Pasażer samolotu przejął się tym, co odkrył. Jego szokujące wideo zobaczyło setki tysięcy internautów!

Kilka dni temu do sieci trafiło zaskakujące nagranie. Pewien pasażer, który podróżował tanimi liniami lotniczymi, nagrał podczas lotu nad Chile całkowicie rozluźnioną ramę okalającą okno samolotu. Jego wideo zatytułowane "Czy powinienem się martwić?" w serwisie YouTube odtworzono ponad 670 tysięcy razy. Mężczyzna przyznaje, że cała sytuacja wyglądała naprawdę niepokojąco, dlatego postanowił ją zarejestrować. Jego wątpliwości rozwiał jednak pilot Patrick Smith, który zapewnił, że nie ma się czym martwić. Część, którą nagrał pasażer to bowiem nie rzeczywiste okno, a jedynie wkładka, która pomaga je chronić. Pilot przyznał, że wygląda to żenująco i nieprofesjonalnie, lecz nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa kogokolwiek na pokładzie. Jego wypowiedź potwierdził dyrektor naczelny brytyjskiego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Lotniczego. "To zdecydowanie nie jest kwestia bezpieczeństwa. To po prostu kawałek luźnej kabiny" - mówił. Jak Wy zareagowalibyście na coś takiego?

niepokojącenagraniezsamolotupodróżesamoloty

Chcesz zamieszkać w Szwajcarii? Oni Ci za to zapłacą!

Albinen to wioska w Szwajcarii, która od dłuższego czasu zmaga się z ogromnym problemem wyludnienia. Zostało w niej tylko 240 mieszkańców. Zdesperowany burmistrz, zmuszony do zamknięcia lokalnej szkoły, postanowił działać. Zaoferował ludziom pieniądze w zamian za to, że przeprowadzą się do Albinen. Każdy dorosły miałby dostać za to 25 tysięcy dolarów, a dziecko 10 tysięcy dolarów. Są jednak dwa warunki. Po pierwsze - nie można mieć więcej niz 45 lat, a po drugie - należy zainwestować w dom o wartości około 200 tysięcy dolarów. To wymarzona okazja dla ludzi, którzy chcieliby zamieszkać w pięknej miejscowości, a dookoła mieć same góry. Dajcie znać, czy już zaczęliście pakować walizki!

zapłacązawyprowadzkępodróżeniesamowite

Dlaczego w czasie lotu samolotem powinniśmy mieć włączony tryb samolotowy?

Na to pytanie odpowiadają sami piloci. Mimo, iż współcześnie możemy używać naszych smartfonów w trakcie lotu - słuchać muzyki, oglądać filmy, to powinniśmy mieć ciągle włączony w nich tryb samolotowy. Kiedy pasażerowie chcieliby nawiązać połączenie z telefonu, wysłać SMS-a lub skorzystać z internetu mogliby wywołać zakłócenia w kabinie pilota. Jeden z nich wydał nawet apel do podróżnych, wyjaśniając konsekwencję pozostawienia naszego smartfona w normalnym trybie."Gdy telefon próbuje połączyć się z wieżą kontrolną, wydaje wtedy taki sam dźwięk, który słychać, jeśli umieścisz go obok głośników. Ten hałas nie tylko wywołuje roztargnienie, ale może także spowodować, że pominiemy kluczowe instrukcje kontrolera ruchu lotniczego". Oczywiście, współcześnie wszystkie samoloty, które przewożą podróżnych spełniają standardy bezpieczeństwa, jednak dla własnego spokoju należy przypilnować, aby włączyć tryb samolotowy, a z Facebooka skorzystać po wyjściu z pokładu. W samolotach istnieje też kilka innych zwyczajów, którym nie należy się dziwić, bo służą one tylko i wyłącznie naszemu bezpieczeństwu. Są to np. odsłonięte rolety w okienkach przy lądowaniu. Nie mogą być one opuszczone, ponieważ w razie awaryjnego lądowania stewardessa może sprawdzić czy na zewnątrz jest bezpiecznie. Również gaszenie świateł w trakcie startu i lądowania ma pomóc podróżnym w razie awaryjnego wyjścia, aby przyzwyczaić oczy do panujących na zewnątrz warunków - tj. albo jasności albo ciemności. Pamiętajmy o tym w czasie podróży!

lotsamolototemtechnologiapodróże

"Szalony pilot" lądował tuż przed przejściem huraganu. Udało mu się zabrać ludzi i wrócić!

