Każdego dnia je obiad ze swoją zmarłą ukochaną. "Prawdziwa miłość nigdy się nie kończy" - mówi.

Clarence i Carolyn pobrali się w 1948 roku. Przez 63 lata byli zgodnym, szczęśliwym małżeństwem, które razem, nigdy osobno, radziło sobie z każdą przeciwnością. Niestety, w 2013 roku Clarence został sam - Carolyn w wieku 85 lat zmarła. Pogrążony w smutku mężczyzna długo nie mógł uporać się ze stratą miłości swojego życia... Chociaż od śmierci żony minęły już 4 lata, on wciąż kultywuje ich codzienne zwyczaje, dbając o pamięć o ukochanej jak nikt inny. Przez ostatnich 13 wspólnych lat para stołowała się w swoim ulubionym barze mlecznym w rodzinnym mieście Reidsville w Georgii. Gdy Carolyn odeszła, Clarence nie zaprzestał tam jadać. Zmieniło się tylko jedno - obok niego miejsce zajmuje fotografia żony, a posiłki nadal zamawia dwa. "Była i wciąż jest ze mną" - mówi mężczyzna, podkreślając, że tak jak oni, nie kochał nikt na świecie. Kilka razy w ciągu dnia odwiedza też jej grób. "Chciałbym żebyś wróciła ze mną do domu. Chodźmy. Nie możesz czy może nie chcesz?" - pyta, patrząc na jej nagrobek. W jednym z poniższych linków znajdziecie wideo, które przybliży Wam tę niezwykłą historię. Dzisiaj trudno o taką miłość. Ale wbrew pozorom jest ona możliwa. Ta prawdziwa, jak mówi Clarence, nigdy się nie kończy.

prawdziwamiłośćmiłośćseniorzy

Małżeństwo z długim stażem przychodzi regularnie w pewno miejsce. Dowiedzcie się czemu!

Poznajcie Jean i Briana, parę seniorów, która zrobiłaby dla siebie wszystko. Niestety, ostatnia wizyta lekarska nie była zbyt pomyślna dla Jean. Kobieta dowiedziała się, że powoli ślepnie i niedługo całkowicie straci wzrok. Jej mąż, Brian, postanowił pomóc jej jak tylko się da. Nawet zapisał się na kurs makijażu! To właśnie tam prowadzący warsztaty, po jednej z wielu wizyt, postanowił zrobić im zdjęcie i podzielić się ze światem ich fascynującą historią. Brian nie boi się, że ktoś spojrzy na niego jak na dziwaka. Interesuje go wyłącznie szczęście jego wieloletniej partnerki. To najlepszy dowód na to, że prawdziwa miłość potrafi przetrwać wszelkie przeciwności, a młode pary powinny z tej historii wynieść jak najwięcej. Życzymy powodzenia Jean i Brianowi, parze, która wykorzystuje życie w 100 procentach!

najlepszymążświatamiłośćseniorzy

Cały swój dobytek stracili w pożarze. W zgliszczach znaleźli coś, co pomogło im uporać się z tragedią!

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co nas czeka. Kiedy wydaje nam się, że mamy wszystko, nagle przychodzi coś, co odbiera nam dorobek całego życia. W takich chwilach warto zastanowić się nad tym, co w życiu naprawdę ważne... Sam i Monicka Brinkerhoff w szybkim tempie remontowali swój wymarzony dom, by zdążyć przed narodzinami pierwszego dziecka, które ma przyjść na świat już za cztery miesiące. Codziennie wkładali w prace wiele wysiłku, a postępy widać było gołym okiem. Niestety w miniony weekend wszystko stanęło w płomieniach. Sąsiadująca z ich domem winnica zapaliła się, a ogień nie oszczędził także ich domu. Dzięki sprawnemu alarmowi przeciwpożarowemu parze udało się ujść z życiem, ale z ich wymarzonego lokum nic nie zostało. Dwa dni po tragedii udali się na miejsce, by sprawdzić, czy nie ocalały choćby drobne przedmioty. Ku ich zdziwieniu w zgliszczach znaleźli pierścionek zaręczynowy Monicki i ślubne obrączki! Chociaż osmolone, nie dały się ogniowi! "Znalezienie naszych pierścionków tchnęło w nas promyk nadziei (...) i przypomniało nam o tym, że nasza miłość wciąż jest silna, my jesteśmy silni i damy radę przez to przejść" - mówił wzruszony Sam. Na dowód pokazał zdjęcie, które wielu odczytuje jako znak z nieba. Dzięki wsparciu najbliższych powoli stają na nogi. Najważniejsze dla nich jest to, że mają siebie. Razem są w stanie przebrnąć przez wszystko! I o to właśnie chodzi w życiu...

