Poszedł z kolegami do baru, a po imprezie ocknął się w innym kraju. Nie ma pojęcia, jak się tam znalazł!

Mężczyzna ze zdjęcia to Mihai Danciu, który na co dzień mieszka ze swoją partnerką i dziećmi w Albesti w Rumunii. Przez swoje ostatnie przeżycia przypominające losy Phila, Stu i Alana z popularnego "Kac Vegas" stał się bohaterem wielu zagranicznych serwisów. Kilka dni temu wybrał się z kolegami do baru. Nie żałował alkoholu, gdyż choć na chwilę chciał zapomnieć o problemach, m.in. o braku pracy. Zakład z kolegami o to, że szybko znajdzie jakieś zajęcie to jedyna rzecz, jaką pamięta z feralnego wieczoru. Po wspólnej imprezie obudził się sam w obcym kraju - w Wielkiej Brytanii, a dokładnie w Londynie, ponad 2,5 tysiąca kilometrów od swojej rodzinnej miejscowości. Obrażenia na jego ciele wskazywały, że został pobity (nie miał przy sobie pieniędzy, więc policja podejrzewa napad na tle rabunkowym), dlatego odwieziono go do szpitala. W placówce Mihai spotkał pielęgniarkę rumuńskiego pochodzenia, Adinę Costache, która postanowiła pomóc mu w znalezieniu bliskich, gdyż on sam nie mógł sobie niczego przypomnieć - utratę pamięci spowodowały pobicie i alkohol. Jego historię kobieta opisała na facebookowej grupie dla Rumunów mieszkających Anglii. Tym sposobem dowiedziały się o nim lokalne media i władze ojczyzny, które pomogą mu wrócić do domu. Aktualizacja: najnowsze doniesienia wskazują na to, że historia Mihaia miała tragiczny przebieg. Serwis libertatea.ro opisał, że mężczyzna padł ofiarą handlarzy ludźmi, gdy szukał pracy w Wielkiej Brytanii. Nieuczciwi pracodawcy zamienili jego życie w piekło. Przez kilkanaście godzin bili go, kiedy wyjawił, że zamierza zrezygnować, a następnie porzucili na ulicy. Stąd nie pamiętał, dlaczego znalazł się w szpitalu.

winnymkrajupoimpreziealkoholimpreza

Na ulicach Warszawy staną publiczne alkomaty. Czegoś takiego nie było jeszcze w żadnym kraju na świecie!

W Polsce dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi wynosi 0,2 promila. Wielu kierowców decyduje się jednak na prowadzenie pojazdów po wypiciu znacznej ilości alkoholu, nie zważając na przepisy i bezpieczeństwo... Ich nieodpowiedzialność doprowadza do wypadków, często śmiertelnych. "Czy jest sposób na znaczne ograniczenie liczby kierowców prowadzących na 'podwójnym gazie'"? - to pytanie codziennie nurtuje wiele osób. Warszawscy urzędnicy chcą, by rozwiązaniem problemu nietrzeźwych za kierownicą stały się publiczne alkomaty. O innowacyjnym pomyśle poinformował na Facebooku Robert Kempa, burmistrz Ursynowa. Urządzenia do badania poziomu alkoholu zostaną umieszczone w tzw. citylightach - reklamach ulicznych, gdyż wytwarzają one ciepło potrzebne do utrzymania prawidłowej temperatury w alkomacie. Wkrótce mają rozpocząć się rozmowy z firmami, które mogłyby stworzyć prototyp maszyny. Najprawdopodobniej nietypowe alkomaty staną w pobliżu pubów i restauracji, a także dużych parkingów osiedlowych. Skorzystanie z nich nie będzie jednak darmowe - według pierwszych ustaleń opłata ma wynosić złotówkę. Rozwiązanie, które proponują urzędnicy z Warszawy, nie było stosowane dotąd w żadnym kraju na świecie! Mieszkańcy na razie podchodzą do tego projektu z dystansem. Niektórzy piszą, że to "debilny pomysł". Urzędnikom marzy się, by pierwsze alkomaty pojawiły się na ulicach miasta do przyszłych wakacji. Co myślicie o takiej profilaktyce antyalkoholowej?

publicznealkomatypolskaalkohol

Po 12 latach uwielbiana "Śmietankówka" trafiła na sklepowe półki. To na ten trunek czekali Polacy!