Huragan Irma to jeden z najbardziej niebezpiecznych i potężnych od bardzo dawna. Otrzymał już 5 kategorię, czyli największą w skali Saffira-Simpsona. Huragan przesuwa się z Karaibów w stronę wybrzeży Stanów Zjednoczonych. W środowy ranek, momencie, kiedy burza szalała już w okolicach Portoryka, na radarach samolotowych można było dostrzec samolot zmierzający w stronę San Juan. Wszystkie loty do tej pory zostały odwołane. Jednak pilot samolotu Delta Flight 431 lecącego z Nowego Yorku zdecydował się polecieć w tamto miejsce. Kierowany był przez osoby monitorujące burze. Samolot wylądował 7 minut szybciej niż spodziewany był jego przylot. Wszyscy pasażerowie szybko wsiedli na pokład i w zaledwie 51 minut maszyna była gotowa do powrotu do USA. Według komunikatów prasowych tego lotu burza panująca nad Portoryko nie zagrażała bezpośrednio lotowi. Jednak inni piloci i osoby znające się na lotach, twierdzą, że i tak było to szaleństwo lecieć tam w taką pogodę. Dzięki precyzji pilotów, samolot doleciał bezpiecznie na miejsce, ratując przy tym zapewne wiele osób. Media wciąż szukają ludzi którzy lecieli tym lotem, aby dowiedzieć się więcej na jego temat.

huraganIrmapodróżeUsa

Grecka wyspa wprowadza limity dla turystów. Dziennie może przypłynąć tam tylko 8 tys. osób!

Santorini to mała, ale bardzo urokliwa wyspa, należąca do Grecji. Przyciąga ona wielu turystów. Baza noclegowa prężnie się tam rozwija, powstają liczne hotele. Jednak wszystko kosztem mieszkańców wyspy. Zamiast wybudować nowe szkoły lub place zabaw dla dzieci, wprowadza się udogodnienia dla przybyłych tam ludzi. Na 15 tysięcznej wyspie brak jest miejsc parkingowych, a ulice wciąż są zatłoczone. W ciągu roku wyspę odwiedza około 2 mln turystów. Oznacza to, że na jednego mieszkańca przypada ich aż 133! Władze wyspy chcą wprowadzić limity dla turystów, którzy chętnie przyjeżdżają w to miejsce. Według założeń dziennie mogłoby na nią przypływać tylko 8 tys. osób. Miałoby to znacznie ułatwić infrastrukturę wyspy. Dodajmy, że turyści bawiący się na wakacjach, często nie zachowują się spokojnie - bawią się, piją alkohol, często są głośni. To przeszkadza rodzimym mieszkańcom. Rozwiązanie dotyczące zmniejszenia liczby turystów i wprowadzenie różnych kar za niewłaściwe zachowanie wprowadzić chcą też inne miejsca, w tym miasta takie jak Barcelona czy Dubrownik. Uważacie, ze taki pomysł to dobre rozwiązanie?

karydlaturystówpodróżeprawo

Konkurs ubierania zwłok. W Japonii kultywuje się starą tradycję i miesza się ją z nowoczesnością

Podczas odbywających się w stolicy Japonii specjalnych targów- Tokyo's Life Ending Industry EXPO 2017, uczestniczyć można było wielu wydarzeniach. Jednym z nich był konkurs na jak najpiękniejsze przystrojenie zwłok. Oczywiście modelami byli udający zmarłych ochotnicy. Biorący udział w konkursie przedstawiciele domów pogrzebowych w rytualny sposób ubierali "zmarłego". Wszystko w nawiązaniu do tradycyjnej religii japońskiej Shintō. Uważa się tam, że po śmierci człowiek jest nieczysty, a odpowiednie ubranie go, w jak najbardziej odświętny strój ma oczyścić zmarłego i pomóc mu w dalszej wędrówce na tamten świat. Konkurs wygrała zaledwie 23-letnia mieszkanka Tokyo. Kimura Kouki, szef Akademii Okuribito, powiedział, że starzejące się społeczeństwo w Japonii zwiększyło zapotrzebowanie na przedsiębiorców o tych specjalnych umiejętnościach. Poprzez ten konkurs chciał, aby osoby, które zajmują się ubieraniem zmarłych zwiększały coraz bardziej swoje kompetencje, gdyż różnią się one w dużym stopniu od siebie. Konkurs ma także rozpowszechnić starą metodę na świecie Na targach można było zobaczyć również specjalnego robota,, który wcielał się w rolę kapłana ubranego w specjalne szaty. Jest to wkroczenie technologii w tradycyjne obrzędy religijne.

