"Szanowny Panie Prezencie...". 6-latka napisała do prezydenta Szczecina list z prośbą o wybudowanie boiska

"Szanowny Panie Prezencie. Dzieci sonsiedniej szkoły mogą bawić na naszym boisku a my nie możemy bawić na ich boisku. oni mają siłownie a my nic i oni mają bramki i kosze i stego Powodu jest mi pszykro. Nasza szkoła jest jedyną szkołą ktura nie ma boiska" (pisownia oryginalna) - tymi słowami swój napisany ołówkiem list do prezydenta Szczecina Piotra Krzystka rozpoczyna 6-letnia Pola, uczennica Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I stopnia im. prof. Marka Jasińskiego, która znajduje się przy ul. Bolesława Śmiałego w Szczecinie. Placówka ta pozbawiona jest boiska z prawdziwego zdarzenia, bo trudno nazwać boiskiem nieogrodzony plac, na którym wkopane zostały w piasek dwie bramki. Naprzeciwko szkoły znajduje się za to nowoczesny obiekt sportowy, jednak jak pisze 6-latka, nie może ona ze swoimi kolegami tam się bawić... "Dużo dzieci ode mnie z klasy mówi, że to jest nie fair. Chciałabym, żeby u nas była trawa i takie ładne bramki. Jak u nich" - mówiła dziewczynka w rozmowie z reporterką TVN24. Nad listem dziewczynki czuwała jej mama Dominika, która postanowiła nic nie zmieniać w tekście córki, by nie stracił on na swojej autentyczności. Prezydent Szczecina chce zaprosić 6-latkę do siebie na rozmowę. Podkreśla, że jej list jest ma dla niego większą wagę niż urzędowe pisma. Liczymy na to, że po interwencji rezolutnej Poli powstanie wspaniałe boisko, z którego będą mogły korzystać wszystkie dzieci :)

listPolipolskarzeczywistośćszkoła

Tysiące osób będą bronić Makłowicza. Organizują "Wielkie gotowanie pod siedzibą TVP"

"Wielkim gotowaniem pod siedzibą TVP" zainteresowanych jest już ponad 25 tysięcy osób. Internauci dołączając do facebookowego wydarzenia wyrażają swój sprzeciw wobec działań władz publicznej telewizji. "W naszej opinii współpraca z Panem Makłowiczem została przez TVP zerwana nie dlatego, że zaangażował się on w politykę, a właśnie dlatego, że chciał się od niej trzymać z daleka" - informują organizatorzy. "Jesteśmy zwykłymi, młodymi ludźmi, którym zależy, by media publiczne w Polsce zachowały rozum i godność człowieka" - dodają. Wspólne gotowanie zaplanowane jest na 2 kwietnia od godziny 11 przy ulicy Wronowicza 17 w Warszawie. Przypominamy, że Robert Makłowicz w piątek udostępnił na Facebooku wpis, którym poinformował, że "po prawie dwudziestu latach jego programy znikną z anteny telewizji publicznej, a niektóre nakręcone już premierowe odcinki nie zostaną przez nią kupione i wyemitowane". TVP oskarżył także o manipulację jego wypowiedzi.

RobertMakłowicztvppolskarzeczywistość

Był zbyt ambitny, za dobrze się uczył, miał za wysokie stypendium. MOPS żąda od niepełnosprawnego pana Edwarda 13 tysięcy złotych!

Edward Tril to niepełnosprawny z Wrocławia, były geodeta, który w wyniku nieszczęśliwego wypadku samochodowego niemal stracił wzrok. Wypadek przyczynił się również do tego, że mężczyzna musi poruszać się przy użyciu kuli. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej postanowił mu pomóc - zaproponowano mu studia, dzięki którym miał znaleźć nową pracę, a także usługi opiekunki, która miała zająć się domem, zakupami i przygotowywaniem posiłków. Oczywiście wszystko za darmo... Pan Edward rozpoczął więc studia w Wyższej Szkole Bankowej na kierunku gospodarka nieruchomościami. Uczył się tak dobrze, że po pierwszym roku uzyskał najwyższą średnią ocen (utrzymuje ją do dzisiaj) i otrzymał stypendium naukowe w wysokości 1200 zł. Uczelnia przyznała mu także stypendium związane z jego niepełnosprawnością. Pan Edward długo nie cieszył się jednak z przyznanych świadczeń. Gdy MOPS dowiedział się, że mężczyzna otrzymuje od uczelni tak duże pieniądze, postanowiono obciążyć go najwyższą kwotą opłaty za usługi opiekuńcze. Dochód niepełnosprawnego studenta przekroczył kryterium dochodowe 2200 zł, dlatego za każdą godzinę opieki musi zapłacić 17 zł. Wyliczono, że jego dług to 13 tysięcy zł! - O nic nie prosiłem, to miała być darmowa pomoc socjalna, a zostałem z wielkim długiem. Gdybym wiedział, że tak to skończy, nigdy nie wpuściłbym tych hien przez próg. Trzeba być miernym i marnym, a wtedy jest spokój - mówi. Pana Edwarda nie stać na opłacenie czesnego, a w czerwcu ma bronić pracę licencjacką. Zależy mu też na studiach magisterskich, dlatego wystosował prośbę do prezydenta Wrocławia o anulowanie długu. Urzędnicy z wrocławskiego ratusza obiecali zaprosić go na rozmowę. Jaki będzie finał tej absurdalnej sprawy?

