Pornografia i filmy promujące przemoc kryją się między bajkami dla dzieci. Rodzice ostrzegają przed Elsagate!

YouTube z myślą o dzieciach i ich rodzicach stworzył aplikację YouTube Kids, która miała zapewniać najmłodszym użytkownikom dostęp tylko do starannie wyselekcjonowanych, wartościowych materiałów wideo. Niestety okazuje się, że mimo skanowania filmów pod kątem nieodpowiednich treści przed i po publikacji, wśród popularnych kreskówek znajdują się obrazy wypełnione przemocą i pornografią (nie tylko we wspomnianej aplikacji, ale często również w głównym serwisie). Wykorzystują one oprawę graficzną oryginalnych bajek, a także kluczowe dla nich sformułowania, dlatego, gdy film pojawia się na dziecięcej playliście, trudno go rozpoznać. Dopiero po kilku sekundach odtwarzania sprawa staje się oczywista... Sceny seksu, tortur czy morderstw to tylko przykłady tego, co maluch może zobaczyć na ekranie. Bohaterami kontrowersyjnych filmów są uwielbiane przez najmłodszych postacie - Elsa z "Krainy Lodu", Myszka Miki, Spider-Man, Świnka Peppa i wiele, wiele innych. Rodzice alarmują, że problem jest ogromny, a niepokojące materiały bardzo trudno zablokować. By uświadomić innych, w mediach społecznościowych posługują się hasztagiem #elsagate, pod którym opisują własne doświadczenia z "bajkowymi podróbkami". Dlaczego właśnie Elsagate? Prawdopodobnie dlatego, że to właśnie o głównej bohaterce disneyowskiego "Frozen" jest najwięcej niecenzuralnych filmów. Jak na razie YouTube nie jest w stanie automatycznie ich blokować. "Jest ogromna liczba takich filmów. Kanał po kanale, podobne treści, których przybywa setki tygodniowo. To zautomatyzowana fabryka koszmarów" - mówi James Bridle, publicysta serwisu Medium. Apelujemy więc do rodziców, by nie zostawiali swoich pociech bez opieki z tabletem czy innym urządzeniem w ręku. Specjaliści twierdzą bowiem, że takie filmy mogą mieć destrukcyjny wpływ na ich psychikę.

aferaElsagatedzieckoYouTube

Według naukowców bycie fanem Harry'ego Pottera czyni Cię lepszym!

Naukowcy z Journal of Applied Social Psychology przeprowadzili badania na 34 uczniów szkół podstawowych. Podzielili ich na dwie grupy. Jedna z nich dostała fragment "Komnaty Tajemnic", w której Draco nazywa Hermionę "brudną szlamą". W uniwersum Pottera jest to jedno z najgorszych wyzwisk, jakim można nazwać czarodzieja. Druga grupa dostała neutralne fragmenty, np. moment kupienia pierwszej różdżki przez Harry'ego. Tydzień później naukowcy wrócili do szkoły i poprosili dzieci o wypełnienie ankiety, która dotyczyła imigrantów. Bardziej wyrozumiałe dla obcokrajowców okazały się oczywiście dzieci, które dostały fragment z Malfoyem. "Harry Potter utożsamia się z postaciami pochodzącymi ze stygmatyzowanych części społeczeństwa, stara się zrozumieć ich cierpienie, a także pracuje na to, by osiągnąć społeczną równość" - twierdzi doktor Loris Vezzali, wykładowca Uniwersytetu w Modenie. Mamy więc nadzieję, że książki J.K. Rowling nadal będą odnosić sukces, chociażby ze względu na pozytywny wpływ na dzieci.

