Wszystkie datki z tacy przekazał wolontariuszom WOŚP. "Brawo dla księdza" - piszą internauci

26. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy "dla wyrównania szans w leczeniu noworodków" za nami. Zbiórki odbywały się w całej Polsce - trudno zliczyć miasta, miasteczka i wsie, które włączyły się w tegoroczną akcję. Trudno również wyobrazić sobie, a tym bardziej zliczyć tych, którzy wrzucili do puszki, by wesprzeć cel WOŚP. Chociaż w powszechnej świadomości inicjatywy Jerzego Owsiaka nie chcą wspierać duchowni, to w tym roku wielu księży "zagrało" dla Orkiestry. Jednym z nich jest ksiądz z Kościoła Polskokatolickiego w Elblągu (na zdjęciu), który wszystkie datki zebrane na tacy podczas mszy przekazał do puszek wolontariuszy WOŚP (przed nabożeństwem poinformował wiernych o celu zbiórki). O niezwykłym geście duchownego powiadomił tamtejszy sztab, dzieląc się zdjęciami z kościoła. W komentarzach pod fotografiami internauci nie szczędzą księdzu pochwał. "Brawo za taką postawę", "Wielki szacunek dla księdza. Jestem naprawdę pod wrażeniem. Kto daje to 2 razy tyle dostaje", "Kilka lat temu za przyklejone na kurtce serduszko WOŚP zostałam wyproszona z kościoła. Dobrze widzieć, że czasy się zmieniają" - piszą. Brawo!

ksiądzzElblągagrazWOŚPpomocWOŚP

87-latka anonimowo dba o zmarznięte dzieci. Wydziergane przez siebie czapki zostawia w parku!

Kilkadziesiąt stopni poniżej zera, intensywne opady śniegu, burze śnieżne, sparaliżowane drogi - mieszkańcy USA mierzą się z "zimą stulecia". Władze poszczególnych stanów i meteorolodzy odradzają obywatelom opuszczanie domów. Jednak, z różnych powodów, nie zawsze jest to możliwe. Szczególnie najmłodszym trudno jest się powstrzymać przed "zimowym szaleństwem". Właśnie dla dzieci, które mogłyby zmarznąć podczas zabawy, pewna 87-latka z Plymouth w Massachusets własnoręcznie wydziergała czapki z pomponami! Pracę nad nimi rozpoczęła jeszcze jesienią, a ostatnie sztuki skończyła w święta. Łącznie spod jej ręki wyszło 75 kolorowych i, co najważniejsze, ciepłych czapek (zrobienie jednego nakrycia głowy zajmowało jej cały dzień!). By mogły z nich skorzystać za darmo wszystkie zmarzluchy, kobieta poprosiła córkę o rozwieszenie ich w foliowych woreczkach (z obawy przed zniszczeniem) na ogrodzeniu miejskiego parku. Niestety imienia i nazwiska 87-latki nie poznamy, gdyż pragnie ona pozostać anonimowa. "Po prostu lubię stać z tyłu. Szczęśliwą czyni mnie to, że mogłam zrobić dla kogoś coś dobrego" - wyznała lokalnym mediom, które uszanowały jej decyzję o nieujawnianiu danych. Kilka dni po rozwieszeniu czapek zostały tylko cztery! Jesteśmy przekonani, że skorzystali z nich nie tylko najmłodsi. Seniorka wyznała, że przekazuje swoje dzieła także schroniskom dla bezdomnych. W następnym roku zamierza powtórzyć obie akcje! To musi być niezwykła kobieta!

czapkidlapotrzebującychpomocseniorzy

W 5 dni zamienili ruderę samotnej staruszki w bezpieczny dom [ZDJĘCIA]

