12-latka wysłała nagie zdjęcie pedofilowi. Grożą jej za to poważne konsekwencje!

W sieci czyha na dzieci i młodzież wiele zagrożeń. Niebezpieczne treści, kontakty, cyberprzemoc... Większość rodziców jest świadoma, że internet nie zawsze jest dla ich pociech bezpiecznym miejscem, ale czasem wystarczy chwila nieuwagi i niedopilnowany małoletni robi coś, co przynosi dla niego i jego bliskich poważne konsekwencje. Przykładem jest historia 12-letniej Brytyjki, którą żyją teraz media na Wyspach. Dziewczynka nawiązała przez internet znajomość z mężczyzną, który okazał się pedofilem. Podczas jednej z długich rozmów namówił on 12-latkę do wysłania nagiego zdjęcia. Tym sposobem w jego posiadaniu znalazła się fotografia przedstawiająca dziewczynkę bez koszulki. Gdy pedofil zaczął naciskać na jeszcze odważniejsze zdjęcia, przerażona przerwała korespondencję. Szokujące wiadomości odkryła jej matka, która natychmiast powiadomiła o sprawie funkcjonariuszy. Kobieta nie spodziewała się jednak, że to jej córce mogą zostać postawione zarzuty. Chodzi o udostępnianie dziecięcej pornografii. Dla sprawy nie ma znaczenia, że wysyłający i autor zdjęcia to ta sama osoba. Prawdopodobnie w kartotece małoletniej znajdzie się więc wpis na ten temat. "To ona jest ofiarą. Została do wszystkiego zmuszona. Gdzieś tam na wolności pozostaje pedofil, a oni oskarżają małą dziewczynkę. Ona się boi i jest przygnębiona. Co ja najlepszego zrobiłam, zgłaszając tę sprawę?" - mówiła wstrząśnięta matka młodej Brytyjki w wywiadzie dla "The Independent". Więcej o sprawie znajdziecie w jednym z poniższych linków.

nagiezdjęciedlapedofilaprawodziecko

23-latka w 8. miesiącu ciąży zgwałcona i zamordowana. Zbrodnia przywróciła temat kary śmierci we Francji

W środę ubiegłego tygodnia w Ustaritz doszło do makabrycznej zbrodni, która wstrząsnęła całą Francją. 23-letnia początkująca piosenkarka Mélodie Massé została zgwałcona i zamordowana we własnym domu. Kobieta była w ósmym miesiącu ciąży. Ciało znalazł jej mąż Olivier Espagne. Od tamtej pory mężczyzna znajduje się w szpitalu pod stałą opieką psychologów. 23-latka była skrępowana i zakneblowana. Jako przyczynę śmierci podano uduszenie. Francuska policja w niedzielę zatrzymała bezdomnego, który podejrzany jest o popełnienie zbrodni. Jak wykazuje analiza DNA, 38-latek pozostawił na miejscu przestępstwa ślady biologiczne. Wcześniej był karany za drobne kradzieże, a także leczony psychiatrycznie. Z Mélodie Massé nic go nie łączyło. Zbrodnia wywołała we Francji żywą dyskusję na temat przywrócenia kary śmierci dla morderców.

karaśmierciprawoprzemoc

3-latka prosiła sąsiadów o jedzenie. Matka w tym czasie imprezowała

Do zdarzenia doszło na jednym z osiedli w Lublinie. Na klatce schodowej błąkała się 3-letnia dziewczynka, która pukała do drzwi swoich sąsiadów. Była głodna i chciała żeby ktoś dał jej coś do jedzenia. Dzieckiem zajęła się w końcu jedna z sąsiadek. Tymczasem w mieszkaniu, gdzie dziewczynka mieszkała, jej matka zrobiła imprezę. Była tam razem z czterema innymi mężczyznami. Wszyscy pili alkohol. Na miejsce został wezwany tzw. przyjazny patrol oraz karetka pogotowia. Dziecko zostało zbadane i oddane pod opiekę swojej cioci. Matka dziewczynki miała natomiast w organizmie ponad promil wypitego alkoholu. Została przewieziona na izbę wytrzeźwień. Trwają też czynności mające ustalić czy naraziła ona dziecko na utratę zdrowia bądź nawet i życia.

pijanirodziceprawodziecko

Muzycy znanego polskiego zespołu aresztowani w USA. Podejrzani są o porwanie fanki!