HarryPotterczynicięlepszymnaukadziecko

Wzruszająca sesja ślubna 5-latki. Za tymi zdjęciami kryje się poruszająca historia [GALERIA]

5-letnia Sophia Chiappalone wygląda na wesołe i szczęśliwe dziecko. Stara się nie okazywać, co przeżyła i z jaką chorobą walczy. Sophia urodziła się z poważną wadą serca. Lekarze nie dawali jej więcej niż dwa lata życia. Dziewczynka przeszła już trzy operacje na otwartym sercu, niedługo czeka ją czwarta. Zanim wróci na stół chirurgiczny, poprosiła mamę, by pomogła jej w realizacji największego marzenia. 5-latka zawsze chciała wyjść za swojego przyjaciela Huntera. Kristy Chappalone, mama Sophii, po uzgodnieniach z rodzicami przedszkolaka, zorganizowała dzieciom "sesję ślubną". Fotografiami i historią za nimi ukrytą zachwycają się internauci z całego świata. "Jej serce odmawia posłuszeństwa i możliwe, że jest to pierwszy i ostatni raz, kiedy zobaczę ją w sukni ślubnej" - nie kryje wzruszenia mama 5-latki. Obejrzyjcie naszą galerię. Uśmiech małej Sophii mówi więcej niż słowa!

sesjaślubnadziecidzieckomarzenia

Nieuleczalnie chory 9-latek obchodzi święta w listopadzie, bo może nie doczekać Gwiazdki

Jacob Thompson to 9-latek, który cierpi na neuroblastomę czwartego stopnia. Jego rodzice usłyszeli na początku października, że ich synowi został miesiąc życia. Aby uczynić go możliwie jak najradośniejszym dla chłopca, postanowili, że zorganizują Święta Bożego Narodzenia w listopadzie. Gwiazdka to ulubiony czas w roku małego Jacoba, dlatego jego mama, Michelle Simard robi wszystko, by spełnić ostatnie życzenie dziecka. Na pośrednictwem mediów społecznościowych i CNN prosi, by wysyłać 9-latkowi kartki świąteczne. "Dostał pocztówki na Halloween, a gdy otwierał listy, zachowywał się jakby dostawał prezenty. Czytał je nam, a na jego twarzy gościł wielki uśmiech. Był podekscytowany tym, co ludzie mają mu do powiedzenia, to poprawiło mu nastrój na cały dzień" - mówi ojciec chłopca, Roger Guay. Ulubionymi zwierzętami Jacoba są pingwiny, dlatego kartki z ich motywem dają mu najwięcej radości. Jeśli chcecie przesłać 9-latowi świąteczne życzenia, w linkach zamieszczonych poniżej znajdziecie więcej informacji o całej akcji oraz adres, na który możecie wysyłać kartki.

christmasdzieckochoroba

W ofercie IKEA pojawiła się maskotka zaprojektowana przez 9-letniego Huberta. Pierwszy raz w historii!

Na punkcie Świeżaków z Biedronki oszalała niemal cała Polska. Kalafiora Krzysia czy Czosneczka Czesia strzegą jak oka w głowie dzieci w wielu domach. Być może podobnym fenomenem stanie się limitowana seria zabawek sklepu IKEA - Sagoskatt 2017, na którą składają się pluszaki o nietypowym kształcie. W serii znajdziemy m.in. psa-jednorożca, krokodylohipopotama i tęczową chmurkę. Wszystkie one inspirowane są dziecięcymi rysunkami. Projekty maskotek spływały od dzieci z całego świata (IKEA otrzymała 70 tysięcy prac, w tym 4 tysiące z Polski), a w konkursie wyłoniono 10 najlepszych ilustracji, na podstawie których powstały sympatyczne zabawki. Po raz pierwszy w historii wśród wyróżnionych prac znalazł się rysunek dziecka z Polski: 9-letniego Huberta. Jego uroczy pająk podbił serca organizatorów konkursu. Możemy być z niego dumni! Pozostałe maskotki zaprojektowały dzieci m.in. z Bułgarii, Rosji, Japonii czy Niemiec. Limitowana edycja maskotek jest jednym z elementów programu "Zabawa to poważna sprawa, który ma przypominać o najważniejszych aspektach dziecięcej rozrywki - kreacji, bezpieczeństwie i byciu razem. Dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na cele społeczne.

polskamaskotkawIKEAdzieckoIkea

"Boziu, daję Ci w prezencie mojego Spidermana, ale..." - ta prośba poruszyła internet!

