18-latek zaopiekował się bezdomnym. Dał mu szansę na nowe życie

"Bezdomny! Każda drobna pomoc jest wspaniała. Uśmiechnij się. Bądź szczęśliwy. Dziękuję" - kartkę o takiej treści znalazł 18-letni uczeń Luis Xavier del Rosario przy 52-letnim bezdomnym w Sydney w Australii. Mężczyzna o imieniu Ian siedział na rozgrzanym chodniku niedaleko przystanku autobusowego, z którego wracał Luis. Widok wyczerpanego 52-latka chwycił go za serce, dlatego nie przeszedł obok niego obojętnie. Po zaledwie kilku minutach rozmowy wiedział o nim już niemal wszystko... Ian wyznał mu, że od zawsze doskwiera mu samotność (wychowywał się w rozbitej rodzinie, a na ulicy mieszka od 6 lat) i panicznie boi się śmierci, gdyż nie chce odejść zapomniany. 18-latek na tyle zaufał nieznajomemu, że postanowił zabrać go do domu swojej rodziny, by ten mógł się odświeżyć. Na tym się nie skończyło. Luis zadbał też o ciepłe ubrania dla Iana, pełnowartościowy posiłek, a także zmianę wyglądu. Wizyta u fryzjera, a przede wszystkim zaspokojenie głodu wywołały na jego twarzy uśmiech. Na bezinteresowną pomoc wydał 250 dolarów. Drogi mężczyzn rozeszły się, gdyż Luis musiał opuścić Sydney (był tam tylko z odwiedzinami u rodziny). Gdy żegnał się z Ianem, ten obiecał mu, że znajdzie pracę. 18-latek liczy na to, że uda im się jeszcze skontaktować. Dlaczego tak młody chłopak zdecydował się mu pomóc? Z bardzo prostego powodu. Od swojej rodziny otrzymał przez całe życie tyle wsparcia i miłości, że uznał, że powinien podzielić się tym z potrzebującym. Naprawdę nie trzeba wiele, by dać komuś szansę na nowe życie!

uczeńpomógłbezdomnemupomocbezdomni

Tysiące osób na jedną noc zamieniło się w bezdomnych. Ta akcja zachwyciła internautów!

Zima to dla bezdomnych wyjątkowo trudny okres, czas walki o przetrwanie. Niedostateczna ilość ciepłych ubrań, posiłków, a przede wszystkim brak miejsc do spania przy nawet kilkunastostopniowych mrozach to główne problemy, z jakimi muszą zmagać się wtedy osoby bez dachu nad głową. Schroniska dla nich przeznaczone często są przepełnione, więc zdarza się, że zdani są wyłącznie na siebie. "To nas nie dotyczy" - tak uważa większość społeczeństwa, często odwracając głowę od potrzebujących pomocy, biorąc ich za pijanych czy po prostu zbyt leniwych, by coś zmienić... Na problem bezdomności, który dotyka coraz więcej ludzi, zwróciła uwagę świata zorganizowana w Edynburgu przez szkocką fundację Social Bite akcja "Sleep in the park" będąca największym nocowaniem pod gołym niebem. 9 grudnia w parku Princes Street Gardens zebrało się ponad 8 tysięcy osób, które na jedną noc zdecydowały się zostać bezdomnymi. Ubrani najcieplej jak mogli, spali na zewnątrz przy temperaturze -5 stopni. "Ubrałem chyba wszystko, co miałem. Miałem sportowe skarpetki, skarpetki i buty do chodzenia po górach, legginsy, kalesony i spodnie. Do tego podkoszulek, t-shirt, sweter, sweter termiczny, wełniany sweter robiony przez moją mamę, kurtkę oraz kurtkę narciarską" - mówił jeden z uczestników "Sleep in the park", zaznaczając, że mimo wszystko było mu zimno. By wziąć udział w tej nietypowej akcji, trzeba było zapłacić minimum sto funtów jej organizatorom. Dzięki hojności darczyńców zebrano aż 3,6 milionów funtów na pomoc bezdomnym. W sieci pod zdjęciami ukazującymi tłumy "jednodniowych bezdomnych" próżno szukać negatywnych komentarzy. Pomysł na akcję nas urzekł! Być może teraz więcej osób zwróci uwagę na tych, którzy nie mogą cieszyć się z własnych czterech ścian.

