Wrzucają zdjęcia z rozmazaną szminką. Kryje się za tym ważna akcja!

Sondaż opublikowany przez BBC News wykazał, że młode Brytyjki nie chcą wykonywać cytologii (polega ona na pobraniu wymazu z szyjki macicy), ponieważ jest to dla nich krępujące badanie. Jednak, co nieustannie się podkreśla, jest to badanie niezwykle ważne, które pozwala na wczesne rozpoznanie stanu przedrakowego szyjki macicy, a tym samym na uratowanie życia. W Wielkiej Brytanii trwa właśnie tydzień Zapobiegania Rakowi Szyjki Macicy (Cervical Cancer Prevention Week), dlatego nowotwór ten i odpowiednia profilaktyka są tematami poruszanymi przez wszystkie możliwe serwisy. Obojętne na tę kwestię nie są również media społecznościowe. Na Twitterze czy Instagramie od kilku dni możemy znaleźć zdjęcia, na których aktorki, piosenkarki, modelki, influencerki, a także zwyczajne kobiety pozują z rozmazaną szminką. Fotografie opatrzone hasztagiem #SmearForSmear (od ang. smear, czyli wymaz - stąd pomysł na ujęcia z rozmazaną szminką) są elementem ważnej akcji, która ma zachęcać do wykonywania cytologii. Akcję zapoczątkowała fundacja Jo's Cervical Cancer Trust, która zajmuje się kobietami cierpiącymi na ten nowotwór oraz wspieraniem ich najbliższych. Dzięki takim zdjęciom z pewnością więcej osób uzmysłowi sobie, jak ważne dla zdrowia każdej kobiety są regularne badania.

SmearForSmearzdrowiekobieta

Wyznała, że ma depresję poporodową. Personel kliniki powiadomił policję

Depresja poporodowa wciąż zdaje się być tematem tabu. A zdecydowanie nie powinna! Cierpi na nią wiele kobiet - według Światowej Organizacji Zdrowia od 12 do 30 procent. Nieleczona może doprowadzić do tragedii. Tylko co w przypadku, kiedy zamiast udzielić chorej pomocy, traktuje się ją jak kryminalistkę? Jessica Porten z Sacramento w Kalifornii (na zdjęciu) jest mamą 4-miesięcznej Kiry. Kobiecie dopiero cztery miesiące po urodzeniu dziecka udało się pójść do lekarza - wszystkie wcześniejsze terminy jej wizyt odwoływano. Będąc już w klinice, Jessica spytała pielęgniarkę o możliwe leki lub terapię dla zmagających się z depresją poporodową, gdyż nie czuła się najlepiej. Nie doczekała się jednak odpowiedzi, a tym bardziej rady. Personel zdecydował bowiem, że o stanie psychicznym kobiety rozstrzygną policjanci, którzy także ustalą, czy nie powinno się jej odebrać dziecka z powodu "stanowienia zagrożenia". Funkcjonariusze nie odstępowali jej w klinice ani na krok, dlatego czuła się jak groźny przestępca. Chociaż udała się do kliniki o pomoc, nie udało jej się porozmawiać z żadnym lekarzem, nikt jej nie wysłuchał. Po stwierdzeniu przez policjantów, że nie wymaga natychmiastowego leczenia psychiatrycznego, opuściła placówkę. To prawdopodobnie pierwsza tego typu sprawa na świecie.Personel kliniki z pewnością miał na uwadze dobro dziecka, jednak to rozmowa, a później odpowiednie badania, a nie policja (chyba że do interwencji są konkretne podstawy), powinny mieć miejsce w takich jak ten przypadkach. Jessica szczegółowo opisała swoją historię na Facebooku. Nie będzie domagała się odszkodowania, ale chce, by do każdego podobnego przypadku podchodzono w odpowiedni sposób.

policjadodepresjipoporodowejkobietarodzicielstwo

Kupiła dżinsy przez internet. W kieszeni znalazła "niesmaczną niespodziankę"!