Decapitated to znana na polskiej scenie deathmetalowej grupa, której kariera świetnie rozwija się także poza granicami kraju. Muzycy zajmowali się ostatnio promocją swojego siódmego albumu "Anticult" w Stanach Zjednoczonych. Niestety, jak donoszą zagraniczne dzienniki, trasa Decapitated, która miała trwać do 24 września, została nagle przerwana. Po koncercie w kalifornijskim mieście Santa Ana koło Los Angeles członkowie grupy zostali aresztowani przez miejscowych funkcjonariuszy. Działania policjantów miały związek z wydarzeniami z 31 sierpnia ze Spokane w stanie Waszyngton, kiedy to muzycy mieli po występie porwać jedną ze swoich fanek. Grupa oczekuje teraz w areszcie hrabstwa Los Angeles na ekstradycję do Spokane. Ich prawnik, Steve Graham, oświadczył, że są świadkowie, którzy twierdzą, że oskarżająca ich o porwanie kobieta miała odwiedzić muzyków z nieprzymuszonej woli i rozstać się z nimi w zgodzie. Fani zwracają uwagę na to, że była ona pod wpływem alkoholu. Więcej na temat sprawy znajdziecie w poniższych linkach.

porwaniefankiprawomuzyka

22-latka próbowała spuścić dziecko w szpitalnej toalecie. Nie pójdzie do więzienia

22-letnia Ashley Hautzenrader, która próbowała spłukać w toalecie nowo narodzone dziecko, a później pozostawiła je w szpitalnym koszu na śmieci, uniknie więzienia. W piątek odbył się proces, podczas którego kobieta usłyszała jedynie pięcioletni wyrok w zawieszeniu. 22-latce postawiono zarzut usiłowania popełnienia morderstwa. Zarzuty jednak wycofano. Policja podaje, że w maju 2016 roku kobieta wydała na świat dziecko w szpitalnej łazience jednej z klinik amerykańskiego stanu Iowa. Noworodka próbowała spuścić w toalecie, twierdząc, że urodził się martwy. Kiedy spostrzegła, że jej działania nie przynoszą zamierzonych skutków, ułożyła dziecko na poduszce i pozostawiła w koszu na śmieci. Chwilę później jeden z pracowników szpitala znalazł niemowlę - dziecko było żywe. Ashley Hautzenrader przyznała się do porzucenia noworodka. Twierdzi, że zrobiła to, ponieważ nie płakało i myślała, że nie oddycha. Na sali sądowej wyznała także, że do czasu porodu nie wiedziała, że jest w ciąży. W szpitalu znalazła się z powodu złego stanu zdrowia jej pierwszego dziecka. Psychiatra, który badał kobietę, orzekł, że od czasu problemów z sercem jej córki, 22-latka cierpi na zespół stresu pourazowego. Problemy psychiczne zwolniły ją z odpowiedzialności, jaką powinna ponieść za próbę dokonania morderstwa.

okrucieństwowobecdzieciprawoproblemypsychiczne

Jurek Owsiak stanie przed sądem. "To zamach na wolność słowa"

Jurek Owsiak, organizator Przystanku Woodstock, opublikował na Facebooku wideo, którym tłumaczy, dlaczego jego działalność po raz kolejny wzbudziła kontrowersje. Owsiak otrzymał pismo z wezwaniem do sądu, gdzie usłyszy zarzuty z art. 141 kodeksu wykroczeń. Zarzuca się mu użycie nieprzyzwoitych słów w miejscu publicznym. Wykroczenie z pozoru niewielkie, ale grozi za nie kara grzywny lub nawet pozbawienie wolności. Szef Fundacji WOŚP złożył już zeznania na policji. "Przyjechała do nas policja, aby zabrać ze sobą wszystkie taśmy z monitoringu ustawionego na Przystanku. Wynikał on z przepisów o podwyższonym ryzyku imprezy. Postawiliśmy tych kamer dosyć sporo. Dzięki temu nasze służby porządkowe mogły wyłapać wszystkich dilerów" - tłumaczy Owsiak. "Mam poczucie, że służyły one również do inwigilacji naszego festiwalu" - dodaje. Według niego użyte podczas zakończenia festiwalu słowa nie były personalnym atakiem wobec nikogo, a jedynie formą artystycznej ekspresji. "Ta kara mnie spotka, ale to zamach na wolność słowa" - mówi. Wulgaryzmy, które obciążają Owsiaka, zostały przez niego wypowiedziane w kierunku setek tysięcy osób: "Pier**lić polityków, fałszywy kraj, fałszywa rzeczywistość. Rzeczywistość, która jest oderwana od nas, od naszego bytu. Chcę zapytać ich o jedno, czy macie ku**a serce do ludzi". Więcej o ten sprawie znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej.