Sleepintheparkświatbezdomni

Bezdomny oddał 27-latce swoje ostatnie pieniądze. W zamian otrzymał szansę na nowe życie!

Ile razy przeszliśmy obojętnie obok kogoś, kto potrzebował pomocy? Ile razy odwróciliśmy wzrok, gdy widzieliśmy, jak komuś dzieje się krzywda? A ile razy to my potrzebowaliśmy wsparcia, a pomógł nam bezinteresownie ktoś, po kim nigdy byśmy się tego nie spodziewali? Pewnie każdy z nas na te pytania mógłby odpowiedzieć -"tak, kilka razy rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce". Ale czy wyciągnęliśmy z tego wnioski? Niejaka Kate McClure, o której rozpisują się media na całym świecie, postąpiła właśnie tak jak należało, gdy na jej drodze pojawił się 34-letni bezdomny, Johnny Bobbitt. 27-latka pewnego dnia samotnie wracała samochodem do domu w Filadelfii. Zbyt późno dostrzegła, że w jej baku kończy się paliwo, a przy sobie nie miała ani grosza. Gdy wyszła na drogę, spostrzegła bezdomnego Johnny'ego, który zaproponował, że kupi jej paliwo i pomoże zatankować pojazd. Na zapełnienie kanistra wydał ostatnie pieniądze, jakie posiadał - 20 dolarów. Nie wspomniał nawet o ich zwrocie. Dzięki niemu Kate mogła bezpiecznie dotrzeć do domu. Następnego dnia wraz z chłopakiem przywiozła mu kilka ciepłych ubrań, jedzenie, a także pieniądze na zwrot "długu". Na jednym spotkaniu się nie skończyło. Poruszona sytuacją Johnny'ego (mężczyzna od roku mieszka na ulicy, a wcześniej był wyspecjalizowanym ratownikiem i służył w Korpusie Piechoty Morskiej) i dobrocią jego serca postanowiła, że za wszelką cenę pomoże mu stanąć na nogi. Za pomocą strony croudfundingowej GoFoundMe zorganizowała dla niego zbiórkę. Chciała zebrać 10 tysięcy dolarów, ale dzięki wielu darczyńcom udało się uzbierać ponad 350 tysięcy dolarów! Dzięki temu Johnny będzie mógł uporać się z problemami i zacząć nowe życie!

pomocbezdomnemupieniądzebezdomni

Strzyże bezdomnych za darmo. Gdy przeglądają się w lustrze, nie potrafią się nie uśmiechnąć! [GALERIA]

O fryzjerze Joshu Coombesie wspominaliśmy Wam już przy okazji akcji "Do Something For Nothing". Mężczyzna, który dał przykład innym, że można robić coś za nic, zdobywa coraz większą popularność nie tylko w sieci, ale także wśród bezdomnych. Nie patrzą oni już na niego z obawą tak jak kiedyś, lecz chętnie oddają się w jego ręce, które potrafią czynić cuda. Każda metamorfoza jego autorstwa jest wprost oszałamiająca, ale historie klientów potrafią zmiękczyć niejedno serce. Często przeglądając się w lustrze, po raz pierwszy od długiego czasu szeroko się uśmiechają. Jednym z ostatnich klientów sympatycznego Josha był Polak, 65-letni Janusz (na drugim zdjęciu w przygotowanej przez nas galerii). Mężczyzna przyjechał do Stanów Zjednoczonych ze swoją matką, kiedy był nastolatkiem, przez całe życie ciężko pracował, ale od 4 lat "mieszka" na ulicy. "To bardzo skromny i nieśmiały człowiek, który na początku ustawił się w kolejce, jednak bardzo szybko zrezygnował. Poprosiliśmy go, żeby został. Wówczas przyznał, że wstydzi się tego, w jakiej kondycji są jego włosy. Z biegiem minut zaczął się otwierać, stał się bardziej rozmowny. Wystarczyło okazać mu szacunek" - napisał na Instagramie fryzjer. Jego celem jest pokazywanie światu, że bezdomnym, tak jak każdemu człowiek, należy się szacunek. Zobaczcie kilka zdjęć z metamorfoz, którymi pochwalił się na Instagramie. Wam też na ich widok buzia się uśmiechnie! ;)

