Przykry incydent podczas finału WOŚP. Dwie wolontariuszki napadnięto

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy już od dawna pomaga chorym, zbierając co roku datki na nowy, profesjonalny sprzęt medyczny. Jednak przeciwników tej fundacji jest wielu. Niektórzy tylko mówią, ale inni posuwają się do czynów. W Kaliszu dwie wolontariuszki jak co roku zbierały pieniądze do puszek, gdy zostały napadnięte przez mężczyznę, który do tej pory jest poszukiwany. W puszce była kwota około 150 zł. Dla niektórych dużo, dla innych mało, jednak cel zbierania tych pieniędzy był szczytny. Na szczęście tylko jeden podobny incydent zarejestrowano na tegorocznym finale WOŚP. Był on jednym z najbezpieczniejszych w historii!

napadnawolontariuszkiWOŚPprzemocWOŚP

Nękana 14-latka popełniła samobójstwo. "Chciała uciec od zła tego świata"

Popularna w Australii 14-latka zmagała się z prześladowaniem internautów. Kilka dni temu jej rodzina poinformowała, że dziewczyna odebrała sobie życie. Amy "Dolly" Everett w 2010 roku stała się twarzą kultowej, australijskiej marki produkującej kapelusze - Akubry. Zrozpaczeni rodzice informują, że śmierć ich dziecka miała związek z wiadomościami, jakie Amy otrzymywała przez internet. Ze względu na ich decyzję o nieujawnianiu hejterskich treści, nie wiadomo czy były one powiązane z rozpoznawalnością 14-latki. "Jeśli czytają to osoby, dla których był to żart, i które napawały się poczuciem wyższości przez nieustanne grożenie i naprzykrzanie się, przyjdźcie proszę na pogrzeb i zobaczcie ogrom tragedii, którą wywołaliście" - napisał na Facebooku ojciec Amy. Tick Everett dodaje także, że jego córka "chciała jedynie uciec od zła tego świata". "Była najżyczliwszą, opiekuńczą i piękną istotą" - przekazała mediom pogrążona w żałobie rodzina. Bliscy zmarłej 14-latki mówiąc głośno o tragicznej śmierci dziewczyny, chcą zwrócić uwagę na problem prześladowania i nękania wśród dzieci i młodzieży. Jeden na pięciu uczniów w Australii przyznaje, że doświadczył przemocy psychicznej lub fizycznej ze strony rówieśników.

apelrodzicówprzemochejt

Przejechał 850 km, by pobić kobietę za hejterski komentarz [WIDEO]

Jak donoszą zagraniczne media (m.in. artykuł Daily Mail, do którego link znajdziecie poniżej), sprzedawca jednego z chińskich portali aukcyjnych przejechał 530 mil, czyli ok. 850 km, aby pobić swoją klientkę. Kobieta wcześniej wystawiła mu negatywny komentarz odnośnie do opóźnień w dostawie zamówienia. Zaledwie trzy dni po jego złożeniu skomentowała krytycznie współpracę z panem Zhang, który, w mniemaniu klientki, spóźniał się z wysłaniem paczki. Mężczyzna nie pozostał dłużny Xiao Die i wściekły jechał dzień i noc do miejscowości Zhengzhou, by zemścić się na internetowej hejterce. Kamery zarejestrowały, jak sprzedawca podchodzi do kobiety i bez słowa wyjaśnienia, zaczyna ją bić i kopać. W ręce trzyma najprawdopodobniej ubranie zamówione przez Die. Niedługo później kobieta udała się do szpitala, gdzie stwierdzono wstrząs mózgu, pęknięcie łokcia i obrażenia twarzy. Agresor został aresztowany 6 stycznia. Jego konto w sklepie Taobao już usunięto, a Zhang trafił do aresztu na 10 dni. Co ciekawe, cena zamówionej przez kobietę części garderoby wynosi 300 yuanów, czyli ok. 160 zł. Jak się okazuje, dobre imię sprzedawcy jest warte znacznie więcej!

