W tej szkole nie ma klas ani zadań domowych. Dzieci uczą się, jak przetrwać w dziczy!

Jest już szkoła dla tych, którzy interesują się magicznym światem elfów, szkoła dla syren i tych, którzy chcą zostać Świętymi Mikołajami. Są też szkoły na łodziach i w jaskiniach. Myśleliśmy, że pod tym względem nic nas już nie zaskoczy, ale myliliśmy się. Z nietypowym projektem wyszedł niejaki Joey Moncarz, który po zapoznaniu się z tradycyjnym systemem edukacji (pracował jako nauczyciel) postanowił otworzyć w Auckland w Nowej Zelandii szkołę inną niż wszystkie. W murach jego Deep Green Bush (tak nazwał swoją placówkę) nie ma klas, typowych lekcji ani prac domowych. Czy to marzenie każdego ucznia? Chyba niekoniecznie. Szkoła Moncarza to bowiem prawdziwa szkoła przetrwania! Mężczyzna doszedł do wniosku, że w przyszłości dzieciom o wiele bardziej przydadzą się pierwotne umiejętności niż wiedza z zakresu fizyki czy biologii. Rozpalanie ogniska ze znalezionych materiałów, łowienie ryb czy polowanie na dzikie zwierzęta to podstawowe umiejętności każdego wychowanka Deep Green Bush. Lekcje odbywają się jedynie na łonie natury, by dzieci mogły poczuć z nią głęboką więź. Szkoła Moncarza jest szkołą niezależną, więc nie musi się stosować do programu tamtejszego ministerstwa edukacji, jednak pozostaje pod ministerialnym nadzorem z racji tego, że po jej ukończeniu dzieci mają nie tylko umieć żyć w dziczy, ale też we współczesnym społeczeństwie. Więcej na temat tej nietypowej placówki znajdziecie na stronie http://www.deepgreenbushschool.org/ .

szkołażyciawdziczyedukacjadziecko

Polacy żebrzą na ulicach Kostaryki. Odebrano im dzieci

Para polskich obywateli od miesięcy miała żebrać na ulicach Kostaryki ( w prowincji Guanacaste). Chcieli, jak mówią, uzbierać pieniądze na bilet powrotny do kraju. Przylecieli tam jako turyści, wcześniej przebywając w Meksyku. Aby dostać pozwolenie na dłuższy pobyt, para miała udać się do Nikaragui a potem znów przekroczyć granicę Kostaryki. Zwrócono na nich uwagę kiedy przesiadywali wraz z dwoma córkami ( 18-miesięczną i 3-letnią) na ulicach miast. Dzieci były brudne, piły nieświeżą wodę i załatwiały tam też swoje potrzeby fizjologiczne. Dziewczynki trafiły do schroniska dla nieletnich. Rodzice będą mogli je odebrać tylko wtedy, kiedy wykażą możliwość zapewnienia im dostatecznego bytu.

polacywkostarycedziecko

Chory na raka mózgu 12-latek odmówił chemioterapii. Sąd poparł jego decyzję

12-letni David z Holandii cierpi na raka mózgu. W zeszłym roku chłopiec przeszedł operację, w trakcie której lekarze usunęli mu guza, a następnie poddali go trwającej sześć tygodni radioterapii. Kolejnym krokiem w walce z nowotworem miała być pięciotygodniowa chemioterapia, której zastosowanie miało zwiększyć jego szanse na przeżycie do 80 procent (lekarze oszacowali, że bez niej 12-latek ma jedynie 50 procent szans). David, ze względu na możliwość wystąpienia skutków ubocznych, nie wyraził jednak zgody na tego typu leczenie. W maju sąd rejonowy w mieście Alkmaar w północno-zachodniej Holandii przychylił się do stanowiska chłopca, orzekając, że nie można go zmuszać do chemioterapii. Od tej decyzji odwołał się ojciec Davida. Mężczyzna twierdził, że wpływ na decyzję syna mogła mieć jego matka, z którą jest rozwiedziony. Twierdził, że jego była małżonka jest zwolenniczką medycyny alternatywnej i mogła przekonać chłopca do tego typu metod leczenia. Sąd w Amsterdamie po ponownym rozpatrzeniu sprawy 12-latka podtrzymał jednak wyrok ogłoszony przez sąd w Alkmaar. Po wysłuchaniu biegłego psychiatry stwierdził, że David podjął racjonalną decyzję i należy jego wolę uszanować. Czy jednak pozostawianie tak poważnej decyzji zaledwie 12-letniemu chłopcu jest odpowiedzialne?

bezchemioterapiidzieckochoroba

Zbiórka na leczenie 2,5-letniego Antosia to oszustwo? Lewandowscy wpłacili na jego konto aż 100 tysięcy złotych!