Woodstockprawopolskarzeczywistość

Stłuczka samochodów w stolicy. Sprawcą zdarzenia...104-latek!

Do zdarzenia doszło u zbiegu ulic Idzikowskiego i Powsińskiej w Warszawie. Kierowca samochodu marki fiat uno zjechał ze swojego pasa i uderzył w jadącego mercedesa. Na miejsce przyjechała policja. Niby nic tym nadzwyczajnego, gdyby nie to, że sprawca wypadku miał aż 104 lata! Urodził się w 1913 roku. Dokumenty mężczyzny były kilkakrotnie sprawdzane, ponieważ funkcjonariusze nie mogli uwierzyć w to, że starszy pan prowadził samochód. 104-latek nie został ukarany mandatem, szkody poniesione w stłuczce nie były też wielkie. Mężczyzna dostał pouczenie. Co więcej, policjanci nie skierowali mężczyzny na żadne badania lekarskie. Został on odesłany do swojego domu. To już kolejny przypadek, kiedy sprawcą wypadku zostaje osoba starsza.

WypadekSamochodowyprawostarsiludzie

Straszne! Mężczyzna ignorował swoją żonę. W zemście postanowiła coś mu obciąć!

Mężowie strzeżcie się swoich żon! I nie starajcie się ich ignorować. Jeśli to zrobicie może czekać was niemiła i bolesna niespodzianka. Przekonał się o tym 50-letni mieszkaniec miasteczka Yeosu w Korei Południowej. Według informacji jakie przytacza Daily Mail mężczyzna bardzo dużo czasu spędzał na polu golfowym, co zaczęło irytować jego żonę. Kobieta czuła się przez niego całkowicie ignorowana. Dodatkowo 50-latek miał znęcać się nad kobietą i nie dawać jej pieniędzy na życie. W nocy kiedy mężczyzna spał żona obcięła mu penisa, którego następnie spłukała w toalecie. Jęki wydobywające się z mieszkania małżeństwa obudziły sąsiadów, którzy przybiegli sprawdzić co się dzieje. W pokoju znaleźli leżącego na podłodze. Mężczyzna został przewieziony do szpitala, a jego żoną zajęła się policja.

zdrowieprawomałżeńskiekłótnie

19-letni Kamil zgwałcił w Rzeszowie 22-letnią studentkę. Współwięźniowie mu tego nie darowali i zrobili mu to!

14 czerwca tego roku 19-letni Kamil K. z Łańcuta w centrum Rzeszowa pobił i zgwałcił 22-letnią studentkę wracającą samotnie z juwenaliów do domu. Dzięki miejskiemu monitoringowi zwyrodnialec długo nie cieszył się wolnością i trafił do więzienia, gdzie oczekuje na proces. Współwięźniowie Kamila K., z którymi przebywał w jednej celi, gdy dowiedzieli się, z jakiego powodu trafił on do więzienia, postanowili sami wymierzyć mu sprawiedliwość. Nie mogli darować mu ataku na bezbronną kobietę. Jak podają media, mężczyzna, tak jak jego ofiara, został najpierw pobity, a później zgwałcony. Na jego plecach napastnicy postanowili wyciąć też napis "gwałciciel". O samosądzie na 19-latku dowiedziano się dopiero podczas badania lekarskiego, które przechodził. Odkryto nie tylko rany na plecach, ale także świeże rany odbytu. Sprawą napadu na Kamila K. zajmują się śledczy, którzy sprawdzają, czy materiał dowodowy pozwala na wszczęcie postępowania. Osadzony nie przebywa już w jednej celi z oprawcami.