Małżeństwo z Lubaczowa (woj. podkarpackie) w ramach Szlachetnej Paczki miało ofiarować samotnej staruszce szafę na ubrania, jedzenie, opał i chustę. O to prosiła 80-letnia pani Aniela. Kiedy jednak darczyńcy przyjechali do jej domu, łzy stanęły im w oczach. "Kiedy byłem mały rodzice opowiadali mi bajkę o Babie Jadze, mieszkającej w chatce na kurzej łapce. Dzisiaj byłem w tej chatce" - wspomina Krzysztof Kopeć. "Nie spotkałem tam jednak, żadnej baby Jagi, a przemiłą starszą Panią zdaną na łaskę losu i postawioną do walki o przetrwanie" - pisze. Mężczyzna wraz z żoną Kingą postanowili pomóc pani Anieli, ponieważ nie godzili się na pozostawienie jej w warunkach, w jakich staruszkę poznali. 80-latka mieszkała w niebezpiecznym, wyziębionym domu z przeciekającym dachem, bez prądu, wody i gazu. 300 zł zasiłku starczało ledwie na opał. Dzięki umiejętnościom i doświadczeniu inżyniera i architektki, a także zaangażowaniu ponad 130 osób, które dokonały wpłat na specjalne konto, pani Aniela w ciągu 5 dni otrzymała zupełnie nowy dom. Bezinteresowna pomoc nieznajomych ludzi sprawiła, że staruszka znów żyje w ciepłym, wygodnym mieszkanku, a małżeństwo, jak samo mówi, zyskało nowego członka rodziny. Od teraz Kinga i Krzysztof dbają o warunki pani Anieli, którą pieszczotliwie nazywają "babcią". Więcej o całej akcji przeczytacie na facebookowej grupie "Odbudujmy dom Pani Anieli".

nowydomw5dnipomocseniorzy

"To jeszcze nie czas" - usłyszała od pielęgniarek. Niedługo po tym poród odebrali przechodnie!

Lizzie Hines (na zdjęciu okryta białym prześcieradłem) liczyła na to, że jej synek Louis przyjdzie na świat w szpitalu, a podczas porodu będą towarzyszyć jej wykwalifikowani lekarze i położne. Niestety, to, co powinno być normą dla każdej rodzącej kobiety, w przypadku Lizzie nie doszło do skutku. 22 grudnia 2016 roku, a więc niema rok temu, kobieta udała się wraz z mężem do University College London Hospital. Myślała, że ze skurczami zostanie przyjęta na oddział, jednak pielęgniarki odesłały ją do domu. Powód? Skurcze nie były aż tak częste. Dopiero, zgodnie z zaleceniem, miała się tam pojawić za sześć godzin. Wraz z mężem wynajęli pokój blisko szpitala, ale po upływie zaledwie 30 minut Lizzie zaczęła rodzić. Akcja porodowa była jednak tak zaawansowana, że nie zdążyli nawet zamówić taksówki, a kobieta z bólu ułożyła się na chodniku tuż przed stacją metra. Przyjąć poród pomogli przechodnie, a wśród nich lekarz, który na szczęście znalazł się w pobliżu. "To świąteczny cud" - usłyszała z tłumu świeżo upieczona mama. Trudno się z tym nie zgodzić. Louis przyszedł na świat cały i zdrowy. Kilka dni po tym wydarzeniu pracownicy szpitala wystosowali do Lizzie przeprosiny. Kobieta dopiero teraz zdecydowała się ze szczegółami opowiedzieć o tym, co jej się przytrafiło. Uznała bowiem, że czas przed świętami to idealny moment na to, by podziękować tym, którzy otoczyli ją opieką wtedy na ulicy. Mamy nadzieję, że uda jej się ich odnaleźć.

poródnaulicykobietapomoc

Kaskader spadł z 62-piętrowego wieżowca. Chciał opłacić leczenie matki [WIDEO]

Wu Yonging był popularnym kaskaderem pochodzącym z Chin. Sławę zyskał dzięki zapierającym dech w piersiach wyczynom. 26-latek szczególnie lubił popisywać się sztuczkami na wysokościach. Niesamowitą odwagę wykazywał przez nieużywanie zabezpieczeń, co szczególnie podziwiali śledzący jego poczynania fani. Media społecznościowe kaskadera filmowego śledziło ponad pół miliona osób. Fani zaczęli niepokoić się, kiedy Chińczyk przestał publikować materiały z realizowanych wyzwań. Wczoraj zagraniczne serwisy podały, że mężczyzna spadł z dachu 62-piętrowego wieżowca. Brak zabezpieczenia nie dał mu szans na przeżycie. Informację o śmierci 26-latka potwierdziła jego dziewczyna. Jak mówi kobieta, Wu chciał wykorzystać swoją popularność i nagrać film, za który miał otrzymać 100 tysięcy juanów (ok. 53 tysięcy złotych). Pieniędzy potrzebował na leczenie matki, która zmaga się z chorobą psychiczną. Nagranie tragicznego momentu uwiecznił na wideo, które wstrząsnęło ludźmi na cały świecie. Link do filmu znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej, jednak ostrzegamy - nie powinny go oglądać osoby wrażliwe.

