10-latka pomogła odebrać poród i reanimowała noworodka! Dzielna dziewczynka została bohaterką!

W Szczecinie w środowy poranek na numer alarmowy zadzwoniła 10-letnia dziewczynka. Poprosiła, aby pod wskazany adres wysłano karetkę pogotowia, ponieważ jej mama, będąca dopiero w 29-tygodniu ciąży bardzo źle się poczuła. Ambulans ruszył z pomocą. Jednak w międzyczasie kobieta zaczęła rodzić. Dziewczynka, musiała pomóc matce odebrać poród, w domu znajdowała się tylko jeszcze jej młodsza siostrzyczka. Na świat przyszedł chłopczyk. Kobieta zmęczona całym porodem, poprosiła córkę, aby sprawdziła, czy jej synek oddycha. 10-latka wykonywała polecenie matki, jednak zdała sobie sprawę, że dziecko nie wydaje z siebie żadnych odgłosów i nie ma oddechu. Nie czekając na ratowników, dziewczynka rozpoczęła reanimację malucha. Prowadziła ją aż do momentu przyjazdu karetki. Po tym wszystkim noworodkiem zajęli się już lekarze. Dzięki odwadze małej dziewczynki chłopca udało się uratować i przeżył. Dziewczynka pierwszej pomocy nauczyła się na zajęciach w szkole. Na miejsce zostali wezwani też policjanci, którzy myśleli, że chłopczyk nie żyje. Zapewnili oni opiekę dziewczynkom, aż do przyjazdu babci. Matka z noworodkiem zostali przewiezieni do szpitala.

zdrowiedzieckoporód

Obcy mężczyzna dał chłopcu pieniądze na zabawki. Gdy poznacie powód, będziecie potrzebować chusteczki!

Gdy spotka nas coś niezwykłego, dzielimy się tym z najbliższymi. Czasami jednak coś wstrząśnie nami tak bardzo, że pragniemy, by cały świat się o tym dowiedział. Tak było z mamą małego Owena, Alyssą Hacker, która na Facebooku opisała sytuację sprzed kilku dni. Kobieta wybrała się do supermarketu na zakupy ze swoim synkiem. Chłopcu spodobało się kilka zabawek, zwłaszcza trzy pluszowe dinozaury, które niemal natychmiast wylądowały w koszyku. Gdy próbowała namówić malca, by wybrał tylko jednego z nich, chłopiec zaczepił starszego pana przechodzącego obok. Między nimi szybko nawiązał się dobry kontakt. Nagle mężczyzna wyciągnął z portfela banknot 20-dolarowy i podarował go malcowi. "W ubiegłym tygodniu straciłem swojego 2-letniego wnuczka. Niech Pani weźmie te pieniądze i kupi chłopcu wszystkie trzy dinozaury" - przytacza na Facebooku słowa starszego pana mama chłopca. Co stało się potem? Mężczyzna pogłaskał go po plecach, otwarł łzy i odszedł. Tym niezwykłym gestem zachwycają się internauci, którzy masowo lajkują zdjęcie malca z trzema pluszakami (zobaczycie je w jednym z poniższych linków). "Na tym świcie nadal istnieje dobro" - tymi słowami Alyssa zakończyła swój wzruszający post. Zgadzamy się z nią w stu procentach!

pieniądzenazabawkidzieckozabawki

12-latka wysłała nagie zdjęcie pedofilowi. Grożą jej za to poważne konsekwencje!