samosądwwięzieniuprawogwałt

Przez 17 lat trzymany był na łańcuchu. Wszystko przez jego chorobę

W południowych Chinach po blisko 17 latach uwolniono 56- letniego mężczyznę Xu Guofa, który przetrzymywany był na łańcuchu. Mieszkał on w starej szopie bez dostępu do mebli i innych rzeczy niezbędnych do życia ludziom. Rodzina mężczyzny zamknęła go tam, ponieważ Xu był chory psychicznie. 56-latek miał na swoim koncie kilka gwałtów i podpalenia. Jako że nie posiadali zbyt dużo pieniędzy, aby leczyć mężczyznę musieli przykuć go łańcuchami. Tego również oczekiwali zastraszeni sąsiedzi. Rodzina miała dwa wyjścia - zamknąć Xu lub wyjechać ze wsi. Chorym zajmował się jego starszy brat. Przynosił mu pożywienie, twierdzi, że w zależności od zmiany pogody jego młodszy brat wpadał w gniew i głośno krzyczał. Niedawno o sprawie dowiedzieli się przedstawiciele pobliskiego miasta Meizhou, którzy wraz ze szpitalem podjęli decyzję o darmowym leczeniu mężczyzny. Obecnie przechodzi on również rehabilitację.

17latnałańcuchuzdrowieprawo

Młoda kobieta udawała policjanta, by manipulować swoim byłym chłopakiem

21-letnia Lauren Adderley została aresztowana na 9 miesięcy po tym, jak wyszło na jaw iż podszywała się pod nazwiska licznych oficerów policji. Wszystko po to by zmanipulować swojego byłego chłopaka Mitchella Lloyda. Para spotykała się w 2014 roku. Jak przyznali przed sądem łączyły ich relacje seksualne. Chłopak nie był jednak gotowy na to, żeby spotykać się z dziewczyną i zakończył ich znajomość. 18-letnia wówczas Lauren nie mogła pogodzić się z jego zachowaniem, oraz tym, że może spotykać się z innymi kobietami. Zaczęła wtedy szukać w internecie nazwisk różnych policjantów, o różnych stopniach. Podszywając się pod osobę o imieniu Robert Hay, zaczęła pisać do Lloyda. Kiedy chłopak spotykał się z inną dziewczyną napisała do niego pod pretekstem śledztwa na temat domów publicznych. Robert Hay zakazał młodemu mężczyźnie uczęszczać do takich miejsc i spotykać się z różnymi ludźmi pod karą grzywny. Kobieta stworzyła także fikcyjne konta na Facebooku, i pisała z nich do chłopaka udając jego przyjaciół. Mężczyzna pod naciskiem opinii tych osób stracił totalnie swoje życie towarzyskie. Nie spotykał się z innymi kobietami, a nawet swoimi przyjaciółmi. W końcu opowiedział o zakazach znajomym z pracy, którzy skłonili go aby udał się na policję. Tam okazało się, że wszystkie konta są fałszywe a osobą kontrolującą życie chłopaka jest jego była dziewczyna. Sprawa trafiła do sądu. "Kobieta używała wyrafinowanego zachowania, aby całkowicie manipulować życiem ofiary, dyktując jej kiedy mógłby wyjść, gdzie mógłby odejść i kontrolowała jego społeczną interakcję z innymi ludźmi od ponad dwóch lat" brzmiały słowa w sądzie. Kobieta w momencie rozpoczęcia swoich działań była w wieku 18 lat, dlatego sąd skazał ją na karę aresztu. Kobieta przyznała się do śledzenia i kontrolowania swojego ex-partnera.

stalkingprawopolicja

Grecka wyspa wprowadza limity dla turystów. Dziennie może przypłynąć tam tylko 8 tys. osób!

Santorini to mała, ale bardzo urokliwa wyspa, należąca do Grecji. Przyciąga ona wielu turystów. Baza noclegowa prężnie się tam rozwija, powstają liczne hotele. Jednak wszystko kosztem mieszkańców wyspy. Zamiast wybudować nowe szkoły lub place zabaw dla dzieci, wprowadza się udogodnienia dla przybyłych tam ludzi. Na 15 tysięcznej wyspie brak jest miejsc parkingowych, a ulice wciąż są zatłoczone. W ciągu roku wyspę odwiedza około 2 mln turystów. Oznacza to, że na jednego mieszkańca przypada ich aż 133! Władze wyspy chcą wprowadzić limity dla turystów, którzy chętnie przyjeżdżają w to miejsce. Według założeń dziennie mogłoby na nią przypływać tylko 8 tys. osób. Miałoby to znacznie ułatwić infrastrukturę wyspy. Dodajmy, że turyści bawiący się na wakacjach, często nie zachowują się spokojnie - bawią się, piją alkohol, często są głośni. To przeszkadza rodzimym mieszkańcom. Rozwiązanie dotyczące zmniejszenia liczby turystów i wprowadzenie różnych kar za niewłaściwe zachowanie wprowadzić chcą też inne miejsca, w tym miasta takie jak Barcelona czy Dubrownik. Uważacie, ze taki pomysł to dobre rozwiązanie?

