Podzieliła się w sieci zdjęciem z czasów, kiedy była uzależniona od heroiny. Swoją historią chce pokazać, że jest nadzieja!

Melissa Lee Matos z amerykańskiego stanu Wirginia przez lata była uzależniona od heroiny. Dzień w dzień brała narkotyki i nie wyobrażała sobie bez nich życia. Wyglądała jak wrak człowieka... Jednak przyszedł moment, kiedy balansowanie między życiem i śmiercią przestało ją satysfakcjonować. Kobieta postanowiła zawalczyć o siebie i pójść na terapię, by odzyskać swoje dawne życie. Od półtora roku dzielnie walczy i wygrywa. Dziś jest czysta! By pokazać innym uzależnionym, że zawsze jest szansa na zmianę, a pomoc czeka tuż za rogiem, Melissa opublikowała na Facebooku swoje zdjęcie z czasów, kiedy brała heroinę i podzieliła się swoją dramatyczną historią. "Oto jak wyglądałam dzień w dzień, przez wiele lat. Oto, z czym zmagał się mój mąż. W co musiały wejść moje córki. Oto, co widziała moja rodzina i bliscy w rzadkich momentach, gdy wychodziłam z domu. Byłam CHORA. UMIERAŁAM. Zaszłam tak daleko, że myślałam, iż NIGDY z tego nie wyjdę. Byłam tak zagubiona, że nie byłam w stanie wyobrazić sobie życia bez brania. Chciałam po prostu umrzeć. Nie zdawałam sobie sprawy, że prawie nie żyłam" - napisała obok zdjęcia. "Jeśli czytasz to i przechodzisz przez ten sam ból, co ja, błagam, żebyś sięgnął po terapię. Umarłam więcej niż jeden raz. Teraz znalazłam życie. Obiecuję, że jest nadzieja. Jest zdrowie. Jest wolność i spokój, a ty jesteś tego wart" - dodała. Porównując jej fotografię z tragicznego okresu z obecnymi zdjęciami, można dostrzec kolosalną zmianę. Kobieta promienieje! Jej poruszający post udostępniono ponad 54 tysiące razy, a o jej historii piszą wszyscy. Z nałogiem można wygrać!

walkazuzależnieniemkobietanarkotyki

Ta naklejka wykryje przypadki molestowania seksualnego i pozwoli im zapobiec! [WIDEO]

Naukowcy z Instytutu Technologicznego w Massachusetts (MIT) stworzyli sprytne urządzenie w formie naklejki, które pozwoli wykryć przypadki molestowania seksualnego. Jego działanie umożliwi także szybką reakcję bliskich na powstałe zagrożenie. Jak to działa? Naklejka umieszczana jest przez użytkowników najczęściej na bieliźnie. Dzięki wbudowanym w nią czujnikom i mikroprocesorowi doskonale zna ruchy swego właściciela i wie, kiedy następuje zaburzenie rutyny w zdejmowaniu tej części garderoby. Za pomocą Bluetooth do smartfona, w którym zainstalowana jest specjalna aplikacja, wysyłane zostaje zapytanie czy zaistniała sytuacja jest niegroźna dla użytkownika. Jeśli w ciągu 30 sekund nie da on znaku życia, aplikacja zacznie wydawać głośny dźwięk, który powinien odstraszyć napastnika. Oprócz tego wysyła ona wiadomości do pięciu najbliższych osób, których właściciel smartfona podał jako tych, którzy mają zostać poinformowani w wypadku zagrożenia. To nie wszystko! Po wysłaniu SMS-ów smartfon włącza nagrywanie, a następnie dzwoni do jednego z powiadomionych wcześniej bliskich! Działanie tego niezwykłego urządzenia zobaczycie na załączonym wideo. Jak zapewniają naukowcy z MIT, naklejka nie uszkodzi się w praniu. Okres jej działania szacuje się na dwa lata. To naprawdę może pomóc!

wykrywaczmolestowaniatechnologiakobieta

Chiny zaprezentowały nową broń dla kobiet przeciwko zboczeńcom. Ma dużą siłę rażenia!