Wygodnie jest nam kupować przez internet. Niestety zdarza się, że nie jesteśmy zadowoleni z zakupionych artykułów, często zawodzą nas zwłaszcza ubrania. Christine Evans z USA, która od lat z zadowoleniem korzystała ze sklepu internetowego amerykańskiej sieci luksusowych domów towarowych Nordstrom, miała nadzieję, że i tym razem zakup jej nie rozczaruje. Kobieta pracująca jako pielęgniarka zamówiła drogie dżinsy marki Not Your Daughter (w przeliczeniu zapłaciła za nie ponad 400 złotych) i nie mogła doczekać się upragnionej przesyłki. W dostarczonej przez kuriera paczce oprócz spodni znalazła jednak coś jeszcze - i wcale nie był to upominek dla stałej klientki. Z jednej z przednich kieszeni Christine wyciągnęła... brudne damskie stringi! Przez znalezisko długo nie mogła wyjść z szoku! "Po wielu latach lojalnej współpracy dotknął mnie brak odpowiedniej obsługi klienta. W paczce dostałam dżinsy z brudnymi stringami w kieszeni" - napisała na Twitterze, za pomocą którego postanowiła skontaktować się z przedstawicielami sklepu. Na dowód opublikowała też zdjęcie przesyłki. Sklep zaproponował jej wymianę spodni na nowe. To jej jednak nie usatysfakcjonowało (i trudno się dziwić). By pokazać podejście do klienta, a także ostrzec innych przed podobnymi znaleziskami w publicznym poście opisała całą historię. Przygoda Christine ze spodniami znalazła jednak swój szczęśliwy finał - po tym jak historia nabrała rozgłosu, sprawa została zbadana, a sprzedawca przyznał jej odpowiednią rekompensatę za "niesmaczną niespodziankę". A Wy jak zareagowalibyście na takie znalezisko? ;)

noszonabieliznawspodniachkobietazakupy

Dowiedziała się o ciąży... 45 minut przed porodem!

Pochodząca z Wielkiej Brytanii Lisa Leathard nie miała pojęcia, że jest w zaawansowanej ciąży. Kobieta i jej o 10 lat starszy partner Nick nigdy nie chcieli mieć dzieci. Pewnego dnia Lisa po powrocie do domu zaczęła odczuwać bóle brzucha. Po nieprzespanej nocy ból nasilił się do tego stopnia, że konieczne było wezwanie karetki. Brytyjka nie kryła zdziwienia, kiedy w trakcie koniecznego do diagnozy badania USG okazało się, że spodziewa się dziecka. Co więcej, miało ono już niebawem przyjść na świat! Lekarze mieli duże obawy co do stanu jego zdrowia oraz porodu, ale chłopiec ku zadowoleniu wszystkich urodził się zdrowy już po niecałej godzinie od przyjazdu Lisy do szpitala. Jak twierdzi świeżo upieczona mama, była ona tak pochłonięta przeprowadzką, że nie zauważyła u siebie żadnych objawów ciąży. Co za historia!

niespodziewanyporódkobietadziecko

Odmładza 80-latki o dekady! Dzięki makijażowi są nie do poznania! [GALERIA]

Anar Agakishiev to 32-letni wizażysta z Azerbejdżanu. Jego profil na Instagramie, do którego link znajdziecie poniżej, obserwuje prawie 500 tysięcy osób. Utalentowany makijażysta potrafi wydobyć z każdej kobiety prawdziwe piękno, podkreślając urodę z pomocą kosmetyków. Najbardziej spektakularne efekty jego pracy widać jednak na nieco starszych klientkach. Zaliczają się do nich dwie 80-latki, które twierdzą, że makijażysta potrafi zdziałać cuda. Po odpowiednim ufryzowaniu oraz nałożeniu spersonalizowanego make-upu panie czują się o połowę młodsze! Aby upewnić się, że ich zachwyty nie są przesadzone, obejrzyjcie naszą galerię. Zdjęcia przedstawiają klientki Anara - przed i po wykonaniu makijażu. Niektóre są nie do poznania!

makijażowemetamorfozykobietamakijaż

Kiedyś ukrywała przed światem prawdziwą twarz. Dzisiaj nawołuje innych do zerwania ze wstydem!

