Umówiła się na randkę przez internet. Została znaleziona martwa

O zaginięciu 24-letniej Sydney Loofe głośno było od ubiegłego miesiąca. Poszukiwali jej szeryfowie, policja i FBI. Dokładnie 15 listopada mieszkanka miasta Lincoln (USA) umówiła się na zaaranżowane przez Tindera spotkanie i już nie wróciła do domu. O randce poinformowała tylko koleżankę. Ostatnim jej śladem w mediach społecznościowych było udostępnione na Snapchacie wideo, którym chwaliła się spotkaniem z poznaną przez internet kobietą. Ciało 24-latki odnaleziono w okolicach jej domu po trzech tygodniach. Policja podejrzewa morderstwo. W sprawie zatrzymano kobietę, z którą umówiła się tragicznie zmarła Sydney oraz współlokatora podejrzanej. To oni jako ostatni mieli widzieć Loofe. 23-letnia Bailey Boswell utrzymuje, że po randce poznaną w sieci kobietę odwiozła do domu. Wraz z 51-letnim Aubrey'em Trailem zeznali, że o zaginięciu Sydney dowiedzieli się z Facebooka. Policja nie utajnia szczegółów postępowania.

tragicznarandkazTinderaprzemoconline

Mężczyzna skazany za... gwałt online!

Bjorn Samstrom został skazany na 10 lat pozbawienia wolności za gwałt na 26 dziewczynach i jednym chłopcu poniżej 15 roku życia. Co dziwne, mężczyzna nigdy nie spotkał się ze swoimi ofiarami twarzą w twarz. Wszystko działo się podczas czatu z kamerką internetową. Pokrzywdzeni byli zmuszani do wykonywania aktów seksualnych. W przeciwnym razie, ich nagie zdjęcia trafiły by do publicznego obiegu. Jest to bardzo ważne wydarzenie, ponieważ pierwszy raz w historii akt gwałtu został potraktowany jako przestępstwo online. Mamy nadzieję, że ludzie zaczną traktować takie sprawy poważnie, a bezkarni gwałciciele zostaną ukarani.

skazanyzagwałtonlinekontrowersjeonline

15-latka popełniła samobójstwo. Jej nagie zdjęcia miały trafić do sieci

15-letnia Karina Saifer Oliveira popełniła samobójstwo z powodu jej intymnych zdjęć, które rzekomo trafiły do sieci. Brazylijka rok temu związała się z o trzy lata starszym chłopakiem, z którym utrzymywała stosunki seksualne. To on miał chwalić się posiadaniem i opublikować fotografie nagiej dziewczyny. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie i sprawdza, czy materiały rzeczywiście udostępniono. Na razie postępowanie wskazuje na to, że plotki o rozpowszechnieniu intymnych zdjęć 15-latki to jedynie niepotwierdzone pogłoski. Ojciec tragicznie zmarłej nastolatki przyznaje, że jego córka od roku była prześladowana i zastraszana. Uczniowie szkoły, do której uczęszczała, śmiali się z wyglądu jej włosów - były jasne i kręciły się. 15-latka próbowała dostosować się do otoczenia, używając prostownicy. Jej ciało znalazła matka po powrocie do domu. "Nie życzyłabym tego żadnej matce" - mówi Angela Saifer. Tego dnia miała złe przeczucie i pisała do córki, pytając, czy poszła do szkoły. Nie otrzymała odpowiedzi, ale nie spodziewała się, że dziewczyna może targnąć się na własne życie. Dopiero po jej śmierci rodzice przeczytali wiadomości z telefonu Kariny, które ujawniły, że w szkole znęcano się nad nią. Mieszkańcy brazylijskiego miasta Nova Andradina są wstrząśnięci.

samobójstwo15latkiprzemoconline

Gracze popularnej gry uratowali niedoszłego samobójcę z Polski!

