem alkoholizacji w Polsce. Jednak z innym, mniej restrykcyjnym pomysłem przychodzi Ministerstwo Zdrowia, które chce aby reklamy z alkoholem pojawiały się tylko między godzinami 23 a 6. Oni również chcą wprowadzenia zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. "Podniesienie świadomości konsumentów oraz ułatwienie podejmowania właściwych wyborów, a także wprowadzenie rozwiązań umożliwiających ograniczenie dostępności fizycznej napojów alkoholowych bez wątpienia przyczyni się do zmniejszenia skali problemów wywoływanych przez alkohol wśród Polaków" podaje MZ. Według prowadzonych badań przez Światową Organizację Zdrowia konsumpcja alkoholu w ciągu najbliższych lat może znacznie wzrosnąć.

reklamypiwazdrowiealkohol

Polskie uzdrowisko będzie kurować piwem. W ofercie znajdą się m.in. piwne kąpiele!

O tym, że piwo ma właściwości korzystne dla zdrowia, wiemy nie od dziś (już w starożytności znano jego zbawienny wpływ dla ludzkiego organizmu). Miejsc w Polsce, które wykorzystują ten złocisty trunek dla poprawy samopoczucia kuracjuszy (nie chodzi tu o zawartość tego alkoholu w ich krwi), jest jednak jak na lekarstwo. Uzdrowisko Busko-Zdrój planuje to zmienić. To miejsce słynące z blisko 200-letniej tradycji w leczeniu i rehabilitacji szerokiego spektrum schorzeń poinformowało, że chce wybudować własny minibrowar i produkować w nim piwo dla potrzeb odwiedzających. Odpowiedzialni za to przedsięwzięcie chcą, by kuracjusze przede wszystkim się w nim kąpali! "Kąpiel w piwie odżywia skórę, nawilża, poprawia koloryt i odmładza. Ponadto zmniejsza napięcie mięśni, przyjemnie pachnie, oraz, co niezwykle, ważne pomaga zredukować tkankę tłuszczową" - mówi Wojciech Legawiec, prezes zarządu Uzdrowiska. Pełna "piwna oferta" nie jest jeszcze znana. Być może będzie można także skosztować tego wyjątkowego trunku. Bo kto oparłby się przed tym, znajdując się w wypełnionej nim wannie? ;)

kuracjapiwemzdrowiealkohol

10-latka pomogła odebrać poród i reanimowała noworodka! Dzielna dziewczynka została bohaterką!

W Szczecinie w środowy poranek na numer alarmowy zadzwoniła 10-letnia dziewczynka. Poprosiła, aby pod wskazany adres wysłano karetkę pogotowia, ponieważ jej mama, będąca dopiero w 29-tygodniu ciąży bardzo źle się poczuła. Ambulans ruszył z pomocą. Jednak w międzyczasie kobieta zaczęła rodzić. Dziewczynka, musiała pomóc matce odebrać poród, w domu znajdowała się tylko jeszcze jej młodsza siostrzyczka. Na świat przyszedł chłopczyk. Kobieta zmęczona całym porodem, poprosiła córkę, aby sprawdziła, czy jej synek oddycha. 10-latka wykonywała polecenie matki, jednak zdała sobie sprawę, że dziecko nie wydaje z siebie żadnych odgłosów i nie ma oddechu. Nie czekając na ratowników, dziewczynka rozpoczęła reanimację malucha. Prowadziła ją aż do momentu przyjazdu karetki. Po tym wszystkim noworodkiem zajęli się już lekarze. Dzięki odwadze małej dziewczynki chłopca udało się uratować i przeżył. Dziewczynka pierwszej pomocy nauczyła się na zajęciach w szkole. Na miejsce zostali wezwani też policjanci, którzy myśleli, że chłopczyk nie żyje. Zapewnili oni opiekę dziewczynkom, aż do przyjazdu babci. Matka z noworodkiem zostali przewiezieni do szpitala.

zdrowiedzieckoporód

"Eko-rodzice" porwali noworodka po tym, jak ograniczono im prawa rodzicielskie. Szuka ich policja