W sieci czyha na dzieci i młodzież wiele zagrożeń. Niebezpieczne treści, kontakty, cyberprzemoc... Większość rodziców jest świadoma, że internet nie zawsze jest dla ich pociech bezpiecznym miejscem, ale czasem wystarczy chwila nieuwagi i niedopilnowany małoletni robi coś, co przynosi dla niego i jego bliskich poważne konsekwencje. Przykładem jest historia 12-letniej Brytyjki, którą żyją teraz media na Wyspach. Dziewczynka nawiązała przez internet znajomość z mężczyzną, który okazał się pedofilem. Podczas jednej z długich rozmów namówił on 12-latkę do wysłania nagiego zdjęcia. Tym sposobem w jego posiadaniu znalazła się fotografia przedstawiająca dziewczynkę bez koszulki. Gdy pedofil zaczął naciskać na jeszcze odważniejsze zdjęcia, przerażona przerwała korespondencję. Szokujące wiadomości odkryła jej matka, która natychmiast powiadomiła o sprawie funkcjonariuszy. Kobieta nie spodziewała się jednak, że to jej córce mogą zostać postawione zarzuty. Chodzi o udostępnianie dziecięcej pornografii. Dla sprawy nie ma znaczenia, że wysyłający i autor zdjęcia to ta sama osoba. Prawdopodobnie w kartotece małoletniej znajdzie się więc wpis na ten temat. "To ona jest ofiarą. Została do wszystkiego zmuszona. Gdzieś tam na wolności pozostaje pedofil, a oni oskarżają małą dziewczynkę. Ona się boi i jest przygnębiona. Co ja najlepszego zrobiłam, zgłaszając tę sprawę?" - mówiła wstrząśnięta matka młodej Brytyjki w wywiadzie dla "The Independent". Więcej o sprawie znajdziecie w jednym z poniższych linków.

nagiezdjęciedlapedofilaprawodziecko

"Eko-rodzice" porwali noworodka po tym, jak ograniczono im prawa rodzicielskie. Szuka ich policja

14 września w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie) na świat przyszło dziecko, o sprawie którego mówi obecnie cała Polska. W wyniki dramatycznych wydarzeń, jakie tego dnia miały miejsce w szpitalu, rodzice poszukiwani są przez policję, a życie noworodka może być zagrożone. Dziewczynka urodziła się przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży, co kwalifikuje ją do bycia wcześniakiem. Ani matka, ani ojciec dziecka nie zgodzili się jednak na standardowe zabiegi, jakich dokonuje się po urodzeniu, m.in. szczepienia, podanie witaminy K, umycie noworodka czy tzw. zabieg Credego (matka zamiast podania specjalistycznych kropli, chciała zakropić dziecku oczy własnym mlekiem). Pediatra z białogardzkiego szpitala, kierując się troską o małego pacjenta, w ciągu kilku godzin o niepokojących planach "eko-rodziców" powiadomił sąd rodzinny. Po trwającej 4 godziny rozprawie zorganizowanej w samym szpitalu małżeństwu ograniczono prawa rodzicielskie. Zgodę na przeprowadzenie zabiegów medycznych wydał prokurator. Rodzice przekonani o swoich racjach wraz z dziewczynką uciekli ze szpitala. Teraz szuka ich policja. Szczególnie głośnym echem odbiło się w internecie zachowanie lekarza. W obronie "eko-rodziców" stanęli antyszczepionkowcy, którzy całą sytuację nazywają "praktykami totalitarnymi" oraz "bezprawiem". Więcej na ten temat znajdziecie w materiałach zamieszczonym poniżej.

polskarzeczywistośćzdrowiedziecko

"Polecam płodzik w amulecie..." - Polka sprzedaje płody w breloczkach, ogłaszając się w sieci!