Popularne portale, serwisy i gwiazdy (m.in. Ania i Robert Lewandowscy, Katarzyna Zielińska, Cezary Żak, Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan) włączyli się w akcję pod hasłem "Boję się ciemności", której celem była zbiórka pieniędzy na leczenie chorego na nowotwór oczu 2,5-letniego Antosia Rudzkiego. Nadzieją dla chłopca, któremu groziła ślepota, miała być kosztowna operacja w Stanach Zjednoczonych (jej koszt miał wynosić aż 1,5 miliona złotych!). Poinformowano, że jego rodzicom udało się zebrać milion złotych, a pozostała część miała zostać zgromadzona za pomocą internetowej zbiórki. I udało się! Dzięki zaangażowaniu wielu osób (m.in. właśnie Ani i Roberta Lewandowskich, którzy wpłacili na konto chłopca 100 tysięcy złotych) za pośrednictwem serwisu Zrzutka.pl i strony Pomagam.pl zebrano potrzebną sumę. W sobotę pojawiły się jednak doniesienia, że prawdopodobnie cała akcja była mistyfikacją, a Antoś Rudzki nie istnieje! Jako pierwsza poinformowała o tym na Facebooku organizacja "Się Pomaga", która podała w poście, że zgłoszenie zbiórki dla 2,5-letniego chłopca zostało odrzucone, a mimo to pojawiało się na innych serwisach. Później w podobnym tonie o akcji wypowiedzieli się administratorzy serwisu Pomagam.pl. Obie strony zaznaczyły, że wszystkim poszkodowanym osobom pieniądze zostaną zwrócone. Jeśli nie pojawią się żadne nowe okoliczności w sprawie, administratorzy serwisu Zrzutka.pl zapowiedzieli, że w poniedziałek zgłoszą w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

fałszywazbiórkapomocdziecko

Pokazała przekłuty policzek półrocznej córeczki i wywołała burzę. Okazało się, że jej akcja była sprytnie zaplanowana

Kilka dni temu przybliżyliśmy Wam historię jednej z popularniejszych w sieci matek, 28-letniej Charity Grace LeBlanc, która zbulwersowała internautów zmianą koloru włosów swojej dwuletniej córki, a w sieci już kolejna matka wywołała poważną dyskusję. Niejaka Enedina Vance opublikowała na swoim profilu na Facebooku zdjęcie zaledwie 6-miesięcznej córeczki z błyszczącym kolczykiem w policzku i dosadnym opisem, w którym podkreśliła, że jako rodzic ma prawo robić ze swoim dzieckiem, co chce. "Przekułam mojej córeczce policzek! Wygląda słodko, prawda? Wiem, że go pokocha! Podziękuje mi, gdy będzie starsza, a jak nie będzie go chciała, to po prostu go wyjmie, wielka mi rzecz. Ja jestem rodzicem, jest MOIM DZIECKIEM, mogę robić, co chcę! To ja podejmuję jej decyzje, dopóki nie skończy 18. roku życia, to ja ją stworzyłam i należy do mnie! Nie potrzebuję pozwolenia od nikogo i uważam, że z kolczykiem w policzku wygląda lepiej i bardziej uroczo" - rozpoczęła swój post Enedina. Fotografia dziewczynki z miejsca obiegła sieć (udostępniono ją już prawie 14 tysięcy razy), a internauci w komentarzach dali wyraz swemu oburzeniu. Jednak w przeciwieństwie do postępowania matki, która zafarbowała włosy dwulatki na różowo, akcja Enediny była sprytnie zaplanowaną prowokacją, a zdjęcie fotomontażem! Jej celem było zwrócenie uwagi na kwestię prawa dzieci do nietykalności cielesnej. Kobieta jest m.in. przeciwniczką piercingu i obrzezania. Według niej rodzice nie mogą ze swych pociech czynić modnego "dodatku" zgodnie z własnym upodobaniem. "Mój post miał zszokować rodziców i ukazać ich dzieci jako ludzi, których powinni szanować. Zmiany ciała dziecka tylko ze względów estetycznych są złe" - napisała.

