Matka oskarża twórcę podręczników szkolnych o seksizm!

Lynne Polvino z Nowego Jorku oburzyła się, gdy jej 6-letnia córka pokazała swoje zadanie domowe. Wpisując w kolejne rubryki słowa, trzeba było uzupełnić krótką historyjkę o tym, że pewna latorośl jest niezadowolona, bo jej mama wróciła do pracy po urlopie macierzyńskim. "Na początku byłam zszokowana i przerażona, ale prędko zamieniło się to w oburzenie. Który mamy rok? Czy w dzisiejszych czasach naprawdę musimy mówić dzieciom, że matka pracująca poza domem sprawia, że cała rodzina jest nieszczęśliwa? Że ojcowie zwykle nie robią takich rzeczy jak gotowanie czy zmywanie?" - mówi zdenerwowana Polvino. Kobieta zmieniła treść zadania na takie, w którym rodzina nie jest nieszczęśliwa z powodu pracującej mamy. Myślicie, że miała powody do zdenerwowania?

matkaoburzonazadaniemdomowymdyskryminacjakontrowersje

Założył dziewczęcą bluzkę, by przetestować szkolny regulamin. Reakcja nauczycieli go rozczarowała

Nie tak dawno pisaliśmy Wam o 13-letniej Demetrii Alarcon, która usłyszała od nauczycieli, że jej strój - niebieska sukienka, a później także szorty i koszulka na ramiączkach -"rozprasza chłopców" (jeśli nie pamiętacie tej historii, to przypomni Wam o niej drugi z poniższych materiałów). Od tego czasu coraz śmielej w dyskusji na temat podejścia do szkolnej garderoby udzielają się uczniowie. Kilka dni temu Phil Rodriguez z Hueneme High w Kalifornii postanowił sprawdzić, jak szkoła zareaguje na jego nieprzepisowy strój. Wbrew regulaminowi założył dziewczęcą bluzkę, która odsłaniała brzuch i ramiona. Poza tym podciągnął swoje bokserki tak, by wszyscy mogli dostrzec widniejące na nich logo (zdjęcie nietypowego "imagu" zamieścił na Twitterze). Część kolegów śmiała się z niego, inni doceniali jego odwagę. Najbardziej rozczarowała go reakcja nauczycieli, którzy mimo że zwracali na niego uwagę, nie zareagowali tak, jak zapewne miałoby to miejsce w przypadku jego podobnie ubranej koleżanki. Przez 6 lekcji nikt nie kazał mu opuścić sali i się przebrać. "Dzień powoli dobiega końca, a ja nie dostałem żadnej reprymendy. Chyba nie muszę niczego komentować, a odpowiedź na pytanie, czy jesteśmy traktowani równo, nasuwa się sama" - napisał na Twitterze. Internauci zwracają uwagę na to, że różnice w traktowaniu kobiet i mężczyzn zauważa się już w szkole, a potem ma to miejsce m.in. w zakładach pracy. Phil planuje kolejny eksperyment. Jesteśmy bardzo ciekawi, czy przyniesie on inne wyniki.

testszkolnegoregulaminuszkoładyskryminacja

Feministka zarzuca rasizm gwałcicielowi, ponieważ... molestował tylko białe aktorki

Podczas gdy kobiety odważnie wyznają przed całym światem, że były molestowane, używając w mediach społecznościowych tagu #MeToo (#JaTeż), czarnoskóra dziennikarka gwałcicielom zarzuca... rasizm. Przynajmniej temu, od którego cała akcja się zaczęła. "Myślę, że powinniśmy być zaniepokojeni, że seryjny gwałciciel nie uwzględnia różnorodności rasowej wśród swoich ofiar" - o Harveyu Weinsteinie napisała Bim Adewunmi, od lat działająca na rzecz praw kobiet i równouprawnienia. Kilka dni temu w swoim artykule feministka oskarżyła producenta filmowego o dyskryminację rasową. Jak zauważyła, wszystkie kobiety molestowane przez niego, były białe. Wiązać się to ma z ogólnym problemem rasizmu w Hollywood - Adewunmi twierdzi, że czarnoskóre aktorki nie dostają ról głównych w amerykańskich filmach. Swoje ubolewanie nad faktem, że wszystkie ofiary Weinsteina były białe wyraziła słowami: "Myślę, że dla niego czarna kobieta, taka jak ja, nie jest uważana za godne pożadania trofeum seksualne. On zapewne jest przekonany, że 'pie****na' przez niego kobieta doznaje zaszczytu, ale czarnoskóra kobieta nie zasługuje na taki honor. To jest głęboko zakorzenione w głowach takich jak on białych samców".

