Złodziej próbował okraść bar. Nie pozwolił mu na to odważny klient

W jednej z kalifornijskich restauracji Starbucks doszło do napadu. W godzinach porannych zamaskowany mężczyzna wszedł do środka lokalu i machając przed oczami ekspedientki pistoletem, próbował wymusić przekazanie pieniędzy. Na szczęście broń okazała się atrapą. Na napastnika rzucił się siedzący w barze klient. Uderzył go w plecy znajdującym się obok krzesłem. Chwile później pomiędzy mężczyznami wywiązała się bójka. Starszy pan zdarł z głowy złodzieja maskę i okładał go pięściami, ten natomiast ranił go nożem w szyje. Kiedy próbował uciec złapała go policja. Napastnik przebywa obecnie pod obserwacją w szpitalu. Funkcjonariusze policji, choć mówią, ze zachowani klienta nie powinno do końca tak wyglądać, mogą nazwać go bohaterem, który uratował bar przed kradzieżą dużej sumy pieniędzy.

złodziejprawokradzież

Młoda kobieta aresztowana za noszenie minispódniczki. Mężczyźni chcą dla niej kary więzienia

Kobieta, którą widzicie na zamieszczonym obok wideo, to użytkowniczka Snapchata o pseudonimie "Khulood" (arab. khulud – nieśmiertelność, wieczność, nieskończoność). Dziewczyna udostępniła w mediach społecznościowych krótkie filmy, na których spaceruje po historycznym forcie Ushayqir. Mieszkańców Arabii Saudyjskiej rozwścieczył jej ubiór - minispódniczka i krótka bluzka zamiast hidżabu. "Bezwstydnicy" grozi kara więzienia. Jak podaje The Washington Post, w niespełna dobę po nagraniu "bezwstydnych" filmów "Khulood" została aresztowana. W miejscach publicznych krajów Bliskiego Wschodu prawo nakazuje całkowite zasłonięcie kobiecego ciała przez abaję. Za niesubordynację w muzułmańskim państwie mężczyźni wyznaczają surowe kary. "Tak jak nawołujemy, żeby ludzie szanowali prawa państw, do których podróżują, ludzie muszą szanować prawa tego kraju" - napisał na Twitterze saudyjski pisarz Ibrahim al-Munayif.

aresztowanazaspódniczkęprawodyskryminacja

22 tysiące osób nie przeczytało regulaminu WiFi i zgodziło się na... czyszczenie publicznych toalet

Jeśli Wy też nie czytacie regulaminów przed ich zaakceptowaniem, ta historia może być dla Was niezłą przestrogą! Jeden z operatorów WiFi postanowił dać nam do zrozumienia, jak istotną kwestią jest zapoznanie się z zasadami, na które się godzimy, korzystając z określonych usług. Firma Purple - jeden z operatorów hotspotów w Wielkiej Brytanii - zamieściła w regulaminie zapis o tym, że akceptujący go zgadzają się również na 1000 godzin prac społecznych, w tym: czyszczenie publicznych toalet, głaskanie bezdomnych psów i kotów, czyszczenie parków miejskich z pozostałości zwierzęcych oraz malowanie muszli ślimaków "w celu poprawienia im humoru". Co ciekawe, regulamin zaakceptowało aż 22 tysiące nieświadomych osób. Purple uspokaja jednak, że akcja została przeprowadzona w ramach żartu. Operator zapewnia, że nie będzie egzekwował niecodziennych zapisów. Sprawa powinna dać nam do myślenia. Może następnym razem warto zastanowić się dwa razy, zanim automatycznie zaakceptujemy internetowy regulamin. Nie wiadomo, co jeszcze może się w nim czaić!

sprzątanietoaletzaWiFiprawoonline

Kolejny europejski kraj legalizuje medyczną marihuanę. Następna będzie Polska?