Kieszonkowy miotacz ognia z Chin to nowa propozycja dla kobiet, które chcą szybko i skutecznie pozbyć się natrętów. Przypominające kosmetyk urządzenie reklamowane jako "obowiązkowa broń przeciwko zboczeńcom" mieści się w damskiej torebce, ale siłę rażenia ma naprawdę sporą. Jego najtańsza wersja (koszt to 10 funtów) emituje niewielki płomień, ale te droższe odpowiedniki, których ceny są trzykrotnie wyższe, potrafią wystrzelić płomień nawet na pół metra. Chińczycy podają, że temperatura ognia sięga 1800 stopni Celsjusza! "The Sun" przytacza wypowiedzi sprzedawców, którzy bez ogródek mówią o tym, że produkt może zostawić na ciele natręta trwałą bliznę, a nawet go podpalić (link do artykułu poniżej). Kieszonkowy miotacz ognia już cieszy się dużą popularnością wśród kupujących. Chińska policja ostrzega jednak, że jego posiadanie jest niezgodne z prawem. Wśród niektórych pojawiły się także obawy, że kieszonkowe miotacze mogą samoczynnie się uruchamiać, stwarzając ryzyko dla noszących go w torebkach kobiet. Czy nowy chiński wynalazek ma więc szansę zastąpić paralizatory i pojemniki z gazem pieprzowym?

sposóbnazboczeńcówChinykobieta

Nowy hit wśród tatuaży. Dzięki nim skóra pachnie kwiatami i ziołami!

Tymczasowe tatuaże wracają do łask. W ubiegłym roku świat zwariował na punkcie samoprzylepnych tatuaży o złotym blasku, dziś coraz popularniejsze stają się te... pachnące! Amerykańska firma Tattly zainspirowana obrazami malarza Vincenta Jeannerota stworzyła kwiatową linię akwarelowych tatuaży, które utrzymują się na skórze od 2 do 4 dni. Przez cały ten czas ozdoby uwalniają cudowny aromat - róży, hortensji, rozmarynu, kolendry lub szałwi. Ich cena to 5 dolarów, czyli ok. 20 złotych, a dostępne są na stronie producenta (www.tattly.com). Obejrzyjcie naszą galerię 5 zdjęć pachnących tatuaży i zachwyćcie się razem z nami!

pachnącetatuażekobietatatuaż

SMS od byłych. Jak zareagowali na wiadomości partnerzy?

Czy ktoś z Was lubi rozmawiać ze swoim partnerem/partnerką na temat ich byłych? Większość osób woli unikać tego tematu. Jednak nie ci ludzie. Serwis Cut.com zaaranżował spotkanie sześciu par, które wymieniły się telefonami. Mogli oni przejrzeć korespondencję swojej drugiej połówki. Dokładniej, chodziło o sprawdzenie wiadomości, jakie kierowane były do ich byłych. Większość par przyjęła całą zabawę ze śmiechem. Jedna kobieta była też wyraźnie niezadowolona, że jej partnera wciąż utrzymuje kontakt ze swoją eks. Kilka osób w panice próbowało również powstrzymać partnerów przed przeczytaniem czegoś w telefonie. Filmik pokazuje jednak, że są pary, które z dystansem podchodzą do starych związków swoich partnerów, nie kłócąc się o przeszłość. Każdy z nich przecież się z kimś spotykał. Potrafią wspólnie żartować z sytuacji. Najważniejsze jest przecież zaufanie w związku, a nie kłótnie o stare historie miłosne. Obejrzyjcie materiał i sami się przekonajcie!

smsbyłychkobietazwiązki

Skończyła 100 lat i zdradziła swój przepis na długowieczność. Według niej od tego trzeba zacząć dzień!