Na pierwszy rzut oka te dwie dziewczyny na zdjęciu wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego - jedna ma nieskazitelną twarz i nienaganny makijaż, a druga zdecydowanie stawia na naturalność i nie wstydzi się swojego trądziku. Gdy lepiej się przyjrzymy, odkryjemy, że obie mają wiele cech wspólnych, aż w końcu dojdziemy do wniosku, że to jedna i ta sama osoba. To Hailey Wait - 17-latka z Buena Vista w Colorado, która od 6 lat zmaga się z wyjątkowo ciężką postacią trądziku w postaci cyst. Przez lata ukrywała przed światem swoją chorobę skóry, zużywając mnóstwo kosmetyków. "Moja samoocena była tak niska, że wstydziłam się wyjść z domu bez makijażu chociaż na krok" - przyznaje. Dzisiaj jednak trudno u niej szukać chociażby śladu podkładu. Dlaczego? Hailey zdała sobie bowiem sprawę z tego, że idealny wygląd nie jest najważniejszy, a trądzik to choroba, która może dosięgnąć każdego (nie jest ona tylko zmorą młodych). Od tego czasu w mediach społecznościowych nawołuje do zerwania ze wstydem i akceptacji swojego wyglądu. Obok jej apeli ludzie nie przechodzą obojętnie. "Słyszałam Wasze historie i widziałam, że coraz więcej z Was akceptuje siebie za to, kim jest, a dla mnie to najpiękniejsza rzecz na całym świecie. Nie jesteś bez skazy, ja też nie. Nikt z nas nie jest i nie musisz być bez skazy, aby być kochanym i akceptowanym jako istota ludzka. Wszyscy mamy niedoskonałości i wszyscy jesteśmy zdolni do czegoś więcej poza naszym wyglądem" - pisze. W dzisiejszych czasach, kiedy zewsząd słyszy się o konieczności bycia idealnym, Hailey daje piękny przykład. Brawo!

prawdziwatwarzkobietauroda

Ponad 200 razy trafiała do szpitala. Lekarze bagatelizowali jej ogromny ból

Uciążliwy i przewlekły ból brzucha niemal codziennie dokuczał 20-letniej Sinead Smythe (na zdjęciach), uniemożliwiając jej normalne funkcjonowanie. Zwracając się do lekarzy, kobieta miała nadzieję na uzyskanie pomocy i powrót do pełni sił. Niestety niemal za każdym razem w szpitalu spotykała się z bagatelizowaniem swoich objawów, które miały być jedynie wynikiem bolesnej miesiączki. Zdiagnozowanie jej, jak się okazuje, prostego przypadku zajęło lekarzom bardzo dużo czasu. Sinead ponad 200 razy trafiała na A&E (odpowiednik polskiego SOR)! Specjaliści najpierw stawiali na zapalenie miednicy, ale gdy ich pacjentka nie reagowała na leczenie, wiadome było, że dolega jej coś zgoła innego. 20-latka musiała wiele wycierpieć, by w końcu dowiedzieć się, że cierpi na endometriozę nazywaną często wędrującą śluzówką macicy - błona śluzowa macicy trafia do innych narządów, powodując ból. Choroba ta jest wśród kobiet niezwykle "popularna". Tylko w 2015 roku dotkniętych nią było prawie 200 milionów kobiet na całym świecie. Jej objawy to m.in. bolesne i obfite miesiączki, bóle podbrzusza, biegunki czy problemy z zajściem w ciążę. Sinead w mediach społecznościowych stara się uświadamiać kobiety. Endometriozę można bowiem wyleczyć, ale ważna jest jak najszybsza reakcja.

problemyzdiagnozązdrowiekobieta

Prostytutka pół godziny po porodzie wróciła na ulicę. "Nie potrafiła oderwać się od pracy"!