ocalonezpożarumałżeństwomiłość

Z miłości do owdowiałej babci wzięła ślub w jej sukni. Wzruszeniom nie było końca!

Niektóre panny młode decydują się zachować swoją suknię ślubną. Najczęściej kierują się sentymentem, wspaniałymi wspomnieniami związanymi z tym wyjątkowym dla każdej kobiety strojem, a czasem cichą nadzieją na to, że córka lub wnuczka będzie chciała kiedyś założyć ją na swój ślub. Penny Jenson, pewna wdowa ze Stanów Zjednoczonych, nie spodziewała się jednak, że jej piękną, wiekową, bo 55-letnią, koronkową suknią zainteresuje się jej wnuczka - Jordyn Cleverly. Dziewczyna z miłości do owdowiałej babci (dziadek Jordyn zmarł 23 lata przed jej narodzinami i nie było jej dane go poznać), która brała ślub w 1962 roku, postanowiła sprawić jej niespodziankę, wybierając na ten wyjątkowy dzień właśnie pamiętną suknię. Wzruszenie obu kobiet z tego powodu było ogromne. Dzięki Kortney Peterson, fotografce ślubnej, chwila, w której babcia po raz pierwszy zobaczyła ukochaną wnuczkę, została uwieczniona. "1962… Twój dziadek chciałby to zobaczyć… Poślubiłam w tym ukochanego z liceum… i teraz ty też to zrobisz" - przytacza słowa rozemocjonowanej Penny Kortney. Jordyn wyznaje, że włożenie sukni babci było najlepszym sposobem na oddanie jej czci. Zdjęcia obu pań, które trafiły do sieci, cieszą się coraz większą popularnością. Być może tropem świeżo upieczonej mężatki pójdą także inne przyszłe panny młode!

sukniaślubnababciślubmiłość

Tak wyjątkowych oświadczyn Polska dawno nie widziała. Internauci są pod wrażeniem!

Niektórzy wolą spontanicznie, inni z dbałością o każdy szczegół planują dzień, w którym poproszą swoją partnerkę o rękę. Pan Wojtek, młodszy ratownik Lotniskowej Straży Pożarnej, w przygotowanie tego wyjątkowego dnia zaangażował swoich kolegów po fachu. W dzień wylotu z ukochaną na wakacje, na płycie Lotniska Chopina w Warszawie, padł przed nią na kolana z bukietem czerwonych róż w jednej ręce, z pierścionkiem w drugiej i zadał to magiczne pytanie. Jego wybranka niczego się nie spodziewała! Koledzy pana Wojtka zadbali o to, by była to dla niej prawdziwa niespodzianka. Dziewczyna z czarną opaską na oczach zmierzała w niewiadomym kierunku. Gdy jej oczom ukazał się jej ukochany w mundurze, oczywiście powiedziała "tak". Zdjęciami z tego wzruszającego wydarzenia na swoim facebookowym profilu pochwaliły się władze Lotniska, które tym samym przekazały szczęśliwej parze najlepsze życzenia. Pod wrażeniem są także internauci! "Super pomysł. Piękne chwile i super przeżycie", "To ci niespodzianka", "Brawo za odważny pomysł" - piszą. My przyłączamy się do zewsząd płynących ochów i achów! Jesteśmy pod wrażeniem! Życzymy zakochanym wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

oświadczynynalotniskuzakochanimiłość

Byli małżeństwem przez 65 lat. Poddali się podwójnej eutanazji, bo nie potrafiliby bez siebie żyć!

