Nazywają go "dziadkiem intensywnej terapii". Od 12 lat przytula dzieci w szpitalu, gdy rodzice nie mogą być blisko!

Ten sympatyczny dziadek ze zdjęcia o ogromnym sercu to David Deutchman. Od 12 lat jako wolontariusz dwa dni w tygodniu poświęca opiece nad dziećmi, które przebywają w Centrum Zdrowia Dziecka w Atlancie. We wtorki odwiedza pediatrię, a w czwartki oddział neonatologiczny. Jego obecność w szpitalu zarówno dla personelu, jak i dla rodziców małych pacjentów (samych maluchów również) ma olbrzymie znaczenie. David stara się pomagać im jak może. Mężczyzna dobrze wie, jak wielkie znaczenie dla niemowlaków i starszych dzieci ma bliskość drugiego człowieka, dlatego, kiedy rodzice albo lekarze nie mogą być blisko nich i brać ich na ręce, chętnie służy swoimi ramionami. Dzięki niemu rodzice mogą spokojnie wrócić do domu, odświeżyć się i odpocząć, wiedząc, że jest z nimi właśnie on. Z powodu wieloletniego wolontariatu przylgnęło do niego określenie "dziadek intensywnej terapii". Opieka nad maluchami wypełnia mu czas po przejściu na emeryturę. David uważa, że trzymanie w ramionach nowego życia i możliwość wspierania rodzin w trudnych chwilach jest najlepszym wynagrodzeniem, jakie może otrzymać.

dziadekintensywnejterapiidzieckoseniorzy