"Dzieci z in vitro są jak truskawki bez smaku" - skandaliczne słowa radnego PiS z Krakowa

"Współczuję córce pana Krzysztonka (krakowski radny PO), że musi bawić się z dziećmi z in vitro" - miał powiedziec krakowski radny PiS Adam Grelecki podczas wczorajszej debaty. Posiedzenie dotyczyło finansowania leczenia niepłodności metodą in vitro z budżetu miasta. Według obecnych w krakowskim ratuszu z ust Greleckiego padły także słowa: "Dzieci z in vitro są jak truskawki. Bez smaku". Radny podobno próbował przekonać słuchaczy, że pozaustrojowa metoda zapłodnienia jest przestępstwem. Swoje zdanie uzasadniał odwołując się do nauk Jana Pawła II: "Nie wolno nam tego robić w Polsce, w której urodził się nasz papież". Kilkugodzinna dyskusja radnych Krakowa zakończyła się podjęciem decyzji o odrzuceniu projektu. W stolicy Małopolski in vitro nie będzie dofinansowywane z budżetu miasta.

invitrodzieckorodzicielstwo

"Zamów sobie ojca" - ta aplikacja robi furorę w Wielkiej Brytanii

"Zamów sobie ojca" czyli "London Sperm Bank Donors" to aplikacja, dzięki której kobieta, która pragnie zostać matką a nie znalazła jeszcze odpowiedniego kandydata na ojca może go zamówić online! Chodzi oczywiście o wybór dawcy nasienia, nic poza tym. Jak działa aplikacja? Kobieta chcąca zajść w ciążę przegląda anonimowe opisy mężczyzn w telefonie, wybiera preferowany kolor oczu czy rasę, a następnie podejmuje decyzję. Z aplikacji opłaca kwotę 950 funtów za nasienie, które potem trafia do wybranej przez kobietę kliniki, w której zostanie ona poddana zabiegowi. Twórcy aplikacji zapewniają, że zarówno dawcy nasienia, jak i korzystający z aplikacji użytkownicy mogą liczyć na anonimowość. Myślicie, że ten pomysł nie spotkał się z akceptacją wśród Brytyjczyków? Mylicie się! Z aplikacji korzysta wiele osób, a program został zaaprobowany przez Human Fertilization and Embryology Authority (HFEA), organizację regulującą kwestię zapłodnienia in vitro w Anglii. Czy polski rząd też przystałby na coś takiego? Jak myślicie?

aplikacjainvitro

Nasienie martwego dawcy - czy to jest etyczne?

Dyskusje na temat kwestii etycznych związanych z zabiegiem in vitro nie ustają. Tym bardziej, jeśli dawca nasienia nie żyje... Pierwszy poród w wyniku pośmiertnej ekstrakcji nasienia odbył się w 1999 r. Dziś zabieg pobierania spermy wykonuje się coraz częściej, chociaż nie we wszystkich krajach jest legalny. W Polsce nadal rzadko się o tym mówi. Zrozpaczone wdowy chcą mieć przy sobie pierwiastek ukochanego, dlatego decydują się na wychowywanie dziecka w samotności. Niektóre kobiety zainteresowane procedurą pobrania nasienia zmarłego męża są niepoczytalne w związku z szokiem po utracie bliskiej osoby. "Myślą tylko o sobie", "bawią się w Boga" - mówią przeciwnicy życia z próbówki post mortem. Dzieci urodzone dzięki tej metodzie mogą czuć, że rodzic szuka w nich cech zmarłego partnera. Nigdy nie poznają swojego biologicznego ojca. Lekarze przekonują, że plemniki pobrane do 48 godzin po śmierci dawcy są w dobrej kondycji i nadają się do zapłodnienia. Mimo że metoda pozwala na urodzenie zdrowego, szczęśliwego dziecka, nie mamy pewności, że zmarła osoba życzyłaby sobie przeprowadzenia takiego zabiegu. Ponieważ zdania na temat pośmiertnej ekstrakcji nasienia są podzielone, polityka w kwestii jego wydobycia może się różnić nawet między szpitalami.

invitrodzieckopostmortem