Zdecydowała się transmitować na żywo poród. "To nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach" - tłumaczy

Blogerka Adele Barbaro spodziewa się drugiego dziecka. Razem z mężem postanowiła, że jej kolejny poród będzie transmitowany na żywo przez Facebooka. Po co relacjonować tak intymne wydarzenie? Na to pytanie wielu kobiet odpowiada na swoim blogu The Real Mumma. Adele przyznaje, że po pierwszym porodzie cierpiała na depresję, która spowodowana była "wielkim rozczarowaniem" - jej synek przyszedł na świat przez cesarskie cięcie, mimo że kobieta marzyła o naturalnym porodzie. "Kiedy byłam w ciąży z Harveyem, miałam wielki plan porodu. Wiedziałam dokładnie, czego chciałam" - pisze blogerka. "Dowiedziałam się, że oczekiwania mogą prowadzić do rozczarowania" - dodaje, zaznaczając, że poród nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach. Decyzja o udostępnieniu transmisji w mediach społecznościowych ma nam pomóc zrozumieć, że sprawy rzadko idą po naszej myśli, a wydanie dziecka na świat to piękny moment.

poródonlinerodzicielstwoonline

Oblał się benzyną i podpalił. Jego samobójczą śmierć oglądali znajomi na Facebooku!

Śmierć 33-letniego Amerykanina, znanego w stanie Tennessee muzyka Jareda McLemore'a, wstrząsnęła całym światem. Mężczyzna na parkingu znajdującym się w pobliżu baru w Memphis oblał się benzyną, a następnie podpalił. Swoją samobójczą śmierć postanowił pokazać swoim znajomym na Facebooku. Fragmenty jego szokującej transmisji na żywo do dziś krążą po sieci. Mężczyzna w wyniku rozległych poparzeń zmarł w szpitalu. Człowiek, który próbował go ratować również uległ poparzeniu, ale jego zdrowiu nic nie zagraża. Świadkowie tego wstrząsającego zdarzenia twierdzą, że w ostatnich chwilach swojego życia Jared zaatakował swoją byłą dziewczynę, niejaką Alyssę Moore, która pracuje we wspomnianym barze. Kobieta ze strachu zabarykadowała się po wyjściu swojego byłego partnera, prawdopodobnie ratując przed pożarem siebie i zgromadzonych w lokalu ludzi. Wielu myślało jednak, że cała sytuacja jest tylko żartem... Muzyk wielokrotnie o swoich problemach psychicznych mówił w mediach społecznościowych. Dlaczego nikt wtedy nie zareagował?

samobójstwonaFacebookuFacebookonline

Zabił 11-miesięczną córkę, a zbrodnię transmitował na Facebooku. Nagranie obejrzało 370 tysięcy osób

Zaledwie 20-letni Wuttisan Wongtalay z Tajlandii powiesił swoją 11-miesięczną córkę, a zdarzenie transmitował na Facebooku. Relację "na żywo" oglądała matka dziewczynki. Kobieta zaalarmowała policję, ale gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, było za późno, by zapobiedz tragedii - znaleźli dwa ciała. Na nagraniu widać było, jak w opuszczonym hotelu mężczyzna obwiązuje szyję dziecka sznurem, a następnie spuszcza je z dachu. Wideo obejrzało 370 tysięcy osób. Z Facebooka usunięto je dopiero po 24 godzinach, kiedy zainterweniowały tajlandzkie władze. Po wyłączeniu telefonu komórkowego, którym 20-latek transmitował zbrodnię, mężczyzna popełnił samobójstwo. Policja przypuszcza, że motywacją Tajlandczyka do popełnienia tak straszliwego czynu była chorobliwa zazdrość o żonę i matkę dziecka. Już wcześniej miał zachowywać się agresywnie wobec swojej rodziny i bał się utraty praw rodzicielskich. Rzecznik Facebooka zapowiada, że serwis dołoży wszelkich starań, by podobne sytuacje nie miały miejsca. Jeszcze kilka dni temu Mark Zuckerberg zapewniał, że jego siec społecznościowa nie dopuści do rozpowszechniania aktów agresji - takich jak morderstwa czy samobójstwa.

