Transseksualny mężczyzna urodził syna. Gratulacje płyną z całego świata!

34-letni Trystan Reese urodził się jako kobieta, ale ponieważ nie czuł się dobrze w swojej skórze już jako dziecko zapragnął zmienić płeć. By stać się mężczyzną, poddał się terapii hormonalnej, jednak nie zrezygnował z żeńskich narządów płciowych, które miały kiedyś pozwolić urodzić mu dziecko. Swoje marzenia o posiadaniu rodziny zaczął spełniać w 2011 roku, kiedy razem z partnerem, 31-letnim Biffem Chaplowem (obecnie już mężem), zaadoptowali dwójkę pociech - chłopca i dziewczynkę. Kilka miesięcy temu para z Portland zdecydowała się na kolejne dziecko, tym razem biologiczne. By Trystan mógł urodzić, musiał wcześniej przygotować swój organizm na niezwykły stan, jakim jest ciąża. Po spotkaniach z wieloma specjalistami i odpowiedniej kuracji mógł cieszyć się z dwóch kresek na teście ciążowym. "Jest mi dobrze z tym, że mam żeńskie narządy rozrodcze. Czuję się prawdziwym facetem. Po prostu tak się stało, że jako mężczyzna mogę przynieść dziecko na świat" -mówił w wywiadzie dla CNN. Wczoraj para na Facebooku pochwaliła się narodzinami syna, któremu nadali imię Leo. To kolejny taki przypadek na świecie! Pod filmikiem, w którym panowie dzielą się ze światem swoim szczęściem (wyświetlono go ponad 90 tysięcy razy) pojawiło się mnóstwo pozytywnych komentarzy i gratulacji od internautów z całego świata. Przyłączamy się do nich i my! Gratulujemy!

meżczyznamamąciążarodzicielstwo

YouTuberka chwali się zmianą 4-letniej córki w... drag queen [WIDEO]

Żadnego rodzica nie trzeba przekonywać o tym, jak szybko rosną dzieci. Czy jednak przyspieszanie procesu ich wkraczania w dorosłość to dobry pomysł? Coraz częściej rodzice chwalą się w sieci zmianami, jakie dokonują względem swoich dzieci. Nie tak dawno temu prawdziwą burzę wywołała blogerka, która zafarbowała 2-letniej (!) córce włosy na różowo (więcej na ten temat znajdziecie w artykule załączonym poniżej). Od wczoraj uwagę internautów skupia YouTuberka prowadząca kanał "itslikelymakeup", matka dwójki dzieci - 6-letniego chłopca i 2 lata młodszej dziewczynki. Specjalizująca się w tematyce makijażowej kobieta opublikowała film, na którym wykonuje make-up inspirowany tutorialem drag queen Kim Chi na... 4-letniej córce. Mimo że dziewczynka sprawia wrażenie radosnego dziecka, takie zachowania nie pozostają bez komentarza. Kiedy kończy się dobra zabawa, a zaczyna wykorzystywanie dzieci do zdobywania popularności w internecie? Czy wykonywanie makijażu na kilkulatce nie ma negatywnego wpływu na jej rozwój i postrzeganie siebie? Czy 2-letnie dziecko wie, kim jest drag queen?

4letniadragqueenYouTuberodzicielstwo

Pokazała przekłuty policzek półrocznej córeczki i wywołała burzę. Okazało się, że jej akcja była sprytnie zaplanowana