Nic i Trees Elderhorst, 91-latkowie z miasteczka Didam w Holandii, byli szczęśliwym małżeństwem przez 65 lat. Zakochani w sobie bez pamięci, nierozłączni, z uśmiechami na twarzach przez całe życie radzili sobie z każdymi trudnościami. Niestety nie mogli nic poradzić na upływający czas, który coraz bardziej dawał im się we znaki. Nic w 2012 roku przeszedł udar, po którym nie mógł wrócić już do dawnej sprawności, a u jego żony wkrótce zdiagnozowano demencję. Małżonkowie stawali się coraz słabsi, przeczuwali, że nie zostało im już wiele czasu. Nie wyobrażali sobie jednak, by jedno z nich odeszło, a drugie musiało żyć w bólu po jego stracie. Postanowili więc, że odejdą razem, jedno obok drugiego. Nic i Trees po kilku miesiącach oczekiwania uzyskali zgodę na podwójną eutanazję (w Holandii jest ona możliwa od 2001 roku). Jak donoszą zagraniczne media, małżonkowie umarli, trzymając się za ręce. Przed śmiercią porozmawiali ze sobą ten ostatni raz i pocałowali się... Wnuczka pary w jednym z wywiadów mówiła, że eutanazja dla jej dziadków była najlepszym rozwiązaniem, a lekarze umożliwiając im to, spełnili ich największe marzenie o wspólnej śmierci.

podwójnaeutanazjamiłośćseniorzy

O pewnej Jolancie i mężczyźnie z Australii - miłosne kasety z Wrocławia. Poszukiwania autora trwają!

Do Muzeum Emigracji w Gdyni trafiły niezwykłe kasety. Znaleziono je przez (o ironio!) montażystę dźwiękowego we Wrocławiu pomiędzy ulicami Świętego Wincentego i Jagiellończyka. Nagrania pochodzą z 1993 roku i stanowią zapis listów nagrywanych przez mężczyznę o nieznanym imieniu. Wysyłał te kasety aż z Australii do kobiety o imieniu Jolanta. Para miała poznać się tuż przed wyjazdem mężczyzny na drugi koniec świata. Materiał dźwiękowy przedstawia codzienne losy człowieka, zmagającego się z codziennym życiem na obczyźnie, oddalonego od ukochanej. Człowiek ten wcześniej pracował w Niemczech, miał też córkę z poprzedniego związku. Z nagrań wynika też, że mężczyzna po powrocie do kraju chciał zająć się tworzeniem witraży. Nie wiadomo jednak czy mu się to udało, a także kim jest tajemnicza Jolanta - czy mieszka dalej we Wrocławiu, czy wyjechała do mężczyzny, który wysyłał jej "listy", a może ułożyła sobie życie z kimś innym. Mężczyzna hobbystycznie zajmował się rysowaniem biorytmów; wyliczył, że od ukochanej dzieli go różnica 9 843 840 minut, czyli 18 lat. Mężczyzna i kobieta są poszukiwani przez Muzeum. Jeśli ktoś posiada jakiekolwiek informacje o tej dwójce proszony jest o kontakt: archiwum@muzeumemigracji.pl lub po numerem telefonu: +48 58 670 41 75

miłosnelistymiłośćposzukiwani

Po 14 latach związku para bezdomnych wzięła ślub. Dzięki dobrym ludziom był to dzień z ich marzeń! [GALERIA]

