Na wózek z dzieckiem spadł samobójca. Duchowny odmówił rodzinie chłopca pogrzebu

Niespełna dwuletni chłopiec, którego widzimy na zdjęciu, zginął tragicznie w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia w mieście Zaporoże na Ukrainie. Na wózek, w którym leżał podczas spaceru z rodzicami, spadł z 8. piętra 39-letni mężczyzna, doprowadzając do śmieci swojej i malca. Do tragedii doszło tuż pod blokiem rodziny (samobójca mieszkał tuż nad nimi), kiedy mama chłopca żegnała się z rodzicami. Mąż kobiety stał z wózkiem kilka kroków dalej, niczego nie przeczuwając. Chociaż natychmiast wezwano pomoc, 2-latek z powodu licznych obrażeń zmarł w karetce. Zrozpaczeni rodzice i mieszkańcy Zaporoża nie mogą się pogodzić z jego śmiercią. Tuż przed pogrzebem wszyscy dowiedzieli się jednak, że duchowny z najbliższej cerkwi należącej do patriarchatu moskiewskiego, pop Jewgienij Mowczanow, odmówił pochówku. Swoją decyzję wytłumaczył tym, że malec został ochrzczony w cerkwi należącej do patriarchatu kijowskiego, a więc "u heretyków", toteż jego posługa zostałaby w tym przypadku potraktowana jako jawne bluźnierstwo. Rodzice pochowali więc chłopca w cerkwi, w której go ochrzcili. Mieszkańcy nie mogą darować popu tak okrutnego potraktowania cierpiącej rodziny, a przede wszystkim zmarłego dziecka. Na znak solidarności z nimi, a tym samym, by wyrazić swoje oburzenie, przynoszą na nabożeństwa duchownego dziecięce zabawki.

samobójcazabiłdzieckośmierćdziecko