Nadgryzione atrapy jabłek na otwarciu sklepu IKEA. "Za darmo to i dekoracja smakuje"

Lublinianie doczekali się otwarcia sklepu IKEA w swoim mieście. Jak informuje Kurier Lubelski, 23 sierpnia aż 23 tysiące osób zainteresowanych zakupem szwedzkich produktów zjawiło się na oficjalnym otwarciu. Jak to jednak w Polsce bywa, nie obyło się bez typowo "januszowych" zachowań. Kilku klientów musiało pomyśleć, że ustawione w sklepie dekoracje to darmowy poczęstunek. Niektórzy widocznie pokusili się o plastikowe atrapy i tak o to w IKEA znalazły się... nadgryzione sztuczne jabłka. Internauci nie pozostawili suchej nitki na odpowiedzialnych za tę zabawną sytuację osobach. "Najpierw się wykąpali w fontannie, a potem poszli coś przekąsić", "Co za dzicz... Naprawdę, nie zdawałem sobie sprawy, że tacy ludzie w lubelskim mieszkają... Łażą, łapią i gryzą wszystko naokoło... Jakby im narysować na ścianach to by ściany pogryźli...", "Za darmo to i dekoracja smakuje" - piszą niektórzy użytkownicy Facebooka. Znaleźli się też obrońcy "głodomorów" - jabłko wygląda przecież bardzo podobnie do prawdziwego, a pomylić mogło się dziecko. Na nadgryzionych dekoracjach nie kończą się jednak żenujące problemy wielkiego otwarcia. Niektórzy klienci mieli również chować do kieszeni i plecaków torby, jakie przy wejściu otrzymuje się od pracowników sklepu. Klasyczne żółto-niebieskie pomoce zakupowe trzeba oddać, opuszczając IKEA. A tego w Lublinie musieli sumiennie egzekwować ochroniarze...

pogryzionedekoracjewIKEApolskarzeczywistośćjedzenie