Gracze Eve Online, popularnego MMOG, uratowali życie 28-latkowi z Polski. Mężczyzna przyznawał się do samobójczych myśli zagranicznym znajomym z gry. Społeczność potraktowała te sprawę niezwykle poważnie i zawiadomiła pomoc techniczną. Pracownicy poszli ze zgłoszeniem na policję, która przekazała informacje do Interpolu. W krótkim czasie o całym zajściu wiedzieli już małopolscy stróże prawa i odnaleźli mężczyznę. "Policjanci myślenickiego ogniwa patrolowego szybko dotarli do miejsca zamieszkania gracza. Zastali tam jego rodziców. Okazało się, że w pokoju syna są puste opakowania po lekach. Wkrótce policjanci odnaleźli mężczyznę poza domem. Ten potwierdził, że chciał popełnić samobójstwo zażywając duże ilości medykamentów. Funkcjonariusze niezwłocznie przekazali go wezwanym na miejsce ratownikom medycznym. Obecnie jego zdrowiu nic nie zagraża, jest pod opieką rodziny" - tak zdarzenie opisuje rzecznik myślenickiej policji. Powodem, dla którego 28-latek chciał popełnić samobójstwo było podobno niepowodzenie w grze. Jak widać internet to nie tylko miejsce, gdzie bez przerwy widzi się hejt. Są też dobrzy ludzie, którzy nie zostawią nikogo w potrzebie.

graczeratująpolakatechnologiaonline

Zabił nauczyciela i zamieścił selfie ze zwłokami w internecie

1 listopada w sieci pojawiło się selfie 18-letniego ucznia stojącego nad krwawiącymi zwłokami mężczyzny. Jak się później okazało, ciało należało do 44-letniego nauczyciela Sergeya Danilova. Uśmiechający się na fotografii Andrey Emeliannikov to oprawca pedagoga. 18-latek śmiertelnie dźgnął mężczyznę, po czym udostępnił w mediach społecznościowych przerażające zdjęcie. Jak podają zagraniczne media, później popełnił samobójstwo, podrzynając sobie gardło piłą mechaniczną. Zbrodnia, do której doszło w Rosji, wstrząsnęła światem. Szczególnie przeraża fakt opublikowania w internecie dowodu okrucieństwa ucznia. Między 18-latkiem a nauczycielem miało dojść do kłótni ze względu na nieuczęszczanie przez Andreya na lekcje. Jeden z pracowników szkoły, w której się kształcił, twierdzi, że intelektualnie wyprzedzał rówieśników.

śmierćonlineprzemoconline

To pierwsze tweety gwiazd. Czy mają się czego wstydzić?

Pewien użytkownik serwisu Imgur postanowił podzielić się ze społecznością swoim "archiwum", w którym zapisywał pierwsze tweety znanych amerykańskich gwiazd. Zacznijmy od Drake'a, który 28 marca 2009 roku napisał: "Fine...you got me." (No dobra...macie mnie). Mimo początkowej niechęci okazanej dla słynnego portalu społecznościowego znany raper napisał do tego czasu około 1700 wpisów. 6 stycznia 2010 roku swoje konto na Twitterze założył Bruno Mars. Pierwszą myślą, jaką podzielił się ze światem było: "In The Studio With Far East Movement" (W studiu z Far East Movement). Jak swoją przygodę z tym serwisem rozpoczęło One Direction? Było to 30 października 2010 roku, a wiadomość do fanów brzmiała: "Hello everyone! From One Direction boys. x" (Cześć wszystkim! Chłopcy z One Direction). Na koniec - Kesha. 23 marca 2009 roku pojawił się mało zrozumiany, zapewne bardziej prywatny tweet: "dudewemustkikit." (starymusimydaćczadu).

pierwszetweetygwiazdTwitteronline

Transmitował swoje samobójstwo na Facebooku. Nie mógł pogodzić się z decyzją córki [WIDEO]

