Jako lekarz wojskowy ratował umierających na froncie żołnierzy. To jednak nie przygotowało go na osobisty dramat...

Bill Kohler jako lekarz wojskowy niejednokrotnie miał do czynienia ze śmiercią. Udzielał pomocy żołnierzom na wojennym froncie, ale nie każdemu mógł pomóc... Nie mógł również pomóc swojemu 10-letniemu synowi Aydenowi, który cierpiał na rzadką formę raka - glejaka pnia mózgu. Nowotwór nie był operacyjny, a chemioterapia jedynie na chwilę przyniosła chłopcu ulgę. Chociaż rodzina miała nadzieję, że Aydenowi uda się pokonać chorobę, jego stan zaczął się pogarszać. Niestety, po prawie ośmiu miesiącach chłopiec nie był w stanie jeść, przełykać ani chodzić... Bill widział, że jego ukochany synek jest u kresu sił i nie może, nie chce już dalej walczyć z potworną chorobą. Chłopiec sam zresztą wyjawił to ojcu. Była to chwila, której Bill obawiał się najbardziej. "Tato, muszę odejść" - powiedział Ayden pewnego dnia. Chociaż ojciec zaproponował mu, że lekarze podłączą go do specjalnej rurki, on odparł, że tego nie chce. Po tym Bill zrozumiał, że musi pozwolić mu odejść. "Obiecuję ci, że jeśli walczyłeś tak bardzo, jak tylko byłeś w stanie i tak mocno, jak tylko potrafiłeś i czujesz, że tak właśnie było to... to obiecuję ci, że pozwolę ci odejść" - powiedział mu. Po czterech dniach Ayden odszedł w domu, w otoczeniu najbliższych mu osób. Jego rodzice wciąż walczą, ale tym razem już nie o niego, a w jego imieniu. Założyli fundację, która zbiera pieniądze dla zmagających się z glejakiem pnia mózgu, chorobą, z którą ich ukochany syn nie mógł wygrać...

odejściesynadziecichoroba

Śmiertelnie chora kobieta nie będzie mogła uczestniczyć w ważnych chwilach swoich córek. Spędziła z nimi wyjątkowy dzień

34-letnia Dawn Wilson, nigdy nie przypuszczała, że nie przybędzie na ślub swoich ukochanych córek. Jednak diagnoza jaką wskazali lekarze była bardzo zła. Kobieta zachorowała na raka piersi. Mimo podwójnej mastektomii, kilkunastu chemioterapiach i radioterapiach nowotwór nie odpuścił. Dawn jest nieuleczalnie chora. W tym momencie wychowuje ona razem z drugim mężem dwie córki 12-letnią Imogen i 8-letnią Madeline. Z pierwszym mężem kobieta rozwiodła się kilka lat temu. Wciąż są dla siebie przyjaciółmi. Były mąż cierpi na genetyczną chorobę jaką jest pląsawicę Huntingtona. Objawia się ona zaburzeniami ruchowymi, nerwowymi i psychicznymi. On również znalazł się w ciężkim stanie, a lekarze nie dają mu nawet roku życia. Zrozpaczona Dawn postanowiła urządzić dla swoich córek "dzień wspomnień". Dlatego, że wie, iż nie będzie uczestniczyła w ich najważniejszych dniach w życiu, postanowiła, że zabierze je do licznych sklepów. Dziewczyny razem wybierały sukienki na bal maturalny, później przymierzały wymarzone suknie ślubne. Dalej był wybór upragnionego samochodu, czy też kupno domu. Wszystkie te chwile kobieta upamiętniała na zdjęciach, pragnąc, aby w przyszłości dziewczynki zapamiętały, że mimo jej nieobecności, wzięła w pewnym stopniu udział w tych wszystkich wyjątkowych wydarzeniach. Dziewczynkami po śmierci rodziców ma zająć się ich ojczym, z którym mają bardzo dobre i bliskie relacje.

zdowiedzieckochoroba

8-letnia Zosia postanowiła oddać swoje włosy dla chorych na raka dzieci. Gdy o sprawie napisał Filip Chajzer, ruszyła lawina!

