Chorują na rdzeniowy zanik mięśni. Skaczą ze spadochronem, żeby spełnić swoje marzenia i zebrać pieniądze na leki!

SMA to choroba genetyczna powodująca obumieranie neuronów w rdzeniu kręgowym. Zabiera ona mięśnie, siły, oddech... Cierpiący na nią nie mogą chodzić, często z jej powodu umierają. Jednak SMA nie musi oznaczać końca marzeń, nie musi przekreślać planów na przyszłość. Chociaż wielu po usłyszeniu diagnozy nie może się z nią pogodzić, są tacy, którzy starają się dać im nadzieję i siłę do walki. W znakomity sposób robi to Podniebna Drużyna Fundacji SMA, grupa ludzi z otwartymi sercami, która powstała, by pomagać chorym i przyspieszyć dla nich proces dostępu do lekarstw. Fundacja organizuje różnego rodzaju akcje, podnosząc świadomość na temat choroby i zbierając fundusze na badania nad lekami. Od kilku miesięcy producent leku na SMA zamierza podawać go grupie trzydziestu dzieci w Polsce. Starsi chorzy nie będą mieli do niego dostępu. Akcją "Skok od leku" Podniebna Drużyna Fundacji SMA zwróciła uwagę na sytuację tych, którzy nie mają na niego szans. Jednak w ich działaniach chodzi też o coś więcej. O marzenia. Marzenia podopiecznych. Wraz z nimi skaczą ze spadochronem z aż 4000 metrów! To nad ziemią czują jak piękne jest ich życie mimo choroby. Wy też możecie wesprzeć ich w walce o zdrowie i pomóc spełnić kolejne wielkie marzenia. Zbiórka internetowa prowadzona jest na https://www.siepomaga.pl/podniebnadruzynafundacjisma . Pomożecie?

PodniebnaDrużynaFundacjiSMAchorobaekstremalnie

26-letni Polak dokonał niezwykłego. Jako pierwszy na świecie pokonał Bałtyk wpław!

Marzenia są małe i duże. Na realizację tych dużych potrzeba często czasu, ale przede wszystkim liczy się wytrwałość i wiara w sukces. Bez nich ani rusz! Gdyby nie one, "niesamowite" po prostu nie mogłoby zaistnieć... Zdecydowanie największym marzeniem 26-letniego Sebastiana Karasia było pokonanie wpław Bałtyku z Kołobrzegu do wyspy Bornholm. Pierwszą próbę przepłynięcia przeszło 100-kilometrowej trasy pływak podjął rok temu, niestety po 30 kilometrach i 8 godzinach musiał zrezygnować z powodu niesprzyjających fal i choroby morskiej. Porażka (jeśli w ogóle tak można to nazwać) nie zniechęciła go, wprost przeciwnie, dodała mu jeszcze więcej siły i zapału. Wczoraj tuż przed północą Antoni Rokicki z Team Karaś poinformował, że Sebastian dystans z Kołobrzegu do wyspy Bornholm pokonał samodzielnie w około 28 godzin i 30 minut! Polak wystartował w poniedziałek z kołobrzeskiej plaży o godz. 19:09, a na Bornholm był około 23:30 we wtorek. Podczas całej trasy pływakowi towarzyszył zespół płynący tuż obok niego łodzią, który za pomocą specjalnego kija podawał mu posiłki. Najtrudniejsza okazała się niska temperatura wody w Bałtyku, ale Sebastian nie poddał się i dokonał tego niezwykłego czynu jako pierwszy człowiek na świecie! Brak słów! Gratulujemy!!!

Bałtykwpławsportekstremalnie

Zanurkował w najgłębszym basenie świata. To wideo fascynuje i przeraża jednocześnie!

Francuz Guillaume Néry to legenda freedivingu - nurkowania na wstrzymanym oddechu. Kilkukrotny rekordzista świata nagrywa wszystkie swoje niesamowite wyczyny, dzięki czemu możemy oglądać w sieci jego fascynujące zmagania z największymi głębokościami. Ostatnio Néry postanowił zmierzyć się z najgłębszym na świecie basenem, Y-40 Deep Joy, który znajduje się przy hotelu Terme Millepini na przedmieściach Padwy (Włochy). Jego głębokość wynosi aż 40 metrów! Wideo, którym pochwalił się Francuz, zachwyca, ale jest chyba tylko dla osób o mocnych nerwach. Mężczyzna zapada się coraz głębiej i głębiej, a my przecieramy oczy ze zdumienia! Zobaczcie sami! Jeśli jesteście ciekawi innych jego ekstremalnych wyczynów, na YouTubie znajdziecie więcej mrożących krew w żyłach filmików.

ekstremalnenurkowaniesportekstremalnie

Brutal Black to tatuowanie ekstremalne. Klienci mają trząść się z bólu [GALERIA]

Wykonanie nawet najmniejszego tatuażu wiąże się z niemałym bólem, dlatego normalnym widokiem w salonie tatuażu są klienci ze śladami łez na policzkach po zakończonej sesji. Nie dziwi więc, że większość z nich najchętniej wolałaby, żeby ich wymarzony malunek nie miał nic wspólnego z takimi katuszami. Jednak są i tacy, którzy właśnie do tego bólu dążą! Trzech tatuażystów - Cammy Stewart, Valerio Cancellier i Phillip 3Kreuze stworzyło projekt Brutal Black, który polega na intensywnym odczuwaniu procesu tatuowania. Tatuaże, jak wskazuje nazwa tego nietypowego projektu, są wykonywane w bardzo brutalny sposób. Największy fragment skóry ma zostać wypełniony tuszem w jak najkrótszym czasie! Według twórców odczuwany ból pozwala lepiej poznać samego siebie. "W projekcie Brutal Black nie ma miejsca na współczucie, czy empatię. Przyznam, że ciężko było mi tak traktować tatuowane przeze mnie osoby, bo widziałem w ich oczach ból i czułem, jak ich ciało całe się trzęsie. Jednak mimo to odczuwałem dumę, że mogłem z moimi klientami osiągnąć właśnie taki wymiar tatuowania. Chodzi o przełamanie własnej woli, bo ból przemija, a duma pozostaje wiecznie" - opowiada jeden z tatuażystów. Na zdjęciach, które znajdziecie w galerii, doskonale widać ból w oczach jego klientów. Poszlibyście na coś takiego?

BrutalBlacktatuażekstremalnie

Szalony trening na dachu wieżowca. Wideo dla osób o mocnych nerwach!

Nie tak dawno głośno było o rosyjskiej modelce, która przy okazji pobytu w Dubaju zrobiła sobie sesję zdjęciową, zwisając bez żadnego zabezpieczenia na zewnątrz ponad 300-metrowego budynku. Teraz wszyscy mówią o innym ekstremalnym wyczynie. Jego autorem jest niejaki Oleg Cricket. Mężczyzna na swój poranny trening wybrał ogromny budynek, na którego krawędzi wykonuje mrożące krew w żyłach akrobacje. Ma świadomość, że ryzykuje własne życie, ale najwidoczniej nie może żyć bez adrenaliny. Komentujący jego kolejne "występy" boją się, że następny "pokaz" może być jego ostatnim... Zobaczcie wideo!

szalonytreningtreningekstremalnie