absurdMOPSpolskarzeczywistośćstudent

Chciał zapłacić 500-złotowym banknotem. Kasjerka zadzwoniła na policję!

Sprawdzam Jak to kanał na YouTubie, którego autorzy porównują, oceniają i recenzują różne produkty oraz usługi. Ich filmy są krótkie, rzetelne i często zaskakujące. Ostatnio na kanale pojawiło się wideo dotyczące banknotu 500-złotowego. Dymitr i Łukasz przekonali się, jak pracownicy sklepów reagują na niedawno wprowadzony do obiegu nominał. Próbując zapłacić nim za zakupy, najczęściej spotykali się z zaskoczeniem kasjerów i ich pozytywną reakcją na "piękny pieniądz". Brali go do rąk, oglądali, a nawet podziwiali. Tylko jedna pani potraktowała sytuację, w której się znalazła, bardzo poważnie. Kobieta pracująca najprawdopodobniej na stacji benzynowej widząc, że nasz bohater wręcza jej 500-złotowy banknot, postanowiła... zatelefonować po policję. Obejrzyjcie nagranie, które pokazuje sporo prawdy na temat najwyższego obecnie polskiego nominału. Banknot dopiero 22 lutego trafił do obiegu, a już rodzi niemałe problemy...

polskarzeczywistośćYouTubepieniądze

17-latka zostawiła dziecko w Oknie Życia. Matkę znaleźli i przesłuchali policjanci

3 lutego w Oknie Życia w Ostrowie Wielkopolskim znaleziono noworodka. Chłopiec, który został porzucony zaledwie kilka godzin po narodzinach, był wychłodzony i miał trudności z oddychaniem. Mimo że jednym z założeń funkcjonowania Okien Życia było zagwarantowanie rodzicom anonimowości, policja odnalazła już 17-letnią matkę, a także ojca chłopca. Nastolatka, która ukrywała ciążę przed rodziną i urodziła poza szpitalem, odpowie za porzucenie dziecka bez zapewnienia mu opieki. Funkcjonariusze tłumaczą, że kobietę szukali w trosce o jej życie i zdrowie. Teraz grozi jej kara 3 lat pozbawienia wolności. "Dzięki wymiarowi sprawiedliwości przyszłe matki będą zostawiać dzieci w koszu na śmieci", "Za aborcję by nie ścigali" - komentują internauci... Z nieoficjalnych doniesień wynika, że 17-latka chce odzyskać dziecko.

OknoŻyciaprawopolskarzeczywistość

Zamiast księdza, mieszkańców odwiedziła kucharka i kościelna z plebanii

Do niecodziennej "kolędy" doszło w województwie dolnośląskim. Mieszkańcy Tomkowa mogli być zszokowani, kiedy podczas do ich domów nie zapukał ksiądz, a... kucharka i kościelna. Kobiety tłumacząc się, mówiły, że ksiądz jest chory, a one przychodzą w jego zastępstwie. Według relacji Gazety Wrocławskiej panie, będąc jeszcze w domach parafian, wyciągały z kopert pieniądze i spisywały, ile wynosiła ich zawartość. Miał to być dowód na to, że nie zabrały niczego dla siebie. Podobno mieszkania odwiedzały na zlecenie księdza, który "do 28 stycznia musi rozliczyć się z podatku u biskupa". Kuria poprosiła już księdza o wyjaśnienia.

