Kupił biurko w sklepie IKEA, a potem przeciął. Odkrył coś zaskakującego!

Produkty IKEA podbijają cały świat. Wielu chwali sobie prostotę ich konstrukcji i funkcjonalność, ale są też tacy, którzy skarżą się na jakość wykonania i nietrwałość dobranych materiałów. Po tym, co niedawno opublikował na Twitterze niejaki James L. Sutter z Seattle, z pewnością do tej drugiej grupy dołączy kilku nowych członków. James postanowił wprowadzić kilka zmian do kupionego przez siebie w sklepie IKEA drewnianego biurka. By zyskało nowy wygląd, konieczne było przecięcie jednej z jego desek na pół. To, co zobaczył wewnątrz elementu, wprawiło go w osłupienie, dlatego postanowił się tym podzielić w sieci z innymi. "Zawsze wiedziałem, że meble z IKEA to tylko fałszywa deska z okleiną na wierzchu. No i dobra. Ale wczoraj wieczorem przeciąłem moje biurko i okazało się, że płyta wiórowa to też kłamstwo!" - napisał na Twitterze, opatrując swój komentarz zdjęciami. Widać na nich deskę, która po przecięciu w niczym nie przypomina drewna, gdyż jest wypełniona kawałkami kartonu! Jego post był żywo komentowany przez internautów. Wśród nich znalazł się jednak taki, który wytłumaczył użycie kartonowej konstrukcji. "Taka konstrukcja nazywa się strukturą plastra miodu i jest silniejsza od płyty wiórowej. Jest też bardziej przyjazna dla środowiska" - wytłumaczył. James dodał później, że w niczym nie przeszkadza mu użycie kartonu, bo meble są tanie, lekkie i spełniają swoją rolę, ale odkrycie bardzo go zaskoczyło. Was też?

przeciętebiurkoIKEAIkeazakupy

Niepozorne skarpetki H&M oburzyły klientów. Sieć się tłumaczy i wycofuje produkt ze sklepów

Obok koszulki ze swastyką znalezionej w jednym ze sklepów odzieżowych w centrum Warszawy skarpetki H&M z niepozornym motywem Lego są w ostatnich dniach najbardziej kontrowersyjnymi elementami garderoby, jakie trafiły do sprzedaży (tym samym szwedzka sieciówka mierzy się z kolejnym skandalem po głośnej reklamie z czarnoskórym chłopcem prezentującym bluzę z napisem "Najfajniejsza małpa w dżungli"). Na budzących wśród klientów wiele emocji skarpetkach umieszczony został ludzik Lego trzymający w rękach młot pneumatyczny, spod którego wychodzi czarny ślad. Co z tym wzorem jest nie tak? Wielu dopatrzyło się w nim... odwróconego do góry nogami słowa "Allah" (grafika obok przedstawia to słowo zapisane po arabsku i wzór z kontrowersyjnych skarpetek). Przez sieć przelała się fala negatywnych komentarzy. "W H&M zawsze staramy się oferować produkty, które naszym zdaniem docenią nasi klienci. Grafika na tej skarpecie przedstawia figurkę Lego, a każde inne znaczenie jest przypadkowe. Przepraszamy, jeśli ten motyw kogoś uraził" - tłumaczył Peter Buchinger, rzecznik H&M. Zdecydowano, że produkt zniknie ze sklepów. Czy teraz H&M będzie musiało na każdym kroku mieć się na baczności? Więcej o sprawie znajdziecie poniżej.

kontrowersyjneskarpetkimodazakupy

Szturm na supermarkety. Klienci zabijali się o przecenioną Nutellę [WIDEO]

Sieć sklepów Intermarche we Francji ogłosiła promocję na Nutellę. Cenę popularnego, czekoladowego kremu obniżono aż o 70 procent. Niedługo później okazało się, że dantejskie sceny znane nam z obniżek cenowych w Rossmannie czy Lidlu to zaledwie przepychanki. We francuskich supermarketach doszło do prawdziwych walk. "Klient z podbitym okiem zdobył trzy słoiki kremu", "Tłumy opanowała histeria", "Kobiecie wyrwano włosy z głowy", "Klienci zachowywali się jak wygłodniałe zwierzęta", "Staruszka uderzona słoikiem Nutelli w głowę", "Zakrwawione ręce i podarte ubrania" - to niektóre z tytułów i komentarzy francuskich serwisów informacyjnych. Fala przemocy, do jakiej doprowadzili klienci kierowani chęcią kupna Nutelli za 1,4 euro zamiast 4,5 euro, odbija się w sieci głośnym echem. Poniżej znajdziecie materiały wideo obrazujące niemal zwierzęce walki. W jednym ze sklepów w Ostricourt miało dojść do bójki dwóch mężczyzn, których ostatecznie rozdzielała policja. Czy to naprawdę warte zaoszczędzenia kilku euro?

walkaoNutellęjedzeniezakupy

Kupiła dżinsy przez internet. W kieszeni znalazła "niesmaczną niespodziankę"!