14 września w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie) na świat przyszło dziecko, o sprawie którego mówi obecnie cała Polska. W wyniki dramatycznych wydarzeń, jakie tego dnia miały miejsce w szpitalu, rodzice poszukiwani są przez policję, a życie noworodka może być zagrożone. Dziewczynka urodziła się przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży, co kwalifikuje ją do bycia wcześniakiem. Ani matka, ani ojciec dziecka nie zgodzili się jednak na standardowe zabiegi, jakich dokonuje się po urodzeniu, m.in. szczepienia, podanie witaminy K, umycie noworodka czy tzw. zabieg Credego (matka zamiast podania specjalistycznych kropli, chciała zakropić dziecku oczy własnym mlekiem). Pediatra z białogardzkiego szpitala, kierując się troską o małego pacjenta, w ciągu kilku godzin o niepokojących planach "eko-rodziców" powiadomił sąd rodzinny. Po trwającej 4 godziny rozprawie zorganizowanej w samym szpitalu małżeństwu ograniczono prawa rodzicielskie. Zgodę na przeprowadzenie zabiegów medycznych wydał prokurator. Rodzice przekonani o swoich racjach wraz z dziewczynką uciekli ze szpitala. Teraz szuka ich policja. Szczególnie głośnym echem odbiło się w internecie zachowanie lekarza. W obronie "eko-rodziców" stanęli antyszczepionkowcy, którzy całą sytuację nazywają "praktykami totalitarnymi" oraz "bezprawiem". Więcej na ten temat znajdziecie w materiałach zamieszczonym poniżej.

polskarzeczywistośćzdrowiedziecko

Ktoś montuje w jezdni przedmioty mające przebijać opony. Policja bada sprawę

Strażacy pracujący w OSP Kaczory podali w mediach społecznościowych wiadomość, mówiącą o tym, że ktoś specjalnie montuje ostre przedmioty w asfalcie na drogach gminy. W jezdni wywiercone są otwory, a następnie wsadzone ostre przedmioty, które mają na celu poprzebijanie opon w pojazdach. Na miejsce została wezwana policja, kilka samochodów uległo uszkodzeniu. Funkcjonariusze badają całą sprawę pod względem nie tylko uszkodzenia pojazdów, ale także zagrożenia bezpieczeństwa na drodze. Proszą również, aby osoby, które mogą cokolwiek wiedzieć o sprawcy, skontaktowały się z policją. Jak informuje OSP na jezdni rozrzucane są również gwoździe mające przebić opony w pojazdach. O ile dla kierowców samochodów nie stanowi to bezpośredniego niebezpieczeństwa życia, o tyle dla motocyklistów już tak.

niebezpieczeństwonadrodzezdrowietransport

Robaki w czekoladkach Ferrero Rocher. Firma bada sprawę

Czekoladki Ferrero Rocher to przysmak, który uwielbia każdy kto jest wielbicielem słodkości. Jednak po obejrzeniu filmiku znajdującego się poniżej, możecie już nigdy nie wziąć ich do ust! Rachael Vile ze stanu Illinois w USA w ubiegłym tygodniu na swoim profilu na Facebooku udostępniła zdjęcia i materiały wideo, pokazujące, jak w otwieranych przez nią i jej współlokatorkę czekoladkach kręcą się larwy robaków! "Nigdy nie zjem tego znowu" brzmiały jej słowa. Podczas gdy filmiki wyświetlono już ponad 40 tys. razy, firma Ferrero postanowiła przyjrzeć się całej sprawie. Badają oni problem pani Vile, nakłaniając innych by sprawdzali jak przechowują swoje produkty. Rzecznik prasowy firmy powiedział: "Chcielibyśmy uspokoić wszystkich, że w Ferrero jesteśmy dumni z jakości naszych produktów i stosujemy surowe procedury kontroli jakości". Dodał też, że produkty marki Ferrero są zawsze starannie przechowywane. Jednak wiele użytkowników Facebooka oglądając te materiały zostało przerażonych widokiem i ciężko będzie nakłonić ich do zmiany swojego stanowiska w sprawie.

robakiwczekoladziezdrowiesłodycze

Zgłosił się do szpitala z ogromnym bólem. Lekarze oniemieli, gdy zobaczyli, co znalazło się w jego odbycie!