przekłutypoliczekdzieckorodzicielstwo

Molestował dzieci. Jego karą była chłosta przez grupę matek [WIDEO]

W sieci pojawił się filmik nakręcony najprawdopodobniej w jednej z małych miejscowości w Indiach. Widać na nim uwiązanego i leżącego na ziemi mężczyznę, który jest bity przez trzy kobiety. W tle za nimi zebrała się też spora grupa kobiet i dzieci przyglądających się zdarzeniu. Mężczyzna został oskarżony o gwałt i molestowanie dziecka. Miejscowe kobiety - matki postanowiły zemścić się na nim osobiście. Za pomocą długich pałek biją mężczyznę, ten jednak nie stawia większego oporu, nie ucieka i poddaje się chłoście. W Indiach ataki na tle seksualnym wciąż są wielkim problemem. Co roku zgłaszanych jest dziesiątki tysięcy takich spraw. Według danych Daily Mail tylko w 2015 roku zgłoszono aż 34 000 przypadków gwałtu w Indiach.

karazamolestowanieprawodziecko

Pierwsze dziecko na świecie bez przypisanej płci. Transseksualna matka walczy o kolejne zmiany

Searyl Atli jest pierwszym na świecie dzieckiem, którego karta zdrowia nie ma wypisanej określonej płci. W odpowiedniej rubryce znajduje się jedynie litera "U", co ma oznaczać "nieokreślona" (undertermined) lub "nieprzypisana" (unassigned). Matka dziecka Kori Doty, transseksualna Kanadyjka, walczy o podobny zapis w akcie urodzenia. Według niej płci nie da się określić poprzez spojrzenie na genitalia, a przypisanie komuś cech kobiecych lub męskich tuż po urodzeniu jest naruszeniem praw człowieka. Pragnie, by jej dziecko dojrzewało i poznawało siebie bez narzuconych przez normy kulturowe wzorców. W rozmowie z CNC News Kori Doty wyjaśnia, że chce wychować Searyl w sposób, jaki samo wybierze po osiągnięciu świadomości dotyczącej swojej płci - bez ograniczeń wynikających z bycia dziewczynką lub chłopcem. Do walki z lekarzami i sądami matka zaangażowała prawniczkę barbarę findlay - która swoje nazwisko każe pisać małymi literami. Wyrok sądu odnośnie do karty lekarskiej był jasny - dziecko może być wpisane jako "bezpłciowe". Kanadyjskie media podają, że to pierwszy taki przypadek na całym świecie. My jesteśmy pewni, że nie ostatni... Więcej informacji na ten temat znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej.

dzieckobezpłcidzieckorównouprawnienie

10-latek zostawił w sklepie poruszającą wiadomość. Ta historia wzrusza do łez!

Pluszowe zwierzaki być może nie znaczą zbyt wiele dla dorosłych, ale w świecie dzieci potrafią mieć ogromną wartość. Kiedy 10-letni Leon Ashworth dowiedział się, że jego mamy Debbie nie stać na wymarzoną zabawkę, pozostawił na kartonowym pudełku wiadomość dla innych dzieci: "Moja mama nie ma wystarczająco pieniędzy, by kupić mi tę pandę, więc kupi mi ją 15 czerwca. Proszę, nie kupujcie jej, bo to sprawi mi ogromną przykrość. Dziękuję - mam nadzieję przyszły właściciel". Słowa chłopca niezwykle poruszyły pracowników sklepu. Po przeczytaniu listu 10-latka grupa złożyła się na zabawkę - kosztującą ok. 20$ - i zorganizowała niesamowitą akcję! Pracownicy sklepu udostępnili na Facebooku zdjęcie, które szybko rozpowszechniono wśród lokalnej społeczności. Fotografia z listem młodego autora dotarło również do Debbie, która rozpoznała charakter pisma syna. Na zaproszenie sklepu wraz z Leonem wróciła do miejsca, gdzie cała historia się zaczęła. Tam na chłopca czekała już niespodzianka - wymarzona pluszowa panda. "To najszczęśliwszy dzień w moim życiu" - nie kryje wzruszenia Leon.