Przed kilkoma dniami na facebookowym profilu Filipa Chajzera pojawiło się zdjęcie uroczej 8-letniej Zosi wraz z jej niezwykłą historią. "Poproszę stado lajków dla Zosi. Zosia podjęła niesamowicie odważną decyzję. Za 3 tygodnie w Czuprynki Warszawa zetnie włosy, żeby przekazać je chorym dzieciom... Pyta tylko czy będę mógł przyjść i z nią porozmawiać... Zosiu! To oczywiste jak to, że jutro wstanie słońce. Jestem z Ciebie dumny, mam nadzieję, że wy też. Mała wielka bohaterka" - napisał prezenter. Zosia postanowiła swoje piękne, długie włosy oddać fundacji Rak'n'Roll, która zajmuje się m.in. robieniem peruk dla osób po chemioterapii, także dzieci. To właśnie swoim rówieśnikom i tym najmłodszym dziewczynka postanowiła oddać to, co jest dla niej bardzo cenne. Chajzer nie spodziewał się, że historia jego bohaterki odbije się tak szerokim echem. Do dziennikarza zaczęli się bowiem zgłaszać rodzice dzieci z całej Polski, którzy chwalili się tym, że ich pociechy oddały bądź mają zamiar oddać swoje włosy na tak szczytny cel. Taki odzew Chajzer nazwał "efektem Zosi". "To niesamowite, kiedy dzieciaki dają takiego kopa do działania. Krótka wiadomość od mamy Zosi poruszyła wasze serca. Moje też. 01.06., w dzień dziecka w Czuprynki Warszawa czekam na wszystkich małych bohaterów, którzy zechcą przekazać swoje piękne włosy chorym dzieciakom z oddziałów onkologii. Fundacja Rak'n'Roll Wygraj Życie gotowi na dostawę?" - napisał. To piękne, że w tak młodym wieku dzieci myślą o tych, którzy z powodu nowotworu nie mogą w pełni korzystać z dzieciństwa! Jesteśmy pełni dumy!

dlachorychdziecichoroba

Architekt zobrazował 16 chorób psychicznych. Jego prace to "chore domy"

Potrafiłbyś wyobrazić sobie choroby psychiczne jako domy? Architekt Federico Babina nie tylko wykreował podobne obrazy w swojej głowie, ale również przeniósł je na papier i opublikował w sieci. Jego 16 budynków przedstawionych jest w różnych stanach - niektóre złowieszczo grożą zawaleniem, inne są wręcz natrętnie perfekcyjne. Z każdym z nich jest jednak coś nie tak... Projekt zatytułowany "Archiatric" (połączenie angielskich słów architecture oraz psychiatric) łączy kilkanaście przypadłości natury psychicznej zobrazowanych w postaci czarnych budynków. Prace artysty nie tylko pokazują różnice między chorobami, ale pozwalają zrozumieć, z czym na co dzień borykają się ludzie na nie cierpiący. Obejrzyjcie naszą galerię 16 zdjęć. Są naprawdę niezwykłe!

archiatricsztukachoroba

Nowotwór wkrótce odbierze go rodzinie... By dać im niesamowite wspomnienia, zorganizował poruszającą sesję! [GALERIA]