850kmdozemstyzahejtprzemochejt

Nastolatek wyskoczył ze szkolnego okna. Obecnie przebywa w szpitalu

Pierwszy tydzień nowego roku przyniósł szokujące informacje dotyczące szkoły podstawowej w miejscowości Dmosin (woj. łódzkie). 14-letni uczeń tej placówki wyskoczył z okna na drugim piętrze. Chłopiec po wypadku był przytomny. Został zabrany helikopterem do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Według ustaleń śledczych chłopak nie sprawiał problemów w kwestii wychowania oraz nie zarejestrowano problemów w kontaktach z rówieśnikami. Sprawą śledztwa zajmuje się prokuratura w Brzezinach. Wstępnie nie jest ustalone, czy wypadek był próbą targnięcia się na swoje życie, czy 14-latek był ofiarą znęcania się przez innych uczniów.

14latekwyskoczyłzoknaedukacjaprzemoc

Imigrant w stroju pielęgniarki próbował zgwałcić kobietę na oddziale położniczym

Jak podają włoskie media, m.in. La Repubblica czy agencja ANSA, w szpitalu Sant’Eugenio w Rzymie doszło do skandalicznego zachowania. 31 grudnia tamtejsza policja otrzymywała wezwanie o 38-letnim Somalijczyku, który próbował zgwałcić kobietę na oddziale położniczym. Mężczyzna najpierw ukradł zielony strój pielęgniarki, by następnie wkraść się na salę porodową, gdzie przebywała kobieta w ciąży. 43-latka relacjonuje, że imigrant zaczął dotykać jej nóg i masturbować się. Pacjentka szpitala zaczęła krzyczeć, alarmując personel medyczny, który zatrzymał Somalijczyka i wezwał policję. Spytany o powód swojego zachowania, powiedział jedynie: "Tylko Bóg wie, dlaczego to zrobiłem". Za próbę gwałtu, przemoc seksualną i kradzież 38-latek odpowie przed sądem 10 stycznia. Wcześniej zostanie poddany badaniu psychiatrycznemu.

próbagwałtunaciężarnejprawoprzemoc

Masakra w sylwestra. Nastolatek tuż przed północą zabił rodzinę

Policja z Long Branch w stanie New Jersey zatrzymała 16-latka oskarżonego o zamordowanie rodziców, siostry oraz przyjaciółki rodziny. Do brutalnego ataku doszło w noc sylwestrową, zaledwie kilkanaście minut przed północą według czasu lokalnego. Scott Kologi miał zastrzelić cztery najbliższe mu osoby. Podczas rodzinnej masakry w domu przebywali również brat oskarżonego oraz ich babcia i dziadek. Ocalali są wstrząśnięci tragedią. Dziadek 16-latka relacjonuje, że chłopiec nigdy nie sprawiał problemów wychowawczych, a w rodzinie nie dochodziło do przemocy. Nie wiadomo, co pchnęło go do tak potwornego czynu. Oskarżony Scott Kologi cierpi na autyzm, przez co korzystał z nauczania domowego i często przebywał z rodziną. Niedługo po zbrodni starszy brat 16-latka opublikował w mediach społecznościowy post, w którym wyznaje, że "miał najwspanialszych rodziców, jakich mógł sobie tylko wymarzyć". Pogrążony w żałobie prosi, aby każdy, kto czyta jego słowa, "ucałował swoich najbliższych i powiedział, jak bardzo ich kocha".

masakrawsylwestraprzemocrodzina

33-latka została brutalnie zgwałcona gałęzią. Zmarła po 2 latach pobytu w szpitalu

33-letnia Anna Barmina została zaatakowana nożem, wciągnięta w krzaki i zgwałcona. Po traumatycznym przeżyciu, wskutek poważnych obrażeń wewnętrznych, trafiła do szpitala i już nigdy się nie odezwała. Od tamtej chwili minęły dwa lata. 33-latka niedawno zmarła. Była ofiarą mężczyzny, który w ciągu tygodnia zgwałcił cztery kobiety. Oprawca wyznał, że nie żałuje tego, co zrobił. Do tragicznych zdarzeń doszło w 2015 roku, kiedy 33-letnia mieszkanka Rosji została zaatakowana przez nieznajomego. Mężczyzna groził jej nożem, bił i zaciągnął w zarośla. Tam brutalnie zgwałcił ją gałęzią. Barmina trafiła do szpitala dzięki ingerencji przypadkowego przychodnia, który wezwał pomoc. Z ciężkimi obrażeniami organów wewnętrznych zapadła w śpiączkę i schudła 30 kg. Po upływie roku kobietę wybudzili lekarze, ale już do końca życia nie wypowiedziała ani słowa. Zmarła niedługo po świętach Bożego Narodzenia. Do napaści doszło zaledwie tydzień po tym, jak jej oprawca, Gizar Ziyangareev, opuścił zakład karny za przestępstwa seksualne, m.in. na nieletniej. Sąd wydał najwyższy wyrok, jaki do tej pory usłyszał gwałciciel - 23 lata pozbawienia wolności. Rodzina kobiety domagała się kary śmierci.

