"Surowa" woda to najnowszy trend żywieniowy. Ma być powrotem do natury w najczystszej postaci!

Nikogo już nie dziwią na sklepowych półkach produkty bez glutenu czy organiczne i wolne od GMO warzywa lub owoce. Kiedy jednak świat usłyszał o wodzie bez glutenu, wielu przecierało oczy ze zdumienia. Teraz jednak ten absurd żywieniowy schodzi na boczny tor, a jego zaszczytne miejsce zajmuje... "surowa" woda, na której punkcie już oszaleli Amerykanie. Czym "różni się" od tej, którą kupujemy w butelkach, lub którą pijemy prosto z kranu? Jej "surowa" odmiana - Live Water, jak zarzekają się twórcy, jest niefiltrowana, niesterylizowana i nienaruszona przez człowieka czy maszynę - prosto ze źródła. Ma zawierać mnóstwo cennych dla zdrowia minerałów i probiotyków, czyli pożytecznych bakterii, i w przeciwieństwie do wody z kranu (mającej zawierać fluor i chloraminę) ma nas nie truć. Prawdziwy powrót do natury! Cudowna woda nie jest tania. Wielbiciele ekologicznego trybu życia za niespełna 10-litrową bańkę będą musieli zapłacić 36,99 dolarów, a więc niespełna 130 złotych. Co jeszcze nas zaskoczy w tym roku? Pewnie wiele!