Ray Burrow wraz z żoną Christie wychowują troje dzieci: 15-letnią Zaidee,13-letnią Avę i 9-letniego Nathana. Od czasów liceum państwo Burrow są nierozłączni, jednak wszystko wskazuje na to, że wkrótce ich wspólne szczęście dobiegnie końca... Ray od 3 lat cierpi bowiem na nowotwór gardła, który mimo leczenia zaczął się zaostrzać. Mężczyzna zrezygnował z terapii, gdyż leczenie okazało się zbyt wyczerpujące dla jego organizmu i już przygotowuje bliskich na swoje odejście. Najgorsza okazała się dla niego myśl, że zabraknie go w najważniejszych życiowych momentach swoich pociech - nie będzie obecny na zakończeniu szkoły, nie będzie mógł odprowadzić córek do ołtarza i nie będzie mógł świętować z nimi zdanego egzaminu na prawo jazdy. Ray wiedział, że w takich momentach wsparcie ojca jest niezwykle ważne, dlatego postanowił zrobić dla nich coś, co zapewni im podnoszące na duchu wspomnienia. Wraz z żoną wynajęli fotograf, której zadaniem było utrwalenie momentów, w których na pewno nie będzie go z rodziną. Dzieci ubrały absolwenckie togi, dziewczyny również suknie ślubne (w jednej z nich Christie brała z ich ojcem ślub). Z okazji niezwykłej sesji rodzina wypożyczyła także elegancki, sportowy samochód. Wydarzenie było niezwykle wzruszające dla wszystkich. Według żony, Ray w ten sposób wygrał z nowotworem, bo bliscy nie pozwolili chorobie odebrać im najważniejszych momentów życia z ojcem i mężem. Zobaczcie ich niezwykłe zdjęcia! Łezka w oku zakręci się i Wam!

sesjawchorobiechorobarodzicielstwo

Po tym, jak omal nie stracił matki, 18-latek zaprojektował biustonosz, który wykrywa raka piersi

Julián Ríos Cantú to 18-latek, którego projekt być może ocali życia wielu kobiet. Meksykanin zaprojektował biustonosz mający pomóc we wczesnym wykryciu raka piersi. Swój wynalazek nazwał Eva. Zamieszczone w bieliźnie biosensory w sposób szybszy, łatwiejszy, tańszy i mniej inwazyjny od mammografii określą, czy w ciele nastąpiły niepokojące zmiany. W biustonosz powinny zaopatrzyć się szczególnie kobiety, których ryzyko zachorowalności na raka jest zwiększone - np. kiedy nowotwór dotknął matkę lub babcię. Noszenie zaprojektowanego przez 18-latka stanika zaledwie półtorej godziny tygodniowo pozwala na zarejestrowanie zmiany temperatury lub kształtu piersi. Do powstania biustonosza, który może okazać się przełomowym wynalazkiem w walce z rakiem, Juliána zainspirowała historia jego matki. Kiedy chłopiec miał 13 lat, u jego mamy powtórnie zdiagnozowano raka piersi. Kobieta pokonała chorobę, ale musiała poddać się mastektomii. 18-latek za swój wynalazek otrzymał najwyższe wyróżnienie przyznawane studentom prowadzącym własną firmę - nagrodę Global Student Entrepreneur Awards (GSEA).

biustonoszwykrywającyrakanaukachoroba

Sztuka jest jego sposobem na walkę z depresją. Prace Dawida są podziwiane na całym świecie [GALERIA]

Dawid Planeta mieszkający obecnie w Krakowie tworzy mroczne i tajemnicze, ale niezwykle ujmujące prace. Na większości z nich widać niedużą postać w ciemnej dżungli zamieszkanej przez ogromne, przerażające istoty. Stworzenia przypominające najróżniejsze zwierzęta niepokoją wyróżniającymi się na szarym tle ślepiami i nienaturalnymi rozmiarami. Dawid swoje rysunki udostępnia w sieci, dzięki czemu podziwiać je może cały świat. O zmagającym się z depresją w niecodzienny sposób Polaku piszą już zagraniczne media. Obejrzyjcie naszą galerię 10 zdjęć i dajcie się przenieść w niezwykły świat Dawida. Aby lepiej go przedstawić, każda z prac opisana jest wymownym cytatem. Więcej dzieł znajdziecie na facebookowym profilu Dawida: Mini people.

depresjawsztucesztukachoroba

"W zdrowiu i w chorobie..." - zdjęcie tego mężczyzny czuwającego przy chorej żonie wzruszyło internautów!

