W wieku 18 lat ważyła zaledwie 30 kilogramów. Wygrała z anoreksją i dziś trenuje MMA!

24-letnią Fionę Chrystall z Glasgow (Szkocja) w wieku 18 lat lekarze zakwalifikowali jako jeden z najpoważniejszych przypadków anoreksji na świecie. Nastolatka przy wzroście wynoszącym 160 centymetrów ważyła zaledwie 30 kilogramów. Z tego okresu pochodzi zdjęcie, które widać po lewej - Fiona wygląda jak ponury szkielet obciągnięty skórą, wygląda tak, jakby najmniejszy ruch mógł połamać jej mizerne ręce i nogi... Dla lekarzy była "straconym przypadkiem". Jednak dziewczyna odzyskała wiarę w siebie, pokonała chorobę (w cztery lata przybrała na wadze 24 kilogramy) i dziś jej spełnioną kobietą! Uśmiechająca się dziewczyna ze zdjęcia, prezentująca z dumą swoją figurę to właśnie Fiona! Kobieta podkreśla, że przede wszystkim dzięki mieszanym sztukom walki (MMA) zaczęła skupiać się nie na tym, by być jak najszczuplejszą, ale na tym, by jej sylwetka była wysportowana i umięśniona. Fiona śmieje się dziś, że odkryła nawet miłość do pizzy! Oby każda osoba cierpiąca na anoreksję mogła pochwalić się kiedyś tak zdrową sylwetką jak ta 24-latka!

walkazanoreksjąkobietachoroba

Jej twarz została oblana żrącą substancją. Po raz pierwszy od wypadku pokazała, jak wygląda teraz!

Na początku stycznia tego roku 27-letnia Gessica Notaro, była modelka, finalistka Miss Włoch i prezenterka telewizyjna, uległa poważnemu wypadkowi - jej twarz oblana została kwasem, gdy kobieta wracała sama z pracy do domu. Choć dziewczyna nie widziała sprawcy, jest przekonana, że był nim jej były partner Jorge Tovares, z którym była związana przez dwa lata. Gdy Gessica podjęła decyzję o rozstaniu, mężczyzna nie mógł się bowiem z tym pogodzić - prześladował kobietę i wielokrotnie jej groził. Na groźbach jak widać się nie skończyło... Rozległe poparzenia spowodowały, że twarz prezenterki została trwale oszpecona. Po kilku miesiącach od feralnego zdarzenia kobieta postanowiła opowiedzieć o swoich traumatycznych przeżyciach we włoskim talk-show, które prowadzi Maurizio Constanzo. Do programu przyszła ubrana w chustę, która zasłaniała jej twarz, jednak potem odważyła się ją zdjąć. Gessica otwarcie mówiła o tym, co czuła, kiedy twarz pożerał jej kwas, a także o tym, co działo się potem: "(...) Mówiłam do Boga: Zabierz mi urodę, ale błagam, ocal mój wzrok! (...) Na początku moja twarz była z jednej strony spalona (ciemnobrązowa), a z drugiej miała zielonkawy odcień. Byłam trochę zszokowana, ale postanowiłam skupić się na moich oczach. Mówią, że to one są zwierciadłem duszy. Spojrzałam sobie prosto w oczy i rozpoznałam w nich siebie" - wyznała. Kobieta nosi teraz maskę, która chroni jej twarz przed działaniem czynników zewnętrznych, a lekarze walczą, by uratować jej oko. Jej były chłopak oczekuje na rozprawę w areszcie.

choramiłośćkobietamodelka

Rossmann rzucił promocje, a klienci rzucili się na Rossmanna. W drogeriach mają miejsce dantejskie sceny!