O oleskiej "Śmietankówce" po raz pierwszy głośno zrobiło się w 2005 roku, kiedy to wybrano ją najlepszym produktem lokalnym na Międzynarodowych Targach Gospodarczych "Kooperacja" w Praszce. Wieści o 17-procentowym likierze na bazie gęstej śmietanki pobudziły zmysły wielu Polaków, którzy zapragnęli mieć go w swoim domu. Chociaż już wtedy pojawił się pomysł, by wprowadzić produkt na rynek, to ze względów finansowych zrezygnowano z tego kroku. Ci, którzy pragnęli go skosztować, musieli zadowolić się degustacjami odbywającymi się podczas lokalnych świąt czy targów regionalnej żywności. Przed kilkoma dniami, po 12 latach oczekiwania, oleska "Śmietankówka" trafiła w końcu na sklepowe półki! Jak mówi Wilhelm Beker, prezes oleskiej mleczarni, regionalny przysmak cieszy się olbrzymim zainteresowaniem - w ciągu zaledwie trzech dni sprzedano kilkaset jego butelek! Co prawda trunek można nabyć na razie w lokalnych sklepach w położonym w pobliżu Opola Oleśnie (za półlitrową butelkę trzeba zapłacić około 28 złotych), ale jesteśmy przekonani, że za sprawą kolejek zaciekawionych klientów trafi on także na sklepowe półki do największych miast! Przyznajcie się - kosztowaliście już? ;)

śmietankówkapolskaalkohol

Drunkoreksja to alkoholizm i anoreksja w jednym. Coraz więcej kobiet wpada w jej sidła!

W ilości wypijanych wysokoprocentowych napojów kobiety zaczynają dorównywać mężczyznom. Badania pokazują, że to one też łatwiej się od niego uzależniają. Często piją w samotności, a wpadnięcie w szpony nałogu wypierają ze świadomości, dlatego trudno przekonać je do skorzystania z fachowej pomocy. Obok obsesyjnego liczenia kalorii to najczęstszy problem, z jakim się zmagają. Co jednak, gdy oba idą ze sobą w parze? Lekarze ostrzegają, że to może być drunkoreksja (od połączenia słów "pijany" i "anoreksja"). Ta przypadłość nie została jeszcze sklasyfikowana, więc metody jej leczenia nie są znane, ale wiadomo jak ją rozpoznać. Podstawowym objawem jest chorobliwe liczenie kalorii i odmawianie sobie jedzenia na rzecz alkoholu, który ma pomóc w uporaniu się ze stresem i presją otoczenia. Picie "na pusty żołądek" ma poważne konsekwencje m.in. powoduje zaburzenia w funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego, nerwowego i pokarmowego. Lekarze apelują, by niezwłocznie reagować, gdy ktoś odmówi posiłku, za to z chęcią przystanie na propozycję spożycia alkoholu. Badania brytyjskich naukowców pokazują, że aż 20 procent ankietowanych przyznało się do ograniczania jedzenie na rzecz wypicia większej ilości trunków. Według nich na drunkoreksję szczególnie narażone są kobiety w wieku od 18 do 24 lat. Tego problemu nie można bagatelizować!

drunkoreksjakobietaalkohol

Wiedza o winie to nietypowy kierunek studiów na tej polskiej uczelni. Chętnych na pewno nie zabraknie!

Wino staje się coraz popularniejszym trunkiem w Polsce. Statystyki pokazują, że na jedną osobę przypada rocznie aż 7 litrów tego alkoholu! Nic dziwnego, że przybywa tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat. Collegium Civitas, jedna z niepublicznych uczelni w Warszawie, postanowiła wyjść tym wszystkim naprzeciw i utworzyła specjalny kierunek, który ma sprawić, że jego świat nie będzie już żadną tajemnicą. Wiedza o winie to studia podyplomowe skierowane przede wszystkim do absolwentów dziennikarstwa chcących specjalizować się w tej tematyce, do przyszłych dyplomatów, sommelierów, sędziów w konkursach winiarskich czy handlowców. Jak zapowiadają wykładowcy, studenci dowiedzą się, jak wygląda produkcja tego trunku, jakie jego gatunki są najlepsze do poszczególnych potraw, a także gdzie leżą najlepsze winnice na świecie. Degustacja... też jest przewidziana! Co ciekawe, program zaproponowany przez Collegium Civitas dostosowany jest do wymagań programowych najlepszej szkoły winiarskiej - Wine & Spirits Education Trust London. Czy wśród Was znaleźliby się chętni?Jesteśmy przekonani, że tak! To jakie wino wybierzecie na dzisiejszy wieczór? ;)

