Sąd zdecydował o śmierci dziecka. Rodzice mają 24 godziny, by się pożegnać

Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii zdecydował, że ze względu na rzadką chorobę genetyczną 10-miesięcznego Charlie'go, utrzymywanie go przy życiu jedynie przedłuża jego męki. Wydany został wyrok, który przewiduje odłączenie chłopca od aparatury umożliwiającej mu oddychanie. Dla Chrisa Garda i Connie Yates to będzie najgorsza doba w ich życiu. Rodzice mają 24 godziny na pożegnanie synka. Charlie całe życie spędził w szpitalach. Zaburzenia mitochondrialne powodują, że jego mięśnie się osłabiają, a w mózgu zachodzą nieodwracalne zmiany. Kiedy lekarze oświadczyli, że żadne leczenie nie pomoże chłopczykowi, zwrócili się do sądu o pozwolenie na jego całkowite zaprzestanie. Zrozpaczeni rodzice nie mogli dopuścić do siebie decyzji sądu i zebrali 1,2 mln funtów na eksperymentalne leczenie w USA. Terapia jednak nie rozpocznie się, ponieważ w transporcie dziecka do Stanów Zjednoczonych nie chce pomóc szpital. Ostatnią deską ratunku dla rodziców może okazać się Europejski Trybunał Praw Człowieka.