Ciało chorej na raka 14-latki zostało zamrożone i czeka na wyleczenie

"Muszę wytłumaczyć, dlaczego chcę dla siebie tak niezwykłej rzeczy. Mam dopiero 14 lat i nie chcę umierać, ale wiem, że to właśnie się dzieje. Chciałabym dostać szansę na ponowne przebudzenie się i wyleczenie. Nie chcę być pochowana pod ziemią. Chcę żyć i myślę, że w przyszłości może się pojawić lekarstwo na moją chorobę, dzięki któremu wrócę do życia. To moje życzenie" - napisała przed śmiercią chora na raka 14-latka, której ciało zostało zamrożone. To pierwszy taki przypadek w Wielkiej Brytanii. Mimo że wobec ostatniej woli dziewczyny sprzeciwiał się jej ojciec, sąd postanowił uszanować tę decyzję. Ciało 14-latki, której tożsamości nie ujawniono, zostało przetransportowane z Londynu do Stanów Zjednoczonych i tam poddane zabiegowi kroniki. Koszt przedsięwzięcia wynosił 37 tys. funtów, czyli ok. 190 tys. zł. Podobne praktyki mają miejsce w Rosji, gdzie najbogatsi korzystając z usług firmy KrioRuss, decydują się na pośmiertne zamrożenie. Wierzą, że dzięki postępowi medycyny ich wskrzeszenie będzie możliwe.

postmortemprawokrionika

Obiad z ukochaną osobą nawet po jej śmierci? - naczynia z ludzkich prochów...

Producenci porcelany od lat oferują nam swoje produkty z domieszką popiołu kostnego bydła. Justin Crowe posuwa się o krok dalej i tworzy wyroby ceramiczne z... ludzkich kości. Dzięki produktom firmy Chronicle Cremation Designs pamięć o naszych zmarłych bliskich ma pozostać w nas na dłużej... Przynajmniej to obiecuje nam pomysłodawca. Crowe jest zdania, że picie kawy z filiżanki, która została stworzona z popiołu ludzkich kości, pozwala nam pozostać blisko (dosłownie i w przenośni) utraconej osoby i jest lepszą pamiątką niż np. fotografia. My mamy pewne obiekcje co do zrewolucjonizowania rynku przez produkty Crowe'a... W linkach zamieszczonych poniżej znajdziecie nagranie, które obrazuje, w jaki sposób "artysta" tworzy swoje dzieła.

naczyniazezmarłychinnowacjepostmortem

Nasienie martwego dawcy - czy to jest etyczne?

Dyskusje na temat kwestii etycznych związanych z zabiegiem in vitro nie ustają. Tym bardziej, jeśli dawca nasienia nie żyje... Pierwszy poród w wyniku pośmiertnej ekstrakcji nasienia odbył się w 1999 r. Dziś zabieg pobierania spermy wykonuje się coraz częściej, chociaż nie we wszystkich krajach jest legalny. W Polsce nadal rzadko się o tym mówi. Zrozpaczone wdowy chcą mieć przy sobie pierwiastek ukochanego, dlatego decydują się na wychowywanie dziecka w samotności. Niektóre kobiety zainteresowane procedurą pobrania nasienia zmarłego męża są niepoczytalne w związku z szokiem po utracie bliskiej osoby. "Myślą tylko o sobie", "bawią się w Boga" - mówią przeciwnicy życia z próbówki post mortem. Dzieci urodzone dzięki tej metodzie mogą czuć, że rodzic szuka w nich cech zmarłego partnera. Nigdy nie poznają swojego biologicznego ojca. Lekarze przekonują, że plemniki pobrane do 48 godzin po śmierci dawcy są w dobrej kondycji i nadają się do zapłodnienia. Mimo że metoda pozwala na urodzenie zdrowego, szczęśliwego dziecka, nie mamy pewności, że zmarła osoba życzyłaby sobie przeprowadzenia takiego zabiegu. Ponieważ zdania na temat pośmiertnej ekstrakcji nasienia są podzielone, polityka w kwestii jego wydobycia może się różnić nawet między szpitalami.

invitrodzieckopostmortem

Ma'nene. Niezwykłe święto zmarłych

Czy pozowalibyście do zdjęć z ciałami waszych zmarłych? Brzmi dziwacznie, ale właśnie taki rytuał istnieje w Sulawesi w Indonezji. Tamtejsi mieszkańcy od ponad stu lat pielęgnują rytuał związany z odkopywaniem zwłok zmarłych przodków. Co 3 lata w sierpniu ekshumują ciała, przebierając je w różne ubrania. Ceremonia ta nosi nazwę "Czyszczenia zwłok" (Ma'nene). Oprócz pielęgnacji zmarłych, mieszkańcy wymieniają stare trumny na nowe. Ma to zapobiec szybkiemu rozkładaniu się ciała. Dla mieszkańców wyspy pogrzeb jest ważnym elementem przejścia duszy.

postmortemzdjęciapogrzeb

Korn zmierza w mroczą stronę... Zobaczcie nowy teledysk

W sieci pojawił się właśnie oficjalny teledysk do drugiego utworu nowej płyty Korna. Obraz "Insane" podobnie do "Rotting In Vain" jest bardzo mroczny. Przedstawia jedną z najbardziej przerażających praktyk, jaka była kiedyś niesamowicie popularna. Na przełomie wieków XIX i XX, aby na dłużej zachować wspomnienia o zmarłych, robiono im zdjęcia. Na fotografiach pośmiertnych często pojawiały się dzieci, ponieważ to one odchodziły szczególnie przedwcześnie. Czy cała płyta Korna będzie utrzymana w schizofrenicznym klimacie? Przekonamy się już 21 października 2016 roku, kiedy „The Serenity of Suffering” trafi na rynek.

muzycznepremieryKornpostmortem