Nastolatek zmarł w obozie dla uzależnionych od internetu. Na jego ciele widocznych było 20 ran

Zagraniczne media donoszą o tajemniczej sprawie nastolatka, który zmarł zaledwie 48 godzin po przyjęciu do obozu dla uzależnionych od internetu. Tragedia miała miejsce na początku sierpnia w chińskiej prowincji Anhui. O metodach "leczenia" podobnych klinik i obozów paramilitarnych dochodzą kolejne niepokojące plotki. Ośrodki tego typu krytykowane są m.in. za przypadki pobicia pacjentów czy stosowania terapii elektrowstrząsowej. Jak wykazała sekcja zwłok, 18-latek pochodzący z miasta Fuyang (Chiny) miał na ciele ok. 20 ran - kilkanaście urazów zewnętrznych i kilka wewnętrznych. Oficjalna przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana. Organizatorzy obozu zapewniają, że nastolatek był poddawany "łagodnej" formie terapii. Miał uczestniczyć w ćwiczeniach fizycznych i zajęciach z psychoterapeutą. Kierownictwo zaprzecza oskarżeniom dotyczącym stosowania kar cielesnych. "Ciało mojego syna od stóp do głów było pokryte bliznami. Gdy trafił do ośrodka, wszystko z nim było ok. Jak to możliwe, że zmarł 48 godzin później?" - mówi matka chłopca. Policja zatrzymała dyrektora i członków personelu ośrodka. Obóz został tymczasowo zamknięty.

śmierćuzależnionegoodinternetuuzależnienieonline

Boisz się, że przez zachmurzone niebo nie zobaczysz spadających gwiazd? Transmisje na żywo znajdziesz w sieci!

Wyjątkowa noc już za moment! Szacuje się, że będzie można zobaczyć aż dwie spadające gwiazdy na minutę, co przekłada się na ponad sto zjawisk na godzinę! Któż z nas nie chciałby wyłożyć się wygodnie pod rozgwieżdżonym niebem i podziwiać tak niesamowity spektakl? Chyba każdy! Niestety szyki może nam pokrzyżować pogoda... Prognozy synoptyków nie są najlepsze. Noc w zachodniej, centralnej i północno-wschodniej część kraju ma być pochmurna, a nawet deszczowa! Z pomocą w takiej chwili przyjedzie nam internet, gdyż transmisje na żywo z nocy perseidów (zwanych też "Łzami Świętego Wawrzyńca) będą dostępne m.in. na YouTubie, Facebooku, Instagramie i Twitterze. Jak je znaleźć? Wystarczy skorzystać z hasztagów: #Perseids, #Perseidy, a także #Perseidas2017, by odpalić streamingi prawdziwych pasjonatów tego typu zjawisk. Liczyć można też na kanał amerykańskiej agencji kosmicznej NASA na YouTubie. Ta noc musi być pełna gwiazd!

nocspadającychgwiazdnieboonline

Włożyły kilkumiesięczne dziecko do lodówki. Wszystko nagrały, a film opublikowały w sieci

Dwie nastolatki, które miały opiekować się 7-miesięczną dziewczynką, podczas gdy jej mama brała prysznic, dla żartu włożyły dziecko do lodówki, a całe zdarzenie nagrały telefonem komórkowym. Opublikowany na Snapchacie film szybko trafił na Youtube'a. Nie wiadomo, ile czasu dziewczynka spędziła w lodówce. Jedną z "opiekunek" była kuzynka dziecka. "Wiem, że nie chciała zranić mojej córeczki i że nie to było jej intencją" - mówi matka dziewczynki. "Już nigdy nie zostawię mojej córki z jej kuzynką lub jej przyjaciółmi. Nigdy w życiu". 10 sierpnia obydwie Amerykanki zostały aresztowane. Odpowiedzą za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo oraz fizyczne i psychiczne znęcanie się nad nim. Im obrońcy z pewnością nie pomoże śmiech, jaki słychać na nagraniu. Nastolatki musiały uznać swój wyczyn za niezłą zabawę... Policja uspokaja, że dziewczynce nie stało się nic poważnego.