Zdaje się, że ilu naukowców, tyle teorii na temat długowieczności. Jedni upatrują sekretu pięknego wieku w odpowiedniej diecie, inni w ruchu, a jeszcze inni w... rozmarynie i tymianku! Florence Bearse z Massachusetts, która świętowała ostatnio swoje setne urodziny i która nie ma nic wspólnego z nauką, tajemnicy długowieczności upatruje w winie! Kobieta każdy kolejny dzień rozpoczyna właśnie od kieliszka tego trunku i uważa, że to dzięki niemu cieszy się dobrym zdrowiem! Pracownicy domu opieki w Bangor w stanie Maine, w którym Florence obecnie przebywa, śmieją się, że na całe szczęście ich podopieczna nie jest wybredna i cieszy się każdym gatunkiem wina. W wywiadzie dla stacji NBC kobieta mówiła poważnie: "Lubię wino. Nie zabierajcie mi go". Stulatka nie jest pierwszą osobą, która to właśnie wino uważa za cudowny składnik przepisu na długie i szczęśliwe życie. Może coś w tym jest! ;)

przepisnadługowiecznośćkobietaseniorzy

Wielokrotnie gwałcona nastolatka została skazana przez sąd za poronienie w niejasnych okolicznościach. 30 lat spędzi w więzieniu!

Od kilku dni media na całym świecie żyją sprawą 19-letniej Evelyn Beatriz Hernandez Cruz z Salwadoru, którą sąd skazał na 30 lat pozbawienia wolności za to, że w kwietniu zeszłego roku poroniła w niejasnych okolicznościach, będąc w trzecim trymestrze ciąży. Ciąża była efektem gwałtu, którego dopuścił się (niejednokrotnie!) miejscowy gangster. Dziewczyna, zeznając przed sądem, wyznała, że nie wiedziała o swoim stanie, a poroniła w łazience, kiedy nagle rozbolał ją brzuch. Lekarze nie potrafili ustalić, czy dziecko zmarło przed, czy po porodzie, dlatego prokuratura stwierdziła, że dziewczyna świadomie chciała pozbyć się dziecka i planowała wrzucić go do toalety. Prowadząca sprawę sędzina przychyliła się do tego stanowiska i skazała Evelyn na 30 lat więzienia za morderstwo. "Werdykt sędzi nie odpowiada przedstawionym w procesie dowodom, oparty jest jedynie na moralności i nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością"- komentował wyrok Dennis Munoz, prawnik skazanej. Dziewczyna wyjdzie z więzienia w wieku prawie 50 lat! Obowiązujące w Salwadorze prawo surowo zabrania aborcji, nawet jeśli dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu (ustawa zakazująca aborcji została wprowadzona 20 lat temu w porozumieniu z grupami obrońców życia, powiązanymi z Kościołem Katolickim bez konsultacji medycznych i żadnej debaty publicznej). Całkowity zakaz przerywania ciąży występuje także m.in. w Watykanie czy na Malcie.

skazanazaporonieniekobietakontrowersje

Na ślub zaprosił mężczyznę z sercem ich syna. Patrząc na te zdjęcia, trudno się nie wzruszyć!

Ślub to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu, dlatego chcemy przeżywać go w obecności najbliższych. Niestety często zdarza się, że ważne dla nas osoby z wielu powodów nie mogą się na nim pojawić... Tak było w przypadku pary Amerykanów, Becky i Kelly'ego Turneyów, którzy w zeszłym tygodniu wzięli ślub. Na ceremonii zabrakło ich syna, Tristona, który zmarł w wieku 19 lat. By uczcić pamięć o nim, a tym samym, by chociaż przez chwilę mogli poczuć, że jest znów obok nich, zostawili dla niego puste krzesło. Panu młodemu jednak to nie wystarczyło. Postanowił swojej małżonce sprawić niezwykły prezent, którym zachwyceni byli nie tylko zgromadzeni na uroczystości goście, ale także internauci! Po śmierci Tristona jego organy zostały przeszczepione kilku osobom, w tym Jacobowi Kilby'emu, którego mężczyzna postanowił zaprosić na wesele, by Becky mogła jeszcze raz usłyszeć bicie serca swojego ukochanego syna. Reakcję kobiety na wieść o pojawieniu się Jacoba uwieczniono na zdjęciach, które opublikowano na profilu Love What Matters na Facebooku. Za pomocą stetoskopu wzruszona Becky poczuła, że część Tristona jest z nimi namacalnie obecna! Wyjątkowość chwili udzieliła się także gościom, którzy nie kryli swoich emocji. Zobaczcie fotografie z tej niesamowitej uroczystości! Gwarantujemy, że będzie to najlepsza, najbardziej poruszająca rzecz, jaką dzisiaj zobaczycie w sieci!

biciesercakobietamiłość

Ma 26 lat a ciało staruszki. Mimo choroby spełnia swoje marzenia o karierze w modelingu!