dziecięcemarzeniedzieckozabawki

Córka Angeliny i Brada rozpoczęła kurację. 11-latka nigdy nie stanie się kobietą

Córka najpopularniejszej pary Hollywood już niedługo zostanie chłopcem. 11-letnia Shiloh Pitt, za przyzwoleniem rodziców, rozpoczęła kurację hormonalną, dzięki której zmieni płeć. Angelina Jolie i Brad Pitt zaakceptowali transseksualnośc dziecka 6 lat temu, kiedy dziewczynka zaczęła wybierać chłopięce ubrania. Mała Shilon ubiera się w garnitury, nosi krótkie włosy i chce, by rodzice nazywali ją John lub Peter. "Nigdy nie zabronię komukolwiek z moich dzieci być tym, kim chcą. Ja i Brad zawsze będziemy dawać im wolność wyboru" - niejednokrotnie podkreślała Angelina. Decyzja 11-letniej Shilon, a przede wszystkim zgoda jej rodziców na tak istotne i nieodwracalne zmiany, wywołała liczne dyskusje na temat transseksualności wśród dzieci. Środowiska prawicowe podkreślają, że dziecko nie powinno w tak młodym wieku decydować o swoim całym życiu.

brangelinadzieckorównouprawnienie

W wieku trzech lat powiedział, że się z nią ożeni. Nad ich miłosną historią rozpływają się wszyscy!

Szkolne zauroczenia wspominamy z rozrzewnieniem. Zdarza się, że myśląc o naszych pierwszych sympatiach, sięgamy pamięcią aż czasów przedszkola, kiedy to kolega bądź koleżanka z sąsiedniej ławki imponowali nam rysowaniem przepięknych laurek, szybkością w pałaszowaniu drugiego śniadania czy znajomością dziecięcych list przebojów. Często przedszkolne zażyłości kończyły się równie szybko jak się rozpoczynały, wraz z pójściem do zerówki czy szkoły podstawowej, i nie doczekiwały się kontynuacji. W przypadku Laury Scheel i Matta Grodsky'ego, którzy już w wieku 3 lat byli nierozłączni, nie było o tym mowy! Ich niesamowita miłosna historia podbiła serca internautów! "Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień jest to, jak stoję przed całą grupą i deklaruję, że pewnego dnia ożenię się z Laurą. (...) Byłem w niej zakochany jako dziecko i dziś wciąż ją kocham" - napisał pod jednym ze wspólnych zdjęć na Instagramie Matt. Para po raz pierwszy spotkała się w przedszkolu w Phoenix. To tam spędzali ze sobą każdą minutę. Gdy poszli do szkoły podstawowej, ich drogi rozeszły się, a swoje twarze widzieli jedynie na kartkach świątecznych wysyłanych przez rodziców. W liceum spotkali się przez przypadek, dzięki wspólnemu znajomemu. Po dwóch tygodniach od tego wydarzenia byli już parą. 23 maja 2015 roku pod pamiętnym przedszkolem, w którym spotkali się po raz pierwszy, Matt poprosił Laurę o rękę. Ślub wzięli półtora roku później! Z ich zdjęć bije prawdziwa miłość! Kto w nią nie wierzył, teraz może zmieni zdanie! ;)

miłośćzprzedszkolakobietadziecko

Najpierw papierosy, teraz słodycze. Na opakowaniach pojawią się drastyczne ostrzeżenia?

Drastyczne zdjęcia na opakowaniach z papierosami miały odstraszyć potencjalnych palaczy oraz przestrzec nałogowców. Podobne ostrzeżenia mogą znaleźć się również na opakowaniach... słodyczy. Eksperci z Wielkiej Brytanii w walce z nadwagą i próchnicą chcą zniechęcić dzieci do spożywania produktów z wysoką zawartością cukru. Kontrowersyjny pomysł dotyczy umieszczenia drastycznych zdjęć zepsutych zębów oraz otyłych dzieci z informacją o skutkach ubocznych spożywania chipsów, ciastek i napojów słodzonych. Więcej na ten temat znajdziecie w materiałach powiązanych. Linki poniżej.