Prostota dziecięcej miłości i i ich zdolność do poświęcenia nigdy nie przestanie zaskakiwać. Kilka dni temu świat usłyszał o historii jednego z uczniów szkoły podstawowej w miasteczku Guayaquil (Ekwador) i do dziś nie może wyjść z podziwu nad jego oddaniem. Chłopiec na ołtarzu szkolnej kaplicy zostawił swojego Spidermana-zabawkę, który pod pachą wetknięty miał krótki liścik. "Boziu, daję Ci w prezencie mojego Spidermana, ale wylecz mojego dziadziusia z raka" - napisano na karteczce. Figurkę z załączoną wiadomością odnalazła nauczycielka religii. Poświęcenie kilkulatka tak ją wzruszyło, że postanowiła podzielić się jego historią w mediach społecznościowych. Od 25 października post dotarł do tysięcy osób. Internauci poruszeni są szlachetnością dziecka i jego niewinnością...

ofiarazeSpidermanareligiadziecko

To najpopularniejsze imię dla dziewczynki na świecie. W Polsce znalazło się na 4. miejscu!

Wybór imienia dla dziecka to dla rodziców nie lada zagwozdka. Ma być wyjątkowe, ma podobać się rodzinie i dobrze brzmieć z nazwiskiem... Propozycji jest naprawdę wiele. Niektórzy jak ognia unikają rankingów najpopularniejszych imion, inni wręcz przeciwnie - chętnie do nich zaglądają, by poszukać inspiracji. Okazuje się, że wśród tysiąca imion dla dziewczynek jest jedno, które w zestawieniach na całym świecie zajmuje topowe miejsca. Laura Wattenberg z serwisu BabyNameWizard.com zdradziła, że w 9 krajach świata (!) w czołówce znalazła się Sophia i wszystkie jej warianty np. Sofia. Imię to zajęło pierwsze miejsce m.in. we Włoszech, w Rosji czy w Meksyku, a w dwudziestu innych regionach świata 3. pozycję. W Polsce imię Sophia tłumaczy się jako Zosia. W zestawieniu najpopularniejszych imion w naszym kraju uplasowało się ono na czwartym miejscu tych najchętniej nadawanych dziewczynkom, przegrywając z Julią, Zuzanną i Mają. Wattenberg przypuszcza, że popularność Sophii wynika z tego, że imię to da się przetłumaczyć na wiele języków. Poza tym oznacza ono "mądrość", a wielu rodziców przy wyborze kieruje się także znaczeniem. Mieliście inne typy?

imiędladziewczynkidzieckorodzicielstwo

Filmował córkę od pierwszych dni życia. Z okazji jej 18. urodzin podzielił się tym wideo!

Czas płynie nieubłaganie. Zdajemy sobie z tego sprawę, zwłaszcza gdy spoglądamy na dzieci. Kiedyś małe, zależne od rodziców, dziś samodzielne, uczące się lub mające już własne rodziny... Trudno za nimi nadążyć! Nie dziwi więc, że rodzice starają się utrwalać na zdjęciach i filmach wszystkie najważniejsze momenty z ich życia, by móc wracać do nich w każdym momencie i wspominać. Frans Hofmeester, artysta filmowy z Holandii, postanowił, że z kamerą będzie towarzyszył swojej córce Lotte już od jej pierwszych chwil na świecie. Odkąd przyszła na świat, co tydzień uwieczniał na taśmie filmowej to, jak dorasta. Nieprzerwanie filmował ją do jej 18. urodzin i z okazji tak ważnego dla niej dnia zmontował nagranie, którym pochwalił się w sieci. Dokładnie pokazuje ono, jak wielką przemianę przeszła Lotte. Internauci są zachwyceni wzruszającym filmem ojca. My też! Zobaczcie go i wy!

urodzinowyfilmdlacórkidzieckorodzicielstwo

Zdjęcie radosnego dziecka poznającego swojego wybawcę podbija internet!