Od 20 kwietnia sklepy sieci drogerii Rossmann przeżywają prawdziwe oblężenie. Wszystko za sprawą trwającej osiem dni promocji na produkty do makijażu. Tym razem bowiem Rossmann zrezygnował z rozłożenia promocji na trzy tygodnie, co doprowadziło do scen jak z horrorów. Klienci, a zwłaszcza klientki, dla -49 procentowej obniżki (dla należących do Klubu Rossmann przy zakupie trzech kosmetyków nawet -55 procentowej) są w stanie zrobić naprawdę wszystko! Kolejki ustawiają się przed sklepami jeszcze przed otwarciem, ale to później ma miejsce najgorsze. Ścisk, przepychanki, zderzanie się koszykami, wyrywanie sobie produktów z rąk, otwieranie pełnowartościowych produktów zamiast testerów, zostawianie niechcianych kosmetyków gdzie popadnie, kolejki ciągnące się kilometrami... Można wyliczać w nieskończoność. U niektórych klientek pojawiają się nawet łzy, bo nie mogły chociaż dotknąć wymarzonego produktu. Nie dziwi więc, że na facebookowym fanpage'u Rossmanna roi się od negatywnych komentarzy na temat akcji. "Rozumiem duże zainteresowanie promocją, bo sama z niej skorzystałam, ale to co się dzieje w drogeriach, przechodzi ludzkie pojęcie. Z jednego Rossmanna wyszłam z pustym koszykiem i zażenowaniem. Ludzie, trochę szacunku, godności..." - pisze jedna z klientek. "Klientela na promocji niezawodna jak zawsze, pootwierane produkty i o zgrozo do połowy zużyte, połamane kredki, rozlane fluidy...istna dżungla w środku miasta. Jakiś test na kulturę przed wejściem do sklepu by się przydał" - dodaje inna. Sieć chyba straciła panowanie nad sytuacją...

promocjawRossmanniekobietauroda

Zrobiła prezentację swoich zalet w PowerPoincie, by zaimponować chłopakowi. Pod wrażeniem był sam Microsoft!

Gdy Lizzy Fenton, sympatycznej studentce z Minnesoty, wpadł w oko chłopak o imieniu Carter, dziewczyna postanowiła nie czekać z założonymi rękami na pierwszy krok z jego strony, tylko odważnie i w bardzo oryginalny sposób zawalczyć o jego serce. Lizzy kilka dobrych godzin spędziła przy komputerze, tworząc prezentację o sobie i swoich zaletach w programie PowerPoint, by tak zwrócić uwagę swojego wybranka. W prezentacji zatytułowanej "Dlaczego powinieneś ze mną chodzić" możemy przeczytać, że dziewczyna łatwo podtrzymuje konwersacje, potrafi się elegancko ubrać, kiedy wymaga tego sytuacja, ma poczucie humoru, nie mieszka z rodzicami, jest samodzielna finansowo, a poza tym... jej piersi w latach 2013-2017 wykazały spory wzrost (co zobrazowała na wykresie). Gdy jej dzieło trafiło do sieci, natychmiast spotkało się z ogromnym zainteresowaniem ze strony internautów, którzy wyrażali podziw dla jej pomysłowości i niezwykłych zdolności. Niestety chłopak, do którego adresowana była prezentacja, poprosił Lizzy, by się z nim więcej nie kontaktowała... Pocieszeniem dla niej będzie z pewnością komentarz od samego Microsoftu. Producent pakietu Office, którego częścią jest PowerPoint, napisał: "Zapomniałaś o jednym istotnym slajdzie: Cholernie niezła w PowerPoincie". Co sądzicie o pomyśle Lizzy? Dobry sposób na podryw?

sposóbnamężczyznękobietarandka

22-letnia blogerka fitness nie goli się od roku, by "pokazać naturalne piękno"

22-letnia Morgan Mikenas to blogerka fitness, która promuje zdrowy tryb życia - odpowiednio się odżywia i dużo trenuje. Swoimi postępami dzieli się na Instagramie. Jest jednak coś, co wyróżnia ją na tle innych, podobnych jej dziewczyn. Morgan rok temu postanowiła, że przestanie usuwać "zbędne" owłosienie. Dzisiaj pokazuje, jak zmieniło się jej ciało i tłumaczy, dlaczego podjęła tę kontrowersyjną decyzję. "Moim celem nie było zniechęcenie innych kobiet do golenia się. Zależało mi, aby zadały sobie pytanie: 'Co sprawia, że czuję się komfortowo?"' - mówi w udostępnionym na YouTubie filmie (link do wideo znajdziecie poniżej). Swoimi zdjęciami na Instagramie inspiruje tysiące obserwatorek do tego, by czuły się piękne bez obsesyjnego dbania o siebie. Zdania internautów odnośnie do jej decyzji są jednak podzielone. Gdzie jest granica pomiędzy samoakceptacją a zwykłymi zaniedbaniem?

