"Wyglądasz za dobrze na depresję" - usłyszała kiedyś od lekarza. Dziś uzmysławia ludziom, że nawet uśmiech może oznaczać problem!

"Niebezpiecznie jest myśleć, że zdrowie psychiczne ma 'twarz', 'wygląd'" - pisze w imieniu wszystkich zmagających się z depresją 23-letnia Milly Smith z Anglii. Cierpiąca na tę chorobę dziewczyna w wieku 14 lat doświadczyła u lekarza sytuacji, która uświadomiła jej niesamowitą skalę ignorancji wobec tych, którzy mają problemy psychiczne. Licząc na pomoc ze strony specjalisty, udała się do jednego z gabinetów. Niestety, zamiast ratunku spotkała ją niezwykła przykrość. "Lekarz przyjrzał mi się uważnie, po czym stwierdził, że nie wyglądam na osobę, która ma depresję. Te słowa do dzisiaj odbijają się echem w mojej głowie. Wtedy, jako nastolatka, czułam się zażenowana. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje, ale byłam przekonana, że wszyscy będą się ze mnie śmiać. Jak w takim razie powinna wyglądać osoba, która cierpi na depresję? Nosić kostium samobójcy i ściskać w dłoniach opakowanie tabletek przeciwbólowych!?" - pisze Milly na Instagramie, nie kryjąc oburzenia. Dziewczyna oprócz depresji zmaga się także z chronicznym bólem, z którym walczy przy pomocy morfiny. Często miewa także myśli samobójcze. Wszystkie jej zmory dla obcych ludzi, których mija na ulicy, nie są zauważalne. Przykrywa je makijaż i szeroki uśmiech. By uzmysłowić wszystkim, że nawet załamana osoba może wyglądać dobrze, na Instagramie publikuje wymowne zdjęcia. Ma nadzieję, że dzięki nim choć trochę zmieni się podejście do chorych. "Przestańcie nas stygmatyzować. Nie oceniajcie po wyglądzie. Czasami czujemy się lepiej, czasami nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować. Po prostu bądźmy dla siebie dobrymi ludźmi" - pisze. Zobaczcie, co ma na myśli!

depresjanaInstagramiekobietaproblemypsychiczne

Instagram pomaga w wykryciu depresji. Na co zwracać uwagę?

To, co publikujemy w mediach społecznościowych, często jest odzwierciedleniem naszych nastrojów, doświadczeń czy nawet stanów emocjonalnych. Zdawać by się mogło, że potrafimy umiejętnie filtrować wiadomości, z którymi dzielimy się ze światem. Naukowcy z Uniwersytetu Vermont i Uniwersytetu Harvarda w USA są zdania, że analiza publikowanych zdjęć na Instagramie mówi o nas samych więcej, niż nam się wydaje... i potrafi wykryć poważną chorobę. Badacze Andrew G. Reece i Christopher M. Danforth poddali komputerowej diagnozie 166 kont na Instagramie, by sprawdzić, czy z grona dobrowolnie biorących udział w badaniu osób da się wyłonić te cierpiące na depresję. Algorytm, jaki opracowali, ze skutecznością na poziomie 70 proc. wykrywa korelacje pomiędzy udostępnianymi fotografiami a zachowaniami osób chorych. Na podstawie analizy 43950 zdjęć stwierdzono: "Zdjęcia umieszczane przez osoby ze zdiagnozowaną depresją są zazwyczaj ciemniejsze, otrzymują więcej komentarzy, częściej zawierają wizerunek twarzy i rzadziej posiadają nałożony filtr. Jeśli już posiadają jakiś filtr, jest to zwykle filtr przedstawiający zdjęcie w czarno-białej tonacji. Ponadto ludzie ze zdiagnozowaną depresją wstawiają posty częściej niż zdrowi użytkownicy" - mówi dr Danforth. Te informacje niewątpliwie mogą być przydatne we wczesnym diagnozowaniu depresji - nawet zanim zrobi to lekarz specjalista. Warto jednak pamiętać, by do wyników badań podchodzić z rezerwą, a także o tym, że przeprowadzono je na dość małej próbie.

depresjanaInstagramieinstagramproblemypsychiczne