"Zaraz zakończę życie przy pomocy broni, którą teraz trzymam. Żegnajcie, odchodzę" - powiedział podczas transmisji na żywo Ayhan Uzun i strzelił sobie w głowę. 54-letni obywatel Turcji popełnił samobójstwo, emitując wszystko na Facebooku. Powodem, dla którego targnął się na własne życie, było niepogodzenie się z faktem zaręczyn córki. Mężczyzna o planowanym ślubie dowiedział się przez telefon. "Nikt mnie nie zapytał. Nikt nie potraktował mnie jak mężczyznę. Jego ojciec zajął moje miejsce i nie mając prawa, zgodził się na ślub mojej własnej córki" - powiedział chwilę przed śmiercią. Film z Facebooka już usunięto, ale kopie wciąż obecne są na YouTubie (w materiałach zamieszczonych poniżej znajduje się link do jednej z nich). Przedstawiciele najpopularniejszego portalu społecznościowego wydali oficjalne oświadczenie, w którym napisali m.in.: "Jesteśmy głęboko zasmuceni tą tragedią. Nie chcemy, by na Facebooku dochodziło do transmitowania samobójstw i samookaleczeń, pracujemy z organizacjami na całym świecie w celu zapewnienia pomocy ludziom w potrzebie". Przypadek 54-latka nie jest pierwszym "samobójstwem online". Już wcześniej dochodziło do podobnych tragedii, których świadkami, przez powszechny dostęp do internetu, były osoby nieletnie.

samobójstwonaFacebookuFacebookonline

Nauczycielka została oskarżona o seks z 14-letnim uczniem. Wpadła przez Snapchata

32-letnia Samantha Ciotta, nauczycielka języka angielskiego z Kalifornii, została oskarżona o utrzymywanie stosunków seksualnych z nieletnim uczniem. Sprawa wyszła na jaw po opublikowaniu w sieci filmiku z udziałem kobiety w niedwuznacznej sytuacji. Mężatka i matka dwójki dzieci przez kilka miesięcy miała uprawiać seks z 14-latkiem. Chłopiec udostępnił przez aplikację Snapchat krótki materiał wideo z pijącą alkohol nauczycielką ubraną jedynie w koszulkę i majtki. Jeden z jego kolegów poinformował rodziców o niepokojących odczuciach po obejrzeniu "snapa". Film przedstawiał nauczycielkę w towarzystwie innych chłopców. Nieletni zeznali, że kobieta organizowała w swoim domu "trójkąty" - seks grupowy. We wrześniu, po wpłaceniu 150 tysięcy dolarów kaucji, Ciotta została zwolniona z aresztu. Jej rozprawa odbyć się ma 26 października.

seksz14latkiemprawoonline

Kliknęli "Lubię to", staną przed sądem. Pierwszy proces za lajki na Facebooku odbędzie się w listopadzie

Sprawa z Włoch powinna być przestrogą dla wszystkich użytkowników Facebooka, którzy często bez namysłu klikają "Lubię to". Za użycie tego przycisku przed sądem w Brindisi stanie siedem osób. Dziennik "Corriere della Sera" podał dzisiaj, że na początku listopada odbędzie się proces internautów oskarżonych o zniesławienie. Sprawa dotyczy "polajkowania" w 2014 roku tekstu na temat ówczesnego burmistrza miejscowości San Pietro Vernotico oraz pracowników urzędu miejskiego. Krytyczny artykuł miał zarzucać Pasquale Russo i kilku urzędnikom niewywiązywanie się z obowiązków oraz regularne nieprzychodzenie do pracy. Mimo że kliknięcie "Lubię to" bywa odruchem automatycznym, nad którym nie trzeba się długo zastanawiać, prokurator widzi w tym większy sens. Zniesławienie zarzuca nie tylko autorowi oszczerstw, ale również wszystkim, którzy zgodzili się z jego słowami, udowadniając to "lajkiem". "Gdyby zapadł wyrok skazujący, byłoby to wydarzenie epokowe" - mówi adwokat i ekspert w kwestiach przestrzegania prawa w sieci Fulvio Sarzana.