wiedzaowiniealkoholstudia

Zmiany w emisji reklam. Te z piwem tylko po godzinie 23!

Pomysł o ograniczeniu reklam z alkoholem nie jest niczym nowym. Do tej pory reklamodawcy dostali czas emisji w radiu lub telewizji między godziną 20 aż do 6 rano. Ministerstwo Rodziny jakiś czas temu zaproponowało całkowity zakaz pokazywania reklam z piwem w telewizji publicznej. Wszystko po to by ograniczyć problem alkoholizacji w Polsce. Jednak z innym, mniej restrykcyjnym pomysłem przychodzi Ministerstwo Zdrowia, które chce aby reklamy z alkoholem pojawiały się tylko między godzinami 23 a 6. Oni również chcą wprowadzenia zmian w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. "Podniesienie świadomości konsumentów oraz ułatwienie podejmowania właściwych wyborów, a także wprowadzenie rozwiązań umożliwiających ograniczenie dostępności fizycznej napojów alkoholowych bez wątpienia przyczyni się do zmniejszenia skali problemów wywoływanych przez alkohol wśród Polaków" podaje MZ. Według prowadzonych badań przez Światową Organizację Zdrowia konsumpcja alkoholu w ciągu najbliższych lat może znacznie wzrosnąć.

reklamypiwazdrowiealkohol

Polskie uzdrowisko będzie kurować piwem. W ofercie znajdą się m.in. piwne kąpiele!

O tym, że piwo ma właściwości korzystne dla zdrowia, wiemy nie od dziś (już w starożytności znano jego zbawienny wpływ dla ludzkiego organizmu). Miejsc w Polsce, które wykorzystują ten złocisty trunek dla poprawy samopoczucia kuracjuszy (nie chodzi tu o zawartość tego alkoholu w ich krwi), jest jednak jak na lekarstwo. Uzdrowisko Busko-Zdrój planuje to zmienić. To miejsce słynące z blisko 200-letniej tradycji w leczeniu i rehabilitacji szerokiego spektrum schorzeń poinformowało, że chce wybudować własny minibrowar i produkować w nim piwo dla potrzeb odwiedzających. Odpowiedzialni za to przedsięwzięcie chcą, by kuracjusze przede wszystkim się w nim kąpali! "Kąpiel w piwie odżywia skórę, nawilża, poprawia koloryt i odmładza. Ponadto zmniejsza napięcie mięśni, przyjemnie pachnie, oraz, co niezwykle, ważne pomaga zredukować tkankę tłuszczową" - mówi Wojciech Legawiec, prezes zarządu Uzdrowiska. Pełna "piwna oferta" nie jest jeszcze znana. Być może będzie można także skosztować tego wyjątkowego trunku. Bo kto oparłby się przed tym, znajdując się w wypełnionej nim wannie? ;)

kuracjapiwemzdrowiealkohol

Zakaz wnoszenia alkoholu? Ten facet wpadł na genialny pomysł i przechytrzył system!