brutalnyatakna33latceprawoprzemoc

Znany mówca motywacyjny zabił rodzinę w Boże Narodzenie. Wcześniej opublikował to wideo

Znany wegański kucharz i mówca motywacyjny został oskarżony o zamordowanie żony i dwójki dzieci - 11-letniego syna i 10-miesięczną córeczkę. Popularność zyskał po tym, jak schudł 100 kg. Swoim sukcesem wagowym inspirował innych. Anthony Milan Ross miał strzelać z karabinu do członków swojej rodziny w Boże Narodzenie. Szwagierka oskarżonego, Mary Wogas, otrzymała od mężczyzny wiadomość, w której przyznał: "Zabiłem Iris i dzieci". Drugi SMS świadczy o użyciu przez Rossa broni palnej. Policję wezwali zaniepokojeni sąsiedzi rodziny. Świadek zdarzenia zeznał, że usłyszał strzały. Kiedy zbliżył się do domu kucharza, zobaczył, że ten strzela do żony. Na miejsce przybyli funkcjonariusze, którzy przez kilka godzin prowadzili negocjacje z oskarżonym. Ten jednak otworzył w ich kierunku ogień. Do zabarykadowanego mieszkania wysłano robota, dzięki czemu znaleziono martwe dziecko. Wtedy do akcji wkroczyła jednostka do zadań specjalnych. 45-latka udało się unieszkodliwić i aresztować. Przyczyny jego działań nie są znane. Wiadomo, że małżeństwo było w trakcie procedury rozwodowej. Jak twierdzi siostra ofiary, oskarżony był niestabilny emocjonalnie i od dawna cierpiał na depresję. Nic jednak nie wskazywało na to, że może posunąć się do takiej zbrodni. Kilka dni przed tragedią Amerykanin opublikował w mediach społecznościowych film, na którym śpiewa z synem świąteczną piosenkę i składa bożonarodzeniowe życzenia fanom. Link do nagrania znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej. Moss został oskarżony o potrójne zabójstwo pierwszego stopnia i napaść na funkcjonariusza policji.

zabiłrodzinęwświętaprzemoconline

Pobił żonę, a zdjęciami ze swojego "wyczynu" pochwalił się kolegom. Sześć dni później już nie żyła!

Kilka dni temu pisaliśmy Wam o 26-letnim Dmitriju Grachyovie z Rosji, który odciął żonie ręce siekierą, bo podejrzewał ją o romans. Dziś media na całym świecie rozpisują się o kolejnym tragicznym zdarzeniu, które także rozegrało się w Rosji. Żona Maxima Gribanova, Anastasia, po latach zastraszania i znęcania się przez męża postanowiła od niego odejść. Mężczyzna nie mógł jej tego darować... W szale zaatakował ją i bił do momentu aż na jej ciele pojawiły się wyraźne ślady cierpienia. Zdjęciami pobitej 28-latki pochwalił się kolegom, by pokazać im, że nadal "ma nad nią kontrolę". Z rozległymi siniakami, krwawieniem wewnętrznym i połamanymi kośćmi kobieta trafiła do szpitala, gdzie na skutek straszliwych obrażeń zapadła w śpiączkę. Nigdy się już z niej nie wybudziła. Zmarła 6 dni pobiciu. Jej bliscy twierdzą, że wielokrotnie próbowała odejść od agresywnego męża, ale obawiała się tego, jak zareaguje. Miał on grozić jej ojcu i bratu, że jeśli kiedykolwiek będą próbowali zgłosić jakimkolwiek służbom to, co dzieje się w ich domu, to skończy się to dla nich tragicznie. "Początkowo mężczyzna został oskarżony o napaść, której efektem był poważny uszczerbek na zdrowiu kobiety. Po jej śmierci zarzuty zostały jednak zmienione" - powiedziała rzeczniczka tamtejszej policji, Yulia Kuznetzova. Dowody na jego winę są bezdyskusyjne (nawet w sieci znaleźć można szokujące zdjęcie pobitej Anastasii). Jak podają zagraniczne serwisy, Gribanov twierdzi, że miał powód, by tak potraktować swoją żonę. Grozi mu 15 lat więzienia.