Wygodnie jest nam kupować przez internet. Niestety zdarza się, że nie jesteśmy zadowoleni z zakupionych artykułów, często zawodzą nas zwłaszcza ubrania. Christine Evans z USA, która od lat z zadowoleniem korzystała ze sklepu internetowego amerykańskiej sieci luksusowych domów towarowych Nordstrom, miała nadzieję, że i tym razem zakup jej nie rozczaruje. Kobieta pracująca jako pielęgniarka zamówiła drogie dżinsy marki Not Your Daughter (w przeliczeniu zapłaciła za nie ponad 400 złotych) i nie mogła doczekać się upragnionej przesyłki. W dostarczonej przez kuriera paczce oprócz spodni znalazła jednak coś jeszcze - i wcale nie był to upominek dla stałej klientki. Z jednej z przednich kieszeni Christine wyciągnęła... brudne damskie stringi! Przez znalezisko długo nie mogła wyjść z szoku! "Po wielu latach lojalnej współpracy dotknął mnie brak odpowiedniej obsługi klienta. W paczce dostałam dżinsy z brudnymi stringami w kieszeni" - napisała na Twitterze, za pomocą którego postanowiła skontaktować się z przedstawicielami sklepu. Na dowód opublikowała też zdjęcie przesyłki. Sklep zaproponował jej wymianę spodni na nowe. To jej jednak nie usatysfakcjonowało (i trudno się dziwić). By pokazać podejście do klienta, a także ostrzec innych przed podobnymi znaleziskami w publicznym poście opisała całą historię. Przygoda Christine ze spodniami znalazła jednak swój szczęśliwy finał - po tym jak historia nabrała rozgłosu, sprawa została zbadana, a sprzedawca przyznał jej odpowiednią rekompensatę za "niesmaczną niespodziankę". A Wy jak zareagowalibyście na takie znalezisko? ;)

noszonabieliznawspodniachkobietazakupy

Te "spodnie" oferuje klientkom popularna sieciówka. Internet drwi

Moda prosto z wybiegów zaskakiwała nas nie raz. Projektanci przekonują jednak, że często to, co widzimy na modelkach podczas pokazów, nijak ma się do mody użytkowej, z jaką mamy styczność na co dzień. Co jednak będziemy na siebie wkładać, kiedy asortyment sieciówek zacznie straszyć jak ekstrawaganckie kostiumy międzynarodowej sławy designerów? "Poważnie, co jest nie tak z ciuchami w tym roku? Kto pomyślał, że własnie to okaże się 'kolejnym wielkim trendem'!!" - napisała na Twitterze Lily Melrose, publikując tym samym niepokojące zdjęcie dżinsów. Nowa kolekcja popularnego sklepu Asos widocznie nie jest dla osób, które chcą się... ubrać. Post Brytyjki wcale nie okazał się żartem. Dżinsy, a właściwie same ich nogawki połączone metalowym kółkiem z kawałkiem materiału wokół bioder, marka oferuje za, bagatela, 120 dolarów (lub 75 funtów). Mamy nadzieję, że widoczne na fotografii "spodnie" nie okażą się modowym megatrendem 2018 roku... Bystre oko internautów dostrzegło jednak jedną "zaletę" owych "spodni". Panie nie muszą ściągać ich podczas korzystania z toalety...

wpadkimodymodazakupy

Przez lata oszczędzał na samochód. Za nowe BMW zapłacił... monetami!