17-letnia Mackenna Newman z Kalifornii kilka dni temu zamieściła na Twitterze poruszające zdjęcie przedstawiające jej ojca Jona czuwającego przy chorej żonie Marci."Moja mama musi przebywać w izolacji z powodu radioterapii, którą przechodzi, więc mój tata postawił pod drzwiami biurko, żeby dotrzymać jej towarzystwa. Płaczę" - podpisała wymowną fotografię. U niewidocznej na zdjęciu matki dziewczyny w październiku zeszłego roku zdiagnozowano raka tarczycy. Radioterapia wymaga od niej przebywania w odosobnieniu, dlatego kobiecie doskwiera samotność. By nie narażać żony na niebezpieczeństwo, a mimo wszystko być dla niej wsparciem w trudnych chwilach Jon pod uchylonymi do jej pokoju drzwiami przygotował specjalne miejsce czuwania. Widokiem mężczyzny najpierw wzruszyła się Mackenna, a później cały internet. "To prosty, ale piękny dowód miłości", "Przypominają, o co tak naprawdę chodzi w małżeństwie" - pisali pod fotografią internauci. Wszyscy zgodnie przyznają, że takie gesty mają dla chorego ogromne znaczenie. " Jon chodzi razem ze mną na wizyty u lekarza, na pobieranie krwi, na operacje, na podawanie chemii. Jak widzicie, nigdy nie odpuszcza, nawet kiedy jestem w izolatce" - mówiła Marci w jednym z wywiadów. Tak wygląda miłość!

wchorobiekobietachoroba

9-latka ogoliła głowę w geście solidarności z chorym bratem. Wcześniej na raka zmarła ich matka

Sofia Smith jest zaledwie 9-letnią Kanadyjką, której choroba odebrała matkę, a teraz dotknęła jej brata. Mama rodzeństwa, Tatiana, zmarła na raka 5 lat temu. Teraz rodzina zmaga się z chłoniakiem 14-letniego Randa. Sofia postanowiła pokazać, że wspiera brata w sposób najbardziej odważny z możliwych. Jej poświęcenie wzruszyło cały świat. 21 kwietnia Sofia wraz z innymi uczniami ofiarowała swoje włosy dla fundacji wspierającej dzieci walczące z chorobami nowotworowymi. Nagranie, na którym dziewczynka płacze podczas ścinania jej długich blond włosów, poruszyło miliony internautów (link do filmu zamieszczony w materiałach poniżej). "Wiem, że to słuszne, bo robię coś dla osoby, którą naprawdę kocham" - mówi 9-latka. Po odważnym geście siostry Rand udzielił jej rady: "Będziesz musiała nosić coś na głowie, bo od teraz może być ci trochę zimno" :) Dzięki podzieleniu się swoją historią Sofia w ciągu kilku dni zebrała ponad 20 tysięcy dolarów na pomoc dla dzieci z rakiem.

pomocdzieckochoroba

W wieku 18 lat ważyła zaledwie 30 kilogramów. Wygrała z anoreksją i dziś trenuje MMA!

24-letnią Fionę Chrystall z Glasgow (Szkocja) w wieku 18 lat lekarze zakwalifikowali jako jeden z najpoważniejszych przypadków anoreksji na świecie. Nastolatka przy wzroście wynoszącym 160 centymetrów ważyła zaledwie 30 kilogramów. Z tego okresu pochodzi zdjęcie, które widać po lewej - Fiona wygląda jak ponury szkielet obciągnięty skórą, wygląda tak, jakby najmniejszy ruch mógł połamać jej mizerne ręce i nogi... Dla lekarzy była "straconym przypadkiem". Jednak dziewczyna odzyskała wiarę w siebie, pokonała chorobę (w cztery lata przybrała na wadze 24 kilogramy) i dziś jej spełnioną kobietą! Uśmiechająca się dziewczyna ze zdjęcia, prezentująca z dumą swoją figurę to właśnie Fiona! Kobieta podkreśla, że przede wszystkim dzięki mieszanym sztukom walki (MMA) zaczęła skupiać się nie na tym, by być jak najszczuplejszą, ale na tym, by jej sylwetka była wysportowana i umięśniona. Fiona śmieje się dziś, że odkryła nawet miłość do pizzy! Oby każda osoba cierpiąca na anoreksję mogła pochwalić się kiedyś tak zdrową sylwetką jak ta 24-latka!