Zespół Ehlersa-Danlosa (EDS) to rzadka choroba genetyczna charakteryzująca się nadmierną elastycznością skóry i stawów, a także dużą podatnością na skaleczenia, których gojenie jest utrudnione. Organizmy cierpiących na nią osób mają zaburzoną zdolność do produkowania kolagenu, białka odpowiadającego za sprężystość skóry (jego ubytek powoduje powstawanie zmarszczek), dlatego ich ciała wyglądają na starsze niż wskazuje na to metryka. W wieku 10 lat EDS zdiagnozowano u Sary Geurts z Minneapolis w Minnesocie (jej zdjęcia możecie zobaczyć w przygotowanej przez nas galerii), która od tego momentu zaczęła chować się za wieloma warstwami ubrań. Kompleksy i problemy z akceptacją siebie ustąpiły u niej dopiero kilka lat temu, kiedy Sara zrozumiała, że choroba czyni z niej kogoś wyjątkowego i wcale nie musi przez nią rezygnować ze swoich marzeń. 26-latka biorąc udział w wielu sesjach zdjęciowych, chce zmienić nastawienie branży modowej do osób tak nietypowych jak ona. Również chorym na EDS pragnie uzmysłowić, że są piękne i mogą osiągnąć wszystko. "Każda niedoskonałość to jakaś twoja unikalna cecha, element większej opowieści o twojej podróży przez życie" - mówi. Zgadzamy się z nią w stu procentach! A jej zdjęcia są zachwycające!

modelkazEDSkobietachoroba

Miłość może spotkać nas w każdym momencie życia. Nawet w kościele!

70-letni Cleveland 'Murphy' Wilson i 67-letnia Lucinda Myers z Alabamy w USA nie sądzili, że odnajdą jeszcze w swoim życiu szczęście. Mężczyzna był żonaty przez 41 lat z kobietą, która w 2013 roku zmarła. "Byliśmy bardzo, bardzo blisko" mówił dla stacji ABC News. Jak twierdzi tworzyli razem jeden wielki organizm. Jednak po jej śmierci musiał dojść do siebie. Zaczął uczęszczać do kościoła, do tego samego do którego przychodziła Lucinda, która przeprowadziła się do miasteczka z Bostonu. Oboje modlili się razem. Wilson jednak był bardzo ostrożny. Po tygodniach wspólnych wizyt i spacerów Murphy nie przychodził długo do kościoła. Kiedy wrócił to Lucinda zagadała pierwsza, mówiąc, że bardzo długo nie widziała jego pięknego uśmiechu. Wilson oświadczył się Lucindzie. Teraz oboje planują ślub 29 lipca. "Ma piękny uśmiech. Kocham go bardzo. Pan spotkał nas ze sobą tylko z jakiegoś powodu. Jesteśmy po prostu szczęśliwi. Nie mogłam prosić o lepszego partnera" mówiła kobieta dla stacji ABC. Narzeczeni uczestniczyli w pięknej sesji zdjęciowej. Ich fotograf Gianna Snell powiedziała, że oboje pomimo wieku wyglądają i zachowują się jak para zakochanych w sobie nastolatków. To według niej bardzo urocze. Miłość może spotkać człowieka w każdym wieku!

miłośćpo60kobietazaręczyny

Tym selfie z porodówki podbiła sieć! Zdjęcie miało jednak wyglądać całkiem inaczej...

Fotografie wykonane z zaskoczenia czy te, które planowo miały wyglądać całkiem inaczej niż to przedstawia efekt końcowy cieszą się w sieci ogromną popularnością. Nie dziwi więc, że selfie z porodówki autorstwa niejakiej Kat Armendariz, z którym "coś poszło nie tak", robi teraz prawdziwą furorę! Dziewczyna na Facebooku opublikowała zdjęcie, na którym uśmiechnięta pokazuje rodzącą, krzyczącą z bólu siostrę. "SELFIE! Akurat kiedy moja siostra wypycha dziecko z waginy" - podpisała je radośnie Kat. Jej zamierzeniem było jednak uchwycenie momentu, kiedy siostra pomiędzy skurczami nabiera siły, a nie, gdy akurat się z nimi zmaga. Wygląda na to, że malec chciał po prostu szybciej wydostać się na świat! ;) W komentarzach pod zdjęciem internauci zachwycają się tym, że Kat udało się uchwycić prawdę o porodzie, ale są też tacy, którzy piszą, że siostra kiedyś ją za to znienawidzi. Autorka zdjęcia sama jest jednak matką piątki dzieci, więc nie można jej zarzucić tego, że nie wie, z czym zmagała się w tym momencie jej siostra. Co myślicie o tej fotce?