Do jednego z salonów BMW w Chinach przyszedł mężczyzna z zamiarem kupna nowego samochodu. Pan Gu, menadżer salonu, dokonał transakcji z klientem i poprosił o wpłacenie pierwszej raty. Nowy właściciel pojazdu powiedział, że z myślą o tym momencie oszczędzał przez wiele lat, po czym zapłacił... monetami. 70 tysięcy yuanów, czyli ok. 37 tysięcy złotych przekazał sprzedawcom w dziesięciu kartonowych pudełkach. Grupka pracowników z salonu rozsiadła się na podłodze i zaczęła liczyć bilony. Po upływie wielu godzin dilerom samochodów udało się podsumować wpłaconą kwotę, którą przyjęli! W materiałach zamieszczonych poniżej znajdziecie film przedstawiający żmudny proces przeliczania monet. Mamy nadzieję, że historia oszczędnego Chińczyka sprawiła, że przestaliście postrzegać swoją pracę za nudną!

BMWzamonetysamochodyzakupy

Nie podoba Ci się świąteczny prezent? Wystaw go za darmo na Allegro!

Święta to czas, kiedy chcemy sprawić najbliższym przyjemność, wręczając im upominki. Niestety nie zawsze trafimy w gust danej osoby. Często bywa, że komuś nie spodoba się otrzymany podarunek. Zastanawiasz się, co zrobić z nietrafionym prezentem? Zespół Allegro zadbał o to, byś pozbył się niechcianego upominku i przygotował interesującą ofertę, która trwać będzie od środy 27 grudnia. Polega ona na wystawianiu produktów za darmo i sprzedaży bez prowizji pod hasłem "Sprzedaj nietrafiony prezent, a za uzyskaną kwotę spraw sobie wymarzony prezent!". Oferta dotyczy wszystkich użytkowników Allegro ze zwykłym kontem, którzy w okresie 1 I - 26 XII 2017 kupili choć jeden przedmiot oraz nie wystawili na sprzedaż więcej niż 25 ofert. Dodatkowo widnieje opcja: "Wystaw i odpocznij na kanapie", dzięki której oferta będzie wisieć tak długo, aż ktoś jej nie kupi. Portal aukcyjny Allegro poleca także, aby wystawiać przedmioty na sprzedaż przy użyciu aplikacji lub sprzedaż przez telefon, co gwarantuje jeszcze szybsze wystawienie produktu.

nietrafionyprezentchristmaszakupy

Do sprzedaży trafił pluszowy Jezus. "Maskotka ma wiele zastosowań"

W ofercie Dystrybucji Katolickiej - księgarni specjalizującej się w sprzedaży książek i innych produktów o tematyce religijnej - pojawiła się nowa maskotka, która budzi skrajne emocje Polaków. Zabawka "powstała w oparciu o objawienia świętej siostry Faustyny Kowalskiej" i przedstawia... pluszowego Jezusa Chrystusa. Jej cena obniżona została ze 120 na 99 zł, co, według niektórych internautów, jest przekroczeniem "granic dobrego smaku". Kontrowersje wzbudza także opis producenta dotyczący "zastosowań" Jezusa z wełny i pluszu. Podobizna Mesjasza ma pomóc najmłodszym w modlitwie, ułatwić zasypianie, umożliwić "spokojną zabawę podczas Eucharystii" i przybliżyć dzieci do Boga. Niektórzy internauci zarzucają Dystrybucji Katolickiej drwinę z religii. Inni przewidują "rzucenie Jezusa w kąt", jakie nadejdzie z okresem dorastania dziecka. Znaleźli się też tacy, którzy pluszowego Jezusa porównują do Świeżaków z Biedronki... Co Wy myślicie na temat handlu pluszowym Chrystusem?

pluszowyPanJezusreligiazakupy

"Mózg kobiety służy do wyboru lakieru do paznokci". Tego uczą zabawki w Biedronce

Wczoraj na facebookowym profilu "Seksizmu naszego powszedniego" opublikowano fotografię gry "edukacyjnej" dla dziewczynek. Produkt firmy Clementoni, dostępny obecnie w ofercie Biedronki, przeznaczony jest dla dzieci w wieku 3-6 lat i uczy m.in. tego, że mózg kobiety służy do wyboru odpowiedniego lakieru do paznokci. Tego przynajmniej domyślać się można po planszy, jaką zawiera opakowanie zabawki i której zdjęcie "zachęca" rodziców do jej kupna. "Mózg Elektronowy dla Dziewczynki" to różowy gadżet w przeraźliwy wręcz sposób utwierdzający krzywdzące stereotypy płciowe. Najmłodsi (a raczej najmłodsze) dowiedzą się z niego m.in., że zadania, z jakimi ich mózgi muszą sobie radzić, to wybór odpowiedniego lakieru do paznokci czy poruszanie się w kuchni. "To ma być materiał na miarę potrzeb dziewczynek. Inna wiedza im nie potrzebna, najwyraźniej" - ironiczne pisze na Facebooku Dorota. "W Biedrze są dwa: jeden dla dziewczynek, drugi - edukacyjny. Ten drugi z wizerunkiem chłopca, a jakże" - komentuje Lidia. My pragniemy zwrócić Waszą uwagę na podobne "zależności" w zabawkach dla dzieci, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy najmniej odporni na przedświąteczny szał zakupów.