Tereny imprez masowych, takich jak np. festiwale muzyczne, najczęściej objęte są masą zakazów. Ten, który najbardziej uprzykrza zabawę imprezowiczom, odnosi się do alkoholi wysokoprocentowych. Uczestnicy większości imprez "pod chmurką" nie mogą mieć przy sobie szklanych butelek ani wnosić jakichkolwiek napojów wyskokowych. Zakaz ten w niezwykle pomysłowy sposób obszedł Amerykanin o imieniu Alex. Realizacja jego planu zajęła aż miesiąc. Czy było warto? Mężczyzna do festiwalu Electric Zoo zaczął przygotowywać się na długo przed jego rozpoczęciem. Ponieważ jednak uczestniczył w nim już trzy razy, dokładnie wiedział, w których miejscach postawione zostaną bramki i scena. Aby sięgnąć po zakazany owoc i napić się wódki na festiwalu, przelał alkohol do bidonu i zakopał pod ziemią, jeszcze zanim organizatorzy zaczęli rozkładać sprzęt. Wykorzystując mapy Google, zaznaczył lokalizację "swojego skarbu", po czym cierpliwie czekał na pierwszy dzień festiwalu. Kiedy po upływie niemal miesiąca wraz ze znajomymi znalazł się w oznaczonym miejscu, poprosił kolegów, by ci robiąc "sztuczny tłum", zasłonili przed kamerami podejrzany proceder. Pod osłoną przyjaciół Alex wykopał bidon i, osiągnąwszy cel, bawił się na festiwalu tak, jak lubi!

sposóbnaalkoholfestiwalemuzycznealkohol

W tej firmie można wziąć dzień wolnego z powodu kaca. Wystarczy wysłać jedną emotkę!

Nie ma chyba nic gorszego niż praca na kacu. Mimo hektolitrów wody, solidnej dawki kofeiny czy tabletek przeciwbólowych po szalonej procentowej imprezie spędzenie ośmiu godzin w miejscu innym niż łóżko jest koszmarem. Być może jednak wkrótce dzień wolnego na wyleczenie "syndromu dnia wczorajszego" stanie się rzeczywistością! Jak to możliwe? Londyńska firma DICE zajmująca się dystrybucją biletów koncertowych jako pierwsza puściła oko w stronę imprezujących pracowników, wprowadzając tzw. "Hangover Days" czyli "Kac-Dniówki". Zatrudnione w tym przedsiębiorstwie "hulaki" mogą powołać się na kaca cztery razy do roku! Wystarczy wysłać do swojego przełożonego emotkę imitującą piwo, muzykę czy chorobę. Kruczek jest tylko jeden: "Hangover Day" musi być efektem spotkania w celach roboczych, kiedy załatwia się interesy. "Cały nasz zespół żyje dla muzyki. Dodatkowo wiele najlepszych utargów dla firmy udaje się zdobyć na imprezach mocno zakrapianych alkoholem. Ufamy sobie nawzajem i chcemy, by nasi pracownicy czuli się komfortowo, doświadczając muzyki na żywo w późnych godzinach nocnych. U nas nie ma potrzeby wymyślania nieistniejących wirusów i gryp żołądkowych" - mówił w wywiadzie dla magazynu "Grazia" założyciel DICE Phil Hutcheon. Jego pracownicy są mu bardzo wdzięczni za taką możliwość! Kiedy inni pójdą tym śladem? Z nieskrywaną nadzieją wyczekujemy dnia, w którym "Kac-Dniówki" ogłosi jakaś polska firma! Wy też? ;)

kacurlopypracaalkohol

Hektolitry nielegalnego alkoholu i grube miliony. Netflix zaskoczył filmikiem o początkach polskiej mafii!

Serial "Narcos" opowiadający o życiu i śmierci Pablo Escobara, kolumbijskiego barona narkotykowego Kartelu z Medellin, cieszy się ogromną popularnością. Z okazji zbliżającej się wielkimi krokami premiery trzeciego sezonu, która będzie miała miejsce już 1 września, na kanale Netflixa na YouTubie pojawiło się wideo mające podgrzać atmosferę wokół hitowej produkcji. Co ciekawe, przybliża ono nie kolumbijskie machloje, a polską aferę alkoholową z początku lat 90. znaną jako "Schnapsagate", której główni "bohaterowie" współpracowali z kartelami znanymi z "Narcos". "Podczas gdy w kolumbijskich kartelach przetaczały się tysiące kilogramów kokainy i miliardy dolarów, polska mafia dopiero rozwijała skrzydła" - tak tajemnicze wideo, przewrotnie zatytułowane "Alcos", rozpoczyna narrator - Artur Filipowicz, znany jako prowadzący kanał "Topowa Dycha". Jeśli uwielbiacie słuchać o gangsterskim półświatku, jeśli lubicie dobrym kryminałem w postaci książki czy filmu kończyć dzień, to ten krótki filmik jest dla Was! Na podstawie tych wydarzeń mógłby powstać całkiem niezły serial! Może kiedyś... ;)

mafiaalkoholowawskróciepolskarzeczywistośćalkohol

To pierwsze wino na bazie konopi indyjskich. Jest zielone i dostępne tylko na receptę!

