Syn byłego wokalisty Linkin Park do osób z myślami samobójczymi: "Pomóż sobie, a nie rób sobie krzywdy" [WIDEO]

Rodzina byłego wokalisty Linkin Park, Chestera Benningtona poinformowała o planach założenia organizacji, której celem będzie pomoc osobom zmagającym się z myślami samobójczymi. Popularny wokalista był idolem tysięcy młodych ludzi na całym świecie. Jego bliscy chcą uniknąć sytuacji podobnych do historii 15-latka z Argentyny, który odebrał sobie życie w ten sam sposób co Bennington. Syn lidera Linkin Park w ramach kampanii National Suicide Prevention Week nagrał wideo, kierując krótkie przesłanie do wszystkich osób walczących z myślami samobójczymi: "Cześć, nazywam się Draven Bennington i uczestniczę w National Suicide Prevention Week. Chcę się zobowiązać, że porozmawiam z kimś przed tym, jak zrobię sobie krzywdę, gdy czuję się przygnębiony, smutny, czy mam trudny tydzień, miesiąc, rok. Chcę rzucić tobie takie samo wyzwanie - pomóż sobie, a nie rób sobie krzywdy". Obejrzyjcie nagranie 15-latka, które jest szczególnie istotne przez wzgląd na okoliczności śmierci jego ojca. Chester Bennington powiesił się w swojej prywatnej rezydencji w Los Angeles 20 lipca 2017 roku. Artysta przez wiele lat zmagał się z depresją. Miał 41 lat.

LinkinParkpomocproblemypsychiczne

Z szpitala psychiatrycznego na światowe wybiegi. Supermodelka z Polski otwarcie o swojej chorobie

Karolina Cleo Ćwiek jest modelką pochodzącą z Polski, która zafascynowała nie jedną międzynarodową agencję. Obecnie pracuje w Nowym Jorku, gdzie doceniono jej talent i niecodzienną urodę. Zanim jednak dziewczyna trafiła na światowe wybiegi mody i okładki kolorowych magazynów, usłyszała diagnozę choroby, która będzie towarzyszyć jej do końca życia. "Zmieniłam się całkowicie od kiedy wyszłam ze szpitala psychiatrycznego. To tak jakbym cały czas nosiła w sobie jajko, które było zupełnie nijakie, niepewne i żadne, z którego dopiero wtedy wykluła się osoba. Diagnoza zmieniła mnie na lepsze" - mówi Cleo. Modelka cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, która w jej przypadku objawiała się stanami depresyjnymi i maniami. Chociaż temat problemów psychicznych nadal należy do sfery tabu, według Światowej Organizacji zdrowia dotykają one ponad 360 milionów (!) osób na całym świecie. Cleo jest jedną z nielicznych, która o chorobie nie boi się mówić otwarcie. W swoich filmach (linki znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej) opowiada o codzienności osoby chorej i tego, jak wyglądała jej droga do zaakceptowania depresji. Zapytana o swój największy sukces, Cleo odpowiada: "Największe sukcesy w leczeniu choroby psychicznej są dla niechorujących ludzi rzeczami zupełnie normalnymi - na samym początku to, że udaje ci się przetrwać kolejny dzień jest nie lada wyczynem".

problemypsychicznechorobamodelling

"Wyglądasz za dobrze na depresję" - usłyszała kiedyś od lekarza. Dziś uzmysławia ludziom, że nawet uśmiech może oznaczać problem!

