Wycieczka 5-latków. Dzieci zobaczyły martwe renifery i zakrwawione skóry

Grupa 5-latków została zabrana na wycieczkę, podczas której przedszkolaki miały lepiej poznać życie Lapończyków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że "farma reniferów" okazała się być ich rzeźnią... Mimo że mali Norwegowie podobno byli zachwyceni nowo zdobytą wiedzą, opinia publiczna ma na ten temat inne zdanie. Po tym, jak na facebookowy profil przedszkola w Henning dodano zdjęcia z wycieczki (obok fotografia przedstawiająca chłopca ciągnącego za sobą skórę renifera), sprawą zainteresowały się media. "Dzieci muszą wiedzieć, skąd się bierze mięso" - tłumaczył dyrektor placówki Dag Olav Stoelan po tym, jak w tej sprawie zatelefonował do niego reporter z "New York Timesa". W tym samym przedszkolu kilka lat wcześniej hodowano świnię. Mimo że dzieci ją polubiły, w końcu została oddana do rzeźni - z tych samych, edukacyjnych względów.

przedszkolakiwrzeźnidzieckookrucieństwowobeczwierząt

Wrzucił do sieci zdjęcie żywego królika w garnku. Czy był to jedynie "głupi żart"?

Kilka dni temu mieszkaniec Świdnicy (woj. dolnośląskie) umieścił na swoim profilu na Facebooku zatrważające zdjęcie. Widać na nim żywego królika zamkniętego w dużym, stojącym na kuchence garnku, nad którym pochyla się jakiś mężczyzna. "Bylem glodny dawno krulika nie jadlem" (pisownia oryginalna) - napisał obok zdjęcia. Internauci zareagowali niemal natychmiast i powiadomili Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, który nagłośnił sprawę. Dzięki nim udało się ustalić tożsamość mężczyzny, który miał znęcać się nad zwierzęciem. Konrad Kuźmiński, przedstawiciel inspektoratu, potwierdził, że mieszkaniec Świdnicy został już przesłuchany. Wyznał, że zdjęcie królika znalazł w sieci, a na Facebooku umieścił je jedynie dla żartu. Jednak Kuźmiński ma co do tłumaczeń mężczyzny wątpliwości. Wyszukiwarka Google, która umożliwia odnalezienie zamieszczanych w internecie fotografii w tym wypadku nie pokazała żadnych wyników. Oprócz tego sąsiedzi mężczyzny zeznali, że w jego mieszkaniu bardzo często pojawiają się zwierzęta, które potem nagle znikają i nie wiadomo jaki jest ich dalszy los. Sprawa jest w toku. Jeśli okaże się, że nie był to jedynie "głupi żart", mieszkańcowi Świdnicy za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grożą poważne konsekwencje.

maltretowanykrólikzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Porzucił świnki morskie na mrozie. Teraz szuka go Ekostraż

Zwłaszcza zimą zwierzęta potrzebują naszej szczególnej opieki. Wielu przygarnia zwierzaki do swoich domów, czy angażuje się w akcje, które mają na celu zapewnienie im odpowiednich warunków pozwalających na przetrwanie tej najtrudniejszej dla nich pory roku. Niestety są i tacy, którzy pozostają obojętni na ich los. Za przykład może posłużyć mężczyzna, który w Sylwestra we Wrocławiu przy ulicy Prądzyńskiego porzucił dwie świnki morskie. Gdyby nie operator okolicznego monitoringu, pozostawione w kartonie po butach świnki zamarzłyby. Znalazca powiadomił Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt Ekostraż, która zajęła się zmarzniętymi i wystraszonymi zwierzakami. Jeszcze tego samego dnia wolontariusze zaapelowali, by zgłosił się do nich mężczyzna, który porzucił świnki, jednak nie przyniosło to rezultatu. Postanowili więc opublikować wideo z monitoringu, na którym twarz sprawcy jest dobrze widoczna. Wolontariusze proszą o pomoc w jego znalezieniu. O sprawie ma zostać poinformowana również policja. Zwierzaki mają już za sobą wizytę u weterynarza. Miały dużo szczęścia... Inne zwierzęta mogą go nie mieć.

porzuconeświnkizwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Karpie trzeba traktować humanitarnie - wyrok Sądu Najwyższego

"Transportowanie i przetrzymywanie ryb w pojemnikach pozbawionych wody, czy też przenoszenie ich w workach foliowych, nie jest humanitarnym traktowaniem zwierzęcia i może wyczerpywać znamiona znęcania się nad nim" - orzekł Sąd Najwyższy. -"Wskazać należy, że nawet uśmiercanie ryb winno odbywać się w sposób humanitarny". Kasacja dotyczyła głośnej sprawy znęcania się nad karpiami w 2010 roku. Fundacja "Noga w Łapę. Razem idziemy w świat" wniosła do sądu akt oskarżenia dotyczący trzech sprzedawców. Zarówno sąd pierwszej instancji, jak i sąd odwoławczy, uznały, że do przestępstwa nie doszło. Sąd Najwyższy wyrok uchylił. Sprawa zostanie ponownie zbadana przez sąd pierwszej instancji. "Do stwierdzenia umyślności w odniesieniu do znęcania nad zwierzętami konieczna jest zła wola i cel zadania bólu lub cierpienia zwierzęciu" - wskazał SN. Co roku w okresie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia obrońcy praw zwierząt zwracają uwagę na warunki transportowania i przetrzymywania karpi. "Sprawcy cierpień ryb mają być ścigani i karani" - przestrzegał prokurator generalny Andrzej Seremet. Jak widać, problem ten nadal nie jest rozwiązany...

okrucieństwowobeczwierzątchristmasprawazwierząt

Żywe karpie na podłodze Tesco. Obrońcy praw zwierząt oburzeni. Sieć tłumaczy...

Zdjęcie z hipermarketu szybko obiegło sieć... Obraz kilkudziesięciu żywych karpi leżących na podłodze sklepu Tesco wywołało prawdziwą burzę. Internauci nie zgadzają się na barbarzyńskie traktowanie zwierząt i reagują. Fotografia zamieszczona na facebookowym profilu Fundacji Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt VIVA! została udostępniona prawie 3 tysiące razy (w ciągu niespełna 20 godzin od publikacji). Biuro prasowe Tesco odniosło się do sytuacji w specjalnym oświadczeniu, tłumacząc, że doszło do rozszczelnienia basenu z natlenianą wodą. Dzięki szybkiej interwencji karpie miały zostać bezpiecznie przeniesione do innego basenu. Według relacji jednego ze świadków, pracownik sklepu w Tychach sam przewrócił zbiornik z żywymi karpiami, a później rzucał nimi z dużej odległości do pustego akwarium...

okrucieństwowobeczwierzątzwierzętaTesco

Zostawiła 14 kotów, by pozjadały się nawzajem. Przeżył jeden

43-letnia kobieta porzuciła w zamkniętym domu 14 kotów na pewną śmierć. Kiedy przedstawiciele organizacji działającej na rzecz zwierząt weszli do posiadłości Australijki, dokonali makabrycznej odkrycia. Czworonogi z głodu zaczęły zjadać się nawzajem... Ocalał tylko jeden (na zdjęciu), który żywił się padliną pozostałych. Otrzymał imię Trooper i niedawno został adoptowany. Prasa nie podaje, jak długo koty były same. Ich właścicielka została skazana na 12 miesięcy pobytu w zamkniętym ośrodku wychowawczym. Ma też dożywotni zakaz posiadania zwierząt. Nie trafiła do więzienia, ponieważ zmaga się z chorobą psychiczną.

okrucieństwowobeczwierzątzwierzętaproblemypsychiczne