MeToofeminizmdyskryminacja

Torturował i zabił 8-letniego syna swojej dziewczyny, bo uważał go za geja. Matka brała udział w morderstwie

37-letni Isauro Aguirre z Los Angeles został wczoraj oskarżony o torturowanie i zamordowanie 8-letniego syna jego dziewczyny. Jak podaje prokurator Jon Hatami, mężczyzna znęcał się nad dzieckiem, ponieważ uważał, że chłopiec jest gejem. Tym, co najbardziej raziło 37-latka, było przebieranie się Gabriela Fernandeza w kobiece ubrania. Cenę, jaką chłopiec za to przypłacił, jest niewyobrażalnie okrutna... Aguirre został oskarżony o zmuszanie chłopca do spryskiwania sobie twarzy gazem pieprzowym, spożywania własnych odchodów oraz wymiotów, bicia i ostatecznie zastrzelenia z wiatrówki. W nieludzkim traktowaniu dziecka udział miała także jego matka. Kiedy para uświadomiła sobie, że 8-latek nie żyje, zadzwoniła pod numer alarmowy. Jak twierdzi prokurator, wezwanie karetki pogotowia nie miało na celu "pomocy Gabrielowi", ale zamaskowanie okrutnego czynu. Jeden z sanitariuszy zeznał, że ciało chłopca miało "niewiarygodnie" dużo oznak cierpienia i znęcania się nad dzieckiem.

zabił8latkabouważałgozagejadyskryminacjaokrucieństwowobecdzieci

W rasistowskiej reklamie wybielono czarnoskórą kobietę. Dove przeprasza za "zniewagę"

Krótki spot marki Dove miał pokazać, przynajmniej według producentów, jak różnorodne są klientki tej firmy. Kilkusekundowy gif opublikowany na Facebooku i Twitterze został jednak uznany za rasistowski. Udostępniony w piątek materiał, po fali negatywnych komentarzy, szybko usunięto. Przedstawiał czarnoskórą kobietę, która, jak interpretowali internauci, po umyciu się produktem Dove zmieniała się w białą dziewczynę. Według wielu kontrowersyjny spot nawiązywał do reklam popularnych w przeszłości, szczególnie w Ameryce - reklam produktów czyszczących mających na celu "wybielenie" osób o ciemnym kolorze skóry. "Czy Dove powołuje się na wielowiekowy stereotyp, że czarna jest brudna, a biała jest czysta? Czy taka czarna skóra może lub powinna być oczyszczona?" - komentuje Naomi Blake znana makijażystka. Marka po wycofaniu obraźliwej reklamy opublikowała również komunikat: "Obraz, który umieściliśmy na Facebooku, nie przekazał naszego przesłania, jakim jest reprezentowanie kobiet różnych ras. Bardzo żałujemy zniewagi, jaką wywołała reklama". Nie jest to pierwsze oskarżenie Dove o treści rasistowskie. W 2015 roku ich balsam reklamowany był jako produkt do "normalnej i ciemnej skóry".

rasizmDovedyskryminacjareklamy

Ekspert TVP o demonstracjach kobiet: "Cały czas myślałem: kto to r*cha"

"Ładne laski idą na dyskotekę, a brzydkie, których nikt nie chce bzykać, to idą na demonstracje" - powiedział prawnik Roman Sklepowicz w internetowej telewizji wRealu24 (link do wideo zamieszczony poniżej). Jego oburzające słowa dotyczyły "czarnego wtorku" oraz wydarzeń z nim związanych. 3 października 2017 roku kobiety ponownie wyszły na ulice polskich miast, by zaprotestować m.in. wobec zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. "Ja stałem i patrzyłem, i sobie myślałem, którą bym bzyknął. Ta? O Jezus, o Boże. Tą? O nie. Wierzcie mi, że cały czas myślałem: kto to r*cha. I doszedłem do wniosku, że nikt. I dlatego idą w tej manifestacji" - kontynuował swój wywód Sklepowicz, który jeszcze niedawno występował w TVP w roli eksperta, na co śmiechem zareagował dziennikarz Marcin Rola. Prowadzącego rozmowę widocznie seksistowskie i skandaliczne "żarty" bawią. Wystąpienie gościa programu wRealu24 internauci określili najgorszą wypowiedzią na temat kobiet w historii polskiej publicystyki.