Dziennikarze serwisu Fakt.pl dotarli do szokującego ogłoszenia, które pojawiło się na jednym z portali społecznościowych. "Prowadzę firmę, w której wykonuję amulety na zamówienie. Tak wiem, że grupa o ziołach, ale wielu z was może się przydać taka pamiątka po nienarodzonym dziecku. Polecam płodzik w amulecie. Może być w wersji wisiorek albo breloczek. Wasz szkrab zawsze z wami na pamiątkę" - czytamy. Wstrząsająca treść postu wprawiła nas w osłupienie. Jak można przeczytać w komentarzach pod nim, internautom również trudno było w niego uwierzyć. "Albo to żart (kretyński), prowokacja, albo babie dobrego psychiatry szukać" - napisała jedna z użytkowniczek. By sprawdzić wiarygodność wstrząsającego ogłoszenia, redaktorzy serwisu Fakt.pl postanowili skontaktować się z jego autorką, podając się za osobę zainteresowaną zamówieniem "płodu w breloczku". Informacje, które uzyskali, przerażają. Ten "biznes" prowadzi pomieszkująca w kraju i za granicą 23-letnia Polka, studentka, która spodziewa się dziecka. Według ich relacji zaczęła zajmować się płodami, gdy jej koleżanka poroniła i nie potrafiła rozstać się ze swoim dzieckiem. Klientki zdobywa, ogłaszając się przede wszystkich na forach poświęconych poronieniom, dzięki którym ma możliwość skontaktowania się z kobietami, które zmagają się z utratą dziecka. Cena jej wyrobów zależna jest od wielkości płodu - jak czytamy na Fakt.pl "do 3 cm to 21 zł 37 gr. Za największy trzeba było zapłacić 1488 zł". Działanie studentki nie jest zgodne z prawem. Jeśli jej relacja jest prawdą, a nie okrutnym żartem to policja może wobec niej wszcząć postępowanie dotyczące zbezczeszczenia płodów (grozi to karze pozbawienia wolności do dwóch lat). Poza tym w Polsce istnieje obowiązek odpowiedniego pochowania zwłok. Więcej o sprawie przeczytacie w pierwszym poniższym linku. Myślicie, że to ogłoszenie to nieludzki żart? Jeśli tak, to nie wiemy jak wytłumaczyć motyw, jakim kierowała się kobieta, dodając tak szokujący post.

płodywbreloczkachdzieckointernet

3-latka prosiła sąsiadów o jedzenie. Matka w tym czasie imprezowała

Do zdarzenia doszło na jednym z osiedli w Lublinie. Na klatce schodowej błąkała się 3-letnia dziewczynka, która pukała do drzwi swoich sąsiadów. Była głodna i chciała żeby ktoś dał jej coś do jedzenia. Dzieckiem zajęła się w końcu jedna z sąsiadek. Tymczasem w mieszkaniu, gdzie dziewczynka mieszkała, jej matka zrobiła imprezę. Była tam razem z czterema innymi mężczyznami. Wszyscy pili alkohol. Na miejsce został wezwany tzw. przyjazny patrol oraz karetka pogotowia. Dziecko zostało zbadane i oddane pod opiekę swojej cioci. Matka dziewczynki miała natomiast w organizmie ponad promil wypitego alkoholu. Została przewieziona na izbę wytrzeźwień. Trwają też czynności mające ustalić czy naraziła ona dziecko na utratę zdrowia bądź nawet i życia.

pijanirodziceprawodziecko

Jest Jeronimo-Martin, będzie Tesco. "Inni rodzice pójdą tym śladem"

1 marca 2015 roku w życie weszły przepisy, zgodnie z którymi rodzice mogą nadawać dzieciom imiona obce. O tych nieprzeciętnych słyszymy ostatnio coraz częściej... Niedawno informowaliśmy Was o chłopcu z Zawiercia, którego matka zarejestrowała w Urzędzie Stanu Cywilnego jako Jeronimo-Martin. Czy niecodzienne podwójne imię zostało dziecku nadane na cześć założyciela sieci sklepów znanych w Polsce pod nazwą Biedronka? Jerónimo Martins to istotnie imię właściciela popularnej marki. "Inni rodzice pójdą tym śladem, a następnym krokiem będzie Tesco" - przewiduje Mirosław Kańtor z katowickiego Urzędu Stanu Cywilnego. Czemu nie? Przecież o chłopcu z Zawiercia mówiła cała Polska, a o to chyba chodziło. Rodzice coraz rzadziej nazywają swoje pociechy "typowo polskimi" imionami. Młode małżeństwa idą inną drogą - im wymyślniej, tym lepiej. Jessiki, Brajanki i Nicole już nikogo nie dziwią. Co będzie za kilka, kilkanaście lat? Więcej na temat tego niepokojącego trendu nazywania dzieci urodzonych w Polsce przeczytacie w materiale TVN24 (link zamieszczony poniżej).

polskarzeczywistośćdzieckorodzicielstwo

Myślała, że jej synek ma grypę. 10-latek zmarł z powodu awarii lodówki!