strzyżeniebezdomnychbezdomnimężczyzna

Po 14 latach związku para bezdomnych wzięła ślub. Dzięki dobrym ludziom był to dzień z ich marzeń! [GALERIA]

Pięknie przystrojony kwiatami kościół, zespół śpiewający największe przeboje, wprost niekończąca się liczba przysmaków, alkoholu, ogromny tort - to tylko niektóre elementy, bez których przyszli państwo młodzi nie wyobrażają sobie swojego wesela. One muszą być i basta! Tylko nie wszystkich zakochanych stać na tak huczne przyjęcie, nie wszystkim w życiu tak się powiodło, żeby mogli przy takiej oprawie świętować ten wielki dzień. Ze względu na trudną sytuację materialną niezwykle skromną uroczystość zaplanowali Aldona i Tomasz, para bezdomnych kochająca się już od 14 lat. Przez większość tego czasu nie mieli swojego dachu nad głową, jednak smutki i trudności, z jakimi codziennie się zmagali, nie położyły kresu ich miłości, a wręcz przeciwnie, tylko ją wzmocniły. Datę ślubu wyznaczyli na 22 lipca. Pracownicy fundacji "Pro Publico - w służbie ubogim" postanowili zamienić ten dzień w najpiękniejszy dzień ich życia! Na swoim profilu na Facebooku poprosili o pomoc w zorganizowaniu niezapomnianego wesela. Odzew był natychmiastowy! Znaleziono fryzjera, makijażystkę, kwiaciarnię, fotografa, samochód, który zawiózł młodych na ceremonię, a także dwie sale (w jednej z nich odbył się elegancki obiad, a w drugiej wesele)! Na profilu fundacji można podziwiać zdjęcia z tej wzruszającej uroczystości! Na twarzach państwa młodych widać niesamowite szczęście i przede wszystkim miłość! Na tym świecie są jeszcze dobrzy ludzie! Życzymy państwu młodym wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

ślubbezdomnychbezdomnimiłość

Odwołała ślub, ale nie wesele. Na wystawną kolację zaprosiła bezdomnych

Sarah Cummins, mieszkanka stanu Indiana w USA, wraz z narzeczonym odwołali swój ślub. Powód zerwania zaręczyn zachowali tylko dla siebie. Mimo że planowana od dawna ceremonia nie odbyła się, para nie mogła liczyć na zwrot kosztów poniesionych w związku z weselem. Organizacja kolacji dla 170 osób kosztowała 25 tysięcy euro. "Z płaczem obdzwoniłam wszystkich gości. Powiadomiłam ich o tym, że ślubu nie będzie, a potem zaczęłam czuć się winna, kiedy pomyślałam o jedzeniu, które się zmarnuje" - powiedziała niedoszła panna młoda. To, co zrobiła później, poruszyło nie tylko lokalną społeczność, ale także tysiące serc. O jej geście piszą serwisy z całego świata. Po ogłoszeniu nieoczekiwanie podjętej decyzji Sarah postanowiła zamienić swoje niedoszłe wesele w elegancką kolację dla bezdomnych. Skontaktowała się z okolicznymi schroniskami, zorganizowała transport i pomoc od firm odzieżowych. Ubrani w ofiarowaną odzież bezdomni zasiedli do wystawnego posiłku. Mimo osobistej tragedii Sarah sprawiła, że 150 osób zapamięta ten dzień do końca życia. Z podróży poślubnej też nie zrezygnowała. "Miesiąc miodowy" spędziła z matką.

weseledlabezdomnychpomocbezdomni

Pomagają, choć sami powinni pomocy się spodziewać... Tym postem o bezdomnych Szymon Hołownia chwycił za serca!