walkazanoreksjąkobietachoroba

Schizofrenię zdiagnozowano u niej w wieku 17 lat. Rysując to, co widzi, walczy z chorobą [GALERIA]

Kate Fenner jest 18-latką zmagającą się z depresją, napadami leku i schizofrenią. Zaburzenia psychiatryczne zdiagnozowano u niej rok temu. Od tamtej pory dziewczyna stara się walczyć ze swoimi problemami, przelewając swoje wizje na papier. Jak publicznie wyznaje, ma halucynacje, słyszy głosy, widzi przerażające twarze. Czasem wydaje jej się, że po jej ciele pełzają robaki i pająki... Z negatywnymi uczuciami i potwornymi obrazami powstającymi w jej głowie próbuje walczyć, rysując. Brytyjka udostępnia zdjęcia swoich prac na Instagramie. Robi to, by zmienić postrzeganie innych na temat schizofreników. Sama długo była wykluczana ze społeczeństwa. Znajomi nie rozumieli jej choroby i nie wspierali jej, przez co nastolatka zaczęła mieć myśli samobójcze. Teraz próbuje wytłumaczyć, z czym boryka się na co dzień. Jej profil obserwuje ponad 34 tysiące osób.

oczamischizofrenikasztukachoroba

Ta 7-latka straciła wszystkie włosy. Mama pomaga jej znosić chorobę w najpiękniejszy możliwy sposób

Mała Gianessa niedawno obchodziła swoje siódme urodziny, ale dzieciństwem nie cieszyła się długo. Dziewczynka cierpi na alopecję, chorobę hormonalną, wskutek której w ciągu kilku miesięcy wypadły jej wszystkie włosy. Dla kilkulatki utrata "atrybutu kobiecości" była bolesną zmianą. Początkowo Gianessa ukrywała łysinę pod różnymi perukami i chustami. Przeszkadzało jej, że wygląda inaczej niż jej rówieśniczki. Mama 7-latki postanowiła udowodnić, że dziewczynka jest wyjątkowa i w niczym nie powinna czuć się gorsza od innych. Podczas obchodzonego w jej szkole "Dnia Szalonych Włosów" ozdobiła główkę córki w oryginalny i zaskakujący sposób. Efekt uwieczniła na fotografiach, które dumnie prezentuje na Instagramie. Obejrzyjcie naszą galerię i zobaczcie, jak kolorowe ozdoby oraz błyszczące cyrkonie sprawiły, że Gianessa uśmiechała się przez cały dzień! Z jej oczu bije pewność i wiara w siebie :)

DzieńSzalonychWłosówchorobarodzicielstwo

Rak odebrał jej 4-letniego synka. W internecie podzieliła się jego ostatnimi słowami, które stały się dla niej "cudem, którego nigdy nie zapomni"