śmierćkaskaderapomocrodzina

Dręczony chłopiec odpowiada prześladowcom. Jego słowa wzruszyły miliony [WIDEO]

Coraz większą popularność zyskuje opublikowany w sieci film poniżanego w szkole chłopca. Gwiazdy takie jak Katy Perry, Justin Bieber, Enrique Iglesias, Snoop Dogg i wiele innych udostępnia wzruszający apel, wyrażając sprzeciw wobec przemocy wśród dzieci i nastolatków. Przejmujące wideo przedstawia Keatona Jonesa, który nie mogąc powstrzymać łez, opowiada o piekle, jakie urządzili mu rówieśnicy. "Żartowali z mojego nosa. Nazywali brzydkim. Mówili, że nie mam przyjaciół"- mówi dręczony chłopiec. "Wylali na mnie mleko, kładli szynkę na moich ubraniach. Rzucali chlebem" - opowiada mamie w samochodzie. To ona nagrała film i opublikowała je na Facebooku. W ciągu weekendu wyświetlono je ponad 20 milionów razy. "Przez to, że jest się innym, nie powinno się być krytykowanym. To nie jest niczyja wina" - wyznaje inteligentny chłopiec. Jego apel wstrząsnął ludźmi na całym świecie. Jak się okazuje, większość z nas nie zdaje sobie sprawy z krzywdy, jaką codziennie doświadczają prześladowani uczniowie. Ważne, by nie zapominać o skali problemu i walczyć z nim, będąc przykładem dla młodszych. Udostępnienie widea z udziałem Keatona jest jednym ze sposobów na pokazanie, że nie dajemy przyzwolenia na gnębienie "innych".

przemocwobecdziecipomocemocje

Była przestraszona, niedożywiona i... przypominała chodzący kołtun. Po wizycie u weterynarza wszystko się zmieniło!

Chociaż trudno w to uwierzyć, na obu zdjęciach jest ten sam pies. A dokładniej sympatyczna suczka, która wabi się Holland. Przestraszona, niedożywiona i z zaniedbaną sierścią trafiła pewnego dnia do jednego z chicagowskich schronisk, skąd następnie pod swą opiekę wzięła ją pomoc medyczna dla zwierząt. By przywrócić jej dawną radość życia i wygląd, konieczna była interwencja weterynarzy. Zmiany wymagała przede wszystkim sierść Holland, którą pokrywała kilkucentymetrowa, lepka skorupa brudu. Przez nią ledwo widziała i poruszała się. W ruch poszły nożyczki, maszynka do golenia i... środki uspokajające, gdyż bez nich suczka nie potrafiłaby poradzić sobie ze stresem. Metamorfoza jaką przeszła, zachwyciła internautów i wiele zagranicznych serwisów. Holland zyskała nową twarz! Najważniejsze jest jednak to, co stało się potem. Kilka tygodni po metamorfozie znalazła nowy, kochający dom! Teraz na pewno będzie jej się dobrze wiodło!

powizycieuweterynarzapomoczwierzęta

Mały nietoperz uratowany po potrąceniu przez samochód. To wideo zrobi Ci dzień!