selfiezporodówkikobietaciąża

Zrobiła zdjęcie przypadkowo spotkanej rodzinie. Później dowiedziała się, że stało się ono dla nich wszystkim

Bohaterami zdjęć Joyce Rhinehart, której ogromną pasją jest fotografia, często stają się przypadkowe osoby, które codziennie spotyka na swojej drodze. Kobieta stara się zatrzymać w kadrze ich wspólne, szczęśliwe chwile, a następnie przesyła im fotografie, by do końca życia mogli cieszyć się piękną pamiątką. Jedno spotkanie z przypadkową rodziną sprawiło, że Joyce utwierdziła się w przekonaniu, że jej postępowanie, które dla wielu może wydawać się niezrozumiałe bądź nie na miejscu, jest jak najbardziej potrzebne. Po wyjściu z wnukiem z lodziarni zauważyła roześmianą, delektującą się lodami rodzinę, której zaproponowała zdjęcie. Bez wahania przystali na propozycję Joyce, która przesłała im pamiątkę telefonem. Kilka dni później otrzymała wiadomość z nieznanego numeru, w którym mężczyzna ze zdjęcia spod lodziarni napisał: "Szanowna Pani, 8 czerwca zrobiła nam Pani zdjęcie przed restauracją Rita's. Moja żona wczoraj zmarła, a to zdjęcie okazało się ostatnim, na którym jest cała nasza rodzina. Dziękuję Pani z całego serca". Treść poruszyła kobietę do głębi. Po wymienieniu z mężczyzną jeszcze kilku wiadomości okazało się, że jego żona od roku poważnie chorowała... Teraz przypadkowe zdjęcie stało się dla niego i jego dzieci wszystkim! Joyce opisała całą historię na Facebooku, gdzie również umieściła pamiętną fotografię.

rodzinazezdjęciakobietazdjęcia

Popularna Instamatka zafarbowała włosy 2-letniej córce! "Czy ty oszalałaś?" - pytają internauci

28-letnia Charity Grace LeBlanc z Clearwater na Florydzie, matka dwójki dzieci, z 260 tysiącami obserwatorów może poszczycić się tytułem "gwiazdy Instagrama". Na jej profilu co rusz pojawiają się zdjęcia w seksownych pozach, z treningów czy sesji zdjęciowych, które są szeroko komentowane przez internautów. Jak na prawdziwą instamatkę przystało, bohaterami większość zdjęć i filmików jest dwoje jej dzieci, zwłaszcza 2-letnia Felicity, która mimo swojego wieku powoli staje się kopią mamy. Blogerka dba o to, by córka nie tylko strojem, ale również fryzurą świetnie wpasowywała się w jej styl, panujące trendy i stanowiła świetne uzupełnienie zdjęcia. Jeden z ostatnich filmików właśnie z jej udziałem wywołał spore oburzenie wśród internetowej społeczności, zwłaszcza wśród rodziców. Charity sfilmowała bowiem moment, w którym farbuje włosy zaledwie dwuletniej córeczki na różowo! Kobieta, która sama chwali się niebieskimi włosami zastrzegła, że użyta farba jest całkowicie bezpieczna dla dzieci i kolor utrzymuje się na ich włosach zaledwie kilka dni. "Błagała mnie o to od dłuższego czasu, więc wreszcie postanowiłam spełnić jej życzenie. Co myślicie o efekcie? Czy pozwolilibyście to zrobić swoim dzieciom?" - pyta w wideo. Internauci niemal natychmiast pospieszyli z odpowiedzią. "Czy ty oszalałaś? Zrobiłaś to dla lajków", "To jest takie nieodpowiedzialne. Ona chciała tego, bo jest tylko dzieckiem. Będzie łysa w wieku 20 lat" - pisali. Chociaż znaleźli się też tacy, którzy pochwalili odważny krok matki, to jednak większość twierdzi, że Charity odbiera jej tym sposobem beztroskie dzieciństwo... Co sądzicie o jej postępowaniu?

farbowaniedwulatkikobietarodzicielstwo

W dzieciństwie nazywano ją potworem. Dziś podbija Instagram i chce zostać nową Miss Universe!