Lekarze w ludzkim ciele znajdowali już żyletki, gwoździe, nożyczki, butelki... Zdarzyła się nawet żarówka! Myśleliśmy, że w tym aspekcie nic już nas nie zdziwi, jednak myliliśmy się. Kilka dni temu do jednego z chińskich szpitali zgłosił się wijący z bólu 33-letni mężczyzna. Wyznał lekarzom, że od dwóch dni bardzo cierpi z powodu silnych zaparć. By znaleźć ich przyczynę, postanowiono wykonać prześwietlenie jamy brzusznej. To, co lekarze zobaczyli na zdjęciu, na długo pozostanie w ich pamięci. W górnej części odbytnicy pacjenta znajdowała się bowiem... szklanka. Jak podają zagraniczne media jej wysokość wynosiła 3,15 cala (8 centymetrów), a szerokość 2,8 cala (ok. 7 centymetrów). Naczynie trafiło do ciała pacjenta przez odbyt - mężczyzna sam je sobie tam włożył. "Ulokowało się" ono dokładnie w bezpośrednim sąsiedztwie mięśni zwieracza odbytu i istniało duże niebezpieczeństwo, że szkło pokruszy się i uszkodzi narządy wewnętrzne 33-latka. Pierwsza próba usunięcia szklanki nie powiodła się - specjaliści próbowali usunąć ją tą samą drogą, którą trafiła do ciała pacjenta. Za drugim podejściem lekarze zdecydowali się otworzyć brzuch mężczyzny. Ku ich zdziwieniu przedmiot był w nienaruszonym stanie. 33-latek nie wyjawił, dlaczego znalazł się on w jego odbycie. Oby już nigdy nie popełnił podobnego głupstwa!

szklankawodbyciezdrowieszpital

Po odstawieniu alkoholu schudła 62 kg. "Wyglądam i czuję się o 20 lat młodsza!"

37-letnia Misty Mitchell jeszcze niedawno ważyła 136 kg. Była uzależniona od fast-foodów i alkoholu. Ilość wódki, jaką dziennie spożywała (czasami nawet pół litra), przekładała się na 1000 "pustych" kalorii! Rano "zajadała" kaca i tak jej problemy zataczały koło. Młoda matka po operacji przepukliny kręgosłupa postanowiła jednak zadbać o siebie i diametralnie zmieniła nawyki żywieniowe. Odstawiła napoje wyskokowe oraz wysoko węglowodanowe posiłki i zapisała się na siłownię. Dzięki zdrowej diecie i ćwiczeniom Misty schudła 62 kg. Zawartość tłuszczu w jej organizmie obniżyła się z 60 procent do 25. "To niesamowite uczucie!" - mówi 37-latka. Po niezwykłej metamorfozie jest nie do poznania! Sama przyznaje nieskromnie, że wygląda i czuje się, jakby ubyło jej 20 lat! I nie ma w tym ani krzty przesady! Zdjęcie, które przedstawia jej przemianę, zostało zrobione zaledwie 3 tygodnie temu. Po starej Misty zostało już tylko siwe pasemko ;)

dietabezalkoholuzdrowiekobieta

Straszne! Mężczyzna ignorował swoją żonę. W zemście postanowiła coś mu obciąć!

Mężowie strzeżcie się swoich żon! I nie starajcie się ich ignorować. Jeśli to zrobicie może czekać was niemiła i bolesna niespodzianka. Przekonał się o tym 50-letni mieszkaniec miasteczka Yeosu w Korei Południowej. Według informacji jakie przytacza Daily Mail mężczyzna bardzo dużo czasu spędzał na polu golfowym, co zaczęło irytować jego żonę. Kobieta czuła się przez niego całkowicie ignorowana. Dodatkowo 50-latek miał znęcać się nad kobietą i nie dawać jej pieniędzy na życie. W nocy kiedy mężczyzna spał żona obcięła mu penisa, którego następnie spłukała w toalecie. Jęki wydobywające się z mieszkania małżeństwa obudziły sąsiadów, którzy przybiegli sprawdzić co się dzieje. W pokoju znaleźli leżącego na podłodze. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, a jego żoną zajęła się policja.

