Ukradł z baru 30 kurczaków, a potem je zjadł. Grozi mu 10 lat więzienia!

W sierpniu ubiegłego roku doszło w Kłodzku do dość nietypowego włamania, którego ofiarą padł jeden z miejscowych lokali gastronomicznych. Pod osłoną nocy złodziej wybił szybę w barze, a następnie ukradł codziennie serwowane tam smakołyki - kurczaki, sosy oraz napoje. "Łasuch" nie zadowolił się jednak kilkoma sztukami mięsa. Jego łupem padło aż 30 kurczaków! Właściciele lokalu ponieśli straty w wysokości 1800 złotych. Policjantom prawie pół roku zajęło ustalenie tożsamości złodzieja z "dużym apetytem". Okazał się nim 51-letni mieszkaniec Kłodzka, który przyznał się do dokonania kradzieży i... skonsumowania całego łupu. Kara go nie ominie. Jak donoszą tamtejsze serwisy, za kradzież z włamaniem grozi mu 10 lat pozbawienia wolności.

więzieniezazjedzonekurczakiprawokradzież

Doda oszukana przez fikcyjną zbiórkę pieniędzy na rodzinę Mackiewicza!

Dorota Rabczewska, bardziej znana jako Doda, postanowiła wpłacić pewną kwotę pieniędzy na zbiórkę, którą rzekomo miała organizować Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki. Cały dochód miał iść do rodziny Tomasza Mackiewicza, który nie został uratowany ze szczytu Nanga Parbat. Wszystko okazało się jednak oszustwem, a sama piosenkarka w dość ostrych słowach podsumowała cały proceder. "Co za ku*****o, sama się nabrałam" - według serwisu Plotek.pl tak brzmiał wpis na oficjalnym Facebooku wokalistki, który został później skasowany. Sama Fundacja, pod którą podszywali się oszuści, wystosowała oświadczenie, w którym pisze: "Informujemy, że w chwili obecnej Fundacja nie prowadzi takiej zbiórki. Prosimy o ostrożność". Mamy nadzieję, że fałszerstwa zostaną wyłapane jak najszybciej, a pomyłki, takie jak Pani Doroty, nie będą musiały mieć miejsca.

dodaoszukanaprawonangaparbat

Bloger udostępnił specjalnie zdjęcie swojej karty! Po 5 minutach został okradziony

Znany bloger, Maciej Budzich, postanowił przeprowadził ciekawy eksperyment. Zrobił zdjęcie przodu i tyłu swojej karty kredytowej, a później umieścił je na swoim Twitterze, Instagramie i Facebook'u. Chciał sprawdzić, po jakim czasie zostanie okradziony. Całe zdarzenie uwiecznił w swoim filmiku na Youtubie. Jak wielkie musiało być jego zaskoczenie, gdy już po 5 minutach z jego konta zniknęło 146 złotych! Jednocześnie bloger dostawał ciągle na swój telefon informacje o nieudanych transakcjach z różnych sklepów. Pochwalamy takie akcje, a jednocześnie mamy nadzieję, że uświadomi to użytkowników social mediów, z jak dużym zagrożeniem trzeba się liczyć.

blogerprzeprowadzaeksperymentTechnologieprawo

Doniósł policji na własnego syna. W telefonie 17-latka znalazł "obrzydliwe" zdjęcia

Amerykanin Paul Spensberger postanowił natychmiastowo wezwać policję po tym, co zobaczył w telefonie syna. Niepokojące treści, w jakie posiadanie wszedł 17-letni Andrew, były "obrzydliwe" - wspomina mężczyzna. "To była piekielnie trudna decyzja" - mówi o doniesieniu służbom na własne dziecko. Ojciec skonfiskował telefon 17-latka w ramach kary za nieodpowiednie zachowanie. Przy okazji zdecydował się też na przejrzenie jego zawartości. Przeżył wstrząs, kiedy w galerii zdjęć zobaczył fotografie nagiego 2-latka. Jak się później okazało, Andrew zdjął śpiącemu dziecku pieluszkę i zrobił zdjęcia, które miał sprzedać koledze ze szkoły. Pedofil, jak twierdzi 17-latek, zaoferował mu w zamian 350 dolarów. Dziecko, które padło ofiarą wstrząsającego zachowania nastolatka, jest spokrewnione z jego dziewczyną. Chłopakowi grozi kara 4 lat pozbawienia wolności. Jak donosi ojciec, z 17-latkiem już wcześniej miał problemy wychowawcze. Andrew wymagał specjalnego traktowania w szkole i dopuścił się kilku drobnych kradzieży.

