W Korei z psiej farmy uratowano 150 psów. Miały wylądować w zupie!

Pisaliśmy już o trwającym w czerwcu festiwalu w Chinach, podczas którego zjada się przygotowane mięso z psa. Okazuje się, że takie rytuały w państwach azjatyckich to coś bardzo powszechnego. W Korei Południowej podczas najgorętszych dni lata czyli Bok-nal, przyrządza się specjalną zupę z psa! Ma ona pobudzać krew i zwiększać wytrzymałość u ludzi. W Korei istnieje wiele farm, które hodują psy właśnie do tego celu. Psy rażone są prądem, a następnie zabijane. Niedawno we wsi Yesan organizacja Humane Society International uratowała blisko 150 psów! Wszystko dzięki temu, że właściciel postanowił przerzucić się na inne uprawy i zgłosił się z pomocą zamknięcia swojej farmy. Psy zostały przewiezione do schronisk w USA. Piętnaście małych szczeniąt natomiast było za młodych na daleką podróż samolotem, pozostali więc z zastępczymi matkami do czasu, kiedy będą mogli już podróżować do Stanów. Psy były hodowane w małych klatkach, wiele z nich miało duże obrażenia ciała i głębokie rany. Jedna z osób, która brała udział przy uwalnianiu psów, opowiadała o momencie, kiedy otworzyła klatkę z młodym szczeniakiem. Ten wpadł wprost w jej ramiona, ciesząc się wyczekiwaną wolnością. W całej Korei rocznie hoduje się 2,5 mln psów, które mają służyć potem za pokarm ludzi. Sprzeciw wobec handlu mięsem tych zwierząt rośnie zarówno wśród obywateli koreańskich, jak i polityków. Niedawno nowo wybrany prezydent Moon Jae-in przygarną psa o imieniu Tory, który został uratowany z jednej hodowli. Mnóstwo młodych ludzi jest przeciwnych kultywowaniu tradycji jedzenia psów.

okrucieństwowobeczwierzątpsyprawazwierząt

W Chinach rozpoczął się festiwal psiego mięsa. Każdego roku w męczarniach giną tam tysiące psów!

21 czerwca w miejscowości Yulin w południowo-wschodnich Chinach rozpoczęły się obchody święta przesilenia letniego, które połączone są z jedzeniem psiego mięsa. Jego amatorzy za wszelką cenę starają się zdobyć jak najwięcej ofiar. Psy porywane są z ulicy, zdarza się również, że z prywatnych posesji. Następnie, zamknięte w ciasnych klatkach, oczekują na śmierć. Ich oprawcy dokładają wszelkich starań, żeby zadawany ból był jak największy, gdyż uważają, że im więcej wycierpią, tym ich mięso lepiej smakuje. Bite są pałkami do momentu, aż wykrwawią się na śmierć. Następnie wieszane są na hakach, gdzie pozbawia się ich wnętrzności i skóry. Tak przygotowane sprzedawane są jako mięso do jedzenia! Festiwal psiego mięsa to jedno z najbardziej okrutnych widowisk na świecie, podczas którego co roku życie traci nawet 15 tysięcy psów. Aktywiści z całego świata apelują do chińskich władz o zaprzestanie rzezi niewinnych czworonogów. "Psiaki muszą cierpieć potworne katusze. Badania wykazały, że jeśli chodzi o odczuwanie emocji, psi mózg niewiele się różni od ludzkiego, o czym od dawna dobrze wiedzą właściciele i miłośnicy czworonogów. Tortury, jakim te żywe, myślące i czujące istoty są poddawane podczas tzw. »festiwalu«, przechodzą wszelkie pojęcie" - mówią aktywiści z Avaaz, ogólnoświatowej organizacji obywatelskiej. Chociaż władze Yulin odpowiedziały na apel aktywistów i zakazały sprzedaży psiego mięsa na tegorocznym festiwalu, to jednak mieszkańcy dalej "kultywują tradycję", a internet zalewają przerażające zdjęcia tego procederu. Wielu organizuje akcje uwalniania schwytanych i przeznaczonych na rzeź psów, jednak nie są oni w stanie uwolnić ich wszystkich. Okrutny festiwal potrwa do końca miesiąca...

festiwalpsiegomięsazwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Kontrowersyjne zdjęcie ogolonego husky. Obrońcy zwierząt alarmują

Kiedy w sieci pojawiło się zdjęcie ogolonego psa husky, internauci podzieli się na dwie grupy. Niektórzy uważają fotografię za efekt świetnego żartu i nie kryją zachwytu nad "słodkim zwierzakiem" (trzeba przyznać - pies faktycznie wygląda komicznie). Inni zwrócili uwagę na bezmyślne zachowanie właściciela husky'ego i objaw ludzkiej głupoty. Pozbawiony niemal całkowicie sierści czworonóg prawie w ogóle nie przypomina przedstawiciela swojej rasy. Historia zdjęcia nie jest znana. Nie wiadomo, czy ktoś opublikował je dla żartu, czy w dobrej wierze skrócił włosie psa. Pewnym jest, że dla dobra pupila nikt nie powinien tego robić. "Moim zdaniem rasy psów z podwójną warstwą sierści nigdy nie powinny być golone, chyba, że jest to konieczne ze względów zdrowotnych zwierzęcia. Sierść jest naturalnym izolatorem, który pomaga utrzymać psu optymalną temperaturę ciała" - mówi weterynarz Karen Becker.

ogolonyhuskyzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

"Przekleństwo bycia matką". Kobiety z całej Polski protestują w dniu ich święta

Matki z całej Polski włączają się w kampanię, która ma na celu walkę o prawa zwierząt. 26 maja kobiety, w dniu ich święta, wyjdą na ulice ze świńskimi ryjkami w kształcie serc na piersiach. Panie chcą przede wszystkim zwrócić uwagę na niehumanitarny, wręcz bestialski sposób hodowania świń. W ramach akcji, której przewodzi hasło: "Jestem matką, współczuję", nakręcono półtoraminutowy film. Link do widea zatytułowanego "Przekleństwo bycia matką" znajdziecie poniżej. Kampania zorganizowana z okazji Dnia Matki powstała z inicjatywy CIWFu (Compassion in World Farming). Organizacja porusza temat hodowli świń-matek, które zamykane są w ciasnych, metalowych klatkach, a warunki, w jakich żyją, narażają je na choroby i przewlekły stres. Zwierzęta często mają odleżyny, przerośnięte racice i trudności z poruszaniem się.

JestemMatkąWspółczujęokrucieństwowobeczwierzątDzieńMatki

Dzieci dla zabawy topiły go w kleju i błocie. Dzięki interwencji dobrych ludzi przeszedł ogromną przemianę!

O 4-miesięcznym Pascalu w listopadzie zeszłego roku rozpisywały się zagraniczne media. Szczeniak w ciężkim stanie został odnaleziony na terenie jednej z tureckich fabryk. Jego oprawcami okazały się dzieci - wyłącznie dla zabawy wrzuciły zwierzę najpierw do zbiornika z klejem, a następnie przeciągnęli go przez błoto. Przerażony, wycieńczony, zdany sam na siebie Pascal nie przeżyłby, gdyby nie weterynarz, który zabrał go z ulicy i przewiózł do swojej kliniki. To dzięki niemu, a także dzięki tureckiej organizacji The He'art of Rescue psina powoli odzyskiwała zdrowie. Nie była to łatwa droga - Pascala trzeba było pozbawić całej sierści, gdyż "zabawa" dzieci z klejem i błotem sprawiła, że stał on się niemal nieruchomą figurką. Najtrudniejszym wyzwaniem dla jego opiekunów okazało się jednak wyleczenie go ze strachu przed ludźmi... Terapia odniosła jednak pożądany skutek. Zwierzę odzyskało dawny wygląd, a także radość życia i chęć do zabawy. Poza tym psiak znalazł nowy dom i oddanego przyjaciela, z którym nie rozstaje się nawet na krok. Przemianą Pascala zachwycają się wszyscy! I wszyscy dalej mu kibicują! My też trzymamy za niego kciuki!

piesPascalzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Zakaz jedzenia psów i kotów na Tajwanie. Pierwszy taki w całej Azji

