Dołeczki w policzkach od chirurga to najnowszy "hit". Na zabieg decyduje się coraz więcej młodych!

Powiększenie ust, biustu, pośladków (zdecydowanie rzadziej ich zmniejszenie), korekta nosa, liposukcja ud, brzucha czy bioder to popularne zabiegi chirurgii plastycznej, które "zadomowiły się" u nas tak bardzo, że już nas nie zaskakują. Inaczej jednak reagujemy na fakt, że ktoś decyduje się na wytatuowanie sobie piegów (!) czy uwypuklenie dołeczków w policzkach. Tak, zabieg dimpleplastii, czyli wykonania "uroczych" wgłębień w policzkach, jest najnowszym "hitem", na który decyduje się coraz więcej młodych! Decydują się oni na zmianę, gdyż panuje przekonanie, że dzięki dołeczkom twarz wygląda znacznie młodziej, a ich właściciele budzą większe zaufanie. Duży wpływ na to ma także wygląd ich idoli... Jak twierdzą specjaliści, zabieg dimpleplastii jest nieinwazyjny i wykonuje się go w znieczuleniu miejscowym. Chirurg w pół godziny nacina wnętrze jamy ustnej, powodując defekt w policzkach, a następnie znajdujące się w nich mięśnie mocuje do spodniej warstwy skóry, co powoduje jej ściągnięcie i widoczny od razu efekt w mimice twarzy. Ceny zabiegu są róże, zależne od gabinetu, ale przeważnie to około 5 tysięcy złotych. Jak podaje "The Independent" na swojej stronie internetowej, w stosunku do ostatnich lat potroiła się liczba młodych, którzy zdecydowali się na chirurgiczną korektę policzków (link do artykułu poniżej). Sztuczne dołeczki jednak nie będą wieczne. Efekt po zabiegu utrzymuje się do dwóch miesięcy. Wydaje się, że w biegu za doskonałością i większą liczbą lajków młodzi są w stanie zrobić naprawdę wszystko. Zapominają, że to naturalność jest tym, co w nich najpiękniejsze i co zasługuje na uwagę...

dołeczkiodchirurgakobietaoperacjeplastyczne