Jacqui Fairbanks, policjantka przez wiele lat pracująca w ośrodku wsparcia dla prostytutek (Police Community Support Office) w angielskim mieście Kingston upon Hull, zdradziła mediom, jak naprawdę wygląda życie jej podopiecznych. Dla wielu "nieuświadomionych" to wciąż bowiem życie jak z filmu "Pretty Woman"... Fairbanks wyznała, że większość kobiet, które decydują się pracować na ulicy, to kobiety bezdomne, z nizin społecznych, z niską samooceną, które nie widzą innych możliwości na zarabianie pieniędzy. Często cierpią też na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne. W czasie jej wieloletniej służby szczególnie zszokowało ją postępowanie jednej z nich, która zaledwie pół godziny po urodzeniu dziecka zdecydowała się wrócić na ulicę w poszukiwaniu klientów. Policjantka opisała ją jako kobietę niezwykle zdesperowaną, będącą w pewnego rodzaju ciągu, która "nie potrafiła oderwać się od pracy". Nie wiadomo niestety, co stało się z jej dzieckiem... O jej postępowaniu pisze cały świat. "W tym momencie wiemy o 40 prostytutkach. Niektóre wychodzą co noc, inne rzadziej. To najczęściej kobiety 20-30-letnie, ale są też takie, co mają 60 lat. Niektóre pracują od dawna. Jedna kobieta trafiła do 'biznesu', bo zepsuła jej się pralka i potrzebowała pieniędzy, by zapłacić za naprawę" - mówiła w szokującym wywiadzie. Czy po tych słowach świat inaczej spojrzy na prostytutki? Więcej na ten temat znajdziecie w poniższych linkach.

półgodzinypoporodzienaulicękobietaprostytucja

Urodziła się z poważną deformacją twarzy. Po latach drwin odnalazła szczęście

Kiedy mała Cody Hall przyszła na świat, jej rodzice zamarli. Dziecko od urodzenia nosiło na twarzy duże, szpecące znamię, które znaczącą odróżniało je od rówieśników. Lewa strona buzi dziewczynki pokryta była naczyniakiem przez wiele lat. Chirurdzy nie mogli podjąć żadnej medycznej interwencji aż do ukończenia przez Cody 6. roku życia. Przez cały ten czas, i znacznie dłużej, dziewczynka była obiektem żartów i drwin innych dzieci, które potrafią być okrutne nawet dla rówieśników, którzy nie różnią się od nich samych. Kilkulatka co dzień budziła się w strachu przed nadchodzącymi wyzwaniami, z jakimi musiała się mierzyć. Zrozpaczeni państwo Hall nie mogli patrzeć na krzywdę córeczki i postanowili rozpocząć jej leczenie w Nowym Jorku. Dzięki pomocy darczyńców udało im się zebrać 304 tysiące dolarów i wyprowadzić z Wielkiej Brytanii, by poddać dziecko serii skomplikowanych operacji. W ciągu następnych 14 lat Cody przeszła aż 18 zabiegów mających poprawić jej wygląd. Dziś jest spełnioną 25-latką u boku mężczyzny, którego kocha. Jej historia nauczyła ją, jak niesprawiedliwi w ocenianiu innych potrafią być ludzie, że mimo przeciwności losu każdy zasługuje na szczęście i że marzenia się spełniają!

operacjeplastycznezdrowiekobieta

Zabroniono płacić mężczyznom więcej niż kobietom. To pierwszy taki przypadek na świecie!

Równość płac to dla wielu temat rzeka, szczególnie dla kobiet. Obowiązkiem szefów jest równe wynagradzanie pracowników wykonujących jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości (tylko z uzasadnionych powodów pracodawcy mogą różnicować wypłatę), ale niestety nie wszyscy się z tego wywiązują... Teraz jednak w tej kwestii może się wiele zmienić. Na Islandii, gdzie różnica w płacach kobiet i mężczyzn wynosiła w 2016 roku 13 procent, od 1 stycznia tego roku obowiązuje prawo, które wymaga od firm równości płac dla pracowników obojga płci. Oznacza to, że mężczyźni wykonujący taką samą pracę jak kobiety nie mogą zarabiać więcej! Islandia jest pierwszym państwem na świecie, które wprowadziło takie prawo. Tamtejsze firmy zatrudniające więcej niż 25 osób muszą uzyskać rządowy certyfikat, który potwierdzi, że stosują się do nowych przepisów. Państwo co trzy lata będzie sprawdzało, czy wywiązują się one z wypłat w równej wysokości. Jeśli nie, grożą im wysokie kary finansowe. Ustawa zakazuje także dyskryminacji z powodu rasy, niepełnosprawności, orientacji seksualnej i wieku. Czy inne państwa podążą śladem Islandii?