feminizminstagramkobieta

22-latka poszła do ginekologa po skierowanie na USG piersi. "Dać koledze, chłopakowi, niech pomaca raz na miesiąc"- usłyszała

Wizyta u ginekologa wciąż u wielu kobiet wywołuje strach, a przecież regularne badania pozwalają wykryć choroby jeszcze we wczesnym stadium i natychmiast zareagować. Niestety zdarza się, że niektórzy ginekolodzy skutecznie zniechęcają swoje pacjentki do dbania o zdrowie, często zachowując się przy tym bardzo niestosownie. Na facebookowej grupie "Dziewuchy Dziewuchom" właśnie tego rodzaju doświadczeniem podzieliła się 22-letnia Michalina. Dziewczyna przyszła do ginekologa po skierowanie na USG piersi, gdyż jej mama już dwa razy walczyła z nowotworem, ostatnio właśnie z rakiem piersi. Michalina myślała, że papier bez żadnych uwag trafi do jej ręki, jednak lekarz stwierdził, że badanie w jej wypadku jest niepotrzebne. "(...) USG się robi, jak coś pani wyczuje. Dać koledze, chłopakowi, niech pomaca raz na miesiąc, hehe! USG ginekologiczne też niepotrzebne, w pani wieku zwykłe badanie wystarczy" - brzmiała odpowiedź ginekologa. Michalina zaznaczyła, że cierpi na zespół policystycznych jajników i powinna się badać, ale i na to lekarz miał wytłumaczenie. "A tam, to takie gadanie"- powiedział dziewczynie. Michalina do ginekologa poszła ze swoją mamą. Od lekarza usłyszała jeszcze, że jej mama podobno pytała go o to, kiedy zostanie babcią... Skierowania nie otrzymała. Jej post z całą historią na Facebooku doczekał się wielu komentarzy od innych wzburzonych kobiet. Dziękując im za wsparcie, Michalina ogłosiła, że złoży na lekarza skargę. Miejmy nadzieję, że takich lekarzy nie jest wielu...

uginekologapolskarzeczywistośćkobieta

Przez 12 lat wycinała dziewczynkom genitalia. Jej pacjentki miały od 6 do 8 lat!

Dr Jumana Nagarwala (na zdjęciu) to 44-letnia hinduska lekarka pracująca na oddziale ratunkowym w jednym ze szpitali w Livonii (miasto w USA, w stanie Michigan). Sprawiająca wrażenie dobrodusznej zakonnicy czy miłej sąsiadki kobieta kilka dni temu stanęła przed sądem za okaleczanie małych dziewczynek! Prokurator stanowy oskarża lekarkę o nielegalne wykonywanie zabiegów obrzezania (inaczej klitoridektomii, która polega na częściowym lub całkowitym usunięciu łechtaczki czy warg sromowych, a w ekstremalnych przypadkach również na zaszyciu wejścia do pochwy) na dziewczynkach w wieku od 6 do 8 lat! Dr Nagarwala swój proceder miała wykonywać po godzinach, w prywatnym gabinecie, a jej małe pacjentki miały być dostarczane przez ich własnych rodziców. Kobieta prawdopodobnie dokonywała nielegalnych zabiegów aż przez 12 lat! W Stanach Zjednoczonych obrzezanie od 1996 roku jest zakazane prawem federalnym. 44-latka nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów. Obecnie przebywa na przymusowym urlopie. Skarga na lekarkę została złożona przez rodziców dwóch siedmioletnich dziewczynek z Minnesoty, które zostały skierowane do Nagarwali na zabieg dermatologiczny, ale kobieta usunęła im obu łechtaczki i wargi sromowe i nakazała utrzymać wszystko w tajemnicy. Jeśli zarzuty się potwierdzą, kobiecie grozi dożywocie. Rocznie w Stanach Zjednoczonych prawie pół miliona dziewczynek jest potajemnie obrzezywanych, najczęściej z powodów religijnych i obyczajowych.