4-letni Nolan zmarł dwa miesiące temu na mięsaka prążkowanokomórkowego (złośliwy nowotwór, który dotyka przede wszystkim najmłodszych). Ruth, matka chłopca, była przygotowana na jego odejście, gdyż lekarka poinformowała ją, że dalsze leczenie syna jest bezsensowne, a chłopiec jedynie cierpi. W ostatnich dniach jego pobytu w szpitalu wszyscy skupili się na tym, by jak najmniej odczuwał on ból. Matka musiała jednak wcześniej powiedzieć chłopcu, że ten już niedługo ją opuści... Ta rozmowa, jak i to, co stało się później, wywarło na niej tak ogromne wrażenie, że postanowiła się tym podzielić ze światem. Na swoim profilu na Facebooku kobieta zamieściła słowa, które powiedziała synowi: (...) ten cały rak jest podły. Ale nie musisz już walczyć". Chłopiec chciał jednak walczyć dalej dla mamy, ale ona wytłumaczyła mu, że nie jest w stanie dalej go chronić, a jedynym miejscem, w którym będzie bezpieczny jest niebo. Nolan powiedział, że pójdzie tam, będzie się bawił i czekał, dopóki ona do niego nie dołączy. Ostatnie 36 godzin Ruth spędziła z synem na zabawie. Gdy kobieta poszła się wykąpać, lekarze poinformowali ją, że Nolan umarł... "Podbiegłam do niego i położyłam mu dłoń na policzku. Wtedy zdarzył się cud, którego nigdy nie zapomnę" - napisała na Facebooku. Nolan niespodziewanie bowiem wziął ostatni oddech, otworzył oczy, uśmiechnął się i powiedział do niej: "Kocham Cię mamo", a potem odszedł. Swym wpisem kobieta chce uświadamiać innych, jak ważne jest lepsze dofinansowanie badań związanych z wykrywaniem i leczeniem nowotworów u dzieci. Na Facebooku jej post ze zdjęciem, które najlepiej oddaje pustkę po stracie syna, doczekał się prawie miliona polubień! Takie historie trzeba udostępniać!

śmierćdzieckakobietachoroba

"Jedno pytanie, które zmieni twoje myślenie" - obejrzyj kampanię społeczną inne niż wszystkie

Kwiecień jest miesiącem wiedzy na temat autyzmu. To także kolejny dobry powód, by dowiedzieć się więcej o tym, czym w rzeczywistości jest zaburzenie rozwoju. To, jak autystyczne dzieci postrzegają otaczający je świat, obrazuje 2-minutowe wideo zrealizowane w ramach kampanii społecznej powstałej we współpracy z Zespołem Szkół Specjalnych w Świdnicy. Bohaterką filmu jest Gosia Mazur, kilkuletnia dziewczynka, która odkrywa przed nami swoje codzienne wyzwania. Przekaz kampanii nie gra na emocjach w sposób, jaki robi to większość reklam, ale trafia celnie i dobitnie. Jej twórcy przekonują, że skłania do refleksji nad własnym sposobem myślenia. Obejrzycie wideo i przekonajcie się sami, czy jedno pytanie może coś zmienić.

autyzmdzieckochoroba

7-letni Filip przegrał walkę z rakiem. Chciał być pochowany razem z mamą, internauci zebrali 200 tys. zł

24 marca w londyńskim szpitalu zmarł 7-letni Filipek Kwaśny. O jego śmierci poinformował zrozpaczony tata, Piotr Kwaśny. Po długich miesiącach walki z białaczką chłopiec wiedział już, jaki los jest mu pisany. Marzył o pochowaniu go razem z mamą, która mogłaby "opiekować się nim w niebie". Matka chłopca, pani Agnieszka, w 2011 roku zmarła na mięsaka. Pochowano ją w rodzinnych Wadowicach. Po stracie żony pan Piotr z dwuletnim Filipkiem wyjechał do Wielkiej Brytanii. Aby spełnić życzenie synka, musiał zebrać 6,5 tysiąca funtów. Rozgłos, jaki zyskał dzięki brytyjskim mediom, przerósł jego wszelkie oczekiwania. Dzięki crowdfundingowym portalowi Just Giving oraz Polonii z Cambridgeshire zebrano ponad 41 tysięcy funtów, czyli ponad 200 tysięcy złotych. Ciało Filipka zostanie przewiezione do Polski, gdzie odbędą się uroczystości pogrzebowe. Dzięki wsparciu internautów ostatnie życzenie 7-latka zostanie spełnione.

ostatnieżyczenieFilipkadzieckochoroba

Wiceminister z chorym synkiem podbija internet. Z okazji Światowego Dnia Zespołu Downa opublikował specjalny filmik!