Kilka dni temu przybliżyliśmy Wam historię jednej z popularniejszych w sieci matek, 28-letniej Charity Grace LeBlanc, która zbulwersowała internautów zmianą koloru włosów swojej dwuletniej córki, a w sieci już kolejna matka wywołała poważną dyskusję. Niejaka Enedina Vance opublikowała na swoim profilu na Facebooku zdjęcie zaledwie 6-miesięcznej córeczki z błyszczącym kolczykiem w policzku i dosadnym opisem, w którym podkreśliła, że jako rodzic ma prawo robić ze swoim dzieckiem, co chce. "Przekułam mojej córeczce policzek! Wygląda słodko, prawda? Wiem, że go pokocha! Podziękuje mi, gdy będzie starsza, a jak nie będzie go chciała, to po prostu go wyjmie, wielka mi rzecz. Ja jestem rodzicem, jest MOIM DZIECKIEM, mogę robić, co chcę! To ja podejmuję jej decyzje, dopóki nie skończy 18. roku życia, to ja ją stworzyłam i należy do mnie! Nie potrzebuję pozwolenia od nikogo i uważam, że z kolczykiem w policzku wygląda lepiej i bardziej uroczo" - rozpoczęła swój post Enedina. Fotografia dziewczynki z miejsca obiegła sieć (udostępniono ją już prawie 14 tysięcy razy), a internauci w komentarzach dali wyraz swemu oburzeniu. Jednak w przeciwieństwie do postępowania matki, która zafarbowała włosy dwulatki na różowo, akcja Enediny była sprytnie zaplanowaną prowokacją, a zdjęcie fotomontażem! Jej celem było zwrócenie uwagi na kwestię prawa dzieci do nietykalności cielesnej. Kobieta jest m.in. przeciwniczką piercingu i obrzezania. Według niej rodzice nie mogą ze swych pociech czynić modnego "dodatku" zgodnie z własnym upodobaniem. "Mój post miał zszokować rodziców i ukazać ich dzieci jako ludzi, których powinni szanować. Zmiany ciała dziecka tylko ze względów estetycznych są złe" - napisała.

przekłutypoliczekdzieckorodzicielstwo

Popularna Instamatka zafarbowała włosy 2-letniej córce! "Czy ty oszalałaś?" - pytają internauci

28-letnia Charity Grace LeBlanc z Clearwater na Florydzie, matka dwójki dzieci, z 260 tysiącami obserwatorów może poszczycić się tytułem "gwiazdy Instagrama". Na jej profilu co rusz pojawiają się zdjęcia w seksownych pozach, z treningów czy sesji zdjęciowych, które są szeroko komentowane przez internautów. Jak na prawdziwą instamatkę przystało, bohaterami większość zdjęć i filmików jest dwoje jej dzieci, zwłaszcza 2-letnia Felicity, która mimo swojego wieku powoli staje się kopią mamy. Blogerka dba o to, by córka nie tylko strojem, ale również fryzurą świetnie wpasowywała się w jej styl, panujące trendy i stanowiła świetne uzupełnienie zdjęcia. Jeden z ostatnich filmików właśnie z jej udziałem wywołał spore oburzenie wśród internetowej społeczności, zwłaszcza wśród rodziców. Charity sfilmowała bowiem moment, w którym farbuje włosy zaledwie dwuletniej córeczki na różowo! Kobieta, która sama chwali się niebieskimi włosami zastrzegła, że użyta farba jest całkowicie bezpieczna dla dzieci i kolor utrzymuje się na ich włosach zaledwie kilka dni. "Błagała mnie o to od dłuższego czasu, więc wreszcie postanowiłam spełnić jej życzenie. Co myślicie o efekcie? Czy pozwolilibyście to zrobić swoim dzieciom?" - pyta w wideo. Internauci niemal natychmiast pospieszyli z odpowiedzią. "Czy ty oszalałaś? Zrobiłaś to dla lajków", "To jest takie nieodpowiedzialne. Ona chciała tego, bo jest tylko dzieckiem. Będzie łysa w wieku 20 lat" - pisali. Chociaż znaleźli się też tacy, którzy pochwalili odważny krok matki, to jednak większość twierdzi, że Charity odbiera jej tym sposobem beztroskie dzieciństwo... Co sądzicie o jej postępowaniu?

farbowaniedwulatkikobietarodzicielstwo

Wykopał grób dla dwuletniej córeczki. Kładzie się w nim razem z nią, by "pomóc" jej oswoić się ze śmiercią!

Zhang Xinlei, dwuletnia córka państwa Liyong z chińskiej wsi położonej w prowincji Syczuan w środkowo zachodnich Chinach, choruje na talasemię - poważną chorobę układu krwionośnego, która objawia się niską obecnością hemoglobiny we krwi (białka, które przenosi tlen i umożliwia właściwe funkcjonowanie komórek). Rodzice dziewczynki desperacko walczą o każdy jej dzień, niestety z powodu braku środków finansowych prawdopodobnie będą zmuszeni pożegnać się z córką na zawsze. Para zdecydowała się na kolejne dziecko z myślą, że przeszczep krwi pępowinowej będzie w stanie pomóc dziewczynce w powrocie do zdrowia, jednak do tego czasu, jak mówią, nie będzie ich na to stać. Na ocalenie Zhang Xinlei wydali wszystkie oszczędności, a z powodu zaciągniętych pożyczek nikt nie chce dać im ani grosza na kosztowny zabieg. Rodzice więc przygotowują siebie i córkę na najgorsze. Ojciec dziewczynki, Zhang Liyong, wykopał nieopodal domu głęboki dół, w którym kładzie się wraz z nią, by oswoić ukochane dziecko z miejscem, w którym spocznie po śmierci. Miejsce wyznaczone na pochówek odwiedzają codziennie, a dwulatka bawi się w jego pobliżu. Niektórzy piszą, że w ten sposób krzywdzi córkę i powinien leczyć się psychiatrycznie. A Wy co myślicie o takim sposobie na oswojenie śmierci?