Ta historia powinna służyć za przestrogę dla wszystkich, nie tylko rodziców. Lodówkę w mieszkaniu ma bowiem każdy, jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że może ona być zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia! 10-letni Gavin i jego 8-letnia siostra Caroline wraz z mamą Sarah wybrali się do rodzinnego domku nad jeziorem. Podczas wypadu rodzeństwo poczuło się źle. Ich objawy (ból głowy i wymioty) przypominały początek grypy, dlatego mama podała im leki. Niestety przyczyna ich złego samopoczucia była całkiem inna... Następnego dnia rodzinę odwiedzili znajomi zaniepokojeni brakiem kontaktu z nimi. To, co zastali, przypominało scenę z horroru. Sarah i Caroline zostały znalezione nieprzytomne w podwójnym łóżku, natomiast Gavin leżał w pokoju gościnnym na kanapie. Niestety chłopczyk już nie żył. Matkę wraz z córką zabrano do Regionalnego Centrum Medycznego na Alasce, skąd później trafiły do szpitala w Seattle na tlenoterapię hiperbaryczną. 8-latka jest w ciężkim stanie. Gdy na miejsce przybyła straż pożarna i policja, wtedy wyszło na jaw, że za śmiercią 10-latka i utratą przytomności jego bliskich stoi uszkodzona lodówka. Z urządzenia ulatniał się tlenek węgla, jeden z najbardziej śmiercionośnych gazów. Ojciec chłopca w dniu tragedii był poza domem, tak samo 14-letni Connor, najstarszy syn pary. Mężczyzna w rozmowie z Alaska Dispatch News wyznał, że nie zauważył problemów z lodówką. Rodzina miała w planach zamontowanie czujnika czadu, ale postanowiła z tym poczekać do zimy, kiedy częściej odwiedzaliby domek...

śmierćzpowodulodówkidzieckoniebezpieczne

Dziewczynka trafiła do szpitala w stanie przedzawałowym. Wszystkiemu winny był napój

Jak się okazuje stan przedzawałowy może wystąpić nie tylko u starszych osób. Przekonała się o tym pani Petra Sundberg, matka 13-letniej dziewczynki. Kobieta umieściła na swoim Facebooku bardzo wymowny wpis, dodając do niego fotografię swojego dziecka, które leży na szpitalny łóżku. Jej córka trafiła do szpitala z stanem przedzawałowym! Wszystko przez wypicie dwóch napojów energetycznych. Treść jej apelu brzmiała : "Proszę! Mówcie o tym swoim dzieciom i innym, które znacie i wyjaśnijcie, jak jest to niebezpieczne. Mała butelka 250 ml to maksimum dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka. Energetyki nie są dla dzieci!" Energetyki zawierają takie środki jak kofeina czy tauryna. Oba mogą powodować kołatanie serca, nudności drgawki u najmłodszych. Pilnujmy swoich pociech!

zdrowiedzieckonapojeenergetyczne

W ataku bombowym straciła rodziców i sześcioro rodzeństwa. Jej zdjęcie ze szpitalnego łożka stało się symbolem!