karydlaturystówpodróżeprawo

Oskarżyli niewidomego o oglądanie dziecięcej pornografii. Dla sądu jego niepełnosprawność nie jest wytłumaczeniem!

Wiele spraw, które trafiły na sądową wokandę, zostało określonych przez media za nieprawdopodobne. Jedną z nich jest proces 44-letniego Andrew Shawa z Lancashire (Anglia), który został oskarżony o oglądanie dziecięcej pornografii. Serwis independent.co.uk podaje, że mężczyzna ściągnął z internetu 71 erotycznych zdjęć przedstawiających nieletnich, z których 12 zostało określonych jako "najgorszego rodzaju". Gdyby nie jeden fakt z życia mężczyzny, wielu od razu skazałoby go przynajmniej na kilka lat więzienia. Problem w tym, że Andrew jest w znacznym stopniu niewidomy - jedno jego oko jest całkowicie niesprawne, a drugie funkcjonuje tylko w minimalnym stopniu! W sądzie w Blackpool, gdzie odbyła się rozprawa, pojawił się z psem przewodnikiem. Niepełnosprawność Andrew potwierdzają też lekarze. Sąd jednak nie traktuje tego jako żadnego usprawiedliwienia. Prawnik oskarżonego, Allan Cobain, walczy o to, by oczyszczono go z zarzutów podając, że jego klient z powodu problemów ze wzrokiem nie był stanie poprawnie określić wieku znajdujących się na zdjęciach osób. Andrew miał wziąć je za osoby o wiele starsze. Mężczyznę od początku sprawy wspiera jego żona, która.. również bardzo słabo widzi. Czy to ślepa sprawiedliwość?

ślepasprawiedliwośćprawopornografia

Przetrzymywała w lodówce 6 psów i kota. Kobieta, która miała prowadzić schronisko dla zwierząt, usłyszała wyrok

29-letnia kobieta, która prowadziła "domowy przytułek dla zwierząt", usłyszała właśnie wyrok za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Zara Brown miała opiekować się psami i kotami. Trafiały do niej pupile, których właściciele potrzebowali wyjechać na kilka dni. Zdarzało się, że "pod jej dach" podrzucano również znajdy. Zamiast troski, zapewniała im niewyobrażalny ból i długie cierpienia. Pracująca w Ayrshire Ark kobieta została skazana na 7 miesięcy pozbawienia wolności. "Zasłużyła na znacznie surowszą karę", "żaden wyrok nie będzie wystarczająco surowy, to wcielenie zła" - piszą internauci. Dramat, jaki zapewniła bezbronnym zwierzętom, wyszedł na jaw, kiedy na wskazane miejsce przyjechali przedstawiciele organizacji walczącej z okrucieństwem wobec zwierząt Scottish SPCA. W starej szkole podstawowej, w której kobieta przetrzymywała opuszczone czworonogi, znaleźli 9 psów w tragicznym stanie i 1 martwego. Jak się później okazało, Zara Brown miała przetrzymywać w lodówce jeszcze 6 innych psów i kota. W pozbawionym światła pomieszczeniu zamykała zwierzęta bez wody i jedzenia. Większość z nich cierpiała z powodu infekcji lub innych problemów zdrowotnych. Psy brodziły we własnym moczu i odchodach. Powód, dla którego zamykała je w opuszczonej szkole, był oczywisty - miały tam czekać na śmierć.