seksizmwBiedroncedyskryminacjazakupy

Sejm uchwalił ustawę o zakazie handlu w niedziele. Co nas czeka?

24 listopada przez Sejm została uchwalona ustawa o zakazie handlu w niedziele. Wejdzie ona w życie 1 marca 2018 roku. Początkowo obejmie dwie niedziele w miesiącu - pierwszą i ostatnią. W ciągu jednak dwóch kolejnych lat "zakupowe dni" ulegną modyfikacji. Już na początku 2019 roku zakupów będziemy mogli bowiem dokonać tylko w ostatnią niedzielę, natomiast w 2020 roku handel w dzień święty będzie już całkowicie zakazany. Niedługo będziemy musieli przyzwyczaić się do zakupów z początkiem weekendu, począwszy od piątku... Na pewno nie będzie to łatwe. Więcej na ten temat przeczytacie w poniższych linkach.

zakazhandluwniedzieleprawozakupy

Klienci rozczarowani promocją w Rossmannie. "To wielka ściema!" - piszą

Pierwszy dzień wielkiej promocji w sieci sklepów Rossmann, a tym samym Black Friday już za nami (przypominamy, że oferta 1+1 na dowolne perfumy dla członków Klubu Rossmann, według zapowiedzi, ma potrwać w sklepie internetowym drogerii do 27 listopada lub do wyczerpania zapasów). Pełni wiary na zakup artykułów w okazyjnych cenach szturmowali nie tylko sklep internetowy, ale także sklepy stacjonarne - można było natknąć się m.in. na przecenione produkty do makijażu. "Szykuje się naprawdę gorący czas" - mogliśmy przeczytać w czwartek na facebookowym profilu drogerii. Ale gorąco zrobiło się szczególnie w sieci, gdyż wielu klientów postanowiło podzielić się swoimi wrażeniami z "wielkiej promocji". "Słabo, słabo, słabo... Najpierw niejasny komunikat, również od Pań w drogerii, a potem jeszcze nie można złożyć zamówienia.", "Porażka przy zamawianiu online... zawiesza się i do tego nie nalicza rabatu. Skoro jest taka akcja to wiadomo że każdy chce skorzystać. To było do przewidzenia! Serwer i aplikacja powinny działać bez problemowo i dosyć szybko.", "Najgorsza promocja, jaką widziałam. Nie można złożyć zamówienia na dwa takie same produkty, a przy czterech pojawia się komunikat o braku dostępności towaru. Oszustwo." - możemy przeczytać w komentarzach pod postem Rossmanna przypominającym o ofercie 1+1. Jak podaje innpoland.pl, okazało się, że sieć inkasowała wpłaty, a dopiero później informowała o braku produktów. Na zwrócenie pieniędzy Rossmann ma 14 dni. Niektórzy mieli jednak więcej szczęścia przy składaniu zamówienia. Jedno jest pewne - drogeria powinna być lepiej przygotowana do promocji na tak wielką skalę... A Wam jak przebiegał Black Friday?

PromocjaRossmannablackfridayzakupy

H&M każdego roku spala w piecach tony nowych ubrań. Klienci i ekolodzy są oburzeni!

