W Korei z psiej farmy uratowano 150 psów. Miały wylądować w zupie!

Pisaliśmy już o trwającym w czerwcu festiwalu w Chinach, podczas którego zjada się przygotowane mięso z psa. Okazuje się, że takie rytuały w państwach azjatyckich to coś bardzo powszechnego. W Korei Południowej podczas najgorętszych dni lata czyli Bok-nal, przyrządza się specjalną zupę z psa! Ma ona pobudzać krew i zwiększać wytrzymałość u ludzi. W Korei istnieje wiele farm, które hodują psy właśnie do tego celu. Psy rażone są prądem, a następnie zabijane. Niedawno we wsi Yesan organizacja Humane Society International uratowała blisko 150 psów! Wszystko dzięki temu, że właściciel postanowił przerzucić się na inne uprawy i zgłosił się z pomocą zamknięcia swojej farmy. Psy zostały przewiezione do schronisk w USA. Piętnaście małych szczeniąt natomiast było za młodych na daleką podróż samolotem, pozostali więc z zastępczymi matkami do czasu, kiedy będą mogli już podróżować do Stanów. Psy były hodowane w małych klatkach, wiele z nich miało duże obrażenia ciała i głębokie rany. Jedna z osób, która brała udział przy uwalnianiu psów, opowiadała o momencie, kiedy otworzyła klatkę z młodym szczeniakiem. Ten wpadł wprost w jej ramiona, ciesząc się wyczekiwaną wolnością. W całej Korei rocznie hoduje się 2,5 mln psów, które mają służyć potem za pokarm ludzi. Sprzeciw wobec handlu mięsem tych zwierząt rośnie zarówno wśród obywateli koreańskich, jak i polityków. Niedawno nowo wybrany prezydent Moon Jae-in przygarną psa o imieniu Tory, który został uratowany z jednej hodowli. Mnóstwo młodych ludzi jest przeciwnych kultywowaniu tradycji jedzenia psów.

okrucieństwowobeczwierzątpsyprawazwierząt

AnimaNaturalis i PETA protestują przeciwko okrucieństwu wobec byków

W Pampelunie w północnej Hiszpanii zebrali się obrońcy praw zwierząt, którzy strajkowali wobec odbywającej się w mieście co roku gonitwie byków. Jest to święto ku czci patrona miasta świętego Fermina, podczas którego tłum ludzi ucieka przed pędzącymi i na dobrą sprawę wystraszonymi tym co się dzieje bykami. W proteście brali udział zwolennicy PETA oraz AnmaNaturalis. Ubrani byli tylko w czarne bokserki. Zarówno kobiety jak i mężczyźni nie mieli górnej części ubrań, którą zdjęli na początku strajku. Na klatce piersiowej wypisane były słowa sprzeciwiające się torturze zwierząt. Ludzie na głowy założyli również sztuczne rogi, nawiązujące do byków. Aby jeszcze bardziej zwrócić uwagę na problem wyrzucili w górę czerwony proszek symbolizujący krew, który spadając osiadał na ciałach protestujących. Dyrektor AnimaNaturalis w Hiszpanii, Aida Gascon skrytykował starą tradycję, mówiąc, że podczas corocznego święta zginie tu około 50 zwierząt. W swoim oświadczeniu wzywał wszystkich "do odwagi, sprawiedliwości, solidarności i empatii".

PETAkampaniaPETAprawazwierząt

Ptasi patrol. Kaczki w Krakowie eskortowane przez policję

W Krakowie w środę rano straż miejska dostała nietypowe zgłoszenie. Tuż przy Rondzie Grzegórzeckim przechodnie zobaczyli zagubioną kaczą rodzinę. Zwierzęta wystraszone nie mogły znaleźć drogi powrotnej do swojego gniazda. Kaczki prawdopodobnie przyszły tam z okolic Wisły, która płynie w niedalekiej odległości od Ronda. Dodatkowo poruszanie zwierzętom utrudniały jeżdżące ulicami samochody. Po przyjeździe na miejsce, razem z grupą przechodniów strażnicy miejscy eskortowali kaczą rodzinę aż do brzegu Wisły, gdzie bezpieczne mogły wrócić do rzeki i płynąć dalej.

