"Ostateczne selfie" to nowy "Niebieski wieloryb". Zabija nastolatków w sposób szybki i skuteczny!

Tysiące nastolatków ekscytowało się niedawno "Niebieskim wielorybem", grą testującą ich wytrzymałość fizyczną i psychiczną, której ostatecznym celem było samobójstwo. Teraz do Europy dociera inna, równie niebezpieczna gra, "The Ultimate Selfie" - "Ostateczne selfie", która wykorzystując modę na selfie, nakłania do zrobienia sobie zdjęcia w skrajnie niebezpiecznej sytuacji. Jeśli osoba przeżyje, automatycznie staje się zwycięzcą. Nastolatkowie m.in. wychodzą na dachy wieżowców, siadają na ich skrajach i wyciągają selfie-sticki z myślą o jedynej w swoim rodzaju fotce... Choć zdawać by się mogło, że takie "wyzwania" są na tyle głupie, że nie przyciągną uwagi młodych, to jednak nowa, samobójcza gra, jak podają zagraniczne media, już dla wielu nastolatków zakończyła się tragicznie. W Rosji 10-letni Ustinia Zembaktin, jego 13-letni brat Sergiej oraz 13-latni Vladyslav Koroszinkin zginęli pod kołami nadjeżdżającego pociągu po tym, jak wyszli na tory, by uchwycić w tle zbliżającą się lokomotywę... Siberiantimes.com poinformowało, że wypadek przeżyła jedynie 13-letnia Ania Kvatova, która została uratowana przez koleżankę. Inne przypadki dotyczą zabaw z liniami wysokiego napięcia, a także mostami. 15-letni Siergiej wspinał się na słup, by zrobić sobie zdjęcie podczas trzymania kabli wysokiego napięcia. Nie przeżył. Z kolei 14-letnia Maria Svitlenko, a także 17-letni Sergej Kustov zginęli, po tym jak na miejsce niebezpiecznej sesji wybrali most. Rodzice - uświadamiajcie swoje dzieci, że ślepe podążanie za internetowym trendem jest niebezpieczne i może skończyć się tragicznie!

ostateczneselfieselfiesamobójczagra

Jego "Niebieski wieloryb" doprowadził do samobójstw wielu nastolatków. W końcu został zatrzymany przez policję!

Makabryczna gra nazywana "Niebieskim wielorybem" zebrała "imponujące" żniwo. Tysiące nastolatków przez 50 dni wykonywało niebezpieczne zadania zlecane przez "opiekuna" (m.in. podcinanie sobie żył i zabijanie zwierząt), których punktem kulminacyjnym było odebranie sobie życia. Wielu pomyślnie przeszło wszystkie wyzwania, nie wyłączając ostatniego... Być może o straszliwej grze już nie usłyszymy, gdyż, jak informuje brytyjski Daily Mail, jej twórca, 21-letni Filip Budeikin (były student psychologii), został zatrzymany przez policję. Mężczyznę oskarżono o doprowadzenie do samobójstw co najmniej 16 dziewcząt w wieku szkolnym, z którymi miał on bezpośredni kontakt. Budeikin przyznał się do zarzucanych mu czynów, jednak stanowczo zaprzeczył jakoby ofiar jego gry było więcej. Według niego "Niebieski wieloryb" miał za zadanie "oczyścić społeczeństwo", a jej ofiary były po prostu "odpadami biologicznymi" i "bardzo chciały umrzeć", więc on tylko ułatwił im wykonanie tego kroku. Prokuratura uważa, że jego podejście do ludzi to efekt samotnego dzieciństwa. "Walczył z rówieśnikami, nie miał przyjaciół, matka nie miała dla niego czasu, spędzał więc dużo czasu w sieci"- wyjaśniał Anton Breido z rosyjskiego Komitetu Śledczego. W Polsce śledztwo ws. gry objęło ponad 20 dzieci w wieku od 11 do 14 lat z terenu całego kraju. Zgromadzone materiały wykazują, że żaden z nastolatków nie targnął się skutecznie na swoje życie, odnotowano jednak przypadki samookaleczeń.

niebieskiwielorybinternetsamobójczagra

Makabryczna gra skłania nastolatków do samobójstw. Liczba ofiar "Niebieskiego wieloryba" przekroczyła setkę

Jak donoszą zagraniczne media, już ponad 130 dzieci, które łączyła przynależność do tych samych grup społecznościowych, odebrało sobie życie. Nastolatki skaczą z dachów wieżowców lub rzucają się pod pociągi. Przed popełnieniem samobójstwa zdejmują z siebie ubranie i starannie składają w kostkę. Pozostawiają też po sobie znak - malunki wielorybów lub motyli. Życie wielorybów to dla niektórych symbol samobójstwa. Ssaki dopływając do płytkiego brzegu skazują się na śmierć. Motyle żyją zaledwie kilka dni. Niepełnoletni samobójcy są ofiarami makabrycznej gry nazywanej "Niebieskim wielorybem". Jej pomysłodawca manipuluje nastolatkami skłaniając ich do podjęcia wyzwania - dzieci przez 50 dni wykonują zadania, które testują ich wolę życia i wytrzymałość psychiczną. Tną się żyletkami, oglądają depresyjne nagrania, unikają snu. Na końcu "gry" popełniają samobójstwo w nakazany przez "mistrza" sposób. Na trop psychopaty czerpiącego satysfakcję z psychicznego wyniszczania innych wpadły rosyjskie służby w listopadzie 2016 roku. Mężczyzna tłumaczył wtedy, że chce "oczyścić świat z biośmieci". Możliwe, że jego sadystyczną grę kontynuują następcy "mistrza". W zamkniętych grupach mediów społecznościowych nadal panuje sekta odpowiedzialna za śmierć ponad 130 dzieci.

samobójczagraonline