Naga modelka w chłodni reklamuje sklep lokalnego rzeźnika. Społeczność podzielona

Małym australijskim miasteczkiem Lancelin wstrząsnęła nowa reklama lokalnego sklepu mięsnego "Down Under" prowadzonego przez niejakiego Darrena Gerranda. Mężczyzna wraz z fotografem Kymem Illmanem postanowili zaryzykować z kampanią reklamową. Do promocji sklepu użyli zdjęcia nagiej modelki leżącej w chłodni w towarzystwie rozmaitych mięsnych wyrobów: surowych steków czy kiełbas. Jakby tego było mało ciało kobiety zostało podzielone na części, które zostały wymownie podpisane - klienci (zgodnie z opisem) "mogą liczyć" na jej udka, żeberka czy piersi... Mieszkańców Lancelin reklama podzieliła na dwa obozy: jedni chwalą wykorzystanie ciała modelki do promocji, często wyrażając to w dosadnych komentarzach typu: ""I to się nazywa zestaw na grilla", "Wpadnę po piersi", "To jest mięso, jakie lubię!". Drudzy zaznaczają, że nigdy więcej nie zrobią tam zakupów, bo właściciel tą reklamą pokazał jak traktuje kobiety... Czy według Was jest to dobry sposób na promocję lokalnego biznesu?

modelkaurzeźnikakontrowersjereklamy