McDonald's wprowadza zmianę, której oczekiwali wszyscy!

Znana sieć restauracji fastfoodowych, McDonald's, wprowadza zmianę, która ma polegać na wyeliminowaniu opakowań na jedzenie, które nie nadają się do ponownego użytku. Cel ma być zrealizowany do 2025 roku. Wiąże się to pewnie z modą na byciem eko, która opanowuje większość podobnych firm. Nie jest to jednak tak proste, jak się wydaje. Restauracja musi wprowadzić ten regulamin we wszystkich swoich oddziałach na całym świecie, a jak wszyscy wiemy, placówek jest mnóstwo. Mamy nadzieję, że uda im się zrealizować swój cel. A co Wy o tym myślicie?

zmianywMcDonaldziezdrowieekologia

Na świecie zabraknie czekolady? Naukowcy alarmują!

Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego twierdzą, że słodki przysmak dzieci i dorosłych już niedługo może całkowicie zniknąć z naszej planety. Jeśli ich prognozy się spełnią, w 2050 roku na świecie skończy się czekolada. Ilość wytwarzanej masy kakaowej mają ograniczyć negatywne skutki ocieplenia klimatu, co zmniejszy znacząco uprawę roślin kakaowca. Główny składnik czekolady, kakao, coraz częściej staje się ofiarą chorób grzybowych. Nawet niewielkie zmiany klimatyczne mogą doprowadzić do zmniejszenia się obszarów uprawnych tej rośliny. Jak przewidują naukowcy, za trzy dekady dojdzie do wzrostu średniej globalnej temperatury o ok 2,1° C, co zakłóci ekosystem Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Ghany - głównych producentów czekolady na świecie. Globalne ocieplenie to nie tylko topnienie wiecznych lodów, susze, anomalie pogodowe czy wymieranie gatunków zwierząt. Zmiany klimatu i środowiska naturalnego wpływają na coraz liczniejsze sfery życia. Tylko od nas zależy, czy lista jego negatywnych skutków będzie się wydłużać.

zabraknieczekoladyjedzenieekologia

Umierający z głodu niedźwiedź wstrząsnął światem. "Kiedy to nagrywaliśmy, łzy płynęły nam po policzkach"

Opublikowany w sieci film z wychudzonym niedźwiedziem polarnym, bezskutecznie poszukującym pożywienia, w ciągu ostatnich dni został wyświetlony miliony razy. Fotograf National Geographic Paul Nicklen w przejmujący sposób pokazał nam, jak potworne skutki mają zmiany klimatyczne i do czego prowadzi globalne ocieplenie. Jego wideo zmusza do refleksji i, jak mówi fotograf, "burzy mury empatii". "Tak właśnie wygląda głód. Zanik mięśni. Brak energii. Powolna, bolesna śmierć" - czytamy na profilu instagramowym Paula. Ocieplenie klimatu prowadzi do topnienia lodowców, a tym samym uniemożliwia niedźwiedziom dostęp do pożywienia, jakim są foki. Kiedy zwierzęta pozbawione są możliwości polowania, jedzenia poszukują w miejscach zamieszkanych przez ludzi. Sezonowe przeszukiwanie śmietników nie zaspokaja jednak ich potrzeb żywieniowych. Niedźwiedź z Zatoki Baffina, który został uwieczniony przez ekipę filmową, prawdopodobnie zdechł kilka godzin po nakręceniu materiału wideo. Przerażający widok umierającego zwierzęcia wstrząsnął także filmowcami. "Kiedy to nagrywaliśmy, łzy płynęły nam po policzkach" - relacjonuje Paul Nicklen.

umierającyzgłoduniedźwiedźekologiazwierzęta

Od rana nad Wisłą leży... wieloryb. O co chodzi?

Od rana mieszkańcy stolicy naszego kraju żyją nietypowym zjawiskiem, jakiego są świadkami. Nad Wisłą obok mostu Poniatowskiego znikąd pojawił się 15-metrowy... wieloryb. Wokół zwierzęcia rozstawiono już barierki. Na miejscu oprócz tłumu gapiów zgromadzili się ludzie w białych kombinezonach i maskach. "Chodzą pogłoski, że w Wiśle może pływać jeszcze jeden wieloryb" - czytamy na Facebooku. Jak nie trudno się domyślić, truchło jest sztuczne, a jego pozostawienie w Warszawie to zapewne część pewnej akcji marketingowej. Wzbudzającą sensację fotografię jako pierwszy opublikował w sieci kwartalnik Przekrój. Prawdopodobnie to redaktorzy tego czasopisma stoją za sprawą "martwego wieloryba". Jutro w Warszawie pod patronatem Przekroju odbędą się warsztaty rodzinne "W cieniu wieloryba", a wieczorem impreza "Kaszalot party". Zapewne wtedy wszystkiego się dowiemy... Jeśli akcja ma na celu zwrócenie naszej uwagi na problemy związane ze środowiskiem i warunkach życia (naszych oraz zwierząt), trzeba przyznać - jej organizatorom się to udało!