koledapolskarzeczywistośćksiadz

Strażnik „sprzedawał" więźniarki. Cena za seks: 100 zł

We wrocławskim więzieniu przy ul. Kleczkowskiej skazany mógł "kupić" więźniarkę od funkcjonariusza Służby Więziennej. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu. Oskarżony Artur K. wziął od jednego z więźniów raz 50 zł, a raz 100 zł umożliwiając seks z więźniarkami oddziału kobiecego. Prokuratura miała też relacje o innych funkcjonariuszach, którzy zajmowali się podobnym procederem, jednak oskarżenie objęło tylko Artura K. i tylko te dwa wyżej opisane przypadki. Ta sama osoba w roku 2012 została oskarżona o pobicie więźnia. Artur K. do niczego się nie przyznaje. Cały akt oskarżenia dotyczy czterech strażników i trzech więźniów, a w sumie postawiono im 28 zarzutów.

sprzedawałwięźniarkipolskarzeczywistośćWrocław

Będą sprawdzać, czy dziecko pochodzi z "prawego łoża". Kolejny kontrowersyjny pomysł rządu

Projekt ustawy o aktach stanu cywilnego przewiduje, że podczas zgłaszania urodzenia dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego rodzic będzie musiał podać informację o tym, czy matka dziecka jest zamężna, a jeśli tak, to również kiedy dokładnie nastąpiło zawarcie małżeństwa. Oznacza to, że sprawdzane będzie, czy dziecko pochodzi z zalegalizowanego związku, czy też zostało ono poczęte jeszcze przed ślubem! Rząd nie uzasadnił, jaki cel będzie miało takie działanie. Dla wielu będzie to po prostu spis dzieci z nieślubnego łoża. Kontrowersje budzi również fakt, dlaczego obowiązek ten będzie dotyczył jedynie matek... O taką zmianę wnioskował też Główny Urząd Statystyczny, który również prosił o modyfikację kart urodzeniowych, których wzór uniemożliwiał określenie m.in. śmiertelności okołoporodowej. Karty powrócą w starej wersji i rodzice będą musieli podać informację o liczbie urodzonych przez matkę dzieci i informację o jej poprzednich ciążach.

nieślubnedziecipolskarzeczywistośćdzieci

#Schowaj Newsweek. Nowa akcja przeciwko antypolskim mediom

"Newsweek" z Tomaszem Lisem na czele jest solą w oku obecnej władzy i "prawdziwych patriotów". Żeby ograniczyć jego "niszczycielskie" działanie powstała obywatelska akcja, której celem jest... chowanie egzemplarzy tygodnika za prasę patriotyczną! Inicjatorzy akcji chcą, żeby wszyscy chętni nie tylko przekładali gazety na sklepowych półkach, ale także kręcili ze swych poczynań filmiki, z których powstanie później teledysk! Cel ogólny? Zwalczanie wrogich, niemieckich, antypolskich mediów! Na razie jednak nic nie wskazuje na to, żeby to przedsięwzięcie okazało się sukcesem. "Kolego chyba na serio się nudzisz. Takiej głupoty dawno nie widziałem" - napisał pod promującym akcję filmikiem użytkownik o nicku masztan. A jak zareagują inni? Popieracie akcję?

SchowajNewsweekpolskarzeczywistośćakcja

Ukrainka poszukiwała pracy w Krakowie. Jej wpis na Facebooku wywołał falę hejtu

W Wigilię na Facebooku w grupie Praca Kraków pojawiło się ogłoszenie poszukującej pracy młodej Ukrainki. "Szukam pracu w Krakowe.pisać w priw" (pisownia oryginalna) - napisała. Zamiast odpowiedzi na swoje zapytanie padła jednak ofiarą hejtu, ksenofobii i prawdziwej nienawiści! Użytkownicy Facebooka nie zostawili na niej suchej nitki. Wyśmiewali jej nieznajomość polskiego i pisali o miejscach, gdzie może zatrudnić się jedynie jako prostytutka! Ale to nie wszystko! Poruszono nawet kwestię Wołynia, by, jak napisał Łukasz, pokazać, że "ukraińska krew to wroga krew"! "To już któraś z kolei twoja wiadomość o poszukiwaniu pracy. Ludzie pisali ci oferty. Jeśli rączki bolą od pracy, to nie znajdziesz nic nigdy. Jeżeli oczekujesz, że ktoś ci tu zaoferuje prace za 2000 netto z opłaconym ZUSem, to szukaj dalej" - napisał Maciek. "A w Twoim kraju nie ma pracy tylko musiałaś do Nas przyjeżdżać?" - dodał Piotr. Przez facebookową grupę w Boże Narodzenie (!) przelała się masa jadu. Głosów, które próbowały uciszyć hejterów było niewiele... 27 grudnia post zniknął, a wszystkie nienawistne komentarze zostały zgłoszone do administratorów Facebooka. Czy naprawdę chcemy, żeby za granicą traktowano nas w ten sam sposób? My też kiedyś przecież możemy znaleźć się na miejscu tej dziewczyny...

ogłoszenieUkrainkipolskarzeczywistośćhejt

Genialny fizyk straci pracę na uniwersytecie, bo nie opublikował artykułów naukowych!