Jak podaje The Independent (link do całego artykuły poniżej), w zeszłym tygodniu premier Grecji Alexis Tsipras powiedział, że lekarze w jego kraju już niedługo będą mogli przypisywać cierpiącym na różne dolegliwości medyczną marihuanę. Grecja jest szóstym krajem należącym do Unii Europejskiej, który zalegalizuje leczniczy wpływ konopi. Szef tamtejszego zarządu zapowiedział, że ustawa przewidująca zmiany została już podpisana i opublikowana. Tymczasem w Polsce sejm przyjął ustawę mającą dać nam podobne możliwości. Mimo że uprawy konopi indyjskiej nadal będą zakazane, specjalnie sprowadzane zza granicy ziele posłuży do sporządzania odpowiednich leków. Na mocy wprowadzonej poprawki receptę na medyczną marihuanę będzie mógł wystawić nawet... weterynarz. Więcej o zalegalizowaniu marihuany medycznej przeczytacie w materiałach zamieszczonych poniżej.

medycznamarihuanaprawonarkotyki

Molestował dzieci. Jego karą była chłosta przez grupę matek [WIDEO]

W sieci pojawił się filmik nakręcony najprawdopodobniej w jednej z małych miejscowości w Indiach. Widać na nim uwiązanego i leżącego na ziemi mężczyznę, który jest bity przez trzy kobiety. W tle za nimi zebrała się też spora grupa kobiet i dzieci przyglądających się zdarzeniu. Mężczyzna został oskarżony o gwałt i molestowanie dziecka. Miejscowe kobiety - matki postanowiły zemścić się na nim osobiście. Za pomocą długich pałek biją mężczyznę, ten jednak nie stawia większego oporu, nie ucieka i poddaje się chłoście. W Indiach ataki na tle seksualnym wciąż są wielkim problemem. Co roku zgłaszanych jest dziesiątki tysięcy takich spraw. Według danych Daily Mail tylko w 2015 roku zgłoszono aż 34 000 przypadków gwałtu w Indiach.

karazamolestowanieprawodziecko

Dwaj policjanci z Przemyśla pobili się po imprezie. Prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne

W pobliżu miasta Przemyśl na początku czerwca doszło do bójki między dwoma policjantami z drogówki. Obydwaj funkcjonariusze wracali samochodem z festynu odbywającego się w miejscowości Bolestraszyce. Samochodem kierował inny ich kolega, również policjant. Wszyscy byli już po służbie. W trakcie jazdy pomiędzy mężczyznami doszło do sprzeczki. Jeden z nich wysiadł na ulicy w Przemyślu, pozostali pasażerowie ruszyli dalej. Nagle siedzący tam 35-latek kazał zatrzymać pojazd. Wrócił na ulicę,, gdzie stał jego kolega. W pewnym momencie między funkcjonariuszami doszło do kłótni. Policjant, który wysiadł jako drugi miał bronić się przed uderzeniem, i sam zadał cios koledze. W jego wyniku pokrzywdzony upadł jezdnię i doznał obrażeń ciała w tym m.in rany tłuczonej okolicy podbródka po stronie lewej, krwiaka podskórnego, krwiaka podpajęczego prawej półkuli mózgu, złamania łuski kości potylicznej oraz miejscowego spęcznienia prawej półkuli mózgu. Obaj mężczyźni byli pijani. Mieli ponad 2 promile alkoholu we krwi. W dwóch przypadkach prowadzone jest postępowanie. 35-latek został zwolniony z pracy.

policjancipobilisiepofestynieprawodrogówka

Za karę zamknęła dzieci w rozgrzanym samochodzie. Kobietę aresztowano

W hrabstwie Parker w Teksasie została aresztowana 24-letnia kobieta Cynthia Maria Randolph. Jest ona podejrzana o śmierć dwójki swoich dzieci - córki i synka. Kiedy ponad miesiąc temu kobieta zobaczyła, że maluchy bawią się w jej samochodzie, kazała dzieciom opuścić pojazd. Te jednak nie posłuchały matki, dlatego Randolph zamknęła je w środku aby dać "im nauczkę". Była przekonana, ze dzieci same po chwili wyjdą z samochodu. Kobieta natomiast wróciła do domu i tam zapaliła marihuanę, po czym zasnęła na kilka godzin. Kiedy obudziła się i zajrzała do auta i zastała tam już martwe dzieci. Przerażona wybiła szybę, a następnie chciała upozorować wypadek, w którym miały one zginać. Kobieta zadzwoniła po pomoc. Policja ustaliła, że w chwili zgonu temperatura powietrza wynosiła 35 stopni Celsjusza. Kobieta kilkukrotnie zmieniała zeznania. Obecnie przebywa w areszcie.

