"Obietnica dla mojego dziecka" - list, który udostępniają tysiące rodziców na całym świecie

"Tak długo, jak żyję, będę zawsze na pierwszym miejscu Twoim rodzicem, na drugim - przyjacielem. Będę Cię prześladować, śledzić, robić Ci wykłady, doprowadzać do szału, będę Twoim najgorszym koszmarem, będę ścigać jak pies gończy, jeśli będę musiała, ponieważ Cię kocham. Kiedy to zrozumiesz, wówczas będziesz już odpowiedzialnym dorosłym. Nigdy nie znajdziesz w swoim życiu nikogo, kto będzie kochał Cię bardziej, troszczył się o Ciebie mocniej i martwił więcej niż ja. Jeśli przynajmniej raz w życiu nie zamruczysz pod nosem 'Nienawidzę Cię', to znaczy, że nie wykonuję dobrze swojej pracy. Mama" - to słowa listu, który rodzice na całym świecie udostępniają, pokazując swoją miłość do dziecka. Mimo że wzbudza kontrowersje i dyskusje o tym, kim jest "rodzic idealny", jednego nie można mu odmówić - jest bardzo prawdziwy.

listdodzieckadzieckorodzicielstwo

Kobieta z depresją poporodową pokazuje, jak NAPRAWDĘ wygląda macierzyństwo

Amerykanka Kathy DiVincenzo postanowiła zerwać ze stereotypowym wizerunkiem idealnej matki, który zalewa media społecznościowe takie jak Facebook czy Instagram. Wysprzątane mieszkanie, idealne dzieci, perfekcyjna sylwetka kilka tygodni po urodzeniu - to podobno same kłamstwa. Nie ma kobiety, której życie po wydaniu na świat małego człowieka jest w 100 proc. idylliczne. Macierzyństwo to nie tylko szczęśliwe chwile - to coś znacznie więcej. Kathy uważa, że panie, które się do tego nie przyznają, najprawdopodobniej cierpią na depresję poporodową. Sama wzięła udział w sesji zdjęciowej, motywując i wspierając inne matki. Dwie fotografie przedstawiają codzienność kobiety cierpiącej na depresję związaną z porodem. "Prawda jest taka, że na obu zdjęciach widać moje życie. Czasem jest cudownie, a czasem jestem załamana" - pisze na Facebooku Kathy. "W mediach społecznościowych instagramowe matki promują udawane macierzyństwo! Pokazują same kłamstwa" - dodaje. Kobiety na całym świecie dziękują jej za szczere wyznanie i odważne zdjęcia.

depresjapoporodowakobietarodzicielstwo

"Normalny dzień" z perspektywy matki a dziecka. To wideo poruszyło tysiące serc!

O tym, że życie młodych rodziców nie jest usłane różami, nikogo nie trzeba przekonywać. Jednak pojawienie się małego człowieka oraz jego wychowanie to również magiczny czas pełen szczęśliwych chwil. Wszystkim mamom, których wielkie święto już niedługo, dedykowany jest ten film. Trwające półtorej minuty wideo pokazuje "normalny dzień" z perspektywy rodzica oraz... małego dziecka. Na YouTubie wyświetlono go już ponad 2,5 milionów razy! Internautki dziękują twórcom za jego publikację i nie kryją wzruszenia w sekcji komentarzy. "Ponieważ twój normalny (dzień) może być ich magicznym" - głosi przesłanie filmu.