Wielbiciele wina i koneserzy produktów konopnych mogą zacierać ręce. Amerykanie na bazie sfermentowanych winogron i konopi indyjskich stworzyli Canna Vine, czyli pierwsze na świecie wino zawierające "zioło"! Jak dumnie głoszą producenci, już jeden jego kieliszek potrafi wprowadzić w błogi nastrój! W tym napoju bowiem stężenie THC jest mniejsze niż w zwykłym joincie, dlatego jego wypicie nie grozi wystąpieniem uczucia niepokoju czy dezorientacji, jakie mogą pojawić się po wypaleniu skręta. Canna Vine na tle innych win wyróżnia nie tylko jego niezwykły skład, ale również piękny zielony kolor, którym zachwycają się wszyscy wielbiciele trunków różnej maści. Wyprodukowane przez Amerykanów wino "z ziołem" jest dostępne jednak na razie tylko w Kalifornii i jedynie na receptę, a jego cena może przywrócić o zawrót głowy - za jedną butelkę trzeba zapłacić od 120 do nawet 400 dolarów! Kto jest za tym, żeby pojawiło się ono także u nas? ;)

winonabaziekonopialkoholmarihuana

W tym barze wypijesz tylko jednego drinka, jeśli przyjdziesz z dzieckiem!

Nowojorski bar Peddlers Bar & Bistro już od kilku lat prowadzi swoją politykę, dotyczącą podawania alkoholu osobom, które przychodzą tam z dziećmi. Dopiero od niedawna zrobiło się o tym głośno. Może i słusznie. Bar wprowadził limit dla rodziców - tylko jeden drink. Wszystkiemu przyświeca pewna idea. Jak mówi menadżer lokalu Melissa Gravelle "Zobowiązanie do wstrzymania ofiar śmiertelnych picia i kierowania pojazdem po alkoholu wymaga udziału nas wszystkich". Klienci na ogół przyjmują tą regułę, jednak zdarzają się i tacy, którym to się całkowicie nie podoba. "Menedżerowie idą do stołu i wyjaśniają, że nie uwzięliśmy się na rodziców. To tylko coś, co czujemy w naszych sercach, co możemy zrobić, aby pomóc". Właściciele mówią też, że nie mogliby żyć z myślą, jeśli pijany rodzić wyszedłby z dzieckiem i spowodował wypadek. Klienci, jeśli nie są zadowoleni mogą opuścić lokal. Co sądzicie o tej akcji?

jazdapoalkoholudzieckoalkohol

Alkoholizm będzie leczony ekstazy? Naukowcy ruszają z testami

Popularna w klubach substancja będąca ulubionym środkiem psychoaktywnym tzw. "niedzielnych narkomanów" może być skuteczna w leczeniu alkoholizmu. 3,4-Metylenodioksymetamfetamina, potocznie zwana ekstazy, może mieć terapeutyczne działanie - szczególnie w przypadku osób uzależnionych od alkoholu. Jak podaje Guardian, już tego lata pigułki MDMA w czystej postaci (99 proc.) będą podawane 20 pacjentom. Badania, które dla wielu wydawać by się mogły czystą rozrywką, nie mają nic wspólnego z zabawą - podkreślają lekarze. Dr Ben Sessa z Imperial College of London zwraca uwagę na wykorzystywanie ekstazy w psychoterapii. Specyfik pomaga chorym uporać się z traumami i stresem - a to pierwszy krok do zaufania i zacieśnienia relacji z terapeutą. Użycie narkotyku może okazać się nową nadzieją w walce z nałogiem... Brzmi nieco absurdalnie, ale naukowcy wierzą, że innowacyjna metoda przyniesie zamierzone skutki.

leknaalkoholizmalkoholnarkotyki

Żelki z alkoholowym nadzieniem są hitem za naszymi granicami. Wyglądają bajecznie, a kac po nich to pewnie kosmos!