obrzezaniekobietadziecko

To, co potrafi zrobić ze swoim ciałem, zachwyciło internautów! Obserwuje ją setki tysięcy osób! [GALERIA]

Dana Falsetti, 23-latka z Pensylwanii, od czasów szkolnych zmagała się z zaburzeniami odżywiania. Dziewczyna wstydziła się swojego wyglądu, za każdym razem, gdy sięgała do lodówki, czuła się winna, zażenowana. Rozmaite diety nie przynosiły oczekiwanego rezultatu. Intensywne ćwiczenia Dana zaczęła w college'u, kiedy jej waga doszła do 136 kilogramów. Schudła aż 32 kilogramy, jednak wciąż czegoś jej brakowało. Postanowiła sięgnąć więc po coś więcej niż aktywność fizyczną. Postawiła na jogę, która miała przywrócić w jej życiu harmonię. Nie było łatwo, często z bezsilności wylewała wiele łez. Jednak nie poddała się! Dziś dziewczyna przyznaje, że joga pomogła jej przekroczyć własne granice. Zdjęcia, które umieszcza na swoim Instagramie zapierają dech w piersiach! Niejedna szczupła osoba zazdrości jej takiej gibkości. Dana jest świetnym przykładem na to, że niemożliwe wcale nie jest niemożliwe. Zobaczcie sami!

magiajogikobietastereotypy

Brwi, które wyglądają jak piórka, miały być żartem. Stały się najnowszym trendem [GALERIA]

Wydawać by się mogło, że w modzie i makijażu widzieliśmy już wszystko. Trendy jednak zmieniają się z sezonu na sezon, a kolejne nowości są coraz dziwniejsze... Inwencja twórcza makijażystek nie ma granic, a dowodzi temu kolejny popularny sposób stylizowania brwi. W kwestii "ramy oka" przez ostatnie miesiące królowała naturalność - kobiety dumnie nosimy krzaczaste włoski. Obecna tendencja jest czymś zupełnie odmiennym. Stylistki urodowe zaczęły udostępniać na Instagramie zdjęcia brwi stylizowanych na kształt... ptasiego pióra! Nie, to nie żart. Chociaż z początku miał nim być. Artystka z Helsinek Stella Sironen kilka dni temu jako pierwsza opublikowała zdjęcie "pierzastej brwi", która powinna była ujść za dowcip i eksperyment. Kobiety na całym świecie jednak zaczęły naśladować efekty jej pracy i same robią sobie modne przedziałki. Myślicie, że niedługo trend ten obecny będzie również na ulicach?

makijażinstagramkobieta

Zdjęcie tego USG zaskoczyło nawet lekarzy. Zachwycają się nim wszyscy!

Dla przyszłych rodziców możliwość zobaczenia swojego maleństwa jeszcze przed jego narodzinami, dzięki badaniu USG, jest czymś niezwykłym. Niejednokrotnie więc dumni rodzice zdjęcia pociech znajdujących się jeszcze w łonie matki umieszczają w sieci, by pochwalić się ze światem swoją radością. Nie inaczej było z Carissą Gill i jej partnerem Randym. Carissa jest w 25. tygodniu ciąży z dwiema córeczkami - Isabellą i Callie. W zeszłym tygodniu kobieta udała się na kontrolne badanie USG, by upewnić się, że bliźniaczki prawidłowo się rozwijają. To, co zobaczyła podczas badania wprawiło w osłupienie nie tylko ją, ale również lekarzy. Rodzeństwo znajdowało się w nietypowej pozycji i wyglądało tak, jakby... dawało sobie całusa! John Hamburg, który wykonywał badanie, wyznał, że w trakcie swojej praktyki zawodowej wykonał już około 15 tysięcy badań ultrasonografem, ale nigdy jeszcze nie widział tak ułożonych bliźniąt (najczęściej dzieci są bowiem odwrócone do siebie, a ich twarze się nie stykają). Zdjęcie całujących się maluchów obiegło świat i wywołało ogromne poruszenie! "Ciąża to wspaniały okres, zwłaszcza, kiedy spotyka cię coś takiego" - wyznała Carissa po badaniu. Kobieta nie mogła uwierzyć, że jej córeczki już są ze sobą tak związane!