Coraz częściej potrafimy obojętnie przejść obok osób potrzebujących pomocy. Widzimy ich na ulicy, ale spieszymy się akurat do pracy, do domu, do rodziny, zapominając, że oni nie mają gdzie się podziać, nie mają do kogo się odezwać. Nie dlatego, że sami tego chcieli, ale dlatego, że życie nagle im się złamało... Może bierzemy ich za nieudaczników, może nawet za pijaków, ludzi bez serc, ale za każdym jednym przypadkiem kryje się osobna historia i... (tak, musimy to sobie uzmysłowić!) serce! O ludziach po różnych przejściach, bez dachu nad głową postanowił przypomnieć Szymon Hołownia. Na swoim profilu na Facebooku opublikował przed kilkoma dniami długi post, w którym opisał niezwykłą inicjatywę kilkunastu bezdomnych mężczyzn. W Posadówku, w powiecie nowotomyskim, około 60 kilometrów od Poznania, jak pisze Hołownia, "grupa (mniej lub bardziej) bezdomnych facetów prowadzi (przy wsparciu bohaterskiej pani Asi)... schronisko dla bezdomnych zwierząt". Jest tam ponad 90 psów, które dzięki grupie bezdomnych mają tam bardzo dobre warunki do życia. Niestety schronisku brakuje pieniędzy. Woda ze studni jest tak zanieczyszczona, że nie nadaje się do picia i konieczne jest doprowadzenie wodociągu. Hołownia postanowił więc w swym poście zaapelować o pomoc dla schroniska i prowadzących go mężczyzn. To miejsce, jak zaznacza, jest dla nich przystankiem, przestrzenią do startu w nowe życie, dlatego warto im pomóc! Koniecznie przeczytajcie (w całości!) post Hołowni, który wywołał w sieci ogromne poruszenie. Dzięki internautom zebrano już pieniądze na 1/4 wodociągu, którego całkowity koszt to 120 tysięcy. Akcja wciąż trwa! Przyłączycie się?

postHołownipomocbezdomni

Tego bezdomnego po zamachu w Manchesterze okrzyknięto bohaterem. Pomagał jak mógł, a teraz ktoś chce pomóc jemu!

W poniedziałkowy wieczór w Manchesterze zamachowiec samobójca, Salman Abedi, zdetonował bombę po koncercie Ariany Grande w hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena. Zginęły co najmniej 22 osoby (w tym dwoje Polaków), a 119 zostało rannych. Najmłodsza zidentyfikowana jak dotąd ofiara ataku miała zaledwie osiem lat... Świadkiem dramatycznego zdarzenia był m.in. 35-letni Stephen Jones, bezdomny, który spał w pobliżu miejsca zamachu. Początkowo myślał, że ogromny huk związany był z fajerwerkami, dopiero gdy zobaczył wychodzące z hali przerażone dzieci, całe we krwi, zrozumiał, że wydarzyło się coś strasznego. Mężczyzna nie wahał się ani chwili i ruszył im z pomocą. Brytyjskim mediom, które okrzyknęły go bohaterem, dokładnie zrelacjonował to, co działo się tej nocy. Stephen wraz z innymi świadkami zamachu wycierał dzieciom oczy z krwi, wyciągał z ich ciał gwoździe i kawałki szkła, starał się jak mógł, by ulżyć im w cierpieniu. "Wszędzie wokoło leżeli ludzie. Zauważyłem małą dziewczynkę. Nie miała nóg, owinąłem ją jedną z moich koszulek i zapytałem się, gdzie są jej rodzice. Powiedziała, że jej tata jest w pracy, a na matkę wskazała palcem. Próbowałem pomóc kobiecie, ale odeszła w moich ramionach. Powiedziała jedynie, że ​​była na koncercie z rodziną. Nie mogłem przestać płakać. (...) To, że jestem bezdomny, nie oznacza, że jestem bez serca" – mówił. Bezdomny uważa, że to, co zrobił, nie jest niczym wyjątkowym. Nie wszyscy podzielają jego zdanie. Milioner David Sullivan na swoim profilu na Facebooku zwrócił się do wszystkich z prośbą o pomoc w jego odnalezieniu. Sullivan razem ze swoim synem chce opłacić Stephenowi półroczny czynsz za mieszkanie, pomóc mu w znalezieniu pracy i wyjściu na prostą. Stephen zdecydowanie zasługuje na lepsze życie!