oddałsynawręcepolicjipraworodzina

Skandaliczne słowa polityka PiS! Sąd uznał je za manifestację polityczną i uniewinnił

Przez decyzję prokuratora w sieci zawrzało. Radny PiS, Karol Wyszyński, został oskarżony za swoje wypowiedzi o partii opozycyjnej. Na swoim Twitterze napisał: "Zgadzam się z tym. Potrzebna reakcja. Dostawić szubienicę i powiesić całe PO". Te słowa dotyczyły demonstracji ONR w Katowicach, gdzie uczestnicy powiesili portrety polityków Platformy Obywatelskiej na wzór szubienicy. Z jeszcze większym oburzeniem musi zmagać się jednak sąd, który wydał w tej sprawie wyrok. Uznano, że Karol Wyszyński nie obraził nikogo personalnie, a cały post to zwykła manifestacja poglądów politycznych. A co Wy o tym myślicie? Powinien zostać ukarany?

dziwnadecyzjaprokuraturyprawokontrowersje

Prezydent zadecydował - kobiety nie mają prawa do alkoholu. "Mogłyby się uzależnić"

Maithripala Sirisena, prezydent Sri Lanki, odrzucił nowelizację prawa, które zabrania kobietom kupna alkoholu. Mieszkanki tego kraju nie mogą również sprzedawać napojów wysokoprocentowych, co uniemożliwia im m.in. pracę w barach. Dyskryminujące kobiety prawo obowiązuje na Sri Lance od 1955 roku. Sirisena tłumaczy, że zakaz ten funkcjonuje z powodu dbałości o rodziny. Gdyby kobiety miały możliwość zakupu alkoholu, wiele z nich uzależniłoby się, co mogłoby destrukcyjnie wpłynąć na podstawowe formy życia społecznego - uważają również buddyjscy mnisi, którzy sprzeciwili się decyzji rządu o nowelizacji restrykcyjnego prawa. Według Światowej Organizacji Zdrowia 80 proc. obywatelek Sri Lanki nigdy nie piło alkoholu (badania z 2014 roku).

alkoholniedlakobietprawodyskryminacja

Google zmaga się z... masowymi kradzieżami rowerów! Znamy powód

Jedna z siedzib giganta technologicznego, Google, mieści się w Mountain View. To właśnie tam dochodzi do bardzo dziwnych incydentów. Firma użycza swoim pracownikom specjalnych rowerów, aby mogli swobodniej przemieszczać się po terenie korporacji. Problem w tym, że z tej usługi korzystają również mieszkańcy miasta, którzy nie są związani zawodowo z obiektem. Powód? Społeczność uważa, że busy, którymi zatrudnieni dojeżdżają do biura, wywołuje paraliże i ogromne korki. Ludzie z Google'a zajmują się opracowaniem aplikacji, która byłaby wymagana do odblokowania roweru. Lepiej, żeby rozwiązali sprawę jak najszybciej, ponieważ według szacunków, tygodniowo znika od 100 do 250 pojazdów. Dadzą radę?

masowekradzieżerowerówTechnologieprawo

Patryk Vega bierze udział w akcji... promującej pracę w policji!

Patryk Vega, twórca takich filmów jak "Pitbull" czy "Botoks", został poproszony o współpracę przy spocie... promującym pracę w policji. Internauci wyśmiewają akcje, a najczęstszym zarzutem jest to, że reżyser w swoich filmach nie pokazuje stróżów prawa w dobrym świetle. Poza tym, jak zauważa portal natemat.pl, Vega przyznaje się do współpracy z gangami. Na pewno wielu z Was widziało zwiastun "Kobiet Mafii", gdzie na samym początku dostajemy informację, że film został napisany z udziałem gangu mokotowskiego. A Wy co o tym myślicie? Czy spot zachowuje wiarygodność? Dajcie znać!