Jeszcze nie tak dawno, bo na początku listopada, donosiliśmy Wam o skandalu, jaki wybuchł po ujawnieniu dramatycznej sytuacji szyjących dla Zary, a już nad kolejną znaną sieciówką zebrały się czarne chmury. Dziennikarze szwedzkiej stacji STV i duńskiej TV2 ujawnili, że H&M przez ostatnie pięć lat spalił tony nowych ubrań w miejskich systemach grzewczych. Tylko w 2016 roku w samej Szwecji H&M miało pozbyć się 19 ton (!) ubrań i dodatków, a w Danii 9,6 ton. Do pieca trafiło m.in. 50 tysięcy par jeansów oraz kilkanaście tysięcy sztuk odzieży zimowej. Szacuje się, że szwedzkie przedsiębiorstwo odzieżowe rocznie może pozbywać się w ten sposób nawet 400 ton odzieży, gdyż proceder, według skandynawskich dziennikarzy, ma mieć miejsce także w innych krajach. Klienci, ekolodzy, a także Karolina Skog, szwedzka minister środowiska, są oburzeni działaniami sieci. Podkreśla się nie tylko fakt, że ubrania mogły trafić do potrzebujących (zwłaszcza teraz, kiedy zbliża się najtrudniejszy dla nich okres), ale również, że spalana w piecach odzież, pełna chemikaliów, mogła w znacznym stopniu zanieczyścić środowisko. Rzecznik H&M tłumaczy, że utylizacji ulegały tylko te rzeczy, które zostały zniszczone przez wodę, pleśń lub w transporcie. Do pieca trafiały również ubrania, które miały w sobie zbyt dużo szkodliwych substancji. Te argumenty jednak niewielu przekonały... Co ciekawe, H&M nigdy w raportach dotyczących polityki społecznej odpowiedzialności biznesu nie wspomniało o swoich praktykach ani słowem. Czy to początek międzysieciówkowego skandalu?

spalaneubraniamodazakupy

Niepełnosprawna dziewczynka musiała leżeć na sklepowej podłodze. Dla niej i jej mamy nie było innego miejsca!

Zdawać by się mogło, że toalety dla osób niepełnosprawnych czy przewijaki dla niemowląt to norma we wszystkich większych obiektach, zwłaszcza w centrach handlowych, które codziennie odwiedzają tysiące osób. Niestety, jak się okazuje, w XXI wieku niektórzy wciąż zapominają lub bagatelizują potrzeby tych, którzy często sami nie są w stanie zabrać głosu w swojej sprawie... Kilka dni temu na Twitterze Laury Moore, która walczy o prawa osób niepełnosprawnych, pojawiło się zdjęcie, które okrzyknięto "absolutnie szokującym". Widzimy na nim niepełnosprawną dziewczynkę leżącą na podłodze w toalecie jednego ze sklepów brytyjskiej sieci domów towarowych John Lewis w Horsham. Mama musiała ułożyć ją w ten sposób, gdyż nie było tam żadnego miejsca, które mogłoby ułatwić jej przebranie dotkniętego kalectwem dziecka. To właśnie za zgodą rodziców niepełnosprawnej, którzy pragną pozostać anonimowi, Laura opublikowała wstrząsającą fotografię w mediach społecznościowych. Wszystko po to, by zwrócić uwagę na problemy i potrzeby takich rodzin. W swym wpisie kobieta gorzko zwraca uwagę, że sieć potrafiła przeznaczyć ogromne pieniądze na kampanię bożonarodzeniową (szacuje się, że kilka milionów funtów), a nie może zająć się przystosowaniem swoich sklepów do potrzeb inwalidów. Rzecznik John Lewis powiedział, że firma przygląda się sprawie. Przyznał też, że ze względu na ograniczoną przestrzeń w niektórych obiektach nie są w stanie wprowadzić pożądanych zmian. Być może post Laury, która sama jest mamą niepełnosprawnego 8-latka, przypomni innym o tym, co jest naprawdę ważne...

dzieckoskazanenapodłogęrodzicielstwozakupy

Znana sieć sklepów wprowadza wspólne przymierzalnie po skardze transseksualisty

Jeden z klientów sieci sklepów Topshop poczuł się dyskryminowany ze względu na "niepewność swojej seksualności", jak niektórzy tłumaczą. Artysta i performer Travis Albanza podający się za "trans-kobietę" zarzucił marce transfobię, ponieważ nie pozwolono mu na przymierzenie sukienki w damskiej przebieralni. W związku z oskarżeniami właściciele brandu postanowił zlikwidować różnice rażące oburzonego klienta. Już niedługo przymierzalnie w salonach Topshopu będą "gender-neutral". Oznacza to, że ze wszystkich będą mogły korzystać zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Reakcja osób odpowiedzialnych za tę decyzję budzi ogromne kontrowersje. Największą grupę klientów Topshopu stanowią młode kobiety. Rodzice nastolatek zaniepokojeni są tym, że panowie mogą naruszać ich prywatność. Najśmielsze głosy sprzeciwu wobec przebieralni dostępnych dla wszystkich bez względu na płeć sugerują nawet, że nowe przepisy stworzą "raj dla pedofilii". Niepokój budzą także techniczne aspekty sklepowych boksów, które nie mają zamykanych drzwi sięgających sufitu, a jedynie materiałowe zasłonki. Czekamy na rozwój sprawy i Wasze zdanie!