Oprócz świętowania pierwszego dnia wiosny, dziś obchodzony jest również Światowy Dzień Zespołu Downa. Wydarzenie to zostało zainicjowane przez Europejskie Stowarzyszenie Zespołu Downa. W tym roku hasłem przewodnim całej akcji jest „Mój głos. Moja społeczność”. Swoje wsparcie można wyrazić również tym, by założyć kolorowe, niepasujące do siebie skarpetki. Również w Europarlamencie ma zostać pokazana specjalna wystawa, mająca na celu zmuszenie polityków do podjęcia prac nad zwiększeniem finansowania badań nad tą chorobą. Dziś również święto to obchodzi Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, którego dziecko urodziło się z zespołem Downa. Jaki umieścił na swoim Twitterze filmik pokazujący, jak bawi się razem ze swoim dzieckiem. Dodał też do niego wymowny podpis: "Dziś jest Światowy Dzień osób z Zespołem Downa. Pokażmy, że osoby, które są nazywane "zepsutym płodem" zasługują na życie i wygłupy z Tatą:)". Na wideo widzimy szczęśliwe dziecko, które cieszy się z tego, że spędza czas na zabawie z tatą. Sam Jaki mówił w rozmowie z Super Expresem: "Musimy z żoną wykonać więcej pracy. To, co u innych dzieci przychodzi łatwo, u nas z trudem. Ale to też ogromna satysfakcja. Walczymy, aby Raduś mówił, rozumiał, ma intensywną rehabilitację każdego dnia".

chorobapolitykaminister

Zarażony wirusem HIV chciał dowiedzieć się, co myślą o nim inni. Efekt przyprawił go o łzy

"Jestem HIV+. Napiszcie swoje przesłanie o pozytywności" - z tabliczką z takim napisem stanął z zawiązanymi oczami na Trafalgar Square w Londynie George Hankers, młody mężczyzna zmagający się z wirusem zespołu nabytego braku odporności (HIV). George świadomy, że większość społeczeństwa od takich jak on odwraca się plecami postanowił mimo wszystko od przypadkowych przechodniów zebrać kilka słów, które dałyby siłę chorym na całym świecie. Efekt przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. Na planszy zamiast obraźliwych słów znalazł wyrazy wsparcia i miłości. "Nie ważne co, jesteś jedyny i wyjątkowy!! Miłość to najlepsza rzecz na świecie", "Nie ważne kim jesteś, czy co masz, ważne jest, co robisz", "Jesteś mną, a ja jestem tobą", "Bądź silny, walcz o swoje życie!" - pisali. Mężczyzna nie krył łez wzruszenia. Zobaczcie wideo z tego niezwykłego eksperymentu! Was też może ono przyprawić o łzy!

zarażonyHIVeksperymentspołecznychoroba

Rzadka choroba genetyczna nie przekreśliła jej marzeń. Zachwyca jako modelka!

Caitin Stickles, 29-latka z Seattle, cierpi na rzadką chorobę genetyczną zwaną zespołem kociego oka, która powoduje deformacje ciała, twarzy (m.in. rozszczep podniebienia i kolorowych struktur tęczówki, co powoduje, że ludzkie oko wygląda jak oko kota), a także liczne schorzenia narządów wewnętrznych. Poza tym choroba sprawia, że kobieta jest także bardzo drobna - przy wzroście 154 cm waży 40 kilogramów. Codzienne zmagania ze schorzeniem nie sprawiły jednak, że zrezygnowała ona ze swoich marzeń. Wręcz przeciwnie! Caitin postanowiła swoją "inność" przemienić w atut. Od zawsze jej pragnieniem był modeling. Zdjęcia z amatorskich sesji zdjęciowych pojawiały się na jej Instagramie z nadzieją, że ktoś ją dostrzeże... I stało się! Nick Knight, brytyjski fotograf mody, który na swoim koncie ma współpracę z Lady Gagą czy Królową Elżbietą, zaprosił ją do udziału w sesji dla "V Magazine". Zdjęcia hipnotyzują! "'V' zawsze był bardziej kanciasty, surowy. Nie jest jedynie piękny - jest genialny. Ta współpraca jest jedną z najpiękniejszych rzeczy w moim życiu" - mówi zachwycona Caitin. Na pewno jeszcze nie jeden raz zobaczymy ją na okładce!