zdrowieprawomałżeńskiekłótnie

Dziewczynka trafiła do szpitala w stanie przedzawałowym. Wszystkiemu winny był napój

Jak się okazuje stan przedzawałowy może wystąpić nie tylko u starszych osób. Przekonała się o tym pani Petra Sundberg, matka 13-letniej dziewczynki. Kobieta umieściła na swoim Facebooku bardzo wymowny wpis, dodając do niego fotografię swojego dziecka, które leży na szpitalny łóżku. Jej córka trafiła do szpitala z stanem przedzawałowym! Wszystko przez wypicie dwóch napojów energetycznych. Treść jej apelu brzmiała : "Proszę! Mówcie o tym swoim dzieciom i innym, które znacie i wyjaśnijcie, jak jest to niebezpieczne. Mała butelka 250 ml to maksimum dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka. Energetyki nie są dla dzieci!" Energetyki zawierają takie środki jak kofeina czy tauryna. Oba mogą powodować kołatanie serca, nudności drgawki u najmłodszych. Pilnujmy swoich pociech!

zdrowiedzieckonapojeenergetyczne

Przez 17 lat trzymany był na łańcuchu. Wszystko przez jego chorobę

W południowych Chinach po blisko 17 latach uwolniono 56- letniego mężczyznę Xu Guofa, który przetrzymywany był na łańcuchu. Mieszkał on w starej szopie bez dostępu do mebli i innych rzeczy niezbędnych do życia ludziom. Rodzina mężczyzny zamknęła go tam, ponieważ Xu był chory psychicznie. 56-latek miał na swoim koncie kilka gwałtów i podpalenia. Jako że nie posiadali zbyt dużo pieniędzy, aby leczyć mężczyznę musieli przykuć go łańcuchami. Tego również oczekiwali zastraszeni sąsiedzi. Rodzina miała dwa wyjścia - zamknąć Xu lub wyjechać ze wsi. Chorym zajmował się jego starszy brat. Przynosił mu pożywienie, twierdzi, że w zależności od zmiany pogody jego młodszy brat wpadał w gniew i głośno krzyczał. Niedawno o sprawie dowiedzieli się przedstawiciele pobliskiego miasta Meizhou, którzy wraz ze szpitalem podjęli decyzję o darmowym leczeniu mężczyzny. Obecnie przechodzi on również rehabilitację.

17latnałańcuchuzdrowieprawo

Pacjent dźgnął lekarza nożem w serce. Dramat zarejestrowała kamera [WIDEO]

W sieci opublikowano film, który przedstawia wyjątkowo brutalny atak pacjenta na lekarza. Szpitalna kamera zarejestrowała, jak 67-letni mężczyzna dźga nożem w serce doktora Igora Tiuleniewa. Onkolog nie przeżył. Do Tragedii doszło w jednym z rosyjskich szpitali w miejscowości Murmuńsk. Zabójca do ostatniej chwili ukrywał narzędzie zbrodni. Na nagraniu widać, jak chowa nóż za trzymaną w ręce reklamówką. Jak podaje Daily Mail, powodem, dla którego pacjent dokonał tej tragicznej zbrodni, była postawiona mu diagnoza. 67-latek był przekonany, że ma raka. Słowa lekarza i przeprowadzone przez niego badania wykluczyły jednak podejrzenia mężczyzny. Jego zdaniem doktor zataił tę informację. Kiedy personel medyczny przewiózł Tuleniewa na salę operacyjną, gdzie próbowano mu jeszcze udzielić pomocy, nożownik popełnił samobójstwo. Życie odebrał sobie narzędziem, którym wcześniej śmiertelnie zranił także doktora.