okrucieństwowobeczwierzątprawoprzemoc

Irańskie szkoły zwalniają "brzydkie" nauczycielki. Powstała specjalna lista

Zagraniczne media donoszą o absurdalnym zapisie dotyczącym nauczycielek w Iranie. Kobiety mogą tam uczyć w szkołoach podstawowych mając zakryte włosy i głowę. W dokumencie opublikowanym przez agencję newsową FARS można przeczytać, iż "brzydkie" nauczycielki nie będą mogły nauczać w szkołach. W słowie "brzydki" mieszczą się wszystkie choroby skóry. Kobiety mające widoczne owłosienie na twarzy lub trądzik, a także posiadające mniej niż 20 zębów nie będą ogły przeprowadzać zajęć lekcyjnych. Na liście chorób dyskwalifikujących kobietę z pracy nauczycielki znalazły się również: wszelkie oparzenia twarzy, nowotwory, zapalenia i kamienie pęcherza, grzybice czy nawet niepłodność! Nauczyciele sztuki, u których stwierdzi się daltonizm również nie będą uczyć w szkołach. Shahindokht Molaverdi, doradca Prezydenta Hassana Rouhanigo w sprawie praw obywatelskich, obiecał, że lista zostanie zbadana. Również to samo stwierdzi w jednej z rozmów z mediami rzecznik prasowy ds. edukacji. Całą listę władze poddadzą przeglądowi, niektóre z ustaleń zostaną z niej usunięte.

islamprawokobietywislamie

Pobili młodą dziewczynę, ponieważ nie mówiła po polsku. Policja szuka sprawców

13 sierpnia około 4 nad ranem w Lublinie doszło do napaści na młodą Ukrainkę. 23-latka wracała razem z koleżanką z jednego z lokali. Przechodząc przez centrum miasta, dziewczyny rozmawiały ze sobą w swoim ojczystym języku. Wtedy napotkały inną grupę. Byli w niej dwaj, około 25-letni mężczyźni i kobieta. Doszło do wymiany zdań między nimi. Natychmiast przerodziło się to w agresywną dyskusję. Mężczyźni mieli kopać i bić Ukrainkę. Uderzyli ją nawet butelką w głowę. Kobieta wylądowała w szpitalu. Lubelska policja jako powód zdarzenia podaje to, iż dziewczyna nie mówiła po polsku, co wzbudziło irytację i chęć agresji wśród młodych. Dzięki monitoringowi miejskiemu funkcjonariusze dotarli do wizerunków osób zamieszanych w sprawę. Są oni obecnie poszukiwani przez policję.

praworasizmpobiliUkrainkę

Nadziewał pączki własnym nasieniem i częstował nimi kobiety! Sąd skazał go na 4,5 roku więzienia

40-letni Marcin N., "perwersyjny fotograf" ze Stargardu Szczecińskiego (woj. zachodniopomorskie), został skazany przed Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum na 4,5 roku więzienia za dodawanie do jedzenia i napojów własnego nasienia, którymi potem częstował nieświadome niczego młode kobiety. Odrażającą działalnością chwalił się w sieci, publikując filmy przedstawiające nie tylko proces przygotowywania swoich "specjałów" (widać było na nich m.in. jego penisa, słoik z nasieniem i strzykawkę, za pomocą której dodawał spermę m.in. do pączków, ciastek i koktajli), a także spożywające je ofiary. Bulwersujące sceny nagrywał w wynajmowanym w Szczecinie biurze, swoim mieszkaniu czy kawiarni. Wpadł dzięki czujnym internautom, którzy namierzyli najpierw lokal, w którym powstawały filmy, a następnie zidentyfikowali zwyrodnialca. Niezwłocznie zawiadomiona prokuratura wszczęła śledztwo, w trakcie którego zgłosiło się aż 18 poszkodowanych kobiet. Marcina N. uznano winnym m.in. doprowadzenia do poddania się innej czynności seksualnej. Prócz kary więzienia nakazano mu zapłacić swoim ofiarom zadośćuczynienie (zabroniono mu jednak kontaktować się z nimi osobiście) i zakazano mu wykonywania zawodu przez 15 lat. Michał Tomala z Sądu Okręgowego w rozmowie z Radiem Szczecin poinformował, że oskarżony sam zaproponował swoją karę, która została zaakceptowana przez prokuraturę i sąd. Wyrok jest nieprawomocny.

pączkiznasieniemprawokontrowersje

Sąd zabronił małżeństwu sypiać ze sobą. Teraz dostaną za to wielkie odszkodowanie