Denise Wade pochodzi z Australii i na co dzień zajmuje się zwierzętami. Ostatnio udało jej się uratować małego nietoperza, który został potrącony przez samochód. Z początku stan Alice, bo tak został nazwany młody "gacek", był bardzo zły. Dzięki dobrej opiece udało mu się jednak wrócić niemal do pełni zdrowia. Denise postanowiła nakręcić krótki film, który przedstawia porę karmienia nietoperza. Tym samym przekonuje innych, że wbrew popularnej opinii, ten gatunek nie jest wcale taki straszny. Więc jeśli macie chwilę czasu, a Wasz humor nie jest jeszcze na odpowiednim poziomie, włączcie to urocze wideo!

uratowanymłodynietoperzZwierzętaŚwiatapomoc

Dopuściła się kradzieży i została aresztowana. Policjanci zrobili coś, czego nie zapomni do końca życia

Zdarza się, że trudne sytuacje życiowe zmuszają nas do podejmowania decyzji, o których wcześniej nawet byśmy nie pomyśleli. Na początku listopada samotna matka z Północnej Karoliny dopuściła się kradzieży, ponieważ nie stać ją było na opłacenie zakupów. 44-letnia Theresa West została złapana przez policję i zawieziona na komisariat. Zmuszono ją do oddania produktów wartych 36 dolarów i pouczono grzywną pieniężną. Po usłyszeniu jej historii, funkcjonariusze postanowili jednak pomóc złodziejce. Policjanci Keith Bradshaw oraz Candace Spragins pojechali wieczorem do domu Theresy i podarowali jej zapasy żywnościowe - owoce, warzywa, mięso i inne towary. Matka trójki dzieci przyznała, że okradła sklep Food Lion w Hillsborough. Jej motywacja poruszyła jednak serca wrażliwych, choć stanowczych funkcjonariuszy. Kobieta przez trzy dni nie miała nic, czym mogłaby nakarmić swoje dzieci. Trudna sytuacja materialna zmusiła ją do podjęcia desperackiego czynu. Pomocy ze strony policjantów jednak się nie spodziewała. Ich postawa zasługuje na rozgłos!

pomocpolicjipomocpolicja

Papież Franciszek dostał od Lamborghini najnowszy model auta!

Papież Franciszek słynie z oszczędnego doboru samochodów na pielgrzymki. Podczas Światowych Dni Młodzieży głowa Kościoła katolickiego poruszała się Volkswagenem Golfem, który do podstawowego wyposażenia miał dodane tylko dywaniki. Wielu ludzi zastanawiało się więc, dlaczego tym razem wybrane zostało Lamborghini? Otóż samochód został specjalnie przygotowany przez firmę motoryzacyjną i trafi na aukcję organizowaną przez RM Sotheby, a cały dochód ma być przekazany na fundację "Pomoc Kościołowi w Potrzebie". Organizacja ta zajmuje się m.in.: pomocą dla chrześcijan na Równinie Niniwy w Iraku czy wsparciem dla kobiet, które zmuszano do prostytucji. Huracan, bo tak brzmi nazwa modelu pojazdu, jest wart około 1 miliona polskich złotych, a kolorem nawiązuje do barw Watykanu. Papież Franciszek osobiście złożył na nim swój podpis. Trzeba przyznać, że gest władz Lamborghini jest godny pochwały.

lamborghinidlapapieżapomocniesamowite

To serduszko znają wszyscy! Hollywoodzki aktor wspiera WOŚP

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pod batutą Jurka Owsiaka gra nieprzerwanie od 25 lat. Kolejny, 26. już finał odbędzie się 14 stycznia 2018 roku pod hasłem "Dla wyrównania szans w leczeniu noworodków". Fundacja będzie zbierała pieniądze na szpitale położnicze, którym chce zapewnić m.in. nowoczesne inkubatory, stanowiska do resuscytacji czy specjalistyczne aparaty do USG. Jak co roku akcję wesprą nie tylko tłumy wolontariuszy, ale także gwiazdy. Ku zaskoczeniu wielu swoje poparcie dla WOŚP wyraził ostatnio również znany hollywoodzki aktor Chris Hemsworth ("Thor", "W samym sercu morza", "Ghostbusters. Pogromcy duchów"). Na najnowszej okładce polskiego wydanie "Esquire" pozuje on z dobrze nam znaną naklejką w kształcie serca. "Gwiazda serii filmów o Thorze gości u nas w szczególnej roli - zwróćcie uwagę co Chris ma na kurtce. Poznajecie TO SERDUSZKO? To nie fotoszop, to oficjalnie jest Wielki Thor Świątecznej Pomocy! WOŚP Jurek Owsiak takie wsparcie od Chrisa Hemswortha przed zbliżającym się finałem Orkiestry to naprawdę mocna rzecz!" - piszą na Facebooku wydawcy magazynu. To pierwszy "superbohater" wspierający tę inicjatywę, ale mamy nadzieję, że nie ostatni. Cieszymy się, że o największej akcji charytatywnej w Polsce słychać także zagranicą!