wielorybnadWisłąekologiazwierzęta

Wyłowiony z wody miał na swoim ciele "tatuaż" z logo Pepsi. Skąd się wziął?

Zdjęcia "wyspy śmieci" na Morzu Karaibskim, o których pisaliśmy na początku listopada, zwróciły kolejny raz uwagę całego świata na ogromny problem zanieczyszczeń wód i konieczność segregowania odpadów. Diagnoza na przyszłość jest szokująca: szacuje się, że do 2050 roku liczba plastikowych śmieci przewyższy liczbę ryb i innych stworzeń żyjących w wodach. Wielu wciąż jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki będzie to miało wpływ na nas, ludzi... Dzisiaj wszyscy z trwogą patrzymy na fotografie homara, który wpadł w sieci rybackie u wybrzeży Nowego Brunszwiku w Kanadzie. Rybacy na jego ciele dopatrzyli się "tatuażu" z logo Pepsi. Jak się tam znalazł? Jedna z teorii mówi, że homar musiał dorastać w oceanie w pobliżu puszki po tym popularnym napoju - etykieta musiała się od niej odkleić i przylgnąć do jego ciała. Inni z kolei twierdzą, że "tatuaż" jest fragmentem opakowania po zgrzewce, które przylgnęło do skorupiaka niedługo przed wyłowieniem. Żadna z hipotez nie kwestionuje najważniejszego - za krzywdą stworzenia (i innych mu podobnych) stoją śmieci, które znajdują się na dnie zbiorników. Nietypowy homar zostanie wystawiony w restauracji znajomego dowódcy statku, który stoi za jego wyłowieniem. Niestety, pewnie wkrótce znów zobaczymy podobną przykrą fotografię...

homarztatuażemekologiazwierzęta

Pokazała "wyspę śmieci" na Morzu Karaibskim. Jej zdjęcia wstrząsnęły światem! [GALERIA]

Nie tak dawno świat obiegło zdjęcie Justina Hofmana, fotografa zajmującego się uwiecznianiem przyrody, przedstawiające konika morskiego ciągnącego za sobą patyczek kosmetyczny. Wykonane w głębiach Oceanu Indyjskiego zostało nagrodzone w prestiżowym konkursie Wildlife Photographer of the Year. Jego autor mówił jednak, że wolałby, żeby ono nigdy nie powstało. Dlaczego? Bo pokazuje, że na naszej planecie nie ma już miejsc, których człowiek by nie zanieczyścił. W podobnym tonie wypowiada się także Caroline Power, która zszokowała swymi zdjęciami zrobionymi u wybrzeży Hondurasu na Morzu Karaibskim. Kobieta miała nadzieję na wyjątkową, podwodną sesję w jednym z najczystszych obszarów Morza, jednak po przybyciu na miejsce gorzko się rozczarowała. Plastikowe butelki, reklamówki, sztućce, a nawet kawałki styropianu pokrywały powierzchnię ponad kilku kilometrów kwadratowych! Na wykonanych przez nią zdjęciach trudno czasem dostrzec turkusową taflę wody. Ogromna "wyspa śmieci" powstała z odpadów, które trafiają z rzek Ameryki Środkowej i wysp na Karaibach zasilających ten zbiornik. "Pomyśl o swojej codziennej rutynie. W jaki sposób zamówiłeś swój ostatni posiłek? W jaki sposób podano ci zamówienie z ulicznej budki? Prawdopodobnie było włożone w styropianowe pudełko razem z plastikowymi sztućcami, a następnie włożone do plastikowej torby. Czy nadal używasz plastikowych worków na śmieci? Toreb z zapięciem? Plastikowej folii? Butelek z tworzywa sztucznego? Czy w sklepie wkładasz swoje warzywa i owoce do plastikowej torby?" - pyta na Facebooku wstrząśnięta stanem wód Caroline, zachęcając do segregowania odpadów. Te zdjęcia powinny nam dać do myślenia...

wyspaśmiecinaMorzuKaraibskimzdjęciaekologia

Ten facet przez 8 lat pomagał... roślinom biurowym!

