Kondor olbrzymi odwiedza mężczyznę, który go uratował jako pisklę. Wraca, aby go uściskać

Kondor olbrzymi - największy ptak w Ameryce Północnej - jest budzącym postrach ptakiem z gatunku padlinożernych. Mężczyzna o imieniu Edgardo uratował kondora, gdy ten wypadł z gniazda jako pisklę. Zwierzę nauczyło się latać i mogło później wrócić do normalnego życia. Wielki ptak najwyraźniej nie zapomniał jednak o swoim wybawcy. Regularnie wraca i odwiedza mężczyznę. W załączony obok filmie kondor podchodzi do Edgardo, by go uściskać. Ten odpowiada, mówiąc: "Cześć, jak się masz? Wariacie! Jaki jesteś piękny." Według kuzyna Edgardo, który opublikował filmik online, Edgardo żal było pisklęcia, kiedy znalazł go na ziemi i postanowił się nim zaopiekować. To był początek przyjaźni.

ptasiawdzięcznośćzwierzętaprzyjaźń

Studentka informatyki nie ma koleżanek, więc do sesji przedślubnej zaprosiła... kumpli! [GALERIA]

24-letnia Rebeca z Brazylii jest studentką informatyki. W liczącej 60 osób grupie jest jedną z zaledwie 4 kobiet. Nic dziwnego, że większość jej przyjaciół to mężczyźni. Jako przyszła panna młoda marzyła o sesji fotograficznej, które szczególnie popularne są za granicą - szczęśliwa narzeczona przygotowuje się do ślubu, a w organizacji pomaga jej grupka dziewczyn, najczęściej druhen. "Tydzień przed ceremonią w mojej głowie pojawił się pomysł dotyczący sesji. Przeglądałam fotografie innych panien młodych, które wraz ze swoimi przyjaciółkami śmiały się, piły szampana itd. i zrobiło mi się przykro, ponieważ nie mogłam mieć podobnej" - mówi Rebeca w rozmowie z serwisem Bored Panda. We współpracy z fotografem Fernando Duque udało jej się jednak zrealizować sesję, jaką zapamięta do końca życia. Udostępnione w sieci pamiątkowe zdjęcia szybko obiegły cały świat i stały się inspiracją dla innych panien młodych. Rebeca do ślubnych przygotowań postanowiła zaprosić... swoich przyjaciół! Obejrzyjcie naszą galerię 10 zdjęć i zobaczcie, jak wszyscy musieli ubawić się podczas sesji! :)

ślubzakochaniprzyjaźń

Co czwarty Polak nie ma przyjaciela. Dlaczego?

Przyjaźń wśród Polaków zanika? Okazuje się, że co czwarty z nas nie ma kogoś, kogo bez wahania mógłby nazwać "przyjacielem". Niepokojące statystki na temat przyjaźni wśród naszych rodaków przywołał podczas dyskusji wokół książki Hanny Rydlewskiej "Po prostu przyjaźń" socjolog, doktor Tomasz Sobierajski. Jego zdaniem jednak można przypuszczać, że w rzeczywistości liczba takich osób może być znacznie większa. Jakie są tego powody? "Nie mamy przyjaciela, bo po pierwsze wydaje nam się, że ta forma relacji nie jest ważna. Po drugie, sądzimy, że jeśli już mamy przyjaciela, to w takim razie on musi znieść wszystko i być przy nas niezależnie od tego, czy mamy dla niego czas, czy nie mamy. A to nie jest prawda. Przyjaźń wymaga pracy, zaangażowania" - tłumaczył Sobierajski. Według niego, również Ci, którzy szczycą się dużą liczbą znajomych na Facebooku, w rzeczywistości nie mają wokół siebie ludzi godnych zaufania. Przyjaźń wymaga pracy i zaangażowania, a my jesteśmy na to często zbyt leniwi. Warto się nad tym zastanowić...

przyjaźńPolacyspołeczeństwo