Przez rzadką chorobę orgazmy są dla niej utrapieniem. "Cała rodzina myślała, że jest dziwką"

O PGAD słyszało niewielu. Zespół uporczywego podniecenia genitalnego jest jednak zmorą sporego grona osób. Ta niestety nieuleczalna choroba wprowadza organizm w stan ciągłego podniecenia seksualnego. Cierpiące na nią osoby albo osiągają wielokrotne orgazmy (nawet 300 razy na dobę), które dają bardzo krótkie uczucie pewnego rodzaju ulgi, albo nie osiągają ich wcale, sprawiając, że chory wielokrotnie masturbuje się, próbując zaznać niemożliwej przyjemności. Ciała będące w ciągłym podnieceniu są spuchnięte i obolałe. PGAD uniemożliwia wykonywanie normalnych czynności - chorzy nie podejmują pracy, boją się wyjść z domu, by nie zostać wyszydzonym przez tłum. O zespole uporczywego podniecenia genitalnego wprost mówi zmagająca się z nim od lat 23-letnia Amanda McLaughlin z Michigan. Zanim została zdiagnozowana lekarze podejrzewali u niej uzależnienie od seksu. Niektórzy jej objawy traktowali jako błahostkę. "Jako nastolatka ciągle się masturbowałam. Robiłam to zdecydowanie więcej niż moi rówieśnicy. Czułam, że coś jest nie tak. Kiedy mówiłam innym, że wciąż czuje potrzebę uprawiania seksu, nikt nie brał tego na poważnie" - mówiła w jednym z wywiadów. W jej przypadłość trudno uwierzyć było także jej matce. "Cała rodzina myślała, że jest dziwką, a ja uważałam ją za hipochondryczkę. Uważałam, że udaje" - przyznaje kobieta. Choroba wywołała u 23-latki także depresję. Na szczęście może jednak liczyć dziś na wparcie rodziny i ukochanego. Jej historia pokazuje, że nie można oceniać ludzi, nie wiedząc, jaka jest ich historia.