drastycznezdjęcianasłodyczachzdrowiedziecko

Eksplozja Fidget Spinnera. Poranionemu dziecku założono na twarzy 30 szwów

Zabawka stworzona z myślą o dzieciach z autyzmem i ADHD w krótkim czasie podbiła cały świat. Teraz bawią się nią wszyscy. Z założenia Fidget Spinner miał ułatwiać koncentrację i zmniejszać nadpobudliwość. Jak się okazuje, zabawa popularnym gadżetem może okazać się niebezpieczna. John Harris z Missisipi kupił Fidget Spinnera z myślą o swoim synu, jednak zainspirowany filmami z YouTube'a, sam postanowił nieco poeksperymentować. W obecności dziecka próbował powtórzyć trick ze sprężonym powietrzem. By nadać zabawce dużej prędkości, mężczyzna użył kompresora. Plastik nie wytrzymał ciśnienia, a jego części dosłownie eksplodowały, raniąc chłopca w twarz. W szpitalu dziecku założono kilkanaście szwów wewnątrz jamy ustnej i nad górną wargą - w sumie aż 30. Po całym zdarzeniu John Harris opublikował na Facebooku zdjęcia synka i wpis, apelując do innych rodziców, aby zwracali uwagę na to, czym bawią się ich dzieci. "Mieliśmy szczęście, że plastik nie trafił w oczy. Mogłoby być wtedy dużo gorzej" - napisał.

eksplozjaFidgetSpinneradzieckoFidgetSpinner

Za karę zamknęła dzieci w rozgrzanym samochodzie. Kobietę aresztowano

W hrabstwie Parker w Teksasie została aresztowana 24-letnia kobieta Cynthia Maria Randolph. Jest ona podejrzana o śmierć dwójki swoich dzieci - córki i synka. Kiedy ponad miesiąc temu kobieta zobaczyła, że maluchy bawią się w jej samochodzie, kazała dzieciom opuścić pojazd. Te jednak nie posłuchały matki, dlatego Randolph zamknęła je w środku aby dać "im nauczkę". Była przekonana, ze dzieci same po chwili wyjdą z samochodu. Kobieta natomiast wróciła do domu i tam zapaliła marihuanę, po czym zasnęła na kilka godzin. Kiedy obudziła się i zajrzała do auta i zastała tam już martwe dzieci. Przerażona wybiła szybę, a następnie chciała upozorować wypadek, w którym miały one zginać. Kobieta zadzwoniła po pomoc. Policja ustaliła, że w chwili zgonu temperatura powietrza wynosiła 35 stopni Celsjusza. Kobieta kilkukrotnie zmieniała zeznania. Obecnie przebywa w areszcie.

śmierćwsamochodzieprawodziecko

9-miesięczna córeczka jest jego oczkiem w głowie. Ich wspólne zdjęcia są przeurocze! [GALERIA]

36-letni Sholom Ber Solomon z Kalifornii niedawno po raz pierwszy został ojcem. Przyjście na świat maleńkiej Zoe wywróciło całe jego życie do góry nogami. Młody tatuś oszalał na punkcie córeczki i uwiecznia na zdjęciach niemal wszystkie jej uśmiechy i wspólne zabawy. Pomysłowy Sholom często przebiera Zoe w zabawne kostiumy, a wspólne fotografie umieszcza w sieci, gdzie z prędkością światła podbijają serca internautów. Bo jak można nie zachwycić się 9-miesięczną dziewczynką w stroju ogrodowego krasnala, doniczkowego kwiatka czy tancerki hula z ojcem świetnie wpisującym się w kolorową scenerię? Nie można! "Mam zamiar robić z nią zdjęcia, dopóki mi na to pozwoli" - mówi Sholom. Jego zachwyt Zoe jest jak najbardziej uzasadniony! Razem tworzą świetny duet! Zobaczcie kilka ich niesamowitych zdjęć!