biłbysięchwalićkobietaprzemoc

Rodzina miss musiała uciekać z kraju. Wszystko przez to selfie

Kilka dni przed galą finałową Miss Universe w sieci pojawiło się zdjęcie dwóch kobiet uznanych za najpiękniejsze w swoich krajach. Bliscy 27-letniej Sary Idan musieli z tego powodu opuścić państwo, a samej modelce grożono śmiercią. Widoczne na selfie kobiety to wspomniana już miss Iraku oraz miss Izraela, 20-letnia Adar Gandelsman. 27-latka udostępniła na Instagramie zdjęcie, podpisując je: "Pokój i miłość od Miss Iraku i Miss Izraela". "Chciałam, aby ludzie z naszych krajów mogli zobaczyć, że nie ma między nami problemów i właściwie jesteśmy ambasadorkami pokoju" - mówi Idan. Zdjęcie z jej koleżanką w rezultacie wywołało jednak prawdziwą burzę... Sześć dni przed konkursem Irakijka (pierwsza od 45 lat reprezentantka tego kraju) zaczęła otrzymywać wiadomości z pogróżkami, w tym od organizacji Miss Iraku. Grożono jej utratą tytułu w przypadku nieusunięcia "zdjęcia z wrogiem", a także śmiercią z powodu wystąpienia w bikini. Zastraszana kobieta nie ustąpiła i nie zrezygnowała z konkursu, jednak nienawiść dotknęła również członków jej rodziny. Rodzice i bliscy modelki wyjechali z kraju. Miejsce ich pobytu nie jest znane. Sarah Idan ma iracko-amerykańskie obywatelstwo i, jak sama wyjaśnia, nie wspiera izraelskiego rządu i jego polityki.

światpolitykimodelingprzemoc

Umierał z zazdrości o żonę, więc... odciął jej ręce!

26 letni Dmitrij Grachyov z Rosji od dłuższego czasu podejrzewał żonę Margaritę o romans, przez co często w ich małżeństwie dochodziło do kłótni. Mężczyzna urządzał kobiecie sceny zazdrości. Któregoś dnia nie wytrzymał i siłą zaciągnął ją do lasu. Tam zgotował jej piekło. Zmuszał, by przyznała się do romansu, grożąc użyciem siekiery. Kiedy żona wszystkiemu zaprzeczyła, wpadł w szał i odciął jej palce, a następnie pozbawił rąk. Po wszystkim... sam zawiózł ją do szpitala! Chirurgom udało się przywrócić sprawność w tylko jednej z kończyn. Gdy kobiecie udzielano pomocy, Dmitrij pojechał na policję i przyznał się do zatrważającego czynu. Obecnie znajduje się w areszcie i czeka na pierwszą rozprawę sądową.

choryzzazdrościprzemoczwiązki

Wokalista zespołu rockowego kopnął fankę w twarz! "Zrobił to celowo"

Queens of the Stone Age to amerykański, charyzmatyczny zespół rockowy, znany głównie z takich utworów jak: "A Song For The Deaf" czy "Go With The Flow". Koncert, który odbywał się w Los Angeles, zakończył się fatalnie dla jednej z fanek stojących przy samej scenie. Lider grupy Josh Homme był tak pochłonięty występem, że pod wpływem emocji kopnął w aparat. Sprzęt niefortunnie wylądował na twarzy dziewczyny. Poszkodowaną była Chelsea Lauren, osoba pracująca dla Shutterstock. Kobieta jest przekonana, że wokalista zrobił to celowo. Widząc, że idzie w jej kierunku, zaczęła robić zdjęcia i nim się zorientowała, poczuła ogromny ból. Całą noc spędziła na ostrym dyżurze. Z kolei Josh Homme twierdzi, że zrobił to nieumyślnie. Na oficjalnym profilu zespołu pojawiły się przeprosiny skierowane do poszkodowanej. W czerwcu 2018 roku grupa ma zagrać koncert w Polsce.

wokalistakopnąłfankękoncertyprzemoc

Stworzyła "Ścianę wstydu". Kobiety w różnym wieku dzielą się na niej złymi doświadczeniami!