zamachwManchesterzepomocbezdomni

Gdyby spojrzeli na kartki "bezdomnych", otrzymaliby od nich prezent. Ta akcja pokazuje smutną prawdę

Pracownicy sztokholmskiej opery Folkoperan postanowili rozdać przechodniom darmowe wejściówki na spektakl. Aby otrzymać bilet, należało jedynie zwrócić uwagę na... trzymane przez "bezdomnych" napisy umieszczone na papierowych tabliczkach. Ucharakteryzowani aktorzy przez 12 godzin "prosili o pomoc" przy ruchliwych ulicach Sztokholmu, w metrze i koło sklepu. Jak reagowali przechodnie? Obejrzyjcie film i i przekonajcie się sami. Akcja dotyczyła promocji współczesnej interpretacji "A God Disguised". "Uczynić niewidzialne widzialnym" - to hasło przewodnie spektaklu, którego cytat stał się wymownym podsumowaniem całej akcji...

znieczulicaspołecznapomocbezdomni

Z bezdomnego menela w modnego hipstera. Internet zachwycony niezwykłą metamorfozą!

O tym, jak ważny jest wygląd, ile daje nam możliwości, a przede wszystkim wiary w siebie, przekonał się 55-letni Jose Antonio z Hiszpanii. Żyjący 25 lat na ulicy bezdomny przeszedł metamorfozę, która wzruszyła go do łez. "Mój Boże... to naprawdę ja?" - pytał, spoglądając w lustro. W salonie La Salvajeria mężczyzną zajął się sztab specjalistów od wizerunku; fryzjerzy, stomatolodzy, styliści i kosmetyczka. Podarowali mu nie tylko kompleksową metamorfozę, ale powrót do normalnego życia. Historią Jose zainteresowały się lokalne media i fundacje. Dzięki rozgłosowi jego przemiany, nie musi już mieszkać na ulicy. 55-latek wierzy, że uda mu się powrócić do pracy w zawodzie elektryka i godnego życia. Wszystko na to wskazuje! Obejrzyjcie nagranie z jego niesamowitej metamorfozy, która zachwyciła miliony internautów!

zmenelawhipsterapomocbezdomni

Bezdomni napisali książkę. Żeby poznać jej treść, trzeba wyjść na kilkustopniowy mróz

Księgarniane półki uginają się od stosów nowych, pięknie oprawionych książek, które kuszą, żeby wziąć je w swoje ręce. Czy książka, która zamiast kolorowej okładki ma kawałek tektury, tytuł umieszczony na kawałku taśmy, a w środku puste, białe kartki przyciągnęłaby czyjąś uwagę? Wielu pomyśli: "Przecież ona jest nijaka". To tylko pozory. Trzeba się nad nią głębiej pochylić, żeby zrozumieć jej przesłanie. "Niewidzialni" to książka, którą napisali bezdomni z pomocą Fundacji Kapucyńskiej im. bł. Aniceta Koplińskiego i grupy Walk Creative. Żeby poznać jej treść, trzeba wyjść na kilkustopniowy mróz. Dlaczego? "Niewidzialni” to książka, która pozwala nie tylko dostrzec ludzi bezdomnych, zwykle niezauważanych, ale również wczuć się w ich sytuację" - mówią pomysłodawcy inicjatywy. Dlatego trzeba usiąść z nią na mrozie w parku, w miejscach, gdzie codziennie można zobaczyć ludzi pozbawionych własnego dachu nad głową. Co znajdziemy we wnętrzu książki? Wiersze, wspomnienia, sztukę teatralną - wszystko napisane przez osoby bezdomne. Książka jest również cegiełką. Kupując ją na http://zobaczniewidzialnych.pl/ za 155 zł wspiera się rozbudowę jadłodajni dla ubogich i bezdomnych przy ulicy Miodowej w Warszawie. Inicjatywa godna uwagi!