Od 2011 w Jemenie toczą się walki. Konflikt nasilił się ponad dwa lata temu, kiedy interwencję w kraju rozpoczęła Arabia Saudyjska, która chce, by władzę przejął całkowicie prezydent Abd ar-Rab Mansur al-Hadi. Według Światowej Organizacji Zdrowia tylko od marca 2015 roku zginęło tam 8400 osób, a 48 tysięcy zostało rannych, w tym wielu cywilów, także dzieci. Podczas nalotu bombowego przeprowadzonego 25 sierpnia na przedmieściach stolicy Jemenu, Sany, zaledwie kilkuletnia Bouthaina al-Rimi (po prawej) straciła obojga rodziców i sześcioro rodzeństwa. Sama odniosła poważne rany i trafiła do szpitala. Dokumentujący konflikt zbrojny w Jemenie fotograf zrobił dziewczynce zdjęcie, na którym pozuje ona na szpitalnym łóżku, a następnie udostępnił je w sieci, by pokazać całemu światu, jak naprawdę wygląda jemeński konflikt. Bouthaina na fotografii próbuje otworzyć paluszkami swoje poparzone, zapuchnięte oko. Na całej jej twarzy można dostrzec liczne obrażenia... Zdjęcie z miejsca obiegło media społecznościowe, stając się symbolem tamtejszej wojny domowej. Dziesiątki osób na znak solidarności z mieszkańcami Jemenu wrzucają fotografie, na których naśladują gest dziewczynki, dając tym samym znak, by świat otworzył oczy na cierpienia cywilnej ludności w politycznych konfliktach. Opatrują je hashtagami: #Bouthaina_The_Eye_Of_Humanity i #I_SPEAK_FOR_BUThINA, a także ich arabskimi odpowiednikami. Tak jak kiedyś zdjęcie małego Omrana z Aleppo pokazało, czym jest wojna domowa w Syrii, tak dziś kilkuletnia Bouthaina zdaje się rozpaczliwie krzyczeć w imieniu swoich rodaków, prosząc o pomoc.

symbolwojnydomowejdzieckowojna

Indyjska kontrowersyjna soap opera zdjęta z ekranów. Wszystko przez małżeństwo dziecka z dorosłą kobietą

Pomimo tego, iż w niektórych rejonach Indii małżeństwo dzieci i osób pełnoletnich jest na porządku dziennym, z ekranów telewizyjnych zniknęła popularna telenowela. "Pehredar Piya Ki" (ang. 'Husband's Guard') pokazywała zawarcie małżeństwa pomiędzy 9-letnim chłopcem i starszą o dziesięć lat kobietą.Serial skupia się na relacji chłopca, który zakochuje się w starszej dziewczynie, broni jej przed karaluchami, pomaga, a czasem śledzi. Kiedy po raz kolejny udaje się mu uratować kobietę otrzymuje od niej pocałunek, i w żartach obietnicę małżeństwa, która niedługo ma stać się prawdą. Kobieta zostaje żoną chłopca. Dla wielu widzów było to wręcz kontrowersyjne. Szczególnie moment, kiedy młoda para rozmawia o podróży poślubnej. Prezes ds. praw dziecka w organizacji Jai Ho Foundation mówił: "Młoda para rozmawia o podróży na miesiąc miodowy. Mówi się o suhaag raat -konsumpcji małżeństwa". Dla widzów było to sprzeczne z wizerunkiem dziecka; stacja została oskarżona o wykorzystywanie chłopca w kontekście seksualnym. Stworzono specjalną petycję, pod którą podpisało się w ciągu 48 godzin ponad 50 tys. osób. Trafiła ona do Ministerstwa Informacji i Nadawców, które po przyjrzeniu się operze mydlanej postanowiło, że zdejmie ją z ramówki programu.

ślubznieletnimserialedziecko

7-letnia dziewczynka zmarła po tym, jak matka wyrzuciła ją z balkonu. Sąsiedzi związali kobietę kablami!