Pięknie przystrojony kwiatami kościół, zespół śpiewający największe przeboje, wprost niekończąca się liczba przysmaków, alkoholu, ogromny tort - to tylko niektóre elementy, bez których przyszli państwo młodzi nie wyobrażają sobie swojego wesela. One muszą być i basta! Tylko nie wszystkich zakochanych stać na tak huczne przyjęcie, nie wszystkim w życiu tak się powiodło, żeby mogli przy takiej oprawie świętować ten wielki dzień. Ze względu na trudną sytuację materialną niezwykle skromną uroczystość zaplanowali Aldona i Tomasz, para bezdomnych kochająca się już od 14 lat. Przez większość tego czasu nie mieli swojego dachu nad głową, jednak smutki i trudności, z jakimi codziennie się zmagali, nie położyły kresu ich miłości, a wręcz przeciwnie, tylko ją wzmocniły. Datę ślubu wyznaczyli na 22 lipca. Pracownicy fundacji "Pro Publico - w służbie ubogim" postanowili zamienić ten dzień w najpiękniejszy dzień ich życia! Na swoim profilu na Facebooku poprosili o pomoc w zorganizowaniu niezapomnianego wesela. Odzew był natychmiastowy! Znaleziono fryzjera, makijażystkę, kwiaciarnię, fotografa, samochód, który zawiózł młodych na ceremonię, a także dwie sale (w jednej z nich odbył się elegancki obiad, a w drugiej wesele)! Na profilu fundacji można podziwiać zdjęcia z tej wzruszającej uroczystości! Na twarzach państwa młodych widać niesamowite szczęście i przede wszystkim miłość! Na tym świecie są jeszcze dobrzy ludzie! Życzymy państwu młodym wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

ślubbezdomnychbezdomnimiłość

Poszukują wolontariuszy do przytulania niechcianych maluchów. One potrzebują miłości!

Do Interwencyjnego Ośrodka Preadopcyjnego przy ulicy Batorego w Otwocku trafiają dzieci porzucone przez swoich rodziców, pozostawione w Oknie Życia, na sali porodowej czy odebrane z patologicznego domu podczas interwencji domowej... Mają maksymalnie roczek. W tym miejscu spędzają kilka dni, a nawet miesięcy, czekając na to, by trafić do domu dziecka (stąd często potocznie nazywa się to miejsce "poczekalnią"). Pracownicy placówki dokładają wszelkich starań, by maluchom niczego nie brakowało - zapewniają im łóżeczka, jedzenie, ubranka, ale także czułość i miłość. Dzieci przybywa, więc potrzebne są kolejne pary rąk, które będą mogły podzielić się z nimi swoim czasem i ciepłem. Na około 20 dzieci przypada od 5 do 6 osób, a wielu z nich z powodu swojego stanu zdrowia wymaga indywidualnej opieki, stąd prośba pracowników, by do Ośrodka zgłaszały się osoby chętne do pomocy. Wolontariusze zajmują się przede wszystkim zabawą z dziećmi, przytulaniem, ubieraniem, karmieniem i śpiewaniem (wcale nie trzeba być uzdolnionym muzycznie). Jeśli zdecyduje się pomóc, pracownicy proszą, byście zostali chociaż do momentu, kiedy Wasz podopieczny opuści placówkę. Dla takiego dziecka nie ma bowiem nic gorszego niż przechodzenie z rąk do rąk. By zostać wolontariuszem, trzeba mieć co najmniej 18 lat. Więcej informacji na temat wolontariatu znajdziecie na stronie http://www.adopcja.org.pl/nasze_programy_4.php.

wolontariuszedoprzytulaniadzieckomiłość

"W zdrowiu i w chorobie"- wzruszający gest starszego mężczyzny dla chorej żony [WIDEO]

Ten naprawdę wzruszający filmik pokazuje jak wielka jest siła prawdziwej miłości. Takiej, która trzyma przy sobie dwie osoby mimo przeciwności losu, mimo lat. Pochodzące najprawdopodobniej z USA małżeństwo znajduje się w szpitalu. Żona mężczyzny - Nellie leży w ciężkim stanie. Mimo, że wygląda le i ma ciągle zamknięte oczy jest przytomna i odpowiada mężowi kiwnięciami głowy. Starszy mężczyzna natomiast pielęgnuje swoją żonę. Mimo widocznego podeszłego wieku i trudności jakie może sprawiać mu każdy większy wysiłek, robi wszystko by jego ukochana wyglądała i wciąż czuła się pięknie. Bardzo powoli czesze i układa jej włosy. W jednej ręce trzyma grzebień, drugą zaś poprawia w intymnym geście fryzurę. Czasem tylko pyta kamerzystę, czy Nellie teraz wygląda lepiej. Pomimo cierpienia jakie widać na materiale, jest w tym uderzająca potęga wzajemnego oddania. Oby więcej tak dbających o siebie mimo lat par!:)

miłośćmałżeństwostarsiludzie

Na ślub zaprosił mężczyznę z sercem ich syna. Patrząc na te zdjęcia, trudno się nie wzruszyć!