DzieńMatkiOczamiDzieckarodzicielstwoDzieńMatki

Jego mama choruje na Alzheimera. Tylko dzięki gitarze "powraca" do syna! [WIDEO]

Alzheimer znany również jako choroba otępienna dotyka około 14 milionów ludzi na świecie, zwłaszcza osoby starsze. Szacuje się, że w Polsce na tę chorobę cierpi już prawie pół miliona osób, a chorych wciąż przybywa... Według naukowców z Wydziału Medycyny Uniwersytetu w Bostonie objawy Alzheimera pomaga łagodzić muzyka - chorzy bowiem łatwiej zapamiętują tekst powiązany z melodią niż taki, który jest jej pozbawiony. O świetnym wpływie muzyki na swoją chorą na Alzheimera 88-letnią mamę poinformował w sieci jej syn Kelly Ridings. Na swoim profilu na Facebooku udostępnił niezwykłe nagranie ze śpiewającą i grającą na gitarze rodzicielką. Niesamowity duet wykonuje razem utwór "Praying" Verna Godsina. "Przez większość dni tęsknię za nią, ale zawsze wraca do mnie, kiedy śpiewamy" - napisał mężczyzna. To prawda! Jego mama doskonale pamięta gitarowe chwyty i teksty piosenek. Po sukcesie pierwszego nagrania, które odtworzono już ponad 1,7 milionów razy, syn chorej udostępnił kolejne. Filmy cieszą się dużą popularnością w sieci. Nic dziwnego. Ta 88-latka urzeka swym talentem! Życzymy jej dużo zdrowia i uśmiechu. Zobaczcie wideo!

choroba_Alzheimerakobietarodzicielstwo

Cesarskie cięcie to pójście na łatwiznę? "Po wszystkim czujesz się tak, jakby potrącił cię autobus" - pisze szczerze blogerka

Dla wielu cesarskie cięcie to spacer po parku, ucieczka przed bólem wielogodzinnego porodu. Czasami jednak cesarka w trakcie akcji porodowej jest koniecznością... Jak kobieta wygląda tuż po takim zabiegu? Czy faktycznie odczuwa się po nim mniejszy ból? Na te pytania postanowiła odpowiedzieć autorka bloga House of White, Olivia White. Kobieta na Instagramie opublikowała szokujące dla wielu zdjęcie, które wykonała zaledwie kilka godzin właśnie po cesarskim cięciu. "Wiem, że to może nie jest moje najlepsze ujęcie (a może jest?), ale kto by nie zrobił zdjęcia kilka godzin po porodzie, żeby zobaczyć, gdzie go pocięli i skąd wyjęli całego człowieka? Tak naprawdę wyglądasz kilka godzin po cesarce. Do każdego, kto uważa, że to bułka z masłem: spróbuj funkcjonować z 15-centrymetrową blizną na brzuchu, jak wypatroszony rekin, z którego wydobyto szczątki zjedzonego wcześniej człowieka. Rana jest zszywana przy pomocy żyłki wędkarskiej, a ty czujesz się tak, jakby twoje narządy chciały uciec! Nie no, pewnie, wszystko jest piękne i kolorowe. Po wszystkim czujesz się tak, jakby potrącił cię autobus. A potem przejechał po tobie jeszcze raz, żeby upewnić się, że nie chybił za pierwszym razem!" - napisała szczere pod zdjęciem Olivia. Liczne komentarze pod postem kobiety świadczą, że to ważny głos w dyskusji na temat cesarskiego cięcia. Czy Olivia żałuje swojej decyzji? Nie. "Nie chciałabym tego zmienić. Jeśli nie byłoby innego sposobu porodu, moich dzieci mogłoby dziś ze mną nie być" - dodała na koniec. Wspomnieniem po cesarskim cięciu dla niej i dla innych kobiet pozostanie blizna na mięśniu macicy...

cesarskiecięciekobietarodzicielstwo

Zaniedbani, niekompletnie ubrani chłopcy w wieku 2 i 4 lat błąkali się samotnie po ulicach Łodzi. Matka była u znajomego...