śmierćwsamochodzieprawodziecko

Niepełnosprawny nastolatek ofiarą szokującego żartu. Wytatuowali mu na czole „Jestem złodziejem"

W południowo-wschodniej Brazylii w miasteczku Sao Bernardo do Campo 17-letni Brazylijczyk został wytatuowany przez dwóch innych mężczyzn- 27-latka i 29-latka. Co więcej tatuaż został wykonany na czole chłopaka. Napis brzmiał: "Jestem złodziejem i przegranym". Wszystko przez to, że uważają iż nastolatek próbował ukraść jeden z ich rowerów. Postanowili go ukarać. Policja złapała sprawców czynu, ponieważ udostępnili zdjęcia z wytatuowanym napisem w mediach społecznościowych."Poprosiłem, żeby zrobili ten tatuaż na ramieniu, ale powiedzieli, że zrobią to na czole i zaczęli się śmiać" - opowiada 17-latek. Mężczyźni obcięli nastolatkowi włosy aby lepiej było widać napis. Chłopak uważa, że był pijany i przewrócił się z rowerem, nie zamierzał niczego kraść. Na brazylijskich portalach ruszyła zbiórka pieniędzy na usunięcie tatuażu chłopca. Cel to 15 tysięcy reali (ok. 17 tys. zł). Ale kwota przekroczyła już ponad 19 reali brazylijskich.

tatuazprawozłodziej

Sąd zdecydował o śmierci dziecka. Rodzice mają 24 godziny, by się pożegnać

Sąd Najwyższy w Wielkiej Brytanii zdecydował, że ze względu na rzadką chorobę genetyczną 10-miesięcznego Charlie'go, utrzymywanie go przy życiu jedynie przedłuża jego męki. Wydany został wyrok, który przewiduje odłączenie chłopca od aparatury umożliwiającej mu oddychanie. Dla Chrisa Garda i Connie Yates to będzie najgorsza doba w ich życiu. Rodzice mają 24 godziny na pożegnanie synka. Charlie całe życie spędził w szpitalach. Zaburzenia mitochondrialne powodują, że jego mięśnie się osłabiają, a w mózgu zachodzą nieodwracalne zmiany. Kiedy lekarze oświadczyli, że żadne leczenie nie pomoże chłopczykowi, zwrócili się do sądu o pozwolenie na jego całkowite zaprzestanie. Zrozpaczeni rodzice nie mogli dopuścić do siebie decyzji sądu i zebrali 1,2 mln funtów na eksperymentalne leczenie w USA. Terapia jednak nie rozpocznie się, ponieważ w transporcie dziecka do Stanów Zjednoczonych nie chce pomóc szpital. Ostatnią deską ratunku dla rodziców może okazać się Europejski Trybunał Praw Człowieka.

prolifeprawodziecko

W Niemczech unieważnia się wszystkie małżeństwa z udziałem nieletnich

W związku z napływem coraz to większej liczby imigrantów do Niemiec, tamtejszy Bundestag przyjął specjalną ustawę, która unieważnia i nie dopuszcza małżeństw osób poniżej 16 roku życia. Wszystkie związki które były zawarte z taką osobą stają się nieważne. Osobami między 16 a 18 rokiem życia zajmie się natomiast sąd. Tylko w wyjątkowych sytuacjach jak np. wtedy, gdy oboje partnerów skończyło 18 lat można uznać związek. Od tej pory także, każdy nieletni imigrant przybywający do Niemiec, a będący w związku małżeńskim, ma zostać rozdzielony ze współmałżonkiem. Taką osobę oddaje się pod opiekę Urzędu ds. Młodzieży. Minister sprawiedliwości mówił "Miejsce dzieci jest w szkole, a nie w urzędzie stanu cywilnego".

imigranciprawo

Pedofile bez paszportów. Australia wprowadza kontrowersyjne zmiany w prawie

Australia jako pierwszy kraj na świecie wprowadza zakaz opuszczania państwa przez pedofilów, na których ciążą wyroki sądowe. O planach rządu poinformowała we wtorek minister spraw zagranicznych Julie Bishop. Podróże zagraniczne zarejestrowanych pedofilów będą odbywać się tylko z wcześniejszym pozwoleniem. Nowe prawo ma znacząco ograniczyć seksturystykę dziecięcą oraz liczbę popełnianych za granicą Australii przestępstw. Minister sprawiedliwości Michael Keenan szacuje, że paszporty zostaną odebrane ok. 20 tys. osób. Najgroźniejsi przestępcy seksualni, aż 3,2 tys. pedofilów, paszportów już nigdy nie odzyskają. Nowe przepisy mają chronić szczególnie dzieci zamieszkujące kraje azjatyckie, których rządy niejednokrotnie apelowały do władz Australii o podjęcie kolejnych inicjatyw mających zahamować seksturystykę.