proceszalajkiprawoonline

4-latek zagryziony przez psy umierał na środku chodnika. Przechodnie jedynie nagrywali filmy [WIDEO]

W zeszły wtorek 4-letni Praveen Kumar wraz z siostrą wyszedł z domu, by dołączyć do zabawy z pozostałymi dziećmi. Zanim rodzeństwo dotarło do przyjaciół, rzuciła się na nie gromada psów. Łącznie 17 zwierząt szarpało ciałem dziecka przez ponad 30 minut. 4-latek z poważnymi ranami dłoni, ramion, klatki piersiowej i szyi leżał półprzytomny na środku chodnika, błagając o pomoc. Sąsiedzi, którzy byli świadkami całego zdarzenia, nie zainterweniowali. Stojąc nad chłopcem, wyciągnęli telefony komórkowe i zaczęli nagrywać filmy. Link do jednego z nich znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej. Mimo że wideo jest ocenzurowane, ostrzegamy, nie powinny oglądać go osoby wrażliwe. Zanim rodzice chłopca zawieźli go to szpitala, chłopiec zmarł. Zaledwie tydzień przed tragedią matka dziecka zgłaszała władzom miasta Guntur (Indie), że w okolicy grasują bezpańskie psy. Według kobiety, zwierzęta sprawiały wrażenie niebezpiecznych. Jej skarga została zlekceważona. Sprawą zainteresowały się organizacje broniące praw ludzi. Do odpowiedzialności zostaną pociągnięci nie tylko sąsiedzi Yesu Kumar i Malleswari (rodzice tragicznie zmarłego chłopca), ale także urzędnicy, który zaniechali obowiązku zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa.

zagryziony4latekokrucieństwowobecdziecionline

Nastolatek zmarł w obozie dla uzależnionych od internetu. Na jego ciele widocznych było 20 ran

Zagraniczne media donoszą o tajemniczej sprawie nastolatka, który zmarł zaledwie 48 godzin po przyjęciu do obozu dla uzależnionych od internetu. Tragedia miała miejsce na początku sierpnia w chińskiej prowincji Anhui. O metodach "leczenia" podobnych klinik i obozów paramilitarnych dochodzą kolejne niepokojące plotki. Ośrodki tego typu krytykowane są m.in. za przypadki pobicia pacjentów czy stosowania terapii elektrowstrząsowej. Jak wykazała sekcja zwłok, 18-latek pochodzący z miasta Fuyang (Chiny) miał na ciele ok. 20 ran - kilkanaście urazów zewnętrznych i kilka wewnętrznych. Oficjalna przyczyna śmierci nie jest jeszcze znana. Organizatorzy obozu zapewniają, że nastolatek był poddawany "łagodnej" formie terapii. Miał uczestniczyć w ćwiczeniach fizycznych i zajęciach z psychoterapeutą. Kierownictwo zaprzecza oskarżeniom dotyczącym stosowania kar cielesnych. "Ciało mojego syna od stóp do głów było pokryte bliznami. Gdy trafił do ośrodka, wszystko z nim było ok. Jak to możliwe, że zmarł 48 godzin później?" - mówi matka chłopca. Policja zatrzymała dyrektora i członków personelu ośrodka. Obóz został tymczasowo zamknięty.

śmierćuzależnionegoodinternetuuzależnienieonline

Boisz się, że przez zachmurzone niebo nie zobaczysz spadających gwiazd? Transmisje na żywo znajdziesz w sieci!