Kto z nas nie szalał w dzieciństwie za żelkami-misiami? Kolorowe, słodkie, a do tego w tak uroczym kształcie były obowiązkowym elementem każdego kinderbalu. Z myślą o pełnoletnich już smakoszach drobnych słodkości powstały żelki z procentowym nadzieniem! Wypełnione szampanem, różowym winem, piwem czy tequilą łakocie zdobywają serca (i podniebienia) mieszkańców USA, Kanady i Wielkiej Brytanii. Firma Sugarfina w swoim asortymencie posiada żelki o tak wielu smakach, że każdy z pewnością znajdzie wśród nich ten z ulubionym alkoholem. Po zbyt dużej ilości tych rozkosznych słodkości może być... tęczowo! ;) Liczymy na to, że żelkowo-alkoholowy biznes przybędzie również do naszego kraju! Jakich żelków +18 byście najchętniej spróbowali? :)

żelkizprocentamijedzeniealkohol

Lubisz zapach różowego wina? Powstał dezodorant z myślą o Tobie!

Marka Native wprowadziła do swojej oferty produkt, który z pewnością pokochają wszystkie miłośniczki wina! Na oficjalnej stronie producenta naturalnych kosmetyków pojawił się dezodorant o zapachu różowego trunku. Limitowana seria trzech alkoholowych woni kosztuje 30$ i oprócz dezodorantu o zapachu różowego wina, zawiera także produkty inspirowane aromatami Mimosy i Sangrii. Okazuje się, że kiedy jedni w różnych sytuacjach próbują pozbyć się zapachu napojów wyskokowych, inni chcą się nimi otaczać - nawet bez konieczności spożywania alkoholu ;)

zapachwinakobietaalkohol

Producent wódki otwiera własny uniwersytet! Przyszli studenci będą uczyć się o tradycyjnej produkcji alkoholu

Wódka Moutai, występująca też pod nazwą Maotai, to najpopularniejszy tego typu trunek w Chinach (uchodzący za napój narodowy), którego zawartość alkoholu wynosi od 38 do ponad 55 procent. Produkująca go państwowa spółka Kweichow Moutai z troski o chiński przemysł alkoholowy postanowiła założyć własny uniwersytet, w którego wnętrzach studenci będą zdobywać wiedzę na temat szeroko pojętej produkcji alkoholu (także win). Uczelnia o nazwie Uniwersytet Moutai ma powstać w mieście Renhuai, które znajduje się w południowej prowincji kraju - Guangzhou. Koszt jej powstania szacuje się na 1,9 mld juanów (1 mld złotych)! Pierwszy rocznik studentów ma pochodzić z Guangzhou, a kolejne już z terenu całego kraju. Jak podaje "South China Morning Post", pierwsi studenci rozpoczną naukę już w tym roku. To nietypowe przedsięwzięcie nie jest jedynym w Państwie Środka. W Chinach można bowiem zdobywać wiedzę z dziedziny rakoznawstwa czy... nauk o gorącym makaronie! Takie studia to chyba prawdziwy fun! ;)

uniwersytetodwódkinaukaalkohol

Coś dla fanów piwa! Piwny rurociąg zostanie otworzony w Niemczech

W zeszłym roku pisaliśmy na temat pierwszego na świecie piwnego rurociągu, który powstał w Belgii. W ślad za swoimi sąsiadami podążyli Niemcy. Na największy na świecie festiwal muzyki metalowej Wacken Open Air budują 7 kilometrowy rurociąg. Festiwal trwa między 3 a 5 sierpnia. Jak tłumaczą organizatorzy, w trakcie tej imprezy byli zmuszeni przywozić dziesiątki beczek z piwem, a potem, kiedy były już puste transportować je z powrotem. Klienci musieli czekać na otworzenie beczek, które czasem wylewały się na podłogę. Rurociąg ma ułatwić to pod względem logistycznym. Jak przekonuje biuro prasowe , piwo będzie pod specjalnym ciśnieniem, dzięki czemu w szybki sposób można zapełnić nim kilka kufli. Organizatorzy mają zadbać także o higienę i czystość w rurach, aby przybywający na festiwal goście mogli cieszyć się ze spożywania świeżego piwa. Rurociąg będzie wykorzystywany przy kolejnych edycjach festiwalu. Czy to ciekawy pomysł?

