Na zajęciach z eduakacji seksualnej lepili z plasteliny swoje genitalia. Oburzona matka chce zmiany w sposobie nauczania

W jednej z australijskich szkół w Melbourne młodzież uczestniczyła w lekcjach wychowania seksualnego. Brał w niej udział też 13-letni syn Marijke Rancie. Jak mówiła jego matka, chłopak wrócił bardzo zniesmaczony po lekcjach do domu. Kiedy zapytała go co się stało, opowiedział jej jakich rzeczy uczyli się na zajęciach, oraz co musieli robić. Nauczyciel przedmiotu wyświetlił uczniom film, a następnie rozdał im plastelinę i liczne plastikowe rury. Dzieci miały ulepić z tego to, co widziały na filmie - kobiece i męskie narządy rozrodcze. O całej sytuacji kobieta opowiadała na antenie jednego z programów telewizyjnych. Mówiła też o tym, że dzieci nauczane są tego w jaki sposób powinny się masturbować i o tym, że miały kontakt z wibratorami. Prowadzący twierdził, że w ten sposób małe dziewczynki i chłopcy mogą poznać swoje własne ciało, a edukacja seksualna prowadzona jest w Australii już od dziesięcioleci. Sytuacja zbiegła się z niedawną akcją, również w Melbourne, kiedy dyrektor jednej ze szkół zaproponował chłopcom noszenie mundurków, które przeznaczone są dla dziewczynek. Ma to pokazać, że każde dziecko może wybrać sobie gender. Dla wielu rodziców takie lekcje są dobrym pomysłem, ponieważ szybko uświadamiają dzieci, o tym jak wygląda ciało osoby płci przeciwnej i jakie skutki niesie np. współżycie dwojga partnerów. "Edukacja seksualna na pierwszym poziomie nauczania koncentruje się na poznawaniu przez dzieci własnego ciała. W drugim etapie nauki koncentruje się bardziej na dojrzewaniu, bezpiecznym seksie i minimalizowaniu ryzyka, antykoncepcji, zdrowych relacjach i pomocy w poszukiwaniu" mówił rzecznik ds. edukacji.