ograniczeniapedofilówprawookrucieństwowobecdzieci

Zawiesili ją w prawach ucznia i chcieli aresztować za tę bluzkę. Jej historia jest szeroko komentowana w sieci!

Summer uczy się w jednym z amerykańskich liceów w Harrisburgu, w Północnej Karolinie (USA). A raczej uczyła się, bo od kilku dni jest zawieszona w prawach ucznia za złamanie szkolnego dress code'u. Powodem jej zawieszenia jest... zielona bluzka, która lekko odsłaniała ramiona dziewczyny. Mimo że Summer zostały jedynie dwa tygodnie do ukończenia szkoły i to z bardzo dobrą średnią, dyrektorka była dla niej bezwzględna. Gdy spotkała ją tak ubraną na korytarzu, natychmiast kazała jej zasłonić ramiona. Nastolatka zaprotestowała, więc dyrektorka z pomocą szkolnego strażnika odprowadziła ją do pokoju nauczycielskiego. To w nim Summer usłyszała: "Albo się przebierzesz, albo zostaniesz aresztowana". Nastolatka była w szoku, jednak nie przebrała się i właśnie z tego powodu została zawieszona. Summer postanowiła się odwołać. "Przez cztery lata ciężko pracowałam, żeby móc odebrać świadectwo ukończenia szkoły. Do szkół chodzą dilerzy narkotyków, są przestępstwa na tle seksualnym i ci uczniowie dostaną dyplom, a ja ze średnią 4,4 z powodu nagich ramion nie dostąpię tego zaszczytu" - mówi zdruzgotana. Dla innych decyzja dyrektorki również jest niezrozumiana. Na Twitterze użytkownicy piszą: "Ta dziewczyna nie zostanie dopuszczona do egzaminów bo pokazała ramiona? To jakiś nieśmieszny żart", "Chciała ją aresztować? Ta dyrektorka powinna zostać od razu zwolniona z pracy", "Za nagie ramiona? Najważniejsze jest to, że ma dobre oceny. Co z tą dyrektorką jest nie tak?". Trudno się z nimi nie zgodzić. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

szkolnydresscodeprawoszkoła

Pozwał reżysera "Titanica" za przywłaszczenie historii jego życia. Twierdzi, że jest prawdziwym Jackiem

W tym roku słynny "Titanic" w reżyserii Jamesa Camerona skończył 20 lat. Filmu z Leonardem DiCaprio i Kate Winslet nikomu nie trzeba przedstawiać. Niejaki Stephen Cummings postanowił wykorzystać czas, kiedy o produkcji znowu jest głośno i podjąć próbę wyłudzenia od jej twórców zadośćuczynienia. Jak uważa, historia jego życia była inspiracją do napisania scenariusza. Mężczyzna podaje, że jest "prawdziwym" Jackiem Dawsonem. Teraz domaga się wypłacenia odszkodowania w wysokości 300 milionów dolarów oraz 1 proc. tantiem. Biorąc pod uwagę fakt, że Titanic zatonął 105 lat temu, trudno jest uwierzyć to, że DiCaprio odegrał historię życia oskarżyciela. Cummings twierdzi, że sprawa dotyka pary jego krewnych. On tylko "upomina się o swoje". Opowieść trochę nie trzyma się kupy, ale roszczenia mają trafić do sądu... Ciekawe co na to sam Cameron!