Frederik Busch to fotograf, który za cel obrał sobie ratowanie umierających, biurowych roślin. Mężczyzna nadaje każdej imię, utrwala na zdjęciu, a swoje dzieła nazywa m.in. w ten sposób: "Ute, który śni na jawie", "Renee, która dotrzymuje tajemnicy" lub "Ingrid, która się nie poddaje". Z pozoru pomysł wydaje się dziwaczny, lecz jeśli przyjrzymy się temu bliżej, to czy właśnie te rośliny nie mają poprawiać samopoczucia i upiększać szare, monotonne biura? Frederik rozpoczął nawet akcję na Kickstarterze w celu zebrania równowartości 100 tys. polskich złotych, aby wydać książkę "German Business Plants", jednak nie udało mu się zrealizować celu. Zdołał zwrócić uwagę kilku korporacji, które dołożą wszelkich starań, aby problem umierających roślin ich nie dotyczył. A czy Wy podlaliście dzisiaj swoją roślinkę?

fotografratujeroślinyekologiafotografia

Oszczędzaj swój czas i zasadź drzewko! Ta aplikacja pomoże Tobie i środowisku

Coraz częściej mamy problem ze skupieniem się na obowiązkach - wykonaniu pracy domowej, zrealizowaniu powierzonego zadania, nauki. Zdarza się także, że nie potrafimy skoncentrować się na czynnościach, które powinny nam sprawiać przyjemność i wpływać na nasz samorozwój - czytanie książek, gotowanie czy sport. Najczęstszą tego przyczyną jest nic innego jak nadmierne korzystanie ze smartfona. W XXI wieku trudno nie posiadać Facebooka czy Instagrama, których sprawdzanie często przechodzi w uzależnienie. Twórcy Forest App postanowili pomóc nam z problemem współczesności. Ich aplikacja pozwala na "odizolowanie" się od internetowego świata na określony czas (10-120 minut) w bardzo prosty i intuicyjny sposób. Użytkownik w momencie rozpoczęcia wykonywania swojej pracy włącza Forest App i "zasadza" roślinkę. Na ekranie smartfona pojawia się małe drzewko. Aby urosło do faktycznych rozmiarów, w czasie poświęconemu nauce czy pracy nie można korzystać z zablokowanych tymczasowo aplikacji. Kiedy użytkownik postanowi jednak sprawdzić np. Facebooka, roślina umiera. Aplikacja ma nie tylko nauczyć nas samokontroli i organizacji własnego czasu pracy, ale wpłynąć również na sadzenie drzew "w realu". Użytkownik aplikacji może zamienić zarobione w grze wirtualne monety na prawdziwe sadzonki. Twórcy Forest App współpracują z organizacją Trees for the Future. Dzięki walce z uzależnieniem od smarfonów zasadzili już ponad 140 tys. drzew. Forest App działa także jako rozszerzenie dla przeglądarki internetowej.

drzewkozaczasaplikacjeekologia

Wrzucasz butelkę, dostajesz pieniądze. Powszechne w Niemczech automaty staną również w Polsce?

Całkiem możliwe, że już w przyszłym roku będziemy oddawać puste butelki i puszki w sklepach bez konieczności okazania paragonu. Przed sklepami spożywczymi oraz monopolowymi stanęłyby też popularne w Skandynawii czy Niemczech automaty - po wrzuceniu do nich plastikowych i szklanych butelek oraz metalowych puszek dostalibyśmy w zamian paragon, który w sklepowych kasach można wymienić na gotówkę. Zmiany wiązałyby się jednak z koniecznością wprowadzenia obowiązkowej kaucji. Projekt Ministerstwa Środowiska oraz reprezentantów branży recyklingowej w tej sprawie został już oficjalnie złożony. Wprowadzenie go w życie Polaków miałoby zwiększyć naszą świadomość na temat ekologii oraz utrzymać miasta w większej czystości. Realizacja planów generowałaby jednak wysokie koszty, wzrosłyby ceny napojów i wody. Projekt ma wielu zwolenników, ale również przeciwników.

automatynabutelkiinnowacjeekologia

To zdjęcie wstrząsnęło światem. "Wolałbym, aby nigdy nie zostało zrobione" - mówi jego autor