Ciało 20-letniej Evity Delmundo z Malezji od stóp do głów pokryte jest pieprzykami, znamionami i rozległymi zmianami pigmentacyjnymi. Dziewczyna przez większość swojego życia nie potrafiła zaakceptować tego, jak wygląda, a na pomoc ze strony lekarzy nie mogła liczyć. Uznali oni bowiem, że usunięcie zmian mogłoby być groźne dla jej życia. W dzieciństwie dzieci prześladowały ją, nazywały potworem, przez co stała się ona bardzo nieśmiałą, wycofaną, zamkniętą w sobie i swoich czterech ścianach nastolatką. Przełomem był obóz zorganizowany przez kościół, na który pojechała w wieku 16 lat. To na nim nauczyła się kochać siebie i swoje ciało. Również tam znów otworzyła się na ludzi i na nowo nauczyła się z nimi komunikować i współpracować. Dziś jest pewną siebie kobietą, która postanowiła spróbować swoich sił w modelingu! Spore grono fanów (na Instagramie obserwuje ją prawie 50 tysięcy osób) wspiera każde jej posunięcie. Dzięki nim, a także rodzinie Evita postanowiła zawalczyć o udział w konkursie Miss Universe, który odbędzie się w 2018 roku! Decyzja o tym, czy została zakwalifikowana zapadnie już w tym miesiącu. 20-latka ze swoją odwagą i wiarą w siebie może, a nawet powinna, być wzorem! Kibicujemy jej z całego serca!

modelkazpieprzykamimodelingkobieta

Lubisz zapach różowego wina? Powstał dezodorant z myślą o Tobie!

Marka Native wprowadziła do swojej oferty produkt, który z pewnością pokochają wszystkie miłośniczki wina! Na oficjalnej stronie producenta naturalnych kosmetyków pojawił się dezodorant o zapachu różowego trunku. Limitowana seria trzech alkoholowych woni kosztuje 30$ i oprócz dezodorantu o zapachu różowego wina, zawiera także produkty inspirowane aromatami Mimosy i Sangrii. Okazuje się, że kiedy jedni w różnych sytuacjach próbują pozbyć się zapachu napojów wyskokowych, inni chcą się nimi otaczać - nawet bez konieczności spożywania alkoholu ;)

zapachwinakobietaalkohol

W wieku trzech lat powiedział, że się z nią ożeni. Nad ich miłosną historią rozpływają się wszyscy!

Szkolne zauroczenia wspominamy z rozrzewnieniem. Zdarza się, że myśląc o naszych pierwszych sympatiach, sięgamy pamięcią aż czasów przedszkola, kiedy to kolega bądź koleżanka z sąsiedniej ławki imponowali nam rysowaniem przepięknych laurek, szybkością w pałaszowaniu drugiego śniadania czy znajomością dziecięcych list przebojów. Często przedszkolne zażyłości kończyły się równie szybko jak się rozpoczynały, wraz z pójściem do zerówki czy szkoły podstawowej, i nie doczekiwały się kontynuacji. W przypadku Laury Scheel i Matta Grodsky'ego, którzy już w wieku 3 lat byli nierozłączni, nie było o tym mowy! Ich niesamowita miłosna historia podbiła serca internautów! "Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień jest to, jak stoję przed całą grupą i deklaruję, że pewnego dnia ożenię się z Laurą. (...) Byłem w niej zakochany jako dziecko i dziś wciąż ją kocham" - napisał pod jednym ze wspólnych zdjęć na Instagramie Matt. Para po raz pierwszy spotkała się w przedszkolu w Phoenix. To tam spędzali ze sobą każdą minutę. Gdy poszli do szkoły podstawowej, ich drogi rozeszły się, a swoje twarze widzieli jedynie na kartkach świątecznych wysyłanych przez rodziców. W liceum spotkali się przez przypadek, dzięki wspólnemu znajomemu. Po dwóch tygodniach od tego wydarzenia byli już parą. 23 maja 2015 roku pod pamiętnym przedszkolem, w którym spotkali się po raz pierwszy, Matt poprosił Laurę o rękę. Ślub wzięli półtora roku później! Z ich zdjęć bije prawdziwa miłość! Kto w nią nie wierzył, teraz może zmieni zdanie! ;)