"Niebezpiecznie jest myśleć, że zdrowie psychiczne ma 'twarz', 'wygląd'" - pisze w imieniu wszystkich zmagających się z depresją 23-letnia Milly Smith z Anglii. Cierpiąca na tę chorobę dziewczyna w wieku 14 lat doświadczyła u lekarza sytuacji, która uświadomiła jej niesamowitą skalę ignorancji wobec tych, którzy mają problemy psychiczne. Licząc na pomoc ze strony specjalisty, udała się do jednego z gabinetów. Niestety, zamiast ratunku spotkała ją niezwykła przykrość. "Lekarz przyjrzał mi się uważnie, po czym stwierdził, że nie wyglądam na osobę, która ma depresję. Te słowa do dzisiaj odbijają się echem w mojej głowie. Wtedy, jako nastolatka, czułam się zażenowana. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, ale byłam przekonana, że wszyscy będą się ze mnie śmiać. Jak w takim razie powinna wyglądać osoba, która cierpi na depresję? Nosić kostium samobójcy i ściskać w dłoniach opakowanie tabletek przeciwbólowych!?" - pisze Milly na Instagramie, nie kryjąc oburzenia. Dziewczyna oprócz depresji zmaga się także z chronicznym bólem, z którym walczy przy pomocy morfiny. Często miewa także myśli samobójcze. Wszystkie jej zmory dla obcych ludzi, których mija na ulicy, nie są zauważalne. Przykrywa je makijaż i szeroki uśmiech. By uzmysłowić wszystkim, że nawet załamana osoba może wyglądać dobrze, na Instagramie publikuje wymowne zdjęcia. Ma nadzieję, że dzięki nim choć trochę zmieni się podejście do chorych. "Przestańcie nas stygmatyzować. Nie oceniajcie po wyglądzie. Czasami czujemy się lepiej, czasami nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować. Po prostu bądźmy dla siebie dobrymi ludźmi" - pisze. Zobaczcie, co ma na myśli!

depresjanaInstagramiekobietaproblemypsychiczne

22-latka próbowała spuścić dziecko w szpitalnej toalecie. Nie pójdzie do więzienia

22-letnia Ashley Hautzenrader, która próbowała spłukać w toalecie nowo narodzone dziecko, a później pozostawiła je w szpitalnym koszu na śmieci, uniknie więzienia. W piątek odbył się proces, podczas którego kobieta usłyszała jedynie pięcioletni wyrok w zawieszeniu. 22-latce postawiono zarzut usiłowania popełnienia morderstwa. Zarzuty jednak wycofano. Policja podaje, że w maju 2016 roku kobieta wydała na świat dziecko w szpitalnej łazience jednej z klinik amerykańskiego stanu Iowa. Noworodka próbowała spuścić w toalecie, twierdząc, że urodził się martwy. Kiedy spostrzegła, że jej działania nie przynoszą zamierzonych skutków, ułożyła dziecko na poduszce i pozostawiła w koszu na śmieci. Chwilę później jeden z pracowników szpitala znalazł niemowlę - dziecko było żywe. Ashley Hautzenrader przyznała się do porzucenia noworodka. Twierdzi, że zrobiła to, ponieważ nie płakało i myślała, że nie oddycha. Na sali sądowej wyznała także, że do czasu porodu nie wiedziała, że jest w ciąży. W szpitalu znalazła się z powodu złego stanu zdrowia jej pierwszego dziecka. Psychiatra, który badał kobietę, orzekł, że od czasu problemów z sercem jej córki, 22-latka cierpi na zespół stresu pourazowego. Problemy psychiczne zwolniły ją z odpowiedzialności, jaką powinna ponieść za próbę dokonania morderstwa.

okrucieństwowobecdzieciprawoproblemypsychiczne

Samobójca rzucił się w ogień na oczach 50 tys. osób. Festiwal Burning Man odwołany [WIDEO]

Podczas tegorocznej edycji festiwalu Burning Man doszło do tragedii, która zmusiła organizatorów do odwołania dwóch dni imprezy. Jeden z 50 tysięcy uczestników wbiegł w płomienie zajętej ogniem kukły. W niedzielę stwierdzono jego śmierć. Festiwal czerpie swoją nazwę od rytualnego podpalania kukły. Kilkunastometrowy ogień ma symbolizować pogrzebanie przeszłości i wspomnień, o których uczestnicy woleliby zapomnieć. Konstrukcja zawiera m.in. kartki z opisami bolesnych doświadczeń osób biorących udział w festiwalu. Nawiązujący do mitologii i tradycji religijnych Burning Man odbywa się co roku na pustyni Black Rock w stanie Nevada i trwa ok. 9 dni. Zdarza się, że podczas punktu kulminacyjnego całego festiwalu - palenia kukły - śmiałkowie przebiegają przez ogień, by dokonać pewnego rodzaju "oczyszczenia". Tragedia, do jakiej doszło w sobotę, jest pierwszym w historii 15-letniego festiwalu przypadkiem śmiertelnym. 41-letni Amerykanin Aron Joe Mitchell przedarł się przez ochroniarzy i wskoczył w płomienie. Wpół nagiego mężczyzny ratownikom długo nie udawało się wynieść z płonącej konstrukcji. Kiedy 41-latek trafił do szpitala, jego stan był krytyczny. Zmarł w niedzielę rano. Nie wiadomo, czy był pod wpływem narkotyków, czy miał myśli samobójcze. Lokalne władze badają okoliczności jego śmierci.

