Przez 25 dni bezskutecznie szukali ukochanego psa. W stanie krytycznym znaleźli go w górach turyści!

Nie tak dawno pisaliśmy Wam o niesamowitej akcji studentów z Krakowa, którzy pomogli zejść ze szczytu Giewontu samotnemu labradorowi. Zdawać by się mogło, że spotkanie takich zwierząt w górskich rejonach jest niezmiernie rzadkie, ale przed kilkoma dniami znów usłyszeliśmy o zabłąkanym czworonogu, tym razem w Karkonoszach. Jego historia różni się jednak od tej, której bohaterem stał się zdobywca Giewontu. Wycieńczony, odwodniony pies (na zdjęciu) został znaleziony przez turystów w rejonie Śnieżnych Kotłów, między skałami. Zwierzę (również labrador) nie było w stanie samodzielnie się poruszać, więc na pomoc pospieszyli ratownicy GOPR i wolontariusze fundacji dla zwierząt Mondo Cane z Jeleniej Góry. To oni znieśli go na noszach prosto do weterynarza. Zdiagnozował on u niego epilepsję, a jego stan określił jako krytyczny. Zwierzę trafiło jednak nie do schroniska, a do swojego domu, z którego, jak się okazało, uciekło! Właściciele bezskutecznie szukali go przez 25 dni - nie pomogły rozwieszane ogłoszenia ze zdjęciem pupila ani informacje o jego zaginięciu udostępniane w mediach społecznościowych. Z domu Nero (tak wabi się znajda) do miejsca, gdzie go znaleziono jest pięć kilometrów. Wiadomość, że przebywał samotnie przez tak długi czas w górach, była dla właścicieli szokiem. Teraz wszyscy znów cieszą się wspólnie spędzanym czasem! Oby wszystkie historie zaginionych zwierzaków kończyły się tak szczęśliwie!

piesuwięzionywKarkonoszachpomoczwierzęta