Vegapromujepracewpolicjiprawokontrowersje

Afera we wrocławskiej policji. Pijany, bez butów i w dodatku w krzakach!

Zadaniem policjanta jest służyć społeczeństwu, dbać o porządek publiczny i przede wszystkim... przestrzegać prawa. Jednak jak głosi stare powiedzenie, od każdej reguły jest wyjątek. Zbigniew Raczak, komendant wrocławskiej policji, około północy został znaleziony przez Patrol Służb Ochrony Kolei w krzakach pod sklepem Lidl. Miał rozciętą głowę, nie miał butów na nogach i na domiar złego był pod wpływem alkoholu. Dodatkowo, według ustaleń RMF FM, buty nie były jedynym brakującym elementem garderoby komendanta, tamtego wieczora. Świadkowie twierdzą, że zanim mężczyzna został znaleziony, chadzał środkiem ulicy. Został przewieziony karetką do szpitala, gdzie go opatrzono i zwolniono do domu. Podobno uczestniczył w mocno zakrapianym alkoholem spotkaniu wraz z innymi wysoko postawionymi oficerami policji. Komendant Główny, zarządził przeprowadzenie kontroli, która ma wyjaśnić wszelkie okoliczności zdarzenia. Zapowiedziano odwołanie Raczaka ze stanowiska.

wpadkapolicjantaprawokontrowersje

Inspekcje czystości białą chusteczką, opuszczona deska klozetowa... Absurdalna umowa najmu zszokowała nawet prawników!

Kiedy ktoś podsuwa nam pod nos plik papierów drobnym maczkiem, najczęściej pod presją czasu, bez zastanowienia, podpisujemy je, dopiero później żałując podjętej decyzji. Przypadek internauty, który przed kilkoma dniami postanowił poszukać pomocy na forum prawnym (drugi link poniżej), po raz kolejny udowadnia, że przed podpisaniem jakichkolwiek dokumentów powinniśmy poświęcić kilkanaście minut (one w zupełności wystarczą) na ich lekturę. Mężczyzna podpisał umowę najmu mieszkania, której zapisy mogłyby stać się "hitem" na fanpage'ach poświęconych absurdom rodzimego rynku nieruchomości. Zgodnie z umową, wraz z żoną muszą regularnie wykonywać "duże" porządki, które obejmują mycie okien i uprzątnięcie każdego kąta mieszkania, czego efekty zostają później poddane wnikliwej ocenie przez właściciela. Do sprawdzania, czy gdzieś nie zalega kurz, używa on... białej chusteczki higienicznej! Nie, to nie opis jednego z odcinków "Perfekcyjnej Pani Domu", a niestety samo życie."Test czystości" niemal nigdy nie zostaje zdany! Za jego oblanie przewidziane są kary finansowe... Ale to nie wszystko! Na zdjęciach, które znajdziecie w pierwszym poniższym linku, zobaczycie inne warunki nieszczęsnej umowy. Zakaz podłączania do internetu lub komputera telewizora pokojowego, zakaz rejestrowania spotkań z właścicielem, odpowiedzialność zbiorowa w przypadku rozwiązania umowy, prawo do oceny, z czyjej winy powstały usterki - to kolejne niedorzeczne zapisy, wątpliwe prawnie. Właściciel sporządził również listę czynności, które wynajmujący muszą wykonać przed opuszczeniem mieszkania. Wśród nich opuszczona deska klozetowa, odpowiednie ułożenie klamek w zamkniętych oknach i rozwieszenie wilgotnych ściereczek oraz ręczników. Prawniczka, do której udał się internauta, przyznała, że nigdy nie widziała podobnej umowy. Na forum prawniczym można przeczytać podobne wypowiedzi. Więcej o sprawie znajdziecie w materiałach powiązanych. Wniosek jest jeden - bądźmy uważani i czytajmy dokumenty!