4-miesięczny Faizan i jego matka są bezdomni. Żyją na ulicach Hyderabad (Indie). Kilka dni temu dziecko zostało porwane przez dwójkę ludzi. Dla rodzicielki była to utrata największego skarbu, jaki posiadała. Kobieta powiadomiła miejscową policję, która natychmiastowo zajęła się tą sprawą. Po 15 godzinach poszukiwań odnaleziono porywaczy oraz syna poszkodowanej. Jak zeznaje policjant dowodzący całą akcją: "Chłopiec płakał do momentu, w którym wziąłem go na swoje ręce. Uspokoił się, otworzył szeroko oczy i spojrzał na mnie, uśmiechając się szeroko. Może zostało to uchwycone na zdjęciu, ale dla mnie zostanie to na zawsze w sercu. Łzy szczęścia jego matki były warte naszego wysiłku". Porywacze przyznali się do stawianych zarzutów i dodali, że dziecko miało być sprzedane ich przyjacielowi w innym mieście.

najszczęśliwszedzieckoświatadzieckoemocje

Ta miesięczna dziewczynka ważyła niespełna dwa kilogramy. Jej rozdzierające serce zdjęcie obiegło cały świat!

34 dni. Tyle liczy sobie Sahar Dofday, dziewczynka ze zdjęcia. W niczym nie przypomina zdrowego niemowlęcia. Wystające kości, szara skóra, na twarzy grymas bólu, a w oczach przeraźliwa pustka. Waga - zaledwie 1, 925 kg, dwa razy mniej niż średnio waży miesięczne dziecko... Rozdzierająca serce fotografia została zrobiona w dniu, w którym umarła. Z powodu skrajnego niedożywienia Sahar miała trudności z oddychaniem, nie miała siły płakać. Jak to możliwe, że znalazła się w tak ciężkim stanie? Dziewczynka urodziła się w pogrążonej wojną Syrii. Jej rodzice są skrajnie niedożywieni, matka nie miała pokarmu, żeby karmić ją piersią, a zamienniki w tych rejonach nie są dostępne. Lekarze ze szpitala w Ghoucie nie mogli nic dla niej zrobić, na pomoc było za późno... O tej tragedii mówi dziś cały świat. Rodzina Sahar nie jest jednak jedyna. Wiele mieszkańców Syrii zmaga się z głodem. Codziennie umierają dorośli i dzieci. "W szpitalach w Ghoucie w ostatnich trzech miesiąca przyjęto 9700 dzieci. Z tego 4000 było niedożywionych, 200 cierpiało na ostre niedożywienie, a 80 skrajne ostre niedożywienie" - mówił francuskiej agencji prasowej (AFP) lekarz Yahya Abu Yahya. Walka o przeżycie trwa tam każdego dnia. Dlaczego dopiero takie zdjęcia nam o tym przypominają?

zagłodzoneniemowlęciewSyriisyriadziecko

Pod szkoły podstawowe podjechały karawany. Uczniowie dostawali zniżki na pogrzeb! [WIDEO]

Pod Szkołą Podstawową nr 13 w Mysłowicach i pod kilkoma innymi okolicznymi placówkami pojawiły się we wtorek karawany i pracownicy zakładów pogrzebowych w czarnych garniturach i białych rękawiczkach z nietypową ofertą. "Mamy dla was, a raczej dla waszych rodziców, niezwykłą promocję. Wasz pogrzeb może już kosztować o 50 proc. taniej, ale jest jeden warunek. Promocja będzie obowiązywać tylko wtedy, kiedy wasza śmierć nastąpi po dopalaczach" - informowali zszokowanych uczniów. Kontrowersyjne działanie okazało się w całości zaaranżowaną przez mysłowickich urzędników i lokalne firmy akcją edukacyjną, której celem było ostrzeżenie młodzieży przed zgubnymi skutkami zażywania dopalaczy. Pomysłodawcy akcji zrezygnowali z tradycyjnych metod, z podkreślania, że "branie dopalaczy jest złe", gdyż stwierdzili, że tym sposobem na pewno nie trafią do uczniów. Zatrudnili więc aktorów, poprosili o wsparcie zakłady pogrzebowe, a na promujących akcję plakatach i ulotkach postawili na odważną szatę graficzną i zapadające w pamięć hasło: "Dopal cenę swojej śmierci". W przeszłości w Mysłowicach funkcjonariusze mieli interwencje związane z dopalaczami, dlatego wszelkie działania profilaktyczne są jak najbardziej konieczne. Zobaczcie wideo z tej nietypowej akcji, o której mówi dziś cała Polska!