ChrisHemsworthdlaWOŚPpomocWOŚP

Przez 25 dni bezskutecznie szukali ukochanego psa. W stanie krytycznym znaleźli go w górach turyści!

Nie tak dawno pisaliśmy Wam o niesamowitej akcji studentów z Krakowa, którzy pomogli zejść ze szczytu Giewontu samotnemu labradorowi. Zdawać by się mogło, że spotkanie takich zwierząt w górskich rejonach jest niezmiernie rzadkie, ale przed kilkoma dniami znów usłyszeliśmy o zabłąkanym czworonogu, tym razem w Karkonoszach. Jego historia różni się jednak od tej, której bohaterem stał się zdobywca Giewontu. Wycieńczony, odwodniony pies (na zdjęciu) został znaleziony przez turystów w rejonie Śnieżnych Kotłów, między skałami. Zwierzę (również labrador) nie było w stanie samodzielnie się poruszać, więc na pomoc pospieszyli ratownicy GOPR i wolontariusze fundacji dla zwierząt Mondo Cane z Jeleniej Góry. To oni znieśli go na noszach prosto do weterynarza. Zdiagnozował on u niego epilepsję, a jego stan określił jako krytyczny. Zwierzę trafiło jednak nie do schroniska, a do swojego domu, z którego, jak się okazało, uciekło! Właściciele bezskutecznie szukali go przez 25 dni - nie pomogły rozwieszane ogłoszenia ze zdjęciem pupila ani informacje o jego zaginięciu udostępniane w mediach społecznościowych. Z domu Nero (tak wabi się znajda) do miejsca, gdzie go znaleziono jest pięć kilometrów. Wiadomość, że przebywał samotnie przez tak długi czas w górach, była dla właścicieli szokiem. Teraz wszyscy znów cieszą się wspólnie spędzanym czasem! Oby wszystkie historie zaginionych zwierzaków kończyły się tak szczęśliwie!

piesuwięzionywKarkonoszachpomoczwierzęta

Zostały porzucone w parku. Obok nich znaleziono karmę, zabawki i wzruszający list...

Jada i Leyla to urocze jednoroczne psiaki rasy husky, o których mówi dziś cały internet. Zwierzęta zostały porzucone przez swoich właścicieli przy Woodward Dog Park w Fresno (Kalifornia), blisko ruchliwej ulicy. Mona Ahmed, menedżer parku, zaalarmowana telefonem jednego z jego bywalców natychmiast zajęła się czworonogami i zapewniła im opiekę organizacji zajmującej się ich adopcją. Ku jej zdziwieniu (z taką sytuacją spotkała się po raz pierwszy), przy psach znalazła ich ulubione zabawki, karmę, a także list, którego treść chwyta za serce. "Cześć. Nasze imiona to Jada (czarna) i Layla (brązowa). Jesteśmy miłymi jednorocznymi psami. Prosimy, nie rozdzielajcie nas. Layla wpada w panikę bez swojej siostry". Ktokolwiek zostawił obok nich ten krótki liścik, chciał, by Jada i Layla znalazły szczęśliwy, kochający dom razem, a nie w pojedynkę. Mona jednak surowo ocenia zachowanie ich byłych właścicieli. Jej słowa powinny dać do myślenia każdemu, kto na co dzień zajmuje się swoimi pupilami. "Takie sytuacje sprawiają, że czuję złość. To nie jest sposób oddawania psów. Mogli przyjść i poprosić o pomoc. To smutne, że są ludzie, którzy postępują tak z ich bezwarunkową miłością" - mówi. Pamiętajmy - zwierzęta też mają uczucia...

porzuconepsypomoczwierzęta

W skrajnie wychudzonym bezdomnym ze zdjęcia rozpoznał brata. Ta historia udowadnia, jaką moc ma internet!