gróbdladzieckakontrowersjerodzicielstwo

Pod porodówką w Tczewie na matkę i noworodka czekała złota karoca i tłum z orkiestrą. Tak świętowano narodziny dziecka!

Okazała, zaprzężona w dwa konie złota karoca rodem z Disneya, orkiestra, a także rozradowany, tańczący i śpiewający tłum pod Oddziałem Ginekologiczno-Położniczym Szpitali Tczewskich wprawił w poniedziałek w osłupienie cały personel medyczny, świeżo upieczone mamy i ich bliskich. Przypominające wesele wydarzenie zorganizowano z myślą o noworodku i jego mamie narodowości bułgarskiej, którzy opuszczali szpital. Witający ich Bułgarzy ubrani byli w stroje ludowe, a orkiestra grała skoczne, ludowe pieśni. Po wyjściu ze szpitala, zgodnie z tradycją, do akcji wkroczyli także dziadkowie, którzy udzielili maleńkiemu wnukowi błogosławieństwa. Gapiów nie brakowało! W Bułgarii, zwłaszcza w mniejszych społecznościach, równie hucznie obchodzi się wesela czy chrzciny. Zjawisko to jest typowe m.in. dla bułgarskich Romów. Już niedługo młodych rodziców czeka kolejne przyjęcie z pompą. Szkoda, że malec nic z nich nie zapamięta! ;)

karocapodporodówkąkobietarodzicielstwo

Tata wyprowadza córkę na smyczy. "To dzikie dziecko" - tłumaczy

Clint Edward, tata trójki dzieci, prowadzi bloga o tematyce parentingowej. Do swojej internetowej działalności podchodzi z dużą dozą poczucia humoru i dystansu. Dla swoich pociech jednak zawsze chce wszystkiego co najlepsze. Mężczyzna niedawno udostępnił w sieci zdjęcie przedstawiające jego trzyletnią córkę Aspen zapiętą na smycz, "wyprowadzaną jak psa" - komentują internauci. Fotografia rozpętała prawdziwą burzę i lawinę komentarzy dotyczącą nieludzkiego traktowania dziecka oraz traum, z jakimi w przyszłości będzie się zmagało. Ojciec nie pozostaje dłuższy hejterom i odpowiada: "Byliśmy na targu. Nie wstydziłem się. Zapiąłem dziecko na smycz. Jest dzikim maluchem, a to trzyma ją z dala od ulicy, wsadzania rąk w maszynę do lodów, a także utrzymuje mnie przy zdrowiu. Prawdziwą trudnością przy posiadaniu dzikiego dziecka jest to, że będziesz przeklęty, jeśli to zrobisz i nieodpowiedzialny, jeśli tego nie zrobisz. (...) Zapewniam temu dziecku bezpieczeństwo, zachowując spokój umysłu, to w 100% tego warte. Bo w rzeczywistości dzięki temu jest spokojna. Zrozumie kiedyś dlaczego to robię, jak wszystkie inne dzieciaki. Ale dopóki ten dzień nie nastąpi, zrobię wszystko, aby uchronić ją przed niebezpieczeństwem, nawet jeśli to oznacza smycz" - dodaje.

dzieckonasmyczyhejtrodzicielstwo

9-miesięczna córeczka jest jego oczkiem w głowie. Ich wspólne zdjęcia są przeurocze! [GALERIA]

