H&M każdego roku spala w piecach tony nowych ubrań. Klienci i ekolodzy są oburzeni!

Jeszcze nie tak dawno, bo na początku listopada, donosiliśmy Wam o skandalu, jaki wybuchł po ujawnieniu dramatycznej sytuacji szyjących dla Zary, a już nad kolejną znaną sieciówką zebrały się czarne chmury. Dziennikarze szwedzkiej stacji STV i duńskiej TV2 ujawnili, że H&M przez ostatnie pięć lat spalił tony nowych ubrań w miejskich systemach grzewczych. Tylko w 2016 roku w samej Szwecji H&M miało pozbyć się 19 ton (!) ubrań i dodatków, a w Danii 9,6 ton. Do pieca trafiło m.in. 50 tysięcy par jeansów oraz kilkanaście tysięcy sztuk odzieży zimowej. Szacuje się, że szwedzkie przedsiębiorstwo odzieżowe rocznie może pozbywać się w ten sposób nawet 400 ton odzieży, gdyż proceder, według skandynawskich dziennikarzy, ma mieć miejsce także w innych krajach. Klienci, ekolodzy, a także Karolina Skog, szwedzka minister środowiska, są oburzeni działaniami sieci. Podkreśla się nie tylko fakt, że ubrania mogły trafić do potrzebujących (zwłaszcza teraz, kiedy zbliża się najtrudniejszy dla nich okres), ale również, że spalana w piecach odzież, pełna chemikaliów, mogła w znacznym stopniu zanieczyścić środowisko. Rzecznik H&M tłumaczy, że utylizacji ulegały tylko te rzeczy, które zostały zniszczone przez wodę, pleśń lub w transporcie. Do pieca trafiały również ubrania, które miały w sobie zbyt dużo szkodliwych substancji. Te argumenty jednak niewielu przekonały... Co ciekawe, H&M nigdy w raportach dotyczących polityki społecznej odpowiedzialności biznesu nie wspomniało o swoich praktykach ani słowem. Czy to początek międzysieciówkowego skandalu?