Kiedy Johnny Servantez z Indianapolis postanowił podzielić się na Facebooku pewną refleksją, nie spodziewał się, do czego może to doprowadzić. Jego decyzja o opublikowaniu w sieci zdjęcia, które widzicie, wpłynęła na nie jedno ludzkie życie. "Musiałem dać temu biednemu człowiekowi trochę pieniędzy. Jego żołądek dotykał kręgosłupa, a żebra wystawały. Jeśli będziecie w tych okolicach, dajcie mu przynajmniej dolara albo dwa. Ten mężczyzna nie jest tak potwornie wychudzony z wyboru" - napisał Johnny, który przyznaje, że nigdy wcześniej nie dał pieniędzy żadnemu bezdomnemu. Fotografia wzbudziła empatię internautów, a ci udostępnili post ponad tysiąc razy. I dzięki temu zdarzył się prawdziwy cud! Przeraźliwe zdjęcie skrajnie wychodzonego mężczyzny dotarło do Danny’ego Rhodesa, który w bezdomnym rozpoznał członka swojej rodziny. Bracia widzieli się ostatnio 7 lat temu podczas pogrzebu matki. Johnny szukał rozwiązania swoich problemów w narkotykach i w końcu trafił na ulicę. Odnaleziony po tak długim czasie na początku próbował izolować się od bliskich, którzy pragnęli mu pomóc. Obecnie mieszka z siostrą Lisą, do której wprowadził się na początku października. Jest pod opieką specjalistów, a przede wszystkim rodziny.

odnalezionybratpomocrodzina

To zdjęcie podbija sieć. Stoi za nim niezwykła historia!

Zdjęcie mężczyzny w garniturze obok trójki dzieci podbija sieć. Kiedy poznacie jego historię, zrozumiecie dlaczego... Brittany i Clayton Cook jako młode małżeństwo udali się do jednego z parków w Cambridge (Kanada), gdzie miała odbyć się ich sesja ślubna. Pani młoda w białej sukni, pan młody w garniturze - wszystko miało wyglądać perfekcyjnie. Podczas pozowania w pobliżu parkowego mostu, Brittany zauważyła, że do wody wpadł nieznany im chłopiec. Kilkulatek bawił się nad rzeką w towarzystwie kolegów i jeden z nich musiał pchnąć go w kierunku wody. Reakcja pana młodego była natychmiastowa. Rzucił się w stronę dziecka i po chwili był już obok niego. "Głowę miał już zanurzoną, na powierzchni widać było tylko ręce, którymi desperacko uderzał o taflę wody. Naprawdę walczył. To tylko mały człowiek. I szczerze mówiąc nie było to trudne, ja tylko wypchnąłem go do góry" - mówi Clayton. Bohaterski czyn uwiecznił fotograf Darren Hatt, który opublikował zdjęcie w sieci. Trzeba przyznać, że pamiątkę z sesji ślubnej państwo młodzi mają niezwykle oryginalną!

bohaterskiczynpanamłodegopomocdziecko

Polska stewardessa zrezygnowała z marzeń, by stworzyć dom dla Hinduski. Jej decyzja poruszyła internautów!