Ślub to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu, dlatego chcemy przeżywać go w obecności najbliższych. Niestety często zdarza się, że ważne dla nas osoby z wielu powodów nie mogą się na nim pojawić... Tak było w przypadku pary Amerykanów, Becky i Kelly'ego Turneyów, którzy w zeszłym tygodniu wzięli ślub. Na ceremonii zabrakło ich syna, Tristona, który zmarł w wieku 19 lat. By uczcić pamięć o nim, a tym samym, by chociaż przez chwilę mogli poczuć, że jest znów obok nich, zostawili dla niego puste krzesło. Panu młodemu jednak to nie wystarczyło. Postanowił swojej małżonce sprawić niezwykły prezent, którym zachwyceni byli nie tylko zgromadzeni na uroczystości goście, ale także internauci! Po śmierci Tristona jego organy zostały przeszczepione kilku osobom, w tym Jacobowi Kilby'emu, którego mężczyzna postanowił zaprosić na wesele, by Becky mogła jeszcze raz usłyszeć bicie serca swojego ukochanego syna. Reakcję kobiety na wieść o pojawieniu się Jacoba uwieczniono na zdjęciach, które opublikowano na profilu Love What Matters na Facebooku. Za pomocą stetoskopu wzruszona Becky poczuła, że część Tristona jest z nimi namacalnie obecna! Wyjątkowość chwili udzieliła się także gościom, którzy nie kryli swoich emocji. Zobaczcie fotografie z tej niesamowitej uroczystości! Gwarantujemy, że będzie to najlepsza, najbardziej poruszająca rzecz, jaką dzisiaj zobaczycie w sieci!

biciesercakobietamiłość

Tak ryzykownych oświadczyn internet jeszcze nie widział! Poprosił ją o rękę... tatuażem! [WIDEO]

Jak na szanującego się tatuażystę przystało, Vinny Capaldo-Smith z Kolorado niemal od stóp do głów pokryty jest tatuażami. Na jego ciele znalazło się jednak jeszcze miejsce na tatuaż wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, którym mógł wprawić swoją partnerkę Brooke Wodark (internautów także) w osłupienie. Vinny postanowił bowiem w nietypowy sposób oświadczyć się dziewczynie. Na nodze wytatuował sobie kluczowe pytanie wraz z odpowiedziami "tak" i "nie" i poprosił, by Brooke, która przed momentem wytatuowała mu na nodze małe serduszko, maszynką z czerwonym tuszem na trwałe umieściła swoją odpowiedź. "Od zawsze mówił, że chciałby, żebym zrobiła mu tatuaż. Dziś podjął spontaniczną decyzję i powiedział, że nadszedł odpowiedni moment. Narysowałam proste serce na jego nodze i po chwili zaskoczył mnie pierścionkiem i oświadczynami. Jestem taka szczęśliwa" - napisała przyszła panna młoda na Facebooku. Dziewczyna pochwaliła się w sieci nie tylko zdjęciem pierścionka zaręczynowego, ale także krótkim wideo, które w całości pokazuje zorganizowaną przez Vinny'ego akcję! Klip z ryzykownych oświadczyn odtworzono już 12 milionów razy! Musicie go zobaczyć!

ryzykowneoświadczynytatuażmiłość

Przez 68 lat małżeństwa ani jednego dnia nie spędzili osobno. Ich sesją zdjęciową zachwyca się dziś cały świat! [GALERIA]