noweprawonaIslandiikobietapraca

Ten wibrator zawiera pojemnik na... prochy zmarłego ukochanego. Ma być receptą na żałobę!

Gadżety erotyczne śmiało można by było podzielić na kilka kategorii. W jednej z nich z pewnością mogłyby znaleźć się te akcesoria, których autorzy swoją "pomysłowością" wprawili ich wielbicieli w niemałą konsternację... Ogromne kontrowersje na całym świecie budzi wibrator z pojemnikiem na prochy zmarłego ukochanego! Pakiet o nazwie "21 gramów" (niegdyś twierdzono, że właśnie tyle waży ludzka dusza) zawiera urządzenie do masturbacji z "wkładką" na prochy, rozpylacz perfum używanych niegdyś przez nieboszczyka, a także uchwyt na jego obrączkę lub pierścionek zaręczynowy i system głośników z możliwością podłączenia smartfona. "Żyjemy w czasach, w których możemy manipulować życiem i swoim wyglądem. Możliwości są nieskończone, ale wciąż nie możemy sobie poradzić z jednym, z nieuchronnym przemijaniem. Próbuję w tym jakoś pomóc" - mówi jego pomysłodawca, Mark Sturkenboom (pierwszy poniższy link przekieruje Was właśnie do jego strony). "Wibrator dla wdów", jak popularnie nazywa się ten gadżet, ma być według Sturkenbooma sposobem na oddanie hołdu zmarłemu, ale przede wszystkim swego rodzaju receptą na żałobę. "21 gramów" można obecnie dostać w dwóch wersjach: podstawowej (istniejącej od 2015 roku) i "ulepszonej" z miejscem na papierosa. Nam wynalazek ten kojarzy się nieco z jednym z odcinków "Black Mirror". A Wy co o nim sądzicie?

wibratorzprochamiukochanegokobietadladorosłych

Tych 10 uroczych obrazków udowadnia, że najlepiej jest mieszkać samemu! [GALERIA]

Mieszkanie w samotności ma swoje wady i zalety. 34-letnia ilustratorka Yaoyao Ma Van z Los Angeles udowadnia jednak, że pozytywów jest znacznie więcej. Jej seria uroczych obrazków przedstawiających codzienność żyjącej samotnie kobiety podbija sieć. I nie ma się co temu dziwić! Artystka niezwykle celnie pokazuje, jak komfortowe jest życie bez zbędnych współlokatorów. Bohaterka jej ilustracji to kobieta samodzielna i wygodna. Robi to, na co ma ochotę - kiedy i gdzie chce. Ponadto może pozwolić sobie na nieporządek oraz pełną swobodę. Obejrzyjcie naszą galerię, a Wasze wątpliwości względem samotnego mieszkania z pewnością zostaną rozwiane!

mieszkaniewsamotnościinstagramkobieta

Swoją twarz ukrywała pod maską. Dziś jest inspiracją dla milionów!