Olga Kuczyńska jest stewardessą, autorką bloga "Życie stewardessy", w którym opisuje wszystko to, co spotyka ją nie tylko w przestworzach, ale też na ziemi. Praca była dla niej wszystkim, jednak niedawno wiele się zmieniło... Kurs na pilota, a także posada w arabskich liniach lotniczych poszły w odstawkę dla Hinduski o imieniu Pooja. Olga poznała ją w slumsach w Mumbaju w Indiach. Dziewczynka jest głuchoniema, cierpi na zespół Waardenburga, a na pomoc ze strony rodziców nie ma co liczyć - jej ojciec regularnie ją bije, a matka jest alkoholiczką. Polka ani przez moment nie wahała się, żeby jej pomóc. Organizowała dla niej zbiórki pieniędzy na edukację, jedzenie, leczenie. Z czasem Pooja stała się dla niej jak siostra. Kilka dni temu na Facebooku podzieliła się ze swoimi czytelnikami zaskakującymi planami. "Za miesiąc wracam do Warszawy, wracam, by szykować miejsce dla człowieka, by dać mu nowe, drugie życie, zaczynając przy tym kolejny rozdział. Kładąc wypowiedzenie na biurko przełożonych, łzy lały się litrami, było to trudne.Uwielbiam moją firmę, ale wiem,że robię to w konkretnym celu, gdzie dla mnie nie będzie to stanowiło wielkiej różnicy, bo po prostu mogę później kupić mieszkanie, licencję również mogę ukończyć z opóźnieniem. Dla niej jednak czas ma większą wartość niż dla mnie" - pisze. Olga razem ze swoim narzeczonym postanowiła zaadoptować Pooję i stworzyć jej prawdziwy dom w Polsce! Czytelnicy są jej decyzją poruszeni. "Nie każdego byłoby stać na coś takiego, masz naprawdę wielkie serce", "Oby więcej takich dobrych dusz na tym coraz bardziej podłym i nietolerancyjnym świecie" - piszą. My też jesteśmy pod wrażeniem tak odważnego kroku, a przede wszystkim dobroci serca. Dalsze losy Olgi i Pooji będziemy z uwagą śledzić. Życzymy im wszystkiego najlepszego na ten nowy etap w ich życiu!

stewardessadlaHinduskikobietapomoc

6-letnia Julia toczy nierówną walkę z glejakiem. Mamy czas tylko do niedzieli, by uratować jej życie!

Julia ma zaledwie 6 lat, ale zamiast biegać po podwórku i bawić się jak inne dzieci leży w szpitalu i toczy trudną walkę z okropną chorobą. W marcu tego roku zdiagnozowano u niej guza mózgu. A zaczęło się od zwyczajnego bólu głowy... Diagnoza lekarzy nie pozostawiła jednak rodzinie złudzeń. Już ostatniego dnia marca Julcia przeszła pierwszą operację usunięcia guza. Udało się usunąć jednak jedynie jego część. Chemioterapia i radioterapia nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. We wrześniu okazało się, że 6-latka cierpi na jedną z najgorszych mutacji - najbardziej zabójczą odmianę glejaka wielopostyaciowego, a przebieg choroby jest wyjątkowo agresywny. Wszelkie metody leczenia tej postaci nowotworu w Polsce wyczerpano, więc bliscy 6-latki zaczęli poszukiwać rozwiązań za granicami kraju. Znaleziono Harley Street Clinic w Londynie. Kilka dni temu zadzwonił telefon - Julcia zakwalifikowała się tam do operacji. Może się ona odbyć już w niedzielę 1 października, ale do tego czasu rodzina musi zebrać aż milion złotych. "To nasza ostatnia i jedyna szansa, na ratunek dla naszego dziecka, dlatego prosimy o pomoc. Jeśli nie zdążymy zdobyć środków i przystąpić do leczenia, drugiej szansy może już nigdy nie być. Prosimy o Waszą pomoc w walce o życie naszego dziecka" - apelują rodzince. Liczy się czas, który niestety ucieka jak przez palce... Nie zastanawiajmy się ani chwili! Pomóżmy Julci wygrać z chorobą! Na stronie https://www.siepomaga.pl/juliapotocka trwa zbiórka. Z każdą minutą dołącza do niej coraz więcej osób. Dołączcie i Wy! By Julce nie zabrakło czasu...

walkaJuliizglejakiempomocdziecko

Ten kot zabiera bogatym i daje biednym. Koci Robin Hood pomaga bezdomnym!