kulturapodróżeśmierć

Gigantyczna kolejka do dorożki na Morskie Oko! Ludzie z lenistwa nie chodzą pieszo

W upalną środę 9 sierpnia w drodze na Morskie Oko w Tatrach, ustawiła się gigantyczna kolejka. Wszyscy ci ludzie chcieli wjechać na górę za pomocą dorożki zaprzęganej przez konie. Większość z nich nie miała zamiaru iść pieszo! Materiał wideo opublikowała na swoim Facebooku organizacja do obrony praw zwierząt - fundacja VIVA- o nazwie Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni. Jak podkreślają administratorzy strony w środę przy temperaturze sięgającej blisko 31 stopni, nad Morskie Oko wyjechało ponad 160 wozów. Dla wielu turystów jest to wielka atrakcja, przejechać się dorożką, jednak konie często są skrajnie wyczerpane. Czy z własnego lenistwa musimy traktować w ten sposób zwierzęta? W linku poniżej (http://krakow.naszemiasto.pl/artykul/to-nagranie-kolejki-do-wozow-nad) filmik z tego zdarzenia.

kolejkanaMorskieOkopodróżeprawazwierząt

Najpopularniejsze miejsca świata. Top 5 na Instagramie!

Dzięki aplikacji Instagram Stories, użytkownicy Instagrama mogą dodawać krótkie filmiki lub zdjęcia na swój profil, które znikają po 24 godzinach. Z racji tego, że minęła pierwsza rocznica powstania tej aplikacji, ogłoszono ranking 5 najpopularniejszych miejsc, które można było oznaczać w Story za pomocą specjalnych tagów. Jak myślicie, które miasta świata znalazły się w rankingu? Na pierwszym miejscu uplasowała się stolica Indonezji Dżakarta. Jest to miasto, które coraz bardziej się rozwija, przyciągając turystów swoją kultura i kuchnią. Dodatkowo liczy około 8.5 mln mieszkańców. Drugie miejsce zajęło Sao Paulo w Brazylii. Na trzecim jedno z największych miast świata Nowy Jork, dalej Londyn oraz Madryt. A czy Wy odwiedziliście już te miejsca? Jeśli nie, to może czas najwyższy wybrać się w podróż i otagować je na Insta Story. A może wolicie inne miasta?

top5Instagrampodróżefotografia

Niesamowity teledysk do coveru w wykonaniu Dawida Podsiadło

W ubiegłym tygodniu do sieci trafił utwór zespołu T.Love w wykonaniu Dawida Podsiadło! Artysta w ramach projektu T.Cover, który zrzesza artystów wykonujących utwory T.Love zaśpiewał utwór "Bóg". Jest to naprawdę oryginalne wykonanie, nietuzinkowe, ale tego można było spodziewać się właśnie po Dawidzie. "Czuję się bardzo sympatycznie, że i ja zostałem zaproszony do tego wyjątkowego grona i mogłem nagrać coś od siebie."-pisał na Facebooku Dawid. Naszą uwagę zwrócił też teledysk do tej piosenki. Są to urywki filmów nagrane przez samego Podsiadło, podczas jego ostatniej podróży do Islandii. Cieszył się on bardzo pozytywnymi komentarzami. Wśród nich można było wyczytać, że utwór nabrał nowego wymiaru. Podsiadło napisał: "My tu sobie na wyjeździe zrobiliśmy obrazy do utworu, na spokojnie (…), a Wasze reakcje są tak ogromne jakbyśmy tworzyli superprodukcję za siedemnaście milionów dolarów kanadyjskich!" Czekamy w takim razie na kolejne takie obrazy!

podróżeDawidPodsiadłoteledysk

Małpi biznes - czyli restauracja, gdzie zostaniesz obsłużony przez jedną z małp!