titanicprawolegendykina

Zaprosił ją na randkę, a później pozwał w sądzie

Do kuriozalnej sytuacji doszło w Teksasie w USA. Mężczyzna - Brandon Vezmar - zaprosił na randkę poznaną wcześniej w internecie kobietę. Po miłym pierwszym spotkaniu zaprosił ją do kina na film "Strażnicy Galaktyki vol.2". Kobieta nie wydawała się być zainteresowana seansem. Co jakiś czas wyciągała swój telefon i pisała sms-y. Brandon nie wytrzymał i po kolejnym takim razie poprosił, żeby wyszła na korytarz i tam spokojnie odpisała na wiadomość. Kobieta posłuchała mężczyzny, jednak nie powróciła już do sali kinowej. Rozżalony i zły Vezmar postanowił całą sprawę zgłosić do sądu, oczekując, że kobieta zwróci mu należne pieniądze za bilet. Kwota to 17,31 dolara. Kobieta nie pozostaje dłużna. Również postanowiła złożyć pozew do sądu, ponieważ mężczyzna, jak twierdzi, utrzymuje kontakty z jej młodszą siostrą. Szaleńcza sprawa!

randkaprawo

2 tys. euro za mieszkanie we Włoszech. Burmistrz dementuje nieprawdziwe infomacje

Czy chcielibyście zamieszkać w ciepłej Italii? Niedawno w mediach zrobiło się głośno o pomyśle jednego z burmistrzów małego miasteczka w Ligurii. Miejscowość z każdym miesiącem się wyludnia. Obecnie mieszka tam około 394 mieszkańców. Burmistrz już od jakiegoś czasu nagłaśnia sprawę, aby przyciągnąć tu nowych mieszkańców. Rzekomo każdy, kto się tam przeprowadzi, dostałby 2 tysiące euro. Niestety nie była to prawdziwa wiadomość podana w mediach, ale obiegła ona cały świat. Do burmistrza zgłosiło się około 17 tysięcy ludzi z różnych miejsc globu. Jak tłumaczy zamieszanie burmistrz? Faktycznie zaproponował około 3 lat temu mieszkania za 50 euro dla nowych mieszkańców. Skierowane było tylko do Włochów. Domy i mieszkania zostały już dawno udostępnione sześciu rodzinom, które zgłosiły się do miasta. Burmistrz chce aby liczba ludności wzrosła do około 410 osób. Zaproponował też władzom Ligurii stworzenie specjalnego funduszu, który zwracałby pewne koszta życia i mieszkania dla osób chcących wykupić w miasteczku dom. Nikt jednak na razie nie dostanie 2 tys. euro.

miastoprawomieszkanie

Kólowa za kółkiem! Jedyna osoba w Wielkiej Brytanii, która może prowadzić bez prawa jazdy

Monarchini Wielkiej Brytanii królowa Elżbieta została przyłapana podczas prowadzenia samochodu. Za kierownicą usiadła zaraz po wyjściu z kościoła. Elżbieta słynie z tego, że lubi prowadzić samochody. Nauczyła się tego podczas pobytu w Women's Auxillary Territorial Service w trakcie II wojny światowej. Co ciekawe jest ona jedyną osobą w Wielkiej Brytanii, która może prowadzić auto bez wcześniejszego posiadania prawa jazdy! Królowa przejeżdżała przez Windsor Park. Dodajmy, że monarchini ma 91 lat, a za kółkiem radzi sobie bardzo dobrze!

transportkrólowaprawo

W Argentynie zatrzymano zakonnicę, która miała pomagać księżom pedofilom

Kosaka Kumiko, która urodziła się w Japonii, a do Argentyny przybyła wraz z rodziną w 1977 roku została zatrzymana przez policję. Kobieta wstąpiła w 2000 roku do zakonu i pracowała w licznych kościelnych instytucjach. Od 2004 roku pracowała w ośrodku dla dzieci głuchoniemych i niesłyszących. Zakonnica była osobą bardzo przyjazną i godną zaufania - tak twierdzili niektóre osoby, z grona siostry. Jednak na światło dzienne zaczęły wypływać różne afery związane z molestowaniem i pedofilią wśród księży pracujących w ośrodku. W zeszłym roku aresztowano dwóch księży: 82-letniego Nicola Corradi i 56-letniego Horacio Corbacho. Obaj mięli molestować około 20 dzieci w wieku 10-12 lat. Jedna z ofiar molestowania wyznała również, że ze sprawą powiązana jest właśnie siostra Kumiko, która według ofiary miała zakładać dzieciom pieluszki i tamować powstające w wyniku stosunku krwotoki. Zakonnica miała też bić dzieci - te, które się stawiały zostawiała w spokoju, te bardziej posłuszne wybierane były przez nią jako ofiary dla księży pedofilii. Kobieta przez dłuższy czas ukrywała się przed policją, jednak w zeszłym tygodniu jak podaje TVN24 zgłosiła się sama w ręce policji. Wciąż nie przyznaje się do stawianych jej zarzutów twierdząc, że są to specjalne oszczerstwa.