niezwykłeUSGkobietadziecko

Rak odebrał jej 4-letniego synka. W internecie podzieliła się jego ostatnimi słowami, które stały się dla niej "cudem, którego nigdy nie zapomni"

4-letni Nolan zmarł dwa miesiące temu na mięsaka prążkowanokomórkowego (złośliwy nowotwór, który dotyka przede wszystkim najmłodszych). Ruth, matka chłopca, była przygotowana na jego odejście, gdyż lekarka poinformowała ją, że dalsze leczenie syna jest bezsensowne, a chłopiec jedynie cierpi. W ostatnich dniach jego pobytu w szpitalu wszyscy skupili się na tym, by jak najmniej odczuwał on ból. Matka musiała jednak wcześniej powiedzieć chłopcu, że ten już niedługo ją opuści... Ta rozmowa, jak i to, co stało się później, wywarło na niej tak ogromne wrażenie, że postanowiła się tym podzielić ze światem. Na swoim profilu na Facebooku kobieta zamieściła słowa, które powiedziała synowi: (...) ten cały rak jest podły. Ale nie musisz już walczyć". Chłopiec chciał jednak walczyć dalej dla mamy, ale ona wytłumaczyła mu, że nie jest w stanie dalej go chronić, a jedynym miejscem, w którym będzie bezpieczny jest niebo. Nolan powiedział, że pójdzie tam, będzie się bawił i czekał, dopóki ona do niego nie dołączy. Ostatnie 36 godzin Ruth spędziła z synem na zabawie. Gdy kobieta poszła się wykąpać, lekarze poinformowali ją, że Nolan umarł... "Podbiegłam do niego i położyłam mu dłoń na policzku. Wtedy zdarzył się cud, którego nigdy nie zapomnę" - napisała na Facebooku. Nolan niespodziewanie bowiem wziął ostatni oddech, otworzył oczy, uśmiechnął się i powiedział do niej: "Kocham Cię mamo", a potem odszedł. Swym wpisem kobieta chce uświadamiać innych, jak ważne jest lepsze dofinansowanie badań związanych z wykrywaniem i leczeniem nowotworów u dzieci. Na Facebooku jej post ze zdjęciem, które najlepiej oddaje pustkę po stracie syna, doczekał się prawie miliona polubień! Takie historie trzeba udostępniać!

śmierćdzieckakobietachoroba

Majtki z efektem "wielbłądziego kopyta" hitem w Wielkiej Brytanii

W modzie wszystko jest możliwe - przekonywaliśmy się o tym nie raz. Nie pomyślelibyśmy jednak, że majtki z efektem "wielbłądziego kopyta" staną się prawdziwym hitem. Jak donoszą zagraniczne media, bielizna ta robi furorę w Wielkiej Brytanii. Czy nowy trend dojdzie do Polski? Mamy nadzieję, że nie... Figi ze specjalnie profilowanymi silikonowymi wkładkami można kupić m.in. przez Amazon. Kosztują ok. 140 zł i są dostępne w kilku wariantach kolorystycznych. Kobiety, które miały okazję przetestować kontrowersyjne majtki, mówią, że są miękkie i wygodne, a najlepiej prezentują się pod legginsami. Przecież o to chodziło pomysłodawcom - aby je było widać... Jak zapewnia producent, majtki zostały stworzone z myślą o paniach, które dobrze czują się w swoim ciele i chcą podkreślić swoje kształty. Czy potrzeba emanowania własną seksualnością nie idzie jednak za daleko?

wielbłądziekopytokobietazakupy

Kontrowersyjny pokaz w Londynie. Zaprezentowano ubrania, które miały na sobie ofiary gwałtu!