Miłością Turii Pitt (na zdjęciu) przez wiele lat był sport, a szczególnie maratony. Niestety, to właśnie jeden z nich, który miał miejsce w Australii w 2011 roku, oszpecił jej ciało na całe życie. Na trasie biegu doszło do pożaru, który wielu zawodników pozbawił drogi ucieczki. Wśród nich była Turia. W szpitalu lekarze nie dawali jej wielkich szans na przeżycie - aż 65 procent jej ciała została głęboko poparzona. Uwielbiająca rywalizację kobieta nie dała jednak za wygraną. Uporała się z ogromnym bólem i zaczęła nowe życie z bliznami. Przez dwa lata nie rozstawała się z maską, która zakrywała jej poranioną przez ogień twarz, ale od pewnego czasu próżno jej u niej szukać. Duża w tym zasługa jej męża, Michaela, który dodał jej odwagi, pokazując, że u drugiego człowieka nie powinno zwracać się uwagi na wygląd, a wnętrze. "Kiedy patrzę w lustro, widzę piękną dziewczynę, którą widzi Michael, ponieważ tak jak on wiem, że piękno pochodzi z wnętrza, a tak naprawdę liczy się to, kim jesteśmy, a nie jak wyglądamy" - mówi dziś z uśmiechem. Turia została mówcą motywacyjnym - uczy innych, jak nie dbać o to, co mówią i myślą inni. Spotkania z nią przyciągają tłumy. Turia jest także mamą maleńkiego Hakavaia. Silna i pewna siebie - taka powinna być każda kobieta!

tajemnicapodmaskązdrowiekobieta

Straciła nogę przez... tampon! Wkrótce amputują jej drugą kończynę

Trudno uwierzyć w to, co przydarzyło się modelce Lauren Wasser z Los Angeles. Przez tampon (!) straciła już prawą nogę, a za kilka miesięcy lekarze amputują jej drugą kończynę. Jak to możliwe? Feralnego dnia w 2012 roku (miała wtedy 24 lata) postanowiła wybrać się na imprezę urodzinową. Z powodu okresu postanowiła użyć przed nią tamponu. Po tym niespodziewanie poczuła się bardzo źle... Gdy przyjaciele zobaczyli, w jakim jest stanie, odwieźli ją do domu. Tam z objawami przypominającymi grypę znalazła ją mama. Lauren miała wysoką gorączkę, później okazało się, że przeszła atak serca, a jej nerki prawie przestały funkcjonować. W szpitalu lekarze zdiagnozowali u niej TSS (zespół wstrząsu toksycznego wywoływany najczęściej przez toksynę TSST-1 wytwarzaną przez gronkowca złocistego; w trakcie miesiączki odporność organizmu spada, a krew gromadząca się w tamponie staje się pożywką dla bakterii, czego konsekwencją może być owa choroba). Obecnie aż połowa zachorowań dotyczy miesiączkujących kobiet! Informacje na temat TSS, o którym na co dzień prawie się nie słyszy, można znaleźć na opakowaniach tamponów. W przypadku Lauren konieczna była amputacja nogi poniżej kolana. Kobieta bardzo przeżyła utratę kończyny. W magazynie "In Style" wyznała, że po prawie 6 latach, przez komplikacje, przegra walkę także o drugą nogę! Kolejna amputacja zostanie przeprowadzona prawdopodobnie w przeciągu miesięcy. Modelka mówi głośno o tym, co ją spotkało. Chce ostrzec inne kobiety przed tym, co może nieść używanie tamponów. Oczy świata zwrócone są dziś właśnie na nią. Wierzymy, że dzięki wsparciu bliskich przetrwa ten ciężki dla niej czas.

amputacjaprzeztamponyzdrowiekobieta

Pobił żonę, a zdjęciami ze swojego "wyczynu" pochwalił się kolegom. Sześć dni później już nie żyła!

