33-latka została brutalnie zgwałcona gałęzią. Zmarła po 2 latach pobytu w szpitalu

33-letnia Anna Barmina została zaatakowana nożem, wciągnięta w krzaki i zgwałcona. Po traumatycznym przeżyciu, wskutek poważnych obrażeń wewnętrznych, trafiła do szpitala i już nigdy się nie odezwała. Od tamtej chwili minęły dwa lata. 33-latka niedawno zmarła. Była ofiarą mężczyzny, który w ciągu tygodnia zgwałcił cztery kobiety. Oprawca wyznał, że nie żałuje tego, co zrobił. Do tragicznych zdarzeń doszło w 2015 roku, kiedy 33-letnia mieszkanka Rosji została zaatakowana przez nieznajomego. Mężczyzna groził jej nożem, bił i zaciągnął w zarośla. Tam brutalnie zgwałcił ją gałęzią. Barmina trafiła do szpitala dzięki ingerencji przypadkowego przychodnia, który wezwał pomoc. Z ciężkimi obrażeniami organów wewnętrznych zapadła w śpiączkę i schudła 30 kg. Po upływie roku kobietę wybudzili lekarze, ale już do końca życia nie wypowiedziała ani słowa. Zmarła niedługo po świętach Bożego Narodzenia. Do napaści doszło zaledwie tydzień po tym, jak jej oprawca, Gizar Ziyangareev, opuścił zakład karny za przestępstwa seksualne, m.in. na nieletniej. Sąd wydał najwyższy wyrok, jaki do tej pory usłyszał gwałciciel - 23 lata pozbawienia wolności. Rodzina kobiety domagała się kary śmierci.