Powstanie pierwsza w Europie podwodna restauracja. Będzie zanurzona na głębokość 5 metrów!

Intrygujących miejsc na restauracyjnej mapie świata wciąż przybywa. Dla tych, którzy lubią podróżować i próbować nowych smaków z pewnością wart uwagi będzie lokal o nazwie "Under", którego budowa ruszy w Norwegii niedaleko miejscowości Baly już w lutym przyszłego roku. Jak zapowiadają pomysłodawcy, będzie to pierwsza podwodna restauracja w Europie! Za projekt zanurzonej na 5 metrów knajpy odpowiada firma Snøhetta, której architekci stworzyli plan m.in. budynku Norweskiej Opery Narodowej i Baletu w Oslo. Do sieci trafiły zdjęcia, które pozwalają wyobrazić sobie, jak lokal będzie wyglądał. Głównym założeniem jest 10-metrowe, panoramiczne okno, przez które klienci będą mogli podziwiać życie podwodnych stworzeń. Wewnątrz również będzie można poczuć morski klimat - na ścianach porośniętych glonami zamieszkają małże! Cały budynek ma przypominać peryskop łodzi podwodnej. Wielkie otwarcie planowane jest na początek 2019 roku. Jesteśmy przekonani, że gości tam nie zabraknie!

podwodnarestauracjarestauracjajedzenie

W tej restauracji nad głowami klientów wisi... krowa! Tysiące osób żąda jej usunięcia

Restauracja Etica w Adelaide w Australii nie narzeka na brak klientów. Podawane w lokalu dania cieszą się dużym uznaniem nawet wśród tych najbardziej wymagających. Jedynym problemem miejsca zdaje się być jego wystrój, a dokładniej kontrowersyjna ozdoba, którą właściciele - Federico i Melissa Pisanelli - postanowili powiesić, by przyciągnąć więcej osób ciekawych czegoś więcej niż tylko smakowych doznań. Nad głowami klientów, na grubym sznurze, za tylne racice wisi wypchana krowa, która wygląda jak żywa! Nie trzeba wchodzić do środka, by ją zauważyć, gdyż dzięki przeszklonej ścianie jest ona bardzo dobrze widoczna dla przechodniów i kierowców. Tysiące osób jest zbulwersowanych instalacją imitującą żywe zwierzę. W sieci pojawiła się petycja, która ma przekonać parę właścicieli do jej usunięcia. Podpisało ją już 7 tysięcy osób. Pomysłodawcom krowy, która otrzymała imię Schvitzy, zarzuca się brak smaku i tanią kontrowersję. Federico i Melissa Pisanelli swój pomysł usprawiedliwiają chęcią wzniecenia głośnej dyskusji na temat niehumanitarnego oboju zwierząt. Jesteśmy ciekawi finału sprawy. A Wy, podpisalibyście się pod petycją czy wręcz przeciwnie?

powieszonakrowarestauracjakontrowersje

Japońska restauracja zatrudniła kelnerki z demencją. Każde danie przez nie podane było kulinarną niespodzianką!

U osób w podeszłym wieku problemy z pamięcią są bardzo powszechnym zjawiskiem. W przypadku demencji, zwanej też otępieniem, starsze osoby muszą zmagać się nie tylko z pogorszeniem pamięci, ale również takich funkcji poznawczych jak osąd, orientacja czy rozumienie, którym niejednokrotnie towarzyszy lęk, drażliwość, wahania emocjonalne, a nawet depresja. Wobec takich objawów czujemy się często zagubieni, nie wiemy, w jaki sposób rozmawiać z chorymi czy reagować na ich zachowania. Na świetny pomysł, którego celem było przekonanie całkowicie zdrowych ludzi do tego, że osoby z demencją przy odrobinie naszej empatii mogą normalnie funkcjonować w społeczeństwie wpadł jeden z japońskich lokali znajdujących Toyosu (jedna z dzielnic Tokio). Lokal o nazwie "The Restaurant of Order Mistakes" na próbę, w okresie od 2 do 4 czerwca, zatrudnił kelnerki, które codziennie muszą zmagać się z problemami z pamięcią. Otrzymanie niewłaściwego dania z kuchni wywołuje u nas złość, ale w tej restauracji było wręcz przeciwnie. Przez dwa dni kulinarne niespodzianki urzekały gości. Okazuje się bowiem, że to właśnie takich rewelacji oczekują klienci gastronomicznych lokali! Po okresie próbnym, jeden z inicjatorów przedsięwzięcia, niejaki Maggie’s Tokyo, ogłosił, że planuje kolejną, tym razem wrześniową edycję "The Restaurant of Order Mistakes". Tokyo chce w ten sposób upamiętnić Światowy Dzień Alzheimera, który przypada na 21 września. Zobaczcie kilka zdjęć jego niesamowitej ekipy, o której mówi dziś cały świat! ;)