W zeszły piątek wieczorem policjanci z jednego z komisariatów z Łodzi otrzymali niepokojące zgłoszenie od przechodnia, który w okolicach ulicy Lokatorskiej zauważył samotnie błąkające się, niekompletnie ubrane maluchy. Po natychmiastowej akcji funkcjonariusze znaleźli dwóch chłopców w wieku 2 i 4 lat. Dzieci były brudne i zaniedbane. Jeden z chłopców nie miał na sobie spodni i skarpetek. Do przyjazdu pogotowia policjanci ogrzali ich służbowymi polarami. W szpitalu lekarze zdecydowali o pozostawieniu maluchów na obserwacji. Policjanci w tym czasie ustalili miejsce zamieszkania dzieci. W lokalu, który miał być domem chłopców zastali bałagan, brud, gniazdka z wystającymi przewodami elektrycznymi, a także psa, którym został przewieziony do schroniska. Żaden z rodziców nie przebywał wtedy w środku. Dziadek, który mieszka niedaleko, nie potrafił odpowiedzieć policjantom na pytanie o matkę zaniedbanych chłopców. 22-letnia matka zgłosiła się na komisariat dopiero dzień po interwencji funkcjonariuszy. Tłumaczyła, że w czasie kiedy dzieci chodziły same po ulicy, przebywała u znajomego... Za narażenie synów na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności. To kolejny przykład bezmyślności i rażącego zaniedbania dzieci... Ile maluchów w tym czasie cierpi z powodu takiej lekkomyślności rodziców?

zaniedbanedziecidzieckorodzicielstwo

Nowotwór wkrótce odbierze go rodzinie... By dać im niesamowite wspomnienia, zorganizował poruszającą sesję! [GALERIA]

Ray Burrow wraz z żoną Christie wychowują troje dzieci: 15-letnią Zaidee,13-letnią Avę i 9-letniego Nathana. Od czasów liceum państwo Burrow są nierozłączni, jednak wszystko wskazuje na to, że wkrótce ich wspólne szczęście dobiegnie końca... Ray od 3 lat cierpi bowiem na nowotwór gardła, który mimo leczenia zaczął się zaostrzać. Mężczyzna zrezygnował z terapii, gdyż leczenie okazało się zbyt wyczerpujące dla jego organizmu i już przygotowuje bliskich na swoje odejście. Najgorsza okazała się dla niego myśl, że zabraknie go w najważniejszych życiowych momentach swoich pociech - nie będzie obecny na zakończeniu szkoły, nie będzie mógł odprowadzić córek do ołtarza i nie będzie mógł świętować z nimi zdanego egzaminu na prawo jazdy. Ray wiedział, że w takich momentach wsparcie ojca jest niezwykle ważne, dlatego postanowił zrobić dla nich coś, co zapewni im podnoszące na duchu wspomnienia. Wraz z żoną wynajęli fotograf, której zadaniem było utrwalenie momentów, w których na pewno nie będzie go z rodziną. Dzieci ubrały absolwenckie togi, dziewczyny również suknie ślubne (w jednej z nich Christie brała z ich ojcem ślub). Z okazji niezwykłej sesji rodzina wypożyczyła także elegancki, sportowy samochód. Wydarzenie było niezwykle wzruszające dla wszystkich. Według żony, Ray w ten sposób wygrał z nowotworem, bo bliscy nie pozwolili chorobie odebrać im najważniejszych momentów życia z ojcem i mężem. Zobaczcie ich niezwykłe zdjęcia! Łezka w oku zakręci się i Wam!

sesjawchorobiechorobarodzicielstwo

Oblał córkę kwasem, bo zdradziła policji, że organizował zbiorowe gwałty na dzieciach. "Byłoby lepiej, gdyby umarł..."