czarnyprotestfeminizmdyskryminacja

Nikon wybrał 32 mężczyzn do testowania nowego aparatu i żadnej kobiety. "Były zajęte"

32 profesjonalnych fotografów z 3 kontynentów - Azjaci, Afrykani i Hindusi - testowało Nikona D850. Do testów nowego aparatu nie zaproszono ani jednej kobiety. Społeczność internetowa drwi, a Nikon Asia zaczyna mieć coraz poważniejsze problemy wizerunkowe. "D850 został stworzony jedynie dla mężczyzn, czy Nikon wyprodukuje też błyszczącą, różową wersję specjalnie dla kobiet?" - pyta na Twitterze Cindy Gallop. Złośliwych komentarzy dotyczących tego, że kobiety widocznie są niewystarczająco "dobre" do robienia zdjęć z dnia na dzień przybywało, dlatego Nikon w końcu odniósł się do seksistowskiej formy promocji swojej lustrzanki. Japonski producent sprzętu fotograficznego za pośrednictwem Twittera wytłumaczył, że kobiety (nie wiadomo ile) zostały zaproszone do udziału w projekcie. Żadna jednak nie przyjęła zaproszenia, ponieważ wszystkie panie były... zajęte.

aparatniedlakobietdyskryminacjafotografia

Ubiór tej 13-latki "rozpraszał" chłopców, więc szkoła interweniowała. Ojciec jest oburzony

13-letnia Demetra Alarcon ubrana w niebieską (widoczną na zdjęciu) sukienkę usłyszała w szkole, że jej strój demoralizuje innych i "rozprasza" chłopców. Dyrekcja placówki w Los Gatos (Kalifornia), w której uczy się Demetra, wezwała ojca dziewczyny, prosząc, aby wziął dla córki ubranie na zmianę. Zaskoczony rodzic przywiózł ze sobą dżinsowe szorty oraz różową koszulkę na ramiączkach, aby 13-latka mogła się przebrać. Władze szkoły nie zaakceptowały również tego stroju. Ostatecznie Demetra musiała włożyć legginsy. "To nie jest w porządku. Potrzeba zmian" - w rozmowie z The Mercury News (link do artykułu znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej) mówi ojciec nastolatki, zaznaczając, że tego letniego dnia było bardzo gorąco. Sprawą zajęły się lokalne media, a obecnie mówi się o niej także poza granicami Stanów Zjednoczonych. Podzielający zdanie kadry pedagogicznej uważają, że szkołę należy traktować z należytym szacunkiem wyrażanym poprzez ubiór i nieeksponowanie nadmierne ciała. Przeciwników tej postawy jest jednak znacznie więcej. Historia z kalifornijskiej szkoły wzbudziła dyskusję na temat seksualizacji kobiecego (a nawet dziewczęcego!) ciała oraz wyciągnie konsekwencji wobec niestosowania się do regulaminu tylko względem uczennic. "Większość niedozwolonych ubrań dotyczy garderoby żeńskiej. Dress code powinien być sprawiedliwy i rozsądny. Nie powinien budzić emocji. Nie powinien powodować tego, że młodzi ludzie kwestionują swój wygląd albo czują się jak obiekty seksualne w wieku 13 lat! To tylko dzieci" - mówi ojciec nastolatki. Po której stronie jesteście Wy?

rozpraszającychłopcówubiórdyskryminacjarodzicielstwo

Warszawa uczciła pamięć 14-letniego Kacpra, który odebrał sobie życie. Poruszające przemówienie wygłosiła jego mama!