Dr Ernest Grodner jest adiunktem na 8-letnim kontrakcie na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Otrzymał on także prestiżową nagrodę Energy Globe Awards. W ostatnim czasie naukowiec pracował nad swoją aplikacją, za którą otrzymał tę nagrodę oraz przeprowadzał wraz z badaczami z Chin, Włoch, Francji, USA oraz Rumunii eksperymenty z użyciem akceleratora cząstek we Francji. Wszystko to złożyło się na brak czasu w napisaniu odpowiedniej ilości prac naukowych, za które dr Grodner otrzymuję wskazaną ilość punktów. "W lutym zabraknie mi kilku punktów do uznania habilitacji i w efekcie stracę pracę na Uniwersytecie Warszawskim"- powiedział w jednej z rozmów. "Mając wybór kariera czy nauka, wybrałem to drugie" - dodaje. Dr Grodner jest przykładem na to, że na polskich uczelniach liczy się biurokracja - wszystkie badania naukowe powinny być przeprowadzone na czas, choć często jest to niemożliwe. Co myślicie o tej sprawie?

uczelnianabiurokracjapolskarzeczywistość

Seks w toalecie rzeszowskiego gimnazjum. Sprawę bada prokuratura

Dwóch piętnastoletnich uczniów i ich rok młodsza koleżanka zamknęli się w toalecie Gimnazjum Sportowego w Rzeszowie. O współżyciu nieletnich na terenie szkoły nauczyciele i rodzice dowiedzieli się po kilku tygodniach. Uczniowie sami zaczęli pisać o tym na forach internetowych. Mimo że zdarzenie miało miejsce rok temu, prokuratura dopiero teraz dowiedziała się o sprawie. Dyrektor miał wcześniej nie powiadomić organów ścigania. "Rodzice chcieli, byśmy załatwili to na własnym podwórku" - w rozmowie z polsat.news mówił Wojciech Wilk, dyrektor szkoły. "Nie był to pełny seks" - dodał.

sekswszkoleprawopolskarzeczywistość

Politechnika Rzeszowska wyrzuca studentów z akademika!

Reorganizacja zakwaterowania - to oficjalny powód jaki podają władze Politechniki Rzeszowskiej studentom, którzy do końca lutego muszą opuścić jeden z należących do uczelni akademików! Dla wielu z nich opuszczenie Arcusa (tak nazywa się owy akademik) wiąże się z ogromnymi problemami! Większość żaków może bowiem zostać bez mieszkania, ponieważ liczba wolnych miejsc w innych budynkach Politechniki Rzeszowskiej nie wystarczy do ich zakwaterowania! A znalezienie mieszkania czy pokoju w lutym nie należy do najłatwiejszych... Studenci zwrócili się już do rektora z prośbą o przesunięcie terminu opuszczenia Arcusa do końca roku akademickiego, jednak nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Anna Worosz, rzecznik rzeszowskiej uczelni, tłumaczy, że studenci nie pozostaną całkiem na lodzie - przenoszeni są już do innych akademików, w których doliczono się 80 wolnych miejsc, a w planach jest także akcja "Pokój dla żaka" mająca pomóc im w znalezieniu zakwaterowania. Czy to nie prawda, że z uczelniami studenci zawsze mają pod górkę?

akademikPRzpolskarzeczywistośćstudent

Nowe państwo w granicach Polski. Królestwo Kabuto bez ZUS-u, podatków i urzędników