W ramach London Fashion Week odbył się pokaz kolekcji marki Guilty Clothes, który organizatorzy reklamowali jako "najbardziej erotyczną, niepokorną i wyzywającą kolekcję, jaką kiedykolwiek stworzono". Zamiast jednak odkrywających ciało ubrań, wysokich szpilek i ostrego make-upu publiczność zobaczyła modelki ubrane w zwykłe dżinsy, bluzy i obszerne swetry. Ich makijaż również niczym się nie wyróżniał. Widownia nie kryła zmieszania. Dopiero z czasem okazało się, że pokaz był sprytnie zakamuflowaną kampanią społeczną. Ubrania, które miały na sobie modelki zostały odtworzone na wzór tych, które miały na sobie kobiety w dniu, w którym zostały zgwałcone, a celem twórców było zwrócenie uwagi na problem przemocy seksualnej. "Kiedy dochodzi do przemocy wobec kobiet, bardzo często im samym zarzuca się prowokacyjne zachowanie i 'niewłaściwy' wygląd - zbyt wyzywający, zbyt seksowny, wulgarny. W tej kampanii społecznej chcieliśmy zwrócić uwagę na to, jak krzywdzące jest myślenie, że zgwałcona kobieta jest 'sama sobie winna'. Wina nigdy nie leży po stronie ubrań, a nasza kolekcja właśnie to pokazała. W przypadku gwałtu winowajcą jest tylko gwałciciel, a nie to co ma na sobie ofiara" - tłumaczą twórcy Guilty Clothes. Krótki film z pokazu znajdziecie w jednym z poniższych linków. Natomiast na stronie guiltyclothes.com przeczytacie historie zgwałconych kobiet, które towarzyszą każdemu zestawowi z pokazu.

kontowersyjnypokazmodakobieta

Zdjęcie tej mamy śpiącej z dziećmi z prędkością światła obiegło sieć i wywołało dyskusję. Dlaczego?

David Brinkley wrzucając do sieci zdjęcie swojej żony Alory śpiącej z dwójką ich malutkich dzieci, na pewno nie spodziewał się, że jego zdjęciem będą się dzielić setki tysięcy ludzi. Mężczyzna postanowił utrwalić właśnie ten moment z życia swojej rodziny z konkretnego powodu. Davida dotknęła sytuacja, podczas której usłyszał od koleżanek żony, że ich mężowie nigdy nie zgodziliby się na to, by w ich łóżku spały dzieci. "To bardzo mnie dotknęło i dało powód do rozmyślań na wiele dni. Postanowiłem to pokazać i opisać jako facet, by wyjaśnić kilka rzeczy" - pisze. "Nie nienawidzę żadnego aspektu, który czyni z mojej żony matkę. Nigdy nie zignorowałbym żadnych jej emocji, które towarzyszą jej, gdy zajmuje się moimi dziećmi. Czy czasem muszę się wciskać w mały kącik na łóżku? Tak! Ale na Boga, jak pięknie ona wygląda tuląc moje dzieci (...). Chciałbym tylko powiedzieć, że jestem dumny z decyzji, które moja żona robi jako mama i popieram każdą z nich" - dodaje. Zdjęcie wywołało lawinę komentarzy. Niektórzy doceniają jego piękno i dojrzały wywód ojca. Inni z kolei zwracają uwagę na to, że taka sytuacja nie jest korzystna dla małżeństwa z powodu braku zachowania intymności, a dodatkowo może prowadzić do przypadkowego uduszenia malucha... Jakie jest Wasze zdanie?

rodzicielstwokobietadziecko

Ma dopiero 16 lat, ale jej makijaże to prawdziwe dzieła sztuki. Wszystkiego nauczyła się sama! [GALERIA]