samobójstwonafestiwaluproblemypsychiczneponarkotykach

Młody mężczyzna ryzykował własne życie, by pomóc samobójczyni. Był jednym z przypadkowych przechodniów

W sobotnie popołudnie podróżujący metrem na Manhattanie byli świadkami zdarzenia, o którym dzisiaj mówi cały świat. Młody mężczyzna ryzykując własne życie, wszedł na belkę znajdującą się 6 metrów ponad torami, by pomóc niedoszłej samobójczyni. Kobieta zamierzała odebrać sobie życie, skacząc z wysokości pod rozpędzone metro. Kiedy zupełnie nieznajomi sobie ludzie rozmawiali, ktoś ze zgromadzonego tłumu zadzwonił po policję i pogotowie, a 38-letnia Michal Klein z New Jersey zrobiła zdjęcie. Fotografia udostępniona przez nią na Facebooku obiegła siec. Jej pierwszą reakcją na niecodzienny widok była myśl, że młode osoby po prostu się wygłupiają. "Nie byłam do końca pewna, czy się śmieją, czy jedna z tych osób płacze" - mówi Michal. "Nie wiem, co ja bym zrobiła. Chyba nie weszłabym tam. Ten mężczyzna, kimkolwiek jest, wystarczająco się przejął. Wielu ludzi zdawało się myśleć jedynie 'Oh, to przecież Nowy Jork' i szło dalej" - dodaje. Nikt nie wie, co tak naprawdę podczas tamtej intymnej rozmowy usłyszała młoda, zrozpaczona kobieta nad torami. Teraz jest bezpieczna.

pomocodnieznajomegopomocproblemypsychiczne

16-latka z depresją była tak zaniedbana, że poprosiła o ogolenie na łyso. Fryzjerki zrobiły coś niesamowitego

Depresja to poważna choroba, która często pogrąża tak bardzo, że osoby borykające się z nią całkowicie przestają o siebie dbać. Nie inaczej było z 16-letnią anonimową klientką salonu fryzjerskiego Kayley Olsson w Waterloo, amerykańskim stanie Iowa. Pogrążona w chorobie nastolatka czuła się tak bezwartościowa, że już dawno przestała czesać włosy, dbać o nie, a nawet myc. Ponieważ niedługo rozpoczyna się rok szkolny i będzie musiała wrócić do codziennych obowiązków, poprosiła fryzjerkę, by ta ogoliła ją na łyso. Włosy 16-latki były w bardzo złym stanie i na pewno niejedna osoba poproszona o spełnienie takiej prośby, uległaby jej. Kayley jednak się nie poddała. "To szczerze złamało mi serce i zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby to dziecko mogło zatrzymać swoje włosy!" - pisze na Facebooku. 20-letnia fryzjera wraz z koleżanką, Marią Wenger pracowały przez dwa dni - w sumie 13 godzin - by doprowadzić włosy dziewczyny do ładu, a jej samej dodać otuchy i pewności siebie. Efekty są naprawdę niesamowite... "Uśmiechnę się, gdy będę mieć robione zdjęcie w szkole. Znowu poczułam się sobą" - powiedziała 16-latka, wychodząc z salonu. Jej historia powinna motywować i wzywać do działania innych - szczególnie rodziców. Pamiętajmy, że osób codziennie zmagających się z tą potworną chorobą są miliony. Depresja dotyka ludzi na całym świecie i w każdym wieku.

metamorfozaosobyzdepresjąurodaproblemypsychiczne

Instagram pomaga w wykryciu depresji. Na co zwracać uwagę?