36-letni Sholom Ber Solomon z Kalifornii niedawno po raz pierwszy został ojcem. Przyjście na świat maleńkiej Zoe wywróciło całe jego życie do góry nogami. Młody tatuś oszalał na punkcie córeczki i uwiecznia na zdjęciach niemal wszystkie jej uśmiechy i wspólne zabawy. Pomysłowy Sholom często przebiera Zoe w zabawne kostiumy, a wspólne fotografie umieszcza w sieci, gdzie z prędkością światła podbijają serca internautów. Bo jak można nie zachwycić się 9-miesięczną dziewczynką w stroju ogrodowego krasnala, doniczkowego kwiatka czy tancerki hula z ojcem świetnie wpisującym się w kolorową scenerię? Nie można! "Mam zamiar robić z nią zdjęcia, dopóki mi na to pozwoli" - mówi Sholom. Jego zachwyt Zoe jest jak najbardziej uzasadniony! Razem tworzą świetny duet! Zobaczcie kilka ich niesamowitych zdjęć!

oczkowgłowieojcadzieckorodzicielstwo

Tak ojcowie witają na świecie swoje maleństwa. W ich oczach widać bezkresną miłość! [GALERIA]

To oni prowadzą nas w dzieciństwie za rękę, pomagają nam wsiąść pierwszy raz na rower, nie pozwalają upaść, bronią nas niczym lwy, a czasem karzą surowym spojrzeniem. Nasi ojcowie. Być może są już starzy, podupadli na zdrowiu, być może przeżywają teraz swoją drugą młodość i zarażają wszystkich dobrą energią, być może są na drugim końcu świata, a być może nie ma ich już z nami... Ich święto jest raz w roku, ale myślimy o nich zdecydowanie częściej. Tylko czy oni zdają sobie z tego sprawę? Historie o tym, jak zareagowali na nasze przyjście na świat, znamy oczywiście tylko z opowiadań, ale pewne jest to, że było to dla nich wydarzenie, które wyryli sobie głęboko w sercu. Zdziwienie, strach, radość, ale przede wszystkim bezkresna miłość - właśnie to czujemy, patrząc na te fotografie, którymi świeżo upieczeni rodzice dzielą się ze światem. Zwłaszcza w obliczu takiego święta jakim jest Dzień Ojca, nikt nie jest w stanie przejść obok nich obojętnie, bez cienia refleksji. Zobaczcie piękno ojcostwa utrwalone na zdjęciach i podziękujcie ojcom za najpiękniejszy prezent - za życie!

DzieńOjcafotografiarodzicielstwo

Nazwał swojego synka Fidgit Spinner. Na dowód tego pokazał w sieci akt urodzenia!

Dla niektórych najlepszy gadżet 2017 roku, dla innych narzędzie szatana. Fidget Spinner jest obecnie przedmiotem pożądania osób w każdym wieku. Sklepy z zabawkami przeżywają oblężenie, nie nadążają z dostawami coraz to nowych modeli. Każdy chce mieć swojego Fidget Spinnera! Kto by przypuszczał, że moda na kręcące zabawki wyjdzie poza rozrywkową sferę... Mężczyzna występujący w mediach społecznościowych pod pseudonimem Skweezy Jibbs, który niedawno został ojcem, wpadł w sidła szalonej mody na spinnery i postanowił nazwać swojego nowo narodzonego synka na cześć popularnej zabawki. Tym samym od kilku dni malec nosi imię Fidgit Spinner. By nie zostać posądzonym o kłamstwo, Skweezy opublikował na Facebooku zdjęcie z aktem urodzenia chłopca, na którym wyraźnie widać rubryki z jego imieniem i nazwiskiem. Mężczyzna nie byłby sobą, gdyby nie dodał od siebie również kilku słów. "Zadzwoniła do mnie jakaś przypadkowa laska z tekstem 'będę zaraz rodzić twoje dziecko', na co ja oczywiście 'WTF, jesteś pewna?', a ona na to, że tak, więc ruszyłem tyłek na Bakersfield, a laska pyta, czy podpiszę ten akt urodzenia jako ojciec, to ja odpowiadam, że kurde, tylko jeżeli wybiorę dla niego imiona, na co się zgodziła. Postarałem się, żeby były jedyne w swoim rodzaju, tak aby każdy myślał, że są szaleńczo bajeranckie. Szczęśliwych pierwszych urodzin mały Fidgit Spinnerze" - napisał uradowany. Jego post spotkał się z olbrzymim zainteresowaniem. Do tej pory polubiło go 22 tysiące użytkowników, a udostępniło o 5 tysięcy więcej! Internauci w ostrych słowach wypowiadają się na temat jego zachowania. "Niektórzy ludzie nie powinni zostawać rodzicami, a ty jesteś na pewno jednym z nich. Będę się modlić za twoją ignorancję i mam nadzieję, że zapewnisz godne życie temu dziecku" - napisał jeden z użytkowników. Inni zgodzili się co do tego, że Skweezy naznaczył niewinnego chłopca na całe życie... Być może to jedynie prowokacja. Niektórzy komentujący zwrócili bowiem uwagę na to, że w stanie Kalifornia, gdzie urodził się jego synek, na zatwierdzenie aktu urodzenia czeka się kilka tygodni. Również kolor dokumentu wzbudził wątpliwości. Liczymy więc na to, że chłopiec nie będzie musiał przez całe życie być napiętnowany z powodu głupoty swojego ojca!