Wyjątkowa noc już za moment! Szacuje się, że będzie można zobaczyć aż dwie spadające gwiazdy na minutę, co przekłada się na ponad sto zjawisk na godzinę! Któż z nas nie chciałby wyłożyć się wygodnie pod rozgwieżdżonym niebem i podziwiać tak niesamowity spektakl? Chyba każdy! Niestety szyki może nam pokrzyżować pogoda... Prognozy synoptyków nie są najlepsze. Noc w zachodniej, centralnej i północno-wschodniej część kraju ma być pochmurna, a nawet deszczowa! Z pomocą w takiej chwili przyjedzie nam internet, gdyż transmisje na żywo z nocy perseidów (zwanych też "Łzami Świętego Wawrzyńca) będą dostępne m.in. na YouTubie, Facebooku, Instagramie i Twitterze. Jak je znaleźć? Wystarczy skorzystać z hasztagów: #Perseids, #Perseidy, a także #Perseidas2017, by odpalić streamingi prawdziwych pasjonatów tego typu zjawisk. Liczyć można też na kanał amerykańskiej agencji kosmicznej NASA na YouTubie. Ta noc musi być pełna gwiazd!

nocspadającychgwiazdnieboonline

Włożyły kilkumiesięczne dziecko do lodówki. Wszystko nagrały, a film opublikowały w sieci

Dwie nastolatki, które miały opiekować się 7-miesięczną dziewczynką, podczas gdy jej mama brała prysznic, dla żartu włożyły dziecko do lodówki, a całe zdarzenie nagrały telefonem komórkowym. Opublikowany na Snapchacie film szybko trafił na Youtube'a. Nie wiadomo, ile czasu dziewczynka spędziła w lodówce. Jedną z "opiekunek" była kuzynka dziecka. "Wiem, że nie chciała zranić mojej córeczki i że nie to było jej intencją" - mówi matka dziewczynki. "Już nigdy nie zostawię mojej córki z jej kuzynką lub jej przyjaciółmi. Nigdy w życiu". 10 sierpnia obydwie Amerykanki zostały aresztowane. Odpowiedzą za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo oraz fizyczne i psychiczne znęcanie się nad nim. Im obrońcy z pewnością nie pomoże śmiech, jaki słychać na nagraniu. Nastolatki musiały uznać swój wyczyn za niezłą zabawę... Policja uspokaja, że dziewczynce nie stało się nic poważnego.

okrucieństwowobecdzieciprzemoconline

Nowa funkcja na Facebooku sieje postrach wśród stalkerów! Łatwo "dać się przyłapać"

Dla wielu dokładne przeglądanie profili znajomych na portalach społecznościowych (często też całkiem obcych osób) jest codzienną "przyjemnością". Nowa funkcja, którą proponuje Facebook, może jednak zdecydowanie ograniczyć takie działania. Postrachem sieciowych stalkerów staje się bowiem - wydawałoby się niewinny - przycisk "Hello". Dlaczego? Umieszczony w dość wyeksponowanym miejscu, tuż obok przycisku "Wiadomość", ma za zadanie przywitać nas z osobą, której profil właśnie przeglądamy. Klikając na niego spowodujemy, że nasz znajomy (bądź jeszcze nieznajomy :)) otrzyma powiadomienie, że do niego pomachaliśmy. Coś Wam to przypomina? To jakby nowa wersja popularnej niegdyś "zaczepki". Tylko, że w przypadku "Hello" łatwo o wpadkę. Użytkownicy już skarżą się na to, że przez miejsce, w którym znalazł się nowy przycisk, a także przez jego jego wielkość najedli się wstydu, niechcący "machając" do swoich znajomych i tym samym dekonspirując się. Pomachanie można cofnąć, a podglądany przez nas użytkownik nie zobaczy go, ale tylko wtedy, gdy nie będzie aktywny! Skąd pomysł na taką funkcję? Facebook chce w ten sposób poprawić komunikację między użytkownikami. Co Wy na to?