śmiertelnyataknalekarzazdrowieprzemoc

"Naga joga" dla każdego? Modelka wyznaje, co jej dała i przekonuje, że innym także pomoże

O 28-letniej Jessie O'Brien zrobiło się w sieci głośno po tym, jak zaczęła publikować na Instagramie odważne zdjęcia. Nazwa konta "The Nude Blogger" nie jest przypadkiem - modelka często pozuje bez ubrań. Niedawno jednak udzieliła wywiadu, w którym tłumaczy, dlaczego uprawia "nagą jogę" i co dała jej ta aktywność. Jessa od dwóch lat praktykuje jogę, co pozwalało jej na znalezienie równowagi ciała, umysłu i ducha, ale, jak przyznaje, zawsze jej czegoś w tym brakowało. Podczas podróży do Australii odkryła nowy rodzaj tych zajęć i dopiero teraz w pełni zaakceptowała swoje ciało. Modelka przekonuje, że "naga joga" każdemu może pomóc w pokochaniu samego siebie. Jessa zaczęła prowadzić zajęcia ze sportu, który pokochała i stara się przekonać do niego innych. Jej lekcje odbywają się na plażach nudystów. W rozmowie z Daily Mail wspomina o zawstydzonej nagością osobie. Rozbieranie się w miejscu publicznym nie dla wszystkich jest komfortowym doświadczeniem. "Pod koniec zajęć przyszła do mnie i podziękowała za to, co robię" - mówi Jessa.Według niej "naga joga" pomaga z pozbyciu się psychicznych barier i pomaga w osiągnięciu stanu równowagi. "Kiedy zrzucasz ubrania, to doświadczenie jest dużo silniejsze" - przekonuje Was to? ;)

nagajogazdrowiemodelling

Sąd zabronił małżeństwu sypiać ze sobą. Teraz dostaną za to wielkie odszkodowanie

Pewna pochodząca z Wielkiej Brytanii para toczyła w sądzie walką o...swoje własne współżycie. Mężczyzna z zespołem Downa i jego żona pobrali się w 2010 roku. Obydwoje jak zaznaczają cieszyli się udanym życiem seksualnym. W 2014 roku podjęli decyzję o posiadaniu potomstwa. Musieli jednak zgłosić się do lekarza przez problemy z bezpłodnością, lecz ten skierował ich na badania psychologiczne. Tam orzeczono, ze mężczyzna "nie potrafi świadomie podjąć decyzji o uprawianiu seksu z własną żoną". Cała sprawa trafiła do sądu. Sędzia jednak uznał, że para nie powinna współżyć ze sobą. Wyrok był bardzo brutalny dla obydwojga. Nie mogli sypiać ze sobą pod groźbą poważnych sądownych konsekwencji. Kobieta, aby nie prowokować męża musiała przenieść się do innego pokoju i sypiać sama. Mężczyzna przez sąd został skierowany na specjalny kurs edukacji seksualnej. Dopiero po jego zakończeniu z dobrym wynikiem, mógłby powrócić do współżycia z żoną. Sytuacja trwała przez 15 miesięcy. Dopiero po zgłoszeniu sprawy o pozbawieniu praw człowieka mężczyzny przez jednego z członków rodziny, specjalna Rada zgodziła się wypłaci odszkodowanie w wysokości £10 000.

prawozdrowieZespółDowna

Tragedia w Austrii. Znów winny upał i pozostawienie dziecka w rozgrzanym samochodze

17-letnia matka wraz z ojcem przyjechali do w miasta Nenzing w zachodniej Austrii spędzać wspólne wakacje. Razem z nim podróżował 1,5-roczny synek. W momencie przyjazdu na miejsce chłopczyk spał. Kobieta nie chciała go budzić i zostawiła dziecko w samochodzie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że wraz z upływem godzin na zewnątrz rosła temperatura, która osiągnęła prawie 30 stopni Celsjusza. Para natomiast udała się na kilkugodzinną drzemkę po długiej podróży. Kiedy obydwoje obudzili się, mężczyzna pobiegł do zamkniętego pojazdu po synka. Dziecko już nie żyło. Po przeprowadzonych badaniach lekarskich okazało się, że przyczyną śmierci był udar słoneczny powstały w wyniku bardzo wysokiej temperatury w samochodzie. Para znajduje się obecnie pod opieką psychologa. Prawdopodobnie obydwoje zostaną skazani za spowodowanie śmierci u dziecka. Należy pamiętać, że u małych dzieci zostawionych w rozgrzanych pojazdach dochodzi do bardzo szybkiej śmierci. Bądźmy czujni!

udarsłonecznyzdrowiedziecko