zwierzętaKrakówprawazwierząt

Niecodzienny gość. Niedźwiedź próbował dostać się do domu

Do groźnej sytuacji doszło w miasteczku Avon w Stanach Zjednoczonych. Do jednego z domów znajdujących się blisko lasu, próbował wejść niedźwiedź. Mieszkająca w budynku kobieta zawiadomiła swojego sąsiada, aby przybył jej z pomocą. Zwierzę najpierw podeszło do okna kuchennego, prawdopodobnie zwabione zapachami. Później, kiedy niedźwiedź nie mógł dostać się do środka przeszedł do drzwi w salonie. Tam stał na tarasie i próbował je otworzyć. Sąsiad kobiety zawiadomił o zdarzeniu policję. Niedźwiedź nie bał się żadnych hałasów ani krzyków. Zwierze było oznakowane specjalną metką przez leśników (numer 16) . Miała ona pomóc w identyfikacji zwierząt i ich zachowań. 16 nigdy nie wykazywał agresywnego zachowania i nie sprawiał problemów. Trzeba przyznać, że niedźwiedź był bardzo fotogeniczny, a na zdjęciach, pomimo groźnej sytuacji wyglądał uroczo.

zwierzętaprawazwierzątsocialmedia

Ciągnęli psa za samochodem. Sprawa trafiła do sądu

W sobotę w Kuznocinie Górnym na Mazowszu podróżująca samochodem kobieta zauważyła przed sobą niepokojącą sytuacje. Jadący przed nią samochód miał doczepioną przyczepkę. Znajdowała się w niej dziura. Za przyczepką zaś, widać było psa na smyczy. Zwierze było przywiązane do samochodu. Kobieta jak najszybciej dogoniła pojazd właścicieli zwierzęcia. Byli bardzo zdziwieni sytuacją. Mówili, że pies zamknięty był w przyczepie i prawdopodobnie sam próbował z niej uciec. Dodajmy, że temperatura w niej wynosiła ponad 30 stopni. Zwierzę najprawdopodobniej ratowało swoje życie. Później było ciągnięte przez prawie 6 km drogą za pojazdem. Jego stan był bardzo zły. Pies był ledwo żywy. Właściciel obiecał zawieźć go do weterynarza.Kobieta rejestrująca całą sytuację zawiadomiła o sprawie policję oraz Fundację Zielony Pies. Kiedy Fundacja zgłosiła się do mężczyzny, okazało się, że pies zniknął. Właściciel przekonuje, że uciekł. Zwierzę było jednak w takim stanie, że ciężko byłoby mu się gdziekolwiek ruszyć. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Sochaczewie. Będzie rozpatrywana pod względem znęcania się nad zwierzęciem.

prawazwierzątpolicja

W miastach chcą hodować nie tylko rośliny. Kanadyjczycy wynajmują...kury!

W Kanadzie obecna jest nowa moda. Chodzi o posiadanie na swoich posesjach kur ogrodowych. Zwierzęta trzymane są na specjalnie ogrodzonych wybiegach. Większość mieszkańców Kanady zamieszkuje mniejsze lub większe miasta. Z tego względu nie posiadają oni wielkich hodowli zwierząt czy roślin i sadów. Na przeciw modzie wychodzi amerykańska firma, która działa również w Kanadzie. Oferuje ona wypożyczenie dwóch kur w okresie między majem a październikiem za 565 dolarów kanadyjskich. Kupujący dostaje także do tego pasze i specjalne podręczniki. Dlaczego wynajem kur? W kilku miastach posiadanie tych zwierząt w ogródkach jest zabronione. Wiele osób, które chcą hodować zwierzęta i posiadać własne jajka, wiedząc jakiego są pochodzenia, nie zdaje sobie sprawy, że kury żyją nawet od 8 do 10 lat. Jajka znoszone są tylko przez około 5. Później pracownicy schronisk znajdowali bezdomne kury na ulicach. Dlatego mieszkańcy wolą wynająć sobie na krótki okres zwierze, i cieszyć się w tym czasie własną hodowlą. Jeśli im się spodoba to za rok na ciepły okres, mogą znów bez zobowiązań wynająć zwierzę lub też nie.

zwierzętaprawazwierzątkury

Dwa krokodyle w Afryce pożarły myśliwego

Scott van Zyl był doświadczonym i profesjonalnym myśliwym, który organizował polowania w ramach południowoafrykańskich safari. Mężczyzna często fotografował się ze zwierzyną, którą udało mu się upolować. W ubiegłym tygodniu 44-latek udał się do Zimbabwe. Tam miał przedostać się swoim samochodem w pobliże rzeki Limpopo. Na polowanie ruszył ze swoimi psami. Jednak wieczorem zwierzęta wróciły do obozu bez swojego właściciela. Początkowo wszyscy myśleli, że mężczyzna oddalił się w głąb buszu i zgubił drogę powrotną. Na poszukiwania wysłano patrole policji. Funkcjonariusze dotarli d rzeki, gdzie urywał się ślad. Jak się okazało, mężczyzna wszedł do wody, w której mieszkały dwa potężne krokodyle. To właśnie one zaatakował Scotta van Zyla i zjadły go. Badania wskazały, że w przełykach zwierząt znajdowały się wciąż jeszcze nie strawione szczątki ludzkiego ciała.