kelnerzyzdemencjąrestauracjajedzenie

Głodny pilot przyleciał helikopterem do McDonald's

Kiedy jesteś głodny, zrobisz wszystko by zaspokoić swoją potrzebę zjedzenia czegoś! Przechodnie na ulicach Sydney jednak nie spodziewali się takiego widoku. Przy jednym z tamtejszych McDonald'sów wylądował wojskowy helikopter. Obserwatorzy byli przekonani, że stało się coś nadzwyczajnego, ponieważ rzadko zdarza się, by takie maszyny lądowały na trawniku restauracji. Niektórzy z nich nagrywali całe zdarzenie. Jakże szokujące było dla nich to, kiedy zobaczyli, ze pilot helikoptera podąża do niego z... jedzeniem z restauracji zapakowanym na wynos. Sytuacja zaszokowała tak bardzo ludzi, ze zapytali Urząd Bezpieczeństwa Lotnictwa Cywilnego o łamanie praw. Jednak jeszcze większym zaskoczeniem była odpowiedź jaką dostali. Mianowicie, pilot nie złamał prawa, o ile dostał pozwolenie od właściciela gruntu na lądowanie tam maszyną. Cóż, może teraz zamiast Mcdrive czas otworzyć Mcfly?

transportrestauracjahelikopter

Szokująca sytuacja w restauracji. Kobieta oburzona zachowaniem pary

W jednej z kalifornijskich restauracji znalazła się kobieta, której najwyraźniej nie pasowała pewna para. Kiedy czekając w kolejce chłopak pocałował swoją dziewczynę najpierw kilka razy w głowę, a później w policzek, odezwała się kobieta ubrana w czerwoną bluzę. Była bardzo zbulwersowana tym co się między nimi działo. Do dziewczyny powiedziała, iż jej zachowanie jest podobne do prostytutki, a chłopakowi zarzuciła, że restauracja jest nieodpowiednim miejscem na tego typu zachowania. Używała przy tym dość wulgarnego słownictwa. Co więcej zażądała od kasjera zwrotu pieniędzy, ponieważ nie mogła tolerować takiej sytuacji. Zobaczcie materiał filmowy z tej sytuacji, nagrany przez chłopaka. Co sądzicie?

restauracjakłótniacalifornia

W porcji kiełbasek znaleziono ślimaki!

Studenci Uniwersytetu w Yorku w wielkiej Brytanii już nigdy nie sięgną po kiełbaski! Wszystko przez incydent, do którego doszło w jednej ze znanych sieci restauracji. 19-letnia studentka Jess Bacon wraz z przyjaciółmi zamówiła podczas brunchu porcję kiełbasek. Kiedy pokroiła jeden kawałek na talerzu, dokonała strasznego odkrycia. W środku znajdował się ślimak! Dziewczyna wpadła w panikę i była bardzo zdezorientowana. Jej przyjaciele zawiadomili o sprawie kelnera, który potwierdził, iż faktycznie znajduje się tam ślimak, ale sam nie wie dlaczego. W ramach rekompensaty studentka otrzymała inny posiłek za darmo. Kierownicy restauracji twierdzą, ze swoje produkty zawsze dokładnie sprawdzają pod względem jakości. Opakowania kiełbasek, z których pochodziła ta ze ślimakiem usunięto z restauracji. Mamy nadziej, że był to jeden przypadek, a inni kliencie nie zjedli razem z kiełbaskami ślimaków!

restauracjaobrzydliwedaniastudenci

Chińska restauracja serwowała...ludzkie stopy?

Przebywając we włoskim mieście Padwie, grupa Słoweńców postanowiła zjeść obiad w jednej z chińskich restauracji. W menu znaleźli danie, którego nazwa sugerowała, iż będą to "stopy niedźwiedzia". Po przyniesieniu dania przez kelnera grupa zobaczyła w naczyniu coś co przypominało ludzkie stopy! Zdjęcie zostało, również umieszczone w social mediach. Po ich obejrzeniu, któryś z klientów zgłosił sprawę na policję. W restauracji twierdzą, że jest to danie odnoszące się do niedźwiedzia . Policja i urzędnicy kontroli norm żywnościowych po przeprowadzeniu inspekcji, znaleźli w restauracji mrożone mięso i ryby wątpliwego pochodzenia. W kuchni panował straszny brud. Paczki z żabimi udkami i mięsem kraba były przeterminowane. Policja jest w kontakcie z patologiem, który bada zdjęcie stóp niewiadomego pochodzenia. Stara się ustalić czy danie podane Słoweńskim turystom, to ludzkie stopy.

ludzkiestopyrestauracjapolicja

"Prawdziwy Kebab u Prawdziwego Polaka"

Kebab to danie wywodzące się z Turcji, bardzo znane w naszym kraju. Zwykle miejsca gdzie się je podaje, zlokalizowane są w małych ulicznych budkach. Właściciele, nawet jeśli nie mają wśród swoich pracowników osób z Turcji, swoje lokale utożsamiają właśnie z tym krajem. W Lublinie natomiast powstał jak najbardziej patriotyczny kebab- Polski! Właściciel ma wielką nadzieje, że jego klientami będą Polacy, którzy cenią polską kuchnię i polską żywność. To ludzie, którzy nie chcą jadać w zagranicznych lokalach, które wypierają nasze rodowite przysmaki. Sam właściciel mówi: " Jestem patriotą, ale lubię jeść kebaby i dlatego je robię", jednak podkreśla, że nie jest wrogo nastawiony do innych kultur, wręcz przeciwnie. Czy taki pomysł przeciągnie wielu klientów?

restauracjapatriotyzm