karawanpodszkołądzieckoakcjaspołeczna

Właściciele znęcali się nad nią, kiedy była szczeniakiem. Dziś boi się każdego poza tym chłopcem! [GALERIA]

Dzień 25 października to ogólnopolski Dzień Kundelka, hołd dla wszystkich nierasowych pupili. Z tej okazji w całym kraju odbywają się wydarzenia, w których centrum uwagi są czworonogi uznawane często za gorsze od swych kolegów z rodowodami, częściej porzucane i niekochane. My w związku z tym świętem postanowiliśmy przybliżyć Wam historię, która kolejny raz podkreśla, jak wielkie uczucia ma każde zwierzę i jak wiele dobrego my możemy dla nich robić. Niejaka Elizabeth Spence na swoim profilu na Instagramie dzieli się zdjęciami, na których widok mięknie niejedno serce. Widzimy na nich jej małego synka Archiego w towarzystwie suczki Nory, a także często w towarzystwie dwóch innych psów i trzech kotów. Wszystkie zwierzęta w domu pochodzą ze schroniska i w przeszłości wiele wycierpiały. Elizabeth szczególnie zwraca uwagę swoich obserwatorów na historię Nory. Jej pierwsi właściciele bestialsko znęcali się nad nią, kiedy miała zaledwie kilka miesięcy. Bolesne wydarzenia pozostawiły w jej psychice trwały ślad - Nora boi się wszystkiego, co się rusza, drży na widok obcych i gwałtownych ruchów. Jedynie przy Archim odczuwa spokój! Między nią a chłopcem nawiązała się niezwykła więź. Na tych zdjęciach doskonale to widać. Zobaczcie je koniecznie! I w Dniu Kundelka zróbmy coś dla swych psiaków!

chłopiecipiesdzieckozwierzęta

Poroniła 18 razy. Po latach cierpień stał się cud!

Największym marzeniem Louise i Marka Warneford z Wielkiej Brytanii było zostanie rodzicami. Niestety zanim się ono spełniło, małżeństwo musiało wiele wycierpieć. O potomstwo zaczęli starać się, gdy Louise miała 32 lata. Od samego początku korzystali z pomocy specjalistów, gdyż była partnerka Marka namówiła go na wazektomię (jedna z metod antykoncepcyjnych, zabieg polegający na przecięciu i podwiązaniu nasieniowodu lub nasieniowodów). Zabiegi sztucznej inseminacji (ułatwiających zapłodnienie) nie odnosiły oczekiwanego rezultatu. "Za każdym razem miałam nadzieję i myślałam, że się udało, że będę mieć idealną rodzinę, której zawsze pragnęłam. Gdy traciłam dziecko nie przestawałam płakać. Lekarze nie słyszeli już bicia jego serduszka" - mówiła Louise w wywiadach. Para nie poddawała się, jednak in vitro również okazało się zawodne. Kobieta traciła dziecko aż 18 razy około 14. tygodnia ciąży! Wszystkie procedury związanie z leczeniem kosztowały parę 80 tysięcy funtów. Gdy wydawało się, że nie ma już dla nich nadziei, stał się cud! Louise przed pięćdziesiątymi urodzinami dowiedziała się, że wszystkie poronienia spowodowane były przez komórki jej własnego układu odpornościowego, który atakował rozwijające się embriony. Po diagnozie małżeństwo zdecydowało się na jeszcze jedną próbę. Zabieg sztucznego zapłodnienia przeprowadzony w jednym z praskich szpitali okazał się tym skutecznym. Po 37. tygodniach Louise została szczęśliwą mamą chłopca! Swoją historią dzieli się po to, by dać nadzieję wszystkim kobietom zmagającym się z problemem niepłodności i cierpieniem po stracie dziecka. Mówi, że nigdy nie można się poddawać!

poroniła18razydzieckorodzicielstwo

Pierwszy raz w życiu usłyszała mamę. Na jej twarzy widać każdą emocję! [WIDEO]