Indie uchodzą za najgorsze miejsce dla kobiet. To tam traktowane są one jak przedmioty i sprzedawane na ulicach, to tam wydaje się je za mąż w wieku 10 lat, zmusza się do aborcji, niewolniczej pracy czy nawet pali się żywcem. To tam, według National Crime Records Bureau, na przełomie 2005 i 2006 roku 50 milionów kobiet rocznie zgłaszało na policję przypadki doznawanej przemocy domowej... Ostatni przypadek dotyczący właśnie przemocy we własnych czterech ścianach w tymże państwie odbił się szerokim echem wśród opinii publicznej. 20-letnia Khushboo Devi, matka dwuletniej dziewczynki, w poruszającym dokumencie opowiedziała o tym, jak została skrzywdzona przez własnego ojca. Mężczyzna zakradł się w nocy do jej domu i wylał na nią, jej męża i ich córeczkę wiadro ze żrącą substancją. W wyniku jego ataku kobieta ma poparzoną połowę twarzy, ręce i nogi. Ojciec w ten sposób postanowił zemścić się na niej za to, że wyjawiła policji wszystkie jego niecne uczynki. "Mój ojciec wylał na mnie kwas, bo to była kara za ujawnienie, że przez lata sprzedawał dziewczynki gwałcicielom. Aranżował małżeństwa z małymi dziewczynkami, które potem wychodziły z kolejnych znacznie starszych mężów. Organizował także zbiorowe gwałty na 10-latkach, a nawet mniejszych dzieciach. Przez wiele lat kupował ładne, młode dziewczynki od ich rodziców i sprzedawał je za wysoką cenę starym mężczyznom. Przechodziły z rąk do rak aż trafiały do burdeli (...). Nie mogę uwierzyć, że aż tak bardzo mnie nienawidzi, że chciał mnie zabić. Byłoby lepiej, gdyby umarł i wszyscy zaznalibyśmy spokoju" - powiedziała 20-latka w dokumencie. Na jej twarzy na zawsze pozostanie ślad po brutalnym ataku rodzica... Ile indyjskich kobiet doświadczyło podobnego dramatu co Khushboo?

oblanakwasemkobietarodzicielstwo

Ojciec umieścił maleńkie dziecko w wybiegu dla dzikich zwierząt. "Dzięki Bogu jeżozwierze o tej porze spały jeszcze..."

Wycieczka do zoo to dla dzieci niezwykła frajda. Trzeba mieć jednak oczy dookoła głowy, by maluchy, mimo zabezpieczeń stosowanych przez władze zoo, nie były narażone na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Niestety coraz częściej mają miejsca sytuacje, które wskazują na skrajną nieodpowiedzialność rodziców i opiekunów dzieci... Za przykład może posłużyć zdarzenie, do którego doszło ostatnio w Ogrodzie Zoologicznym im. Stefana Milera w Zamościu. Pracownicy zoo opublikowali na Facebooku szokujące zdjęcie - widać na nim mężczyznę, który włożył małe dziecko za ogrodzenie wybiegu dla drapieżnych surykatek! Te bardzo urocze zwierzęta tylko z pozoru nie stanowią zagrożenia dla ludzi. "Średnio raz w roku, czyli raz na około 200 tys. zwiedzających trafia się 'myślący inaczej'. (...) Słodko wyglądające surykatki bez problemu przegryzają rękawicę spawalniczą swoimi ostrymi jak szpilki zębami. Dzięki Bogu jeżozwierze o tej porze spały jeszcze... Publikujemy ku przestrodze" - napisali pracownicy ogrodu zoologicznego. Zdjęcie ojca narażającego dziecko na takie niebezpieczeństwo wywołało gorącą dyskusję. Internauci zgadzają się co do tego, że takie zachowanie powinno być zgłoszone odpowiednim służbom jako narażenie zdrowia i życia dziecka. Wielu całą sytuację komentuje ironicznie: "Ciekawa zabawa, ale osobiście uważam, że byłaby bardziej widowiskowa przy wybiegu z lwami albo tygrysami", "Ejjj powinny być jasne komunikaty... 'Drogi rodzicu - zanim wsadzisz na wybieg dziecko, włóż najpierw tam swoją głowę na 5 minut'" - piszą. Tym razem nie stało się nic złego, ale życzeniem wszystkich jest z pewnością, by takie sytuacje nie miały w ogóle miejsca!

bezmyślnośćwzoozwierzętarodzicielstwo

Znęcali się nad dziećmi na YouTubie, by zdobyć popularność w sieci. Sąd odebrał im prawo do opieki