Śmierć 14-letniego Kacpra z Gorczyna wstrząsnęła całą Polską. Chłopiec gnębiony przez rówieśników, którzy mówili, że "ma inną orientację i inaczej się ubiera" zaledwie kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego powiesił się w swoim domu. W sobotę pod gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej młodzi zebrali się, by uczcić jego pamięć i tym samym wyrazić sprzeciw wobec szerzącej się homofobii. Z wymalowanymi na tęczowo twarzami i tabliczkami w rękach, na których widniało m.in. "Jeszcze żyję, bo mam odwagę", "Jeszcze żyję, bo wyprowadziłem się z małego miasteczka" pokazali, że są w Polsce ludzie, którzy akceptują społeczność LGBT i którzy nie zgadzają się z ich dyskryminowaniem. Wśród młodzieży znalazła się też pani Ewa, mama 14-latka, która wygłosiła poruszające przemówienie. "Kacprowi odebrano marzenia dorastającego chłopca. Odebrano mu marzenia, więc my musimy marzyć za niego. Mam marzenie, że homoseksualność, której ludzie sobie przecież nie wybierają, będzie jedną z cech traktowanych jak kolor oczu czy wzrost. Mam marzenie, że nasze dzieci będą mogły dorastać beztrosko. Mam marzenie, że będą otoczone tylko miłością. To nie homoseksualność jest zła, to homofobia jest złem" - mówiła do zebranych. Podczas manifestacji, która otrzymała miano "Zapal znicz dla Kacpra" wspominano także 14-letniego Dominika Szymańskiego z Bieżunia, który powiesił się, bo nie mógł sobie poradzić z wyzwiskami i szyderstwami ze strony rówieśników. Czy śmierć obojga tych młodych chłopców coś zmieni? Bardzo byśmy tego chcieli!

posamobójstwieKacpradyskryminacjaLGBTQ

14-letni Kacper popełnił samobójstwo. "Miał tego pecha, że urodził się gejem w Polsce"

Niedługo po rozpoczęciu kolejnego roku szkolnego 14-letni Kacper z Gorczyna (woj. łódzkie) popełnił samobójstwo. Chłopiec był gnębiony przez rówieśników, którzy mówili, że "ma inną orientację, inaczej się ubiera". Sprawę śmierci nastolatka nagłośnił reportaż Nowa TV. O tragedii publicznie wypowiedział się ksiądz Grzegorz Kramer oraz pierwszy prezydent w Polsce, który nie ukrywa, że jest gejem, Robert Biedroń. O drwinach i obelgach ze strony kolegów wiedziała matka Kacpra. Ze względu na prześladowanie jej syna przeniosła chłopca do innego gimnazjum. Zmiana szkoły nie pomogła. Zaledwie trzy dni po rozpoczęciu roku szkolnego 14-latek powiesił się w swoim domu. O groźbach i wyzwiskach wiedzieli nauczyciele. Dyrekcja placówki nie chce komentować sprawy. "Miał tego pecha, że urodził się gejem w Polsce" - podsumował na Facebooku pisarz Jacek Dehnel.

polskarzeczywistośćdyskryminacjaLGBTQ

Chrześcijanie wypisali syna ze szkoły w obawie przed transpłciowym 6-latkiem. "To wy jesteście problemem"

Sally i Nigel Rowe z Isle od Wight postanowili wypisać swoje dziecko ze szkoły po tym, jak dowiedzieli się, że jeden z uczniów jest transseksualny. Dexter, kolega ich syna twierdzi, że "czasem czuje się dziewczynką". Sześciolatek sam miał zwierzać się rodzicom ze zmieszania, jakie wywołuje w nim wyznanie kolegi. Rok temu podobna sytuacja miała miejsce w klasie starszego brata sześciolatka. Siedmioletni wówczas chłopiec został usunięty ze szkoły na życzenie rodziców po tym, jak czuł się niekomfortowo w związku z obecnością ucznia, który przebierał się w sukienki i preferował damskie imię. Małżeństwo utrzymuje, że ich starszy syn jest teraz szczęśliwszy. Bracia rozpoczęli naukę w domu. "Wierzymy, że niewłaściwe jest zachęcanie tak młodych dzieci do okazywania oznak transpłciowości. Chłopcy to chłopcy, a dziewczynki to dziewczynki" - mówią Rowe, podkreślając chrześcijańskie wartości. Szkoła broni zachowania transseksualnych uczniów i zaznacza, że nie jest ono niezgodne z regulaminem. Dyrektor placówki, Jeff Williams oznajmił, że w pełni akceptuje "poszukiwanie własnej płciowości" przez kilkulatków. W brytyjskich mediach wybuchła prawdziwa burza. Poglądy religijne rodziców zostały uznane jako "ekstremistyczne podobnie do wierzeń ISIS". "To wy jesteście problemem" - komentują Brytyjczycy.