FidgetSpinnerdzieckorodzicielstwo

Zdecydowała się transmitować na żywo poród. "To nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach" - tłumaczy

Blogerka Adele Barbaro spodziewa się drugiego dziecka. Razem z mężem postanowiła, że jej kolejny poród będzie transmitowany na żywo przez Facebooka. Po co relacjonować tak intymne wydarzenie? Na to pytanie wielu kobiet odpowiada na swoim blogu The Real Mumma. Adele przyznaje, że po pierwszym porodzie cierpiała na depresję, która spowodowana była "wielkim rozczarowaniem" - jej synek przyszedł na świat przez cesarskie cięcie, mimo że kobieta marzyła o naturalnym porodzie. "Kiedy byłam w ciąży z Harveyem, miałam wielki plan porodu. Wiedziałam dokładnie, czego chciałam" - pisze blogerka. "Dowiedziałam się, że oczekiwania mogą prowadzić do rozczarowania" - dodaje, zaznaczając, że poród nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach. Decyzja o udostępnieniu transmisji w mediach społecznościowych ma nam pomóc zrozumieć, że sprawy rzadko idą po naszej myśli, a wydanie dziecka na świat to piękny moment.

poródonlinerodzicielstwoonline

"Obietnica dla mojego dziecka" - list, który udostępniają tysiące rodziców na całym świecie

"Tak długo, jak żyję, będę zawsze na pierwszym miejscu Twoim rodzicem, na drugim - przyjacielem. Będę Cię prześladować, śledzić, robić Ci wykłady, doprowadzać do szału, będę Twoim najgorszym koszmarem, będę ścigać jak pies gończy, jeśli będę musiała, ponieważ Cię kocham. Kiedy to zrozumiesz, wówczas będziesz już odpowiedzialnym dorosłym. Nigdy nie znajdziesz w swoim życiu nikogo, kto będzie kochał Cię bardziej, troszczył się o Ciebie mocniej i martwił więcej niż ja. Jeśli przynajmniej raz w życiu nie zamruczysz pod nosem 'Nienawidzę Cię', to znaczy, że nie wykonuję dobrze swojej pracy. Mama" - to słowa listu, który rodzice na całym świecie udostępniają, pokazując swoją miłość do dziecka. Mimo że wzbudza kontrowersje i dyskusje o tym, kim jest "rodzic idealny", jednego nie można mu odmówić - jest bardzo prawdziwy.

listdodzieckadzieckorodzicielstwo

Kobieta z depresją poporodową pokazuje, jak NAPRAWDĘ wygląda macierzyństwo

Amerykanka Kathy DiVincenzo postanowiła zerwać ze stereotypowym wizerunkiem idealnej matki, który zalewa media społecznościowe takie jak Facebook czy Instagram. Wysprzątane mieszkanie, idealne dzieci, perfekcyjna sylwetka kilka tygodni po urodzeniu - to podobno same kłamstwa. Nie ma kobiety, której życie po wydaniu na świat małego człowieka jest w 100 proc. idylliczne. Macierzyństwo to nie tylko szczęśliwe chwile - to coś znacznie więcej. Kathy uważa, że panie, które się do tego nie przyznają, najprawdopodobniej cierpią na depresję poporodową. Sama wzięła udział w sesji zdjęciowej, motywując i wspierając inne matki. Dwie fotografie przedstawiają codzienność kobiety cierpiącej na depresję związaną z porodem. "Prawda jest taka, że na obu zdjęciach widać moje życie. Czasem jest cudownie, a czasem jestem załamana" - pisze na Facebooku Kathy. "W mediach społecznościowych instagramowe matki promują udawane macierzyństwo! Pokazują same kłamstwa" - dodaje. Kobiety na całym świecie dziękują jej za szczere wyznanie i odważne zdjęcia.

depresjapoporodowakobietarodzicielstwo

"Normalny dzień" z perspektywy matki a dziecka. To wideo poruszyło tysiące serc!