W indyjskim mieście Bangalore doszło do tragedii. Młoda kobieta Swathi Sarkar w przypływie gniewu wyrzuciła swoją 7-letnią córkę z balkonu. Wszystko na oczach sąsiadów. Dziewczynka leżała na ziemi i drżała z bólu. Swathi zeszła na dół i wzięła ją na ręce. Wtedy podbiegł do niej sąsiad zapytać co się dzieje. Kobieta, według zeznań miała głośno nakrzyczeć na niego i wejść znów na balkon, aby powtórnie wyrzucić z niego dziecko. Sąsiedzi natychmiast złapali kobietę i związali ją kablami do słupa, aby nie uciekła przed przyjazdem policji. Według służb była ona niestabilna fizycznie. Ojciec dziecka przebywał w delegacji w momencie tego zdarzenia. On również twierdzi, że jego żona szybko wpadała w gniew.

wyrodnamatkaśmierćdziecko

Jej mama udzielała wywiadu, a ona postanowiła pobrykać. To nagranie podbija sieć!

Zapraszanie rodziców wraz z dziećmi do programów na żywo może skończyć się różnie. Wszyscy dobrze pamiętamy m.in. rozmowę profesora Roberta Kelly'ego z dziennikarzem BBC News, która nieoczekiwanie została przerwana przez dwójkę pociech wykładowcy (więcej na ten temat w drugim poniższym linku). Urocze maluchy potrafią pokazać, co potrafią, dlatego nie dziwi, że wideo z tego zaskakującego wywiadu jak i innych podobnych spotkań stają się hitem sieci. Teraz internet podbija nagranie, którego bohaterką jest urocza Iris Wronka z Wielkiej Brytanii. Mama dziewczynki została zaproszona do studia telewizji ITV News na rozmowę o dziecięcych alergiach. Obok niej zasiadł jej kilkuletni syn, który w przeciwieństwie do swojej siostry był grzeczny przez cały wywiad. Prowadzący nie miał jednak nic przeciwko wybrykom małej Iris, przybił jej nawet piątkę! Czarująca jest, prawda? ;)

rozrabiakawtelewizjidzieckotv

Na zdjęciu USG zobaczyli Jezusa! "To błogosławieństwo!"

Pochodząca z Pensylwanii para była w wielkim szoku, a jednocześnie bardzo się ucieszyli kiedy na jednym ze zdjęć USG dostrzegli pewną postać. Kobieta była w trakcie trzeciej ciąży. Wcześniejsza dwójka jej dzieci urodziła się z wadami - pierwsze dziecko bez dwóch kciuków, drugie z rozszczepionym podniebienie, po bardzo ciężkim porodzie. Na zdjęciu z ultrasonografu przy ciąży z trzecim maluchem, para zauważyła w lewym rogu zarys brodatej postaci .Automatycznie w zdjęciu dostrzegli samego Jezusa, choć wcale nie należą do ludzi mocno religijnych. Wydaje się, że patrzy on w stronę ich nienarodzonej córeczki o imieniu Briella. Co więcej, po kilku tygodniach poród dziecka przebiegł bez komplikacji, a dziewczynka urodziła się bez żadnych wad. Rodzice są przekonani, że to cud, a nad wszystkim czuwała postać ze zdjęcia. "Anioł, Bóg czy Jezus, jakkolwiek chcesz to nazywać, patrzę na to jako moje błogosławieństwo" mówił wzruszony ojciec Brielli. A wy co widzicie na zdjęciu?

JezusnaUSGdzieckociąża

W Zawierciu urodził się Jeronimo-Martin. Rodzice nadali chłopcu imię na cześć właściciela Biedronki!