Kate Werner mimo swojego młodego wieku zdążyła już podbić internet swoimi pracami. Trudną sztukę makijażu opanowała dzięki poradnikom, które znalazła w mediach społecznościowych i na YouTubie. Wytrwałe ćwiczenia doprowadziły jej technikę do perfekcji! 16-latka nazywa siebie teraz "makijażem makijażu". Jak mówi, nie potrafiła odnaleźć siebie w sporcie czy kołach naukowych. Zainteresowała ją dopiero sztuka, a odkryta pasja do rysowania i malarstwa zaprowadziła ją do sztuki zdobienia ciała. Kate chodzi jeszcze do szkoły i udziela się w kółku teatralnym. Jej marzeniem jest praca przy największych produkcjach teatralnych i filmowych. Jesteśmy przekonani, że z takim portfolio nie będzie narzekała na brak ofert! Zobaczcie zdjęcia prac, które Kate umieściła na Instagramie! Są niezwykłe! Trzeba się jednak nad nimi nieźle napocić! Wykonanie takiego makijażu zajmuje od jednej do nawet dziesięciu godzin! Kate zazwyczaj zaczyna nad nim pracę w południe, a kończy nocą. "Makijaż zmienił moje życie na lepsze i mam nadzieję, że będzie to trwało tak długo, jak to możliwe" - mówi nastolatka. Podziwiamy!

mistrzynimakijażukobietamakijaż

Przybysz z nagrodą "Superbohaterki" za przyznanie się do aborcji. "Pięć minut i masz z powrotem swoje życie" - mówiła

W październiku zeszłego roku Natalia Przybysz na łamach Wysokich Obcasów otwarcie opowiedziała o tym, jak poddała się zabiegowi przerwania ciąży. W głośnym wywiadzie przyznała, że powodem podjętej decyzji nie była potencjalna choroba dziecka ani zagrożenie jej zdrowia: "To było życie, którego nie chciałam". Jej wypowiedź oburzyła nie tylko środowiska pro-life, ale również uczestniczki czarnych protestów. "Pięć minut - i masz z powrotem swoje życie" - mówiła. 3 kwietnia, w rocznicę powstania Wysokich Obcasów, Przybysz została wyróżniona nagrodą "Superbohaterki WO" - "za odwagę szczerego wyznania w czasach postprawdy, propagandy i opresji kobiet". Kapituła magazynu podkreśla, że tegoroczna zwyciężczyni "pozwoliła sobie na to, czego wiele kobiet sobie odmawia, niesłusznie – na wolność” i "złamała zmowę obłudy".

NataliaPrzybyszkobietaczarnyprotest

Włosy "Prawdziwej Roszpunki" mają 2,5 metra. Kobieta nie ścinała ich 20 lat i zapowiada, że nie zrobi tego nigdy

27-letnia Łotyszka Alia Nasyrova ostatnio korzystała z usługi fryzjerskiej w wieku 7 lat. Jej włosy mają ponad 2 i pół metra. Nic dziwnego, że w sieci została okrzyknięta "Prawdziwą Roszpunką". Pielęgnacja włosów tak długich i ciężkich (kobieta przyznaje, że ich waga wynosi prawie tyle, co jej kota!) to prawdziwe wyzwanie. Ich rozczesanie zajmuje godzinę każdego dnia, a kolekcja szamponów, odżywek i masek Alii waży prawie 10 kg. Kobieta w licznych wywiadach mówi, że nie wszystkim podobają się jej włosy. Wśród 15 tysięcy obserwatorów instagramowego konta Alii znajduje się wielu, którzy piszą, że nie widzą nic atrakcyjnego w upodobaniu właścicielki 2,5-metrowych włosów. Odmiennego zdania jest jej mąż. Ivan Balaban od lat wspiera swoją ukochaną i jest z niej dumny. Alia zapuszczając włosy od 20 lat, chce zapisać się w Księdze Rekordów Guinnessa. Obecnie rekordzistką pozostaje Xie Qiuping z Chin. Jej włosy mają ponad 5 metrów.

prawdziwaRoszpunkakobieta

"Z czego zrobione są dziewczynki?" - Nike odpowiada w nowej kampanii

Chłopcy zrobieni są z baterii, energii i innych ważnych rzeczy, dziewczynki zaś z kwiatków, dzwoneczków, plotek i marmolady - to słowa tradycyjnej, rosyjskiej piosenki. Do innych wniosków dochodzi Nike, reinterpretując utwór nadal śpiewany podczas szkolnych apeli. Mała bohaterka nowej kampanii sportowej marki odzieżowej zmienia słowa krzywdzącej piosenki. Do działania inspirują ją rosyjskie lekkoatletki. Dziewczynki są zrobione także z metalu, ambicji, siły, odwagi, umiejętności i osiągnięć. Są tym, czego same dokonają - przekonuje Nike.

równouprawnieniekobietareklamy

"Sorry, kochanie, nie pójdę dziś z tobą do łóżka" - pisze znana blogerka. Jej tekst wywołał burzę!