piwoalkoholrurociag

Trwała w nałogu przez lata. Teraz tłumaczy, o co nigdy nie pytać alkoholika

Anne T. Donahue jest trzeźwa od 4 lat. O alkoholizmie wie dużo. Nie ukrywa, że sama jest uzależniona. Opierając się na własnych doświadczeniach, postanowiła wystosować do społeczeństwa kilka rad i wytłumaczyć, jakich zdań nie powinno się wypowiadać w obecności alkoholika. Jak na ironię sformułowanie, którego Anne najbardziej nie znosi, słyszy najczęściej: "Czy to w porządku, jeśli ja się napiję?". Kolejna kwestia, która jest szczególnie uciążliwa, to pytanie o to, dlaczego nie pije. "To niewygodnie pytanie nie tylko dla osób uzależnionych od alkoholu" - mówi Anne. - "Ale także dla ludzi zmagających się z innymi chorobami lub kobiet w ciąży". Równie irytującym jest także pytanie o to, dlaczego alkoholik musi pić... Dociekania takie nie tylko nie mają sensu, ale także wzmagają poczucie wstydu, co negatywnie oddziałuje na chęć sięgnięcia po kieliszek. Czasami chcąc komuś pomóc, tylko szkodzimy. Pamiętajmy, że alkoholizm jest chorobą i wymaga specjalistycznego leczenia.

prośbaalkoholiczkialkoholuzależnienie

Dzięki tej soli każde Twoje danie może mieć smak... wina!

Na rynku istnieje już sól spożywcza z dodatkiem czarnego czosnku, białej trufli czy laski wanilii. Teraz nadszedł czas na solne kryształki dla wielbicieli... wina! Producent Ben Jacobsen we współpracy z Johnem Grouchau stworzyli przyprawę, która wzbudziła niemałe zainteresowanie konsumentów na całym świecie. Fioletowa sól jest infuzowana winem Pinot Noir i mimo że całkowicie pozbawiona jest alkoholu, jej aromat ma przypominać smak szlachetnego trunku. Podobno najlepiej nadaje się do steków, duszonej wołowiny, spaghetti marinara czy kurzych wątróbek, ale jesteśmy pewni, że niektórzy będą ją dodawać do niemal każdego dania! Winna sól na razie dostępna jest wyłącznie na rynku amerykańskim, ale niewykluczone, że z czasem podbije także Europę!

winnasóljedzeniealkohol

Piwo mocniejsze niż niejedna wódka zyskuje na popularności! Czy ktoś pobije "Jad Węża"?

"Snake Venom", czyli "Jad Węża" to zdecydowanie najmocniejsze piwo na świecie. Wyprodukowany przez szkocki browar Brewmeister trunek zawartością alkoholu i swoją ceną niejednego piwosza zwali z nóg. "Snake Venom" może poszczycić się bowiem stężeniem alkoholu wynoszącym aż 67,5 procent (dla porównania najmocniejsze polskie piwa sięgają 20 procent).! Tym samym piwo to jest mocniejsze o 2,5 procent od poprzedniego rekordzisty, którego nazwano "Armageddon". Oczywiście przyjemność skosztowania słodkawego w smaku "Jadu Węża" nie należy do najtańszych - butelka o pojemności 330 mililitrów kosztuje 55 funtów (w polskich sklepach to wydatek około 500 zł). Twórcy piwa z lokalnego browaru mogą cieszyć się z sukcesu - zapytania o ich produkt płyną z całego świata! Czy ktoś zdoła pobić rekord Brewmeistera? Trudno w to wątpić, gdyż branża piwowarska rozwija się niezwykle prężnie. Czy jednak takie wynalazki nie gubią gdzieś prawdziwej istoty piwa? Niektórzy twierdzą, że tak mocne trunki należy traktować jak likiery czy whisky! Jakie jest Wasze zdanie? Próbowaliście "Jadu Węża"?

najmnocniejszepiwopiwoalkohol