Moda na nietypowe imiona trwa w najlepsze. Rodzice małego chłopca z Zawiercia przeszli jednak samych siebie. Na facebookowym profilu szpitala, gdzie pokazywane są zdjęcia noworodków internauci nie mogli nadziwić się imienia dla chłopca. Jeronimo-Martin to nowy mieszkaniec miasteczka. Imię nawiązuje do portugalskiego przedsiębiorstwa, które jest właścicielem m.in znanych w Polsce sklepów Biedronka. Wielu internautów żartowało, że może rodzice chcą dostać całą gamę popularnych Świeżaków - maskotek dostępnych i robiących furorę w Biedronce. W szpitalu po urodzeniu dziecka można podać jakiekolwiek imię, nie oznacza to jednak, że dziecko będzie je nosić całe życie. Dopiero po zarejestrowaniu go w Urzędzie Stanu Cywilnego staje się ważne. Mamy jednak nadzieję, że jeśli mały Jeronimo-Martin będzie nosił to imię, to w przyszłości osiągnie też duży sukces!

nietypoweimionadzieckoBiedronka

Pornografia dziecięca i satanistyczne zapiski rytuałów zabijania- to policja znalazła w domu trzech starszych braci. Ukrywali się przez 50 lat!

Policja z Seattle w USA przeszukiwała przez 30 godzin dom, w którym mieszkało trzech braci - 82-letni Charles Emery, 80-letni Thomas Emery i 79-letni Edwin Emery. Mężczyźni zostali aresztowani po tym, jak znaleziono u nich dziecięcą pornografię. Dodatkowo w domu znajdowały się satanistyczne manifestacje oraz zapiski z instrukcjami na to, w jaki sposób zabijać dzieci w domu. W szafach schowane były dziecięce ubranka oraz bielizna i zabawki. Najstarszy z nich miał własnoręcznie pisać owe "manifesty", w których ogromną wagę przykładał do porwań, tortur, gwałtów i mordowaniu dziewcząt. Bracia mieszkali razem od 1962 roki. Sami nie byli zamężni oraz nigdy nie posiadali dzieci. Przeszukiwania domu wspomagane były przez funkcjonariuszy Internetowego Departamentu Bezpieczeństwa Dziecka w Departamencie Bezpieczeństwa Narodowego. Ujawniło również dowody na seksualne wykorzystywanie młodych dziewcząt. Śledczy wykazali, że każdy z nich miał kontakt z przynajmniej dwoma nieletnim osobami. Najstarszy Charles miał też zamordować 22 dzieci. Policja przeszukała podwórko przy domu, jednak nie znalazła tam ludzkich zwłok. Jedynym znaleziskiem była różowa dziecięca czapka pogrzebana razem z fragmentem manifestu. Bracia przebywają obecnie w areszcie. Więcej o sprawie możecie przeczytać w linku poniżej. (http://www.huffingtonpost.com/entry/brothers-child-porn-seattle_us_598c7a22e4b0d793738d2a9d)

pornografiadziecięcadzieckomorderstwo

Tragedia w Austrii. Znów winny upał i pozostawienie dziecka w rozgrzanym samochodze

17-letnia matka wraz z ojcem przyjechali do w miasta Nenzing w zachodniej Austrii spędzać wspólne wakacje. Razem z nim podróżował 1,5-roczny synek. W momencie przyjazdu na miejsce chłopczyk spał. Kobieta nie chciała go budzić i zostawiła dziecko w samochodzie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że wraz z upływem godzin na zewnątrz rosła temperatura, która osiągnęła prawie 30 stopni Celsjusza. Para natomiast udała się na kilkugodzinną drzemkę po długiej podróży. Kiedy obydwoje obudzili się, mężczyzna pobiegł do zamkniętego pojazdu po synka. Dziecko już nie żyło. Po przeprowadzonych badaniach lekarskich okazało się, że przyczyną śmierci był udar słoneczny powstały w wyniku bardzo wysokiej temperatury w samochodzie. Para znajduje się obecnie pod opieką psychologa. Prawdopodobnie obydwoje zostaną skazani za spowodowanie śmierci u dziecka. Należy pamiętać, że u małych dzieci zostawionych w rozgrzanych pojazdach dochodzi do bardzo szybkiej śmierci. Bądźmy czujni!

udarsłonecznyzdrowiedziecko

Para dzieci zatańczyła do przeboju z "Dirty Dancing". To niezwykle urocze! [WIDEO]