Tajwan jako pierwszy kraj w Azji zakazał jedzenia psów i kotów. Tamtejszy parlament znowelizował ustawę zabraniającą konsumpcji oraz sprzedaży mięsa tych zwierząt. Od 15 lat handel psim i kocim mięsem jest nielegalny. Teraz również jego spożywanie będzie karane. Rząd podwoił także wymiar kary za znęcanie się nad zwierzętami. Nieprzestrzeganie prawa grozi dwoma latami pozbawienia wolności i grzywną w wysokości 2 mln dolarów tajwańskich (265 tys. zł). Co ciekawe, władze będą mogły również upublicznić nazwiska i wizerunki osób, które złamią zakaz. Psina szczególnie popularna nadal jest w Chinach, gdzie wierzy się, że mięso to jest afrodyzjakiem. Chińczycy trzymają zwierzęta w domu i karmią smakołykami, by później z bestialski sposób je zabić. Podobno najsmaczniejsze jest dobrze obite mięso - psy morduje się tam drewnianymi pałkami, czekając, aż się wykrwawią. Zmiany w prawie idą jednak w dobrym kierunku. Miejmy nadzieję, że w ślad za Tajwanem pójdą także inne azjatyckie kraje.

okrucieństwowobeczwierzątprawojedzenie

Dzieci miały "zaprzyjaźnić się" ze zwierzętami, które później... ugotowały

Wokół programu "MasterChef Junior" wybuchł kolejny skandal. Widzowie, zarówno rodzice jak i ich pociechy, oburzeni są obecnością na wizji żywych zwierząt, które później zostały... podane na talerzach. Trójka prowadzących przedstawiła młodym uczestnikom nowe wyzwanie, trzymając na rękach główne składniki przyrządzanych wkrótce dań: gęś, kaczkę i indyka. "Jesteście gotowi się zaprzyjaźnić trochę?" - pytał dzieci Michel Moran. Oburzeni są nie tylko wegetarianie oraz organizacje walczące o prawa zwierząt, ale także widzowie popularnego programu. Przed telewizorami zasiadają także rówieśnicy "Juniorów". "Zaprzyjaźnianie się" z ptactwem, które później ma być zjedzone, jest dla nich szokiem. Przygotowywanie posiłku z kupionego w sklepie mięsa a gotowanie głaskanego wcześniej zwierzęta jest dla dzieci znaczącą różnicą. Rodzice komentują swoje niezadowolenie oraz stres i płacz swoich dzieci, a stacja TVN sukcesywnie te komentarze usuwa... "Wstydzicie się tego odcinka, że wrzucacie zdjęcie z ptakami, a po fali negatywnych komentarzy je kasujecie? 'Brawa' za lekcję podwójnej moralności!" - czytamy.

okrucieństwowobeczwierzątdzieckotvn

Ten wąż próbował zjeść jeżozwierza. Igły dosłownie podziurawiły go od wewnątrz [WIDEO]

Boa są jednymi z najdłuższych węży na świecie - mogą mierzyć nawet 4 metry. Zazwyczaj żywią się ptakami, jaszczurkami i małymi ssakami. Ofiary duszą, a następnie połykają w całości. Zdarza się, że polują również na większe zwierzęta. Udostępniony w sieci kilka dni temu film przedstawia węża, który połknął jeżozwierza. I to była prawdopodobnie jego ostatnia decyzja w życiu... Jedno z największych zwierząt na świecie zostało przebite kolcami od środka. Obrażenia wewnętrzne musiały być naprawdę poważne - widać, że wąż cierpi. Wideo zostało nakręcone w Brazylii. O dalszym losie zwierzęcia nic nie wiadomo.

wążvsjeżozwierzzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Wbili psu gwóźdź w głowę i zakopali żywcem. "To najwłaściwsze, co mogliśmy zrobić"