wspólneprzymierzalnierównouprawnieniezakupy

Przymierzą ubrania z sieci, zanim za nie zapłacą. Nowa usługa brytyjskiej firmy to "rewolucja"

"Jaki w dotyku będzie ten materiał?", "Ale czy ten rozmiar na pewno będzie na mnie pasował?", "A co, jeśli kolor różni się od tego ze zdjęcia?" - te pytania nieraz zadawaliśmy sobie, przeglądając na komputerze lub smartfonie strony sklepów z ubraniami. Podobało nam się wiele rzeczy, ale często z obawy przed rozczarowaniem rezygnowaliśmy z zakupu przez internet i decydowaliśmy się na odwiedzenie galerii i poszukiwanie "w realu" podobnego modelu. Dzięki usłudze "Try before you buy" brytyjskiej firmy ASOS, o której już pisze się w kategoriach prawdziwej "rewolucji", może się wiele w tej kwestii zmienić. Klienci jej sklepu internetowego będą mogli zamówić rzeczy z możliwością przymierzenia bez wcześniejszej opłaty. Pieniądze wchodzą w grę dopiero wtedy, gdy zdecydują się na zakup. By mieć taką możliwość trzeba zainstalować aplikację sklepu na telefonie i mieć ukończone 18 lat. Niestety, usługa "Try before you buy" dostępna jest na razie jedynie dla mieszkańców Wielkiej Brytanii. Może jej rosnąca popularność przekona ASOS do rozszerzenia swojej oferty także na inne kraje... Korzystalibyście z takiej możliwości?

trybeforeyoubuymodazakupy

Kolejna ogromna promocja w Rossmannie - sprawdź, co będzie tańsze!

Z okazji Black Friday sieć sklepów Rossmann zaskoczy klientów kolejną promocją. Już od 24 listopada obowiązywać będzie oferta 1+1 na dowolne perfumy. Oznacza to, że przy zakupie zapachu objętego promocją, drugi dostaniemy gratis. Ma to dotyczyć produktów zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Rabat obejmie takie marki jak: Calvin Klein, Hugo Boss, Moschino, Burberry czy Mexx. Prawdopodobnie wszystkie te produkty będzie można zakupić tylko w internetowym sklepie Rossmanna, a oficjalne potwierdzenie informacji pojawi się na kilka godzin przed rozpoczęciem promocji. Cała akcja ma potrwać 2 dni. Podczas Black Friday możemy spodziewać się podobnych rabatów w wielu innych sieciówkach. Dajcie znać, czy zamierzacie skorzystać!

PromocjaRossmannablackfridayzakupy

Kupione w internecie gadżety urodowe w niezwykłym projekcie. Walka o piękno trwa! [GALERIA]

Producenci kosmetyków i gadżetów urodowych usilnie próbują przekonać nas o cudotwórczym działaniu ich produktów. Reklamują innowacyjne towary do "poprawiania" naturalnego piękna w najróżniejsze sposoby. Evija Laivina postanowiła wypróbować gadżety obiecujące efekty stosowania podobne do tych, które dają operacje plastyczne - bez ingerencji skalpela i za niższą cenę mającą uczynić ich posiadaczkę "ładniejszą". Na eBayu kupiła kilkanaście przeróżnych produktów (większość wyprodukowana została w Chinach) i stworzyła dzięki nim niesamowity projekt. "Wojowniczki piękności" przedstawia kobiety podczas "kuracji upiększającej". Fotografie pań korzystających ze znalezionych w internecie gadżetów mają uświadomić, jak absurdalne potrafią być nie tylko reklamy, ale również współczesne dążenia do bycia "piękną". W naszej galerii znajdziecie m.in. opaskę mającą zredukować tzw. podwójny podbródek, klips "prostujący" nos czy ujędrniającą twarz maskę. Trzeba przyznać, że "Wojowniczki piękności" wyglądają, jakby naprawdę prowadziły bitwę o urodę!

WojowniczkiPięknościurodazakupy

Jakiego koloru jest ten but? To zagadka podobna do przypadku słynnej sukienki!