We wrześniu tego roku 87-letni Donald i 83-letnia Ollie King będą obchodzili 68. rocznicę ślubu. Mimo tak wielu wspólnie przeżytych lat małżonkowie nadal patrzą na siebie tak jak w dniu ślubu - z ogromną adoracją i miłością, obok której nikt nie potrafi przejść obojętnie. By uwiecznić ich wciąż gorące uczucie i pozostawić wspaniałą pamiątkę dla następnych pokoleń, 24-letnia wnuczka pary, Ashley Owen, zorganizowała im sesję zdjęciową na farmie w Crab Orchard w stanie Kentucky. Ich magicznymi zdjęciami, których autorką jest Paige Franklin, zachwycają się wszyscy! "Poprosiłam go, żeby powiedział mi jedną rzecz, z której był na prawdę dumny z Ollie, a on popatrzył na mnie przez chwilę i spojrzał na nią i powiedział: 'Naprawdę nie ma takiej jednej rzeczy. Ona cała jest po prostu niesamowita'" - mówiła wyraźnie zachwycona małżonkami Paige. Kobietę bardzo wzruszyło także wyznanie Donalda, że odkąd są małżeństwem ani jednego dnia, ani jednej nocy nie spędzili oddzielnie, zawsze byli i będą razem. Z ich fotografii bije prawdziwa miłość! Jeśli ktoś w nią nie wierzy, na pewno zmieni teraz zdanie! My nie możemy się napatrzeć. Są cudowni!

małżenskasesjakobietamiłość

Metamorfoza mężczyzny. Jego dziewczna nie mogła uwierzyć w to co widzi

W programie "Rachael Ray Show" pojawiła się para zakochanych Brandon i Clara. Obydwoje akceptowali siebie takimi jacy są, a ich związek opierał się na miłości. Jednak mężczyzna często spotykał się z nieprzychylnymi komentarzami co do jego osoby i wyglądu. Znajomi często mówili mu, że ma bardzo piękną dziewczynę i wcale do niej nie pasuje. Jak wyglądał Brandon? Miał zarost, długie włosy oraz nosił okulary i szerokie koszulki. Clara to uosobienie stylu, zawsze elegancka i wyglądająca perfekcyjnie. Mężczyzna zdecydował jednak, że czas zmienić wizerunek niechlujnego chłopaka. To miała być wielka niespodzianka dla Clary. O wizycie w programie powiedział jej w ostatniej chwili. Tam z pomocą stylistki Gretty Monahan przeszedł wielką metamorfozę! Kiedy w końcu Brandon znów pojawił się przed publicznością prowadząca program i sama Clara zaniemówiły. Widownia biła wielkie brawa. Ale to nie był koniec. Mężczyzna postanowił oświadczyć się swojej miłości. Dziewczyna była w wielkim szoku, ale przyjęła oświadczyny. Zobaczcie metamorfozę Brandona. Wy również zaniemówicie z wrażenia!

modamiłośćmetamorfoza

W 1957 roku w tej sukni powiedziała sakramentalne "tak". Z okazji 60. rocznicy ślubu znów ją założyła i zachwyciła bliskich!

80-letnia Janith i 84-letni Joe Goedde z Indiany (Stany Zjednoczone) niedawno świętowali 60. rocznicę swojego ślubu. Na pamiętną ceremonię, która miała miejsce w 1957 roku Janith wybrała śnieżnobiałą, koronkową suknię z niewielkim trenem. Kobieta wyglądała jak księżniczka z bajki (pierwsze zdjęcie po lewej). Z okazji hucznie obchodzonych diamentowych godów kobieta postanowiła znów założyć swoją ukochaną kreację. Sukienka leżała idealnie! Prawnuczka Janith, Alison, widząc prababcię w białej kreacji, z czerwoną różą w dłoniach i szerokim uśmiechem na twarzy, nie kryła wzruszenia. Dla pamięci potomnych postanowiła wykonać zdjęcie, które widzicie po prawej. Fotografią szczęśliwej Janith zachwycają się teraz internauci z całego globu. Dla wszystkich kobieta stała się pięknym symbolem trwałego uczucia! Zachwytu wyglądem żony nie krył także Joe. W rozmowie z ABC NEWS mężczyzna powiedział, że Janith wciąż wygląda przecudnie. Jaki jest sekret tej pary na długie i szczęśliwe małżeństwo? Dobra komunikacja i modlitwa! Życzymy im kolejnej okrągłej rocznicy!

sukniaślubnakobietamiłość

Wspinali się trzy tygodnie, by ślubować sobie miłość i wierność na Mount Evereście. Ich sesja wywołuje dreszcze! [GALERIA]