HellonaFacebookuFacebookonline

22 tysiące osób nie przeczytało regulaminu WiFi i zgodziło się na... czyszczenie publicznych toalet

Jeśli Wy też nie czytacie regulaminów przed ich zaakceptowaniem, ta historia może być dla Was niezłą przestrogą! Jeden z operatorów WiFi postanowił dać nam do zrozumienia, jak istotną kwestią jest zapoznanie się z zasadami, na które się godzimy, korzystając z określonych usług. Firma Purple - jeden z operatorów hotspotów w Wielkiej Brytanii - zamieściła w regulaminie zapis o tym, że akceptujący go zgadzają się również na 1000 godzin prac społecznych, w tym: czyszczenie publicznych toalet, głaskanie bezdomnych psów i kotów, czyszczenie parków miejskich z pozostałości zwierzęcych oraz malowanie muszli ślimaków "w celu poprawienia im humoru". Co ciekawe, regulamin zaakceptowało aż 22 tysiące nieświadomych osób. Purple uspokaja jednak, że akcja została przeprowadzona w ramach żartu. Operator zapewnia, że nie będzie egzekwował niecodziennych zapisów. Sprawa powinna dać nam do myślenia. Może następnym razem warto zastanowić się dwa razy, zanim automatycznie zaakceptujemy internetowy regulamin. Nie wiadomo, co jeszcze może się w nim czaić!

sprzątanietoaletzaWiFiprawoonline

Zastrzeliła swojego chłopaka podczas nagrywania pranku na YouTube

19-letnia Amerykanka Monalisa Perez została oskarżona o zabójstwo swojego chłopaka. 22-letni Pedro Ruiz zmarł podczas nagrywania przez parę filmu na YouTube. Zapowiadany na Twitterze "prank" miał polegać na strzeleniu z pistoletu w kierunku mężczyzny, którego jedyną "ochroną" będzie książka. Para wierzyła, że pocisk zatrzyma encyklopedia w twardej okładce. Postrzelony w klatkę piersiową 22-latek zmarł na miejscu. Zarejestrowane przez dwie kamery zdarzenie analizują biegli. Monalisa Perez jest w 6. miesiącu ciąży - spodziewa się dziecka Pedra. Za zabójstwo drugiego stopnia grozi jej 10 lat pozbawienia wolności. Więcej informacji na ten temat znajdziecie na stronie BBC, link poniżej.

tragicznyprankYouTubeonline

Zdecydowała się transmitować na żywo poród. "To nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach" - tłumaczy

Blogerka Adele Barbaro spodziewa się drugiego dziecka. Razem z mężem postanowiła, że jej kolejny poród będzie transmitowany na żywo przez Facebooka. Po co relacjonować tak intymne wydarzenie? Na to pytanie wielu kobiet odpowiada na swoim blogu The Real Mumma. Adele przyznaje, że po pierwszym porodzie cierpiała na depresję, która spowodowana była "wielkim rozczarowaniem" - jej synek przyszedł na świat przez cesarskie cięcie, mimo że kobieta marzyła o naturalnym porodzie. "Kiedy byłam w ciąży z Harveyem, miałam wielki plan porodu. Wiedziałam dokładnie, czego chciałam" - pisze blogerka. "Dowiedziałam się, że oczekiwania mogą prowadzić do rozczarowania" - dodaje, zaznaczając, że poród nie ma nic wspólnego z tym, co widzimy w filmach. Decyzja o udostępnieniu transmisji w mediach społecznościowych ma nam pomóc zrozumieć, że sprawy rzadko idą po naszej myśli, a wydanie dziecka na świat to piękny moment.

poródonlinerodzicielstwoonline

Oblał się benzyną i podpalił. Jego samobójczą śmierć oglądali znajomi na Facebooku!

Śmierć 33-letniego Amerykanina, znanego w stanie Tennessee muzyka Jareda McLemore'a, wstrząsnęła całym światem. Mężczyzna na parkingu znajdującym się w pobliżu baru w Memphis oblał się benzyną, a następnie podpalił. Swoją samobójczą śmierć postanowił pokazać swoim znajomym na Facebooku. Fragmenty jego szokującej transmisji na żywo do dziś krążą po sieci. Mężczyzna w wyniku rozległych poparzeń zmarł w szpitalu. Człowiek, który próbował go ratować również uległ poparzeniu, ale jego zdrowiu nic nie zagraża. Świadkowie tego wstrząsającego zdarzenia twierdzą, że w ostatnich chwilach swojego życia Jared zaatakował swoją byłą dziewczynę, niejaką Alyssę Moore, która pracuje we wspomnianym barze. Kobieta ze strachu zabarykadowała się po wyjściu swojego byłego partnera, prawdopodobnie ratując przed pożarem siebie i zgromadzonych w lokalu ludzi. Wielu myślało jednak, że cała sytuacja jest tylko żartem... Muzyk wielokrotnie o swoich problemach psychicznych mówił w mediach społecznościowych. Dlaczego nikt wtedy nie zareagował?