okrucieństwowobecdzieciprzemoconline

Nowa funkcja na Facebooku sieje postrach wśród stalkerów! Łatwo "dać się przyłapać"

Dla wielu dokładne przeglądanie profili znajomych na portalach społecznościowych (często też całkiem obcych osób) jest codzienną "przyjemnością". Nowa funkcja, którą proponuje Facebook, może jednak zdecydowanie ograniczyć takie działania. Postrachem sieciowych stalkerów staje się bowiem - wydawałoby się niewinny - przycisk "Hello". Dlaczego? Umieszczony w dość wyeksponowanym miejscu, tuż obok przycisku "Wiadomość", ma za zadanie przywitać nas z osobą, której profil właśnie przeglądamy. Klikając na niego spowodujemy, że nasz znajomy (bądź jeszcze nieznajomy :)) otrzyma powiadomienie, że do niego pomachaliśmy. Coś Wam to przypomina? To jakby nowa wersja popularnej niegdyś "zaczepki". Tylko, że w przypadku "Hello" łatwo o wpadkę. Użytkownicy już skarżą się na to, że przez miejsce, w którym znalazł się nowy przycisk, a także przez jego jego wielkość najedli się wstydu, niechcący "machając" do swoich znajomych i tym samym dekonspirując się. Pomachanie można cofnąć, a podglądany przez nas użytkownik nie zobaczy go, ale tylko wtedy, gdy nie będzie aktywny! Skąd pomysł na taką funkcję? Facebook chce w ten sposób poprawić komunikację między użytkownikami. Co Wy na to?

HellonaFacebookuFacebookonline

22 tysiące osób nie przeczytało regulaminu WiFi i zgodziło się na... czyszczenie publicznych toalet

Jeśli Wy też nie czytacie regulaminów przed ich zaakceptowaniem, ta historia może być dla Was niezłą przestrogą! Jeden z operatorów WiFi postanowił dać nam do zrozumienia, jak istotną kwestią jest zapoznanie się z zasadami, na które się godzimy, korzystając z określonych usług. Firma Purple - jeden z operatorów hotspotów w Wielkiej Brytanii - zamieściła w regulaminie zapis o tym, że akceptujący go zgadzają się również na 1000 godzin prac społecznych, w tym: czyszczenie publicznych toalet, głaskanie bezdomnych psów i kotów, czyszczenie parków miejskich z pozostałości zwierzęcych oraz malowanie muszli ślimaków "w celu poprawienia im humoru". Co ciekawe, regulamin zaakceptowało aż 22 tysiące nieświadomych osób. Purple uspokaja jednak, że akcja została przeprowadzona w ramach żartu. Operator zapewnia, że nie będzie egzekwował niecodziennych zapisów. Sprawa powinna dać nam do myślenia. Może następnym razem warto zastanowić się dwa razy, zanim automatycznie zaakceptujemy internetowy regulamin. Nie wiadomo, co jeszcze może się w nim czaić!

sprzątanietoaletzaWiFiprawoonline

Zastrzeliła swojego chłopaka podczas nagrywania pranku na YouTube

19-letnia Amerykanka Monalisa Perez została oskarżona o zabójstwo swojego chłopaka. 22-letni Pedro Ruiz zmarł podczas nagrywania przez parę filmu na YouTube. Zapowiadany na Twitterze "prank" miał polegać na strzeleniu z pistoletu w kierunku mężczyzny, którego jedyną "ochroną" będzie książka. Para wierzyła, że pocisk zatrzyma encyklopedia w twardej okładce. Postrzelony w klatkę piersiową 22-latek zmarł na miejscu. Zarejestrowane przez dwie kamery zdarzenie analizują biegli. Monalisa Perez jest w 6. miesiącu ciąży - spodziewa się dziecka Pedra. Za zabójstwo drugiego stopnia grozi jej 10 lat pozbawienia wolności. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie BBC, link poniżej.