dyskryminacjarodzicielstwoLGBTQ

Została wyproszona z basenu, ponieważ jej kostium "pobudzał nastoletnich chłopców"

Pracownik jednego z amerykańskich basenów poprosił ubraną w jednoczęściowy kostium kąpielowy kobietę, aby opuściła teren pływalni. Jej strój, chociaż zakrywał wszystkie intymne strefy kobiecego ciała, miał "nie spełniać określonych standardów". "Twój strój jest wyzywający, pobudza nastolatków. Nie zrozumiesz, bo nie masz dzieci. Musisz się ubrać" - usłyszała 20-letnia Tori Jenkins. Całą sytuację na Facebooku opisał chłopak kobiety, Tyler Newman. Opublikował też zdjęcia ubranej w kostium dziewczyny, aby każdy mógł odnieść się do oskarżeń wobec jej ubioru i ciała. 20-latka już po kilku minutach po pojawieniu się na basenie kompleksu Smoky Crossing w miejscowości Seymour usłyszała, że jej strój jest zbyt wycięty, a ja jej "roznegliżowane" ciało skarżą się inni goście hotelowi, najprawdopodobniej rodzice. Tori, która przecząco odpowiedziała na pytanie, czy posiada dzieci, usłyszała także, że to jest powodem, dla którego nie rozumie sytuacji, w jakiej się znalazła. Niektórzy skarżyli się takzę na sylwetkę kobiety - miała dodatkowo przykuwać uwagę nastoletnich chłopców... Aż trudno uwierzyć, że takie sytuacje mają miejsce w XXI wieku, w cywilizowanej kulturze, w państwie uważanym za "wolne".

wyzywającykostiumdyskryminacjahejt

Młoda kobieta aresztowana za noszenie minispódniczki. Mężczyźni chcą dla niej kary więzienia

Kobieta, którą widzicie na zamieszczonym obok wideo, to użytkowniczka Snapchata o pseudonimie "Khulood" (arab. khulud – nieśmiertelność, wieczność, nieskończoność). Dziewczyna udostępniła w mediach społecznościowych krótkie filmy, na których spaceruje po historycznym forcie Ushayqir. Mieszkańców Arabii Saudyjskiej rozwścieczył jej ubiór - minispódniczka i krótka bluzka zamiast hidżabu. "Bezwstydnicy" grozi kara więzienia. Jak podaje The Washington Post, w niespełna dobę po nagraniu "bezwstydnych" filmów "Khulood" została aresztowana. W miejscach publicznych krajów Bliskiego Wschodu prawo nakazuje całkowite zasłonięcie kobiecego ciała przez abaję. Za niesubordynację w muzułmańskim państwie mężczyźni wyznaczają surowe kary. "Tak jak nawołujemy, żeby ludzie szanowali prawa państw, do których podróżują, ludzie muszą szanować prawa tego kraju" - napisał na Twitterze saudyjski pisarz Ibrahim al-Munayif.

aresztowanazaspódniczkęprawodyskryminacja

Magdalena Żuk "prosiła się o nieszczęście"? Kontrowersyjne słowa księdza o tragedii w Egipcie

"Wyjazd samotnej kobiety na wczasy do kraju arabskiego to proszenie się o nieszczęście" - powiedział ks. Henryk Zieliński na antenie TVP Info w związku z głośną sprawą o śmierci Magdaleny Żuk w Egipcie. Słowa duchownego rozpętały prawdziwą burzę. Media prawicowe komentują wypowiedź krótko: "Przestrzegał kobiety przed samotnymi wyjazdami do krajów arabskich". Oburzeni internauci piszą: "To tak, jakby oskarżyć kobietę, że miała za krótką spódnicę i dlatego została zgwałcona". Czy 27-letnia Polka jest "sama sobie winna"? Przypominamy, że Magdalena miała wyskoczyć z okna lokalnego szpitala. Okoliczności jej śmierci nie są jednak znane. Rodzina i znajomi nie wierzą w samobójstwo.

tragediawEgipciereligiadyskryminacja

Ludzie mówią, że przez znamię na twarzy jest brzydka. Ona czuje się piękna i tłumaczy dlaczego!