DaddyOFive to kanał na YouTubie prowadzony przez parę małżonków - Mike'a i Heather Martinów. Popularność w sieci zdobyli oni dzięki filmom, w których pokazywali swoje codzienne, rodzinne życie. Niestety większość z nich miała bardzo brutalny charakter. Małżeństwo wyładowywało złość na swoich pociechach - dzieci były przez nich popychane, policzkowane czy uderzane. Nie brakowało też przypadków przemocy psychicznej - rodzice niszczyli należące do dzieci zabawki czy obwiniali je za to, czego nie zrobiły. Najbardziej brutalnie traktowany był 9-letni Cody. To on na wielu filmikach z łzami w oczach błagał o wyłączenie kamery... Chociaż w opisie kanału widniała informacja, że wszystkie sceny zostały odegrane, a żadnemu z dzieci nie stała się krzywda podczas kręcenia, internauci głośno mówili o tym, że to znęcanie się w najczystszej postaci. Sprawa nie dała spokoju biologicznej matce dwójki najmłodszych dzieci Martinów, Rose Hall, która o sprawie powiadomiła sąd. Kobieta dzięki pomocy internautów, którzy zorganizowali zbiórkę pieniędzy na adwokata, złożyła wniosek o odebranie byłemu mężowi dzieci. Niedawno sąd zadecydował o odebraniu mężczyźnie praw do opieki nad ich 9-letnim synem i 11-letnią córką. Z DaddyOFive zniknęły już wszystkie filmy. Mike udostępnił jednak jeden, w którym wraz ze swoją obecną partnerką przepraszają za zaistniałą sytuację. Podobno nie mieli pojęcia, że dzieciom może dziać się krzywda...

okrucieństwowobecdzieciYouTuberodzicielstwo

Kontrowersyjne wyniki badań - inteligencję dziedziczymy po matkach

Badania nad dziedziczeniem zdolności intelektualnych prowadzone są przynajmniej od 30 lat, ale ich wyniki wciąż są żywo komentowane i podważane. Eksperymenty na myszach przeprowadzone w Glasgow dowodzą, że materiał genetyczny matek i ojców koncentruje się osobno. Oznacza to, że pewne funkcje, jak np. pamięć czy nawyki żywieniowe dziedziczymy po naszych rodzicach. Rozmaite prace przeprowadzane przez ostatnie miesiące mają także dowodzić, że geny odpowiadające za zdolności intelektualne przenoszone są na chromosomie X - a ten przekazywany jest potomstwu przez matki. Ojcowie, nie martwcie się! Pocieszenie znajdą także ci, którzy wierzą, że ich inteligencja zdeterminowana jest jedynie przez otrzymany przez rodziców materiał genetyczny - nic bardziej mylnego! W 40-60 proc. inteligencja kształtowana jest przez otoczenie.

inteligencjapomatcenaukarodzicielstwo

Polska blogerka ucharakteryzowana na Matkę Boską karmi piersią na okładce książki. W sieci zawrzało

Niemal tradycją stało się wydawanie książek przez celebrytów (Ilona Felicjańska, Anna Mucha, Karolina Szostak) czy trudniące się różną tematyką blogerki (Red Lipstick Monster, Kasia Tusk, LittleMooonster96). Do grona tych ostatnich dołączyła Matylda Kozakiewicz, znana z podejmowania kontrowersyjnych tematów blogerka występująca pod pseudonimem Segritta (autorka bloga segritta.pl). Jej książka "Złe matki są najlepsze. Poradnik szczęśliwej mamy" będzie miała swoją premierę 24 maja. Na Instagramie Kozakiewicz postanowiła pochwalić się okładką publikacji. Pozuje na niej ustylizowana na Maryję karmiącą piersią dwuletnie dziecko! Nawiązanie do wizerunku Matki Boskiej przy takim tytule nie wszystkim internautom przypadło do gustu. Piszą oni, że mimo dobrej intencji popularyzowania publicznego karmienia piersią jest to "chłamliwie tani chwyt" i porównują blogerkę do wciąż próbującej o sobie przypominać Kim Kardashian. Sama Kozakiewicz twierdzi, że pomysł na okładkę powstał spontanicznie: "Od początku chciałam, żeby to była okładka z kamieniem piersią, ale element maryjny nie był wcześniej planowany. Po prostu wpadliśmy na to całą ekipą, podczas sesji zdjęciowej, a ja zakochałam się w pomyśle. Bo karmienie piersią jest niestety w Polsce tematem trudnym, nieakceptowanym i budzącym zupełnie niezrozumiałe kontrowersje" - mówiła w rozmowie z WP blogerka. Czy dzięki kontrowersyjnej okładce książka Segritty osiągnie imponujący wynik sprzedaży?