"Kiedy miałam czternaście lat, zostałam zgwałcona. Mężczyzna, który mi to zrobił, powiedział, że czuł się tak, jakby pieprzył nosorożca", "Rozmawialiśmy o gwałtach, do których dochodziło w ostatnim czasie w naszym miasteczku. Kolega, który jest funkcjonariuszem policji stwierdził, że nie muszę się martwić, ponieważ jestem tak brzydka, że nikt nie będzie chciał mnie zgwałcić" - te i wiele innych równie szokujących wyznań widnieją na kwiecistej "Ścianie wstydu", która stanęła w galerii sztuki w Melbourne w Australii. Pomysłodawczynią nietypowej instalacji jest 37-letnia artystka Suzie Blake. Głównym celem, jaki przyświecał jej przy pracy, było stworzenie dla kobiet w różnym wieku bezpiecznej przestrzeni, w której, zachowując pełną anonimowość, będą mogły wyrzucić z siebie wszystkie przykre, często traumatyczne doświadczenia z przeszłości. Na "Ścianie wstydu" zawisła torba z kolorowymi pisakami i zdjęcie artystki z czasów, kiedy jako nastolatka zaszła w ciążę. Dlaczego zdecydowała się właśnie na tę fotografię? Z jednego powodu - pochodzi ona z czasów, kiedy spotkała się z największą nietolerancją ze strony społeczeństwa. Była obrażana, upokarzana, a nawet namawiano ją do aborcji. Te czasy dawno za nią, ale świadomość, że wiele kobiet codziennie doświadcza podobnych sytuacji, sprawiła, że postanowiła pomóc im się z tym uporać. Co myślicie o takim podejściu? Wpisów z każdym dniem przybywa...

ścianawstydukobietaprzemoc

Dowiedziała się o zdradzie i... wylała wrzący olej na jego krocze!

O tym, jak bolesne potrafią być konsekwencje zdrady małżeńskiej, przekonał się niedawno 37-letni M. Parameswaram. Niewierny mieszkaniec Indii został przez swoją żonę oblany gorącym olejem. Kobieta celowała w najczulsze miejsce męża... i trafiła. 30-letnia P. Sasikala z Madurai, matka trójki dzieci i poniżana żona, kiedy dowiedziała się o romansie partnera, udała się na policję, wierząc, że w ten sposób uda się zdyscyplinować cudzołożnika. Interwencja funkcjonariuszy nie sprawiła jednak, że Parameswaram znów zaczął sypiać w domu. 30-latka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i raz na zawsze ukrócić kontakty męża z kobietami. Uśpiła czujność mężczyzny, udając, że wybaczyła zdradę i poprosiła o jego powrót. Nieświadomy prawdziwych zamiarów żony mężczyzna położył się do łóżka i zasnął. W tym czasie Sasikala rozgrzała na patelni olej, po czym wylała go na krocze śpiącego męża. Za okrutną zemstę postawiono jej już zarzuty. Mężczyzna znajduje się obecnie w szpitalu Rajaji w Madurai.