tragicznyprankYouTubeonline

Zdecydowała się transmitować na żywo poród. "To nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach" - tłumaczy

Blogerka Adele Barbaro spodziewa się drugiego dziecka. Razem z mężem postanowiła, że jej kolejny poród będzie transmitowany na żywo przez Facebooka. Po co relacjonować tak intymne wydarzenie? Na to pytanie wielu kobiet odpowiada na swoim blogu The Real Mumma. Adele przyznaje, że po pierwszym porodzie cierpiała na depresję, która spowodowana była "wielkim rozczarowaniem" - jej synek przyszedł na świat przez cesarskie cięcie, mimo że kobieta marzyła o naturalnym porodzie. "Kiedy byłam w ciąży z Harveyem, miałam wielki plan porodu. Wiedziałam dokładnie, czego chciałam" - pisze blogerka. "Dowiedziałam się, że oczekiwania mogą prowadzić do rozczarowania" - dodaje, zaznaczając, że poród nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach. Decyzja o udostępnieniu transmisji w mediach społecznościowych ma nam pomóc zrozumieć, że sprawy rzadko idą po naszej myśli, a wydanie dziecka na świat to piękny moment.

poródonlinerodzicielstwoonline

Oblał się benzyną i podpalił. Jego samobójczą śmierć oglądali znajomi na Facebooku!

Śmierć 33-letniego Amerykanina, znanego w stanie Tennessee muzyka Jareda McLemore'a, wstrząsnęła całym światem. Mężczyzna na parkingu znajdującym się w pobliżu baru w Memphis oblał się benzyną, a następnie podpalił. Swoją samobójczą śmierć postanowił pokazać swoim znajomym na Facebooku. Fragmenty jego szokującej transmisji na żywo do dziś krążą po sieci. Mężczyzna w wyniku rozległych poparzeń zmarł w szpitalu. Człowiek, który próbował go ratować również uległ poparzeniu, ale jego zdrowiu nic nie zagraża. Świadkowie tego wstrząsającego zdarzenia twierdzą, że w ostatnich chwilach swojego życia Jared zaatakował swoją byłą dziewczynę, niejaką Alyssę Moore, która pracuje we wspomnianym barze. Kobieta ze strachu zabarykadowała się po wyjściu swojego byłego partnera, prawdopodobnie ratując przed pożarem siebie i zgromadzonych w lokalu ludzi. Wielu myślało jednak, że cała sytuacja jest tylko żartem... Muzyk wielokrotnie o swoich problemach psychicznych mówił w mediach społecznościowych. Dlaczego nikt wtedy nie zareagował?

samobójstwonaFacebookuFacebookonline

Zabił 11-miesięczną córkę, a zbrodnię transmitował na Facebooku. Nagranie obejrzało 370 tysięcy osób

Zaledwie 20-letni Wuttisan Wongtalay z Tajlandii powiesił swoją 11-miesięczną córkę, a zdarzenie transmitował na Facebooku. Relację "na żywo" oglądała matka dziewczynki. Kobieta zaalarmowała policję, ale gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, było za późno, by zapobiedz tragedii - znaleźli dwa ciała. Na nagraniu widać było, jak w opuszczonym hotelu mężczyzna obwiązuje szyję dziecka sznurem, a następnie spuszcza je z dachu. Wideo obejrzało 370 tysięcy osób. Z Facebooka usunięto je dopiero po 24 godzinach, kiedy zainterweniowały tajlandzkie władze. Po wyłączeniu telefonu komórkowego, którym 20-latek transmitował zbrodnię, mężczyzna popełnił samobójstwo. Policja przypuszcza, że motywacją Tajlandczyka do popełnienia tak straszliwego czynu była chorobliwa zazdrość o żonę i matkę dziecka. Już wcześniej miał zachowywać się agresywnie wobec swojej rodziny i bał się utraty praw rodzicielskich. Rzecznik Facebooka zapowiada, że serwis dołoży wszelkich starań, by podobne sytuacje nie miały miejsca. Jeszcze kilka dni temu Mark Zuckerberg zapewniał, że jego siec społecznościowa nie dopuści do rozpowszechniania aktów agresji - takich jak morderstwa czy samobójstwa.