W jednym z odcinków amerykańskiego "Mam Talent" wystąpiła para małych dzieci Artyon and Paige. Chłopczyk ma ciemny kolor skóry, dziewczynka natomiast porównywana jest do modelki Heidi Klum. Para zatańczyła już kolejny raz w programie, tym razem do popularnego hitu z filmu "Dirty Dancing". Miny i gra aktorska dzieci były powalające. Parze udało się nawet w imponujący sposób wykonać najsłynniejszą figurę tj. podnoszenie partnerki. Jury programu było pod wielkim wrażeniem. W komentarzach mówili " Już wiem dlaczego to show jest największe w Ameryce, ponieważ możemy zobaczyć niezwykłe talenty takie jak wasz", "To było naprawdę dobre i zabawne!". Zobaczcie sami jak tak małe dzieci radzą sobie na parkiecie!

mamtalenttaniecdziecko

10-latka opowiedziała o "swojej wegańskiej historii" i wywołała burzę. Jej film wyświetlono już 200 tys. razy

10-latki prowadzące własne kanały na YouTubie przestały już dziwić. Internetowej społeczności opowiadają o tym, co mają w plecaku, jakie prezenty dostały na pierwszą komunię, co jadły w ciągu dnia. Sposób odżywiania i styl życia z nim związany są tematami filmu 10-letniej Carmen opublikowanego tydzień temu na YouTubie. Autorka kanału "The Carmen" wzbudziła wiele kontrowersji związanych z weganizmem wśród dzieci, sposobem wychowania "nieodpowiedzialnych" rodziców oraz "faktami" diety wolnej od produktów pochodzenia zwierzęcego. Dziewczynka argumentuje swoją niechęć m.in. do miodu i jajek, które według niej są "wymiotami pszczół" i "czymś z dupy". Wśród licznych hejterów komentujących wideo 10-latki, znalazły się też osoby wspierające młodą wegankę. "Obrażacie 10 letnie dziecko które jest 20 razy mądrzejsze od Was. Brawo" - napisał użytkownik YouTube'a o nazwie Apoostasy. Dyskusja dotycząca zalet i wad weganizmu wciąż jest żywa (co widać w komentarzach pod filmem Carmen). Wideo skłania jednak także do innych refleksji - czy tak młode osoby powinny udostępniać w internecie filmy ze swoim udziałem? Czy słowa młodej Carmen rzeczywiście należą do niej? Co o jej internetowej działalności myślą rodzice? Obejrzycie film, który jest ostatnio tematem ogromnego sporu. W ciągu kilku dni został wyświetlony ponad 200 tysięcy razy!

weganizmwśróddziecidzieckoYouTube

Tuż po narodzinach wtuliła się w swoją mamę, wprawiając wszystkich w osłupienie. To wideo wzrusza!

Mała Agata Ribeiro Coêlho przyszła na świat poprzez cesarskie cięcie 5 kwietnia tego roku w szpitalu w Santa Monica w Brazylii. Zaledwie kilka sekund po narodzinach nazwano ją "niezwykłym dzieckiem". Personel medyczny, a przede wszystkim mama dziewczynki zaniemówili bowiem z wrażenia, kiedy Agata, po przedstawieniu swojej rodzicielce, momentalnie się do niej przytuliła i ją ucałowała! Zgromadzeni na sali lekarze przyznają, że pierwszy raz w życiu widzieli coś takiego! Wideo z tego niezwykłego przywitania, które przed kilkoma dniami trafiło do sieci, robi prawdziwą furorę! Internauci rozczulają się nad maleńką Agatą i podkreślają, że filmik w pełni pokazuje piękną więź matki i dziecka, która będzie się umacniać przez kolejne lata. Dawno nie widzieliśmy czegoś tak poruszającego! Zobaczcie to i Wy!

wtulonynoworodekdzieckorodzicielstwo