absurdalnaumowanajmuprawomieszkanie

GTA w Nowej Hucie? [VIDEO]

W niedziele rano, na krakowskiej Nowej Hucie, kierowca urządził sobie rajd na wzór popularnej gry GTA. Kierowca uszkodził 17 samochodów. Możliwe, że był pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Mężczyzna jest obecnie poszukiwany przez policję, która podobno już wie kto jest sprawcą. Różne źródła podają, że jest to 20-letni student, który przyjeżdżał do Krakowa tylko w celach edukacyjnych; nie mieszkał tutaj. Młody kierowca białego samochodu, próbując wyjechać z parkingu, cyklicznie uderzał w inne zaparkowane pojazdy. Na samym parkingu, zdemolował 5 aut. Zniszczył również szlaban salonu samochodowego. Uchwyciła to kamera. W rejonie, pozbawionym monitoringu, poszukiwany dokonywał kolejnych szkód. Niektóre pojazdy są bardzo poważnie zniszczone. Po całym zdarzeniu, mężczyzna wysiadł ze swojego wozu i uciekł na piechotę. Trwa ustalanie poszkodowanych. Gdy mężczyzna zostanie pojmany, usłyszy zarzuty uszkodzenia samochodów oraz prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu lub narkotyków.

GTAnaNowejHucieWypadekSamochodowyprawo

Wymienił skradzione naklejki na "świeżaki”! Teraz grozi mu nawet 5 lat pozbawienia wolności!

Do niecodziennej sytuacji doszło w jednym z łódzkich supermarketów. 68-latek wykorzystał nieuwagę ekspedientki i ukradł prawie 2 tysiące naklejek, które kolejno wymienił na popularne "świeżaki". Jego radość z łupu w postaci 23 maskotek nie trwała jednak zbyt długo. Policjanci zatrzymali złodzieja, gdy ten robił zakupy w tym samym sklepie. Mężczyźnie postawiono zarzut dokonania kradzieży, za co polskie prawo karne przewiduje pozbawienie wolności nawet do 5 lat. Z pewnością wiadomość o tym, że musi zwrócić do sklepu wszystkie skradzione pluszaki także była dla niego bolesna.

kradzieżnaklejeknaświeżakiprawoBiedronka

Imigrant w stroju pielęgniarki próbował zgwałcić kobietę na oddziale położniczym

Jak podają włoskie media, m.in. La Repubblica czy agencja ANSA, w szpitalu Sant’Eugenio w Rzymie doszło do skandalicznego zachowania. 31 grudnia tamtejsza policja otrzymywała wezwanie o 38-letnim Somalijczyku, który próbował zgwałcić kobietę na oddziale położniczym. Mężczyzna najpierw ukradł zielony strój pielęgniarki, by następnie wkraść się na salę porodową, gdzie przebywała kobieta w ciąży. 43-latka relacjonuje, że imigrant zaczął dotykać jej nóg i masturbować się. Pacjentka szpitala zaczęła krzyczeć, alarmując personel medyczny, który zatrzymał Somalijczyka i wezwał policję. Spytany o powód swojego zachowania, powiedział jedynie: "Tylko Bóg wie, dlaczego to zrobiłem". Za próbę gwałtu, przemoc seksualną i kradzież 38-latek odpowie przed sądem 10 stycznia. Wcześniej zostanie poddany badaniu psychiatrycznemu.