zwierzętapolowanieprawazwierząt

Mike Epps wystąpił na scenie z kangurem. Fani są oburzeni

Amerykański aktor, komik i raper Mike Epps podczas swojego występu na Festiwalu Śmiechu w Detroit, zaskoczył swoich fanów. Artysta podczas wykonywania jednego z kawałków, wprowadził na scenę kangura! Zwierzę było przywiązane na smyczy. Epps tańczył i przytulał kangura oraz robił sobie z nim zdjęcia. Zwierze natomiast wyglądało na bardzo przerażone, powodem tego była publiczność zgromadzona na koncercie oraz głośna muzyka. Artysta po swoim show spotkał się z wielką krytyką, nawet od swoich fanów. Wielu z nich uważa, że bardzo niewłaściwym jest wykorzystywanie do takich celów (komercyjnych) niewinnych zwierząt. Epps przeją się słowami fanów i napisał: "Chciałbym powiedzieć, że przekazuję pieniądze fundacji zajmującej się ochroną kangurów! Przepraszam, jeśli kogoś uraziłem".

prawazwierzątmuzykakangur

Ten człowiek wytatuował swojego kota

Robienie tatuaży to dla niektórych rytuał. Ludzie są w stanie zrobić je wszędzie. Ten Rosjanin, fanatyk tatuaży, posunął sięjeszcze dalej! Postanowił wytatuować swojego kota! Zwierzak nazywa się Demon i należy do gatunku kota sfinksa. Jego właściciel robi mu tatuaże co jakiś czas. Wcześniej podaje mu silne leki przeciwbólowe, czasem usypia go, by nie czuł bólu. Jak mówi tatuażysta, kot dziennie znosi te zabiegi, zwykle szybko się budzi i ma się dobrze. Twierdzi też, że musi być bardziej delikatny, ponieważ skóra kota jest inna niż ludzka. Co ma wytatuowane Demon? Sa o motywy gangsterskie, kobieta z alkoholem i papierosem. Co myślicie o takich sytuacjach?

zwierzętatatuażeświataprawazwierząt

72 baranki wciśnięte w małej furgonetce. Jak to jest możliwe?

Słowacka policja nie mogła uwierzyć własnym oczom, kiedy zatrzymała do kontroli drogowej małego vana! Kierował nim mężczyzna, który jechał do miasta Komarno w południowej części kraju. W małym samochodzie znaleziono, upchnięte na dwóch półkach małe baranki! Policja zaczęła liczyć zwierzęta. Było ich aż 72! Niektóre z nich stały na głowach, inne wciśnięte mocno w okna, ale jakimś cudem wszystkie zwierzęta były wciąż żywe, mimo że ledwie wystarczało im tlenu. Szef Administracji Żywności i Weterynarii w miejscowości Ziar nad Hronom- Terezia Palerova, powiedziała lokalnym mediom: "Jest to niezgodne z prawem, ale również nienormalne." Cała sytuacja może zostać uznana jako akt tortury nad zwierzętami. Furgonetka miała dwa regały służące do przewożenia różnych rzeczy. Właściciel jednak upchał tam aż dwa razy więcej młodych jagniąt, niż pomieściłby w samochodzie.

zwierzętaprawazwierząt

Kobieta męczyła konia. Teraz odpowie za to przed sądem

Od listopada 2015 roku do kwietnia 2016 roku, niejaka Kamila M. znęcała się nad jedenastoma końmi i trzema sztukami bydła. Do zdarzenia doszło w Pyrzycach, na terenie Uczniowskiego Klubu Jeździeckiego „JAKOSS”. Prokuratura postawiła jej już zarzuty. Na wniosek prokuratora sąd może wymierzyć kobiecie karę 10 miesięcy ograniczenia wolności, polegającej na wykonywaniu nieodpłatnej pracy na cele społeczne w wymiarze 20 godzin miesięcznie oraz zapłatę kwoty 500 zł na ochronę zwierząt. Co takiego zrobiła kobieta? Zwierzęta były hodowane w złych warunkach, z kojców nie usuwano nadmiernej ilości obornika, przez co zmniejszała się liczba dostępnej przestrzeni dla koni i bydła. Zwierzęta były wychudzone, ponieważ nie otrzymywały odpowiedniej ilości paszy! Kamila M. ostatecznie przyznała się do stawianych jej zarzutów.

prawazwierzątsądhodowla

Psy wkrótce mogą stracić dach nad głową. Ratujmy Staruszkowo!