Kilka dni temu pisaliśmy Wam o 26-letnim Dmitriju Grachyovie z Rosji, który odciął żonie ręce siekierą, bo podejrzewał ją o romans. Dziś media na całym świecie rozpisują się o kolejnym tragicznym zdarzeniu, które także rozegrało się w Rosji. Żona Maxima Gribanova, Anastasia, po latach zastraszania i znęcania się przez męża postanowiła od niego odejść. Mężczyzna nie mógł jej tego darować... W szale zaatakował ją i bił do momentu aż na jej ciele pojawiły się wyraźne ślady cierpienia. Zdjęciami pobitej 28-latki pochwalił się kolegom, by pokazać im, że nadal "ma nad nią kontrolę". Z rozległymi siniakami, krwawieniem wewnętrznym i połamanymi kośćmi kobieta trafiła do szpitala, gdzie na skutek straszliwych obrażeń zapadła w śpiączkę. Nigdy się już z niej nie wybudziła. Zmarła 6 dni pobiciu. Jej bliscy twierdzą, że wielokrotnie próbowała odejść od agresywnego męża, ale obawiała się tego, jak zareaguje. Miał on grozić jej ojcu i bratu, że jeśli kiedykolwiek będą próbowali zgłosić jakimkolwiek służbom to, co dzieje się w ich domu, to skończy się to dla nich tragicznie. "Początkowo mężczyzna został oskarżony o napaść, której efektem był poważny uszczerbek na zdrowiu kobiety. Po jej śmierci zarzuty zostały jednak zmienione" - powiedziała rzeczniczka tamtejszej policji, Yulia Kuznetzova. Dowody na jego winę są bezdyskusyjne (nawet w sieci znaleźć można szokujące zdjęcie pobitej Anastasii). Jak podają zagraniczne serwisy, Gribanov twierdzi, że miał powód, by tak potraktować swoją żonę. Grozi mu 15 lat więzienia.

biłbysięchwalićkobietaprzemoc

"To jeszcze nie czas" - usłyszała od pielęgniarek. Niedługo po tym poród odebrali przechodnie!

Lizzie Hines (na zdjęciu okryta białym prześcieradłem) liczyła na to, że jej synek Louis przyjdzie na świat w szpitalu, a podczas porodu będą towarzyszyć jej wykwalifikowani lekarze i położne. Niestety, to, co powinno być normą dla każdej rodzącej kobiety, w przypadku Lizzie nie doszło do skutku. 22 grudnia 2016 roku, a więc niema rok temu, kobieta udała się wraz z mężem do University College London Hospital. Myślała, że ze skurczami zostanie przyjęta na oddział, jednak pielęgniarki odesłały ją do domu. Powód? Skurcze nie były aż tak częste. Dopiero, zgodnie z zaleceniem, miała się tam pojawić za sześć godzin. Wraz z mężem wynajęli pokój blisko szpitala, ale po upływie zaledwie 30 minut Lizzie zaczęła rodzić. Akcja porodowa była jednak tak zaawansowana, że nie zdążyli nawet zamówić taksówki, a kobieta z bólu ułożyła się na chodniku tuż przed stacją metra. Przyjąć poród pomogli przechodnie, a wśród nich lekarz, który na szczęście znalazł się w pobliżu. "To świąteczny cud" - usłyszała z tłumu świeżo upieczona mama. Trudno się z tym nie zgodzić. Louis przyszedł na świat cały i zdrowy. Kilka dni po tym wydarzeniu pracownicy szpitala wystosowali do Lizzie przeprosiny. Kobieta dopiero teraz zdecydowała się ze szczegółami opowiedzieć o tym, co jej się przytrafiło. Uznała bowiem, że czas przed świętami to idealny moment na to, by podziękować tym, którzy otoczyli ją opieką wtedy na ulicy. Mamy nadzieję, że uda jej się ich odnaleźć.

poródnaulicykobietapomoc

Chora na raka modelka spełniła swoje największe marzenie. Wzięła udział w wyborach miss

27-letnia Andrea Andrade (na zdjęciu) jest mieszkającą od kilku lat w Stanach Zjednoczonych modelką, która zmaga się z ciężką chorobą - nowotworem okrężnicy. Diagnoza sprawiła, że świat jej się zawalił, ale nie pozwoliła na to, by wygrała z jej planami. Po wycięciu guza przeszła chemioterapię. Przez cały czas była przerażona, bała się, że choroba może pozbawić ją życia, dlatego zdecydowała się spełnić swoje największe marzenie i wystartować w konkursie piękności. Tuż przed nim przyjęła dawkę chemii i udało się! Zgodnie z planem wzięła udział w wyborach. Modelce nie udało się jednak zdobyć tytułu Miss California USA, ale zabrała ze sobą statuetkę Miss Życzliwości! Serdecznie gratulujemy i życzymy zdrowia oraz dalszych sukcesów!

missznowotworemkobietamodelling

Stworzyła "Ścianę wstydu". Kobiety w różnym wieku dzielą się na niej złymi doświadczeniami!