W Japonii w barze The Kayabukiya Tavern, który wzorowany jest na tradycyjny "sake-house" spotkać można nietypowych kelnerów.Już od prawie 29 lat klientów obsługują tam małpy. Jedna z nich nazywa się Fuku-chan, jej zadaniem jest roznoszenie serwetek i alkoholi do stolików. Ubrana jest w kelnerski strój- koszule w kratkę i czarną spódniczkę. Właściciel knajpy Kaoru Otsuka, często zachęca gości do dawania małpom napiwków, w postaci fasoli sojowej. Sam właściciel traktuje je jak swoją własną rodzinę, to z nimi spędza najwięcej czasu.W Japonii istnieje specjalne prawo, które mówi, że zwierzęta takie jak małpy mogą pracować po 2 godziny na dobę.

małpywpracypodróżezwierzęta

Kobiety będą mogły tam chodzić w stojach kąpielowych?! Nowe projekty kurortów dla turystów w Arabii Saudyjskiej

Arabia Saudyjska, która swoje dochody czerpie głównie z ropy naftowej, szuka nowego źródła przypływu gotówki. Ma nim być projekt stworzenia na 50 wyspach Morza Czerwonego, dotąd nie zajętych przez człowieka, kurortu wypoczynkowego z hotelami, SPA, licznymi rezydencjami oraz piaszczystą plażą. Projekt ma zostać zrealizowany do 2020 roku. Jednak aby ten plan wykonać potrzeba dużych zmian, głównie w mentalności Arabów. Arabia Saudyjska to kraj islamski - dotąd jedyną turystyką była ta religijna dla pielgrzymów udających się do Mekki. Panuje tam mnóstwo zakazów dotyczących kobiet, głównie względem ubioru. Powstały kurort miałby być strefą autonomiczną, rządzącą się niezależnym prawem od reszty kraju, tak by turyści z całego świata mogli czuć się bezpiecznie. Jeśli taki pomysł przyjął by się, to turystki mogłyby kąpać się w morzu w normalnych strojach kąpielowych i bikini. Czy to ma szanse się stać? Już trwają pierwsze przygotowania planu.

podróżearabiasaudyjskaislam

60 000 dmuchanych kaczek płynęło przez Chicago

Blisko 60 000 dmuchanych, żółtych kaczek zostało w miniony czwartek wrzuconych do rzeki w Chicago z mostu z mostu Columbus Drive. Wszystko z okazji Rubber Duck Derby! Jest to impreza, która wspiera finansowo Olimpiady Specjalne - organizację zrzeszającą osoby niepełnosprawne, które trenują sport. Podczas wyścigu dmuchanych kaczek, każdy mógł już za 5 dolarów zaadoptować zabawkę. Dochód ze sprzedaży jest przeznaczony właśnie na potrzeby organizacji. Kaczki walczą o zwycięstwo w zespołach - jeśli przygarnięta zabawka wygra wyścig, dla osoby, która ją adoptowała przewidziane są również nagrody- samochód, wycieczka do Las Vegas lub wakacje. Co roku mieszkańcy Chicago zbierają się nad rzeką aby obserwować to niezwykłe wydarzenie. Niezaprzeczalnie widok tylu tysięcy dmuchanych, żółtych kaczek robi wrażenie.

wyścigdmuchanychkaczekpodróżeolimpiada

Dwie Koreanki zwiedzają Warszawę. Filmik robi furorę w sieci

Warszawska Starówka zachwyciła swoim klimatem dwie młode podróżniczki z Korei Południowej. Dziewczyny przyleciały do Polski, aby nagrać filmik dla KBS World TV - telewizji międzynarodowej z koreańskimi prezenterami. Materiał zrealizowano z dowcipem. Jednak pokazuje on piękno stolicy Polski. Kobiety już od samego przelotu samolotem kręcą materiał, dzięki czemu widzimy ich reakcję na wszystko, co dla nich nowe. A jest tego wiele- biletomaty w autobusach, fortepian na lotnisku, pawie i gołębie chodzące sobie po parku i Starówce. Dziewczyny przyleciały, aby m.in. nakręcić koncert chopinowski, który odbywał się w Łazienkach Królewskich. Są nim zachwycone. Materiał filmowy został wyświetlony już około 130 tys. razy. Może być też doskonałą reklamą dla Polski, bo pokazuje Warszawę z dobrej perspektywy - turysty. Mimo początkowego szoku dwie Koreanki wydają się być zauroczone miastem. A czy Wy wiedzieliście że Warsaw znaczy też "seen a war'?