Pamiętacie sukienkę, o której niektórzy mówili, że jest granatowa, a inni, że złota? Popularny post podzielił internautów w 2015 roku. Niedawno w sieci pojawiła się kolejna zagadka tego typu. "Dziewczyny, przyjaciółka wysłała mi zdjęcia, pytając, w jakich kolorach jest ten but. Powiedziałabym, że bladoróżowym i białym, ale ona twierdzi, że to bladoniebieski i szary. Co wy widzicie?" - napisała Nicole Coulthard. Podobno zdanie niektórych potrafi się zmienić w zależności od pory dnia, kiedy patrzą na fotografię! Jedna z użytkowniczek Twittera postanowiła to sprawdzić i odpowiedzieć ostatecznie na pytanie, które wywołało zamieszanie w mediach społecznościowych. Okazuje się, że firma Vans, która wyprodukowała widocznie na zdjęciu trampki, w jednej z dostępnych wersji kolorystycznych oferuje buty w kolorze... różowym. Szaro-niebieskie obuwie nie stanowi części oferty marki.

iluzjaoptycznanabuciekoloryzakupy

Najpopularniejsza zabawka naszego dzieciństwa znów w sprzedaży! Tamagotchi wróciło!

Ci, którzy nie wychowywali się w latach 90., mogą pomyśleć, że Tamagotchi to zwykłe wirtualne zwierzątko żyjące w plastikowym jajku, które stopniem zaawansowania nie może porównywać się do zabawek XXI wieku. Jeśli jednak mieliście w dzieciństwie ten mały gadżet, wiecie, jakim był hitem. Tamagotchi nauczyło nas poczucia obowiązku, systematyczności, opiekuńczości, a także przekazało brutalną prawdę o kruchości życia. Na pewno wielu ucieszy fakt, że najpopularniejsza zabawka lat 90. po odejściu w kilkunastoletnie zapomnienie znowu powraca na sklepowe półki! Za opiekę nad mieszczącym się w kieszeni wirtualnym zwierzątkiem zapłacimy 15 dolarów, czyli ok. 55 złotych. Odświeżona wersja jest niemal identyczna z oryginałem, a jej przedsprzedaż ruszyła już na Amazonie. Producent zapowiada, że do wyboru będziemy mieć jednego z 6 elektronicznych pupili. Myślicie, że wielki szał na Tamagotchi powróci?

powrótTamagotchirozrywkazakupy

Gang Świeżaków znów wywołał poruszenie. Ich posiadacze sprzedają je za seks!

Kolejna edycja Gangu Świeżaków w Biedronce ruszyła. Groszek Grześ, Kalafior Krzyś, Borówka Basia i Rzodkiewka Żaneta to obok Jabłuszka Antosia, Czosneczku Czesia, Truskaweczki Tosi, Bakłażanka Błażejka, Marcheweczki Marysi i Brokułka Bartusia marzenie większości dzieci. By zdobyć urocze maskotki, rodzice nie oszczędzają na zakupach (żeby otrzymać dużą maskotkę, trzeba zebrać 60 punktów, a na minimaskotkę potrzeba 30 punktów, przy czym jeden punkt w postaci naklejki to koszt 40 złotych). Łatwo policzyć, że za jednego dużego Świeżaka (!) trzeba zapłacić 2400 złotych. Niemało... Jego regularna cena (bez naklejek) to z kolei 49,99. Rodzice i dzieci wpadli w "świeżakowe" szaleństwo, a sklepy sieci Biedronka przeżywają oblężenie. Kolekcja warzywnych maskotek to cel, który jednak trudno osiągnąć. Czasem przez wyczerpanie zapasów dyskontu, a czasem przez brak środków. Okazuje się jednak, że marzenie pociech można spełnić w inny sposób... W sieci regularnie pojawiają się ogłoszenia, w których szczęśliwi posiadacze Świeżaków proponują za odstąpienie swojej kolekcji seks! "Mam ich dużo, są nowe i nieruszane. Oddaje, bo w sumie nie są mi do niczego potrzebne, a trochę samotny jestem. W zamian oczekuję seksu" - czytamy w jednym z ogłoszeń. Czy można być aż tak zdesperowanym, żeby zdobyć je wszystkie? Kilka szokujących ogłoszeń znajdziecie w pierwszym poniższym linku. Trudno nam w to uwierzyć!

Świeżakizaseksdladorosłychzakupy