modelkakobietachoroba

Przed śmiercią postanowiła znaleźć swojemu mężowi nową partnerkę. Jej ogłoszenie łamie serca

Amy Krouse Rosenthal to amerykańska pisarka, autorka książek dla dzieci, od 26 lat szczęśliwa żona mężczyzny o imieniu Jason. Kobieta cierpi na raka jajnika. Walczy, ale lekarze nie dają jej dużych szans. Amy przygotowuje się więc na najgorszy scenariusz... Zanim odejdzie, chce spełnić obecnie swoje największe marzenie - chce znaleźć swojemu mężowi nową partnerkę, zapewnić mu uśmiech na twarzy mimo tragedii... Z tego powodu kobieta zamieściła ogłoszenie w dzienniku "New York Times". "Pozwólcie, że przedstawię Jasona Briana Rosenthala. Łatwo się w nim zakochać. Mnie wystarczył dzień" - rozpoczyna. "To człowiek, który wstaje rano i zaskakuje mnie uśmiechniętą buźką ułożoną z tego, co znalazł koło dzbanka do kawy. To człowiek, który wychodzi ze sklepu czy stacji benzynowej, mówi, żebym podała mu dłoń i natychmiast pojawia się w niej kolorowa guma kulka. Najlepszy prezent, na jaki mogę liczyć, to to, że właściwa osoba go odnajdzie i rozpocznie z nim nową historię miłosną" - pisze w ogłoszeniu, które z miejsca obiegło sieć. "Chciałabym spędzić więcej czasu z Jasonem. Chciałabym spędzić więcej czasu z naszymi dziećmi. Chciałabym pić martini w klubie jazzowym, ale to wszystko się nie wydarzy. Najprawdopodobniej zostało mi jedynie kilka dni życia". Niestety życie pisze i takie scenariusze :(

wzruszająceogłoszeniekobietachoroba

21-letnia Polka opowiada o swojej walce z rakiem. Jej blog cieszy się coraz większą popularnością

U 21-letniej Claudii Kowalewskiej z Iławy (woj. warmińsko-mazurskie) kilka miesięcy temu zdiagnozowano nowotwór. Codzienność studentki medycyny, a także początkującej modelki drastycznie się zmieniła. Chłoniak Hodgkina obrócił jej życie o 180 stopni. Chorzy, próbując się nie załamywać po usłyszeniu diagnozy, podejmują różnie próby walki z rakiem. Dla Claudii najlepszą odskocznią od chemioterapii jest pisanie bloga. Swoją stronę nazwała "Pochłonięta". Jak sama zapewnia, nie da się pochłonąć chłoniakowi. Jej wpisy czytają tysiące osób z całej Polski. Claudia dzieląc się swoimi doświadczeniami, pomaga innym. Pokazuje, jak cieszyć się każdym dniem, czując się przy tym naprawdę kobieco. Jej aktywność w sieci śledzą nie tylko osoby zmagające się z podobnymi problemami, ale także ci, którzy zwyczajnie szukają motywacji do radzenia sobie z codziennymi przeciwnościami losu. Poniżej znajdziecie linki do bloga i instagramowego profilu Claudii. Jeśli jeszcze jej nie znacie, koniecznie zajrzyjcie w jej social media!

Pochłoniętakobietachoroba