oczkowgłowieojcadzieckorodzicielstwo

Australijska senator podczas swojego wystąpienia karmiła dziecko piersią

Larissa Waters, australijska senator partii Zielonych wywołała nie lada sensację, kiedy podczas swojego środowego przemówienia dotyczącego występowania chorób wśród górników, karmiła swoje dziecko piersią. W australijskim senacie kobiety mogą karmić dzieci od 2003 roku bez żadnych tłumaczeń. Jednak dopiero kilka tygodni temu już podczas zebrania izby zrobiła to otwarcie Waters. Sama senator była bardzo zaskoczona reakcjami w sieci, kiedy zdjęcie z jej przemówienia obiegło świat. Sama zainteresowana mówi, iż jest to dla niej czymś naturalnym, każda matka powinna się tak zachować kiedy jej pociecha jest głodna. Dodała też, ze skoro fotografia wywołała tak dużą sensację w społeczeństwie, jeszcze długa droga do zaakceptowania w pełni kobiet karmiących w miejscach publicznych. Na Twitterze pojawiło się wiele głosów chwalących senator, ale również wiele krytycznych uwag, w tym np. słowa nauczycielki, czy ona również ma karmić swoje dziecko podczas zajęć, lub też komentarze określające takie zachowanie chęcią zwrócenia na siebie uwagi. Waters napisała natomiast: "Pierwszy raz przemawiałam w Senacie, karmiąc piersią! A moja wspólniczka miała swoje pierwsze wystąpienie tuż przy moim boku".

karmieniepiersiądzieckopolityka

Ten genialny 10-latek wymyślił urządzenie, które może uchronić dzieci przed śmiercią w nagrzanym pojeździe!

Nadeszły upały, a wraz z nimi obawa przed tym, że znów usłyszymy czy przeczytamy o pozostawionych w nagrzanych od słońca samochodach dzieciach lub zwierzętach, które albo zostaną uratowane przez czujnych przechodniów, albo niestety przez lekkomyślność opiekunów nie przeżyją... Statystyki niepokoją. Od 1998 roku w samych Stanach Zjednoczonych z tego powodu zmarło 712 kilkulatków! Chłopiec ze zdjęcia, 10-letni Bishop Curry Junior z McKinney w Teksasie, po śmierci 6-miesięcznego dziecka swoich sąsiadów, która spowodowana była właśnie udarem cieplnym wywołanym zbyt dużą temperaturą w zamkniętym samochodzie, założył sobie, że postara się zapobiec tak tragicznym zgonom. Wymyślił gadżet, którego celem jest monitorowanie temperatury w pojeździe. Oczywiście to nie jest jego jedyna funkcja. Gdy temperatura okaże się zbyt wysoka i zagrażająca życiu, ma ono emitować chłodne powietrze, równocześnie informując o niebezpieczeństwie rodziców i odpowiednie służby. Urządzenie to nadal jest prototypem 3-D, ale Bishop pracuje nad tym, aby zamienić swój sen w rzeczywistość. Chłopiec razem z ojcem zebrali już ponad 24 000 dolarów na swój wynalazek za sprawą strony gofoundme.com. Pieniądze zostaną przeznaczone na produkcję urządzenia, a także na uzyskanie patentu. Trzymamy kciuki za pomyślną realizację planów!

małygeniuszdzieckowynalazek

Śmiertelnie chora 5-latka wzięła ślub ze swoim przyjacielem

Kiedy mała Eileidh dowiedziała się, że jest chora na neuroblastomie - nowotwór występujący tylko u dzieci - postanowiła spełnić wraz z rodziną swoje największe marzenia. Jednym z nich było poślubienie swojego najlepszego przyjaciela Harrisona. Rodziny dzieci stworzyły im bajkowy ślub i wesele. Para ślubowała sobie "najlepszą przyjaźń na zawsze" i wymieniła się naszyjnikami. Mały Harrison, wiedział, że jest to ważne dla dziewczynki, jak mówił jego ojciec, nigdy niczego nie ślubował i było to dla niego naprawdę wielkim przeżyciem. Podczas uroczystości obecna była także Zara Grant - organizatorka różnych dziecięcych imprez, która dowiedziawszy się o małej Eiledh napisała baśń o jej chorobie, raka nazywając "złą bestią". Siostra dziewczynki odczytała tą baśń kończąc ją słowami: "nawet jeśli zostaniemy rozłączeni, zawsze będę z tobą". Na przyjęciu w bajkowych strojach pojawili się ludzie z różnych stron świata, którzy przemierzyli kilometry by tylko wesprzeć małą dzielną 5-latkę.

dzieckozdrowie

Zdjęcia noworodków w plastikowej wanience wywołały burzę. "Drodzy Rodzice! Pora to przerwać!" - pisze oburzona mama