Staruszkowo - hospicjum dla psów w Karpaczu - zostało otwarte prawie dwa lata temu. Pani Krystyna przekształciła wtedy prowadzony przez siebie pensjonat w "psi dom spokojnej starości". Od marca 2015 roku niemal 100 odrzuconych, kalekich i "niechcianych" czworonogów znalazło tam schronienie. Większość z nich - do końca życia. "Zwierzę skrzywdzić jest bardzo łatwo, ja im chcę wynagrodzić to, co ludzie im złego zrobili" - mówi pani Krystyna. Dla psów zrezygnowała z własnego leczenia. Utrzymanie hospicjum to nie tylko poświęcenie czasu i całej siebie, ale także finansów. A tych niestety brakuje... Na drodze Staruszkowa stoi także inny problem. Dom, w którym mieszka kilkadziesiąt psów oraz ich opiekunka, prawnie należy do byłego męża pani Krystyny. Mimo że ma ona dożywotnie prawo mieszkania w domu w Karpaczu, boi się. Kilkakrotnie została już zaatakowana przez brata byłego męża. Pani Krystyna szuka nowego lokum. Dom musi posiadać przynajmniej cztery pokoje, ciepłą wodę i sprawne ogrzewanie. Na stronie pomagam.im utworzono specjalną zbiórkę, mającą wspomóc finansowo Staruszkowo (link poniżej). Akcja trwa do 23 marca!

Staruszkowozwierzętaprawazwierząt

Bezdomne psy wpuszczone na noc do galerii handlowej - dzięki temu przetrwały mrozy

Kilkunastostopniowe mrozy to śmiertelne zagrożenie nie tylko dla ludzi. Styczniowe temperatury są równie niebezpieczne dla czworonogów - szczególnie tych bezpańskich. Mieszkańcy Stambułu zorganizowali pomoc dla bezdomnych psiaków i znaleźli miejsce, w którym zwierzaki mogły schować się przed wiatrem i śniegiem. Specjalna noclegownia przygotowana została w... galerii handlowej! Wolontariusze rozłożyli kartony i zebrali koce. Obok legowisk nie zabrakło także psiej karmy. Fotografie zamieszczone w mediach społecznościowych przez menedżera galerii handlowej podbijają sieć! Gratulujemy pomysłodawcom i zastanawiamy się, czy taka akcja mogłaby mieć miejsce w Polsce...

prawazwierzątzwierzętamróz

Karpie trzeba traktować humanitarnie - wyrok Sądu Najwyższego

"Transportowanie i przetrzymywanie ryb w pojemnikach pozbawionych wody, czy też przenoszenie ich w workach foliowych, nie jest humanitarnym traktowaniem zwierzęcia i może wyczerpywać znamiona znęcania się nad nim" - orzekł Sąd Najwyższy. -"Wskazać należy, że nawet uśmiercanie ryb winno odbywać się w sposób humanitarny". Kasacja dotyczyła głośnej sprawy znęcania się nad karpiami w 2010 roku. Fundacja "Noga w Łapę. Razem idziemy w świat" wniosła do sądu akt oskarżenia dotyczący trzech sprzedawców. Zarówno sąd pierwszej instancji, jak i sąd odwoławczy, uznały, że do przestępstwa nie doszło. Sąd Najwyższy wyrok uchylił. Sprawa zostanie ponownie zbadana przez sąd pierwszej instancji. "Do stwierdzenia umyślności w odniesieniu do znęcania nad zwierzętami konieczna jest zła wola i cel zadania bólu lub cierpienia zwierzęciu" - wskazał SN. Co roku w okresie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia obrońcy praw zwierząt zwracają uwagę na warunki transportowania i przetrzymywania karpi. "Sprawcy cierpień ryb mają być ścigani i karani" - przestrzegał prokurator generalny Andrzej Seremet. Jak widać, problem ten nadal nie jest rozwiązany...

okrucieństwowobeczwierzątchristmasprawazwierząt