samobójstwonaFacebookuFacebookonline

Zabił 11-miesięczną córkę, a zbrodnię transmitował na Facebooku. Nagranie obejrzało 370 tysięcy osób

Zaledwie 20-letni Wuttisan Wongtalay z Tajlandii powiesił swoją 11-miesięczną córkę, a zdarzenie transmitował na Facebooku. Relację "na żywo" oglądała matka dziewczynki. Kobieta zaalarmowała policję, ale gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, było za późno, by zapobiedz tragedii - znaleźli dwa ciała. Na nagraniu widać było, jak w opuszczonym hotelu mężczyzna obwiązuje szyję dziecka sznurem, a następnie spuszcza je z dachu. Wideo obejrzało 370 tysięcy osób. Z Facebooka usunięto je dopiero po 24 godzinach, kiedy zainterweniowały tajlandzkie władze. Po wyłączeniu telefonu komórkowego, którym 20-latek transmitował zbrodnię, mężczyzna popełnił samobójstwo. Policja przypuszcza, że motywacją Tajlandczyka do popełnienia tak straszliwego czynu była chorobliwa zazdrość o żonę i matkę dziecka. Już wcześniej miał zachowywać się agresywnie wobec swojej rodziny i bał się utraty praw rodzicielskich. Rzecznik Facebooka zapowiada, że serwis dołoży wszelkich starań, by podobne sytuacje nie miały miejsca. Jeszcze kilka dni temu Mark Zuckerberg zapewniał, że jego siec społecznościowa nie dopuści do rozpowszechniania aktów agresji - takich jak morderstwa czy samobójstwa.

zabójstwoonlinedzieckoonline

Makabryczna gra skłania nastolatków do samobójstw. Liczba ofiar "Niebieskiego wieloryba" przekroczyła setkę

Jak donoszą zagraniczne media, już ponad 130 dzieci, które łączyła przynależność do tych samych grup społecznościowych, odebrało sobie życie. Nastolatki skaczą z dachów wieżowców lub rzucają się pod pociągi. Przed popełnieniem samobójstwa zdejmują z siebie ubranie i starannie składają w kostkę. Pozostawiają też po sobie znak - malunki wielorybów lub motyli. Życie wielorybów to dla niektórych symbol samobójstwa. Ssaki dopływając do płytkiego brzegu skazują się na śmierć. Motyle żyją zaledwie kilka dni. Niepełnoletni samobójcy są ofiarami makabrycznej gry nazywanej "Niebieskim wielorybem". Jej pomysłodawca manipuluje nastolatkami skłaniając ich do podjęcia wyzwania - dzieci przez 50 dni wykonują zadania, które testują ich wolę życia i wytrzymałość psychiczną. Tną się żyletkami, oglądają depresyjne nagrania, unikają snu. Na końcu "gry" popełniają samobójstwo w nakazany przez "mistrza" sposób. Na trop psychopaty czerpiącego satysfakcję z psychicznego wyniszczania innych wpadły rosyjskie służby w listopadzie 2016 roku. Mężczyzna tłumaczył wtedy, że chce "oczyścić świat z biośmieci". Możliwe, że jego sadystyczną grę kontynuują następcy "mistrza". W zamkniętych grupach mediów społecznościowych nadal panuje sekta odpowiedzialna za śmierć ponad 130 dzieci.

samobójczagraonline