małżeńskazemstaprzemocemocje

Umówiła się na randkę przez internet. Została znaleziona martwa

O zaginięciu 24-letniej Sydney Loofe głośno było od ubiegłego miesiąca. Poszukiwali jej szeryfowie, policja i FBI. Dokładnie 15 listopada mieszkanka miasta Lincoln (USA) umówiła się na zaaranżowane przez Tindera spotkanie i już nie wróciła do domu. O randce poinformowała tylko koleżankę. Ostatnim jej śladem w mediach społecznościowych było udostępnione na Snapchacie wideo, którym chwaliła się spotkaniem z poznaną przez internet kobietą. Ciało 24-latki odnaleziono w okolicach jej domu po trzech tygodniach. Policja podejrzewa morderstwo. W sprawie zatrzymano kobietę, z którą umówiła się tragicznie zmarła Sydney oraz współlokatora podejrzanej. To oni jako ostatni mieli widzieć Loofe. 23-letnia Bailey Boswell utrzymuje, że po randce poznaną w sieci kobietę odwiozła do domu. Wraz z 51-letnim Aubrey'em Trailem zeznali, że o zaginięciu Sydney dowiedzieli się z Facebooka. Policja nie utajnia szczegółów postępowania.

tragicznarandkazTinderaprzemoconline

Zazdrosny mąż "rozliczał" ją z każdego polubienia na Facebooku. Konieczna była rekonstrukcja twarzy!

Publikując zdjęcia w mediach społecznościowych, liczymy na pozytywne reakcje, polubienia i komentarze (i nie ma co tu kryć - najlepiej w jak największej ilości). Przyjaciele i znajomi 21-letniej Adolfiny Camelli Ortigozy z Paragwaju nie spodziewali się więc, że za każdym razem, gdy "lajkowali" nowe zdjęcie, które pojawiało się na jej profilu, wyrządzali jej ogromną krzywdę. Bowiem jeden "lajk" równał się jednemu ciosowi... Zazdrosny mąż 21-latki, 32-letni Pedro Heriberto Galeano, za każdym razem, gdy ktoś w jakikolwiek sposób zareagował na zdjęcie Adolfiny na Facebooku, brutalnie ją bił (często do nieprzytomności), oskarżając o romanse. By jak najdłużej móc znęcać się nad kobietą, przejął jej profil i dokładnie kontrolował (sam też zamieszczał jej fotografie). O znęcaniu się nad 21-latką powiadomił służby ojciec sadysty. Widok, który zastali policjanci w domu Galeano, zapamiętają na długo. Adolfina miała siniaki na całym ciele, a twarz tak zmasakrowaną, że nie potrafiła rozpoznać siebie w lustrze. Mąż przetrzymywał ją w domu z kneblem w ustach, żeby nikt jej nie usłyszał... "Kobieta została strasznie oszpecona. Ma wszystkie zęby tylko dlatego, że mąż, bijąc ją, wkładał jej do buzi szmatkę, by nie krzyczała" - mówił adwokat ofiary w jednym z wywiadów. Konieczna była interwencja chirurga. 21-latka przeszła już operacje nosa i ust. Galeano odpowie za próbę zabójstwa z nienawiści, a także przetrzymywanie żony wbrew jej woli. Grozi mu 30 lat pozbawienia wolności.

biciezapolubienianaFacebookukobietaprzemoc

Kraków: Nakrył żonę z kochankiem, po czym urwał mężczyźnie jądro

W nocy 21 listopada doszło w Krakowie do małżeńskiej zdrady, która zakończyła się... urwanym jądrem. W mieszkaniu znajdującym się w jednej z krakowskiej dzielnic, Nowej Hucie, 53-letni Piotr K. przyłapał żonę i kolegę w niedwuznacznej sytuacji. Jego reakcja była natychmiastowa. Chcąc zrzucić przyjaciela (już pewnie byłego) z łóżka, chwycił go i gwałtownie szarpnął. Niefortunnie złapał za jądra. Na miejsce wezwane zostało pogotowie ratunkowe i policja. Zanim jednak pomoc przybyła, poszkodowany zdążył już wrócić do domu. Sanitariusze na miejscu zdarzenia znaleźli i zabezpieczyli wyrwaną część ciała mężczyzny. Kochanek żony Piotra K. nie zgłosił jednak chęci jej odzyskania. Do tragicznego finału małżeńskiej zdrady doszło ok. godziny 5.30. Tej nocy trójka znajomych spożywała wspólnie alkohol. Nad ranem Piotr K. wyszedł z mieszkania na spacer z psem. Kiedy wrócił, zastał nagich kochanków w łóżku. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności. Wcześniej nie był karany.