Michael Heathcock oraz Richard Finch wbili 16-letniemu psu gwóźdź w głowę i, myśląc, że nie żyje, zakopali. Właściciel zwierzęcia twierdzi, że "to było najwłaściwsze, co mogli zrobić". Scamp, bo tak wabił się mały terier, był głuchy i miał sparaliżowane tylne łapy. "Opiekuna" nie było stać na jego uśpienie. Mężczyźni zabrali go do lasu, gdzie w okrutny sposób postanowili się go pozbyć. Jak wykazał weterynarz, gwóźdź musiał być sześciokrotnie uderzony młotkiem, by wejść wystarczająco głęboko. Nie spowodowało to jednak śmierci psiaka... Oprawcy zakopali go żywcem i odjechali. Skamlenie Scampa usłyszeli ludzie spacerujący w Kirkleatham Woods. Psa odwieziono do weterynarza, gdzie został uśpiony. Historią w bestialski sposób potraktowanego czworonoga zajęła się organizacja Royal Society for the Prevention of Cruelty to Animals. Obydwaj mężczyźni za znęcenie się nad psem zostali skazani na 4 miesiące pozbawienia wolności. Działające w Wielkiej Brytanii stowarzyszenia, które walczą z przemocą wobec zwierząt, domagają się zaostrzenia tego prawa do 5 lat.

okrucieństwowobeczwierzątzwierzętaprzemoc

Dzieci skatowały flaminga w ZOO. Chłopcy w wieku 5-8 lat nie czują się winni

W niedzielę trzech chłopców w wieku 5, 6 i 8 lat włamało się do czeskiego ZOO, gdzie patykami i kamieniami obrzucali tamtejsze zwierzęta. Gdy ranienie stada flamingów z odległości wydało im się mało atrakcyjną zabawą, przeskoczyli ogrodzenie i zaczęli się znęcać nad ptakami. Jedno zwierzę skopali na śmierci, pozostałe odniosły poważne obrażenia. Pracownicy ZOO zauważyli brutalny atak na monitoringu i od razu wezwali policję. Sprawców złapano. Jak mówi w rozmowie z czeską telewizją dyrektor ogrodu zoologicznego, dzieci nie wyraziły żalu za swój czyn. W sprawie prowadzone jest dochodzenie. Małoletnim oprawcom, a raczej ich rodzicom, grozi kara pieniężna. Flaming, który nie przeżył, 16-letnia samica, był jednym z nielicznych ptaków ocalałych z powodzi w praskim ZOO w 2002 roku.

okrucieństwowobeczwierzątzwierzętaprzemoc

Czteroletni nosorożec zginął w zoo z rąk kłusowników. To pierwszy taki przypadek w Europie!

Obrońcy praw zwierząt, obywatele Francji i politycy zszokowani są zdarzeniem, do którego doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w zoo w Thoiry. Kłusownicy w bestialski sposób zabili czteroletniego nosorożca białego o imieniu Vince! Najpierw pokonali ogrodzenie, a następnie przedostali się do pomieszczenia dla nosorożców, gdzie w kierunku Vince'a oddali trzy strzały. Po zabiciu zwierzęcia odcięli mu (prawdopodobnie piłą łańcuchową) oba rogi! Ze sobą zabrali tylko ten większy, a tym samym cenniejszy. Zwłoki młodego nosorożca zostały znalezione nad ranem przez pracowników ogrodu. Strzały nikogo nie obudziły... To pierwszy taki przypadek w Europie! Kłusownicy z pewnością będą chcieli spieniężyć łup. Na czarnym rynku wartość rogów nosorożców sięga astronomicznych kwot! Szacuje się, że tylko kilogram może być wart nawet 60 tysięcy euro! Od 1977 roku handel rogami tych zwierząt jest zakazany, ale ludzie zdają się mieć zakazy za nic! Vince należał do gatunku zagrożonego wyginięciem. Czy sprawców uda się zatrzymać?

zabitynosorożeczwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

"Brzydki" pies, którego nikt nie chciał. Poznajcie Picasso

Picasso wraz ze swoim bratem Pablo urodzili się w nielegalnej hodowli psów w Oregonie. Po tym, jak hodowca zobaczył zniekształcony pyszczek Picasso, doszedł do wniosku, że nikt nie przygarnie "brzydkiego" zwierzęcia i trzeba je uśpić. Oddał go do schroniska, gdzie czworonóg ze zdeformowaną szczęką odnalazł brata. Pablo został tam oddany przez właścicieli po tym, jak ci zmienili zdanie i postanowili się go pozbyć. Bracia zżyli się ze sobą do tego stopnia, że planowano uśpić ich razem... W ostatniej chwili dowiedzieli się o nich pracownicy Luvable Dog Rescue, prywatnej organizacji adopcyjnej. "Skrzywiony pyszczek z początku budził lęk, ale miał też łagodne oczy, które sprawiły, że zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia" - wspomina doktor Liesl Wilhard. Zwierzakiem zaopiekował się chirurg, który przeprowadzi operację jego szczęki. Zabieg ma pomóc w znalezieniu im rodziny. Wszyscy potencjalni właściciele psów są informowani, że Pablo i Picasso można adoptować jedynie razem :)

piesPicassozwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Został oblany wrzątkiem i wyrzucony z 4. piętra. Miał niewielkie szanse na przeżycie...

Będąc zaledwie 6-tygodniowym szczeniakiem Tuffy przeżył prawdziwe piekło na ziemi... a taki los zgotował mu człowiek, jego właściciel. Piesek został oblany wrzątkiem i wyrzucony na ulicę z czwartego piętra. Co doprowadziło mężczyznę do tak bestialskiego zachowania? Właściciel czworonoga wpadł w szał po tym, jak znalazł pogryziony telefon komórkowy... To wystarczyło, aby nieświadomego niczego szczeniaka ukarać w tak nieludzki sposób... Konającego psiaka znalazła 30-letnia sąsiadka sadysty i zawiozła go do weterynarza. To ona nadała mu imię Tuffy. "Jako weterynarz spotykam się na co dzień z przemocą wobec zwierząt. Nauczyłam się odkładać emocje na bok. Ale gdy zobaczyłam tego psa, byłam w szoku. Nie mogłam powstrzymać łez. Nigdy nie widziałam zwierzęcia, które by tak cierpiało" - mówi jedna z pierwszych osób, która zaopiekowała się szczeniakiem. Tufyy miał poparzone 60 proc. całego ciała. Jego powieki były zupełnie spalone - musiał spać z otwartymi oczami. Potrzebował długotrwałej opieki specjalistów. Dzięki niej odzyskał zdrowie i wiarę w ludzi. Teraz jest zdrowym i szczęśliwym psem. Dom znalazł u kobiety, która uratowała mu życie.

poparzonyszczeniakzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Pies zamarzał na środku autostrady. Decyzją lekarza został uśpiony

W środę na płatnym odcinku autostrady A4 w stronę Krakowa, w okolicach Frywałdu, leżał ranny, zmarznięty pies. Iwona Florczyk, jedna z przejeżdżających obok zwierzęcia, zjechała na pas awaryjny i powiadomiła o sprawie Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Okazało się, że mieli oni już takie zgłoszenie od innego zaniepokojonego kierowcy. Wkrótce na miejsce przyjechały służby drogowe i policja. "Inspektorzy mieli przyjechać, miałam na nich poczekać. W tym czasie podjechał samochód służb drogowych. Popatrzyli na tego psa, ale nie zareagowali. Do nich podjechała policja. Też popatrzyła, ale nie zareagowała. Później ta sama policja podjechała do mnie, legitymując mnie, bo stałam na autostradzie. Nikt nie zareagował. Okazało się, że prawnie nikt nic nie może zrobić, ponieważ tylko zarząd autostrad, czyli spółka Stalexport, może zainterweniować" - czytamy na krakow.eska.pl wypowiedź pani Iwony. Po pewnym czasie przyjechał samochód przeznaczony do przewożenia martwych zwierząt. Z racji tego, że pies był żywy, nie mógł on przewieźć go do weterynarza... Wszystkie działania służb trwały prawie 2 godziny! Przez cały ten czas zmarznięte zwierzę leżało na śniegu. W końcu pies trafił do weterynarza w Zabierzowie. Z oficjalnego oświadczenia zarządcy autostrady wiadomo, że zwierzę nie przeżyło z powodu rozległych obrażeń wewnętrznych i decyzją lekarza zostało uśpione. Internauci w ostrych słowach komentują zdarzenie. "Nie mogę pojąć, jak takie bestialstwo może mieć miejsce w majestacie prawa :( Biedny, jak on musiał cierpieć :(( ", "Jedyną rzeczą potrzebną złu do zwycięstwa jest bierność dobrych ludzi" - piszą. Czy za sprawą tej sytuacji zmienią się przepisy?

