Poroniła 18 razy. Po latach cierpień stał się cud!

Największym marzeniem Louise i Marka Warneford z Wielkiej Brytanii było zostanie rodzicami. Niestety zanim się ono spełniło, małżeństwo musiało wiele wycierpieć. O potomstwo zaczęli starać się, gdy Louise miała 32 lata. Od samego początku korzystali z pomocy specjalistów, gdyż była partnerka Marka namówiła go na wazektomię (jedna z metod antykoncepcyjnych, zabieg polegający na przecięciu i podwiązaniu nasieniowodu lub nasieniowodów). Zabiegi sztucznej inseminacji (ułatwiających zapłodnienie) nie odnosiły oczekiwanego rezultatu. "Za każdym razem miałam nadzieję i myślałam, że się udało, że będę mieć idealną rodzinę, której zawsze pragnęłam. Gdy traciłam dziecko nie przestawałam płakać. Lekarze nie słyszeli już bicia jego serduszka" - mówiła Louise w wywiadach. Para nie poddawała się, jednak in vitro również okazało się zawodne. Kobieta traciła dziecko aż 18 razy około 14. tygodnia ciąży! Wszystkie procedury związanie z leczeniem kosztowały parę 80 tysięcy funtów. Gdy wydawało się, że nie ma już dla nich nadziei, stał się cud! Louise przed pięćdziesiątymi urodzinami dowiedziała się, że wszystkie poronienia spowodowane były przez komórki jej własnego układu odpornościowego, który atakował rozwijające się embriony. Po diagnozie małżeństwo zdecydowało się na jeszcze jedną próbę. Zabieg sztucznego zapłodnienia przeprowadzony w jednym z praskich szpitali okazał się tym skutecznym. Po 37. tygodniach Louise została szczęśliwą mamą chłopca! Swoją historią dzieli się po to, by dać nadzieję wszystkim kobietom zmagającym się z problemem niepłodności i cierpieniem po stracie dziecka. Mówi, że nigdy nie można się poddawać!