Spieszyła się na wieczór panieński. Przez to, co zrobiła w pociągu, stała się gwiazdą polskiej sieci!

"Pociąg relacji Kraków Główny-Przemyśl 05:47. To mogła być jedna z nas" - czytamy na facebookowym profilu Chujowa Pani Domu obok zdjęcia, które z miejsca podbiło serca polskich internautów. Dlaczego? Wczesna pora, zaspani pasażerowie i kobieta... z żelazkiem w dłoni, nie oglądająca się na innych! Nic dziwnego, że przykuła uwagę podróżnych (stąd zdjęcie). Fotografia umieszczona na wyżej wspomnianym profilu doczekała się już prawie 75 tysięcy polubień, ponad 2 tysięcy komentarzy i tysiąca udostępnień. "PKP - Prasuj Koszule Prędko", " Że ja na to nie wpadłam na ostatniej podróży. W 7 godzin to bym na pół roku do przodu wyprasowała", "Ma sens! Kto prasuje ubrania rano przed podróżą? Ubrania, które i tak wygniotą się w drodze" - piszą zachwyceni. Zdawać by się mogło, że odnalezienie sprawczyni całego internetowego zamieszania będzie graniczyło z cudem, jednak prasująca w ekstremalnych warunkach kobieta (okazała się nią 25-letnia mieszkanka Limanowej) postanowiła wytłumaczyć swoje postępowanie, czym zaskarbiła sobie przychylność kolejnych osób. "Dziewczyny. Spieszyłam się na panieński do Lwowa, a że przyjechałam w ten sam dzień do Polski z pracy, to nie miałam czasu na takie pierdoły jak prasowanie. Przypadkiem zabrałam ze sobą żelazko (wszak kobieta powinna być przygotowana na każdą ewentualność) i stoliczek przekształciłam w prasowalnicę. Dzięki PKP nie wyglądałam jak wymięty mietek" - napisała. Tak nawiasem mówiąc (w zasadzie to pisząc ;)), istnieje coś takiego jak extreme ironing - specyficzny sport ekstremalny polegający na prasowaniu ubrań w trudno dostępnych miejscach. Uprawiających tą dyscyplinę nazywa się "ironmenami". Bohaterka tej historii z pewnością by się do tego sportu nadawała!