O tym, że życie młodych rodziców nie jest usłane różami, nikogo nie trzeba przekonywać. Jednak pojawienie się małego człowieka oraz jego wychowanie to również magiczny czas pełen szczęśliwych chwil. Wszystkim mamom, których wielkie święto już niedługo, dedykowany jest ten film. Trwające półtorej minuty wideo pokazuje "normalny dzień" z perspektywy rodzica oraz... małego dziecka. Na YouTubie wyświetlono go już ponad 2,5 milionów razy! Internautki dziękują twórcom za jego publikację i nie kryją wzruszenia w sekcji komentarzy. "Ponieważ twój normalny (dzień) może być ich magicznym" - głosi przesłanie filmu.

DzieńMatkiOczamiDzieckarodzicielstwoDzieńMatki

Jego mama choruje na Alzheimera. Tylko dzięki gitarze "powraca" do syna! [WIDEO]

Alzheimer znany również jako choroba otępienna dotyka około 14 milionów ludzi na świecie, zwłaszcza osoby starsze. Szacuje się, że w Polsce na tę chorobę cierpi już prawie pół miliona osób, a chorych wciąż przybywa... Według naukowców z Wydziału Medycyny Uniwersytetu w Bostonie objawy Alzheimera pomaga łagodzić muzyka - chorzy bowiem łatwiej zapamiętują tekst powiązany z melodią niż taki, który jest jej pozbawiony. O świetnym wpływie muzyki na swoją chorą na Alzheimera 88-letnią mamę poinformował w sieci jej syn Kelly Ridings. Na swoim profilu na Facebooku udostępnił niezwykłe nagranie ze śpiewającą i grającą na gitarze rodzicielką. Niesamowity duet wykonuje razem utwór "Praying" Verna Godsina. "Przez większość dni tęsknię za nią, ale zawsze wraca do mnie, kiedy śpiewamy" - napisał mężczyzna. To prawda! Jego mama doskonale pamięta gitarowe chwyty i teksty piosenek. Po sukcesie pierwszego nagrania, które odtworzono już ponad 1,7 milionów razy, syn chorej udostępnił kolejne. Filmy cieszą się dużą popularnością w sieci. Nic dziwnego. Ta 88-latka urzeka swym talentem! Życzymy jej dużo zdrowia i uśmiechu. Zobaczcie wideo!

choroba_Alzheimerakobietarodzicielstwo

Cesarskie cięcie to pójście na łatwiznę? "Po wszystkim czujesz się tak, jakby potrącił cię autobus" - pisze szczerze blogerka

Dla wielu cesarskie cięcie to spacer po parku, ucieczka przed bólem wielogodzinnego porodu. Czasami jednak cesarka w trakcie akcji porodowej jest koniecznością... Jak kobieta wygląda tuż po takim zabiegu? Czy faktycznie odczuwa się po nim mniejszy ból? Na te pytania postanowiła odpowiedzieć autorka bloga House of White, Olivia White. Kobieta na Instagramie opublikowała szokujące dla wielu zdjęcie, które wykonała zaledwie kilka godzin właśnie po cesarskim cięciu. "Wiem, że to może nie jest moje najlepsze ujęcie (a może jest?), ale kto by nie zrobił zdjęcia kilka godzin po porodzie, żeby zobaczyć, gdzie go pocięli i skąd wyjęli całego człowieka? Tak naprawdę wyglądasz kilka godzin po cesarce. Do każdego, kto uważa, że to bułka z masłem: spróbuj funkcjonować z 15-centrymetrową blizną na brzuchu, jak wypatroszony rekin, z którego wydobyto szczątki zjedzonego wcześniej człowieka. Rana jest zszywana przy pomocy żyłki wędkarskiej, a ty czujesz się tak, jakby twoje narządy chciały uciec! Nie no, pewnie, wszystko jest piękne i kolorowe. Po wszystkim czujesz się tak, jakby potrącił cię autobus. A potem przejechał po tobie jeszcze raz, żeby upewnić się, że nie chybił za pierwszym razem!" - napisała szczere pod zdjęciem Olivia. Liczne komentarze pod postem kobiety świadczą, że to ważny głos w dyskusji na temat cesarskiego cięcia. Czy Olivia żałuje swojej decyzji? Nie. "Nie chciałabym tego zmienić. Jeśli nie byłoby innego sposobu porodu, moich dzieci mogłoby dziś ze mną nie być" - dodała na koniec. Wspomnieniem po cesarskim cięciu dla niej i dla innych kobiet pozostanie blizna na mięśniu macicy...

cesarskiecięciekobietarodzicielstwo

Zaniedbani, niekompletnie ubrani chłopcy w wieku 2 i 4 lat błąkali się samotnie po ulicach Łodzi. Matka była u znajomego...