Problemy ze słuchem występują nie tylko u osób w podeszłym wieku. Badania wykazują, że z każdym rokiem przybywa niedosłyszących kilkulatków. Zdarza się też niestety, że dzieci już od chwili narodzin nie są w stanie usłyszeć głosu rodziców... Tak było w przypadku małej Charly. Kiedy lekarze przekazali rodzicom tę smutną wiadomość, ci natychmiast rozpoczęli walkę o jej słuch. Gdy dziewczynka trochę podrosła, kupili jej aparat słuchowy, by mogła ich słyszeć i zacząć oswajać się z dochodzącymi zewsząd dźwiękami. Dla rozwoju Charly miało to ogromne znaczenie, gdyż bez tej możliwości nie mogłaby nauczyć się mówić. Pierwsze chwile z urządzeniem na uszach udostępnili w sieci jej rodzice. Chcieli całemu światu pokazać minę córeczki, kiedy usłyszała głos mamy. Reakcja dziewczynki jest niesamowita! Na jej twarzy widać każdą emocję! My nie możemy się napatrzeć!

głosmamyporazpierwszydzieckorodzicielstwo

Ważąca 147 kilogramów kobieta usiadła na 9-latce, żeby ją ukarać. Dziewczynka zmarła

64-letnia Veronica Green Posey z Florydy została aresztowana przez tamtejsze służby za doprowadzenie do śmierci 9-letniej siostrzenicy Dericki. Kobieta zajmowała się dzieckiem na prośbę siostry w domu w Pensacoli. By wymusić na dziewczynce posłuszeństwo, postanowiła... przygnieść ją swoim ciałem! Ważąca 147 kilogramów Veronica przez 12 minut siedziała na wątłym ciele 9-latki! Mimo że Dericka po 10 minutach skarżyła się na problemy z oddychaniem, jej okrutna ciotka zamiast przestać, przetrzymała ją jeszcze dwie minuty i dopiero po ich upływie pozwoliła jej odejść. Dziewczynka niemal od razu straciła przytomność. Veronica wezwała pogotowie, jednak na ratunek było już za późno. W szpitalu lekarze stwierdzili zgon. Funkcjonariusze aresztowali 64-latkę pod zarzutem dopuszczenia się szczególnego okrucieństwa wobec dziecka i spowodowania jego śmierci. Wcześniej kobieta miała również bić 9-latkę metalową rurą i linijką. Zarzuty usłyszeli także rodzice dziecka: 69-letnia Grace Joan Smith oraz 62-letni James Edmund Smith. Odpowiedzą oni za niedbalstwo. Jako świadkowie zdarzenia, nie zareagowali. Z ustaleń śledczych wynika, że Veronica została wezwana przez rodziców, by nauczyć Derickę dyscypliny.

usiadłanasiostrzenicydzieckookrucieństwowobecdzieci

Miała zaledwie 8 lat, gdy wykryto u niej raka piersi. Dwa lata po mastektomii jest "cichą inspiracją" dla tysięcy!

Październik to miesiąc walki z rakiem piersi. W tym czasie nie tylko mocno apeluje się do kobiet, by regularnie wykonywały badania profilaktyczne, ale również przywołuje się historie tych, które w swoim życiu wiele przez nowotwór wycierpiały, a których zmagania mogą dać nadzieję i siłę do walki wszystkim chorym. Dla wielu inspiracją jest 10-letnia dziś Chrissy Turner ze Stanów Zjednoczonych, u której w wieku zaledwie 8 lat lekarze zdiagnozowali rzadką odmianę raka piersi (prawdopodobnie jest najmłodszą osobą, która zapadła na tę chorobę). Nowotwór dziewczynki miał podłoże genetyczne - mama Chrissy w przeszłości zmagała się z rakiem szyjki macicy, natomiast tata z chłoniakiem. Diagnoza dla całej rodziny była szokiem, jednak nie zwlekano z leczeniem i już miesiąc później 8-latka przeszła operację usunięcia prawej piersi. Od tego czasu co trzy miesiące pojawia się w szpitalu na kontroli (zabieg rekonstrukcji piersi przejdzie w wieku 15 lub 16 lat). Dziś wszystko wskazuje na to, że rak został pokonany! Annette Turner, mama dziewczynki, podkreśla w wywiadach, że jej córka stała się "cichą inspiracją" dla tysięcy chorych! Chociaż Chrissy jest nieśmiała to często uczestniczy w wydarzeniach, których celem jest zwiększanie świadomości na temat raka piersi i sposobów jego leczenia. "To doświadczenie nauczyło mnie, jak iść naprzód i nigdy się nie poddawać. Przez mój rak dowiedziałam się, jak ważna jest rodzina i że powinniśmy cieszyć się każdą sekundą tego życia (...) Ważne jest byśmy wiedzieli,, co się dzieje z naszymi ciałami niezależnie od wieku" - mówi.

