Ciągnęli psa za samochodem. Sprawa trafiła do sądu - Huba.news

W sobotę w Kuznocinie Górnym na Mazowszu podróżująca samochodem kobieta zauważyła przed sobą niepokojącą sytuacje. Jadący przed nią samochód miał doczepioną przyczepkę. Znajdowała się w niej dziura. Za przyczepką zaś, widać było psa na smyczy. Zwierze było przywiązane do samochodu. Kobieta jak najszybciej dogoniła pojazd właścicieli zwierzęcia. Byli bardzo zdziwieni sytuacją. Mówili, że pies zamknięty był w przyczepie i prawdopodobnie sam próbował z niej uciec. Dodajmy, że temperatura w niej wynosiła ponad 30 stopni. Zwierzę najprawdopodobniej ratowało swoje życie. Później było ciągnięte przez prawie 6 km drogą za pojazdem. Jego stan był bardzo zły. Pies był ledwo żywy. Właściciel obiecał zawieźć go do weterynarza.Kobieta rejestrująca całą sytuację zawiadomiła o sprawie policję oraz Fundację Zielony Pies. Kiedy Fundacja zgłosiła się do mężczyzny, okazało się, że pies zniknął. Właściciel przekonuje, że uciekł. Zwierzę było jednak w takim stanie, że ciężko byłoby mu się gdziekolwiek ruszyć. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie. Będzie rozpatrywana pod względem znęcania się nad zwierzęciem.