Mieszko Makowski w ramach rozwoju swojej działalności postanowił założyć własne państwo. Choć brzmi to jak fragment powieści Science Fiction, Polakowi naprawdę udało się uzyskać niezbędne dokumenty od rządu i ministerstw. Liczące już 611 obywateli Królestwo Kabuto znajduje się w podradomskiej gminie Wolanów. Formą rządu jest monarchia, na której czele stoi Makowski, znany z nietypowych projektów prezes Fundacji Uroboros. "Obecnie walczę o uznanie Kabuto przez NATO" - mówi możnowładca państwa. - "Jeśli się uda, będziemy mogli wydawać dokumenty międzynarodowe, takie jak paszporty. Poza tym zarejestrowało się u nas już kilkanaście firm – nie pobieramy od nich żadnych podatków, ale nie dajemy też nic w zamian. Wierzymy, że tysiąc złotych miesięcznie, które normalnie poszłyby na ZUS, ludzie wolą odłożyć sobie do kieszeni, aby zabezpieczyć swoją przyszłość". Obywatele zobowiązani są jedynie do opłaty rejestracyjnej w wysokości dwóch tysięcy zł. Założenie królestwa jest manifestacją sprzeciwu wobec działań obecnego rządu. O szczegółach powstania mikropaństwa możecie przeczytać w wywiadzie dla serwisu innpoland.pl zamieszczonym w linku poniżej.

Polakzałożyłpaństwoprawopolskarzeczywistość

Dostał wezwanie do zapłaty za naprawę radiowozu, który potrącił jego syna!

Policjanci z komendy w Środzie Wielkopolskiej domagają się od Tomasza Jaśkowiaka zapłaty za naprawę radiowozu, który ponad rok temu potrącił jego syna Alana! Policyjny wóz nie zatrzymał się przed skrzyżowaniem i nie włączył kierunkowskazu przez co zderzył się z nastolatkiem. To jednak chłopak został ukarany mandatem w wysokości 50 zł, gdyż według funkcjonariuszy nie zastosował się on do znaku zakazu wjazdu na drodze jednokierunkowej, a także poruszał się rowerem po chodniku i niezgodnie z obowiązującym kierunkiem jazdy. Ponadto teraz policjanci chcą, żeby pan Tomasz pokrył koszty naprawy uszkodzonego w wyniku zdarzenia wozu, który miał zostać porysowany w czterech miejscach. Kwota jaką musi zapłacić Jaśkowiak wynosi 1600 zł! Jeśli mężczyzna nie uiści jej w ciągu dwóch tygodni, sprawa trafi do sądu! Ojciec poszkodowanego nastolatka nie ma jednak zamiaru płacić. Co ciekawe, biegły sądowy i ekspert w dziedzinie wypadków stwierdził, że uszkodzenia radiowozu nie mogły powstać w wyniku zderzenia z rowerzystą... Jaki będzie finał tej historii?

policyjnyabsurdpolskarzeczywistośćpolicja

Elektroniczny rozkład jazdy na dworcu w Gliwicach zniszczył... siekierą!

Oficjalne otwarcie odnowionego po remoncie dworca w Gliwicach na pewno zostanie odłożone w czasie po ostatnim akcie wandalizmu. Jego sprawcą był 50-latek, który siekierą zniszczył elektroniczną tablicę rozkładu jazdy pociągów! Na nagraniu widać, jak mężczyzna z reklamówką staje przed tablicą z informacjami dla podróżnych, a następnie wyciąga spod ubrania siekierę, którą rzuca w jego kierunku, i po tym spokojnie odchodzi. Po publikacji wizerunku sprawcy gliwiccy policjanci otrzymali kilka anonimowych informacji na jego temat, które przyczyniły się do szybkiego zatrzymania. Śledczy ustalają, jakie były motywy jego postępowania. Być może wzburzenie u mężczyzny wywołał opóźniony pociąg...Niestety w Polsce rozkłady jazdy często padają ofiarami wandali.

zniszczonyrozkładpolskarzeczywistośćtransport

Polska bije rekordy w zanieczyszczaniu powietrza!

Tegoroczny raport WHO (World Health Organization) o zanieczyszczeniu powietrza nie był dla nas łaskawy. W zestawieniu organizacji znalazło się 50 miast Unii Europejskiej, w których oddycha się najgorszym powietrzem. Ponad połowa z nich, bo aż 33 miasta, znajduje się w Polsce! W zanieczyszczaniu powietrza jesteśmy bezkonkurencyjni! Dlaczego? Produkujemy stanowczo za dużo groźnego dla naszego zdrowia i życia pyłu PM2.5, którego jednym z najbardziej niebezpiecznych składników jest rakotwórczy benzo(a)piren! Nieodpowiednio ogrzewamy mieszkania, zamiast korzystać z komunikacji miejskiej poruszamy się samochodami, palimy śmieci... Nie zdajemy sobie sprawy z konsekwencji swoich działań, a w skutkach są one tragiczne. WHO podaje, że w ten sposób zwiększamy ryzyko wystąpienia chorób płuc, zawału serca, udaru mózgu czy raka! Myślenie, że nas to nie dotyczy to błąd! W 2015 roku aż 40-krotnie przekroczyliśmy dopuszczalną przez WHO wartość (benzo(a)pirenu w powietrzu! Nic nie wskazuje na to, żeby w tym roku wynik był dla nas korzystniejszy...