polskaMatkaBoskaksiążkirodzicielstwo

Karmiła piersią w kościele. Została wyproszona, bo "mężczyźni mogli poczuć się niekomfortowo"

Dyskusja o karmieniu piersią w miejscach publicznych wciąż jest żywa. Matki często w poniżający sposób są upominane lub nawet wyrzucane z takich miejsc jak restauracje czy środki komunikacji miejskiej. Jak powinny być traktowane w świątyniach? Czy zaspokajanie głodu niemowlęcia w kościele jest przekroczeniem granicy "dobrego smaku"? Takie pytanie postawiono vlogerce Annie Peguero, kiedy w protestanckim kościele karmiła swoje 19-miesięczne dziecko piersią. Kobieta została wyproszona ze świątyni. Po tym, jak odmówiła opuszczenia mszy, usłyszała: "Nie chcemy, by mężczyźni poczuli się niekomfortowo". 42-letnia Amerykanka, matka dwójki dzieci, 24 kwietnia opublikowała na Facebooku film, w którym tłumaczy, że złamano jej prawa i domaga się przeprosin. Jej apel wyświetlono już prawie 75 tysięcy razy. Instytucja zwlekała z przyjęciem jakiegokolwiek stanowiska przez kilka dni. W końcu pastor Tony Trayers oświadczył, że kościół nie zdawał sobie sprawy z obowiązującego w całym stanie Wirginia prawa. Od 2015 roku kobiety mogą tam karmić piersią w każdym miejscu - również w świątyniach.

karmiłapiersiąwkościelereligiarodzicielstwo

Ta 7-latka straciła wszystkie włosy. Mama pomaga jej znosić chorobę w najpiękniejszy możliwy sposób

Mała Gianessa niedawno obchodziła swoje siódme urodziny, ale dzieciństwem nie cieszyła się długo. Dziewczynka cierpi na alopecję, chorobę hormonalną, wskutek której w ciągu kilku miesięcy wypadły jej wszystkie włosy. Dla kilkulatki utrata "atrybutu kobiecości" była bolesną zmianą. Początkowo Gianessa ukrywała łysinę pod różnymi perukami i chustami. Przeszkadzało jej, że wygląda inaczej niż jej rówieśniczki. Mama 7-latki postanowiła udowodnić, że dziewczynka jest wyjątkowa i w niczym nie powinna czuć się gorsza od innych. Podczas obchodzonego w jej szkole "Dnia Szalonych Włosów" ozdobiła główkę córki w oryginalny i zaskakujący sposób. Efekt uwieczniła na fotografiach, które dumnie prezentuje na Instagramie. Obejrzyjcie naszą galerię i zobaczcie, jak kolorowe ozdoby oraz błyszczące cyrkonie sprawiły, że Gianessa uśmiechała się przez cały dzień! Z jej oczu bije pewność i wiara w siebie :)

DzieńSzalonychWłosówchorobarodzicielstwo

Restauracja zakazała wstępu z małymi dziećmi. Liczba klientów wzrosła o połowę!