Na profilu Spotted: Białystok na Facebooku pojawiło się wyjątkowo niepokojące zdjęcie z sali obserwacyjnej dla noworodków Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku. Widać na nim wyraźnie dwóch noworodków, które zamiast spać w specjalnych łóżeczkach zostały umieszczone w plastikowej wanience kąpielowej na parapecie! Oburzona zastanym widokiem mama w emocjonalnym wpisie ostro skrytykowała szpital: "Drodzy Rodzice! Pora to przerwać!: Jestem oburzona! Czy już tak będzie? Czy tak można traktować nas? Nie tylko matek, które leżą w szpitalu, ale i ojców, którzy czekają 9 miesięcy na narodziny najpiękniejszego daru – Dziecka. Tymczasem w naszym szpitalu: Wojewódzki Szpital Zespolony im. Śniadeckiego: 25 pacjentek !! 25 noworodków. 4 położne. Kilkoro dzieci jest po porodzie rozdzielonych z rodzicami. Dzień i noc spędzają bez mamy. Czasem 2 obcych sobie dzieci leży w 1 łóżeczku. Czasem w WANIENCE. Szpitala nie stać na godne zajęcie się bezbronnymi noworodkami?" - napisała. Kobieta wyznała, że dopiero drugiego dnia po porodzie dowiedziała się, co dzieje się z jej dzieckiem... W odpowiedzi na oskarżenia białostocki szpital wydał oświadczenie, w którym poinformował, że sytuacja z 14 czerwca (z tego dnia pochodzi kontrowersyjne zdjęcia) miała charakter incydentalny. "W środę,14 czerwca br. do naszego szpitala zgłosiło się wyjątkowo dużo rodzących. (...) Personel oddziału nie mając żadnego innego łóżeczka w tym czasie zdecydował o położeniu dziecka w niemowlęcej wanience (...)" - napisała Grażyna Pawelec z administracji szpitala (pełną treść oświadczenia możecie przeczytać na stronie: https://b1.pl/spotted/komentarze/?post=6f7d04c652ad11e78787404004b8ca45). Mama jednego z noworodków została przeproszona. Komentujący mają jednak wątpliwości czy sytuacja ta miała miejsce tylko raz. Czy świeżo upieczona mama po wykańczającym porodzie musi drżeć o zdrowie swojego dziecka, które powinno być w rękach specjalistów?

noworodkizBiałegostokudzieckoszpital

Pierwszy na świecie park rozrywki dla osób niepełnosprawnych [GALERIA]

W San Antonio otwarto pierwszy na świecie park rozrywki dla osób niepełnosprawnych. Morgan’s Inspiration Island został dostosowany to potrzeb osób poruszających się na wózkach inwalidzkich i jest szczególnie bezpieczny dla dzieci z zespołem Downa. Atrakcje nowootwartego miejsca mają zapewniać rozrywkę, a także poczucie bezpieczeństwa, którego często brak w tradycyjnych aquaparkach. Założeniem twórców Morgan’s Inspiration Island było umożliwienie osobom niepełnosprawnym doświadczania podobnej zabawy, jak dzieciom i dorosłym bez specjalnych potrzeb. We współpracy z lekarzami, rodzicami, nauczycielami i terapeutami udało się stworzyć miejsce, które będzie mniej zatłoczone od tradycyjnych parków rozrywki, a jego atrakcje spełnią wymagania chętnych do zabawy dzieci.

rozrywkadlaniepełnosprawnychrozrywkadziecko

Ta dziewczynka myślała, że spotkała księżniczkę z okładki trzymanej w rączkach książki. Jej reakcja podbiła serca internautów!

Małe dziewczynki uwielbiają księżniczki i z pewnością nie jedna z nich marzy, by poznać bajkową postać osobiście. Ta kilkulatka wierzy, że spełniła swoje marzenie! "Żona i ja wzięliśmy ślub w lutym. W trakcie naszej sesji fotograficznej minęliśmy na ulicy małą dziewczynkę i jej mamę" - wspomina Scott Robertson. "Dziewczynka myślała, że moja piękna żona jest księżniczką z jej ulubionej książki, którą trzymała wtedy w rączkach". Zauroczona panną młodą kilkulatka nie kryła zachwytu i odważnie podeszła do kobiety. Moment ich spotkania uwieczniła fotograf ślubna Stephanie Cristalli. Udostępnione w sieci zdjęcia szybko oczarowały internautów. W końcu stoi za nimi niesamowita historia! Jesteśmy pewni, że poruszy nawet najtwardsze serce :)

prawdziwaksiężniczkadzieckomarzenia