Pewna pochodząca z Wielkiej Brytanii para toczyła w sądzie walką o...swoje własne współżycie. Mężczyzna z zespołem Downa i jego żona pobrali się w 2010 roku. Obydwoje jak zaznaczają cieszyli się udanym życiem seksualnym. W 2014 roku podjęli decyzję o posiadaniu potomstwa. Musieli jednak zgłosić się do lekarza przez problemy z bezpłodnością, lecz ten skierował ich na badania psychologiczne. Tam orzeczono, ze mężczyzna "nie potrafi świadomie podjąć decyzji o uprawianiu seksu z własną żoną". Cała sprawa trafiła do sądu. Sędzia jednak uznał, że para nie powinna współżyć ze sobą. Wyrok był bardzo brutalny dla obydwojga. Nie mogli sypiać ze sobą pod groźbą poważnych sądownych konsekwencji. Kobieta, aby nie prowokować męża musiała przenieść się do innego pokoju i sypiać sama. Mężczyzna przez sąd został skierowany na specjalny kurs edukacji seksualnej. Dopiero po jego zakończeniu z dobrym wynikiem, mógłby powrócić do współżycia z żoną. Sytuacja trwała przez 15 miesięcy. Dopiero po zgłoszeniu sprawy o pozbawieniu praw człowieka mężczyzny przez jednego z członków rodziny, specjalna Rada zgodziła się wypłaci odszkodowanie w wysokości £10 000.

prawozdrowieZespółDowna

Nastolatka pomagała przyrodniemu bratu wykorzystywać seksualnie dzieci. Była w nim "szalenie zakochana"

26-letni Matthew Thatcher oraz jego 18-letnia przyrodnia siostra Emily Thomson usłyszeli wyrok za zbrodnie, jakich dopuszczali się od kilku lat. Rodzeństwo znęcało się na przynajmniej trójce dzieci, wszystkich poniżej 16 roku życia. Zauroczona bratem dziewczyna miała pomagać mu w molestowaniu seksualnym nieletnich. Jej obrońca twierdzi, że nastolatka robiła jedynie to, o co prosił mężczyzna, ponieważ była w nim szalenie zakochana. Nie traktowała go jak członka rodziny, ale życiową miłość. W toku śledztwa znaleziono setki zrobionych przez rodzeństwo zdjęć, które dokumentują przestępstwa, jakich dokonali. Ich ofiary często były wykorzystywane do "spełniania chorych fantazji" - donoszą zagraniczne media, m.in. The Sun. Dzieci były torturowane i podduszane. Para została zatrzymana po tym, jak 18-latka myślała, że umówiła się na spotkanie o charakterze seksualnym z 14-letnim chłopcem. Na miejscu okazało się, że za dziecko podawała się dorosła kobieta i to ona zawiadomiła policję. Mężczyzna został skazany na 26 lat więzienia, a jego siostra na 12. W zbrodnie zamieszana była także 28-letnia Mandy Wright. Kobieta była w posiadaniu kilku zdjęć. Na sali sądowej usłyszała wyrok 7 lat pozbawienia wolności.

okrucieństwowobecdzieciprawoprzemoc

Skierowano go na SOR. Tam czekał na przyjęcie aż dwa dni!

Stanisław Wnuk z Gdańska został skierowany przez lekarza rodzinnego na SOR do gdańskiego szpitala Copernicus. Na swoją kolej musiał jednak długo poczekać. Powszechnie wiadomo, że na przyjęcie w oddziałach ratunkowych trzeba długo czekać. W przypadku pana Stanisława były to aż dwa dni. Wszystko przez to, jak twierdzi poszkodowany, iż personel szpitala dowiedział się, że pacjent zamieszkuje w ośrodku dla bezdomnych. W tym czasie nie dostał żadnego napoju ani jedzenia. Mężczyzną zajęto się dopiero w momencie, kiedy z wycieńczenia stracił przytomność, a lekarze i pielęgniarki zostali zawiadomieni o zdarzeniu przez innego pacjenta. Podczas badania wykazano, że poziom hemoglobiny we krwi pana Stanisława w momencie kiedy został przyjęty na oddział wynosił 5,5 g/dl, podczas gdy poniżej 6,5 g/dl. to zagrożenie życia. Pan Wnuk miał wielkie szczęście. Po wyjściu ze szpitala mężczyzna wniósł skargę na szpital. Jednak aktualnie istnieją dwie wersje zdarzeń - jedna opowiadana przez Stanisława Wnuka i druga zapisana w dokumentacji szpitalnej.

zdrowieprawopacjenci