próbagwałtunaciężarnejprawoprzemoc

Trafił do szpitala z trzema widelcami... w penisie. Ukarały go prostytutki

44-latek z Podkarpacia przekonał się na własnej skórze, co znaczy bolesny zatarg z prostytutkami. Mężczyzna trafił do szpitala po tym, jak kobiety wbiły w jego penisa... trzy widelce. Do zdarzenia miało dojść 23 grudnia. Na Komendę Miejskiej Policji w Rzeszowie sprawa trafiła 4 dni później. W okresie świąt Bożego Narodzenia okolicznościami niecodziennej sytuacji zajmowali się funkcjonariusze z Przeworska. Poszkodowany z Krasnego umówił się z "paniami lekkich obyczajów", by z ich pomocą zapomnieć o samotności towarzyszącej życiu kawalerskiemu. Mężczyzna zapłacił za usługę z góry, ale, według nieoficjalnych źródeł, "nie stanął na wysokości zadania" i zażądał zwrotu pieniędzy. Pracownice domu publicznego nie zgodziły się, tłumacząc, że w ich branży panują rygorystyczne zasady. Doszło między nimi do kłótni, podczas której kobiety skrępowały 44-latka i wbiły w jego przyrodzenie trzy rączki plastikowych widelców. Roszczeniowy klient wrócił do domu, a z udaniem się do szpitala zwlekał aż dwa dni. Kiedy w końcu ból okazał się silniejszy od wstydu, mężczyznę od razu operowano. Za bezpośrednie narażenie życia lub spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu prostytutkom grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności.

3widelcewpenisiezdrowieprawo

33-latka została brutalnie zgwałcona gałęzią. Zmarła po 2 latach pobytu w szpitalu

33-letnia Anna Barmina została zaatakowana nożem, wciągnięta w krzaki i zgwałcona. Po traumatycznym przeżyciu, wskutek poważnych obrażeń wewnętrznych, trafiła do szpitala i już nigdy się nie odezwała. Od tamtej chwili minęły dwa lata. 33-latka niedawno zmarła. Była ofiarą mężczyzny, który w ciągu tygodnia zgwałcił cztery kobiety. Oprawca wyznał, że nie żałuje tego, co zrobił. Do tragicznych zdarzeń doszło w 2015 roku, kiedy 33-letnia mieszkanka Rosji została zaatakowana przez nieznajomego. Mężczyzna groził jej nożem, bił i zaciągnął w zarośla. Tam brutalnie zgwałcił ją gałęzią. Barmina trafiła do szpitala dzięki ingerencji przypadkowego przychodnia, który wezwał pomoc. Z ciężkimi obrażeniami organów wewnętrznych zapadła w śpiączkę i schudła 30 kg. Po upływie roku kobietę wybudzili lekarze, ale już do końca życia nie wypowiedziała ani słowa. Zmarła niedługo po świętach Bożego Narodzenia. Do napaści doszło zaledwie tydzień po tym, jak jej oprawca, Gizar Ziyangareev, opuścił zakład karny za przestępstwa seksualne, m.in. na nieletniej. Sąd wydał najwyższy wyrok, jaki do tej pory usłyszał gwałciciel - 23 lata pozbawienia wolności. Rodzina kobiety domagała się kary śmierci.

brutalnyatakna33latceprawoprzemoc

Youtuber obraził gangstera i... przypłacił to życiem!

Znany meksykański Youtuber, tworzący pod pseudonimem El Pirata de Culiacan, postanowił narazić się jednemu z najgroźniejszych gangsterów w swojej okolicy. Podczas transmisji na żywo na instagramie publicznie obraził "El Mencho". Delikatnie mówiąc, powiedział, że przestępca może mu zrobić co najwyżej... fellatio. Kilka dni później internetowy celebryta udał się do lokalu, aby coś zjeść. Do knajpy wparowało kilku zamaskowanych mężczyzn, którzy oddali w jego kierunku mnóstwo strzałów. Policja wciąż prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Zamieszczone nagranie prezentuje moment, w którym chłopak wypowiada obelgę adresowaną do lidera gangu narkotykowego.

youtuberzabityprzezgangsteraprawokontrowersje

Misiewicz bez prawa jazdy! Wiemy, co zrobił

Kilka dni temu Bartłomiej Misiewicz stracił prawo jazdy. Jak podaje tvn24.pl, powodem zatrzymania dokumentu było przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h. Były rzecznik MON został również ukarany dziesięcioma punktami karnymi oraz mandatem w wysokości 500 złotych. Niedługo ma odbyć się rozprawa sądowa, podczas której prokuratura stwierdzi, czy całkowicie pozbawić Misiewicza uprawnień do prowadzenia pojazdów. Co Wy o tym myślicie? Czy słynny polityk powinien zostać surowo ukarany za brawurę? Dajcie znać!