kościółprawopedofilia

Spanikowany złodziej w Nowym Orleanie. Policja wciąż poszukuje mężczyzny

Policja w Nowym Orleanie poszukuje złodzieja, który włamał się do jednego ze sklepów odzieżowych. Rabuś, kiedy znajdował się w środku myślał, że nikt i nic go nie zaskoczy. Jednak w pewnym momencie w sklepie włączył się alarm. Mężczyzna próbował wydostać się po linie po której prawdopodobnie wcześniej do sklepu wszedł. Jednak nie było to proste zadanie. Próbował pod sufit dostać się poprzez wspinanie na półki z artykułami - to również nie przyniosło efektu. Spanikowany wybiegł za ściankę lecz i stamtąd nie było wyjścia. Na filmiku widzimy frustrację bohatera. Na końcu podjął raz jeszcze próbę wspięcia się po linie na górę sufitu, a stamtąd zapewne jakimś przejściem dalej do wyjścia. Kiedy wydawało się, że cała akcja przebiegła pomyślnie...spadł na podłogę sklepu. Ostatecznie złodziej wydostał się tylnymi drzwiami, które nie sprawiły mu problemów. Ciekawe czy po tym zdarzeniu będzie chciał jeszcze okradać sklepy.

prawozłodziejmonitoring

Zakaz jedzenia psów i kotów na Tajwanie. Pierwszy taki w całej Azji

Tajwan jako pierwszy kraj w Azji zakazał jedzenia psów i kotów. Tamtejszy parlament znowelizował ustawę zabraniającą konsumpcji oraz sprzedaży mięsa tych zwierząt. Od 15 lat handel psim i kocim mięsem jest nielegalny. Teraz również jego spożywanie będzie karane. Rząd podwoił także wymiar kary za znęcanie się nad zwierzętami. Nieprzestrzeganie prawa grozi dwoma latami pozbawienia wolności i grzywną w wysokości 2 mln dolarów tajwańskich (265 tys. zł). Co ciekawe, władze będą mogły również upublicznić nazwiska i wizerunki osób, które złamią zakaz. Psina szczególnie popularna nadal jest w Chinach, gdzie wierzy się, że mięso to jest afrodyzjakiem. Chińczycy trzymają zwierzęta w domu i karmią smakołykami, by później z bestialski sposób je zabić. Podobno najsmaczniejsze jest dobrze obite mięso - psy morduje się tam drewnianymi pałkami, czekając, aż się wykrwawią. Zmiany w prawie idą jednak w dobrym kierunku. Miejmy nadzieję, że w ślad za Tajwanem pójdą także inne azjatyckie kraje.

okrucieństwowobeczwierzątprawojedzenie

Molestowanie zapachowe? Wyrok za kuchenne zapachy

Po raz pierwszy w historii we Włoskim sądzie prowadzono taką sprawę. Chodzi o "molestowanie zapachem" sąsiadów. Mieszkańcy bloku w miejscowości Monfalcone na północy Włoch, postanowili wytoczyć sprawę sądową swoim sąsiadom, którzy zajmowali mieszkanie na parterze budynku. Chodziło o to, że zbyt często z ich mieszkania wyłaniał się zapach smażonego tłuszczu, dymu i bardzo ostrych przypraw. Przeszkadzało to innym lokatorom. Małżeństwo miało nie tylko powodować nękanie zapachem, ale także głośnymi dźwiękami trwającymi podczas gotowania. Sąd Najwyższy zajmujący się sprawą, orzekł po latach sporów, że można wydać wyrok skazujący w sprawie dokuczliwych zapachów wobec osób gotujących we własnej kuchni. Wcześniej takie sprawy dotyczyły fabryk i zakładów produkcyjnych zatruwających powietrze. Lokatorzy dostali karę grzywny. Nie zapłacą jej jednak, ponieważ sprawa została uznana za przedawnioną. Nie zmienia to faktu, że to pierwsza tego typu sytuacja, gdzie w prawie zapadł wyrok w sprawie" molestowania zapachowego".

kuchniaprawo