tragiczneskutkizdradyprzemocpoalkoholu

15-latka popełniła samobójstwo. Jej nagie zdjęcia miały trafić do sieci

15-letnia Karina Saifer Oliveira popełniła samobójstwo z powodu jej intymnych zdjęć, które rzekomo trafiły do sieci. Brazylijka rok temu związała się z o trzy lata starszym chłopakiem, z którym utrzymywała stosunki seksualne. To on miał chwalić się posiadaniem i opublikować fotografie nagiej dziewczyny. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie i sprawdza, czy materiały rzeczywiście udostępniono. Na razie postępowanie wskazuje na to, że plotki o rozpowszechnieniu intymnych zdjęć 15-latki to jedynie niepotwierdzone pogłoski. Ojciec tragicznie zmarłej nastolatki przyznaje, że jego córka od roku była prześladowana i zastraszana. Uczniowie szkoły, do której uczęszczała, śmiali się z wyglądu jej włosów - były jasne i kręciły się. 15-latka próbowała dostosować się do otoczenia, używając prostownicy. Jej ciało znalazła matka po powrocie do domu. "Nie życzyłabym tego żadnej matce" - mówi Angela Saifer. Tego dnia miała złe przeczucie i pisała do córki, pytając, czy poszła do szkoły. Nie otrzymała odpowiedzi, ale nie spodziewała się, że dziewczyna może targnąć się na własne życie. Dopiero po jej śmierci rodzice przeczytali wiadomości z telefonu Kariny, które ujawniły, że w szkole znęcano się nad nią. Mieszkańcy brazylijskiego miasta Nova Andradina są wstrząśnięci.

samobójstwo15latkiprzemoconline

Ta genialna kampania ośmiesza argumenty gwałciciela. Musicie to zobaczyć! [WIDEO]

Głośna akcja #MeToo, która zyskała ogólnoświatowy rozgłos, miała na celu m.in. pokazanie porażającej skali wykorzystywania seksualnego oraz udowodnienie, że wina nigdy nie leży po stronie ofiary. O tym, jak nielogiczne są argumenty broniące gwałciciela, mówi również seria krótkich filmików amerykańskiej organizacji "It's on us". "Wiedziałaś, co robisz, ubierając się w ten sposób", "mówiłaś 'nie', ale przecież widziałem, że tego chcesz", "to była biologiczna potrzeba, nie byłem w stanie tego powstrzymać" - to niektóre z absurdalnych sposobów przerzucania winy, jakimi próbują usprawiedliwić się sprawcy przemocy seksualnej. Genialna kampania celnie trafia w ich słaby punkt i pokazuje, jak ośmieszające jest zachowanie oprawców. W linkach zamieszczonych poniżej znajdziecie trzy krótkie filmy: o torcie, wystawie muzealnej i toalecie. Obejrzyjcie je, bo naprawdę dają do myślenia!

logikagwałcicielaprzemockulturagwałtu

1,5 mln dolarów za głowę aktorki. Tyle oferuje... polityk partii rządzącej

Jednej z najbardziej popularnych aktorek w Indiach, Deepice Padukone, grozi poważne niebezpieczeństwo. Jak donosi CNN (link do artykułu znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej), polityk partii rządzącej Bharatiya Janata, Suraj Pal Amu, zaoferował nagrodę w wysokości 100 milionów rupii (ok. 1,5 miliona dolarów) za ścięcie jej głowy. Skrajnych nacjonalistów i konserwatywnych mieszkańców Indii oburzyła produkcja pt. "Padmavati", historia oparta na XVI-wiecznym sufickim poemacie. Kontrowersje wywołała rzekoma scena miłosna między filmowymi sułtanem i królową (w tej roli Padukone). Suraj Pal Amu twierdzi, że filmowcy popełnili grzech ciężki, przedstawiając władczynię w sposób uwłaczający pamięci o niej. Właścicielom kin, którzy chcieli pokazać obraz, grozi spaleniem budynków. Sami twórcy zapewniają jednak, że romantyczna sekwencja nie została zekranizowana i nie pojawi się w filmie. Aktorka mimo wszystko korzysta ze zwiększonej ochrony osobistej i wsparcia policji, a premiera produkcji, która planowana była na 1 grudnia, została przełożona.

politykawkinieprzemocświatkina