Młode pary coraz częściej decydują się powiedzieć sobie sakramentalne "tak" w dość nietypowych okolicznościach. Po podniebnych i podwodnych ceremoniach przyszła pora na górską scenerię. Nie mamy tu na myśli otoczenia niegroźnych acz malowniczych skałek, tylko najwyższy szczyt Ziemi, położony w Himalajach Wysokich ośmiotysięcznik (dokładna wysokość to 8488 m n.p.m.) - Mount Everest. W tak nietypowym, u wielu wywołującym ciarki na plecach miejscu miłość i wierność postanowili ślubować sobie 32-letnia Ashley Schmeider i 35-letni James Sisson z Kalifornii. Para swoją wyprawę planowała przez rok. Po intensywnych przygotowaniach pod koniec marca tego roku udali się wpierw do Nepalu, skąd rozpoczęli swoją trzytygodniową wspinaczkę ku szczytowi. Głęboki śnieg, niskie temperatury i chorobę wysokościową z przyszłymi małżonkami godnie znosił fotograf Charleton Churchill. To właśnie on jest autorem niesamowitych zdjęć, którymi zachwyca się dziś cały świat. Zaznaczyć trzeba, że panna młoda bardzo często wspinała się w swojej sukni ślubnej, natomiast pan młody w swym eleganckim garniturze (jedynym elementem ich garderoby przeznaczonym do wspinaczki było specjalne obuwie). Ślub to jeden z najważniejszych dni w życiu, więc warto postarać się o to, by był wyjątkowy, a pamięć o nim przetrwała dla następnych pokoleń! Zobaczcie jak swoją miłością ze szczytu Mount Everestu chwalą się Ashley i James!

ślubnaEvereściekobietamiłość

Ogłoszenie matrymonialne tej 50-letniej Polki podbiło internet. Tak szczery i dowcipny dawno nikt nie był!

50-letnia Klara Kopicińska, rozwódka, matka dwójki dzieci, zniechęcona nieudanymi próbami znalezienia partnera na portalach randkowych, postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i zadziałać w nieco inny sposób niż dotychczas. Na swoim profilu na Facebooku zamieściła niezwykle szczere i zabawne ogłoszenie matrymonialne, w którym przedstawia siebie, nie pomijając żadnego szczegółu. "Wolny strzelec, ekoświr, złota rączka, ateistka, weganka, lewaczka, sporadycznie cyklistka. Poza tym normalna, (...) potrafię robić coś z niczego i cieszyć się byle czym, uczyć się nowych rzeczy, nie boję się zmian. (...) Nie mogę żyć bez kaloszy, okularów słonecznych, wkrętarko-wiertarki i przytulania, (...) mówię, co myślę, i rzadko robię coś wbrew sobie. Nie zaczynam zdań od wielkiej litery, klnę szpetnie (również po francusku), nie noszę czapki powyżej -20. Mam też parę innych wad" - pisze pani Klara. Kobieta poszukuje "wysokiego, silnego, łysego albo długowłosego, ca. 48-55 (lat, nie cm), "nie wariata, nie pijaka", posiadającego dwie prawe ręce, racjonalisty, boże broń bogobojnego, bez spiskowej teorii dziejów, hiper-odpowiedzialnego, łagodnego jak baranek, cierpliwego jak anioł" mężczyzny. Jej niezwykle zabawny post szybko został udostępniony przez jej znajomych i zyskał duże grono fanów. Ogłoszenie pani Klary dotarło nawet do dziennikarki Pauliny Młynarskiej, która również udostępniła je na swoim profilu i życzyła kobiecie powodzenia. My też trzymamy za panią Klarę kciuki! Oby więcej tak odważnych kroków w jej i naszym życiu!

ogłoszeniematrymonialnekobietamiłość

Ten odcinek Familiady był wyjątkowy! Uczestnik zakochał się w swojej rywalce!