piesnaautostradziepsyokrucieństwowobeczwierząt

Wycieczka 5-latków. Dzieci zobaczyły martwe renifery i zakrwawione skóry

Grupa 5-latków została zabrana na wycieczkę, podczas której przedszkolaki miały lepiej poznać życie Lapończyków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że "farma reniferów" okazała się być ich rzeźnią... Mimo że mali Norwegowie podobno byli zachwyceni nowo zdobytą wiedzą, opinia publiczna ma na ten temat inne zdanie. Po tym, jak na facebookowy profil przedszkola w Henning dodano zdjęcia z wycieczki (obok fotografia przedstawiająca chłopca ciągnącego za sobą skórę renifera), sprawą zainteresowały się media. "Dzieci muszą wiedzieć, skąd się bierze mięso" - tłumaczył dyrektor placówki Dag Olav Stoelan po tym, jak w tej sprawie zatelefonował do niego reporter z "New York Timesa". W tym samym przedszkolu kilka lat wcześniej hodowano świnię. Mimo że dzieci ją polubiły, w końcu została oddana do rzeźni - z tych samych, edukacyjnych względów.

przedszkolakiwrzeźnidzieckookrucieństwowobeczwierząt

Wrzucił do sieci zdjęcie żywego królika w garnku. Czy był to jedynie "głupi żart"?

Kilka dni temu mieszkaniec Świdnicy (woj. dolnośląskie) umieścił na swoim profilu na Facebooku zatrważające zdjęcie. Widać na nim żywego królika zamkniętego w dużym, stojącym na kuchence garnku, nad którym pochyla się jakiś mężczyzna. "Bylem glodny dawno krulika nie jadlem" (pisownia oryginalna) - napisał obok zdjęcia. Internauci zareagowali niemal natychmiast i powiadomili Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, który nagłośnił sprawę. Dzięki nim udało się ustalić tożsamość mężczyzny, który miał znęcać się nad zwierzęciem. Konrad Kuźmiński, przedstawiciel inspektoratu, potwierdził, że mieszkaniec Świdnicy został już przesłuchany. Wyznał, że zdjęcie królika znalazł w sieci, a na Facebooku umieścił je jedynie dla żartu. Jednak Kuźmiński ma co do tłumaczeń mężczyzny wątpliwości. Wyszukiwarka Google, która umożliwia odnalezienie zamieszczanych w internecie fotografii w tym wypadku nie pokazała żadnych wyników. Oprócz tego sąsiedzi mężczyzny zeznali, że w jego mieszkaniu bardzo często pojawiają się zwierzęta, które potem nagle znikają i nie wiadomo jaki jest ich dalszy los. Sprawa jest w toku. Jeśli okaże się, że nie był to jedynie "głupi żart", mieszkańcowi Świdnicy za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grożą poważne konsekwencje.

maltretowanykrólikzwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Porzucił świnki morskie na mrozie. Teraz szuka go Ekostraż

Zwłaszcza zimą zwierzęta potrzebują naszej szczególnej opieki. Wielu przygarnia zwierzaki do swoich domów, czy angażuje się w akcje, które mają na celu zapewnienie im odpowiednich warunków pozwalających na przetrwanie tej najtrudniejszej dla nich pory roku. Niestety są i tacy, którzy pozostają obojętni na ich los. Za przykład może posłużyć mężczyzna, który w Sylwestra we Wrocławiu przy ulicy Prądzyńskiego porzucił dwie świnki morskie. Gdyby nie operator okolicznego monitoringu, pozostawione w kartonie po butach świnki zamarzłyby. Znalazca powiadomił Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt Ekostraż, która zajęła się zmarzniętymi i wystraszonymi zwierzakami. Jeszcze tego samego dnia wolontariusze zaapelowali, by zgłosił się do nich mężczyzna, który porzucił świnki, jednak nie przyniosło to rezultatu. Postanowili więc opublikować wideo z monitoringu, na którym twarz sprawcy jest dobrze widoczna. Wolontariusze proszą o pomoc w jego znalezieniu. O sprawie ma zostać poinformowana również policja. Zwierzaki mają już za sobą wizytę u weterynarza. Miały dużo szczęścia... Inne zwierzęta mogą go nie mieć.