24-letnia Brazylijka Mariana Mendes urodziła się z nietypowym znamieniem na twarzy. Ciemna plama pokrywa jej nos, prawe oko i brew. Z powodu szczególnego znaku była prześladowana w dzieciństwie. Rówieśnicy dokuczali jej, mówiąc, że jej buzia jest brzydka. Marina nie radziła sobie z hejtem, a jej rodzice podejmowali próby usunięcia przebarwienia przy pomocy laseroterapii. Żadne zabiegi nie przyniosły zamierzonych skutków. Wtedy dziewczyna musiała nauczyć się żyć ze swoim znakiem rozpoznawczym. Teraz jest pewną siebie modelką. Nie przejmuje się uwagami innych i angażuje się w pomoc kobietom, które mają problem z akceptacją swojego wyglądu. Przeszła długą drogę do pokochania siebie, ale udało jej się. "Dzięki znamieniu czuję się piękniejsza i bardziej wyjątkowa od innych. Jestem z niego dumna. To ono sprawia, że jestem sobą" - przyznaje.

wiarawsiebiekobietadyskryminacja

Twórca bohatera popularnych memów uśmiercił swoją postać. Nie chce, by dłużej kojarzono ją z nienawiścią

Znana z wielu internetowych memów Żaba Pepe (Pepe the Frog) została symbolicznie uśmiercona przez swojego twórcę. W zeszłym roku Pepe, obok swatyski czy podwójnej błyskawicy SS, została wpisana na listę symboli nienawiści. Mimo że Mata Furie nie miał złych intencji, tworząc swoją żabę, mem szybko stał się kojarzony z rasizmem i skrajną prawicą. Wizerunek kolorowej żaby był przedstawiany w negatywnym świetle - np. jako Adolf Hitler lub członek Ku Klux Klanu - przez co zaczęto wykorzystywać go do szerzenia nienawiści i antysemityzmu w internecie. Matt Furie przez wiele miesięcy walczył o dobre imię swojej postaci. Prowadził kampanię #SavePepe, która naraziła go na duże straty moralne i finansowe, ale ostatecznie przegrał walkę z internetowym hejtem. W krótkim komiksie opublikowanym przez wydawnictwo Fantagraphics urządził Pepe... oficjalny pogrzeb. Symboliczne zakończenie żywotu żaby ma zatrzymać ekstremistów przed dobrowolnym wykorzystywaniem jej wizerunku.

hejtdyskryminacjamemy

Restauracja zakazała wstępu z małymi dziećmi. Liczba klientów wzrosła o połowę!

Właściciele włoskiej restauracji Caruso's w Północnej Karolinie wprowadzili w swoim lokalu zakaz wstępu dzieciom do 5 roku życia. Mimo skarg wielu rodziców, negatywnych opinii lokalnych mediów oraz zarzucania dyskryminacji, podjęcie takiej decyzji opłacało się. Liczba gości tej restauracji wzrosła o połowę - donosi serwis Oddity Central (link do materiału znajdziecie poniżej). Nowe przepisy z pewnością przekonały bezdzietnych klientów do częstszego odwiedzania restauracji, ale na sukces ekonomiczny Caruso's wpływ miał także rozgłos, jaki w ciągu kilku miesięcy zyskało to miejsce. Mimo że Pasquale Caruso nie jest pierwszym, który nie mógł znieść niewłaściwego zachowania dzieci w swoim lokalu (podobne zakazy wprowadzono we Włoszech, Australii czy Korei), właśnie jego decyzja wywołała najżywszą dyskusję. Jak przyznaje w wywiadzie dla Mooresville, mężczyzna sam ma dwójkę dzieci. "Chcę tylko stworzyć miłą atmosferę i utrzymać restaurację w elegancji. Chcę, by pary i przyjaciele mogli spędzić tu miły wieczór" - mówi.

zakazwstępudzieciomdyskryminacjarodzicielstwo

Wielka pierś w centrum Londynu "patrzy" na przechodniów. O co chodzi?