"Zmywam naczynia i widzę, jak pachnący i wykąpany mościsz się już w pościeli. Domywam garnek, kiedy kiwasz na mnie ręką i filuternie, na tyle, na ile cię stać, układasz się na materacu. – Kiedy skończysz? – pytasz, a ja wiem, że nie z troski o to, czy długo jeszcze muszą zapierdzielać, a wyłącznie ze swojej własnej potrzeby. Drogi mężu, kochanie… sorry, nie pójdę dziś z tobą do łóżka" - tak zaczyna swój wpis Joanna Jaskóła, autorka bloga "Matka jest tylko jedna". Swój tekst kobieta kieruje bezpośrednio do mężczyzn, którzy niezbyt kwapią się do pomocy swoim partnerkom w pracach domowych. Pranie, zmywanie, prasowanie, gotowanie, nieraz połączone z pracą na etat... "Nie pójdę i nie będę nawet szukać wymówki, bo ona leży w rozsypanych ciastkach na podłodze, sterczy w górze prania, rozpala się na przypalonym mleku na kuchence" - pisze. Tekst Jaskóły poruszył czytelniczki, które w komentarzach przyznawały jej rację. "W punkt!!", "Prawdziwe aż boli", "Ostatnio usłyszałam, że ja mogę sobie drzemkę zrobić [w domu], a on w pracy nie. Jako argument - dlaczego ja mam wstać w nocy" - pisały. Jeden z panów z kolei przekonywał, że mężczyźni nie wymagają od kobiet przepracowywania się i chcieliby, żeby ich partnerki czasem sobie odpuściły... Pojawiły się również opinie kobiet, które nie zgadzają się z Jaskółą. "Nie znam problemu, bo jestem żoną-partnerką, a nie żoną-służącą", "Bardzo stereotypowe przedstawienie relacji damsko-męskiej. Przykre", "Dobrze że należę do tych kobiet dla których seks jest przyjemnością, a nie karą nawet jak jestem bardzo zmęczona no i trzeba umieć przełożyć część obowiązków na męża" - dodawały. Ogrom tak różnych opinii poruszył blogerkę. Postanowiła ona w transmisji na żywo na Facebooku jeszcze raz odnieść się do problemu. Cały tekst Jaskóły znajdziecie w pierwszym poniższym linku.

zapracowanamamakobietadzieci

Matka i syn postanowili razem zmienić płeć. Mówi o nich cały świat!

Corey Maison jeszcze jako mały chłopiec wyjawiła rodzicom, że nie czuje się dobrze w swoim ciele i chciałaby być dziewczynką. Ujawniając sekret swoim bliskim, nie sądziła, że jej matka Erica także od lat pragnie zmienić płeć, ale boi się reakcji otoczenia... Kobieta tak bardzo chciała stać się mężczyzną, że marzyła nawet o zachorowaniu na raka piersi, bo nowotwór mógłby doprowadzić do podwójnej mastektomii i pozbycia się "balastu"... Po kilku latach zdecydowała się jednak powiedzieć, co naprawdę czuje. Mąż kobiety nie zostawił jej z tym samej. - Zakochałem się w osobie, a nie w płci. Była piękną kobietą, ale tak samo piękną wewnątrz, jak i na zewnątrz. Żeby być sobą musi zaakceptować swoje ciało. Nie miałem więc nic przeciwko, aby zmieniła płeć - mówił. Matka i syn rozpoczęli więc razem proces zmiany płci. Efekty przemiany pokazują w mediach społecznościowych. Erica (teraz Eric) jest już po podwójnej mastektomii i rozpoczęła terapię hormonalną. Razem z Corey w końcu są szczęśliwi. To pierwszy na świecie przypadek transseksualnego ojca i córki, którzy zdecydowali się głośno powiedzieć o swojej przemianie.

zmianapłcikobietakontrowersje