KoreankiwWarszawiepodróżeturyści

Turyści z Irlandii zdemolowali lokal i pobili kelnera bo rachunek za kolację był za drogi

Do zdarzenia doszło w jednej z restauracji na krakowskim Rynku. Grupa osób z Irlandii zjadła kolację i wypiła alkohol. Kiedy poprosili o rachunek według relacji świadków, stali się agresywni. Irlandczycy postanowili zapłacić tylko za połowę zjedzonych dań i wypitego alkoholu - około 200 zł. Według nich rachunek był zbyt wysoki. Kelner poprosił aby zapłacili całość. Wtedy mężczyźni zaczęli demolować lokal. Rozbili szyby w oknach, w ruch poszły też krzesła. Kelner, który był na sali został pobity, jeden z gości wymierzył mu też wprost pod szyje kawałek rozbitej, ostrej szklanki. Kiedy na miejsce została wezwana policja, Irlandczycy uciekli z restauracji. Policji udało się złapać początkowo tylko 4 z 6 mężczyzn. Dwóch z nich ukryło się w hotelu, ale i oni zostali ujęci. Teraz stawiane są im zarzuty m.in pobicia i zniszczenia mienia.

wandalizmwKrakowiepodróżeprawo

Upalne lato nie tylko w Polsce. Wodny park w Chinach przeżywa oblężenie!

Tropikalne upały doskwierają nam już od weekendu. Aby się schłodzić wybieramy się nad jeziora czy baseny. Wszędzie jest mnóstwo ludzi. Jeśli jednak sądzicie, że te miejsca są naprawdę zatłoczone, to popatrzcie na to zdjęcie. To fotografia wykonana 30 lipca w jednym z chińskich parków wodnych- Hot Go Park. Jest to miejsce położone w miejscowości Fushun. Znajduje się tam 50-akrowy park wodny wyposażony w zjeżdżalnie, czy też specjalne domki. To istny raj dla lubiących wodne zabawy. Jedną z atrakcji jest powstająca na 10 metrów "fala tsunami". Wczoraj temperatura powietrza w parku wynosiła ponad 31 stopni Celsjusza. Większość mieszkańców i turystów wybrała podobną formę ochłodzenia się. Nic dziwnego, że w basenie nie było prawie wolnego miejsca!

letnieupałypodróżezabawa

Prywatne klatki- czyli więźniowie Hong Kongu

Fotograf Benny Lam przemierzył Hong Kong i uwiecznił na swoich fotografiach miejsca, w których żyją ludzie. Wysokie ceny za czynsz w mieście, zmusiły wielu z nich do zamieszkania w małych klatkach nazywanych często przez swój kształt i budowę "trumiennymi kostkami". Większość z nich powstała nielegalnie. Jedno mieszkanie zostało podzielone na kilka mniejszych klitek, gdzie zwykle mieści się na długość tylko łóżko. Mieszkańcy starają się żartować: "Ciągle żyje! Mimo, że mieszkam otoczony trumną." W klatkach żyją najubożsi ludzie w mieście. Miesięczny czynsz wynosi tylko 25 dolarów. Co znajduje się w takim mieszkanku? Łóżko, czasem mała szafka, telewizor lub komputer, o ile się zmieści, niektórzy mają też dostęp do okna! Łazienka i kuchnia to często jedno miejsce. Według Society for Community Organisation około 100 tys. osób w Hong Kongu żyje właśnie w ten sposób. Fotograf liczy na to, że świat zwróci uwagę na ten wielki problem. Dlaczego? Ponieważ są to ludzie, których w mieście można spotkać na co dzień - kelnerzy podający Wam obiady w restauracji, ochroniarze wielkich sklepów handlowych czy roznosiciele listów do większych domów. Każdą z tych osób można minąć na ulicy, a mieszka ona w niewiarygodnie złych warunkach.