Misiewiczbezprawajazdypolskaprawo

Barcelonie grozi ogromna kara! Zakaz transferowy?

Zarząd Atletico Madryt złożył oficjalną skargę do FIFY, dotyczącą FC Barcelony. Sprawa dotyczy rozpoczęcia negocjacji z Antoine'em Griezmannem, jednak bez prawnej zgody klubu. Międzynarodowa federacja chce sprawdzić, czy klub z Katalonii złamał zasady regulaminu. Jeśli tak, oznaczałoby to bardzo wysoką grzywnę lub zakaz transferowy. W 2014 roku podobna sytuacja miała miejsce, również z udziałem Barcelony. Skończyło się to karą na rok, polegając na braku możliwości pozyskiwania nowych graczy. Myślicie, że tym razem skończy się gorzej? Dajcie znać, co myślicie!

karadlabarcelonyprawosport

Mają "alergię na współczesność", więc zamieszkali w domu z błota. Czeka ich eksmisja

46-letnia Kate Burrows wraz z o 2 lata młodszym od siebie mężem Alanem zamieszkali w błotnej chacie, ponieważ, jak twierdzą, mają "alergię na współczesność". Do zbudowania szałasu, oprócz błota, użyli torfu, patyków, słomy i zaprawy wapiennej. Postawienie "hobbitowego pałacu" zajęło im 6 tygodni. Ich wspólne gniazdko mieści się nieopodal Chulmleigh (Anglia). Władze uznały jednak, że para nielegalnie zamieszkuje dystrykt North Devon i zdecydowały o jej przymusowym przeniesieniu do hotelu. Małżeństwo odmawia "wyprowadzki" i przekonuje, że w swojej chacie czuje się najbardziej komfortowo. Kate i Alan wynieśli się z miasta w 2015 roku, ponieważ przebywanie w cywilizacji "wywołuje" u nich objawy grypopodobne. Na XXI szczególnie wrażliwa zdaje się być 46-latka, która skarży się na "uczulenie" wywoływane wodą, elektrycznością, Wi-Fi, a nawet farbą pokrywającą ściany mieszkań. Myśl o powrocie do miasta przeraża ją. Twierdzi, że pobyt w hotelu "przykuje ją do łóżka". Małżeństwo pragnące jedynie żyć w zgodzie z naturą nie wyobraża sobie opuszczenia błotnej konstrukcji ani zwierząt, które hoduje - kur, kóz i gęsi. Brytyjskie władze są jednak niegięte. Parę czeka przymusowa eksmisja.

domzbłotaipatykówzdrowieprawo

Podawali dziecku antydepresanty, bo płakało. Niemowlę zmarło

W poniedziałek przed sądem stanęli rodzice, którzy 13-miesięcznej córce podawali leki dla depresję, aby dziecko uspokoić i uśpić. Nieodpowiedzialne praktyki pary doprowadziły ostatecznie do śmierci małej Maëlyne. 27-letnia Delphine Niepceron oraz 43-letni Cyrille Le Got tłumaczyli lekarzom, że dziecko zapadło w śpiączkę, ponieważ napiło się wina pozostawionego przez jednego z gości, którzy odwiedzali ich dom. Akcja serca uległa zatrzymaniu i mimo że rodzice jak najszybciej udali się do szpitala, niemowlęciu nie dało się pomóc. Sekcja zwłok wykazała, że we krwi dziewczynki znajdowała się toksyczna dawka antydepresantów przypisywanych dorosłym. W jej organizmie nie wykryto alkoholu. Francuska policja zabezpieczyła także butelki z mlekiem Maëlyne oraz jej o dwa lata starszej siostry. W obydwu odkryto ślady tego samego leku. Od śmierci dziecka minęło 2,5 roku. Para dopiero 11 grudnia 2017 stanęła przed sądem w Le Mans. Oskarżonym o podawanie niebezpiecznych substancji, które doprowadziły do śmierci, ale bez intencji zabicia dzieci, grozi do 20 lat pozbawienia wolności.

antydepresantyniemowlęciuprawookrucieństwowobecdzieci