miłośćzprzedszkolakobietadziecko

Walczyły o staż w bikini! Absurdalna rekrutacja wywołała falę krytyki!

Gdy staramy się o wymarzoną posadę, liczymy na to, że otrzymamy ją ze względu na posiadane umiejętności i doświadczenie, a nie wygląd. Okazuje się jednak, że czasem ważniejsze od tego, co potrafimy, będzie liczyło się to, jak wyglądamy pod ubraniem! Czeska elektrownia jądrowa Temelin, wchodząca w skład spółki CEZ, postanowiła wybrać stażystkę na podstawie liczby lajków pod zdjęciem w bikini! W tym celu centrum informacyjne elektrowni opublikowało na Facebooku zdjęcia dziesięciu dziewczyn pozujących w strojach kąpielowych, które przeszły do finału konkursu "Maturantka Roku". "Zostawcie lajka i pomóżcie jednej ze ślicznotek dostać się na staż" - prosili w poście. Zwyciężczyni miała otrzymać tytuł "Miss Energii" i spędzić w elektrowni dwa tygodnie. Pomysł na rekrutację, która miała prawdopodobnie nawiązywać do pochodzenia nazwy "bikini" (wywodzi się ona od atolu Bikini na Pacyfiku, gdzie w 1946 roku Amerykanie testowali broń jądrową) spotkał się z ogromną falą krytyki. "Konkurs jest absolutnie poza granicami etyki. Uważam, że to niedopuszczalne, że w 2017 roku ktoś otrzymuje zawodową propozycję, bo wygląda dobrze, a co więcej - bo jego wygląd został doceniony przez innych" - powiedziała w rozmowie z portalem aktualne.cz Petra Havlikova, ekspert w dziedzinie praw kobiet. Zarzuty o seksizm i przedmiotowe traktowanie kobiet spowodowały, że czeskie przedsiębiorstwo postanowiło odwołać konkurs i zaprosić do udziału w stażu wszystkie jego uczestniczki. "Nie chcieliśmy nikogo obrazić tym konkursem. Naszym celem była popularyzacja wykształcenia technicznego. Jeśli nasze metody wzbudziły niezadowolenie, wyrażamy żal i przepraszamy" - napisała firma w oficjalnym komunikacie. Jej przedstawiciele dodali także, że nie byli organizatorami konkursu, a zawody były jedynie elementem corocznych wyborów miss. Internet jednak niczego nie zapomina...

rekrutacjawbikinikobietapraca

Pod porodówką w Tczewie na matkę i noworodka czekała złota karoca i tłum z orkiestrą. Tak świętowano narodziny dziecka!

Okazała, zaprzężona w dwa konie złota karoca rodem z Disneya, orkiestra, a także rozradowany, tańczący i śpiewający tłum pod Oddziałem Ginekologiczno-Położniczym Szpitali Tczewskich wprawił w poniedziałek w osłupienie cały personel medyczny, świeżo upieczone mamy i ich bliskich. Przypominające wesele wydarzenie zorganizowano z myślą o noworodku i jego mamie narodowości bułgarskiej, którzy opuszczali szpital. Witający ich Bułgarzy ubrani byli w stroje ludowe, a orkiestra grała skoczne, ludowe pieśni. Po wyjściu ze szpitala, zgodnie z tradycją, do akcji wkroczyli także dziadkowie, którzy udzielili maleńkiemu wnukowi błogosławieństwa. Gapiów nie brakowało! W Bułgarii, zwłaszcza w mniejszych społecznościach, równie hucznie obchodzi się wesela czy chrzciny. Zjawisko to jest typowe m.in. dla bułgarskich Romów. Już niedługo młodych rodziców czeka kolejne przyjęcie z pompą. Szkoda, że malec nic z nich nie zapamięta! ;)

karocapodporodówkąkobietarodzicielstwo

"Kobieta bez miesiączki jest kobietą luksusową i na to zasługuje". Tak znany ginekolog "obalał" mity w TVP!

