35 lat temu pozwoliła obcej kobiecie wziąć na ręce swoją córeczkę. Nigdy jej nie odnalazła!

Eleanor Williams (na zdjęciu) kilka dni temu zdecydowała się udzielić emocjonalnego wywiadu dziennikarzom "The Washington Post" (link do artykułu poniżej), w którym opowiedziała o najgorszym dniu swojego życia. Miał on miejsce w grudniu w 1983 roku, a więc prawie 35 lat temu. 18-letnia wtedy Eleanor wraz z 3-miesięczną córeczką April czekała na dworcu autobusowym na przedmieściach Waszyngtonu na transport do Kansas. W pewnym momencie przysiadła się do niej nieznajoma kobieta, która przedstawiła się jako Latoya. Od początku była ona zachwycona maleńką April. Eleanor naiwnie, jak sama przyznaje, przystała na jej prośbę, kiedy ta poprosiła o to, by choć na chwilę mogła ją potrzymać. Gdy nieznajoma wzięła April na ręce, stwierdziła, że dziewczynka potrzebuje zmiany pieluszki. Pod pretekstem widocznego zmęczenia u jej matki zaproponowała, że przewinie dziecko w pobliskiej toalecie. Kiedy Latoya długo nie wracała, zaniepokojona Eleanor poszła jej szukać. Niestety bezskutecznie. To był ostatni raz, kiedy widziała ukochaną córkę. Wiele osób podejrzewało, że sama pozbyła się dziecka - w ciążę zaszła jako nastolatka, a równie młody ojciec nie poczuwał się do odpowiedzialności za nią i za dziecko. Jak wyznała w "The Washington Post", wielokrotnie przez myśl przeszło jej samobójstwo. Gdy urodziła dwoje dzieci, odrzuciła od siebie ponure zamiary. Chociaż od porwania małej April minęło prawie 35 lat, kobieta wierzy, że kiedyś obie się odnajdą. Ma im w tym pomóc właśnie nagłośnienie sprawy w mediach, szczególnie w internecie, co nie było możliwe 30 lat temu. "Przeklinam każdą minutę swojego życia" - mówi, przestrzegając matki przed podobnymi "uroczymi nieznajomymi".

35latodporwaniadzieckadzieckorodzicielstwo