Rok temu zdjęcie zakrwawionego chłopca z Aleppo obiegło cały świat. Syryjskie media pokazały go po upływie roku!

Rok temu zdjęcie Omrana Daqneesha obiegło media na całym świecie. Zakrwawiony 5-latek z pustym spojrzeniem siedział w drzwiach karetki, oczekując na kogoś ze swoich bliskich. Przed wykonaniem fotografii, która z miejsca stała się symbolem cierpienia ludności w Syrii, Omran został wyciągnięty z gruzów swojego zbombardowanego domu w Aleppo. Chłopiec po roku od tego traumatycznego wydarzenia znów pojawił się w mediach. Reportaż o nim i o jego rodzinie zrealizowała dziennikarka Kinana Allouche z syryjskiej stacji Sama TV. Na przygotowanym przez nią materiale ojciec chłopca mówi, że jego historia miała być wykorzystana przez rebeliantów do propagandowego ataku na władze. Mężczyzna wyjawił, że w zamian za potwierdzenie, że jego syn ucierpiał w wyniku syryjskiego bądź rosyjskiego bombardowania oferowano mu pieniądze i mieszkanie za granicą. Nie wiadomo jednak czy ojciec chłopca mówi prawdę. Kinana Allouche jest bowiem krytykowana za popieranie rządu al-Assada i stronniczość swoich materiałów, a rząd syryjski niejednokrotnie zmuszał do kłamstw na wizji swoich obywateli, zastraszając ich bądź oferując im złote góry. Najważniejsze jednak jest to, że mały Omran zdaje się być zdrowy. Ale czy szczęśliwy?

chłopieczAlepposyriadziecko

"Damy mu rodzinę i będzie moim bratem" - wzruszający list 6-latka do Baracka Obamy

Na pewno wszyscy widzieliście zdjęcie rannego Omrana Daqneesha z Aleppo, które wstrząsnęło światem. Zobaczyliście je i o czym wtedy pomyśleliście, co zrobiliście? Pomyśleliście o tym, że na świecie źle się dzieje? Że miło by było, gdyby ktoś w końcu zadbał o żyjące tam dzieci? Przekazaliście jakąś darowiznę na fundacje, które zajmują się pomocą humanitarną? Może tak, może nie...Jednak znalazł się na świecie 6-latek (!), który napisał list do samego prezydenta USA Baracka Obamy, aby zaproponować pomoc małemu Syryjczykowi. Alex, bo tak ma na imię autor listu, mieszka w stanie Nowy Jork, w Scarsdale, i napisał do Obamy, żeby ktoś pojechał po jego rówieśnika do Syrii i przywiózł go do jego domu, w którym mógłby zamieszkać. Chłopiec podkreślił, że pozwoliłby mu nawet bawić się swoimi zabawkami...Prezydent Barack Obama był pod tak dużym wrażeniem listu Alexa, że odczytał go publicznie podczas szczytu ONZ. "Nie nauczył się jeszcze być cyniczny, podejrzliwy i pełen strachu. Wszyscy powinniśmy być bardziej jak Alex. Powinniśmy wyobrazić sobie, ile cierpienia moglibyśmy w ten sposób uniknąć, oraz ile żyć moglibyśmy uratować". Filmik stworzony przez Biały Dom na podstawie listu momentalnie podbił sieć i na prawdę się temu nie dziwimy!

syriaBarackObamachłopieczAleppo