W amerykańskim stanie Oklahoma żyje kot, którego niektórzy nazywają prawdziwym Robin Hoodem. Zwierzak dosłownie zabiera bogatym i daje biednym! Sir Whines-A-Lot, znany również jako CASHnip Kitty, został adoptowany przez Stuarta McDaniela, który jest właścicielem agencji marketingowej GuRuStu. Kiedy jego właściciel pracuje, czworonóg lubi zwracać na siebie uwagę przypadkowych osób. Wdzięczy się do przechodniów zza szklanych drzwi, a zainteresowane kotem osoby zachęcają zwierzaka do zabawy... banknotami! Wsuwają je w szparę, wzbudzając ciekawość futrzaka, a kiedy Sir Whines-A-Lot wykazuje się swoją kocią zręcznością, banknoty w oka mgnieniu znajdują się po jego stronie szyby. Pewnego dnia zauważył to jego właściciel, który postanowił wykorzystać "talent" pupila. Udostępnił w sieci filmy z udziałem psocącego kota, a na szklanych drzwiach w jego firmie zawiesił kartkę z informacją o nietypowej zbiórce. Teraz wszystkie banknoty przechwycone przez szukającego zabawy kota przekazywane są na pomoc bezdomnym. Sir Whines-A-Lot co tydzień wspomaga lokalną społeczność kwotą w wysokości 40 dolarów.

kociRobinHoodpomoczwierzęta

Syn byłego wokalisty Linkin Park do osób z myślami samobójczymi: "Pomóż sobie, a nie rób sobie krzywdy" [WIDEO]

Rodzina byłego wokalisty Linkin Park, Chestera Benningtona poinformowała o planach założenia organizacji, której celem będzie pomoc osobom zmagającym się z myślami samobójczymi. Popularny wokalista był idolem tysięcy młodych ludzi na całym świecie. Jego bliscy chcą uniknąć sytuacji podobnych do historii 15-latka z Argentyny, który odebrał sobie życie w ten sam sposób co Bennington. Syn lidera Linkin Park w ramach kampanii National Suicide Prevention Week nagrał wideo, kierując krótkie przesłanie do wszystkich osób walczących z myślami samobójczymi: "Cześć, nazywam się Draven Bennington i uczestniczę w National Suicide Prevention Week. Chcę się zobowiązać, że porozmawiam z kimś przed tym, jak zrobię sobie krzywdę, gdy czuję się przygnębiony, smutny, czy mam trudny tydzień, miesiąc, rok. Chcę rzucić tobie takie samo wyzwanie - pomóż sobie, a nie rób sobie krzywdy". Obejrzyjcie nagranie 15-latka, które jest szczególnie istotne przez wzgląd na okoliczności śmierci jego ojca. Chester Bennington powiesił się w swojej prywatnej rezydencji w Los Angeles 20 lipca 2017 roku. Artysta przez wiele lat zmagał się z depresją. Miał 41 lat.

LinkinParkpomocproblemypsychiczne

Siostra zakonna z piłą mechaniczną w rękach stała się bohaterką! O jej wyczynie mówią wszyscy!

Do pomocy w naprawianiu szkód, jakie wyrządził huragan Irma, włączają się nie tylko służby, gwiazdy, ale też zwykli obywatele. Nie próżnują też osoby duchowne, wśród których prym wiedzie siostra Margaret Ann, która żadnej pracy się nie boi. Zakonnica w habicie z ciężką piłą mechaniczną w rękach pracuje w pocie czoła, by mieszkańcy Miami mogli jak najszybciej uporać się ze skutkami straszliwego żywiołu i jak najszybciej o nim zapomnieć. Tamtejsi funkcjonariusze wzruszeni postępowaniem kobiety postanowili podzielić się jej niezwykłą postawą z całym światem. W tym celu nagrali zakonnicę "w akcji", zrobili jej kilka zdjęć, a następnie wrzucili do sieci. Tym sposobem siostra Margaret Ann stała się niezwykle popularna, a fanów przybywa jej z każdą sekundą. "Takie akty życzliwości przypominają nam, że wszyscy jesteśmy jednym społeczeństwem" - twierdzą zgodnie policjanci. Mundurowi nie byli w stanie odgonić jej od pracy. W rozmowie z dziennikarzami siostra wyznała, że jak tylko dowiedziała się, że może pomóc, bez zastanowienia ruszyła działać. Swoich uczniów również uczy takiego zachowania. Wideo przybliżające jej historię i przedstawiające ją ścinającą drzewo znajdziecie w pierwszym poniższym linku! Prawda, że jest niesamowita?

zakonnicazpiłąmechanicznąpomochuraganIrma