zanieczyszczeniepowietrzapolskarzeczywistośćbadania

Polacy boją się także dzieci-uchodźców? Wstrząsająca prawda o nas

"60 proc. uciekinierów to dzieci" - alarmuje UNICEF. Organizacja Save the Children donosi, że 26 tys. dzieci przybyłych do końca kwietnia tego roku do Europy to sieroty. Według "The Guardian" 10 tys. nieletnich uchodźców zniknęło bez śladu - prawdopodobnie stali się oni ofiarami handlarzy żywym towarem. Portal uchodźcy.info alarmuje, że Polska do tej pory nie przyjęła ani jednego dziecka z obozów w Grecji czy we Włoszech. Jeżeli chodzi o relokację uchodźców, posiadamy jedne z najostrzejszych kryteriów bezpieczeństwa w Europie. Na tej płaszczyźnie prześcigają nas nawet mniejsze i biedniejsze państwa jak Rumunia i Litwa.

uchodźcywPolscepolskarzeczywistośćUNICEF

Dziewczyna zasłabła w warszawskim metrze. Starsza pani nie chciała ustąpić miejsca

Młody chłopak, świadek przykrej sytuacji w warszawskim metrze, postanowił zwrócić uwagę na zachowanie w miejscach publicznych. Jego oburzenie nie dotyczy jednak braku kultury osobistej młodzieży, jak mogłoby się wydawać, ale "przykładu", jaki dała starsza pani... Napisał do redakcji portalu warszawawpigulce.pl list, w którym tłumaczy, co spotkało go w metrze na początku grudnia. Podczas jazdy jedna z młodych osób zasłabła. Dwóch chłopaków podtrzymało dziewczynę, żeby nie upadła. Poprosili siedzącą obok panią, by ustąpiła dziewczynie miejsca. W odpowiedzi usłyszeli, że kobieta jest "za stara, by wstawać". Ostatecznie ustąpił ktoś inny, w dalszej części wagonu. "Kultura obowiązuje każdego bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie. Bądźmy dla siebie życzliwi, a świat będzie lepszy” - apeluje autor listu.

polskarzeczywistośćtransportkulturaosobista

Kupić chleb czy opłacić rachunek za prąd? Zatrważający "Raport o biedzie w Polsce"!

"Karmienie, zmiana pampersów, mycie, częste pobyty w szpitalu - życie Mateusza podporządkowane jest jego chorej mamie i młodszej, 5-letniej siostrze. Mają tylko jego. Mateusz ma dopiero 22 lata. Marzy o tym, żeby czasem wyjść z kumplami, pograć w piłkę. Pożyć tak normalnie, jak inni w jego wieku. Ale zapytany o najważniejszą potrzebę bez wahania odpowiada: Kości na zupę, dużo kości. Żebym miał z czego ugotować obiad dla mamy i siostry". Ta i jeszcze wiele innych przejmujących historii odkrytych przez wolontariuszy Szlachetnej Paczki, a także 10 zaskakujących faktów na temat biedy znalazło się w "Raporcie o biedzie w Polsce" przygotowanym przez Stowarzyszenie Wiosna. Wynika z niego, że co druga rodzina w naszym kraju ma zaległości z opłatami, kredytami i pożyczkami, że co trzeci senior jeśli wyda więcej niż 7 zł dziennie, to popadnie w długi... Według raportu co piąta rodzina wielodzietna musi mieszkać razem w jednym pokoju, co szósta funkcjonuje na co dzień bez łazienki, a u 15 procent rodzin dotkniętych chorobą lub niepełnosprawnością na jedną osobę przypada dziennie 1,6 zł. Bieda w Polsce ma różne oblicza. Czasem ją dostrzegamy, czasem przechodzimy obok niej bez słowa. Tylko, że ona może dotknąć każdego z nas! Może czas to sobie uświadomić?

RaportobiedziepolskarzeczywistośćSzlachetnaPaczka