zabójstwoonlinedzieckoonline

Makabryczna gra skłania nastolatków do samobójstw. Liczba ofiar "Niebieskiego wieloryba" przekroczyła setkę

Jak donoszą zagraniczne media, już ponad 130 dzieci, które łączyła przynależność do tych samych grup społecznościowych, odebrało sobie życie. Nastolatki skaczą z dachów wieżowców lub rzucają się pod pociągi. Przed popełnieniem samobójstwa zdejmują z siebie ubranie i starannie składają w kostkę. Pozostawiają też po sobie znak - malunki wielorybów lub motyli. Życie wielorybów to dla niektórych symbol samobójstwa. Ssaki dopływając do płytkiego brzegu skazują się na śmierć. Motyle żyją zaledwie kilka dni. Niepełnoletni samobójcy są ofiarami makabrycznej gry nazywanej "Niebieskim wielorybem". Jej pomysłodawca manipuluje nastolatkami skłaniając ich do podjęcia wyzwania - dzieci przez 50 dni wykonują zadania, które testują ich wolę życia i wytrzymałość psychiczną. Tną się żyletkami, oglądają depresyjne nagrania, unikają snu. Na końcu "gry" popełniają samobójstwo w nakazany przez "mistrza" sposób. Na trop psychopaty czerpiącego satysfakcję z psychicznego wyniszczania innych wpadły rosyjskie służby w listopadzie 2016 roku. Mężczyzna tłumaczył wtedy, że chce "oczyścić świat z biośmieci". Możliwe, że jego sadystyczną grę kontynuują następcy "mistrza". W zamkniętych grupach mediów społecznościowych nadal panuje sekta odpowiedzialna za śmierć ponad 130 dzieci.

samobójczagraonline

Snickers przygotowuje reklamę na żywo. Efekty już podczas Super Bowl 2017

Snickers rozpoczyna prace nad nowym rodzajem reklamy - pierwszą w historii Super Bowl reklamą na żywo. Na oficjalnej stronie marki pojawiły się zapowiedzi produkcji, w których udział wziął Adam Driver, aktor znany m.in. z "Patersona" i "Gwiezdnych wojen". Oprócz filmowego Kylo Rena na krótkich materiały wideo widzimy także konia i martwego kowboja (linki do nagrań poniżej). Projekt wygląda dość tajemniczo... Snickers zamierza przeprowadzić 36-godzinną relację na żywo, a następnie zmontować powstałe sceny. Efekt końcowy już niedługo! Premiera reklamy zaplanowana jest na tegoroczny Super Bowl 5 lutego.

reklamalivereklamyonline

Imigranci przez kilka godzin gwałcili Szwedkę. Wszystko transmitowali na Facebooku

Trzech mężczyzn w nocy z soboty na niedzielę napadło na dom mieszkanki szwedzkiej miejscowości Uppsala. Zaatakowali 30-letnią kobietę i dopuścili się zbiorowego gwałtu. Przerażające sceny transmitowane były w zamkniętej grupie na Facebooku przez ponad trzy godziny. Nieoficjalnie podaje się, że sprawcy to pochodzący z krajów arabskich imigranci w wieku 19, 21 i 25 lat. Nagranie transmitowane "na żywo" obejrzało ponad 200 osób. Internauci mieli twierdzić, że to, co widzieli, wydawało im się ponurym żartem. Policję wezwała 21-letnia uczestniczka facebookowej grupy, którą jako pierwszą zaniepokoiło wideo. Dramat Szwedki przerwali dopiero funkcjonariusze. Nagranie kończy się w momencie, kiedy wchodzą do mieszkania i wyłączają kamerę.

transmitowanygwałtimigrancionline