Właściciele włoskiej restauracji Caruso's w Północnej Karolinie wprowadzili w swoim lokalu zakaz wstępu dzieciom do 5 roku życia. Mimo skarg wielu rodziców, negatywnych opinii lokalnych mediów oraz zarzucania dyskryminacji, podjęcie takiej decyzji opłacało się. Liczba gości tej restauracji wzrosła o połowę - donosi serwis Oddity Central (link do materiału znajdziecie poniżej). Nowe przepisy z pewnością przekonały bezdzietnych klientów do częstszego odwiedzania restauracji, ale na sukces ekonomiczny Caruso's wpływ miał także rozgłos, jaki w ciągu kilku miesięcy zyskało to miejsce. Mimo że Pasquale Caruso nie jest pierwszym, który nie mógł znieść niewłaściwego zachowania dzieci w swoim lokalu (podobne zakazy wprowadzono we Włoszech, Australii czy Korei), właśnie jego decyzja wywołała najżywszą dyskusję. Jak przyznaje w wywiadzie dla Mooresville, mężczyzna sam ma dwójkę dzieci. "Chcę tylko stworzyć miłą atmosferę i utrzymać restaurację w elegancji. Chcę, by pary i przyjaciele mogli spędzić tu miły wieczór" - mówi.

zakazwstępudzieciomdyskryminacjarodzicielstwo

Zdjęcie tej mamy śpiącej z dziećmi z prędkością światła obiegło sieć i wywołało dyskusję. Dlaczego?

David Brinkley wrzucając do sieci zdjęcie swojej żony Alory śpiącej z dwójką ich malutkich dzieci, na pewno nie spodziewał się, że jego zdjęciem będą się dzielić setki tysięcy ludzi. Mężczyzna postanowił utrwalić właśnie ten moment z życia swojej rodziny z konkretnego powodu. Davida dotknęła sytuacja, podczas której usłyszał od koleżanek żony, że ich mężowie nigdy nie zgodziliby się na to, by w ich łóżku spały dzieci. "To bardzo mnie dotknęło i dało powód do rozmyślań na wiele dni. Postanowiłem to pokazać i opisać jako facet, by wyjaśnić kilka rzeczy" - pisze. "Nie nienawidzę żadnego aspektu, który czyni z mojej żony matkę. Nigdy nie zignorowałbym żadnych jej emocji, które towarzyszą jej, gdy zajmuje się moimi dziećmi. Czy czasem muszę się wciskać w mały kącik na łóżku? Tak! Ale na Boga, jak pięknie ona wygląda tuląc moje dzieci (...). Chciałbym tylko powiedzieć, że jestem dumny z decyzji, które moja żona robi jako mama i popieram każdą z nich" - dodaje. Zdjęcie wywołało lawinę komentarzy. Niektórzy doceniają jego piękno i dojrzały wywód ojca. Inni z kolei zwracają uwagę na to, że taka sytuacja nie jest korzystna dla małżeństwa z powodu braku zachowania intymności, a dodatkowo może prowadzić do przypadkowego uduszenia malucha... Jakie jest Wasze zdanie?

rodzicielstwokobietadziecko

Szpilki dla niemowląt - nieszkodliwa moda czy seksualizacja dzieci?

W zeszłym roku opinią publiczną wstrząsnęła kolekcja "Truly fashion", której autorka - Heidi Klum - zaproponowała dziewczynkom poważne, balowe kreacje oraz... buty na obcasach. Modelka otwarcie przyznała, że sama pozwalała swojej 10-letniej córce na noszenie podobnych butów, co zresztą niejednokrotnie dokumentowali paparazzi. Obecnie na rynek wchodzą szpilki dedykowane... niemowlętom. Firma Pee Wee Pumps wprowadziła do regularnej sprzedaży buty na obcasach "dla małych księżniczek". Element balowej kreacji dla większości rodziców jest pomysłem absurdalnym. Przeznaczone dla niemowląt od 6 miesiąca życia buciki są wykonane z miękkiego materiału i dostępne w różnych modelach oraz wzorach. Sklep oferuje m.in. czarne szpilki "Diva" - "niezbędne w każdej dziecięcej szafie" czy panterkowe "Wild Child". "W dzisiejszych czasach wszyscy rodzice chcą czuć się stylowo. Nie tylko poprzez to, jak sami wyglądają, ale także poprzez swoje dzieci" - czytamy na stronie internetowej kontrowersyjnej firmy. Pomysłodawcy szpilek dla niemowląt sami przyznają, że ich produkty nie mają służyć dzieciom, ale "przebierającym" ich rodzicom. Większość matek i ojców jest jednak zaniepokojona nowym trendem. Niektórzy uważają, że kampania reklamowa miniszpilek czyni z jej "bohaterek" obiekty seksualne i potencjalne ofiary osób o skłonnościach pedofilskich.