Na dachu jednego z londyńskich budynków umieszczono ogromną, kobiecą pierś. Instalacja wywołała różne emocje - od zażenowania, przez wstyd, do fascynacji. Niektórzy przechodnie komentują, że czuli się "obserwowani" - pierś znajdowała się przecież w miejscu publicznym. Jej obecność nie miała oczywiście przypadkowego znaczenia. Projekt był manifestem dotyczącym karmiących matek. W Wielkiej Brytanii Dzień Matki obchodzony jest 26 marca i to właśnie z tej okazji agencja reklamowa Mother of London przygotowała kontrowersyjną akcję społeczną. Widok kobiety karmiącej niemowlaka w przestrzeni publicznej nadal szokuje, co, zdaniem twórców kampanii, jest reakcją wysoce nietolerancyjną - społeczeństwo nie powinno oburzać się na obraz jednej z najbardziej naturalnych czynności na świecie. Niektóre matki nadal czują się obserwowane i oceniane, krępują się, karmiąc swoje dzieci - nawet butelką! Do nich kierowana jest ta akcja. "To żaden wstyd!" - miało wybrzmieć przesłanie kampanii z wielką kobiecą piersią na dachu londyńskiego budynku.

freethefeeddyskryminacjaDzieńMatki

Przez dwa tygodnie podpisywała się w pracy męskim nazwiskiem. "Na chwilę zyskałam przywilej, z którym się nie urodziłam"

Martin Schneider, redaktor portalu Front Row Central, doświadczył w pracy systemowego błędu, który zainspirował go do przeprowadzenia pewnego eksperymentu. Po tym, jak przez przypadek jego korespondencja mailowa trafiła do klienta podpisana nazwiskiem koleżanki z pracy, Martin otrzymał wrogą i pretensjonalną wiadomość zwrotną. Gdy wytłumaczył, że nie ma na imię Nicole, jego rozmówca zmienił znacząco ton wypowiedzi i dziękował za trafne uwagi. Po tym doświadczeniu Martin postanowił na dwa tygodnie zamienić się z Nicole Hallberg tożsamością - świadczyły o tym podpisy ich biznesowych maili. Minieksperyment pozwolił zrozumieć mężczyźnie, dlaczego jedyna (!) zatrudniana przez niego kobieta pracuje wolniej. Nie jest mniej wydajna, jak mu się na początku wydawało, ale zależność faktycznie dotyczy jej płci. Klienci, będąc przym tym aroganccy i niemili, wymagali od niej ciągłego udowadniania, że jest kompetentna i zna się na tym, co robi. Nicole miała przez to dużo więcej pracy niż jej koledzy. "Praca jako 'Nicole' była piekłem. Nie dostawałem odpowiedzi na podstawowe pytania, wszystko, co sugerowałem, było kwestionowane. Klienci, z którymi wcześniej radziłem sobie bez najmniejszych trudności, nagle stali się powodem nieustannej frustracji" – pisał Martin na Twitterze. Jak przez te dwa tygodnie czuła się Nicole? To był dla niej najbardziej produktywny czas w karierze zawodowej, wolny od bezustannych pytań o to, czy jest singielką. "Na chwilę zyskałam przywilej, z którym się nie urodziłam" - tłumaczy.

seksizmdyskryminacjapraca

"Piękna i Bestia" w Rosji dopiero od 16. roku życia. Wszystko za sprawą "gay moment"

Francuska baśń dla dzieci "Piękna i Bestia" w nowej wersji Disneya będącej aktorskim remakiem, spotkała się w Rosji ze sporą falą krytyki. Film został uznany za "nieodpowiedni" dla najmłodszych widzów. Wszystko za sprawą postaci LeFou, która otwarcie wyraża swoje uczucia względem mistrza Gastona. Początkowo obraz miał być całkowicie zakazany ze względu na wyjątkowo restrykcyjne prawo, które zabrania jakiejkolwiek publicznej propagandy homoseksualnej. Ostatecznie jednak "Piękna i Bestia" trafi do kin z najwyższą kategorią wiekową (+16). Jeden z rosyjskich polityków Vitali Milanov w swoim liście do Ministra Kultury film określa jako "bezczelną, bezwstydną propagandę grzechu i zboczeń seksualnych". Homoseksualizm w Rosji był zakazany aż do 1993 roku, a z listy zaburzeń psychicznych zniknął dopiero w 1999 roku. Disney postanowił nie komentować rosyjskiej oceny produkcji.

zakazanyDisneyPięknaiBestiadyskryminacja