porzuconeświnkizwierzętaokrucieństwowobeczwierząt

Karpie trzeba traktować humanitarnie - wyrok Sądu Najwyższego

"Transportowanie i przetrzymywanie ryb w pojemnikach pozbawionych wody, czy też przenoszenie ich w workach foliowych, nie jest humanitarnym traktowaniem zwierzęcia i może wyczerpywać znamiona znęcania się nad nim" - orzekł Sąd Najwyższy. -"Wskazać należy, że nawet uśmiercanie ryb winno odbywać się w sposób humanitarny". Kasacja dotyczyła głośnej sprawy znęcania się nad karpiami w 2010 roku. Fundacja "Noga w Łapę. Razem idziemy w świat" wniosła do sądu akt oskarżenia dotyczący trzech sprzedawców. Zarówno sąd pierwszej instancji, jak i sąd odwoławczy, uznały, że do przestępstwa nie doszło. Sąd Najwyższy wyrok uchylił. Sprawa zostanie ponownie zbadana przez sąd pierwszej instancji. "Do stwierdzenia umyślności w odniesieniu do znęcania nad zwierzętami konieczna jest zła wola i cel zadania bólu lub cierpienia zwierzęciu" - wskazał SN. Co roku w okresie zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia obrońcy praw zwierząt zwracają uwagę na warunki transportowania i przetrzymywania karpi. "Sprawcy cierpień ryb mają być ścigani i karani" - przestrzegał prokurator generalny Andrzej Seremet. Jak widać, problem ten nadal nie jest rozwiązany...

okrucieństwowobeczwierzątchristmasprawazwierząt

Żywe karpie na podłodze Tesco. Obrońcy praw zwierząt oburzeni. Sieć tłumaczy...

Zdjęcie z hipermarketu szybko obiegło sieć... Obraz kilkudziesięciu żywych karpi leżących na podłodze sklepu Tesco wywołało prawdziwą burzę. Internauci nie zgadzają się na barbarzyńskie traktowanie zwierząt i reagują. Fotografia zamieszczona na facebookowym profilu Fundacji Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt VIVA! została udostępniona prawie 3 tysiące razy (w ciągu niespełna 20 godzin od publikacji). Biuro prasowe Tesco odniosło się do sytuacji w specjalnym oświadczeniu, tłumacząc, że doszło do rozszczelnienia basenu z natlenianą wodą. Dzięki szybkiej interwencji karpie miały zostać bezpiecznie przeniesione do innego basenu. Według relacji jednego ze świadków, pracownik sklepu w Tychach sam przewrócił zbiornik z żywymi karpiami, a później rzucał nimi z dużej odległości do pustego akwarium...

okrucieństwowobeczwierzątzwierzętaTesco

Zostawiła 14 kotów, by pozjadały się nawzajem. Przeżył jeden

43-letnia kobieta porzuciła w zamkniętym domu 14 kotów na pewną śmierć. Kiedy przedstawiciele organizacji działającej na rzecz zwierząt weszli do posiadłości Australijki, dokonali makabrycznej odkrycia. Czworonogi z głodu zaczęły zjadać się nawzajem... Ocalał tylko jeden (na zdjęciu), który żywił się padliną pozostałych. Otrzymał imię Trooper i niedawno został adoptowany. Prasa nie podaje, jak długo koty były same. Ich właścicielka została skazana na 12 miesięcy pobytu w zamkniętym ośrodku wychowawczym. Ma też dożywotni zakaz posiadania zwierząt. Nie trafiła do więzienia, ponieważ zmaga się z chorobą psychiczną.

okrucieństwowobeczwierzątzwierzętaproblemypsychiczne