Londyńskie Muzeum Historii Naturalnej w Londynie od ponad 50 lat organizuje konkurs Wildlife Photographer of the Year, w którym wyłaniane są najlepsze zdjęcia dzikiej przyrody. Jedną z wyróżnionych w tym roku fotografii był obraz przedstawiający konika morskiego. "Wolałbym, aby nigdy nie zostało zrobione" - mówi autor zdjęcia, Justin Hofman. Fotografia wstrząsnęła ludźmi na całym świecie. Jej przesłanie mówi więcej o nas samych, niż mogłoby się wydawać. Dryfujący w wodach Indonezji pławikonik został uwieczniony, trzymając różowy patyczek higieniczny. "Kiedy zobaczyłem to małe stworzenie, to bardzo się ucieszyłem. Wkrótce jednak zdałem sobie sprawę, że coś tutaj jest nie tak. Konik morski trzymał plastikowy patyczek do uszu. To tylko jeden z licznych śmieci, na jakie można natknąć się w wodzie. To, co możecie zobaczyć w tle, to plastikowe odpady. Głównie reklamówki" - komentuje fotograf. Efekt jego pracy jest udostępniany i komentowany przez osoby z całego świata. "To najsmutniejsze zdjęcie, jakie można zobaczyć", "Wydaje się nam, że osiągnęliśmy szczyt technologiczny, a tak naprawdę się cofamy. Wystarczy spojrzeć na to, w jakim stanie jest nasze otoczenie" - piszą internauci.

ekologiazwierzętafotografia

Przez 4 lata nie wyrzucał śmieci, aby uświadomić nam, że mamy poważny problem [GALERIA]

Fotograf Antoine Repessé zapoczątkował swój projekt, kiedy przestał pozbywać się z domu niepotrzebnych, zużytych, brudnych przedmiotów. Mężczyzna nie wyrzucał śmieci przez 4 lata. To, w jakim stanie było później jego mieszkanie, ma uświadomić nam problem wszechobecnego konsumpcjonizmu. Artysta chce pokazać, do czego zmierza takie podejście do ekologii, jakie obrała większość z nas. Przez 4 lata "niesprzątania" zgromadził ponad 70 m3 śmieci, a w tym m.in.: 1600 butelek po mleku, 4800 rolek z papieru toaletowego i 800 kg gazet. Każdy rodzaj odpadów segregował, by dać im "mocniejszy wydźwięk wizualny". "Sortując śmieci, próbowałem stworzyć perfekcyjny obraz, który wywołuje w odbiorcy pewien dyskomfort" - mówi Antoine. Fotograf wierzy, że jego zdjęcia wyrażają więcej niż słowa, a ich odbiorcy zdadzą sobie sprawę z problemu marnowania żywności i kupowania więcej, niż są w stanie skonsumować. "Mam nadzieję, że ten projekt zainspiruje innych do zmian" - dodaje. Obejrzyjcie naszą galerię 8 zdjęć, nad którymi przez 4 lata pracował Antoine.

4lataśmieciekologiafotografia

IKEA wprowadza produkty z recyklingu - meble z... plastikowych butelek

Eleganckie, minimalistyczne i ponadczasowe - takie są nowe meble kuchenne firmy IKEA powstałe w całości z materiałów pozyskanych z odzysku. Pierwsza seria wykonana z plastikowych butelek i odzyskanego drewna przemysłowego to projekt studia Form Us With Love. Zdaniem twórców pochodzących z recyklingu mebli, ich produkt będzie w stanie wytrzymać 25 lat użytkowania. Na front każdej matowo-czarnej szafki potrzeba aż 25 plastikowych butelek. Stosowanie ekologicznych materiałów nadal jest dość kosztowne. Zanim kuchnia wejdzie do masowej produkcji, IKEA wraz ze szwedzkim studiem muszą uczynić ich produkcję tańszą. Meble mają być alternatywą dla tradycyjnych szafek, dostępną dla każdego.

ekologiaIkeainnowacje

Do 2025 roku z Helsinek znikną...samochody!

Finlandia słynie ze swojego podejścia do ekologii. Prym wiedzie oczywiście stolica - Helsinki, w której w życie zaczyna właśnie wchodzić program eliminacji samochodów z przestrzeni miejskiej. Jego pomysłodawczynią jest 26-letnia inżynier, Sonja Heikklilä. Chce ona stworzyć komunikację miejską szybką i tanią, którą bez problemu będzie mógł się poruszać każdy mieszkaniec Helsinek...Do 2025 roku fińska stolica ma zostać pozbawiona samochodów! Wyobrażacie sobie życie bez własnych czterech kółek? Bo my nie!

ekologiaHelsinkisamochody