Serce dziewczynki urodzonej w 5. miesiącu ciąży przestało bić. Po 8 minutach zdarzył się cud!

Anglicy Bex i Martin to para, która na wieść o dziecku nie mogła ukryć wzruszenia. Przyszli rodzice z ogromną radością wyczekiwali przyjścia na świat małego człowieka. Ciąża przebiegała bezproblemowo aż do 5. miesiąca... Na rutynowej kontroli okazało się, że serce maleństwa jest bardzo słabe i aby ratować życie dziecka, konieczne jest natychmiastowe wykonanie cesarskiego cięcia. Wcześniak urodził się martwy. Zrozpaczona Bex wpadła w histerię, nie usłyszawszy płaczu noworodka. Lekarze nie poddawali się i bezustannie próbowali przywrócić funkcje życiowe dziecka. Po trwającym 8 minut koszmarze zdarzył się jednak cud. Dziewczynka wykazała ogromną chęć życia, a jej serduszko znowu zaczęło bić. Przewieziona na OIOM została poddana zabiegowi obniżenia temperatury ciała. Przez cztery dni utrzymywano ją na poziomie zaledwie 33 stopni Celsjusza dzięki specjalnemu kombinezonowi. Rewolucyjna metoda leczenia zimnem nie pozwoliła na zajście trwałych zmian w rozwoju dziecka wynikających z zatrzymania krążenia i niedotlenienia mózgu. "Nie płakała przez cztery tygodnie, bo miała w sobie tyle rur, które drażniły jej gardło. Nie wiedziała nawet jak płakać" - mówi Bex. "To dziwne, ale wszystko czego chcieliśmy, to to, aby zaczęła płakać". Od tamtych zdarzeń minęły dwa lata. Mała Rose rozwija się prawidłowo i jest bardzo szczęśliwym, zdrowym dzieckiem!