walkadziewczynkizrakiempiersidzieckochoroba

Chciała przystąpić do komunii w garniturze. Takiej reakcji nauczycieli i pastora się nie spodziewała!

Pierwsza Komunia Święta to dla dzieci i rodziców wyjątkowe wydarzenie, do którego przygotowania ruszają na długo przed uroczystością. Myśli się o wystroju kościoła, miejscu przyjęcia gości, stroju... Chris Mansell, mama 9-letniej Cady, kilka tygodni przed ważnym dniem rozpoczęła z córką poszukiwania odpowiedniej garderoby. Marzeniem dziewczynki było założenie białego garnituru zamiast białej sukienki, którą wybierały wszystkiej jej koleżanki z klasy. Rodzice nie widzieli w pomyśle córki nic złego, dlatego wymarzony strój szybko znalazł się w jej szafie. Okazało się jednak, że jego założenie nie będzie mile widziane... "3 dni przed Komunią Świętą moja córka została poinformowana, że nie ma prawa w niej uczestniczyć w takim stroju. Powiedziała mi, że będzie mogła przyjść do kościoła, jak zdecyduje się na sukienkę. Cady natychmiast posmutniała" - napisała na Facebooku Chris. Interwencja u dyrektora szkoły nie pomogła. Rodzice usłyszeli, że Cady ubrana w garnitur nie będzie mogła usiąść w gronie rówieśników ani pozować z nimi do zdjęć. Pastor również był nieugięty. "W nieodpowiedni sposób wychowujecie swoje dziecko. Wyrządzacie krzywdę Cady, wybierając dla niej taki strój" - usłyszeli od niego. Ojciec 9-latki podjął decyzję o zmianie kościoła. Szybko znalazł taki, w którym jego córka będzie mogła przystąpić do komunii w stroju, o jakim marzyła. Czy biały garnitur u dziewczynki to naprawdę tak oburzający strój?

komuniawgarniturzereligiadziecko

Pokazał, jak wygląda śniadanie dla dzieci w jednym z najlepszych szpitali w Polsce. To przykra rzeczywistość!

Samodzielny Publiczny Dziecięcy Szpital Kliniczny w Warszawie to jedna z najlepszych i najnowocześniejszych placówek tego typu w Polsce. Wszystkie "naj", o których słyszy się naokoło, bledną jednak, gdy widzi się coś takiego... Pracujący w tym szpitalu lekarz, Maciej Piotr Książyk, postanowił podzielić się na Facebooku zdjęciem śniadania małych pacjentów, by nie tylko zwrócić uwagę na sposób ich żywienia, ale także na racje protestujących rezydentów. "To jest śniadanie dla dzieci w jednym z największych i najbardziej wypasionych szpitali pediatrycznych. Nasi pacjenci mają między innymi choroby, których leczenie zależy od diety. Tak wygląda właśnie 4% PKB na ochronę zdrowia. Dlatego chcemy 6,8%" - napisał obok zdjęcia przedstawiającego dwie kromki chleba, plaster szynki, kawałek masła, garść chrupek kukurydzianych i bliżej niezidentyfikowany owoc. Fotografia z miejsca obiegła sieć - od momentu publikacji (w piątek) do tej pory udostępniono ją ponad 3 tysiące razy! "Katastrofa", "Tragedia. Jestem dietetykiem i jak to widzę to płakać mi się chce", "Żenująco znikoma porcja warzyw/owoców. I co tu robią chrupki????" - piszą internauci. Niektórzy jednak zdjęcie pana Macieja potraktowali jako próbę szantażu emocjonalnego, twierdząc, że protestujący chcą pieniędzy jedynie dla siebie. Dla przypomnienia: lekarze rezydenci chcą zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do co najmniej 6,8 proc. PKB w ciągu trzech lat, zlikwidowania problemów kadrowych, kolejek do specjalistów i podwyżek dla wszystkich zatrudnionych w ochronie zdrowia.

