Przez ponad 20 lat była prostytutką. Jedna sytuacja spowodowała, że zmieniła całe swoje życie!

Kiedy Sabrinna Valisce z Australii była dzieckiem, marzyła o szczęśliwej rodzinie i karierze tancerki. Niestety, żadne z tych marzeń nigdy się nie spełniło. Od bliskich zaznała agresji, a lekcje baletu okazały się być jedynie jednym z wielu epizodów w jej życiu. Gdy ojciec Sabrinny popełnił samobójstwo, kiedy ta miała zaledwie 12 lat, wszystko się zmieniło. Jej matka bardzo szybko znalazła pocieszenie w ramionach innego mężczyzny i wraz z córką i nowym partnerem przeprowadziła się do Wellington w Nowej Zelandii. To tam zaczęła się przygoda z prostytucją... Po raz pierwszy obcy mężczyzna zaproponował jej seks za pieniądze, gdy wracała ze szkoły. Dziewczyna zgodziła się, by mieć fundusze na ucieczkę z domu. Od tego momentu ulica stała się jej drugim domem... Na przełomie lat 80. i 90. zaangażowała się w ruch na rzecz legalizacji prostytucji. Okazało się jednak, że nowe prawo nie chroniło takich jak ona, a jedynie właścicieli i klientów domów publicznych. To w jednym z nich doszło do sytuacji, która zmieniła jej spojrzenie na ten fach. Sabrinna była świadkiem ataku paniki młodej koleżanki, która nie chciała pracować, a była brutalnie do tego namawiana przez swojego "opiekuna". To był koniec! Dziś, po ponad 20 latach, zagorzale walczy o delegalizację prostytucji. Jako założycielka grupy "Australian Radical Feminists" pomaga tym kobietom, które jako prostytutki są okrutnie krzywdzone. U niej samej zdiagnozowano zespół stresu pourazowego... Dziś o jej historii piszą wszyscy! Dlaczego? Bo pokazuje, że wystarczy chwila, żeby zmienić całe swoje życie na lepsze!

walkaodelegalizacjęprostytucjikobietaprostytucja

Jak wygląda życie prostytutki? Poruszające zdjęcia z muzułmańskiego domu publicznego

Najstarszy zawód świata nadal budzi wiele emocji, chociaż dla większości pozostaje w sferze tabu. Fotoreporterka Sandra Hoyn udała się do Bangladeszu, jednego z nielicznych muzułmańskich państw, gdzie prostytucja jest legalna. Przekonała się, jak wygląda codzienność w domu publicznym. Jej zdjęcia wyrażają więcej niż jakiekolwiek słowa... Dom uciech Kandapara jest najstarszym i drugim co do wielkości takim miejscem w całym kraju. Chociaż prostytucja w Bangladeszu jest dopuszczalna prawnie od 18 roku życia, dziewczyny zaczynają pracę już w wieku 12 lat. Do burdelu trafiają z różnych powodów: pochodzą z biednych rodzin, uciekają z domu lub są ofiarami handlarzy żywym towarem. Nawet po odpracowaniu pięcioletniego "długu", czasu, w którym nie zarabiają i nie mogą wychodzić poza mury Kandapary, pozostają prostytutkami. Często nie mają perspektyw na inne życie. Za świadczone usługi zaczynają otrzymywać pieniądze - od 11 do 22 dolarów dziennie, czyli ok. 3 dolarów za klienta. Mają chętnych na jedną noc, wiernych kochanków i swoich "chłopaków". Jedni traktują je jak "księżniczki", inni nie okazują im żadnego szacunku. Mają też marzenia; takie, o których śni każda nastolatka. Chcą założyć dom i rodzinę.

prostytucjadladorosłychtabu