To, co publikujemy w mediach społecznościowych, często jest odzwierciedleniem naszych nastrojów, doświadczeń czy nawet stanów emocjonalnych. Zdawać by się mogło, że potrafimy umiejętnie filtrować wiadomości, z którymi dzielimy się ze światem. Naukowcy z Uniwersytetu Vermont i Uniwersytetu Harvarda w USA są zdania, że analiza publikowanych zdjęć na Instagramie mówi o nas samych więcej, niż nam się wydaje... i potrafi wykryć poważną chorobę. Badacze Andrew G. Reece i Christopher M. Danforth poddali komputerowej diagnozie 166 kont na Instagramie, by sprawdzić, czy z grona dobrowolnie biorących udział w badaniu osób da się wyłonić te cierpiące na depresję. Algorytm, jaki opracowali, ze skutecznością na poziomie 70 proc. wykrywa korelacje pomiędzy udostępnianymi fotografiami a zachowaniami osób chorych. Na podstawie analizy 43950 zdjęć stwierdzono: "Zdjęcia umieszczane przez osoby ze zdiagnozowaną depresją są zazwyczaj ciemniejsze, otrzymują więcej komentarzy, częściej zawierają wizerunek twarzy i rzadziej posiadają nałożony filtr. Jeśli już posiadają jakiś filtr, jest to zwykle filtr przedstawiający zdjęcie w czarno-białej tonacji. Ponadto ludzie ze zdiagnozowaną depresją wstawiają posty częściej niż zdrowi użytkownicy" - mówi dr Danforth. Te informacje niewątpliwie mogą być przydatne we wczesnym diagnozowaniu depresji - nawet zanim zrobi to lekarz specjalista. Warto jednak pamiętać, by do wyników badań podchodzić z rezerwą, a także o tym, że przeprowadzono je na dość małej próbie.

depresjanaInstagramieinstagramproblemypsychiczne

Polska youtuberka poruszającym filmem o fobii społecznej ma szansę znów zawojować sieć. Tego wideo nie można nie zobaczyć!

O Katarzynie (Kat) Napiórkowskiej , polskiej youtuberce, wspominaliśmy Wam przy okazji jej krótkiego filmu dotyczącego ataków paniki. Jej kanał, od przełomowego, bardzo osobistego wideo o depresji, cieszy się niesłabnącą popularnością, a sama Kat jest już rozpoznawalna w youtube' owym światku. Nowa krótkometrażowa produkcja sprawiła, że o Kat znów zrobiło się głośno. Youtuberka wypuściła bowiem nowy, mocny film o tematyce społecznej. W "Living with social anxiety", nakręconym w klimacie i kolorystyce Wesa Andersona (amerykańskiego reżysera, scenarzysty, aktora i producenta odpowiedzialnego m.in. za głośny "Grand Budapest Hotel" czy "Kochanków z Księżyca") przybliża nam rzeczywistość osób cierpiących na lęki społeczne. Nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia, a oni codziennie toczą walkę z samym sobą, by móc żyć ze światem zewnętrznym. Ten typ nerwicy często bywa mylony z nieśmiałością, dlatego warto dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Chociaż początkowo film może wydać Wam się kolejną zabawną historyjką, to gwarantujemy, że z każdą kolejną sekundą jego trwania zmienicie o nim zdanie. Koniecznie kliknijcie play!

fobiespołeczneYouTubeproblemypsychiczne

Zostawiła 14 kotów, by pozjadały się nawzajem. Przeżył jeden

43-letnia kobieta porzuciła w zamkniętym domu 14 kotów na pewną śmierć. Kiedy przedstawiciele organizacji działającej na rzecz zwierząt weszli do posiadłości Australijki, dokonali makabrycznej odkrycia. Czworonogi z głodu zaczęły zjadać się nawzajem... Ocalał tylko jeden (na zdjęciu), który żywił się padliną pozostałych. Otrzymał imię Trooper i niedawno został adoptowany. Prasa nie podaje, jak długo koty były same. Ich właścicielka została skazana na 12 miesięcy pobytu w zamkniętym ośrodku wychowawczym. Ma też dożywotni zakaz posiadania zwierząt. Nie trafiła do więzienia, ponieważ zmaga się z chorobą psychiczną.

okrucieństwowobeczwierzątzwierzętaproblemypsychiczne