śniadaniedladzieciwszpitaludzieckoszpital

Zorganizowały ślubną sesję zdjęciową swoim dzieciom! Dla wielu internautów te zdjęcia są zbyt intymne [GALERIA]

Breana Pulizzi i Bria Terry prowadzą razem studio fotograficzne. Kobiety przyjaźnią się od lat, tak jak ich dzieci: 3-letnia Ella i 5-letni Sullivan. Na swoich zdjęciach uwieczniają szczęśliwe rodziny, świeżo upieczone mamy i ich pociechy, a przede wszystkim pary, które dopiero stanęły na ślubnym kobiercu. Przed kilkoma dniami na Facebooku podzieliły się zdjęciami z sesji ślubnej, której bohaterami zostali... Ella i Sullivan. Nie wszystkim te fotografie przypadły do gustu, w przeciwieństwie do ich innych prac. 3-latka ubrana w białą suknię pozuje obok dwa lata starszego chłopca w eleganckim garniturze. Przytulają się, trzymają za ręce, a nawet dają sobie buziaka! Dla wielu internautów te zdjęcia okazały się zbyt intymne. "To wcale nie jest słodkie. Czysta indoktrynacja i wywieranie presji na biednych dzieciach. Żenujące", "Oświadczyny, suknie ślubne, wesele… Przecież takie maluchy nawet nie rozumieją znaczenia tych symboli. Pozwólcie dzieciom na to, żeby były dziećmi" - piszą. Są też tacy, którzy twierdzą, że taka sesja to nic złego, a dzieci wyszły bardzo uroczo. Matki bronią swojego pomysłu. Marzą, że kiedyś improwizowany ślub stanie się rzeczywistością. "Ella i Sullivan znają się od lat i uwielbiają się razem bawić. Są słodcy i nie miałabym nic przeciwko, żeby zostali przyjaciółmi na zawsze. Może nawet wezmą prawdziwy ślub, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość" - mówi mama 3-latki. A Wy co myślicie o tych zdjęciach?

ślubnasesjazdjęciowadziecizdjęciadziecko

Nazywają go "dziadkiem intensywnej terapii". Od 12 lat przytula dzieci w szpitalu, gdy rodzice nie mogą być blisko!

Ten sympatyczny dziadek ze zdjęcia o ogromnym sercu to David Deutchman. Od 12 lat jako wolontariusz dwa dni w tygodniu poświęca opiece nad dziećmi, które przebywają w Centrum Zdrowia Dziecka w Atlancie. We wtorki odwiedza pediatrię, a w czwartki oddział neonatologiczny. Jego obecność w szpitalu zarówno dla personelu, jak i dla rodziców małych pacjentów (samych maluchów również) ma olbrzymie znaczenie. David stara się pomagać im jak może. Mężczyzna dobrze wie, jak wielkie znaczenie dla niemowlaków i starszych dzieci ma bliskość drugiego człowieka, dlatego, kiedy rodzice albo lekarze nie mogą być blisko nich i brać ich na ręce, chętnie służy swoimi ramionami. Dzięki niemu rodzice mogą spokojnie wrócić do domu, odświeżyć się i odpocząć, wiedząc, że jest z nimi właśnie on. Z powodu wieloletniego wolontariatu przylgnęło do niego określenie "dziadek intensywnej terapii". Opieka nad maluchami wypełnia mu czas po przejściu na emeryturę. David uważa, że trzymanie w ramionach nowego życia i możliwość wspierania rodzin w trudnych chwilach jest najlepszym wynagrodzeniem, jakie może otrzymać.

dziadekintensywnejterapiidzieckoseniorzy