"Kiedy miałam czternaście lat, zostałam zgwałcona. Mężczyzna, który mi to zrobił, powiedział, że czuł się tak, jakby pieprzył nosorożca", "Rozmawialiśmy o gwałtach, do których dochodziło w ostatnim czasie w naszym miasteczku. Kolega, który jest funkcjonariuszem policji stwierdził, że nie muszę się martwić, ponieważ jestem tak brzydka, że nikt nie będzie chciał mnie zgwałcić" - te i wiele innych równie szokujących wyznań widnieją na kwiecistej "Ścianie wstydu", która stanęła w galerii sztuki w Melbourne w Australii. Pomysłodawczynią nietypowej instalacji jest 37-letnia artystka Suzie Blake. Głównym celem, jaki przyświecał jej przy pracy, było stworzenie dla kobiet w różnym wieku bezpiecznej przestrzeni, w której, zachowując pełną anonimowość, będą mogły wyrzucić z siebie wszystkie przykre, często traumatyczne doświadczenia z przeszłości. Na "Ścianie wstydu" zawisła torba z kolorowymi pisakami i zdjęcie artystki z czasów, kiedy jako nastolatka zaszła w ciążę. Dlaczego zdecydowała się właśnie na tę fotografię? Z jednego powodu - pochodzi ona z czasów, kiedy spotkała się z największą nietolerancją ze strony społeczeństwa. Była obrażana, upokarzana, a nawet namawiano ją do aborcji. Te czasy dawno za nią, ale świadomość, że wiele kobiet codziennie doświadcza podobnych sytuacji, sprawiła, że postanowiła pomóc im się z tym uporać. Co myślicie o takim podejściu? Wpisów z każdym dniem przybywa...

ścianawstydukobietaprzemoc

Najnowszy trend na święta! Ozdoby bożonarodzeniowe... na brwiach

Kanadyjska blogerka, znana pod nickiem "taytay_xx", przedstawiła swoim fanom nowy sposób na urozmaicenie Wigilii. W sieci pojawił się krótki poradnik, dotyczący...stylizowania swoich brwi na udekorowane gałęzie na choince. Dziewczyna miała dość bród Świętego Mikołaja i czerwonych nosów Rudolfa. Postanowiła zrewolucjonizować świąteczną modę. Trzeba przyznać, że w pewnym stopniu jej się to udało, ponieważ znalazło się mnóstwo kobiet, które skorzystały z jej rad i dzielą się efektami na prywatnych social media. A czy Wam podoba się taki pomysł?

trendnaświętamodakobieta

O tym było najgłośniej! "Człowiekiem Roku 2017" są... kobiety

Redakcja prestiżowego magazynu "Time" ogłosiła, komu w tym roku przyznano tytuł Człowieka Roku. Wyjątkowo postanowiono uhonorować nie jedno nazwisko, ale tysiące, jak nie miliony osób. Redakcja uznała, że zjawiskiem, które miało największy wpływ na wydarzenia na świecie w mijającym roku, była akcja #MeToo i Człowiekiem Roku ogłosiła wszystkie kobiety mówiące głośno o przemocy seksualnej. Gazeta doceniła ich bezkompromisowość i odwagę. Panie, które pomogły ujawnić skandal związany z gwałtami w Hollywood, nazwano "silence breakers" czyli kobietami, które "przerwały ciszę". Nie jest to pierwsza sytuacja, kiedy "Time" przyznaje tytuł grupie osób, niemniej bardzo wyjątkowa. Człowiekiem Roku 2016 został Donald Trump, natomiast roku poprzedniego Angela Merkel. Nagroda przyznawana przez tygodnik "Time" od 90 lat wyróżnia osobę, grupę ludzi, maszynę lub ideę, która miała największy - pozytywny lub negatywny - wpływ na wydarzenia na świecie w minionym roku.

CzłowiekRoku2017kobietaMeToo