zabójstwoonlinedzieckoonline

Makabryczna gra skłania nastolatków do samobójstw. Liczba ofiar "Niebieskiego wieloryba" przekroczyła setkę

Jak donoszą zagraniczne media, już ponad 130 dzieci, które łączyła przynależność do tych samych grup społecznościowych, odebrało sobie życie. Nastolatki skaczą z dachów wieżowców lub rzucają się pod pociągi. Przed popełnieniem samobójstwa zdejmują z siebie ubranie i starannie składają w kostkę. Pozostawiają też po sobie znak - malunki wielorybów lub motyli. Życie wielorybów to dla niektórych symbol samobójstwa. Ssaki dopływając do płytkiego brzegu skazują się na śmierć. Motyle żyją zaledwie kilka dni. Niepełnoletni samobójcy są ofiarami makabrycznej gry nazywanej "Niebieskim wielorybem". Jej pomysłodawca manipuluje nastolatkami skłaniając ich do podjęcia wyzwania - dzieci przez 50 dni wykonują zadania, które testują ich wolę życia i wytrzymałość psychiczną. Tną się żyletkami, oglądają depresyjne nagrania, unikają snu. Na końcu "gry" popełniają samobójstwo w nakazany przez "mistrza" sposób. Na trop psychopaty czerpiącego satysfakcję z psychicznego wyniszczania innych wpadły rosyjskie służby w listopadzie 2016 roku. Mężczyzna tłumaczył wtedy, że chce "oczyścić świat z biośmieci". Możliwe, że jego sadystyczną grę kontynuują następcy "mistrza". W zamkniętych grupach mediów społecznościowych nadal panuje sekta odpowiedzialna za śmierć ponad 130 dzieci.

samobójczagraonline

Snickers przygotowuje reklamę na żywo. Efekty już podczas Super Bowl 2017

Snickers rozpoczyna prace nad nowym rodzajem reklamy - pierwszą w historii Super Bowl reklamą na żywo. Na oficjalnej stronie marki pojawiły się zapowiedzi produkcji, w których udział wziął Adam Driver, aktor znany m.in. z "Patersona" i "Gwiezdnych wojen". Oprócz filmowego Kylo Rena na krótkich materiały wideo widzimy także konia i martwego kowboja (linki do nagrań poniżej). Projekt wygląda dość tajemniczo... Snickers zamierza przeprowadzić 36-godzinną relację na żywo, a następnie zmontować powstałe sceny. Efekt końcowy już niedługo! Premiera reklamy zaplanowana jest na tegoroczny Super Bowl 5 lutego.

reklamalivereklamyonline

Imigranci przez kilka godzin gwałcili Szwedkę. Wszystko transmitowali na Facebooku

Trzech mężczyzn w nocy z soboty na niedzielę napadło na dom mieszkanki szwedzkiej miejscowości Uppsala. Zaatakowali 30-letnią kobietę i dopuścili się zbiorowego gwałtu. Przerażające sceny transmitowane były w zamkniętej grupie na Facebooku przez ponad trzy godziny. Nieoficjalnie podaje się, że sprawcy to pochodzący z krajów arabskich imigranci w wieku 19, 21 i 25 lat. Nagranie transmitowane "na żywo" obejrzało ponad 200 osób. Internauci mieli twierdzić, że to, co widzieli, wydawało im się ponurym żartem. Policję wezwała 21-letnia uczestniczka facebookowej grupy, którą jako pierwszą zaniepokoiło wideo. Dramat Szwedki przerwali dopiero funkcjonariusze. Nagranie kończy się w momencie, kiedy wchodzą do mieszkania i wyłączają kamerę.

transmitowanygwałtimigrancionline