szpilkidlaniemowlątdzieckorodzicielstwo

Co maluchy powiedziałyby swoim mamom, gdyby mogły? To wideo Was wzruszy!

"Mamo to ja. Wiesz, tak między nami zawsze czułem, że ci zależy, choć cie też nikt nie uprzedził, jak to wszystko będzie wyglądać. 1000 pierwszych dni, 1000 nocy. Pamiętam, gdy płakałaś jednej z tych nocy, kiedy zwątpiłaś w to, że będziesz dobrą matką. Chciałem ci wtedy powiedzieć, że tak, że będziesz, ale zasnąłem od ciepła i od dźwięku twojego głosu" - mówi dziecięcy głosik na nagraniu mającym być listem nienarodzonego dziecka do swojej mamy. Wzruszające wideo pokazujące uroki, a także te trudniejsze chwile podczas ciąży i pierwszych miesięcy macierzyństwa przygotowali twórcy programu "1000 pierwszych dni dla zdrowia", którego celem jest uświadamianie rodziców, że pierwsze 1000 dni są niezwykle ważne dla rozwoju dziecka. Post z filmikiem na Facebooku doczekał się wielu komentarzy od poruszonych internautów. Prawda, że piękne?

1000pierwszychdnidzieckorodzicielstwo

To SPA dla niemowląt jest prawdopodobnie jednym z najbardziej uroczych miejsc na świecie! [GALERIA]

Dzieciom też należy się odpoczynek i odrobina relaksu. Nawet tym, które są na świecie zaledwie od kilku miesięcy a nawet dni! - taka idea przyświeca coraz liczniejszym przedsiębiorcom na cały świecie. Mimo że trend jeszcze nie jest obecny w Polsce, SPA dla niemowląt cieszą się dużym zainteresowaniem. Rodzice mogą wysłać swoje pociechy na pobyt w specjalnym salonie w Wielkiej Brytanii, USA, Japonii czy Australii. Głównym zabiegiem niemowlęcego SPA jest hydroterapia. Dzięki wodnemu relaksowi dzieci szybciej radzą sobie z nauką chodzenia i niedolegliwościami trawiennymi. Najmłodszymi zajmują się także specjaliści z różnych dziedzin medycznych. Godzinny pobyt w podobnym salonie kosztuje ok. 85 dolarów. Dzieci, którym rodzice zafundowali taką przyjemność, zdają się być niezwykle zrelaksowane. Ich zadowolenie samo maluje się na małych buźkach :) Obejrzyjcie galerię 10 zdjęć z australijskiego Baby SPA. Są urocze!

SPAdlaniemowlątdzieckorodzicielstwo

Matka brutalnie kopie malutkie dziecko. To nagranie wstrząsnęło światem [mocne VIDEO]

Kilka dni temu na YouTubie pojawił się film, na którym widać kobietę kopiącą dziecko. Maluch obija się o schody i nie przestaje rozpaczliwie płakać. Widok matki traktującej niemowlę w tak okrutny sposób trudno nawet skomentować. Podobno powodem nieludzkiego zachowania kobiety był płacz małej dziewczynki. Czy to sposób "ukarania" dziecka? Czy matka nie radziła sobie z własnymi nerwami? Niezależnie od przyczyny, dla takiego aktu przemocy nie powinno być uzasadnienia... Zanim włączycie film, ostrzegamy - nie powinny go oglądać osoby wrażliwe.

okrucieństwowobecdzieciprzemocrodzicielstwo