Piątkowy odcinek "Pytania na Śniadanie" na długo pozostanie w pamięci oglądających, zwłaszcza kobiet. Do studia porannego programu TVP zaproszono bowiem znanego ginekologa, doktora Tomasza Zająca, który w rozmowie z prowadzącą, Marceliną Zawadzką, miał zająć się faktami i mitami na temat menstruacji. Doktor Zając obalił m.in. mit, według którego picie alkoholu i słońce nie sprzyjają kobietom w czasie, gdy miesiączkują. O ile z tym większość kobiet jest w stanie się zgodzić, to dalsza część wywodu doktora wzbudziła co najmniej mieszane uczucia. Ginekolog bez skrępowania oznajmił, że "jest zaciekłym, nieprzejednanym wrogiem miesiączkowania", a "kobieta bez miesiączki jest kobietą luksusową i na to zasługuje". "Mitem jest to, że trzeba miesiączkować. Trzeba mieć hormony płciowe. Natomiast miesiączka, która jest oznaką tej gry hormonalnej nie jest konieczna. I są na to sposoby, żeby nie miesiączkować. Jeszcze w XIX wieku, w 1850-1860 roku, kobiety rodziły szesnaścioro dzieci, były cały czas w ciąży, nie miały miesiączki. Potem ze względu na emancypację, na kontrolę urodzeń, miesiączki się pojawiły i są i jest mniej porodów. I to jest zło, z którym ginekolodzy próbują walczyć" - mówił do zmieszanej Marceliny Zawadzkiej. Tak. Lekarz jest wrogiem miesiączki. Ciekawe czy koledzy po fachu podzielają jego zdanie... Dla kobiet comiesięczny okres jest rzeczą naturalną, jest znakiem zdrowego organizmu... "To za takich specjalistów mamy płacić abonament?" - pytają oburzeni internauci. Głośny wywiad z doktorem Zającem znajdziecie na stronie: https://pytanienasniadanie.tvp.pl/32929602/prawdy-i-mity-o-okresie .

wrógmiesiączkikobietatv

Nazywa siebie "miłosną trenerką". Uczy kobiety, jak pozyskać sponsora!

24-letnia Praiya Suriya z Tajlandii nazywa siebie "miłosną trenerką", "Madam Rayą", a mężczyzn "chodzącymi banknotami". Kobieta daje lekcje uwodzenia wszystkim paniom, które marzą o tym, by popijać drogiego szampana w okazałych willach z basenami nieziemsko bogatych mężczyzn. Jak twierdzi, w całym swoim dotychczasowym życiu poznała ponad pięciu tysięcy mężczyzn, których owinęła sobie wokół palca, dlatego może teraz dzielić się z innymi kobietami swoimi sposobami na znalezienie zamożnych kochanków, a nawet doprowadzenie ich przed ołtarz. Praiya w swojej ofercie ma pakiety standardowe za 185 dolarów, na które składa się jedynie teoria, a także pakiety VIP za 412 dolarów, które prócz teorii dają możliwość umówienia się na randkę z bogatym panem. 24-latka pokazuje, jak łatwo można wyciągnąć od nich pieniądze, a także w jaki sposób poprawić swoją pewność w łóżku. Skuteczność jej "szkolenia", jak twierdzi, jest 100-procentowa. Na jej koncie Facebooka pojawiły się słowa krytyki ze strony internautów, zwłaszcza tajlandzkich kobiet, które twierdzą, że w ten sposób Praiya rujnuje ich wizerunek na świecie. Dla nich to po prostu jawna prostytucja. Oczywiście prócz zagorzałych wrogów i krytyków znalazły się także żarliwe fanki. Dla nich 400 dolarów za kurs, który może im zapewnić miliony do końca życia jest wspaniałą inwestycją. Biznes 24-latki się kręci, klientek wciąż przybywa. Milionerzy pilnie poszukiwani?

miłosnatrenerkakobietapieniądze