książkaodbezdomnychczytelnictwobezdomni

Marzniesz? Weź sweter! Chcesz pomóc? Zostaw ubranie! - "Wymiana ciepła" w polskich miastach

Ideą akcji "Wymiana ciepła" jest pomoc potrzebującym w zimowe dni. Udział w niej może wziąć każdy. Przy ulicach Warszawy, Katowic, Łodzi oraz Kielc na specjalnych wieszakach i w wyznaczonych pudłach możemy zostawiać ciepłe ubrania. Każdy, kto będzie ich potrzebował, może je sobie stamtąd wziąć - bez żadnych opłat. Organizatorzy na facebookowym profilu zachęcają do stawiania własnych punktów: "Jeśli ustawicie wieszak - przyślijcie nam info - foto i lokalizację". Link do mapy z dokładnymi miejscami, w których znajdują się wieszaki, znajdziecie poniżej. Inicjatorka Wiktoria Siedlecka-Dorosz zainspirowała się pomysłem węgierskiego działacza społecznego. Pierwsza taka akcja zaistniała w Budapeszcie.

WymianaCiepłapomocbezdomni

Jedyny taki autobus z pomocą dla bezdomnych

Z roku na rok bezdomnych w Polsce przybywa, a w noclegowniach mimo dodatkowych łóżek często brakuje miejsc. Osoby potrzebujące nie mogą zjeść ciepłego posiłku, nie mogą wyspać się w ogrzanych pomieszczeniach czy otrzymać pomoc medyczną. W jednym miejscu w Polsce powstała jednak ciekawa inicjatywa, dzięki której bezdomnym łatwiej przetrwać trudny zimowy okres. Już dziś wieczorem na ulice Łodzi wyjedzie autobus, w którym osoby bezdomne i potrzebujące będą mogły bezpłatnie zjeść ciepłe danie, umyć się, zaopatrzyć w odzież, otrzymać informacje o innych formach wsparcia i skorzystać z pomocy lekarskiej. To akcja realizowana co roku przez łódzkie koło Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Specjalny pojazd będzie kursował po ulicach Łodzi do 15 marca. Wielu ludzi lekceważy bezdomność, ale ona może dotknąć każdego z nas. Pomagajmy, zwłaszcza zimą!

autobusdlabezdomnychpomocbezdomni

Bezdomni to także ludzie!

Pan Michał z Warszawy podzielił się na Facebooku tym, co spotkało go w jednej z kawiarni Costa. Przy stoliku obok niego siedział bosy, brudny mężczyzna, prawdopodobnie bezdomny. W miękkim fotelu, czytając gazetę, pił kawę. Pan Michał podejrzewa, że ciepły napój mężczyzna dostał od pracowników kawiarni. Coraz rzadziej zdarza się, by ludzie proszący o pomoc naprawdę ją uzyskali. Wielu uważa, że wypraszanie, wyrzucanie bezdomnych z restauracji i kawiarni to obowiązek kelnerek oraz barmanów. Nie płacą za to, by przebywać w obecności "ludzi ulicy". Trzy lata temu głośno było o akcji "Zawieszona kawa". Inicjatywa miała na celu umożliwiać napicie się darmowej kawy przez osoby, które na nią nie stać. Szybko jednak zaczęto dostrzegać jej minusy. Dziennikarka Ewa Wanat akcję nazwała "najbardziej cyniczną i obrzydliwą ściemą właścicieli knajpek ever". Jakkolwiek źle nie wyglądają i odpychająco pachną, nie powinniśmy zapominać o tym, że bezdomni są także ludźmi. Kubek gorącej kawy, który dla nas jest elementem każdego poranka, dla innych może oznaczać zaledwie graniczącą z marzeniem mrzonkę.

zawieszonakawabezdomniCosta