Miłość może spaść na nas jak grom z jasnego nieba, a świadkami tego mogą być miliony telewidzów! Przykład? Ostatni odcinek popularnego teleturnieju Familiada. Naprzeciwko siebie stanęły: składająca się z samych pań drużyna o nazwie Super Piątka oraz Ekipa Młodego z panami w roli głównej. Gdy wytypowana para podeszła do Karola Strasburgera, uczestnik o imieniu Paweł zaczął się dziwnie uśmiechać w kierunku swojej przeciwniczki. Prowadzący początkowo nie wiedział co ten uśmiech oznacza, jednak sprawa wyjaśniła się, kiedy Paweł zapytał, czy wszystkie panie na pewno są zajęte. Potwierdził, że stojąca naprzeciwko niego Kasia wpadła mu w oko. Jednak z randki raczej nici, bo kobieta okazała się już zajęta. "Tego jeszcze nie grali, bo to nie ten program" - powiedział prowadzący. Dodał jeszcze coś, co sprawiło, że Paweł nieźle się zmieszał... Zobaczcie to rozbrajające wideo!

familiadamiłośćwpadki

Niezwykła sesja z okazji zerwania

Harrison Bach i Jackie przez 3 i pół roku tworzyli szczęśliwą parę. Jednak z jakiś powodów nie mogli już ze sobą dłużej być. Zerwali. Kiedy miną rok od ich ostatniego spotkania, Bach postanowił zadzwonić do byłej dziewczyny i poprosił ją o coś dość nietypowego. Przeglądając zdjęcia swoich znajomych, którzy żyją w szczęśliwych związkach, postanowił, że sam stworzy coś zupełnie innego. Na fotografii chciał upamiętnić pierwszą rocznicę zerwania. Zaproponował to Jackie, a ta zgodziła się. Podczas tego spotkania młodzi ludzie pozowali do aparatu, który ustawiony miał samowyzwalacz. Początkowo, jak mówił Harrison, cała sytuacja była bardzo zabawna, jednak po dłuższej chwili w górę wzięły emocje. Obydwojgu zaczęło robić się smutno, co również widać na fotografiach. Zdjęcia po opublikowaniu obiegły sieć i wiele osób uważa, że są dowodem na nieszczęśliwą miłość. Sami autorzy mówią, że chodziło im tylko o zabawę, ale całość wymknęła się spod ich kontroli. A co Wy uważacie- zabawa, czy dramatyczne spotkanie byłej pary?

sesjamiłość

Z jeziora leżącego w Szwajcarii wyłowili list napisany po polsku. Mówi o miłości, ale bez happy endu...

Na pewno pamiętacie "List w butelce", melodramat z Kevinem Costnerem i Robin Wright Penn w rolach głównych, powstały na podstawie powieści Nicolasa Sparksa. Bohater grany przez Costnera pisał listy do swej zmarłej żony Catherine, które trafiały do morza szczelnie zapakowane w butelki z myślą, że nikt nigdy nie odgadnie tożsamości ich nadawcy. Jednak stało się wręcz odwrotnie... Nauczeni, że wody mórz lub rzek potrafią wyrzucać przeróżne przedmioty na swe brzegi często natrafiamy na ciekawe znaleziska, w tym właśnie miłosne listy, traktujące o szczęśliwym bądź tragicznym uczuciu. Ostatnio para mieszkająca na stałe w Szwajcarii wyłowiła z Jeziora Badeńskiego list w butelce, który napisany został po polsku. Jego nadawcą jest Konrad, adresatką zaś Oliwia. Chłopak pisze w liście o bolesnym rozstaniu z dziewczyną... "Chciałbym Ci podziękować za wszystko. Pisząc ten list płaczę... byłaś jedyną osobą, którą naprawdę kochałem... Pamiętasz, obiecaliśmy sobie, że mnie nigdy nie zostawisz. Mieszkaliśmy razem. Było mi cudownie. Te słowa twoje: ''Kocham Cię'' - były dla mnie bezcenne. Uwierz, (...) kochałem całym sercem. Zobacz... dlaczego mi to zrobiłaś (...)" - czytamy. Para znalazców umieściła list na Facebooku z myślą, że tych dwoje odnajdzie się i będą mieli szansę na nowo stworzyć szczęśliwy związek. Ciekawe, czy tak się właśnie dzięki nim stanie...

listwbutelcemiłośćzwiązki