Ubiór tej 13-latki "rozpraszał" chłopców, więc szkoła interweniowała. Ojciec jest oburzony

13-letnia Demetra Alarcon ubrana w niebieską (widoczną na zdjęciu) sukienkę usłyszała w szkole, że jej strój demoralizuje innych i "rozprasza" chłopców. Dyrekcja placówki w Los Gatos (Kalifornia), w której uczy się Demetra, wezwała ojca dziewczyny, prosząc, aby wziął dla córki ubranie na zmianę. Zaskoczony rodzic przywiózł ze sobą dżinsowe szorty oraz różową koszulkę na ramiączkach, aby 13-latka mogła się przebrać. Władze szkoły nie zaakceptowały również tego stroju. Ostatecznie Demetra musiała włożyć legginsy. "To nie jest w porządku. Potrzeba zmian" - w rozmowie z The Mercury News (link do artykułu znajdziecie w materiałach zamieszczonych poniżej) mówi ojciec nastolatki, zaznaczając, że tego letniego dnia było bardzo gorąco. Sprawą zajęły się lokalne media, a obecnie mówi się o niej także poza granicami Stanów Zjednoczonych. Podzielający zdanie kadry pedagogicznej uważają, że szkołę należy traktować z należytym szacunkiem wyrażanym poprzez ubiór i nieeksponowanie nadmierne ciała. Przeciwników tej postawy jest jednak znacznie więcej. Historia z kalifornijskiej szkoły wzbudziła dyskusję na temat seksualizacji kobiecego (a nawet dziewczęcego!) ciała oraz wyciągnie konsekwencji wobec niestosowania się do regulaminu tylko względem uczennic. "Większość niedozwolonych ubrań dotyczy garderoby żeńskiej. Dress code powinien być sprawiedliwy i rozsądny. Nie powinien budzić emocji. Nie powinien powodować tego, że młodzi ludzie kwestionują swój wygląd albo czują się jak obiekty seksualne w wieku 13 lat! To tylko dzieci" - mówi ojciec nastolatki. Po której stronie jesteście Wy?

rozpraszającychłopcówubiórdyskryminacjarodzicielstwo

Sąd zabronił małżeństwu sypiać ze sobą. Teraz dostaną za to wielkie odszkodowanie

Pewna pochodząca z Wielkiej Brytanii para toczyła w sądzie walką o...swoje własne współżycie. Mężczyzna z zespołem Downa i jego żona pobrali się w 2010 roku. Obydwoje jak zaznaczają cieszyli się udanym życiem seksualnym. W 2014 roku podjęli decyzję o posiadaniu potomstwa. Musieli jednak zgłosić się do lekarza przez problemy z bezpłodnością, lecz ten skierował ich na badania psychologiczne. Tam orzeczono, ze mężczyzna "nie potrafi świadomie podjąć decyzji o uprawianiu seksu z własną żoną". Cała sprawa trafiła do sądu. Sędzia jednak uznał, że para nie powinna współżyć ze sobą. Wyrok był bardzo brutalny dla obydwojga. Nie mogli sypiać ze sobą pod groźbą poważnych sądownych konsekwencji. Kobieta, aby nie prowokować męża musiała przenieść się do innego pokoju i sypiać sama. Mężczyzna przez sąd został skierowany na specjalny kurs edukacji seksualnej. Dopiero po jego zakończeniu z dobrym wynikiem, mógłby powrócić do współżycia z żoną. Sytuacja trwała przez 15 miesięcy. Dopiero po zgłoszeniu sprawy o pozbawieniu praw człowieka mężczyzny przez jednego z członków rodziny, specjalna Rada zgodziła się wypłaci odszkodowanie w wysokości £10 000.

prawozdrowieZespółDowna

Chłopcy z Zespołem Downa rozdawali lizaki. Jak zareagowali przechodnie?

W centrum Szczecina dwóch podopiecznych Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Dzieci z Zespołem Downa postanowiło w nietypowy sposób przekonać mieszkańców do swojej choroby. Akcja Krystiana i Łukasza polegała na rozdawaniu napotkanym przechodniom uśmiechniętych lizaków. Z hasłem "Rozdajemy uśmiechy" dwaj niezrażeni niektórymi reakcjami chłopcy próbowali wręczać je zaskoczonym ludziom. Wielu nie przyjęło słodkich upominków...Nie zdradzimy jednak, czy eksperyment się udał. Musicie zobaczyć to sami!

ZespółDownapolskarzeczywistośćakcja