W zeszły piątek wieczorem policjanci z jednego z komisariatów z Łodzi otrzymali niepokojące zgłoszenie od przechodnia, który w okolicach ulicy Lokatorskiej zauważył samotnie błąkające się, niekompletnie ubrane maluchy. Po natychmiastowej akcji funkcjonariusze znaleźli dwóch chłopców w wieku 2 i 4 lat. Dzieci były brudne i zaniedbane. Jeden z chłopców nie miał na sobie spodni i skarpetek. Do przyjazdu pogotowia policjanci ogrzali ich służbowymi polarami. W szpitalu lekarze zdecydowali o pozostawieniu maluchów na obserwacji. Policjanci w tym czasie ustalili miejsce zamieszkania dzieci. W lokalu, który miał być domem chłopców zastali bałagan, brud, gniazdka z wystającymi przewodami elektrycznymi, a także psa, którym został przewieziony do schroniska. Żaden z rodziców nie przebywał wtedy w środku. Dziadek, który mieszka niedaleko, nie potrafił odpowiedzieć policjantom na pytanie o matkę zaniedbanych chłopców. 22-letnia matka zgłosiła się na komisariat dopiero dzień po interwencji funkcjonariuszy. Tłumaczyła, że w czasie kiedy dzieci chodziły same po ulicy, przebywała u znajomego... Za narażenie synów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności. To kolejny przykład bezmyślności i rażącego zaniedbania dzieci... Ile maluchów w tym czasie cierpi z powodu takiej lekkomyślności rodziców?

zaniedbanedziecidzieckorodzicielstwo

Nowotwór wkrótce odbierze go rodzinie... By dać im niesamowite wspomnienia, zorganizował poruszającą sesję! [GALERIA]

Ray Burrow wraz z żoną Christie wychowują troje dzieci: 15-letnią Zaidee,13-letnią Avę i 9-letniego Nathana. Od czasów liceum państwo Burrow są nierozłączni, jednak wszystko wskazuje na to, że wkrótce ich wspólne szczęście dobiegnie końca... Ray od 3 lat cierpi bowiem na nowotwór gardła, który mimo leczenia zaczął się zaostrzać. Mężczyzna zrezygnował z terapii, gdyż leczenie okazało się zbyt wyczerpujące dla jego organizmu i już przygotowuje bliskich na swoje odejście. Najgorsza okazała się dla niego myśl, że zabraknie go w najważniejszych życiowych momentach swoich pociech - nie będzie obecny na zakończeniu szkoły, nie będzie mógł odprowadzić córek do ołtarza i nie będzie mógł świętować z nimi zdanego egzaminu na prawo jazdy. Ray wiedział, że w takich momentach wsparcie ojca jest niezwykle ważne, dlatego postanowił zrobić dla nich coś, co zapewni im podnoszące na duchu wspomnienia. Wraz z żoną wynajęli fotograf, której zadaniem było utrwalenie momentów, w których na pewno nie będzie go z rodziną. Dzieci ubrały absolwenckie togi, dziewczyny również suknie ślubne (w jednej z nich Christie brała z ich ojcem ślub). Z okazji niezwykłej sesji rodzina wypożyczyła także elegancki, sportowy samochód. Wydarzenie było niezwykle wzruszające dla wszystkich. Według żony, Ray w ten sposób wygrał z nowotworem, bo bliscy nie pozwolili chorobie odebrać im najważniejszych momentów życia z ojcem i mężem. Zobaczcie ich niezwykłe zdjęcia! Łezka w oku zakręci się i Wam!

sesjawchorobiechorobarodzicielstwo

Oblał córkę kwasem, bo zdradziła policji, że organizował zbiorowe gwałty na dzieciach. "Byłoby lepiej, gdyby umarł..."

