Przyjął nazwisko żony po ślubie. Takiego hejtu się nie spodziewał!

W społecznej świadomości utrwaliło się przekonanie, że to żona powinna przyjąć po ślubie nazwisko męża lub zdecydować się na opcję dwuczłonową z panieńskim nazwiskiem. Coraz częściej, chociaż w porównaniu z dwoma poprzednimi możliwościami to wciąż rzadko, pary od tego odchodzą - żadna ze stron nie zmienia nazwiska po ceremonii albo mąż zmienia nazwisko na to, którym posługuje się żona. Szczególnie sytuacja, w której decyduje się na to mężczyzna, budzi u niektórych mieszane uczucia. Zagraniczne serwisy (m.in. The Independent, Daily Mail czy ELLE Australia) piszą o tym, co przydarzyło się po przyjęciu nazwiska żony niejakiemu Grantowi Philipsowi (z domu Davis) z Australii. Mężczyzna podjął taką a nie inną decyzję, gdyż jego partnerka Jade jest ostatnią z linii w swojej rodzinie, ma tylko siostrę, a "rodowe miano" wiele dla jej rodziny znaczy, szczególnie dla jej ojca. O zmianie nazwiska poinformował znajomych na Facebooku. Nie spodziewał się, że wzbudzi to aż takie kontrowersje. Napisało do niego dziesiątki osób, z którymi... nigdy nie miał styczności! "Zgiń w wypadku samochodowym", "Zabij się", "Mam nadzieję, że twoja żona będzie miała kilka poronień i w ten sposób Bóg cię ukarze" - chociaż trudno w to uwierzyć, to o takiej treści była większość wiadomości! "Wiem, że wielu ludzi ma wrażenie, że mężczyzna przyjmujący nazwisko swojej żony jest nieco zniewieściały... Ja z drugiej strony uważam, że jest to smutna perspektywa oparta na przestarzałej tradycji, która koncentruje się na własności" - pisze Grant. A jak Wy podchodzicie do zmiany nazwiska przez mężczyznę po ślubie?