życiewmieściepodróżefotografia

Mężczyzna obraził lecących pasażerów w samolocie. Dostał w twarz od podróżnego

Pasażerowie lecący samolotem z Moskwy do Barcelony nie spodziewali się takich ekscesów na pokładzie. 22-letni pasażer Witalij K. podczas lotu nagle wstał i zaczął na głos krzyczeć w stronę innych podróżnych, że: "Wszyscy Rosjanie to gówno!" Stewardzi na próżno próbowali go uciszyć. Młody chłopak nic sobie nie robił z ostrzeżeń. Całej sytuacji nie mógł już znieść jeden z mężczyzn, który podszedł do 22-latka i zadał mu kilka ciosów pięścią w twarz. Chłopak natychmiast przestał używać wulgarnych zwrotów, usiadł na fotelu i zasnął. Samolot bez potrzeby awaryjnego lądowania doleciał na czas do Barcelony. Witalij był pod wpływem alkoholu, stąd można wytłumaczyć jego gwałtowne i głośne zachowanie.

agresywnypasażerpodróżetransport

O mały włos od katastrofy lotniczej! Pomogła precyzja pilota

Kaptain Roberto Vallicelli jest pilotem samolotu Air Seychelles Airbus A330. Lata nim na Mauritiusie. W ostatnich dniach prowadził maszynę z 277 osobami na pokładzie. Kiedy samolot startował, okazało się, że na jego drodze znajduje się największy samolot pasażerski świata Emirates Airbus A380, na pokładzie którego było aż 615 osób. Miał on lądować na lotnisku. Kapitan Vallicelli był zmuszony do nagłego manewru, skrętu samolotem w prawo. Samoloty dzieliła od siebie niespełna minuta drogi, około 8,6 mil! Gdyby nie szybka reakcja pilota doszło by do zderzenia dwóch samolotów. Cała sytuacja nastąpiła z powodu błędnego podania współrzędnych przez załogę samolotu linii Emirates. Również kontrola lotów była nieczujna oraz niedokładna. Na szczęście cała sytuacja zakończyła się bez ofiar. Kapitan Vallicelli otrzymał pochwały za swój manewr i uratowanie życia pasażerom obydwu samolotów. Sprawą zajmują się organy ds. Transportu lotniczego.

samoloty_pasażerskiekatastrofapodróże

Sypialnia na świeżym powietrzu. Dla takich widoków warto tam pojechać!

Jeśli lubicie spędzać czas na łonie natury, a przy tym chcielibyście poczuć się trochę ekskluzywnie, to właśnie to miejsce będzie idealne dla Was. Hotel The Null Stern znajdujący się w Gasslihof w Szwajcarii, oferuje dla swoich klientów niezwykłą sypialnię. Usytuowana jest ona na wzniesieniu z widokiem na Alpy Szwajcarskie. Założycielami są bracia Frank i Patrik Riklin. Chcą oni szerzyć minimalistyczne hotelarstwo, stąd pomył na swój architektoniczny projekt. Pokoik nie ma dachu, dlatego z powodu pogody często trzeba anulować rezerwacje. Znajduje się w nim dwuosobowe łóżko, nocny stolik i lampy. Dodatkowo można wynająć sobie prywatnego kamerdynera, który przynosi gościom kanapki i poranną kawę. Najbliższa toaleta i łazienka oddalone są o 10 min od tego miejsca, jednak nie zniechęca to turystów. Koszt jednej nocy dla dwóch osób to CHF 295 (franków szwajcarskich), czyli około 1125 zł. Obejmuje on także transport turystów ze stacji Gonten do i z noclegu.

hotelepodróże

Samotna noc w zamku? Otwarto pierwszy na świecie zamek-hotel tylko dla jednej osoby

W Piemoncie na północy Włoch otwarto hotel, który jest wymarzonym miejscem każdego introwertyka, a także wszystkich osób szukających relaksu i odpoczynku od miejskiego zgiełku. Wyjątkowość Castel Rosso polega na tym, że jest przeznaczony wyłącznie dla... jednej osoby! Jak przekonują włoskie media, to pierwszy na świecie taki zamek-hotel. Żeby jedyny gość luksusowego przybytku nie narzekał jednak na brak rozrywek, zadbano o różne atrakcje, z jakich może skorzystać. Wrażenie robi już sposób dotarcia do zamku - można się tam dostać helikopterem lub balonem. Na miejscu do dyspozycji gościa są majordomus, nauczyciel jogi, masażysta, instruktor jeździectwa oraz kucharze. Za nocleg w jednym z dwóch apartamentów o powierzchni 100 metrów kwadratowych trzeba zapłacić 1,5 tysiąca euro. Jeśli jednak macie zamiar wybrać się do "Czerwonego Zamku" w weekend, musicie liczyć się z dwa razy większymi kosztami!

zamekhotelpodróżeturystyka