Indie uchodzą za najgorsze miejsce dla kobiet. To tam traktowane są one jak przedmioty i sprzedawane na ulicach, to tam wydaje się je za mąż w wieku 10 lat, zmusza się do aborcji, niewolniczej pracy czy nawet pali się żywcem. To tam, według National Crime Records Bureau, na przełomie 2005 i 2006 roku 50 milionów kobiet rocznie zgłaszało na policję przypadki doznawanej przemocy domowej... Ostatni przypadek dotyczący właśnie przemocy we własnych czterech ścianach w tymże państwie odbił się szerokim echem wśród opinii publicznej. 20-letnia Khushboo Devi, matka dwuletniej dziewczynki, w poruszającym dokumencie opowiedziała o tym, jak została skrzywdzona przez własnego ojca. Mężczyzna zakradł się w nocy do jej domu i wylał na nią, jej męża i ich córeczkę wiadro ze żrącą substancją. W wyniku jego ataku kobieta ma poparzoną połowę twarzy, ręce i nogi. Ojciec w ten sposób postanowił zemścić się na niej za to, że wyjawiła policji wszystkie jego niecne uczynki. "Mój ojciec wylał na mnie kwas, bo to była kara za ujawnienie, że przez lata sprzedawał dziewczynki gwałcicielom. Aranżował małżeństwa z małymi dziewczynkami, które potem wychodziły z kolejnych znacznie starszych mężów. Organizował także zbiorowe gwałty na 10-latkach, a nawet mniejszych dzieciach. Przez wiele lat kupował ładne, młode dziewczynki od ich rodziców i sprzedawał je za wysoką cenę starym mężczyznom. Przechodziły z rąk do rak aż trafiały do burdeli (...). Nie mogę uwierzyć, że aż tak bardzo mnie nienawidzi, że chciał mnie zabić. Byłoby lepiej, gdyby umarł i wszyscy zaznalibyśmy spokoju" - powiedziała 20-latka w dokumencie. Na jej twarzy na zawsze pozostanie ślad po brutalnym ataku rodzica... Ile indyjskich kobiet doświadczyło podobnego dramatu co Khushboo?

oblanakwasemkobietarodzicielstwo

Ojciec umieścił maleńkie dziecko w wybiegu dla dzikich zwierząt. "Dzięki Bogu jeżozwierze o tej porze spały jeszcze..."

Wycieczka do zoo to dla dzieci niezwykła frajda. Trzeba mieć jednak oczy dookoła głowy, by maluchy, mimo zabezpieczeń stosowanych przez władze zoo, nie były narażone na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Niestety coraz częściej mają miejsca sytuacje, które wskazują na skrajną nieodpowiedzialność rodziców i opiekunów dzieci... Za przykład może posłużyć zdarzenie, do którego doszło ostatnio w Ogrodzie Zoologicznym im. Stefana Milera w Zamościu. Pracownicy zoo opublikowali na Facebooku szokujące zdjęcie - widać na nim mężczyznę, który włożył małe dziecko za ogrodzenie wybiegu dla drapieżnych surykatek! Te bardzo urocze zwierzęta tylko z pozoru nie stanowią zagrożenia dla ludzi. "Średnio raz w roku, czyli raz na około 200 tys. zwiedzających trafia się 'myślący inaczej'. (...) Słodko wyglądające surykatki bez problemu przegryzają rękawicę spawalniczą swoimi ostrymi jak szpilki zębami. Dzięki Bogu jeżozwierze o tej porze spały jeszcze... Publikujemy ku przestrodze" - napisali pracownicy ogrodu zoologicznego. Zdjęcie ojca narażającego dziecko na takie niebezpieczeństwo wywołało gorącą dyskusję. Internauci zgadzają się co do tego, że takie zachowanie powinno być zgłoszone odpowiednim służbom jako narażenie zdrowia i życia dziecka. Wielu całą sytuację komentuje ironicznie: "Ciekawa zabawa, ale osobiście uważam, że byłaby bardziej widowiskowa przy wybiegu z lwami albo tygrysami", "Ejjj powinny być jasne komunikaty... 'Drogi rodzicu - zanim wsadzisz na wybieg dziecko, włóż najpierw tam swoją głowę na 5 minut'" - piszą. Tym razem nie stało się nic złego, ale życzeniem wszystkich jest z pewnością, by takie sytuacje nie miały w ogóle miejsca!

bezmyślnośćwzoozwierzętarodzicielstwo